niedziela, 25 maja 2014

************
Nigdy w życiu nie pomyślałby, że mógłby w taki sposób się od kogoś uzależnić. Gdyby ktoś powiedział mu jakiś czas temu, że jedynym jego zajęciem będzie pieprzenie się z facetem, w dodatku facetem, którego nienawidził każdą komórką swojego ciała – wyśmiałby go. Co z tego, że raz postanawiał sobie zupełnie odizolować się od szatyna, gdy po chwili ulegał mu całkowicie? W dodatku dzielenie z nim pokoju nie pomagało, a napięta atmosfera ciążyła w czterech ścianach.

Liam i Zayn praktycznie ze sobą nie rozmawiali. Nadal każdy z nich sądził, że nienawidzi tej drugiej osoby. Unikali się jak ognia, ale tylko w momencie, gdy byli poza pokojem. Można byłoby rzec, że był ich zmorą. To, co obiecywali sobie po każdym stosunku rozmywało się, gdy przekraczali próg pomieszczenia.

Dni mijały, aż w końcu nadszedł weekend. Przewodniczący samorządu uczniowskiego urządził imprezę, w związku z wyjazdem jego rodziców. Jako, że zarówno Zayn, jak i Liam znali go bardzo dobrze, obaj mieli zaproszenie. Ani jednemu, ani drugiemu nie bardzo to odpowiadało, ale żaden nie chciał dać satysfakcji drugiemu, rezygnując z imprezy.

Takim sposobem wybiła dwudziesta, a ta dwójka była już gotowa. Oboje udawali, że nie zwracali na siebie uwagi, ale gdyby był z nimi ktoś trzeci, na pewno zauważyłby ukradkowe spojrzenia, na nagie klatki piersiowe oraz iskry w oczach. Jednak żaden z nich nie był tego świadom. Teraz, gdy byli już wyszykowani, każdy poszedł w swoją stronę.

Zayn poszedł do Harry’ego, który od piętnastu minut czekał na niego w parku, niedaleko domu Matta. Natomiast Liam pojechał po Louisa i Nialla, ponieważ tym razem wypadła jego kolej bezalkoholowej zabawy.

- Zayn, czy ty zawsze musisz się spóźniać? – zapytał Harry, wstając z ławki.

- Wybacz, stary – powiedział, odpalając papierosa. – Miałem coś do załatwienia.

- Gapienie się na tyłek Liama, zajęło ci tyle czasu? – parsknął, idąc w stronę domu, z którego dało się słyszeć głośną muzykę.

Zayn spojrzał na niego, mrużąc oczy, ponownie chowając się za maską totalnego dupka. Nie odpowiedział nic, po prostu szedł, nie pozostawiając żadnego komentarza. To jednak nie sprawiło, że Harry przestał.

- Zayn… - powiedział cicho. – Nadal nie chcesz o tym rozmawiać?

- Nadal nie mamy o czym – stwierdził, nie patrząc na młodszego.

- A mi się wydaje, że jednak mamy.

- Idziemy na tę imprezę? I tak już jesteśmy spóźnieni – ruszył do przodu, ponownie pozostawiając temat otwartym.

Harry westchnął, pocierając nasadę nosa. Naprawdę martwił się o przyjaciela. Zayn był dla niego niczym brat, więc to logiczne, że zależało mu na jego dobru. Niestety tak długo jak brunet nie chciał z nim rozmawiać, ten nie był w stanie mu pomóc. Przyszło mu coś do głowy, jednak nie wiedział jak zareaguje na to Zayn, gdy się dowie. Harry wiedział, że skoro Zayn nie chce o tym rozmawiać, to prawdopodobnie Liam zareaguje jeszcze gorzej. Na szczęście Harry skrywał pewną tajemnicę i czuł, że to może pomóc rozwiązać mu ten problem. Uśmiechnął się pod nosem i ruszył za przyjacielem, udając, że on również zakończył temat.

Weszli do domu, gdzie trwała impreza. Połowa ludzi nie pochodziła nawet z ich szkoły. Zayn rozejrzał się dookoła, w celu znalezienia kogoś znajomego.

- Idę po coś do picia – oznajmił Harry, zostawiając go samego.

Pierwsze co przykuło uwagę Zayna, to śmiech Nialla. Spojrzał w tamtym kierunku, a jego wzrok spoczął na niskim blondynie, który urządził sobie z Louisem i Mattem konkurs picia. Widać było, że pozostali nie radzili sobie zbytnio z jego pijacką naturą, a chłopak zdawał sobie z tego sprawę.

Brunet przyglądał się im przez chwilę, a na jego usta wtargnął mały uśmiech. Nie trwał zbyt długo, ponieważ jego wzrok przemieścił się na osoby stojące za Louisem i Niallem. Dopadł go odruch wymiotny, gdy zobaczył Sophie, która praktycznie wisiała na Liamie.

Jej ręce były wszędzie, dotykała Liam w taki sposób, że w Zaynie zawrzało. Nie do końca wiedział czemu. Miał po prostu ochotę tam podejść i im przeszkodzić. Obserwował ich i zauważył pewną rzecz, a mianowicie Liam był wobec niej bierny. Był, do momentu, aż nie zobaczył Zayna.

Dłonie szatyna przesunęły się po wąskiej talii Sophie, przyciągając ją do siebie. Nie spuszczał wzroku z bruneta, gdy jego usta znalazły się na szyi swojej dziewczyny, zostawiając na niej delikatne muśnięcia. Zayn wiedział, że powinien stamtąd iść i mimo że bardzo tego chciał, nie potrafił.

Poczuł dziwne ukłucie, którego nie potrafił zidentyfikować. Ukłucie to zmieniło się w wywiercanie dziury w jego wnętrzu, gdy para publicznie się obściskiwała. Liam pocałował namiętnie swoją dziewczynę, po czym zaszczycił Zayna triumfalnym spojrzeniem.

W tym momencie pojawił się Harry, wręczając mu butelkę z piwem. Oderwał wzrok od chłopaka stojącego kilka metrów przed nim, po czym wziął kilka łyków alkoholu, sprawiając, że brwi Harry’ego złączyły się, gdy próbował przetworzyć zachowanie przyjaciela.

- Wszystko gra? – zapytał z troską w głosie.

- Jak zawsze – zaśmiał się gorzko Zayn, biorąc kolejny łyk.

- Nie wydaje mi się.

Zayn ponownie spojrzał w stronę Liama, który nie przerywał dotykania swojej dziewczyny, nadal jednak przypatrując się brunetowi. To było frustrujące. Zayn chciał jak najszybciej stamtąd zniknąć. Tylko tak mógł pozbyć się uczucia zniesmaczenia. Parsknął śmiechem, odstawiając pustą butelkę i kierując się w stronę grupki dziewczyn, które stały przy wejściu do kuchni.

Liam chciał zabawy? Będzie ją miał.

Jakąś godzinę później Zayn stał w korytarzu z Amber, dziewczyną z sąsiedniej szkoły. Drobna brunetka o czekoladowych, dużych oczach. Tak naprawdę nie bardzo wsłuchiwał się w to, co mówiła. Nie interesowało go to, co lubi lub co robi w wolnym czasie. Po prostu była ładna i nadawała się na jedną noc. W sam raz by odegrać się na Liamie, w dodatku przydałoby mu się trochę seksu z dziewczyną. Ostatnio miał wrażenie, że stawał się zależny od szatyna, co sprawiało, że nienawidził siebie jeszcze bardziej.

Wpił się w jej usta, ręką zjeżdżając wzdłuż jej talii. Wsunął ją pod krótką spódniczkę Amber, na co dziewczyna przyciągnęła go bliżej nieznacznie wiercąc się pod jego dotykiem. Zayn stwierdził, że warto skorzystać z okazji, skoro dziewczyna była chętna. Zrobił krok do przodu, aby zaprowadzić ich do jakiegokolwiek wolnego pokoju. Dziewczyna pisnęła, gdy potknęli się o leżące na środku korytarza puste kubki. Zayn przytrzymał ją, nie przestając całowania. Nie miał ochoty na żadną grę wstępną, chciał ją po prostu pieprzyć. Rano i tak nie będzie pamiętał jak wyglądała.

Gdy stali już przy drzwiach, a chłopak starał się otworzyć drzwi ktoś brutalnie im przerwał. Zayn nie zdążył niczego zarejestrować. W jednej chwili całował niską brunetkę, a w następnej poczuł mocne szarpnięcie i jęk dezaprobaty ze strony dziewczyny. Alkohol działał w jego organizmie, więc gdy tylko uniósł głowę do góry poczuł silne zawroty głowy.

- Spadaj stąd – usłyszał słowa, które na pewno nie były skierowane do Zayna.

Chłopak bardzo dobrze znał ten głos. Wiedział kto przed nim stoi, ale nie rozumiał dlaczego? W momencie, gdy świat przestał wirować ponownie podniósł głowę, a jego tęczówki spotkały te, które zwiastują problemy. Te, w których można się zatopić. Zamrugał ciężko nie przejmując się protestującą Amber, tak naprawdę ona się nie liczyła. Zacisnął dłonie w pięści mierząc wzrokiem Liama. W tle nadał słyszał wykłócającą się brunetkę.

- Wyjdź – odezwał się w kierunku dziewczyny.

- Co? – spojrzała w jego kierunku niedowierzając.

- To, co powiedziałem – nie zaszczycił jej spojrzeniem. – Muszę pogadać z Liamem.

- Chyba sobie żartujesz – zbuntowała się, krzyżując ręce.

- Jak masz na imię? – odezwał się Liam, odwracając się do dziewczyny.

- Amber.

- Super, Amber – uśmiechnął się złośliwie. – Jeśli tak bardzo zależy ci, żeby ktoś cię przeleciał, to idź na dół, tam na pewno kogoś znajdziesz.

Zayn wiedział, że powinien stanąć w jej obronie, ale słowa, które skierował do niej Liam były tak dobitne, że brunet nie mógł powstrzymać krótkiego parsknięcia.

Amber chciała wymierzyć Liamowi policzek, ale sama nie była zbyt trzeźwa, więc szatyn bez problemu złapał ją za nadgarstek, odpychając od siebie. Rozwścieczona dziewczyna rzuciła kilka obelg, po czym zeszła na dół.

Na korytarzu zapadła cisza. Zayn patrzył w podłogę, a Liam patrzył wprost na niego.

- O co ci kurwa chodzi? – odezwał się brunet. Mimo przekleństwa, jego głos był spokojny.

- O nic – odpowiedział wzruszając ramionami.

- Jak to o nic?! – chłopak podniósł głos, a jego spojrzenie padło na Liama. – Po co kazałeś jej odejść?

- Dziewczyna na jedną noc, Zayn? Serio?

Zayn zaśmiał się na te słowa, ponieważ wypowiadane przez Liama brzmiały absurdalnie.

- Martwisz się? Jakoś wcześniej ci to nie przeszkadzało. A teraz wróć do swojej Sophie i wypieprz ją na oczach swoich przyjaciół. Dużo wam nie brakowało – ruszył przed siebie, stwierdzając, że nie było sensu dłużej z nim rozmawiać.

Był już kilka kroków od schodów, gdy poczuł silne szarpnięcie za ramię. Po chwili stał przyparty do ściany, a napierające na niego ciało Liama utrudniało mu jakiekolwiek myślenie.

- Co jest? – pisnął, gdy poczuł ręce Liama na swoich biodrach.

- Nie masz prawa uprawiać seksu z przypadkowymi osobami – syknął, zjeżdżając ustami na szyję Malika. – Nie chcielibyśmy się niczym zarazić, prawda?

Zayn dobrze rozumiał sens słów szatyna, ale te usta na swojej szyi i ręce mocno zaciskające się na kości biodrowej. Sapnął, gdy Liam przejechał językiem, po nowo zrobionej malince. W tej chwili brunet miał ochotę otworzyć drzwi od pokoju, do którego jeszcze parę minut temu chciał się dostać z Amber i oddać się Liamowi.

Nagle dotarło do niego, co sobie obiecał. Miał ignorować Liama i wszystko co robił, by tylko Zayn się z nim przespał. Resztkami zdrowego rozsądku odepchnął od siebie chłopaka, który nie spodziewał się takiej reakcji.

- Nie będziesz mi mówił, co mam robić! Będę sypiał z kim chcę! – krzyknął Zayn, przykładając palec wskazujący do klatki piersiowej Liama. – Lepiej spójrz na siebie. Z naszej dwójki to raczej ty powinieneś martwić się zarażeniem się… Z Sophie nigdy nic nie wiadomo.

Liam popchnął Zayna, który z hukiem uderzył o ścianę. Syknął, łapiąc się za głowę.

- Nie waż się tak mówić – powiedział, szarpiąc go za koszulkę.

- Liam, daj mi spokój, okej? – powiedział ściszonym głosem. – Mam już tego dość.

Nie tego się spodziewał. Myślał, że szatyn za chwilę się na niego rzuci lub zacznie okładać pięściami. Jednak nic takiego się nie stało. Liam puścił bruneta, ale nie odsunął się od niego.

- Czego masz dość? – zapytał.

- Tego, że traktujesz mnie jak dziwkę. Mam dość tego. Od momentu jak się wprowadziłem nie robimy nic innego niż się pieprzymy.

- Myślałem, że ci to nie przeszkadza – Liam wyglądał na dość zaciekawionego tą rozmową.

- Liam… to, co robimy nie jest normalne, nie rozumiesz tego? Może ty nie masz wątpliwości, ale zacznijmy od tego, że to nie ja pieprzę ciebie, tylko odwrotnie. Mam tego dość.

- Gdyby ci to przeszkadzało, to byś odmówił.

- Odmawiałem Liam, odmawiałem – westchnął. Czuł jak duża ilość alkoholu nie tylko sprawiała, że świat wirował, ale również sprawiała, że robił się odważniejszy. – Po prostu… mam wrażenie, że to, czego chcę ja, a to czego pragnie moje ciało, to dwie różne rzeczy.

Zayn westchnął, wiedział, że jutro będzie miał cholernego kaca moralnego. Miał tylko nadzieję, że Liam był równie pijany jak on i niczego nie zapamięta. Odepchnął szatyna po raz kolejny, chcąc udać się w stronę wyjścia. Tym razem nie został zatrzymany. Wcale go to nie obeszło. Wcale nie poczuł uścisku w klatce piersiowej.

Liam stał przez chwilę na korytarzu, patrząc jak Zayn chwiejnym krokiem schodził po schodach. Zastanawiał się nad tym, co powiedział mu brunet, czy naprawdę to co robili, aż tak na niego wpływało? Zawsze miał go za osobę, która nie przejmowała się niczym, korzystając w całości z tego, co dostaje. Nie sądził, że ten chłopak bez uczuć, z charakterem chama, mógłby się czymś przejąć.

A może źle go ocenił? Może tak naprawdę Zayn nie był do końca tą osobą, za którą wszyscy go mieli?

- Liam? – dobiegł go żeński głos.

- Tak, kochanie? – zapytał Sophie, która od razu zatopiła się w jego ramionach.

- Szukałam cię – zamruczała zachęcająco. – Może… znajdźmy wolny pokój, okej?

- Sophie, skarbie – zaczął – mam coś do załatwienia, znajdę cię później, dobrze?

- Ale Liam – sapnęła, otaczając go ramieniem.

- Później – powiedział na odchodne, zostawiając ją w korytarzu. To nie tak, że nie miał ochoty na seks ze swoją dziewczyną, po prostu odczuł potrzebę sprawdzenia, czy z Zaynem wszystko w porządku. I nie, wcale się o niego nie martwił.

Szukał go przez chwilę, ale w domu go nie było, a głośna muzyka utrudniała mu skupienie myśli. Widział Stylesa, który upijał się w towarzystwie grupki dziewczyn, ale Zayna tam nie było. Mógł szukać go na własną rękę, ale wiedział, że Harry na pewno dysponował jakimiś informacjami. Podszedł do niego, spotykając się z jego zdziwionym spojrzeniem.

- Liam – powiedział zaskoczony.

- Wiesz, gdzie jest Zayn?

- No tak – skrzyżował ramiona, przyglądając się mu uważnie. – Co się między wami dzieje?

- To ja zadałem pytanie, Styles – starał się zachować kamienny wyraz twarzy. – I nie wiem o co ci chodzi.

-Widziałem was w szkole, okej? Zayn nie chce mi nic powiedzieć, ale widzę, że coś jest nie tak – odparł. – Niby dlaczego miałbym ci powiedzieć, gdzie on jest?

- Nie będę z tobą o tym rozmawiał, na pewno nie z tobą. Po prostu powiedz mi, gdzie go znajdę. Chcę sprawdzić czy wszystko z nim w porządku.

Harry wyglądał jakby walczył sam ze sobą. Wahał się przez chwilę, krążąc spojrzeniem ponad ramieniem Liama, po chwili skupiając spojrzenie na jego twarzy.

- Okej – przytaknął. – Powiedział, że idzie do domu. Nie wyglądał najlepiej, ale nie chciał, żebym go odprowadził.

- Więc tego nie zrobiłeś. Prawdziwy przyjaciel z ciebie – zadrwił. – Dawno wyszedł?

- Od razu po tym jak zszedł na dół.

- Dzięki – poklepał Harry’ego po ramieniu i udał się ku wyjściu.

Nie musiał daleko szukać. Po wyjściu na zewnątrz od razu dojrzał Zayna siedzącego na schodach, z głową opuszczoną na własnych kolanach. Uśmiechnął się, nie wiedząc nawet dlaczego, po czym zbliżył się do niego, siadając obok niego.

- Wszystko w porządku? – zapytał.

- Nie – odpowiedział cicho Zayn. – Chciałem wrócić do domu, ale… chyba nie jestem w stanie.

- Właśnie widzę. Czemu się tak wstawiłeś? To do Ciebie niepodobne, Zayn – przyglądał się profilowi chłopaka, jego kościom policzkowym i zarysowanej szczęce.

- Miałem powód – odpowiedział, kładąc głowę z powrotem na kolana. Miał przymknięte oczy i zaciśnięte usta.

- Chodź – powiedział po chwili Liam, wstając z miejsca, delikatnie łapiąc Zayna za ramię. – Zaprowadzę cię do domu, okej?

- Sam sobie poradzę – syknął, próbując się wyrwać.

- Nie sądzę. Pozwól się odprowadzić.

- Mhmm – wymamrotał, pozwalając by Liam pomógł mu stanąć na nogach.

Szli w stronę domu w ogóle ze sobą nie rozmawiając. Co prawda Liam miał samochód, którym przyjechał na imprezę, ale stwierdził, że Zaynowi przyda się spacer, a on wróci po niego, gdy tylko odprowadzi bruneta. Cisza ciążyła im, ale żaden z nich przez dłuższy czas się nie odezwał. Prawa ręka obejmowała Zayna w pasie, trzymając do w pionie. Natomiast lewe ramię bruneta przytrzymywało się Liama.

- Czemu to robisz? – zapytał w końcu Zayn.

- Co?

- Jesteś dziwnie miły – odpowiedział. – Nie prześpię się z tobą.

Te słowa sprawiły, że Liam parsknął śmiechem. Nie wierzył w to, co słyszał. Spojrzał na Zayna, który wpatrywał się w chodnik.

- Naprawdę wychodzę na takiego chuja? – zapytał.

- Jesteś nim – wybełkotał Zayn.

- Nie jestem – to były jedyne słowa, które wypowiedział.

- Liam?

- Od kiedy mówisz mi po imieniu? – zdziwił się Liam, nie ukrywając rozbawienia.

- Spierdalaj – syknął Zayn, ukazując tym swoje zmieszanie.

- Dobrze, nieważne. O co chciałeś zapytać?

- Dlaczego ja? Czego tak właściwie ode mnie chcesz? Bo wiesz… to dziwne. Nienawidzimy się o zawsze, od zawsze ze sobą rywalizujemy. A praktycznie wystarczyło, że zamieszkaliśmy w jednym domu, a nasze relacje… No wiesz, to dziwne. Sypiamy ze sobą, nienawidząc się jednocześnie. Ja cię nawet nie lubię, jednak nie potrafię wyjaśnić..

- Mam tak samo, Malik – przerwał mu szatyn. – Nie potrafię tego wytłumaczyć i tego nie wytłumaczę.

Nagle rozmowa została skończona, ponieważ znaleźli się przed własnym domem. Liam spojrzał na Zayna, po czym puścił go na moment, by otworzyć drzwi. Weszli do środka, a szatyn ponownie objął chłopaka, by pomóc mu wejść po schodach. Trochę im to zajęło, ponieważ stan Zayna z każdą minutą był coraz gorszy.

Liam dobrze wiedział, że poranek będzie dla niego uciążliwy, ale nie współczuł mu. Należało mu się, ponieważ sam tego chciał. Chociaż z drugiej strony może nawet dobrze się stało, ponieważ pierwszy raz ze sobą rozmawiali. Miał tylko nadzieję, że Zayn nie będzie o niczym pamiętać.

Gdy weszli do pokoju, szatyn od razu posadził Zayna na łóżku, pomagając zdjąć mu buty. Liczył na to, że chłopaka zaprotestuje, ale nic takiego się nie wydarzyło, a był tak wstawiony, że nawet nie próbował sam się rozebrać. Liam westchnął wykończony tym dniem. Nachylił się nad siedzącym chłopakiem, sięgając do jego paska. Odpiął go, pomagając brunetowi zdjąć spodnie.

W momencie, gdy koszulka Zayna również wylądowała na podłodze, a chłopak położył się na łóżku będąc w samych bokserkach, Liam miał ochotę się na niego rzucić. Jednak tego nie zrobił. Przypomniał sobie rozmowę z Zaynem, stwierdzając, że tym razem się powstrzyma.

- Liam… - odezwał się Zayn.

- Tak? – odezwał się, przyglądając się chłopakowi.

- Pocałujesz mnie?

- Co?! – Liam był zaskoczony tym pytaniem. Seks to seks. Pocałunek podczas seksu, to nic wielkiego, ale sam pocałunek…

- Proszę, jutro i tak pewnie nie będę niczego pamiętać.

Liam przez chwilę się mu przyglądał, zastanawiając się nad tym, co powinien zrobić. Podjęcie decyzji nie trwało jednak zbyt długo. Usiadł na łóżku, przysuwając się do Zayna. Spojrzał na jego zamknięte oczy i zaciśnięte usta, powoli zmniejszając dystans i układając na nich swoje. Zayn drgnął, nie spodziewając się, że Liam spełni jego prośbę. Po chwili jednak delikatnie naparł na niego swoimi wargami.

Pocałunek nie trwał długo. Jedynie kilka sekund. Nie można go było nazwać do końca pocałunkiem. Było to raczej delikatne muśnięcie warg, bez użycia zębów czy języka.

Jeszcze wtedy żaden z chłopaków nie przewidział, ze ta mała pieszczota wiele zmieni.

No, bo przecież Zayn nie będzie rano niczego pamiętać, a Liam wcale nie poczuł małego skurczu w klatce piersiowej. Ani trochę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz