Chapter 1
Niall wyszedł z łodzi, obładowany aparaturą badawczą swojego ojca. Rozejrzał się po dżungli i był zafascynowany. Rzucił rzeczy w kępkę mchu i usiadł na skale. Wyciągnął swój szkicownik i zaczął szaleńczo rysować motyla, który właśnie wylądował na pobliskim liściu.
-Niall! Jestem pewien, że cokolwiek robisz jest to dość ... intrygujące, ale ja naprawdę potrzebuję twojej pomocy z tymi pudłami. – zawołał jego ociec Archimedes ze statku.
Niell westchnął chowając szkicownik i mały ołówek do kieszeni. Jego ojciec był szalonym starszym panem nastawionym na badanie goryli i Niall zgodził się na tą podróż wyłącznie z nudów.
Londyn był zbyt mdły jak na jego gust. Dziewczyny były zbyt przemądrzałe a ludzie zbyt pewni siebie. Niall miał potrzebę uciec i to dżungla była doskonałą odpowiedzią na tę potrzebę.
- Przepraszam, tato. Wezmę to. -Niall odpowiedział biorąc od ojca wysoki stos drewnianych skrzynek.
Plan był taki, aby rozbić obóz w samym sercu dżungli. Tam, Archimedes mógł śledzić goryle z pierwszej ręki. Niall był podekscytowany, aby zobaczyć cuda, które kryje dżungla. Nawet zwykłe zarośla wyglądały luksusowo w porównaniu do pokrytych sadzą ulic Londynu.
- Dziękuję, synu. -Archimedes westchnął z ulgą, gdyż nie nadaje się do dźwigania takich ciężarów.
Był starszym mężczyzną, ale to nie powstrzymało od pragnienia dowiedzenia się czegoś więcej o świecie. Goryle były zwierzętami o których studiował pół dekady, a teraz był gotowy by stanąć z nimi twarzą w twarz.
Liam był ich przewodnikiem po dżungli, przycumował łódź do dna rzeki. Wskoczył do wody by po chwili znaleźć się na brzegu. Liam był krzepkim mężczyzna, który znal dżunglę jak własna kieszeń.
Zawsze miał przy sobie karabin, bo wiedział ile niebezpieczeństwa czai się wśród drzew. Nie chodziło o ból zwierzęcia, ale o to by chronić jego i jego towarzyszy.
- Potrzebujecie pomocy ? – zapytał Liam potrząsając głowa by strącić krople wody ze swoich kręconych włosów.
Podszedł bliżej blondyna i jego dziwacznego ojca. Nigdy nie widział takiego naukowca jakim był Archimedes Porter. Archimedes był mały, z opadającymi wąsami i jeszcze śmieszniejszymi okularami. Nosił stereotypowy strój dżungli. Liam musiał trzymać swoje dowcipy na wodzy, żeby co chwile nie wybuchać śmiechem.
- Myślę, że to już ostatni – odpowiedział Niall wyskakując z łodzi z ostatnim pudłem. Uśmiechnął się podekscytowany do przewodnika.
Liam odwzajemnił uśmiech ale wiedział, że to czas by zabrać się do pracy.
- W porządku, o to jak to wszystko będzie przebiegać od teraz. Jestem przewodnikiem, dlatego robicie co wam karzę. . Kiedy mówię, że jest to niebezpieczne to się wycofujecie, i kiedy mówię, że to czas, aby wrócić do domu, pakujemy rzeczy. Musicie słuchać każdego mojego każdego słowa inaczej możecie zginąć. Taka jest różnica że tu mamy do czynienia z dzikimi zwierzętami. Nie chcę was straszyć, ja po prostu chcę, żebyście byli świadomi tego gdzie jesteście. To nie jest tylko jakiś urlop, jesteśmy tutaj, aby zrobić badania. Rozumiecie? "
Niall nagle chciał wrócić na statek i uciec z powrotem do Londynu. Liam sprawił, że wszystko stało się tak poważne, ale gdy odwrócił się w kierunku linii drzew, ukazał się piękny obraz dżungli.
jak coś tak pięknego może być równie niebezpieczne ?
- Całkowicie, teraz musimy się tam dostać. Chcę mieć rozłożony obóz jeszcze przed zachodem słońca, żeby rano w pierwszej kolejności zrobić badania. – wyjaśnił Archimedes, biorąc pudlo z rąk syna.
Liam i Niall zabrali resztę bagażu i ruszyli w kierunku drzew. Liam prowadził, a za nim Archimedes.
Niąll ciągle podziwiał otaczające go cuda, dobrze rozwijającą się roślinność, maleńkie zwierzęta szmyrgające go w stopy i dźwięki samej dżungli.
Byli cudzoziemcami w lesie.
Zayn, Louis i Harry patrzyli z wierzchołków drzew na trzy mijające ich istoty. Dla Zayna wyglądali tak znajomo, ale jednocześnie byli mu obcy. Gdy to sobie uświadomił to ..
- Te nowe zwierzęta wyglądają jak…. ja .
Louis i Harry spojrzeli na siebie z niepokojem. Czy nowi intruzi maja zamiar zabrać im Zayna?
- Może i wyglądają tak jak ty, ale są niebezpieczni. Musimy zachować stosowna odległość. – poradził nerwowo Harry .
Louis pokiwał głową ze zrozumieniem i odwrócił się w stronę Zayna – Musimy wrócić do grupy bo na nas czekają, ale jeśli chcesz po drodze możemy przyjrzeć im się z bliska.
Zayn uśmiechnął się do Louisa. Cenił sugestię Louisa, i choć Harry posłał mu sfrustrowany wzrok wiedział że to dobry pomysł , by pozwolić Zaynowi zobaczyć ich z bliska. Byli niszczycielami lasu, nic nie wnosili a pozostawiali zniszczenia.
Zayn może wyglądał jak oni, ale nie był taki. Był synem dżungli wychowanym przez goryle. Zayn był rodziną a nie wrogiem.
Harry zauważył tęsknotę w oczach Zayna i wiedział, że będzie musiał mu pokazać jak brutalni są ludzie. Taki mieli charakter by niszczyć piękno tego świata. A jeśli nie będą ostrożni, goryle były gotowe zabić dla niego.
Zaczęli skradać się za grupą, ale po drodze. Zayn zatrzymał się za nimi i obserwował ich w zdumieniu. Jednym z nich była najpiękniejsza istota jaką kiedykolwiek widział.
Miał oczy koloru wodospadu, jego skóra była gładka i piegowata, a włosy bardzie miękkie niż u goryla. Zayn chciał rozpaczliwie podejść bliżej, ale kiedy wyciągnął rękę, Louis chwycił go za ramię i dał mu ostrzegawcze spojrzenie.
Zayn westchnął i poszedł dalej, ale wiedział, że jesli będzie miał chwilę samotności to pójdzie w poszukiwaniu pięknego zwierzęcia. Jego ciekawość prowadzi każdą myśl, idąc za Louisem i Harrym, przeskakując z drzewa na drzewo.
- Tato idę zrobić kilka szkiców, w porządku? – zawołał Niall do ojca, który był pochłonięty czytaniem mapy
Zajeło im trzy dni aby ostatecznie znaleźć miejsce rozbicia obozu. Liam nie wiedział co sprawiło, że Niall i jego ociec poczuli się lepiej w nowej sytuacji.
Pierwszą noc w dżungli Niall aż do wczesnych godzin porannych przez szczelinę w namiocie obserwował blask gwiazd. Było zbyt ciemno by je rysować, więc oglądanie ich było najlepszą opcją.
Ale teraz, gdy sprawy organizacyjne zostały zrobione, miał czas na zwiedzanie.
- Wróć przed zachodem słońca – ostrzegł go Liam – Nie idź daleko bym nie stracił cię z oczu, nie chcę cię zgubić już w pierwszych dniach pobytu w dżungli.
Niall zaśmiał się zbierając rzeczy, które ze sobą zabierze, ale gdy spojrzał na Liama ten miał poważny wyraz twarzy.
- Ja nie żartuję, Niall. Nie wiesz, jakie okropności kryją się między drzewami. Pantery tylko czekają by rzucić się na Ciebie i następnie wgryźć ci się w gardło, krwiożercze i bezwzględne... zwierzęta. - stwierdził Liam po czym dał Niallowi mały pistolet.
Niell prawie upuścił zimna broń. Nigdy nie skrzywdził by zwierzęcia – Nie chcę tego.
Podał pistolet Liamowi, zanim ten zdążył się sprzeciwić, by zniknąć zaraz wśród drzew. Liam westchnął, żałując że chłopak poszedł bez żadne jochrony. Widocznie musi się przekonać na własnej skórze, jak wiele niebezpieczeństw się tu kryje.
Niall szedł przez linie drzew, by wtargnąć do cudów dżungli. Był zachwycony blaskiem kwitnących drzew i zwierząt.
Szedł obok drzew, aby zaznaczać scyzorykiem drogę, robiąc nacięcia na nich. Nie chciał, aby Liam miał satysfakcje, że zgubił się podczas swojej pierwszej samotnej wyprawy.
Kiedy po pół godzinie doszedł do wielkiego drzewa, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Stwierdził że z góry będzie wspaniały punkt widokowy aby szkicować.
Zayn obserwował tajemniczego i intrygującego chłopca z ukrycia. Pozostając w całkowitym bezruchu, aby nie zdradzić swojej obecności. A że został dobrze wyszkolony, istota nie mogła go zauważyć.
Śledził ta piękna istotę od kilku dni. jego postawa była dla Zayna myląca, bo mieli taką sama anatomię, jednak on poruszał się na dwóch kończynach, podczas gdy Zayn na czterech.
Zayn zauważył, że wykonywał on nieskoordynowane ruchy by wspiąć się na drzewo, które stało przed nim. Jego ruchy były niezręczne i niezgrabne , a Zayn był zdenerwowany widząc jak ciężko idzie mu wspinanie się na górę.
Zayn mógł poruszać się szybko, przeskakując kolejne drzewa, miał duże doświadczenie, w przeciwieństwie do nieznajomego.
Niall wspinał się po pniu od jednej gałęzi do drugiej, był tylko 15 metrów nad ziemią, ale odległość wydawała się o wiele większa. Nagle zatrzymał się sparaliżowany strachem. Nie powinien był patrzeć w dół.
Zayn zauważył że przestał się poruszać, nie był to dobry znak. Wykonał kilka manewrów by zobaczyć go dokładnie.
- Ohh nie – Zayn mruknął pod nosem, przewracając oczami na pomyłkę nieznajomego.
Niall nie mógł się ruszyć i poczuł się wyjątkowo niedobrze. Zbladł i zaczął szybko tracić równowagę.
Blondyn zachwiał się i musiał wyrażenie zemdleć. Zayn zawahał się chwilę nie wiedząc czy ma się ujawnić, ale musiał uratować ta istotę
Nie zastanawiając się dłużej ruszył do działania.
Niall upadł do tyłu, tracąc przytomność. On naprawdę nie wziął pod uwagę faktu, że miał lek wysokości.
Zayn skoczył do podstawy drzewa, w samą porę aby zamortyzować upadek nieznajomego. Istota była delikatna i jeszcze piękniejsza z bliska. Serce Zayna zabiło mocniej z powodu ich bliskości.
Niall powoli odzyskiwał przytomność. Był zdziwiony że nic go nie boli. Wydawało mu się że był w kogoś ramionach i czuł ciepło innego ciała.
Zayn spanikował jak oczy chłopca zatrzepotały i spojrzały na niego zdziwione, ale tez z głębokim uznaniem. Zayn chciał mu powiedzieć, że wszystko w porządku, ale nie znał odpowiednich słów by ten mógł go zrozumieć.
- Dziękuje – szepnął Niall nadal oszołomiony wypadkiem.
jego oczy wreszcie zmieniły orientację i spojrzał na piękna istotę nad sobą z długimi ciemnymi włosami i opaloną skórą. Wyglądał tak dziko jak dżungla wokół niego , ale była w nim jakaś miękkość, co sprawiło że Niall ufał mu całkowicie.
Znikąd, Louis zaczął krzyczeć ostrzegawczo z pośród dżungli. Zayn musiał wrócić do domu, ale nie chciał by obcy wędrował sam przez dżungle ponownie. Chciał zostać i czuwać nad nim.
Niall usłyszał jakiś wrzeszczący dźwięk, który chyba był wiadomością dla jego wybawiciela. Pragnął zostać w jego ramionach dłużej, ale chyba to był znak, że ich spotkanie musiało zostać zakończone.
Zayn wolno i z żalem położył istotę na ziemi,. Podczas gdy miał nadzieję, że zobaczy blondyna jeszcze raz, to jednak pomyślał, że może oni powinni pozostać nieznajomymi.
Nagle Niall złapał za rękę czarnowłosego i uśmiechał się.
- Przyjaciel – miał nadzieje ze zrozumie jego intencję.
Zayn patrzył jak nieznajomy zaciska rękę na jego. To było jak gest pokoju. Zayn skinął głowa ze zrozumieniem i udał się w głąb dżungli.
- Och, mój ... o mój .... Co się stało? - Niall odetchnął opadając na suche liście.
Dżungla pokazała mu tak dużo w zaledwie kilka dni. Chciał ujrzeć swojego wybawcę ponownie. Gdyby nie było mu to dane, zachowa jego obraz w pamięci.
Dokładnie wiedział co ma teraz naszkicować. …
sobota, 28 grudnia 2013
2
Chapter 2
- Zayn! Co ty sobie myślisz? - zapytał piskliwie Louis uderzając swojego przyjaciela w głowę.
Harry roześmiał się i przewrócił oczami . Z podnieceniem oporządzał futro Louisa. Położył ręce na jego ramionach aby utrzymać go w bezruchu.
Zayn siedział na drzewie trącając z roztargnieniem gałązkę. Nakreślił kontury obcego na pniu. Nie chciał zapomnieć wyglądu jego ufnej twarzy.
- Nie wiem, Louis, ja tylko ... on jest zbyt intrygujący żeby go ignorować. Nie mogłem się powstrzymać – wyjaśnił Zayn nie odwracając uwagi od jego rysunku.
- Ludzie są niebezpieczni, Zayn. Musisz być bardziej ostrożny, bo nigdy nie wiadomo, co mogą zrobić. Kerchak ostrzegał nas wiele razy, co tak naprawdę mogą nam zrobić. – odpowiedział Harry .
Zayn odwrócił głowę w stronę Harrego – Człowiek. Czym on jest? myślę że ja tez jestem człowiekiem a żyje wśród was i nie chce zrobić wam krzywdy.
- To różnica Zayn, wychowałeś się wśród nas. Oni nie znają dżungli i powinni wrócić zanim stanie się krzywda. - stwierdził Louis marszcząc czoło, kiedy Harry wyciągnął kępkę jego futra.
- Ałłł – wrzasnął Louis.
- jaki wrażliwy – powiedział Harry, na co Louis skrzyżował ręce na piersi.
- Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie mogę zrozumieć, co mówi. To wszystko brzmi dla mnie jak bełkot! – narzekał Zayn , zeskakując na ziemię gdzie siedzieli Harry i Louis.
Harry zaśmiał się – A dla niego prawdopodobnie brzmimy jakbyśmy cały czas na siebie krzyczeli.
- To nie jest zabawne Harry, Nie sądzę że powinieneś za nim dalej podążać. Nie chodzi tylko o twoje bezpieczeństwo, ale całej grupy. – zasugerował Louis.
Zayn nie mógł wyobrazić sobie pięknego blondyna jako zagrożenie w czymkolwiek. A fakt, że Louis to zasugerował był nawet śmieszny.
-Będę bezpieczny, Louis, obiecuję.- stwierdził z rozsądkiem Zayn.
Harry nie lubił napiętej atmosfery wiec postanowił rozładować sytuacje - Dlaczego nie idziemy poeksperymentować przy wodospadzie, jak za dawnych czasów, chłopaki?
Zarówno Louis i Zayn rozjaśnili się na tą sugestię. I pomknęli miedzy drzewami, tak jakby nigdy nie było problemu.
To była piękna dżungla; przygoda zawsze może złagodzić problemy, które kiedykolwiek powstają pomiędzy trzema przyjaciółmi.
………………………………..
Przez następne dni Niall wracał do drzewa gdzie zdarzył się wypadek. Ku jego przerażeniu nigdzie nie znalazł tajemniczego mężczyzny. Szukał jakiegoś dowodu na to , że on w ogóle istnieje, ale nic nie znalazł.
Zaczął myśleć że to wszystko sobie wyobraził, po uderzeniu się w głowę. Jednak jego głowa nie bolała, więc nie mógł się uderzyć.
Niall zbadał inne części dżungli, ale nigdzie nie znalazł śladu istnienia wspaniałego chłopaka z dżungli. Przynamniej pozostały mu rysunki z tego spotkania.
W tej chwili, Niall był w obozie, podczas gdy jego ojciec szperał w mapach. Wciąż nie udało się wyśledzić grupy goryli i był tak sfrustrowany, że jego wąsy wyglądały jakby odpadały z jego małej twarzy.
- Co narysowałeś? – zapytał Liam, spoglądając przez jego ramie.
- Ohh to nic – wyjąkał Niall zamykając szybko szkicownik.
Nie chciał, albo Liam lub jego ojciec, dowiedzieli się o jego spotkaniu z facetem w dżungli, przynajmniej na razie.
To nie ich sprawa, że Niall ma mały sekret. To sprawiło, że dżungla wydawała się jeszcze bardziej magiczna. Poczuł bliską wieź z lasem, i nie czuł potrzeby dzielenia się tym z kimś innym.
Liam był zaskoczony zachowaniem blondyna. Był przekonany że coś ukrywa. Chciał się zaprzyjaźnić z Niallem, ale on nie wyjawiał ku temu chęci. Bez zaufania nie mogło się to udać.
- Tak myślałem…..może chciałbyś iść dzisiaj trochę dalej w las, żeby coś narysować. Im głębiej wejdziemy tym więcej ciekawych rzeczy można zobaczyć – zaproponował Liam
Niall uśmiechnął się do przewodnika – Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
Liam wzruszył ramionami – Twój ojciec wygląda na zajętego, a skończyłem swoją prace na dziś więc możemy ruszyć na przygodę tylko we dwoje ?
- Pojdę po moje rzeczy – pisnął podekscytowany Niall ruszając do namiotu, by zabrać rzeczy potrzebne na popołudnie przygód.
- Gdzie się wybieracie – zapytał Archimedes znad porozrzucanych map znajdujących się przed nim .
Liam podszedł bliżej do naukowca i odpowiedział: - Idziemy z Niallem w głąb dżungli. Wygląda na znudzonego siedząc w obozie, a pod moim nadzorem może iść dalej niż zwykle.
Archimedes uśmiechnął się na tę okazje – Co za doskonały pomysł, musisz mieć tylko oczy szeroko otwarte, i szukać czegoś co pomoże nam je znaleźć. Słyszałem, że są gdzieś w pobliżu…musimy tylko poznać ich dokładną lokalizacje.
- Z pewnością musimy mieć oczy otwarte, proszę pana – odpowiedział Liam, podczas gdy Niall wybieg z plecakiem z namiotu.
- Do zobaczenia później tato – zawołał Niall i ruszył za Liamem.
Archimedes uśmiechnął się do dwóch mężczyzn, którzy wyruszali na przygodę w dżungli – Bądź ostrożny synku.
………………………….
Harry, Zayn i Louis stali na szczycie wodospadu.
- Zayn, skaczesz pierwszy? – rzucił mu wyzwanie Harry patrząc z góry wodospadu.
Para z opadającej wody tworzyła mgłę przy powierzchni. Zayn poczuł skurcze żołądka zanim podszedł do krawędzi. Jego dwaj przyjaciele zaśmiali się z powodu jego wahania.
- Właśnie tak – próbował go zachęcić Louis, zaśmiewając się szatańsko.
Zayn zmrużył oczy w kierunku Louisa – Chciałbym abyś ty też spróbował ?? boje się wysokości….Zasadniczo ty żyjesz miedzy drzewami czy to nie to samo?
- To różnica. Kiedy jestem na drzewie wiem że pode mną jest ziemia a może kilka martwych liści, ale skoki do wody ... nie masz pojęcia, co może być tam. Jesteś najodważniejszy z naszej trójki, pokaż nam, jak to się robi. - odpowiedział Louis, wskazując w kierunku miejsca z tyłu Zayna.
- Nawet jeśli zrobię kolejny krok, to wy skoczycie ze mną – zagroził Zayn, na co Louis cofnął się do tyłu.
- Nic ci nie będzie Zayn, wystarczy żebyś dobrze zanurkował – zasugerował Harry.
- Bo żebyście mieli świadomość Harry jest teraz instruktorem pływania. – dokuczył mu Louis na co Harry wepchnął go do wody.
Louis wybełkotał coś pod nosem, i zrobił bardzo nieszczęśliwą miną.
- Dobrze ci tak ty mały gówniarzu - zawołał Zayn do Louisa przed przygotowaniem się do skoku.
Harry zachichotał jak Louis jęcząc , cały mokry wspinał się na brzeg. Louis poprzysiągł zemścić się, ale na razie poczeka. Najważniejszy będzie element zaskoczenia.
Zayn wziął głęboki oddech powietrza przez zbliżeniem się do urwiska. Wiatr smagał jego policzki z siła grawitacji. Spadał w dół, z każda chwilą zbliżając się bliżej powierzchni wody.
Starał się uderzyć w wodę pod odpowiednim kątem. Gdyby zrobił to żle, mógł wrócić do domu z wieloma siniakami, na szczęście – szczęście dopisało mu i tym razem.
Louis i Harry zauważyli ,że w pobliży Zayna pojawili się ludzie, jednak piski i wrzaski na nic się zdały. Blondyn już zdążył zauważyć Zayna.
Niall zapiszczał z zachwytu kiedy to zobaczył, twarz pięknego człowieka z dżungli, który wynurzył się przy powierzchni wody, obok której on i Liam postanowili się zatrzymać.
już nie miało sensu dłużej go ukrywać, ponieważ Liam również go zauważył.
- O mój Boże ...-wyszeptał z niedowierzaniem.
Bez namysłu, Niall pobiegł do wody w ubraniu. Był dumny z faktu, że chłopak istniał w rzeczywistości, w przeciwnym razie Niall musiałby uznać że to był sen po uderzeniu.
Zayn otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, widząc zbliżającego się blondyna w jego kierunku. Zauważył też drugiego człowieka z tyłu, ale nie wydawał się być zagrożeniem. Wyglądał raczej na zaciekawionego.
Blondyn płynął do niego z entuzjastycznym uśmiechem, Zayn nie mógł mu pomóc ale odwzajemnił uśmiech. Rozpaczliwie chciał się dowiedzieć jak się czuję, ale nie znal jego słów.
Zamiast tego unosili się na wodzie posyłając sobie wdzięczne spojrzenia.
Niall nagle wpadł na pomysł. Skinął na chłopaka aby popłynął z nim do brzegu, który poszedł za nim bez chwili wahania. Blondyn był szczęśliwy, że ten niemal w pełni mu zaufał.
Liam spojrzał na nich z zachwytem w oczach. Nie chciał przeszkadzać wiec pozostał na brzegu rzeki. Chciał pozostać świadkiem, przynamniej na razie.
Niall usiadł na brzegu i zachęcił do tego nieznajomego. Potem wskazał na siebie i powiedział – Niall.
Upewnił się, że powiedział to powoli i wyraźnie.
Zayn przekrzywił głowę na dziwny dźwięk, który usłyszał od blondyna. W głębi umysłu zabrzmiało to znajomo, więc patrzył na niego z ciekawością.
To język ludzki – pomyślał Zayn – jeśli chcę z nim porozmawiać muszę się go nauczyć.
Zayn skoncentrował się i próbował odtworzyć dźwięk, który usłyszał. Na początku nie szło mu zbyt dobrze, ale w końcu prawie się udało.
Niall wstrzymał oddech, kiedy usłyszał jak ten wymawia jego imie. Jeszcze nigdy nie brzmiało tak pięknie, ale chciał nie upewnić czy obcy zrozumiał co to znaczy.
Niall wziął rękę młodzieńca i przycisnął do swojej piersi.
- Niall – powiedział.
- Ni…all – powtórzył za nim i uśmiechnął się z satysfakcja.
Niall postanowił spróbować czegoś jeszcze. Wziął swoją rekę i przycisnął ja do nagiej piersi chłopaka.
Niall, tak chłopak miał na imie. Zayn teraz zrozumiał.
Gest chłopaka wskazywał, że teraz kolej na niego, aby wyjawić swoje imie. Próbował sięgnąć w głąb umysłu aby przywołać jakieś wspomnienia sprzed lat.
Pamiętał matkę, która jak był mały używała tego imienia. Nim został zabrany przez goryle. Pamiętał jej słodki głos i jak śpiewała mu kołysanki przed zaśnięciem.
Odtwarzał sobie ten głos w głowie ”Zayn”
Brzmiało to dla niego tak obco, ale chciał się podzielić tym z Niallem, ułożył wiec słowa razem i powiedział głośno – Zayyynnehhh.
- Więc, część Zayn, miło cię poznać – powiedział Niall, uradowany że jego eksperyment się udał.
Nagle usłyszał wrzeszczące dźwięki i za nim stanęły dwa goryle z niepokojem w oczach.
- o mój boże – mruknął Liam widząc nagłe pojawienie się goryli.
Zayn rozejrzał się wokół, aby zobaczyć Harrego i Louisa stojących niedaleko.
- Wszystko w porządku – zapewnił ich.
- Kerchak zrobił zebranie, podczas gdy ty flirtowałeś z ludźmi. Musimy wracać – powiedział Harry
- Możesz go zobaczyć ponownie później Zayn, teraz musimy iść – powiedział Louis , brzmiąc jakby popierał całą sprawę
Zayn spojrzał przepraszającą na Nialla, a następnie ruszył za gorylami w głąb dżungli.
- Dobra, to było szaleństwo – mruknął Liam, idąc bliżej blondyna, który wstał na nogi.
- Ale cicho szaa dobrze?? Ojciec nie może się o tym dowiedzieć – Niall powiedział do Liama poważnym tonem.
Liam kiwnął głową – Ale mamy mu zamiar powiedzieć o gorylach? W przeciwnym razie ta podróż skończy się wcześniej niż byśmy chcieli.
- Dobrze, ale tylko o gorylach. Zayn to na razie moja tajemnica – wyjaśnił Niall, błyskawicznie wyciągając swój szkicownik.
Blondyn zaczął namiętnie bazgrać, na co Liam uśmiechnął się jak bardzo zafascynowała go dżungl
- Zayn! Co ty sobie myślisz? - zapytał piskliwie Louis uderzając swojego przyjaciela w głowę.
Harry roześmiał się i przewrócił oczami . Z podnieceniem oporządzał futro Louisa. Położył ręce na jego ramionach aby utrzymać go w bezruchu.
Zayn siedział na drzewie trącając z roztargnieniem gałązkę. Nakreślił kontury obcego na pniu. Nie chciał zapomnieć wyglądu jego ufnej twarzy.
- Nie wiem, Louis, ja tylko ... on jest zbyt intrygujący żeby go ignorować. Nie mogłem się powstrzymać – wyjaśnił Zayn nie odwracając uwagi od jego rysunku.
- Ludzie są niebezpieczni, Zayn. Musisz być bardziej ostrożny, bo nigdy nie wiadomo, co mogą zrobić. Kerchak ostrzegał nas wiele razy, co tak naprawdę mogą nam zrobić. – odpowiedział Harry .
Zayn odwrócił głowę w stronę Harrego – Człowiek. Czym on jest? myślę że ja tez jestem człowiekiem a żyje wśród was i nie chce zrobić wam krzywdy.
- To różnica Zayn, wychowałeś się wśród nas. Oni nie znają dżungli i powinni wrócić zanim stanie się krzywda. - stwierdził Louis marszcząc czoło, kiedy Harry wyciągnął kępkę jego futra.
- Ałłł – wrzasnął Louis.
- jaki wrażliwy – powiedział Harry, na co Louis skrzyżował ręce na piersi.
- Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie mogę zrozumieć, co mówi. To wszystko brzmi dla mnie jak bełkot! – narzekał Zayn , zeskakując na ziemię gdzie siedzieli Harry i Louis.
Harry zaśmiał się – A dla niego prawdopodobnie brzmimy jakbyśmy cały czas na siebie krzyczeli.
- To nie jest zabawne Harry, Nie sądzę że powinieneś za nim dalej podążać. Nie chodzi tylko o twoje bezpieczeństwo, ale całej grupy. – zasugerował Louis.
Zayn nie mógł wyobrazić sobie pięknego blondyna jako zagrożenie w czymkolwiek. A fakt, że Louis to zasugerował był nawet śmieszny.
-Będę bezpieczny, Louis, obiecuję.- stwierdził z rozsądkiem Zayn.
Harry nie lubił napiętej atmosfery wiec postanowił rozładować sytuacje - Dlaczego nie idziemy poeksperymentować przy wodospadzie, jak za dawnych czasów, chłopaki?
Zarówno Louis i Zayn rozjaśnili się na tą sugestię. I pomknęli miedzy drzewami, tak jakby nigdy nie było problemu.
To była piękna dżungla; przygoda zawsze może złagodzić problemy, które kiedykolwiek powstają pomiędzy trzema przyjaciółmi.
………………………………..
Przez następne dni Niall wracał do drzewa gdzie zdarzył się wypadek. Ku jego przerażeniu nigdzie nie znalazł tajemniczego mężczyzny. Szukał jakiegoś dowodu na to , że on w ogóle istnieje, ale nic nie znalazł.
Zaczął myśleć że to wszystko sobie wyobraził, po uderzeniu się w głowę. Jednak jego głowa nie bolała, więc nie mógł się uderzyć.
Niall zbadał inne części dżungli, ale nigdzie nie znalazł śladu istnienia wspaniałego chłopaka z dżungli. Przynamniej pozostały mu rysunki z tego spotkania.
W tej chwili, Niall był w obozie, podczas gdy jego ojciec szperał w mapach. Wciąż nie udało się wyśledzić grupy goryli i był tak sfrustrowany, że jego wąsy wyglądały jakby odpadały z jego małej twarzy.
- Co narysowałeś? – zapytał Liam, spoglądając przez jego ramie.
- Ohh to nic – wyjąkał Niall zamykając szybko szkicownik.
Nie chciał, albo Liam lub jego ojciec, dowiedzieli się o jego spotkaniu z facetem w dżungli, przynajmniej na razie.
To nie ich sprawa, że Niall ma mały sekret. To sprawiło, że dżungla wydawała się jeszcze bardziej magiczna. Poczuł bliską wieź z lasem, i nie czuł potrzeby dzielenia się tym z kimś innym.
Liam był zaskoczony zachowaniem blondyna. Był przekonany że coś ukrywa. Chciał się zaprzyjaźnić z Niallem, ale on nie wyjawiał ku temu chęci. Bez zaufania nie mogło się to udać.
- Tak myślałem…..może chciałbyś iść dzisiaj trochę dalej w las, żeby coś narysować. Im głębiej wejdziemy tym więcej ciekawych rzeczy można zobaczyć – zaproponował Liam
Niall uśmiechnął się do przewodnika – Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
Liam wzruszył ramionami – Twój ojciec wygląda na zajętego, a skończyłem swoją prace na dziś więc możemy ruszyć na przygodę tylko we dwoje ?
- Pojdę po moje rzeczy – pisnął podekscytowany Niall ruszając do namiotu, by zabrać rzeczy potrzebne na popołudnie przygód.
- Gdzie się wybieracie – zapytał Archimedes znad porozrzucanych map znajdujących się przed nim .
Liam podszedł bliżej do naukowca i odpowiedział: - Idziemy z Niallem w głąb dżungli. Wygląda na znudzonego siedząc w obozie, a pod moim nadzorem może iść dalej niż zwykle.
Archimedes uśmiechnął się na tę okazje – Co za doskonały pomysł, musisz mieć tylko oczy szeroko otwarte, i szukać czegoś co pomoże nam je znaleźć. Słyszałem, że są gdzieś w pobliżu…musimy tylko poznać ich dokładną lokalizacje.
- Z pewnością musimy mieć oczy otwarte, proszę pana – odpowiedział Liam, podczas gdy Niall wybieg z plecakiem z namiotu.
- Do zobaczenia później tato – zawołał Niall i ruszył za Liamem.
Archimedes uśmiechnął się do dwóch mężczyzn, którzy wyruszali na przygodę w dżungli – Bądź ostrożny synku.
………………………….
Harry, Zayn i Louis stali na szczycie wodospadu.
- Zayn, skaczesz pierwszy? – rzucił mu wyzwanie Harry patrząc z góry wodospadu.
Para z opadającej wody tworzyła mgłę przy powierzchni. Zayn poczuł skurcze żołądka zanim podszedł do krawędzi. Jego dwaj przyjaciele zaśmiali się z powodu jego wahania.
- Właśnie tak – próbował go zachęcić Louis, zaśmiewając się szatańsko.
Zayn zmrużył oczy w kierunku Louisa – Chciałbym abyś ty też spróbował ?? boje się wysokości….Zasadniczo ty żyjesz miedzy drzewami czy to nie to samo?
- To różnica. Kiedy jestem na drzewie wiem że pode mną jest ziemia a może kilka martwych liści, ale skoki do wody ... nie masz pojęcia, co może być tam. Jesteś najodważniejszy z naszej trójki, pokaż nam, jak to się robi. - odpowiedział Louis, wskazując w kierunku miejsca z tyłu Zayna.
- Nawet jeśli zrobię kolejny krok, to wy skoczycie ze mną – zagroził Zayn, na co Louis cofnął się do tyłu.
- Nic ci nie będzie Zayn, wystarczy żebyś dobrze zanurkował – zasugerował Harry.
- Bo żebyście mieli świadomość Harry jest teraz instruktorem pływania. – dokuczył mu Louis na co Harry wepchnął go do wody.
Louis wybełkotał coś pod nosem, i zrobił bardzo nieszczęśliwą miną.
- Dobrze ci tak ty mały gówniarzu - zawołał Zayn do Louisa przed przygotowaniem się do skoku.
Harry zachichotał jak Louis jęcząc , cały mokry wspinał się na brzeg. Louis poprzysiągł zemścić się, ale na razie poczeka. Najważniejszy będzie element zaskoczenia.
Zayn wziął głęboki oddech powietrza przez zbliżeniem się do urwiska. Wiatr smagał jego policzki z siła grawitacji. Spadał w dół, z każda chwilą zbliżając się bliżej powierzchni wody.
Starał się uderzyć w wodę pod odpowiednim kątem. Gdyby zrobił to żle, mógł wrócić do domu z wieloma siniakami, na szczęście – szczęście dopisało mu i tym razem.
Louis i Harry zauważyli ,że w pobliży Zayna pojawili się ludzie, jednak piski i wrzaski na nic się zdały. Blondyn już zdążył zauważyć Zayna.
Niall zapiszczał z zachwytu kiedy to zobaczył, twarz pięknego człowieka z dżungli, który wynurzył się przy powierzchni wody, obok której on i Liam postanowili się zatrzymać.
już nie miało sensu dłużej go ukrywać, ponieważ Liam również go zauważył.
- O mój Boże ...-wyszeptał z niedowierzaniem.
Bez namysłu, Niall pobiegł do wody w ubraniu. Był dumny z faktu, że chłopak istniał w rzeczywistości, w przeciwnym razie Niall musiałby uznać że to był sen po uderzeniu.
Zayn otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, widząc zbliżającego się blondyna w jego kierunku. Zauważył też drugiego człowieka z tyłu, ale nie wydawał się być zagrożeniem. Wyglądał raczej na zaciekawionego.
Blondyn płynął do niego z entuzjastycznym uśmiechem, Zayn nie mógł mu pomóc ale odwzajemnił uśmiech. Rozpaczliwie chciał się dowiedzieć jak się czuję, ale nie znal jego słów.
Zamiast tego unosili się na wodzie posyłając sobie wdzięczne spojrzenia.
Niall nagle wpadł na pomysł. Skinął na chłopaka aby popłynął z nim do brzegu, który poszedł za nim bez chwili wahania. Blondyn był szczęśliwy, że ten niemal w pełni mu zaufał.
Liam spojrzał na nich z zachwytem w oczach. Nie chciał przeszkadzać wiec pozostał na brzegu rzeki. Chciał pozostać świadkiem, przynamniej na razie.
Niall usiadł na brzegu i zachęcił do tego nieznajomego. Potem wskazał na siebie i powiedział – Niall.
Upewnił się, że powiedział to powoli i wyraźnie.
Zayn przekrzywił głowę na dziwny dźwięk, który usłyszał od blondyna. W głębi umysłu zabrzmiało to znajomo, więc patrzył na niego z ciekawością.
To język ludzki – pomyślał Zayn – jeśli chcę z nim porozmawiać muszę się go nauczyć.
Zayn skoncentrował się i próbował odtworzyć dźwięk, który usłyszał. Na początku nie szło mu zbyt dobrze, ale w końcu prawie się udało.
Niall wstrzymał oddech, kiedy usłyszał jak ten wymawia jego imie. Jeszcze nigdy nie brzmiało tak pięknie, ale chciał nie upewnić czy obcy zrozumiał co to znaczy.
Niall wziął rękę młodzieńca i przycisnął do swojej piersi.
- Niall – powiedział.
- Ni…all – powtórzył za nim i uśmiechnął się z satysfakcja.
Niall postanowił spróbować czegoś jeszcze. Wziął swoją rekę i przycisnął ja do nagiej piersi chłopaka.
Niall, tak chłopak miał na imie. Zayn teraz zrozumiał.
Gest chłopaka wskazywał, że teraz kolej na niego, aby wyjawić swoje imie. Próbował sięgnąć w głąb umysłu aby przywołać jakieś wspomnienia sprzed lat.
Pamiętał matkę, która jak był mały używała tego imienia. Nim został zabrany przez goryle. Pamiętał jej słodki głos i jak śpiewała mu kołysanki przed zaśnięciem.
Odtwarzał sobie ten głos w głowie ”Zayn”
Brzmiało to dla niego tak obco, ale chciał się podzielić tym z Niallem, ułożył wiec słowa razem i powiedział głośno – Zayyynnehhh.
- Więc, część Zayn, miło cię poznać – powiedział Niall, uradowany że jego eksperyment się udał.
Nagle usłyszał wrzeszczące dźwięki i za nim stanęły dwa goryle z niepokojem w oczach.
- o mój boże – mruknął Liam widząc nagłe pojawienie się goryli.
Zayn rozejrzał się wokół, aby zobaczyć Harrego i Louisa stojących niedaleko.
- Wszystko w porządku – zapewnił ich.
- Kerchak zrobił zebranie, podczas gdy ty flirtowałeś z ludźmi. Musimy wracać – powiedział Harry
- Możesz go zobaczyć ponownie później Zayn, teraz musimy iść – powiedział Louis , brzmiąc jakby popierał całą sprawę
Zayn spojrzał przepraszającą na Nialla, a następnie ruszył za gorylami w głąb dżungli.
- Dobra, to było szaleństwo – mruknął Liam, idąc bliżej blondyna, który wstał na nogi.
- Ale cicho szaa dobrze?? Ojciec nie może się o tym dowiedzieć – Niall powiedział do Liama poważnym tonem.
Liam kiwnął głową – Ale mamy mu zamiar powiedzieć o gorylach? W przeciwnym razie ta podróż skończy się wcześniej niż byśmy chcieli.
- Dobrze, ale tylko o gorylach. Zayn to na razie moja tajemnica – wyjaśnił Niall, błyskawicznie wyciągając swój szkicownik.
Blondyn zaczął namiętnie bazgrać, na co Liam uśmiechnął się jak bardzo zafascynowała go dżungl
3
Chapter 3
Zayn, Harry i Louis przybyli w samą porę by wysłuchać przemówienia Kerchaka.
Kella, matka Zayna, posłała mu zaniepokojone spojrzenie. Kiwnął głową przekonując ją,że wszystko w porządku. Na ten gest uspokoiła się trochę i odetchnęła z ulga.
Zayn ją kochał, jakby była jego prawdziwą matką. Ona uratowała go z domu na drzewie, gdy jaguar zabiał jego rodziców osiemnaście lat temu, i nigdy nie przestanie być jej za to wdzięczny.
Straciła własne dziecko gdy była bardzo młoda, więc znajdując Zayna była zachwycona i postanowiła od razu go wziąć. Kiedy niosła małe niemowlę do obozu, Kerchak nie był zadowolony ponieważ był to człowiek. Ale potem przekonała go ,że jest tak młody, że można go wychować jak goryla. Kerchak w końcu ustąpił.
Zayn dorastał jako goryl, i mimo, że wyglądał inaczej zachowywał się jak małpa. Skakał przez drzewa tak dobrze, jak Louis i Harry, jeśli nie lepiej. Jednak Kerchak nigdy nie był w stanie w pełni mu zaufać, ponieważ mimo wszystko był człowiekiem.
To było dokładnie to, co Kerchak chciał dzisiaj poruszyć.
- Zauważyłem ludzki obóz w naszej części dżungli. jeszcze nie wiem, czy są zagrożeniem, ale dopóki nie będziemy wiedzieć na pewno, musimy pozostać ostrożni i dyskretni jak to tylko możliwe. Nie mamy pojęcia co oni są w stanie zrobić i nie chcę byście patrzyli na nich z ciekawością. Oni są barbarzyńcami, i jeśli cię zauważą, nie zawahają się by cię zabić. Bądźmy ostrożni i miejmy oczy i uszy otwarte, zwłaszcza gdy podróżujemy sami. – ogłosił Kerchak, mrużąc mrocznie brwi w głębokiej koncentracji.
Zayn zadrżał, zdając sobie sprawę, że Kerczak najprawdopodobniej mówi o Niallu i jego towarzyszach. Będzie musiał ich ostrzec przed gniewem Kerchaka wobec ludzi.
Widzisz, pierwszy syn Kerchaka i Kalla zmarł z rąk kłusowników. Kerchak nigdy więcej nie zaufał człowiekowi.
- Wiemy ilu ich jest?? jak wyglądają? – goryl Random zapytał Karcheka. .
Goryl dużo myślał o przedstawieniu tych wiadomości grupie, ponieważ ostatnią rzeczą jaką chciał zrobić to je przestraszyć. Strach doprowadzi do paranoi a to byłoby gorsze. Chciał by ich grupa była silna w obliczu zagrożenie, a nie przestraszona. Stwierdził, że odpowiedz na pytanie może pomóc, jesli spotkali by ludzi – jest ich trzech, ejden starszy i dwóch młodych mężczyzn. Nie mam na razie więcej informacji, ale mam nadzieje dowiedzieć się czegoś więcej.
Zayn przeczesał wzrokiem tłum, szukając osoby odpowiedzialnej za zdradę, kiedy ujrzał Louisa, który winnym wzrokiem spogląda na swoje palce.
- Nie –szepnął oskarżającym tonem Zayn zaraz przy uchu przyjaciela – jesteś takim kapusiem.
Louis nie mógł znieść spojrzenia przyjaciela, który poczuł się zdradzony. jęknął – musiałem, dla dobra stada. Szczerze mówiąc, Zayn, część ciebie musi zrozumieć, dlaczego to zrobiłem.
- jesteś niewiarygodny – rzucił Zayn, przed zniknieciem wśród drzew z dala od polany.
- Louis , goryl, który zawsze ma racę – dokuczył mu Harry, sprowadzając go na ziemie.
- Uraziłeś mnie – zawarczał Louis, odskakując w górę do tyłu, i wyciągając lepkie liście ze swojego futra. Ale najpierw wziął suchy liść i włożył Harremu w usta.
Harry krzyknął, szybko szczotkując język, po czym wypluł obrzydliwe liście.
Kilka goryli odwróciło się by sprawdzić co się dzieje, po czym wróciły do słuchania Kerczaka.
Louis zorientował się, że popełnił błąd, ale nie wiedział co teraz zrobić. Mógł pójść za Zanem, ale on pewnie był teraz w koronach drzew, sunąc po nich jak po autostradzie ( nie żeby nie wiedział co to jest).
Zayn przezywał teraz swoją własna przygodę. . Musiał wziąść kilka dni wolnego od grupy, i dokładnie wiedział gdzie ma iść, by zacząć swoja wycieczkę.
………………………….
Archimedes był zachwycony wiadomością o gorylach. Następnego dnia zaczął kreślić nową trasę, w oparciu o raporty Nialla i Liama. Niall chciał upewnić się, że jego ojciec szanował Zayn i grupę goryli, z którymi wydawał się żyć, więc poprosił ojca o obietnice by nie zbliżali się za blisko.
Liam i Archimedes wyruszyli w nocy, pozostawiając Nialla, by pilnował obozu. Upierał się by zostać, aby zbadać w tajemnicy język goryli.
Chciał nauczyć Zayna mówić po angielsku, i chciał znaleźć klucz jak może komunikować się z nim teraz. Niall przeglądał książki, na które spływało małe światło latarni. Dużo się nauczył, lecz wkrótce poczuł się senny, wiec postanowił kontynuować rano.
………………………………..
Zayn śledził ślady Nialla tuż od podstawy wodospadu, by wreszcie znaleźć się przy namiotach. Po drodze starał się usunąć wszystkie ślady, gdyby Louis i Harry chcieli go szukać. Chciał także uchronić Niall przed dalszym szukaniem go przez goryle.
Był wczesny ranek, kiedy Zayn znalazł się w obozowisku, Niall go nie słyszał zajęty spaniem, więc Zayn ukrył się niedaleko w zaroślach. Ta podróż była wyczerpująca, ale był zadowolony że w końcu znalazł miejsce pobytu blondyna.
Niall obudził się rano spadając z hamaka, zaskoczony motylem, który przysiadł na jego nosie kiedy spał. Poczuł ból, ale szybko wstał i się otrzepał.
Zayna obudził dźwięk dochodzący z obozu Nialla. jego serce biło jak szalone kiedy wstawał na nogi, myśląc że stało się coś złego. Zayn widział w głowie najgorsze obrazy, jak to, że Niall leży na ziemi z rozbitą głową.
Nie zastanawiając się ani przez chwilę, czując adrenalinę wpadł do namiotu. jego oczy były dzikie i szeroko otwarte ponieważ szukał Nialla. Gdy w końcu go znalazł, chłopiec miał się dobrze, i wpatrywał się w niego z zaskoczeniem.
- Ty niezdarny idioto – skarcił go Zayn, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Ale gdy Niall posłał my mylący wzrok, przypomniał sobie, że nie mówią tym samym językiem.
Niall nie rozumiał ani słowa z pomruków Zayna, ale wziął je za okazie, aby nauczyć go angielskiego.
Zrobił krok w jego kierunku, a kiedy ten nie cofnął się, Niall obdarował go uśmiechem. Zayn odpowiedział mu tym samym. Wydawał się być po tej samej stronie, więc Niall wyciągnął ku niemu rękę.
Zayn nie wahał się ani przez chwilę, splatając swoje palce z palcami Nialla. Blondyn zachichotał , zanim przeprowadził go do namiotu, gdzie Archimedes trzymał swoje książki i inne przydatne narzędzia.
Obce rzeczy, które otaczały Zayna zafascynowały go. Były tam przedmioty o wszystkich kształtach, kolorach i teksturach ułożone jedne na drugich. Przedmioty zgromadzone pod plandeką wydawały się być nieograniczone.
Kolejną rzeczą, która zapierała Zaynowi dech w piersiach, była jego ręka trzymająca blondyna. To sprawiło, że poczuł się bardzo dobrze. jak Kerchak mógłby nie polubić ludzi tak delikatnych jak Niall? Przynamniej z tego co zauważył Zayn.
Niall poklepał miejsce na ziemi, skłaniając Zayna by usiadł obok niego. On był gotowy zrobić wszystko dla blondyna.
Niall wyciągnął przedmiot, który chyba się otwierało.
Blondyn otworzył go, a Zayn zobaczył mnóstwo małych rzeczy leżących jedna na drugiej. Wyglądały jak liście z symbolami, obok zdjęć. Były nawet goryle.
Wtedy Niall zaczął mówić ponownie. Zayn zwrócił cała swoja uwagę na blondyna przyglądając mu się wścibskimi oczami.
Niall zauważył, że Zayna zainteresował obraz goryla, wiec pomyślał, że to dobry początek.
- Ok. Zayn wiem, że niekoniecznie musisz mnie zrozumieć, to jak mówić do dzieci, ale ja tak nie będę mówił. Mogę tylko powiedzieć, że jesteś inteligentny Myślę, że widać to w twoich pięknych brązowych oczach i jeśli będziemy ciężko pracować jesteśmy w stanie to zrobić. – powiedział Niall, podczas gdy Zayn wydawał się tym nieco zaintrygowany, nic nie rozumiejąc.
- Ok., zaczynamy. Goryl – powiedział Blondyn wskazując zdjęcie goryla w książce.
Zayn słyszał co powiedział Niall wskazując zdjęcie. Brzmiało to podobnie jak :goryl” w jego języku, ale wiedział, że jesli chce się komunikować ustnie, to nie będzie tak łatwo.
Położył palec na zdjęciu patrząc w oczy Niall, i zrobił pierwsza próbę wypowiedzenia słowa.
Początkowo Zayn nie był nawet blisko poprawnej wymowy, ale dla Nialla to nie miało znaczenie. Liczyło się, że chce spróbować. To dało Niallowi nadzieje, że jego pomysł działa.
Niall wskazał na obrazek i powtórzył ponownie – Go…Ryl.
Zayn wiedział, że nie idzie mu zbyt dobrze, ale Blondyn go zainspirował. Niall jest cierpliwy, więc Zayn chciał spróbować. Obaj mieli taki sam cel, więc poświęcą tyle czasu ile będzie trzeba, by dostać to czego chcą.
Zayn odtwarzał dźwięki, które Niall powiedział mu kilka sekund temu. Zamknął oczy w skupieniu.
Niall zagryzł wargę, przyglądając się jak Zaynowi, najwyraźniej pogrążonemu w myślach. Ten facet wyglądał tak cholernie uroczo, koncentrując się na jego słowach.
Powieki Zayna otwarły się i otworzył usta do odtworzenia jego słów.
- Go…ryll.
Serce Nialla zabiło, podniecone sukcesem Zayna. Owinął go swoimi ramionami i przytulił mocno.
Zayn zamarł, ponieważ Blondyn przyciągnął go do uścisku.
Czy on rzeczywiście zrobił to dobrze? Pomyślał, że jego duch tańczy z entuzjazmem.
Zayn tonął w jego objęciach, czując się w pełni zobowiązany do nauki języka. Zwłaszcza, że to oznaczało, że mógł częściej widywać blondyna i jego wspaniały uśmiech.
Zayn, Harry i Louis przybyli w samą porę by wysłuchać przemówienia Kerchaka.
Kella, matka Zayna, posłała mu zaniepokojone spojrzenie. Kiwnął głową przekonując ją,że wszystko w porządku. Na ten gest uspokoiła się trochę i odetchnęła z ulga.
Zayn ją kochał, jakby była jego prawdziwą matką. Ona uratowała go z domu na drzewie, gdy jaguar zabiał jego rodziców osiemnaście lat temu, i nigdy nie przestanie być jej za to wdzięczny.
Straciła własne dziecko gdy była bardzo młoda, więc znajdując Zayna była zachwycona i postanowiła od razu go wziąć. Kiedy niosła małe niemowlę do obozu, Kerchak nie był zadowolony ponieważ był to człowiek. Ale potem przekonała go ,że jest tak młody, że można go wychować jak goryla. Kerchak w końcu ustąpił.
Zayn dorastał jako goryl, i mimo, że wyglądał inaczej zachowywał się jak małpa. Skakał przez drzewa tak dobrze, jak Louis i Harry, jeśli nie lepiej. Jednak Kerchak nigdy nie był w stanie w pełni mu zaufać, ponieważ mimo wszystko był człowiekiem.
To było dokładnie to, co Kerchak chciał dzisiaj poruszyć.
- Zauważyłem ludzki obóz w naszej części dżungli. jeszcze nie wiem, czy są zagrożeniem, ale dopóki nie będziemy wiedzieć na pewno, musimy pozostać ostrożni i dyskretni jak to tylko możliwe. Nie mamy pojęcia co oni są w stanie zrobić i nie chcę byście patrzyli na nich z ciekawością. Oni są barbarzyńcami, i jeśli cię zauważą, nie zawahają się by cię zabić. Bądźmy ostrożni i miejmy oczy i uszy otwarte, zwłaszcza gdy podróżujemy sami. – ogłosił Kerchak, mrużąc mrocznie brwi w głębokiej koncentracji.
Zayn zadrżał, zdając sobie sprawę, że Kerczak najprawdopodobniej mówi o Niallu i jego towarzyszach. Będzie musiał ich ostrzec przed gniewem Kerchaka wobec ludzi.
Widzisz, pierwszy syn Kerchaka i Kalla zmarł z rąk kłusowników. Kerchak nigdy więcej nie zaufał człowiekowi.
- Wiemy ilu ich jest?? jak wyglądają? – goryl Random zapytał Karcheka. .
Goryl dużo myślał o przedstawieniu tych wiadomości grupie, ponieważ ostatnią rzeczą jaką chciał zrobić to je przestraszyć. Strach doprowadzi do paranoi a to byłoby gorsze. Chciał by ich grupa była silna w obliczu zagrożenie, a nie przestraszona. Stwierdził, że odpowiedz na pytanie może pomóc, jesli spotkali by ludzi – jest ich trzech, ejden starszy i dwóch młodych mężczyzn. Nie mam na razie więcej informacji, ale mam nadzieje dowiedzieć się czegoś więcej.
Zayn przeczesał wzrokiem tłum, szukając osoby odpowiedzialnej za zdradę, kiedy ujrzał Louisa, który winnym wzrokiem spogląda na swoje palce.
- Nie –szepnął oskarżającym tonem Zayn zaraz przy uchu przyjaciela – jesteś takim kapusiem.
Louis nie mógł znieść spojrzenia przyjaciela, który poczuł się zdradzony. jęknął – musiałem, dla dobra stada. Szczerze mówiąc, Zayn, część ciebie musi zrozumieć, dlaczego to zrobiłem.
- jesteś niewiarygodny – rzucił Zayn, przed zniknieciem wśród drzew z dala od polany.
- Louis , goryl, który zawsze ma racę – dokuczył mu Harry, sprowadzając go na ziemie.
- Uraziłeś mnie – zawarczał Louis, odskakując w górę do tyłu, i wyciągając lepkie liście ze swojego futra. Ale najpierw wziął suchy liść i włożył Harremu w usta.
Harry krzyknął, szybko szczotkując język, po czym wypluł obrzydliwe liście.
Kilka goryli odwróciło się by sprawdzić co się dzieje, po czym wróciły do słuchania Kerczaka.
Louis zorientował się, że popełnił błąd, ale nie wiedział co teraz zrobić. Mógł pójść za Zanem, ale on pewnie był teraz w koronach drzew, sunąc po nich jak po autostradzie ( nie żeby nie wiedział co to jest).
Zayn przezywał teraz swoją własna przygodę. . Musiał wziąść kilka dni wolnego od grupy, i dokładnie wiedział gdzie ma iść, by zacząć swoja wycieczkę.
………………………….
Archimedes był zachwycony wiadomością o gorylach. Następnego dnia zaczął kreślić nową trasę, w oparciu o raporty Nialla i Liama. Niall chciał upewnić się, że jego ojciec szanował Zayn i grupę goryli, z którymi wydawał się żyć, więc poprosił ojca o obietnice by nie zbliżali się za blisko.
Liam i Archimedes wyruszyli w nocy, pozostawiając Nialla, by pilnował obozu. Upierał się by zostać, aby zbadać w tajemnicy język goryli.
Chciał nauczyć Zayna mówić po angielsku, i chciał znaleźć klucz jak może komunikować się z nim teraz. Niall przeglądał książki, na które spływało małe światło latarni. Dużo się nauczył, lecz wkrótce poczuł się senny, wiec postanowił kontynuować rano.
………………………………..
Zayn śledził ślady Nialla tuż od podstawy wodospadu, by wreszcie znaleźć się przy namiotach. Po drodze starał się usunąć wszystkie ślady, gdyby Louis i Harry chcieli go szukać. Chciał także uchronić Niall przed dalszym szukaniem go przez goryle.
Był wczesny ranek, kiedy Zayn znalazł się w obozowisku, Niall go nie słyszał zajęty spaniem, więc Zayn ukrył się niedaleko w zaroślach. Ta podróż była wyczerpująca, ale był zadowolony że w końcu znalazł miejsce pobytu blondyna.
Niall obudził się rano spadając z hamaka, zaskoczony motylem, który przysiadł na jego nosie kiedy spał. Poczuł ból, ale szybko wstał i się otrzepał.
Zayna obudził dźwięk dochodzący z obozu Nialla. jego serce biło jak szalone kiedy wstawał na nogi, myśląc że stało się coś złego. Zayn widział w głowie najgorsze obrazy, jak to, że Niall leży na ziemi z rozbitą głową.
Nie zastanawiając się ani przez chwilę, czując adrenalinę wpadł do namiotu. jego oczy były dzikie i szeroko otwarte ponieważ szukał Nialla. Gdy w końcu go znalazł, chłopiec miał się dobrze, i wpatrywał się w niego z zaskoczeniem.
- Ty niezdarny idioto – skarcił go Zayn, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Ale gdy Niall posłał my mylący wzrok, przypomniał sobie, że nie mówią tym samym językiem.
Niall nie rozumiał ani słowa z pomruków Zayna, ale wziął je za okazie, aby nauczyć go angielskiego.
Zrobił krok w jego kierunku, a kiedy ten nie cofnął się, Niall obdarował go uśmiechem. Zayn odpowiedział mu tym samym. Wydawał się być po tej samej stronie, więc Niall wyciągnął ku niemu rękę.
Zayn nie wahał się ani przez chwilę, splatając swoje palce z palcami Nialla. Blondyn zachichotał , zanim przeprowadził go do namiotu, gdzie Archimedes trzymał swoje książki i inne przydatne narzędzia.
Obce rzeczy, które otaczały Zayna zafascynowały go. Były tam przedmioty o wszystkich kształtach, kolorach i teksturach ułożone jedne na drugich. Przedmioty zgromadzone pod plandeką wydawały się być nieograniczone.
Kolejną rzeczą, która zapierała Zaynowi dech w piersiach, była jego ręka trzymająca blondyna. To sprawiło, że poczuł się bardzo dobrze. jak Kerchak mógłby nie polubić ludzi tak delikatnych jak Niall? Przynamniej z tego co zauważył Zayn.
Niall poklepał miejsce na ziemi, skłaniając Zayna by usiadł obok niego. On był gotowy zrobić wszystko dla blondyna.
Niall wyciągnął przedmiot, który chyba się otwierało.
Blondyn otworzył go, a Zayn zobaczył mnóstwo małych rzeczy leżących jedna na drugiej. Wyglądały jak liście z symbolami, obok zdjęć. Były nawet goryle.
Wtedy Niall zaczął mówić ponownie. Zayn zwrócił cała swoja uwagę na blondyna przyglądając mu się wścibskimi oczami.
Niall zauważył, że Zayna zainteresował obraz goryla, wiec pomyślał, że to dobry początek.
- Ok. Zayn wiem, że niekoniecznie musisz mnie zrozumieć, to jak mówić do dzieci, ale ja tak nie będę mówił. Mogę tylko powiedzieć, że jesteś inteligentny Myślę, że widać to w twoich pięknych brązowych oczach i jeśli będziemy ciężko pracować jesteśmy w stanie to zrobić. – powiedział Niall, podczas gdy Zayn wydawał się tym nieco zaintrygowany, nic nie rozumiejąc.
- Ok., zaczynamy. Goryl – powiedział Blondyn wskazując zdjęcie goryla w książce.
Zayn słyszał co powiedział Niall wskazując zdjęcie. Brzmiało to podobnie jak :goryl” w jego języku, ale wiedział, że jesli chce się komunikować ustnie, to nie będzie tak łatwo.
Położył palec na zdjęciu patrząc w oczy Niall, i zrobił pierwsza próbę wypowiedzenia słowa.
Początkowo Zayn nie był nawet blisko poprawnej wymowy, ale dla Nialla to nie miało znaczenie. Liczyło się, że chce spróbować. To dało Niallowi nadzieje, że jego pomysł działa.
Niall wskazał na obrazek i powtórzył ponownie – Go…Ryl.
Zayn wiedział, że nie idzie mu zbyt dobrze, ale Blondyn go zainspirował. Niall jest cierpliwy, więc Zayn chciał spróbować. Obaj mieli taki sam cel, więc poświęcą tyle czasu ile będzie trzeba, by dostać to czego chcą.
Zayn odtwarzał dźwięki, które Niall powiedział mu kilka sekund temu. Zamknął oczy w skupieniu.
Niall zagryzł wargę, przyglądając się jak Zaynowi, najwyraźniej pogrążonemu w myślach. Ten facet wyglądał tak cholernie uroczo, koncentrując się na jego słowach.
Powieki Zayna otwarły się i otworzył usta do odtworzenia jego słów.
- Go…ryll.
Serce Nialla zabiło, podniecone sukcesem Zayna. Owinął go swoimi ramionami i przytulił mocno.
Zayn zamarł, ponieważ Blondyn przyciągnął go do uścisku.
Czy on rzeczywiście zrobił to dobrze? Pomyślał, że jego duch tańczy z entuzjazmem.
Zayn tonął w jego objęciach, czując się w pełni zobowiązany do nauki języka. Zwłaszcza, że to oznaczało, że mógł częściej widywać blondyna i jego wspaniały uśmiech.
4
Chapter 4
Zayn oficjalnie nauczył się dobrze mówić po angielsku krótkim zdaniami. Minęło dopiero kilka dni od ich pierwszej sesji, ale bardzo szybko się uczył. Nie wrócił do tego czasu do grupy, i na razie nie planował. Mimo to czuł się winny, pozostawiając matkę w niepokoju, ponieważ dobrze wiedziała do kogo należy.
Należał do Nialla.
Rano gdy Niall otworzył oczy, było jasno i pięknie. Promienie słoneczne wpadały do namiotu oślepiając go , ale nie przejmował się tym. Słodki zapach deszczu był obecny w powietrzu jak zeskakiwał z hamaku.
Wyjrzał z namiotu przecierając oczy, po czym spojrzał w niebo. Rzeczywiście, wspaniała tęcza pojawiła się nad horyzontem drzew. To całkowicie zaparło dech w jego piesi, wiec szybko chwycił swoje płótno, by to udokumentować zanim zniknie.
Zayn nie spał już od wczesnej pory, by móc popływać podczas porannych opadów. Patrzył na wodę która go otoczyła, i odbijała jego twarz. Po tym jak przestało padać, popatrzył w niebo i był zachwycony tęcza, która pojawiła się nad nim.
Chciał się tym podzielić z Niallem, wiec wyszedł z wody i udał się w kierunku obozowiska. Suche liście były jak koc, gdy biegł boso po podłożu dżungli. Gdy dotarł na miejsce, był zaskoczony, że Niall już przelewał piękny widok na płótno.
Zayn powoli stanął za nim patrząc, jak sunie pędzlem wzdłuż strony, przelewając na nią odbicie kolorów tęczy, która była nad nim.
Niall poczuł obecność za nim, a jego serce zaczęło bić w oczekiwaniu. Kiedy spojrzał za siebie, ujrzał Zayna wpatrującego się w jego rysunek tęczy.
- Hej ty – przywitał się Niall wskazując na niego pędzlem.
Zayn uśmiechnął się i wskazał na niebo. Robił tak, by przekazać blondynowi, że chce nauczyć się nowego słowa.
-Najpierw musisz zadać pytanie Zayn – dokuczył mu, wiedząc, że tego nie lubi. Zayn chciał się komunikować fizycznie, ale on nie zamierzał mu na to pozwolić.
Zayn skrzyżował ręce z frustracji. Nienawidził tej części. Wolał uczyć się nowych rzeczy, niż powtarzać stare. Jednak jego nową przygodą był język angielski i niestety będzie musiał być cierpliwy.
Oddychał powoli – Co..tto jest?
Niall uśmiechnął się do niego zanim odpowiedział – No świetnie. Dobrze, to coś pięknego to tęcza. Uczyliśmy się tego w drugim dniu, gdy padał deszcz. Tę..cza.
Zayn był ucieszony znając pierwsza część. Powoli przetwarzał słowa zastanawiając się nad ostatnia sylabą. W końcu był gotów powiedzieć – Tę..ccza.
Był zadowolony widząc, że Niall utwierdza go w wymowie. Zayn ukląkł obok miejsca, gdzie blondyn malował – będę…oglądać.
Niall uśmiechnął się czule do Zayna, po czym wrócił do dokończenia swej pracy. Spojrzał z powrotem na tęcze i wrócił do malowania z Zaynem u swego boku.
……………………………..
- Gdzie jest Zayn – Kerchak zażądał odpowiedzi od Harrego i Louisa, którzy drżeli ze strachu.
Zayna nie było już tydzień, a to do niego nie podobne. Chociaż Kerczak nigdy nie przejmował się, gdzie znajduję się Zayn, to teraz musiał go przypilnować żeby nie opuścił grupy dla intruzów.
Louis i Harry również nie widzieli Zayna od tygodnia, i się o niego martwili. Zayn lubił przygody, ale nigdy nie trwało to tak długo. Szukali go na zmianę, jednak najwidoczniej musiał zakryć wszystkie ślady.
- Mmy…nie wiemy – mruknął Louis, podczas gdy Harry zadrżał z przerażenia na widok stojącego przed nim wielkiego goryla.
Kerchak nie był zadowolony z tej odpowiedzi, wiedząc jak blisko były młode goryle i Zayn. Oni dorastali razem i zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi.
- Trzeba go znaleźć .... I to szybko. Jeśli dowiem się, że był z ludźmi, poniesie konsekwencje gdy go znajdę. Nie pozwolę, by wystawiał naszą grupę na niebezpieczeństwo z powodu jego ciekawości – podsumował Kerczak, odwracając się gwałtownie, by wrócić do grupy.
Harry postanowił się odezwać: - Zayn nie chce być odnaleziony , Kerchak. Próbowaliśmy .
Gigantyczny goryl odwrócił się do nich z wściekłością w oczach – Sprowadzicie go z powrotem do końca tygodnia, albo nie pokazujcie się tu więcej. Znając was dwóch nie jesteście w stanie przetrwać bez grupy.
Po rzuconej groźbie Kerchak wrócił do grupy. Harry i Louis wymienili spojrzenia, na usłyszenie ultimatum, z powodu nieobecności Zayna
- Do diabla, co się dzieje z Zaynem w tym czasie – Louis westchnął pocierając skronie z niepokoju i lęku.
Harry był gdzieś pomiędzy płaczem a wybuchnięciem śmiechem. Sytuacja była po prostu cholernie śmieszna.
- Mam zamiar go zabić. Poważnie. - Harry mruknął, zaciskając pięści.
Louis uśmiechnął się na jego złość - No cóż, przynajmniej mamy kilka dni na epicką przygodę w głębi dżungli, tylko we dwoje.
Dzięki temu Harry poczuł się lepiej. Mieli tydzień aby znaleźć przyjaciela i sprowadzić go z powrotem, lub będą ponosić konsekwencje obsesji Zayna na punkcie blondyna.
Poczuli strach a jednocześnie podniecenie w sercach, gdy czmychnęli wśród drzew w głąb dżungli.
……………………………………
- To jest ... piękne. - Zayn mruknął, kładąc rękę na płótnie, gdy Niall właśnie wykonywał szlif na namalowanej tęczy.
Niall uśmiechnął się, obserwując jego brązowe oczy skanujące obraz z niezaprzeczalnym szacunkiem i podziwem. Blondyn nie mógł uwierzyć, że Zayn cały czas żył w dżungli, że jest dzieckiem lasu. Z tego, co Niall widział życie w dżungli zawsze jest szybkie i pełne przygód, więc to było niesamowite zobaczyć Zayna, jak się zmieniał.
- Dziękuję – odpowiedział Niall, przysuwając sztalugę bliżej Zayna, by mógł lepie zobaczyć.
Zayn przebiegł palcami po obrazie, podziwiając jak pięknie odzwierciedlił rzeczywistość.
- To jak w domu – powiedział Zayn uśmiechając się do Nialla, wskazując na linie drzew, w razie gdyby jego słowa nie wyszły prawidłowo.
Niall był zachwycony komentarzem Zayna, dopiero co zaczął uczyć się języka a juz tak wiele potrafi.
- jesteś niesamowity – komplementował Niall.
Zayn odwrócił głowę od malunku i uśmiechnął się do niego, po czym wziął jego rękę w swoją – Niall jest.
Blondyn zaśmiał się na brak gramatyki w jego zdaniu, odłożył obraz na stojak. Pochwycił drugą dłoń Zayna. Teraz, kiedy trzymał go za obie ręce czuł się z nim w pełni połączony.
- Mam zamiar powiedzieć to tak szybko, żebyś mnie nie zrozumiał. Niewiem jak to zrobiłeś ale od kiedy zobaczyłem cie po raz pierwszy nie mogę przestać o tobie myśleć. Całkowicie mnie oczarowałeś, jesteś pełen tajemnicy i ciekawości, a to takie inspirujące. Chciałbym żyć tak obficie, brać z życia to co najlepsze. Nie wiem czy to przez to, że jestem wychowany inaczej od ciebie, ale ja po prostu….chcę się uczyć od ciebie. ja chciałbym, nie wiem…pocałować cię , ale to całkowicie niewłaściwe. – mówił Niall, pasja ogarnęła go całkowicie, gdy spojrzał w piękne brązowe oczy Zayna – ja przepraszam.
Zayn zrozumiał tylko wybrane słowa, ale wiedział czego chce Niall. Znali się tylko kilka dni , ale było miedzy nimi niezaprzeczalne połączenie. Zayn chciał pogłębić to połączenie. Chciał pokazać Niallowi jak bardzo mu zależało.
Więc zrobił to.
Niall był całkowicie zaskoczony czując usta Zayna na swoich. To było zaskakujące, ale Niall nie miał dość. Wplótł swoja dłoń w jego włosy, aby pogłębić pocałunek.
Nie miało znaczenia, że pochodzili z dwóch różnych światów lub mówili rożnymi językami , ponieważ doskonale rozumieli siebie. Nigdy nie byli dla siebie całkowicie obcy.
- Niall?? Jesteś tu??
Głos Liama wydobył się spomiędzy drzew.
Zayn zerwał się z miejsca czując przyspieszone bicie serca. Posłał Niallowi przepraszające spojrzenie i ruszył w kierunku drzew. Nie chciał by ktoś więcej się o nim dowiedział, i naraził na gniew Kerchaka.
Niall dotknął swoich ust, nadal czując na nich usta Zayna. Było to tak silne i szokujące, że nie mógł ruszyć się z miejsca.
Kiedy Liam wreszcie dotarł do obozowiska, dostrzegł rumieniec Nialla. Był zupełnie zawstydzony i oszołomiony.
- Co się z toba stało? – zapytał Liam, podchodząc bliżej i wpatrując się jego twarz.
Niall wtedy zrozumiał, że chłopak zadał mu pytanie. Potrzasnął głowa, by odrzucić myśli o pocałunku i skupić się nad tym co usłyszał. Jednak to nic nie dało. Więc powiedział tylko – Co?
- Wow, zjadłeś coś z dżungli? Ostrzegałem cię o różnych trujących rzeczach prawda? – dokuczył mu , zrzucając torbę.
- Nie – odparł zakłopotany patrząc na nogi – Było wszystko w porządku przez te kilka dni, gdy was nie było.
- Ohh doprawdy ? – dopytywał się Liam, marszcząc brwi, nerwowo spoglądając na blondyna.
Niall wzruszył spokojnie ramionami – ja tylko malowałem, wiesz, nic specjalnego.
Liam nie wierzył w ani jedno jego słowo, zwłaszcza gdy ujrzał książkę leżącą na podłodze kampingu.
Podniósł ją patrząc oskarżycielsko na Nialla – Więc facet z dżungli się w ogóle nie pokazał wokół?
Niall oddychnął głęboko – Nie ma z tobą mojego ojca? Nie słyszałeś nigdy o dyskrecji?
- jestem dyskretny jak przystało na przewodnika, stary, przepraszam. Twój ojciec jest sto jardów za mną, zatrzymując się co trzy kroki by studiować coś nowego, co przyczyni się do jego badan. Przywykłem do tego, dlatego nie było nas tak długo. Trochę czasu zajmie zanim tu dotrze – na te słowa Niall się zrelaksował.
- Ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie …- zaczął Liam uśmiechając się do Nialla.
- To nie twoja sprawa – zażartował Niall przed zebraniem swoich rysunków.
- No cóż, jako przewodnika jest. Chcę tylko być ostrożnym ... goryle bywają terytorialne. Nie mówię, że coś ci zrobi, ale członkowie jego grupy mogą. Taki maja charakter i nie ważne czy chcesz to zmienić, są zwierzętami i nie można zmienić ich instynktu. - ostrzegł Liam, chwytając Nialla za przedramię.
Zayn obserwował ich sprzeczkę z krzaków. Poczuł chęć zaopiekowania się Niallem, ale on nie wyglądał na przerażonego, więc pozostał w ukryciu. Mimo wszystko, chciał być przy nim.
Niall wyrwał się z uścisku, i poszedł w stronę namiotu ignorując protesty Liama.
Nawet wolność, którą zapewniała dżungla, sprawiała, że niektóre rzeczy stawały się coraz bardzie skomplikowane.
Zayn oficjalnie nauczył się dobrze mówić po angielsku krótkim zdaniami. Minęło dopiero kilka dni od ich pierwszej sesji, ale bardzo szybko się uczył. Nie wrócił do tego czasu do grupy, i na razie nie planował. Mimo to czuł się winny, pozostawiając matkę w niepokoju, ponieważ dobrze wiedziała do kogo należy.
Należał do Nialla.
Rano gdy Niall otworzył oczy, było jasno i pięknie. Promienie słoneczne wpadały do namiotu oślepiając go , ale nie przejmował się tym. Słodki zapach deszczu był obecny w powietrzu jak zeskakiwał z hamaku.
Wyjrzał z namiotu przecierając oczy, po czym spojrzał w niebo. Rzeczywiście, wspaniała tęcza pojawiła się nad horyzontem drzew. To całkowicie zaparło dech w jego piesi, wiec szybko chwycił swoje płótno, by to udokumentować zanim zniknie.
Zayn nie spał już od wczesnej pory, by móc popływać podczas porannych opadów. Patrzył na wodę która go otoczyła, i odbijała jego twarz. Po tym jak przestało padać, popatrzył w niebo i był zachwycony tęcza, która pojawiła się nad nim.
Chciał się tym podzielić z Niallem, wiec wyszedł z wody i udał się w kierunku obozowiska. Suche liście były jak koc, gdy biegł boso po podłożu dżungli. Gdy dotarł na miejsce, był zaskoczony, że Niall już przelewał piękny widok na płótno.
Zayn powoli stanął za nim patrząc, jak sunie pędzlem wzdłuż strony, przelewając na nią odbicie kolorów tęczy, która była nad nim.
Niall poczuł obecność za nim, a jego serce zaczęło bić w oczekiwaniu. Kiedy spojrzał za siebie, ujrzał Zayna wpatrującego się w jego rysunek tęczy.
- Hej ty – przywitał się Niall wskazując na niego pędzlem.
Zayn uśmiechnął się i wskazał na niebo. Robił tak, by przekazać blondynowi, że chce nauczyć się nowego słowa.
-Najpierw musisz zadać pytanie Zayn – dokuczył mu, wiedząc, że tego nie lubi. Zayn chciał się komunikować fizycznie, ale on nie zamierzał mu na to pozwolić.
Zayn skrzyżował ręce z frustracji. Nienawidził tej części. Wolał uczyć się nowych rzeczy, niż powtarzać stare. Jednak jego nową przygodą był język angielski i niestety będzie musiał być cierpliwy.
Oddychał powoli – Co..tto jest?
Niall uśmiechnął się do niego zanim odpowiedział – No świetnie. Dobrze, to coś pięknego to tęcza. Uczyliśmy się tego w drugim dniu, gdy padał deszcz. Tę..cza.
Zayn był ucieszony znając pierwsza część. Powoli przetwarzał słowa zastanawiając się nad ostatnia sylabą. W końcu był gotów powiedzieć – Tę..ccza.
Był zadowolony widząc, że Niall utwierdza go w wymowie. Zayn ukląkł obok miejsca, gdzie blondyn malował – będę…oglądać.
Niall uśmiechnął się czule do Zayna, po czym wrócił do dokończenia swej pracy. Spojrzał z powrotem na tęcze i wrócił do malowania z Zaynem u swego boku.
……………………………..
- Gdzie jest Zayn – Kerchak zażądał odpowiedzi od Harrego i Louisa, którzy drżeli ze strachu.
Zayna nie było już tydzień, a to do niego nie podobne. Chociaż Kerczak nigdy nie przejmował się, gdzie znajduję się Zayn, to teraz musiał go przypilnować żeby nie opuścił grupy dla intruzów.
Louis i Harry również nie widzieli Zayna od tygodnia, i się o niego martwili. Zayn lubił przygody, ale nigdy nie trwało to tak długo. Szukali go na zmianę, jednak najwidoczniej musiał zakryć wszystkie ślady.
- Mmy…nie wiemy – mruknął Louis, podczas gdy Harry zadrżał z przerażenia na widok stojącego przed nim wielkiego goryla.
Kerchak nie był zadowolony z tej odpowiedzi, wiedząc jak blisko były młode goryle i Zayn. Oni dorastali razem i zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi.
- Trzeba go znaleźć .... I to szybko. Jeśli dowiem się, że był z ludźmi, poniesie konsekwencje gdy go znajdę. Nie pozwolę, by wystawiał naszą grupę na niebezpieczeństwo z powodu jego ciekawości – podsumował Kerczak, odwracając się gwałtownie, by wrócić do grupy.
Harry postanowił się odezwać: - Zayn nie chce być odnaleziony , Kerchak. Próbowaliśmy .
Gigantyczny goryl odwrócił się do nich z wściekłością w oczach – Sprowadzicie go z powrotem do końca tygodnia, albo nie pokazujcie się tu więcej. Znając was dwóch nie jesteście w stanie przetrwać bez grupy.
Po rzuconej groźbie Kerchak wrócił do grupy. Harry i Louis wymienili spojrzenia, na usłyszenie ultimatum, z powodu nieobecności Zayna
- Do diabla, co się dzieje z Zaynem w tym czasie – Louis westchnął pocierając skronie z niepokoju i lęku.
Harry był gdzieś pomiędzy płaczem a wybuchnięciem śmiechem. Sytuacja była po prostu cholernie śmieszna.
- Mam zamiar go zabić. Poważnie. - Harry mruknął, zaciskając pięści.
Louis uśmiechnął się na jego złość - No cóż, przynajmniej mamy kilka dni na epicką przygodę w głębi dżungli, tylko we dwoje.
Dzięki temu Harry poczuł się lepiej. Mieli tydzień aby znaleźć przyjaciela i sprowadzić go z powrotem, lub będą ponosić konsekwencje obsesji Zayna na punkcie blondyna.
Poczuli strach a jednocześnie podniecenie w sercach, gdy czmychnęli wśród drzew w głąb dżungli.
……………………………………
- To jest ... piękne. - Zayn mruknął, kładąc rękę na płótnie, gdy Niall właśnie wykonywał szlif na namalowanej tęczy.
Niall uśmiechnął się, obserwując jego brązowe oczy skanujące obraz z niezaprzeczalnym szacunkiem i podziwem. Blondyn nie mógł uwierzyć, że Zayn cały czas żył w dżungli, że jest dzieckiem lasu. Z tego, co Niall widział życie w dżungli zawsze jest szybkie i pełne przygód, więc to było niesamowite zobaczyć Zayna, jak się zmieniał.
- Dziękuję – odpowiedział Niall, przysuwając sztalugę bliżej Zayna, by mógł lepie zobaczyć.
Zayn przebiegł palcami po obrazie, podziwiając jak pięknie odzwierciedlił rzeczywistość.
- To jak w domu – powiedział Zayn uśmiechając się do Nialla, wskazując na linie drzew, w razie gdyby jego słowa nie wyszły prawidłowo.
Niall był zachwycony komentarzem Zayna, dopiero co zaczął uczyć się języka a juz tak wiele potrafi.
- jesteś niesamowity – komplementował Niall.
Zayn odwrócił głowę od malunku i uśmiechnął się do niego, po czym wziął jego rękę w swoją – Niall jest.
Blondyn zaśmiał się na brak gramatyki w jego zdaniu, odłożył obraz na stojak. Pochwycił drugą dłoń Zayna. Teraz, kiedy trzymał go za obie ręce czuł się z nim w pełni połączony.
- Mam zamiar powiedzieć to tak szybko, żebyś mnie nie zrozumiał. Niewiem jak to zrobiłeś ale od kiedy zobaczyłem cie po raz pierwszy nie mogę przestać o tobie myśleć. Całkowicie mnie oczarowałeś, jesteś pełen tajemnicy i ciekawości, a to takie inspirujące. Chciałbym żyć tak obficie, brać z życia to co najlepsze. Nie wiem czy to przez to, że jestem wychowany inaczej od ciebie, ale ja po prostu….chcę się uczyć od ciebie. ja chciałbym, nie wiem…pocałować cię , ale to całkowicie niewłaściwe. – mówił Niall, pasja ogarnęła go całkowicie, gdy spojrzał w piękne brązowe oczy Zayna – ja przepraszam.
Zayn zrozumiał tylko wybrane słowa, ale wiedział czego chce Niall. Znali się tylko kilka dni , ale było miedzy nimi niezaprzeczalne połączenie. Zayn chciał pogłębić to połączenie. Chciał pokazać Niallowi jak bardzo mu zależało.
Więc zrobił to.
Niall był całkowicie zaskoczony czując usta Zayna na swoich. To było zaskakujące, ale Niall nie miał dość. Wplótł swoja dłoń w jego włosy, aby pogłębić pocałunek.
Nie miało znaczenia, że pochodzili z dwóch różnych światów lub mówili rożnymi językami , ponieważ doskonale rozumieli siebie. Nigdy nie byli dla siebie całkowicie obcy.
- Niall?? Jesteś tu??
Głos Liama wydobył się spomiędzy drzew.
Zayn zerwał się z miejsca czując przyspieszone bicie serca. Posłał Niallowi przepraszające spojrzenie i ruszył w kierunku drzew. Nie chciał by ktoś więcej się o nim dowiedział, i naraził na gniew Kerchaka.
Niall dotknął swoich ust, nadal czując na nich usta Zayna. Było to tak silne i szokujące, że nie mógł ruszyć się z miejsca.
Kiedy Liam wreszcie dotarł do obozowiska, dostrzegł rumieniec Nialla. Był zupełnie zawstydzony i oszołomiony.
- Co się z toba stało? – zapytał Liam, podchodząc bliżej i wpatrując się jego twarz.
Niall wtedy zrozumiał, że chłopak zadał mu pytanie. Potrzasnął głowa, by odrzucić myśli o pocałunku i skupić się nad tym co usłyszał. Jednak to nic nie dało. Więc powiedział tylko – Co?
- Wow, zjadłeś coś z dżungli? Ostrzegałem cię o różnych trujących rzeczach prawda? – dokuczył mu , zrzucając torbę.
- Nie – odparł zakłopotany patrząc na nogi – Było wszystko w porządku przez te kilka dni, gdy was nie było.
- Ohh doprawdy ? – dopytywał się Liam, marszcząc brwi, nerwowo spoglądając na blondyna.
Niall wzruszył spokojnie ramionami – ja tylko malowałem, wiesz, nic specjalnego.
Liam nie wierzył w ani jedno jego słowo, zwłaszcza gdy ujrzał książkę leżącą na podłodze kampingu.
Podniósł ją patrząc oskarżycielsko na Nialla – Więc facet z dżungli się w ogóle nie pokazał wokół?
Niall oddychnął głęboko – Nie ma z tobą mojego ojca? Nie słyszałeś nigdy o dyskrecji?
- jestem dyskretny jak przystało na przewodnika, stary, przepraszam. Twój ojciec jest sto jardów za mną, zatrzymując się co trzy kroki by studiować coś nowego, co przyczyni się do jego badan. Przywykłem do tego, dlatego nie było nas tak długo. Trochę czasu zajmie zanim tu dotrze – na te słowa Niall się zrelaksował.
- Ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie …- zaczął Liam uśmiechając się do Nialla.
- To nie twoja sprawa – zażartował Niall przed zebraniem swoich rysunków.
- No cóż, jako przewodnika jest. Chcę tylko być ostrożnym ... goryle bywają terytorialne. Nie mówię, że coś ci zrobi, ale członkowie jego grupy mogą. Taki maja charakter i nie ważne czy chcesz to zmienić, są zwierzętami i nie można zmienić ich instynktu. - ostrzegł Liam, chwytając Nialla za przedramię.
Zayn obserwował ich sprzeczkę z krzaków. Poczuł chęć zaopiekowania się Niallem, ale on nie wyglądał na przerażonego, więc pozostał w ukryciu. Mimo wszystko, chciał być przy nim.
Niall wyrwał się z uścisku, i poszedł w stronę namiotu ignorując protesty Liama.
Nawet wolność, którą zapewniała dżungla, sprawiała, że niektóre rzeczy stawały się coraz bardzie skomplikowane.
5
Chapter 5
Archimedes był w obozie juz od trzech dni, i Niall musiał być bardzo dyskretny spotykając się z Zanem, jednak chciał go widywać, bo gdy był sam, czuł, jakby tracił cząstkę siebie.
- Tato, idę zrobić kilka szkiców dobrze? – zawołał Niall, przewieszając torbę przez ramie.
Liam uśmiechnął się do blondyna i zapytał: - Co masz zamiar szkicować Nialler?
Niall zignorował nieznośne docinki przewodnika i podszedł bliżej ojca, który był przyduszony papierami dotyczącymi badań.
Nialla naprawdę inspirowało to, jak jego ojciec namiętnie studiował zachowania goryli. Czuł to samo wobec Zayna, ucząc go angielskiego. To było trudne zadanie, ale tak długo jak będzie mógł, będzie to robił.
- Ehh tato, ja ruszam dobrze? – powtórzył Niall, chcąc złapać uwagę ojca chociaż na chwile.
Archimedes podniósł wzrok i uśmiechnął się do syna – Bądź ostrożny dobrze? Nie chcę by złapał cię jakiś goryl, zwłaszcza, że wydaję się, że jesteśmy śledzeni przez grupę , i samego Graybacka.*
Niall złapał oddech – Kto to jest Grayback?
Liam zobaczył niepokój i strach w oczach blondyn, może to było potrzebne, aby przekonał się, że spotkania z facetem z dżungli są szalone i musiał sam to sprawdzić.
jego ociec zawsze kochał okazje, aby go czegoś nauczyć, szczególnie o zwierzętach, więc był gotowy do odpowiedzi na pytanie: - Każda grupa goryli ma przywódcę – Graybecka. Kiedy samiec dorasta, futro na jego grzbiecie zmienia kolor na srebrny, stąd ich nazwa. Wtedy mogą walczyć o tytuł Graybacka, lub opuścić stado i rozpocząć własne. Powiem ci, że wszystko zależy od tego jak są silne i potężne.
- Oh, będę ostrożny tato, dzięki- wymamrotał Niall, czując chłód biegnący wzdłuż kręgosłupa.
Postanowił zapytać o to Zayna, czy naprawdę ma czuć się zagrożony. Nie dlatego, że bał się o siebie, ale co Grayback mógłby zrobić Zaynowi.
- Do zobaczenia później – zawołał Niall, przechodząc przez linie drzew, które oddzielały obóz od dżungli.
Tak jak przypuszczał, dostrzegł Zayna ukrywającego się wśród krzaków. Uśmiechnął się do niego promiennie.
Zayn zobaczył go wychodzącego spośród drzew, więc podniósł się szybko. Mieli być bardziej dyskretni, i miał się ukrywać dalej. Jednak wiedział, że zrobi wszystko, by widywać go codziennie., ponieważ (łącznie z pocałunkiem) troszczył się o Niego.
- Hello – mruknął Zayn, machając do niego ręka – Tęsknię za tobą.
Niall zaśmiał się z błędnej gramatyki, ale zaraz zagarnął Zayna do ciasnego uścisku. Mimo, że mieszkał w dżungli i został wychowany przez goryla, Zayn miał niesamowity zapach. To była mieszanka naturalnego piżma i świeżości, przez co Niall czuł się, jakby kołysał się wśród drzew.
Kiedy się odsunął, wykonał poprawki w jego wypowiedzi – Tęskniłem, czas przeszły , pamiętasz?
Zayn zarumienił się z powodu, że Niall zwrócił uwagę na jego pomyłkę, ale wiedział, że nie podchodził do tego protekcjonalnie, Lecz chciał nauczyć Zayna, tak samo jak i on chciał się nauczyć języka angielskiego.
- Tęskniłem. Tak. Tęskniłem. Tęskniłem za tobą – powtórzył poprawnie Zayn, patrząc w niebieskie oczy Nialla.
Obaj wiedzieli, że to co robią jest zakazane, ale przez to było jeszcze bardzie ekscytujące. Byli dla siebie nową przygodą, i mogli zyskać zupełnie nowe doznania.
Zayn złapał rękę Niall i poprowadzili go w głąb dżungli miedzy zarośla.
Niall nie miał pojęcia dokąd idą, ale wiedział, że może mu ufać, i że wróci do obozu przed kolacją. To było ich codziennością. Niall wymykał się z obozu by spotkać się z Zaynem, który pokazywał mu cuda lasu, który ich otaczał.
Nagle zatrzymali się u podstawy wielkiego i wspaniałego drzewa. Zayn wskazał na swoje plecy, zaś Niall posłał mu zabawne spojrzenie, nie rozumiejąc co zamierza.
- Wejdź na plecy - poinstruował go Zayn, wskazując ponownie na swoje plecy.
Był zadowolony, że słowa wyszły mu tak, jak zamierzał. Jednak oczy Nialla otworzyły się szerzej z przerażenia. Zayn pamiętał jak on spadał i bał się wysokości. Jednak widok był zapierający dech w piersiach, i nie chciał by blondyn go przegapi.
- Zaufaj mi Niall – szepnął Zayn, przyciskając z czułością wargi do czoła blondyna.
Niall trząsł się ze strach, jednak pocałunek Zayna zapewnił go, że żal z nie pójścia będzie większy niż przerażenie, które go sparaliżowało. Zayn był silny. Z łatwością mógłby utrzymać jego wagę i wspinać się wzdłuż pnia.
- ok., zróbmy to – powiedział Niall, po czym owinął ramiona wokół jego szyi i nogi wokół pasa.
Zayn uśmiechnął się po czum zaczął się szybko wspinać na górę, jakby był urodzony by to robić( a może był). Kiedy dotarł na szczyt spojrzał na znajomy horyzont, i pozwolił Niallowi zejść z ego pleców na pobliską gałąź.
- Mój dom jest piękny, tak jak ty – powiedział Zayn, obserwując jak blondyn z zachwytem ogląda widoki.
Niall z podziwem w sercu oglądał dżungle. Nigdy nie widział czegoś tak nietkniętego ręką człowieka, tak prawdziwego i kwitnącego. Prawie nie słyszał jak Zayn nazywa go pięknym, ale kiedy zdał sobie sprawę, co powiedział, zaczął się rumienić.
- Dziękuję, Zayn. - wymamrotał Niall. – Ty też.
Zayn postanowił wykorzystać ten moment, by zdobyć usta Nialla, pokazując ile dla niego znaczy. Na szczycie drzewa, z blondynem u swego boku, gdzie chciał zostać już na zawsze.
Czy to zbyt wiele prosić o coś co jest tak proste a jednocześnie skomplikowane?
Niall był pogrążony w pocałunku, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Nigdy nie myślał, że może kochać mężczyznę, więcej, człowieka, który został wychowany przez goryla, , Niall wpadł po uszy dla człowieka z dżungli, którego znał nieco ponad tydzień. To było najbardziej zagmatwane, ale krystalicznie czyste rzeczy, których nigdy nie doświadczył.
Zayn nie wiedział co to za uczycie, które budowało się wewnątrz niego, opiekuńczości, i absolutne posiadanie Nialla. Słyszał jak kiedyś Harry o tym wspominał.
Ale jak on to nazwał?
..?
….?
Miłość. Nazwał to miłością. Zayn był zakochany w Niallu.
……………………………………
Od trzech dni trwały poszukiwania Zayna, jednak on bardzo dobrze zakrył swoje ślady. Zayn był inteligentny i Louis nienawidził go za to. Nie znosił takich mocnych słów, więc niechętnie go użył.
- jestem zmęczony Lou – narzekał Harry, padając na ziemie – chodziliśmy przez ostatnie 4 godziny.
Louis westchnął. Prawdą było, że szukali go od świtu. Przyda im się odpoczynek i dobry masaż stup. Jedzeniem tez by nie pogardził.
- Dobrze Hazza, zatrzymajmy się tu na chwilę. Myślę, że słyszałem rzekę niedaleko, może popływamy ? - zaproponował Louis, wiedząc, że młodszy uwielbia pływać.
Zmęczona postawa Harrego nagle zniknęła, gdy tylko usłyszał o pływaniu. Nie zdążył nawet kiwnąć, gdy Louis wystartował w kierunku rzeki.
Szybko dotarli do brzegu wskakując do wody, i Harry pchnął Louis w prawo. Następnie Lou pchnął Harrego pod wodę. Gra nazywała się: zapasy wodne.
Gdy któryś raz z kolei Harry przytrzymał Lou pod wodą, ten nagle przestał się poruszać. Harry szybko wyciągnął go na powierzchnie.
- O mój boże, przepraszam cię Louis – przemówił szybko Harry, oczami pełnymi winy.
Louis wzruszył ramionami, był szczęśliwy, że zyje. – w porządku, po prostu całe życie przeleciało mi przed oczami, byłeś tam ty i Zayn, tęskne za nim.
- Ten chłopak musi być naprawdę wyjątkowy, skoro tak wiele dla niego ryzykuje, zwłaszcza, że siwowłosy podąża za nami. – stwierdził Harry, wychodząc na brzeg i strzepując wodę ze swego czarnego futra.
Louis poszedł w jego ślady i opadł na ziemie, wyczerpany z powodu podróży, stresu i wodnej walki.
- Zayn jest sprytny, zda sobie sprawę, że to co robi jest złe i wróci do nas. – wyjaśnił Louis przekręcając się na brzuch.
Harry również upadł na brzegu, susząc się i relaksując w promieniach porannego słońca.
– Myślę, że masz racę, jednak powinniśmy go znaleźć, bo inaczej Kerchak oberwie nas ze skóry.
- Ohh, Kerczak, nie skrzywdziliby muchy, chyba, że zagraża grupie – zaprotestował Louis, zbliżając się do Harrego, by oczyścić ego futro.
Poranna toaleta, to najprostszy sposób, by odwrócić uwagę od zadania, a to było bezmyślne i nieodpowiedzialne. Ale również niezwykle relaksacyjne.
- Louis, nie możesz tak mówiąc, on jest liderem. Mógłby położyć cię w dwie sekundy, tak jak mojego brata – odpowiedział Harry sfrustrowany odpowiedzią przyjaciela.
- Ohh przepraszam stary – przeprosił Louis,
Cisza pomiędzy nimi trwała przez jakiś czas, dopóki nie usłyszeli czegoś znajomego. Śmiech, niski i głośny śmiech.
- Myślisz, że…? – zaczął Harry, a delikatny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- To musi być on, nie ma mowy by ten śmiech należał do kogoś innego – potwierdził Louis, po czum oboje wstali na nogi..
Biegli jak wiatr przeszywając zarośla i mijając drzewa. Głos stawał się coraz silniejszy, gdy się zbliżali. Usłyszeli dwa głosy, Zayn nie był sam.
Poza tym, Louis nie mógł zrozumieć słowa, które Zayn mówił, co było bardzo dziwne. Zayn nigdy nie miał problemów z chwytaniem ich języka, więc co się stało?
Znaleźli drzewa, z których dochodziły głosy, więc szybko wspięli się na sam szczyt.
I rzeczywiście, był tu Zayn. Ale robił coś dziwnego.
Louis dyszał, a Harry wybuchnął śmiechem. Zayn całował blond człowieka.
Dla Nialla, dwa goryle wpatrujące się w niego ze zdumieniem, nie było czymś, do czego mógłby przywyknąć. Zwłaszcza, że wiedział, że byli najlepszymi przyjaciółmi Zayna, co było jeszcze dziwniejsze.
- Uh ... Hej chłopaki, to jest ... Niall. - wprowadził Zayn w swoim ojczystym języku.
Louis i Harry pokręcili palcem w kierunku Nialla.
To wtedy Niall zdał sobie sprawę, jak naprawdę dziwna jest ta sytuacja.
Archimedes był w obozie juz od trzech dni, i Niall musiał być bardzo dyskretny spotykając się z Zanem, jednak chciał go widywać, bo gdy był sam, czuł, jakby tracił cząstkę siebie.
- Tato, idę zrobić kilka szkiców dobrze? – zawołał Niall, przewieszając torbę przez ramie.
Liam uśmiechnął się do blondyna i zapytał: - Co masz zamiar szkicować Nialler?
Niall zignorował nieznośne docinki przewodnika i podszedł bliżej ojca, który był przyduszony papierami dotyczącymi badań.
Nialla naprawdę inspirowało to, jak jego ojciec namiętnie studiował zachowania goryli. Czuł to samo wobec Zayna, ucząc go angielskiego. To było trudne zadanie, ale tak długo jak będzie mógł, będzie to robił.
- Ehh tato, ja ruszam dobrze? – powtórzył Niall, chcąc złapać uwagę ojca chociaż na chwile.
Archimedes podniósł wzrok i uśmiechnął się do syna – Bądź ostrożny dobrze? Nie chcę by złapał cię jakiś goryl, zwłaszcza, że wydaję się, że jesteśmy śledzeni przez grupę , i samego Graybacka.*
Niall złapał oddech – Kto to jest Grayback?
Liam zobaczył niepokój i strach w oczach blondyn, może to było potrzebne, aby przekonał się, że spotkania z facetem z dżungli są szalone i musiał sam to sprawdzić.
jego ociec zawsze kochał okazje, aby go czegoś nauczyć, szczególnie o zwierzętach, więc był gotowy do odpowiedzi na pytanie: - Każda grupa goryli ma przywódcę – Graybecka. Kiedy samiec dorasta, futro na jego grzbiecie zmienia kolor na srebrny, stąd ich nazwa. Wtedy mogą walczyć o tytuł Graybacka, lub opuścić stado i rozpocząć własne. Powiem ci, że wszystko zależy od tego jak są silne i potężne.
- Oh, będę ostrożny tato, dzięki- wymamrotał Niall, czując chłód biegnący wzdłuż kręgosłupa.
Postanowił zapytać o to Zayna, czy naprawdę ma czuć się zagrożony. Nie dlatego, że bał się o siebie, ale co Grayback mógłby zrobić Zaynowi.
- Do zobaczenia później – zawołał Niall, przechodząc przez linie drzew, które oddzielały obóz od dżungli.
Tak jak przypuszczał, dostrzegł Zayna ukrywającego się wśród krzaków. Uśmiechnął się do niego promiennie.
Zayn zobaczył go wychodzącego spośród drzew, więc podniósł się szybko. Mieli być bardziej dyskretni, i miał się ukrywać dalej. Jednak wiedział, że zrobi wszystko, by widywać go codziennie., ponieważ (łącznie z pocałunkiem) troszczył się o Niego.
- Hello – mruknął Zayn, machając do niego ręka – Tęsknię za tobą.
Niall zaśmiał się z błędnej gramatyki, ale zaraz zagarnął Zayna do ciasnego uścisku. Mimo, że mieszkał w dżungli i został wychowany przez goryla, Zayn miał niesamowity zapach. To była mieszanka naturalnego piżma i świeżości, przez co Niall czuł się, jakby kołysał się wśród drzew.
Kiedy się odsunął, wykonał poprawki w jego wypowiedzi – Tęskniłem, czas przeszły , pamiętasz?
Zayn zarumienił się z powodu, że Niall zwrócił uwagę na jego pomyłkę, ale wiedział, że nie podchodził do tego protekcjonalnie, Lecz chciał nauczyć Zayna, tak samo jak i on chciał się nauczyć języka angielskiego.
- Tęskniłem. Tak. Tęskniłem. Tęskniłem za tobą – powtórzył poprawnie Zayn, patrząc w niebieskie oczy Nialla.
Obaj wiedzieli, że to co robią jest zakazane, ale przez to było jeszcze bardzie ekscytujące. Byli dla siebie nową przygodą, i mogli zyskać zupełnie nowe doznania.
Zayn złapał rękę Niall i poprowadzili go w głąb dżungli miedzy zarośla.
Niall nie miał pojęcia dokąd idą, ale wiedział, że może mu ufać, i że wróci do obozu przed kolacją. To było ich codziennością. Niall wymykał się z obozu by spotkać się z Zaynem, który pokazywał mu cuda lasu, który ich otaczał.
Nagle zatrzymali się u podstawy wielkiego i wspaniałego drzewa. Zayn wskazał na swoje plecy, zaś Niall posłał mu zabawne spojrzenie, nie rozumiejąc co zamierza.
- Wejdź na plecy - poinstruował go Zayn, wskazując ponownie na swoje plecy.
Był zadowolony, że słowa wyszły mu tak, jak zamierzał. Jednak oczy Nialla otworzyły się szerzej z przerażenia. Zayn pamiętał jak on spadał i bał się wysokości. Jednak widok był zapierający dech w piersiach, i nie chciał by blondyn go przegapi.
- Zaufaj mi Niall – szepnął Zayn, przyciskając z czułością wargi do czoła blondyna.
Niall trząsł się ze strach, jednak pocałunek Zayna zapewnił go, że żal z nie pójścia będzie większy niż przerażenie, które go sparaliżowało. Zayn był silny. Z łatwością mógłby utrzymać jego wagę i wspinać się wzdłuż pnia.
- ok., zróbmy to – powiedział Niall, po czym owinął ramiona wokół jego szyi i nogi wokół pasa.
Zayn uśmiechnął się po czum zaczął się szybko wspinać na górę, jakby był urodzony by to robić( a może był). Kiedy dotarł na szczyt spojrzał na znajomy horyzont, i pozwolił Niallowi zejść z ego pleców na pobliską gałąź.
- Mój dom jest piękny, tak jak ty – powiedział Zayn, obserwując jak blondyn z zachwytem ogląda widoki.
Niall z podziwem w sercu oglądał dżungle. Nigdy nie widział czegoś tak nietkniętego ręką człowieka, tak prawdziwego i kwitnącego. Prawie nie słyszał jak Zayn nazywa go pięknym, ale kiedy zdał sobie sprawę, co powiedział, zaczął się rumienić.
- Dziękuję, Zayn. - wymamrotał Niall. – Ty też.
Zayn postanowił wykorzystać ten moment, by zdobyć usta Nialla, pokazując ile dla niego znaczy. Na szczycie drzewa, z blondynem u swego boku, gdzie chciał zostać już na zawsze.
Czy to zbyt wiele prosić o coś co jest tak proste a jednocześnie skomplikowane?
Niall był pogrążony w pocałunku, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Nigdy nie myślał, że może kochać mężczyznę, więcej, człowieka, który został wychowany przez goryla, , Niall wpadł po uszy dla człowieka z dżungli, którego znał nieco ponad tydzień. To było najbardziej zagmatwane, ale krystalicznie czyste rzeczy, których nigdy nie doświadczył.
Zayn nie wiedział co to za uczycie, które budowało się wewnątrz niego, opiekuńczości, i absolutne posiadanie Nialla. Słyszał jak kiedyś Harry o tym wspominał.
Ale jak on to nazwał?
..?
….?
Miłość. Nazwał to miłością. Zayn był zakochany w Niallu.
……………………………………
Od trzech dni trwały poszukiwania Zayna, jednak on bardzo dobrze zakrył swoje ślady. Zayn był inteligentny i Louis nienawidził go za to. Nie znosił takich mocnych słów, więc niechętnie go użył.
- jestem zmęczony Lou – narzekał Harry, padając na ziemie – chodziliśmy przez ostatnie 4 godziny.
Louis westchnął. Prawdą było, że szukali go od świtu. Przyda im się odpoczynek i dobry masaż stup. Jedzeniem tez by nie pogardził.
- Dobrze Hazza, zatrzymajmy się tu na chwilę. Myślę, że słyszałem rzekę niedaleko, może popływamy ? - zaproponował Louis, wiedząc, że młodszy uwielbia pływać.
Zmęczona postawa Harrego nagle zniknęła, gdy tylko usłyszał o pływaniu. Nie zdążył nawet kiwnąć, gdy Louis wystartował w kierunku rzeki.
Szybko dotarli do brzegu wskakując do wody, i Harry pchnął Louis w prawo. Następnie Lou pchnął Harrego pod wodę. Gra nazywała się: zapasy wodne.
Gdy któryś raz z kolei Harry przytrzymał Lou pod wodą, ten nagle przestał się poruszać. Harry szybko wyciągnął go na powierzchnie.
- O mój boże, przepraszam cię Louis – przemówił szybko Harry, oczami pełnymi winy.
Louis wzruszył ramionami, był szczęśliwy, że zyje. – w porządku, po prostu całe życie przeleciało mi przed oczami, byłeś tam ty i Zayn, tęskne za nim.
- Ten chłopak musi być naprawdę wyjątkowy, skoro tak wiele dla niego ryzykuje, zwłaszcza, że siwowłosy podąża za nami. – stwierdził Harry, wychodząc na brzeg i strzepując wodę ze swego czarnego futra.
Louis poszedł w jego ślady i opadł na ziemie, wyczerpany z powodu podróży, stresu i wodnej walki.
- Zayn jest sprytny, zda sobie sprawę, że to co robi jest złe i wróci do nas. – wyjaśnił Louis przekręcając się na brzuch.
Harry również upadł na brzegu, susząc się i relaksując w promieniach porannego słońca.
– Myślę, że masz racę, jednak powinniśmy go znaleźć, bo inaczej Kerchak oberwie nas ze skóry.
- Ohh, Kerczak, nie skrzywdziliby muchy, chyba, że zagraża grupie – zaprotestował Louis, zbliżając się do Harrego, by oczyścić ego futro.
Poranna toaleta, to najprostszy sposób, by odwrócić uwagę od zadania, a to było bezmyślne i nieodpowiedzialne. Ale również niezwykle relaksacyjne.
- Louis, nie możesz tak mówiąc, on jest liderem. Mógłby położyć cię w dwie sekundy, tak jak mojego brata – odpowiedział Harry sfrustrowany odpowiedzią przyjaciela.
- Ohh przepraszam stary – przeprosił Louis,
Cisza pomiędzy nimi trwała przez jakiś czas, dopóki nie usłyszeli czegoś znajomego. Śmiech, niski i głośny śmiech.
- Myślisz, że…? – zaczął Harry, a delikatny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- To musi być on, nie ma mowy by ten śmiech należał do kogoś innego – potwierdził Louis, po czum oboje wstali na nogi..
Biegli jak wiatr przeszywając zarośla i mijając drzewa. Głos stawał się coraz silniejszy, gdy się zbliżali. Usłyszeli dwa głosy, Zayn nie był sam.
Poza tym, Louis nie mógł zrozumieć słowa, które Zayn mówił, co było bardzo dziwne. Zayn nigdy nie miał problemów z chwytaniem ich języka, więc co się stało?
Znaleźli drzewa, z których dochodziły głosy, więc szybko wspięli się na sam szczyt.
I rzeczywiście, był tu Zayn. Ale robił coś dziwnego.
Louis dyszał, a Harry wybuchnął śmiechem. Zayn całował blond człowieka.
Dla Nialla, dwa goryle wpatrujące się w niego ze zdumieniem, nie było czymś, do czego mógłby przywyknąć. Zwłaszcza, że wiedział, że byli najlepszymi przyjaciółmi Zayna, co było jeszcze dziwniejsze.
- Uh ... Hej chłopaki, to jest ... Niall. - wprowadził Zayn w swoim ojczystym języku.
Louis i Harry pokręcili palcem w kierunku Nialla.
To wtedy Niall zdał sobie sprawę, jak naprawdę dziwna jest ta sytuacja.
6
Chapter 6
Więc, siedzieli na szczycie drzewa w środku dżungli, a dwa goryle patrzyły na nich, jakby byli szaleni.
- ja nie rozumiem tego całowania….ludzie są dziwni – zauważył Harry, po przedstawieniu Nialla przez Zayna. Jego komentarz przyniósł mu brudne myśli o Zaynie, ale Louis odciągnął go od tego.
- Nie możemy dokładnie powiedzieć cześć jak ty, więc, Zayn może ..będziesz dla nas tłumaczył ?- zapytał Louis, wskazując na blondyna, który nie byłby w stanie zrozumieć ich języka, nie ważne jak bardzo by się starał.
- Eh..ok, ja wciąż nie umiem tego zbyt dobrze – wyjaśnił Zayn, przed powiedzeniem czegoś do Nialla, co wywołało uśmiech na twarzach Harrego i Louisa.
- Chciałbym umieć się porozumiewać z nimi tak jak ty, to zupełnie fascynujące obserwować jak to robisz – powiedział Niall, patrząc w stronę Zayna.
Zayn wzruszył ramionami. - Robię to całe moje życie. To po prostu dla mnie ma sens.
Niall kiwnął głowa wyciągając szkicownik by uchwycić te przedziwne sceny. Trącił Zayna na znak zgody, a ten nakazał mu iść do przodu.
Harry przekrzywił głowę w bok, patrząc na to, co znajduje się w rękach blondyna, coś co wyglądało jak spłaszczony liść. Poruszył się trochę do przodu, ale wtedy Niall spojrzał na niego , na co zastygł w bezruchu.
- Co on robi Zayn ? – zapytał Harry, kompletnie zagubiony.
-
Rysuje cię. On przekłada obraz na papier, jest całkiem dobry – odpowiedział mu Zayn, podchodząc by zająć miejsce pomiędzy szkicownikiem Nialla a swoimi przyjaciółmi.
- Co jeśli nie chcę być jego modelem ?– sprzeciwił się Louis, krzyżując ramiona na znak protestu.
- Przestań Lou, Niall nie zrobi nic przeciwko tobie. Spróbuj współpracować przynamniej dla mnie, co ? – poprosił Zayn, na co Harry i Louis wrócili do swoich pozycji na gałęziach.
Niall wykonywał szkic bardzo szybko, wiedząc, że nie może zatrzymać goryli na długo. Ale za każdym razem gdy spojrzał w górę, były tam, patrząc na niego z ciekawością.
Kiedy w końcu skończył, odwrócił szkicownik w ich kierunku, by mogli zobaczyć rysunek. Uśmiechnął się, mając nadzieję, że odbiorą to jako gest pokoju, a nie wyzwania.
Louis automatycznie podniósł się, by lepiej widzieć to, co narysował Niall. Nigdy nie widział jak wygląda na zewnątrz, poza odbiciem w rzece, i teraz miał zewnętrzny punkt widzenia swego wyglądu. Od razu mógł odczytać różnicę miedzy nim a Harrym, jego przyjaciel był wyższy i miał ciemniejsze futro. Louisowi podobał się sposób w jaki Niall zastosował rozmycie krawędzi i intensywność jego spojrzenia. Zdecydowanie zyskał większy szacunek do Nialla.
Harry cofnął się z powrotem, ale polubił to , jak on i jego przyjaciel wyglądali w interpretacji Nialla. Wyglądali majestatycznie i tajemniczo, przyjemnie, ale nieprzewidywalnie, ale najlepsze, że wyglądał dziko.
- Powiedz mu, że nam się podoba – zaćwierkał Louis do Zayna, który szybko przekazał wiadomość Niallowi.
- Naprawdę? Tak powiedzieli ? – dopytywał Niall zaskoczony pozytywna odpowiedzią –Cóż, mogą go otrzymać, jeśli chcą.
Artysta wyrwał szkic, po czym skierował go w stronę goryli. Na początku wydawali się nie rozumieć, lecz po chwili zamieszania, mniejszy wyciągnął rękę i chwycił delikatnie kartkę.
Harry uśmiechnął się do Nialla, ale zaraz zrozumiał, po co tak właściwie to przybyli. Zobaczył że Zayn jest szczęśliwy będąc z Niallem, jednak Kerchak kazał przyprowadzić go z powrotem.
- Zayn, nie jesteśmy tu tylko na wizytę, ja chciałbym powiedzieć, że ..- Harry zaczął poważnym tonem, który zauważył nawet Niall.
- Co? Coś złego się stało? Coś z moją matką? Bo można jej powiedzieć gdzie jestem, i że jestem bezpieczny, żeby się nie martwiła. Jestem szczęśliwy. – powiedział Zayn przeplatając palce i patrząc na Nialla.
Louis potrzasnął głową i kontynuował zamiast Harrego - Słuchaj, kolego, wiemy, że jesteś szczęśliwy, ale Kerchak nie. On wie, że jesteś z ludźmi, i zagroził, że wyrzuci nas, jeśli nie sprowadzimy cię natychmiast spowrotem. To znaczy, że jesteś samolubny, ale nie sądzę, chcąc zostać tutaj.
Zayn był zaskoczony żądaniem, by zostawić Nialla samego. Po tym wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie półtora tygodnia, nie mógł zostawić blondyna .
- A-ale ja nie mogę tego zrobić. On…on mnie potrzebuje - Odpowiedział Zayn odwracając głowę od Nialla i goryli.
Niall zauważył, że coś jest nie tak. Widział napięcie panujące między Zanem i jego dwoma przyjaciółmi, i widział wzrok Zayna pełen udręki, kiedy na niego patrzył.
- Zayn? Co się stało? – zapytał Niall, chwytając rękę chłopaka, by zwrócić na siebie uwagę.
- Mówią, że muszę wrócić do grupy, inaczej zostaną wypędzeni – wyjaśnił Zayn, co potwierdziło, że instynkt Nialla się nie mylił.
Zdawał sobie sprawę, że nadejdzie ten moment, kiedy będą musieli zderzyć się z rzeczywistością ich związku. Było za późno, bo to zakończyć, bo to poszło za daleko i zbyt szybko, i nie można zerwać łączącej ich więzi, do czego zmusza ich los.
Louis zagryzł wargę, widząc jakiego bólu doświadczają Niall i Zayn, bo teraz widział, że są stworzeni dla siebie. Louis nie mógł sobie wyobrazić, gdyby sam znajdował się w takiej sytuacji. Nie znalazł jeszcze takiej osoby, ale to można było porównać o tego, jakby ktoś odebrał mu Harrego, i nigdy więcej nie mógłby go zobaczyć, to byłaby prawdziwa katastrofa.
Harry zauważył złe samopoczucie przyjaciela, wiec położył rękę na jego ramieniu.
- Oni są z dwóch różnych światów, to musi się tak skończyć – wyszeptał Harry do Louisa, który spojrzał na niego ze wstrętem , jakby ta cała sytuacja była śmieszna.
- To jest złe i ty o tym wiesz – szepnął Louis tak samo cicho, nie chcąc przeszkadzać im w ostatniej chwili razem.
- Na plecy – pouczył Zayn, a Niall bez zastanowienia wykonał jego polecenie.
Cicho, idąc za gorylami, schodzili w dół.
Niall nie chciał się rozpłakać, więc zagryzł mocno wargę, aby powstrzymać łzy. Nie chciał aby Zayn odchodził, ale jedyne co mógł zrobić, to zaakceptować to.
Kiedy wylądowali na ziemi, Niall zsunął się z jego pleców, no co Zayn okręcił się przodem do niego.
- Tak mi przykro – mruknął Zayn – Wrócę, obiecuje.
- Najlepiej – odpowiedział mu Niall, zanim złożył na jego ustach krótki pocałunek.
Chciał być w stanie zapamiętać to uczucie, jak to jest kochać kogoś i mieć swoją miłość, nawet jeśli miał już nigdy nie zobaczyć Zayna. Nie musieli mówić o tym głośno, ponieważ mieli to w swoich sercach.
- Do zobaczenia Niall – powiedział Zayn ruszając za dwoma gorylami w głąb dżungli.
Zayn czuł smutne oczy Nialla obserwujące jak znika w lesie. Wiedział, że jeśli się obejrzy, jest gotów biec spowrotem do blondyna. Jednak teraz miał przed sobą twarz Kerchaka i zamierzał dać mu to co chce, by móc jak najszybciej wrócić do Nialla.
Niall czul się zupełnie samotny pośród roślinności, która go otaczała. Bez Zayna u swego boku, czuł się w dżungli jak kosmita. Przy Zaynie był w swoim żywiole . Ale jedyne co mógł teraz zrobić, to wrócić do obozu i czekać na jego powrót.
…………………………………………..
Zayn przybył na tereny grypy i zauważył jak wszyscy ucichli, kiedy wszedł na polane. Nie było go jakis czas, ale plotki co robił zdążyły się rozprzestrzenić. Ale Zayna nie obchodziło to jak wygląda i co szepczą; jedyne na czym mu zależało to Niall.
Podszedł do swojej matki, Kalla, która właśnie oporządzała jednego z młodszych goryli.
- Zayn! Gdzie byłeś kochanie – zapytała z ulgą, otaczając go swoimi ramionami.
- Przepraszam mamo, um…porozmawiamy o tym później, dobrze? – odpowiedział Zayn, widząc, że Kerchak już rusza do niego, by rozpocząć przesłuchanie.
Oczy Kerchak były intensywnie ciemne, kiedy warknął – Gdzie byłeś?
- Badałem dżungle, jak zwykle – odpowiedział Zayn, nieustraszonemu Graybackowi.
- Słuchaj młody człowieku, nie możesz tak po prostu znikać, nic nikomu nie mówiąc, zwłaszcza gdy obok są ludzie – Kerchak splunął wściekły , widząc brak szacunku ze strony Zayna.
- Są nieszkodliwi Kerchak. Jeśli tak się ich boisz, dlaczego pozwalasz jednemu z nich mieszkać wśród was – Zayn sprzeciwił się niewiedzy lidera.
To był definitywny koniec dla Kerchaka. Był zmęczony przekonywaniem nastolatka, że to co robi jest złe. Był człowiekiem, i wspierając cudzoziemca, także zagrożeniem. I z tego co Kerchak się domyślił , Zayn spotkał się z nimi i nawet zaprzyjaźnił. I teraz po tym wszystkim, Kerchak nie zamierza tolerować zdrajcy,
- Masz racje Zayn, należało ci się wygnanie juz dawno temu; powinniśmy pozwolić ci umrzeć w ramionach dżungli. Nie chciałem tego, ale teraz zaczynasz być niewdzięcznym, manipulującym zdrajcą i nie będę tego tolerował – parsknął Kerchak ciężko dusząc.
- Nie jestem nim, jestem po prostu bardziej otwarty na nowe rzeczy, niż ty kiedykolwiek będziesz. Żal mi cię i cieszę się że nie muszę żyć w tej niewiedzy dłużej – krzyknął Zayn patrząc prosto w oczy olbrzymiego goryla.
Harry i Louis skulili się przy tej wymianie zdań; Kalla, próbowała zbliżyć się i odezwać, ale została zatrzymana przez Louisa, który bał się że Kerchak uderzyłby ja za ingerencje w sprawę.
- Nie zawstydzaj mnie przed grupą, ty mały tyranie. Wynoś się, zanim cię zmuszę – wykrzyknął Kerchak, wskazując na linię drzew.
- Chętnie – powiedział Zayn, nim odwrócił się na piecie i odszedł z polany.
Milczenie, które pozostało wśród grupy, było nie do zniesienia. Wszystko, co było słychać to łzy Kalla i głębokie oddechy Kerchaka, starającego się uspokoić po kłótni.
Louis i Harry spojrzeli na siebie wiedząc , że nie zamierzają zostawić go samego w tym czasie, zwłaszcza słysząc jego gniew na Kerchaka, wydobywający się z oddali.
Zayn był wściekły, ale jednocześnie całkowicie wolny. Mógł wrócić do Nialla, bez poczucia winy wobec goryli. Zaczął rozumieć sens swojego odejścia od grupy.
Mógł wrócić do świata, gdzie teraz wiedział, że należy
Więc, siedzieli na szczycie drzewa w środku dżungli, a dwa goryle patrzyły na nich, jakby byli szaleni.
- ja nie rozumiem tego całowania….ludzie są dziwni – zauważył Harry, po przedstawieniu Nialla przez Zayna. Jego komentarz przyniósł mu brudne myśli o Zaynie, ale Louis odciągnął go od tego.
- Nie możemy dokładnie powiedzieć cześć jak ty, więc, Zayn może ..będziesz dla nas tłumaczył ?- zapytał Louis, wskazując na blondyna, który nie byłby w stanie zrozumieć ich języka, nie ważne jak bardzo by się starał.
- Eh..ok, ja wciąż nie umiem tego zbyt dobrze – wyjaśnił Zayn, przed powiedzeniem czegoś do Nialla, co wywołało uśmiech na twarzach Harrego i Louisa.
- Chciałbym umieć się porozumiewać z nimi tak jak ty, to zupełnie fascynujące obserwować jak to robisz – powiedział Niall, patrząc w stronę Zayna.
Zayn wzruszył ramionami. - Robię to całe moje życie. To po prostu dla mnie ma sens.
Niall kiwnął głowa wyciągając szkicownik by uchwycić te przedziwne sceny. Trącił Zayna na znak zgody, a ten nakazał mu iść do przodu.
Harry przekrzywił głowę w bok, patrząc na to, co znajduje się w rękach blondyna, coś co wyglądało jak spłaszczony liść. Poruszył się trochę do przodu, ale wtedy Niall spojrzał na niego , na co zastygł w bezruchu.
- Co on robi Zayn ? – zapytał Harry, kompletnie zagubiony.
-
Rysuje cię. On przekłada obraz na papier, jest całkiem dobry – odpowiedział mu Zayn, podchodząc by zająć miejsce pomiędzy szkicownikiem Nialla a swoimi przyjaciółmi.
- Co jeśli nie chcę być jego modelem ?– sprzeciwił się Louis, krzyżując ramiona na znak protestu.
- Przestań Lou, Niall nie zrobi nic przeciwko tobie. Spróbuj współpracować przynamniej dla mnie, co ? – poprosił Zayn, na co Harry i Louis wrócili do swoich pozycji na gałęziach.
Niall wykonywał szkic bardzo szybko, wiedząc, że nie może zatrzymać goryli na długo. Ale za każdym razem gdy spojrzał w górę, były tam, patrząc na niego z ciekawością.
Kiedy w końcu skończył, odwrócił szkicownik w ich kierunku, by mogli zobaczyć rysunek. Uśmiechnął się, mając nadzieję, że odbiorą to jako gest pokoju, a nie wyzwania.
Louis automatycznie podniósł się, by lepiej widzieć to, co narysował Niall. Nigdy nie widział jak wygląda na zewnątrz, poza odbiciem w rzece, i teraz miał zewnętrzny punkt widzenia swego wyglądu. Od razu mógł odczytać różnicę miedzy nim a Harrym, jego przyjaciel był wyższy i miał ciemniejsze futro. Louisowi podobał się sposób w jaki Niall zastosował rozmycie krawędzi i intensywność jego spojrzenia. Zdecydowanie zyskał większy szacunek do Nialla.
Harry cofnął się z powrotem, ale polubił to , jak on i jego przyjaciel wyglądali w interpretacji Nialla. Wyglądali majestatycznie i tajemniczo, przyjemnie, ale nieprzewidywalnie, ale najlepsze, że wyglądał dziko.
- Powiedz mu, że nam się podoba – zaćwierkał Louis do Zayna, który szybko przekazał wiadomość Niallowi.
- Naprawdę? Tak powiedzieli ? – dopytywał Niall zaskoczony pozytywna odpowiedzią –Cóż, mogą go otrzymać, jeśli chcą.
Artysta wyrwał szkic, po czym skierował go w stronę goryli. Na początku wydawali się nie rozumieć, lecz po chwili zamieszania, mniejszy wyciągnął rękę i chwycił delikatnie kartkę.
Harry uśmiechnął się do Nialla, ale zaraz zrozumiał, po co tak właściwie to przybyli. Zobaczył że Zayn jest szczęśliwy będąc z Niallem, jednak Kerchak kazał przyprowadzić go z powrotem.
- Zayn, nie jesteśmy tu tylko na wizytę, ja chciałbym powiedzieć, że ..- Harry zaczął poważnym tonem, który zauważył nawet Niall.
- Co? Coś złego się stało? Coś z moją matką? Bo można jej powiedzieć gdzie jestem, i że jestem bezpieczny, żeby się nie martwiła. Jestem szczęśliwy. – powiedział Zayn przeplatając palce i patrząc na Nialla.
Louis potrzasnął głową i kontynuował zamiast Harrego - Słuchaj, kolego, wiemy, że jesteś szczęśliwy, ale Kerchak nie. On wie, że jesteś z ludźmi, i zagroził, że wyrzuci nas, jeśli nie sprowadzimy cię natychmiast spowrotem. To znaczy, że jesteś samolubny, ale nie sądzę, chcąc zostać tutaj.
Zayn był zaskoczony żądaniem, by zostawić Nialla samego. Po tym wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie półtora tygodnia, nie mógł zostawić blondyna .
- A-ale ja nie mogę tego zrobić. On…on mnie potrzebuje - Odpowiedział Zayn odwracając głowę od Nialla i goryli.
Niall zauważył, że coś jest nie tak. Widział napięcie panujące między Zanem i jego dwoma przyjaciółmi, i widział wzrok Zayna pełen udręki, kiedy na niego patrzył.
- Zayn? Co się stało? – zapytał Niall, chwytając rękę chłopaka, by zwrócić na siebie uwagę.
- Mówią, że muszę wrócić do grupy, inaczej zostaną wypędzeni – wyjaśnił Zayn, co potwierdziło, że instynkt Nialla się nie mylił.
Zdawał sobie sprawę, że nadejdzie ten moment, kiedy będą musieli zderzyć się z rzeczywistością ich związku. Było za późno, bo to zakończyć, bo to poszło za daleko i zbyt szybko, i nie można zerwać łączącej ich więzi, do czego zmusza ich los.
Louis zagryzł wargę, widząc jakiego bólu doświadczają Niall i Zayn, bo teraz widział, że są stworzeni dla siebie. Louis nie mógł sobie wyobrazić, gdyby sam znajdował się w takiej sytuacji. Nie znalazł jeszcze takiej osoby, ale to można było porównać o tego, jakby ktoś odebrał mu Harrego, i nigdy więcej nie mógłby go zobaczyć, to byłaby prawdziwa katastrofa.
Harry zauważył złe samopoczucie przyjaciela, wiec położył rękę na jego ramieniu.
- Oni są z dwóch różnych światów, to musi się tak skończyć – wyszeptał Harry do Louisa, który spojrzał na niego ze wstrętem , jakby ta cała sytuacja była śmieszna.
- To jest złe i ty o tym wiesz – szepnął Louis tak samo cicho, nie chcąc przeszkadzać im w ostatniej chwili razem.
- Na plecy – pouczył Zayn, a Niall bez zastanowienia wykonał jego polecenie.
Cicho, idąc za gorylami, schodzili w dół.
Niall nie chciał się rozpłakać, więc zagryzł mocno wargę, aby powstrzymać łzy. Nie chciał aby Zayn odchodził, ale jedyne co mógł zrobić, to zaakceptować to.
Kiedy wylądowali na ziemi, Niall zsunął się z jego pleców, no co Zayn okręcił się przodem do niego.
- Tak mi przykro – mruknął Zayn – Wrócę, obiecuje.
- Najlepiej – odpowiedział mu Niall, zanim złożył na jego ustach krótki pocałunek.
Chciał być w stanie zapamiętać to uczucie, jak to jest kochać kogoś i mieć swoją miłość, nawet jeśli miał już nigdy nie zobaczyć Zayna. Nie musieli mówić o tym głośno, ponieważ mieli to w swoich sercach.
- Do zobaczenia Niall – powiedział Zayn ruszając za dwoma gorylami w głąb dżungli.
Zayn czuł smutne oczy Nialla obserwujące jak znika w lesie. Wiedział, że jeśli się obejrzy, jest gotów biec spowrotem do blondyna. Jednak teraz miał przed sobą twarz Kerchaka i zamierzał dać mu to co chce, by móc jak najszybciej wrócić do Nialla.
Niall czul się zupełnie samotny pośród roślinności, która go otaczała. Bez Zayna u swego boku, czuł się w dżungli jak kosmita. Przy Zaynie był w swoim żywiole . Ale jedyne co mógł teraz zrobić, to wrócić do obozu i czekać na jego powrót.
…………………………………………..
Zayn przybył na tereny grypy i zauważył jak wszyscy ucichli, kiedy wszedł na polane. Nie było go jakis czas, ale plotki co robił zdążyły się rozprzestrzenić. Ale Zayna nie obchodziło to jak wygląda i co szepczą; jedyne na czym mu zależało to Niall.
Podszedł do swojej matki, Kalla, która właśnie oporządzała jednego z młodszych goryli.
- Zayn! Gdzie byłeś kochanie – zapytała z ulgą, otaczając go swoimi ramionami.
- Przepraszam mamo, um…porozmawiamy o tym później, dobrze? – odpowiedział Zayn, widząc, że Kerchak już rusza do niego, by rozpocząć przesłuchanie.
Oczy Kerchak były intensywnie ciemne, kiedy warknął – Gdzie byłeś?
- Badałem dżungle, jak zwykle – odpowiedział Zayn, nieustraszonemu Graybackowi.
- Słuchaj młody człowieku, nie możesz tak po prostu znikać, nic nikomu nie mówiąc, zwłaszcza gdy obok są ludzie – Kerchak splunął wściekły , widząc brak szacunku ze strony Zayna.
- Są nieszkodliwi Kerchak. Jeśli tak się ich boisz, dlaczego pozwalasz jednemu z nich mieszkać wśród was – Zayn sprzeciwił się niewiedzy lidera.
To był definitywny koniec dla Kerchaka. Był zmęczony przekonywaniem nastolatka, że to co robi jest złe. Był człowiekiem, i wspierając cudzoziemca, także zagrożeniem. I z tego co Kerchak się domyślił , Zayn spotkał się z nimi i nawet zaprzyjaźnił. I teraz po tym wszystkim, Kerchak nie zamierza tolerować zdrajcy,
- Masz racje Zayn, należało ci się wygnanie juz dawno temu; powinniśmy pozwolić ci umrzeć w ramionach dżungli. Nie chciałem tego, ale teraz zaczynasz być niewdzięcznym, manipulującym zdrajcą i nie będę tego tolerował – parsknął Kerchak ciężko dusząc.
- Nie jestem nim, jestem po prostu bardziej otwarty na nowe rzeczy, niż ty kiedykolwiek będziesz. Żal mi cię i cieszę się że nie muszę żyć w tej niewiedzy dłużej – krzyknął Zayn patrząc prosto w oczy olbrzymiego goryla.
Harry i Louis skulili się przy tej wymianie zdań; Kalla, próbowała zbliżyć się i odezwać, ale została zatrzymana przez Louisa, który bał się że Kerchak uderzyłby ja za ingerencje w sprawę.
- Nie zawstydzaj mnie przed grupą, ty mały tyranie. Wynoś się, zanim cię zmuszę – wykrzyknął Kerchak, wskazując na linię drzew.
- Chętnie – powiedział Zayn, nim odwrócił się na piecie i odszedł z polany.
Milczenie, które pozostało wśród grupy, było nie do zniesienia. Wszystko, co było słychać to łzy Kalla i głębokie oddechy Kerchaka, starającego się uspokoić po kłótni.
Louis i Harry spojrzeli na siebie wiedząc , że nie zamierzają zostawić go samego w tym czasie, zwłaszcza słysząc jego gniew na Kerchaka, wydobywający się z oddali.
Zayn był wściekły, ale jednocześnie całkowicie wolny. Mógł wrócić do Nialla, bez poczucia winy wobec goryli. Zaczął rozumieć sens swojego odejścia od grupy.
Mógł wrócić do świata, gdzie teraz wiedział, że należy
7
Chapter 7
Minęły dwa dni, od kiedy Niall ostatni raz widział Zayna. Zaczynał się martwić, że może juz nigdy go nie zobaczy. Ale wierzył, że Zayn tak po prostu nie zrezygnuje z tego, co jest między nimi.
Niall szkicował, siedząc w dole małej zatoczki, gdy usłyszał jakiś szelest. Odwrócił się szybko, mając nadzieję, że to Zayn, jednak z pomiędzy drzew wyłonił się przewodnik, Liam.
- Hej Blondynie – przywitał się, po czym usiadł, koło rozczarowanego Nialla – Oczekiwałeś, że ktoś inny przejdzie przez te drzewa, prawda?
Niall pokiwał głową ze smutkiem. - Nie widziałem Zayna, od kiedy zostawił mnie w środku lasu. Mam tylko nadzieję, że jest bezpieczny, to wszystko wydawało się dość poważne.
- Cóż, twój ojciec i ja ruszamy dziś na kolejną wyprawę badawczą. Będę miał oko na niego, dobrze? - Liam zaproponował uprzejmie i Niall uśmiechnął się z uznaniem.
- Wiesz, że to czasami denerwujące, ale naprawdę to, co robisz ,liczy się dla mnie – stwierdził Niall, zamykając szkicownik.
- Dzięki…tak myślę – odpowiedział Liam na komplement, który usłyszał.
- Czy kiedykolwiek myślałeś by cos zrobić z twjoą sztuką ? – zapytał Liam, kiedy oboje podnieśli się na nogi i ruszyli w stronę obozu.
- Niewiem….to moja pasa, Ale zamierzałem raczej pójść na uniwersytet i zostać nauczycielem matematyki – Niall wzruszył ramionami.
- Matematyka? Naprawdę ? – nie dowierzał Liam, że taki utalentowany artysta chcę studiować matematykę. – Pomyślałbym prędzej, że angielski…ale matematykę?
- Dobra, pieprzyc to, rozumiem. Moje zainteresowania są po prostu zbyt rozległe, by ludzie mogli to zrozumieć – zakończył Niall, gdy dotarli do obozu.
Archimedes gotował żupę na obiad, która pachniała wyjątkowo pięknie, więc zarówno Niallowi jak i Liamowi zaburczało w brzuchach.
- Moim głównym celem teraz jest jedzenie, więc porozmawiamy później – powiadomił Niall ścigając się do ognia, gdzie ociec mieszał danie.
Zayn czuwał w zaroślach, patrząc jak Niall i reszta jedzą, i nagle jego żołądek dał o sobie znać. Nie jadł ostatnio, ponieważ przykrywał swoje ślady, chcąc zobaczyć Nialla jak najszybciej.
Cokolwiek Niall i jego towarzysze jedli, pachniało pysznie, i Zayn nie mógł sobie odmówić by podeści bliżej. Zrzucił gałązkę, przez co jego obecność została zauważona, i trzy pary oczu zwróciły się ku niemu. Posłał Niallowi zdesperowane spojrzenie, i ruszył z powrotem w stronę drzew, czując się jak ostatni idiota.
- Zayn czekaj – zawołał Niall, i pobiegł za chłopakiem, którego tak bardzo brakowało mu przez ostatnie kilka dni.
Archimedes był całkowicie zaskoczony, skąd Niall zna imię człowieka z dżungli, i chciał ruszyć za nimi. Liam powstrzymał go, jakby wiedział, co się dzieje i naukowiec zaczął się denerwować.
- Dlaczego zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatni? – zapytał Liama, który nadal trzymał jego ramiona.
- Po prostu musisz mu zaufać, on zna chłopaka z dżungli i nic mu nie będzie. Czasami młodzi ludzie muszą zachowywać pewne rzeczy dla siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość – wyjaśnił Liam a oczy Archimedesa rozszerzyły się ze zdziwienia.
- Masz na myśli… - zapytał starszy człowiek, zakłopotany kolejna niespodzianką.
- Tak myślę, ale Niallowi nic nie będzie. Wróci, kiedy będzie gotowy, ale na razie skoncentrujmy się na pakowaniu do naszej następnej wycieczki, musimy opuścić obóz zanim się ponownie ściemni. – zaproponował Liam i Archimedes uległ jego słowom.
Zayn biegł, czując, że jego serce wali jak oszalałe, gdy z tyłu dobiegło go wołanie Nialla. Szybko zatrzymał się, uświadamiając sobie, że nie jest już częścią grupy goryli, że juz nie musi się bać.
Instynkt przejął nad nim władzę, i spowodował, że ruszył do ucieczki, chociaż nie miał ku temu powodu. Zaczął się śmiać ze swojego zachowania. Usłyszał za sobą sapnięcia i zobaczył wyczerpanego Nialla.
- ja przepraszam – mruknął Zayn, zbliżając się do blondyna, za którym tak tęsknił.
- To nie ma znaczenia, szczerze mówiąc, jestem zadowolony, że jesteś z powrotem.- odpowiedział Niall, naciskając na usta Zayn, aby go uświadomić, że wszystko między nimi jest w porządku.
To zaskakujące, jak bardzo może bolec rozłąka z kimś, kogo kochasz. Serce Nialla chciało wybuchnąć, kiedy uświadomił sobie jak bardzo tęsknił.
- Więc …co się stało? – zapytał Niall, kiedy odsunęli się od siebie
Wiedział, że Zayn nie umie jeszcze dobrze władać językiem angielskim, ale miał nadzieję, że może mu przekazać co się stało.
- ja zostałem wygnany z grupy, ale to jest w porządku. - Zaczął Zayn, po czym kontynuował opowiadać historię, co zaszło między nim a Kerchakiem.
…………………………………………………
Harry i Louis wisieli do góry nogami na gałęzi i wrzucali sobie do ust kawałki mango. Podążali całą drogę za Zaynem, jednak postanowili zachować dystans, dając im trochę prywatności. Oboje nie rozumieli tego całowania, to było takie…..ludzkie. Przyprawiało ich to o mdłości.
- Wiesz, to jest prawdziwe życie – Louis wrzucił kawałek owocu do ust Harrego.
Harry przełknął ślinę, zanim odpowiedział – Robienie tego co chcemy, bez ciągłego tłumaczenia się Kerchakowi, tropiąc Zayna i jego wielka miłość.
- Absolutnie – odpowiedział Louis, po tym jak Harry rzucił mu mango.
Oni naprawdę nie mieli zmartwień, poza ukrywaniem się przed Zaynem. Swobodnie mogli przemierzyć wierzchołki drzew, jedząc co i kiedy chcą, oraz robiąc różne inne dziwne rzeczy.
- Właśnie, mam nadzieję, że Kerchak nie będzie karał Zayna za coś więcej. Banicja jest banicją, ale atak? To stało się skomplikowane – powiedział Harry i dobry nastruj nagle zniknął.
- Przestań mnie wkurzać i być takim histerykiem - Louis udzielił ostrej nagany swojemu najlepszemu przyjacielowi, i ruszył na górne gałęzie drzew.
- Przepraszam, ale należy to wziąść pod uwagę. Jeśli mamy uważać na Zayna, musimy wziąć pod uwagę każdy rodzaj niebezpieczeństwa. Jesteśmy teraz jakby jego ochroniarzami - Wyjaśnił Harry, kołysząc się, by usiąść obok Louis.
-Ochroniarze , eh?- powtórzył Louis etykietę, którą obdarzył ich Harry . - To nie brzmi tak źle ..
- To znaczy, wiem, że Zayn jest silny, ale nie jest w stanie przewidzieć zasadzki. Jeśli będziemy obserwować w ciszy, możemy go ostrzec, jeśli atak by go zaskoczyć, wiesz? – zasugerował Harry, myśląc taktownie.
- Wow, Haz, , ty rzeczywiście masz tam jakiś mózg w tej głowie. Jestem pod wrażeniem. - Dokuczył mu Louis, ale wiedział, że pomysł Harrego był rzeczywiście dobry.
- Jesteś kretynem ...- odpowiedział Harry, krzyżując ramiona i dąsając się na przyjaciela.
- Nie, jesteś po prostu przewrażliwiony i nie rozumiesz moich żartów. – stwierdził Louis przed wrzuceniem kawałka mango w usta Harrego.
W ciągu kilku sekund, zmieniło się to w walkę na jedzenie, obaj przeciwnicy uśmiechali się złośliwie na marnotrawstwo jedzenie. To był intensywna bitwa, gdyż obaj stali naprzeciwko siebie, rzucając celnie owoce.
Wśród swojej dziecięcej zabawy, nie zauważyli grupy goryli, która pod dowództwem Kerchak kierowała się w stronę obozu Nialla.
………………………..
- Liam, nie uważasz, że powinniśmy pość ich poszukać. Robi się ciemno ? – zapytał nerwowo Archimedes, z powodu braku jego syna.
Liam westchnął, zamykać torbę, którą miał wziąć w podróż – Wszystko będzie w porządku, obiecuję. Oni spotykają się juz od tygodnia i nic się nie stało . Ale musimy trzymać się naszego planu, jeśli chcesz zebrać wyniki badań, których potrzebujesz. Musimy opuścić ....teraz..
Archimedes chciał coś powiedzieć, ale postanowił , że musi zaufać własnemu synowi. . Mógł zażądać długiego wyjaśnienia tajemnicy, kiedy wrócił, ale teraz, postanowił zostawić Nialla.
Jeśli było tak, jak Liam powiedział, Niall wyraźnie dbał o faceta z dżungli i nawet nauczył go trochę po angielsku! Może to zupełnie nowy aspekt jego badań, gdyby był w stanie go przesłuchać, kiedy wróci z wycieczki.
jego umysł zaczał się uspokajać, kiedy Liam założył kapelusz na głowe i zaczęli opuszczac obóz. Liam był przyzwyczajony do toku myślenia Archimedesa, który często gubił się we własnych myślach.
Gdy dwaj męzczyxni opuścili polanę, goryle weszły ostrożnie zbadać ich teren. Nie chcieli wpaść w pułapkę, którą ludzie mogli zostawić.
Kiedy przekonały się, że jest bezpiecznie, zaczęły siać spustoszenie. Niszczyli wszystko w zasięgu wzroku, a lider gratulował im dobrze wykonanej pracy.
Osiągnęły pozytywne rezultaty i wiedziały, że Grayback będzie zadowolony z ich przewagi nad ludzmi.
…………………………………………………………
- Przykro mi, że musiałeś opuścić swoją matkę, rodzinę i przyjaciół, tak ... naprawdę nie musiałeś - powiedział Niall, czując się winny, że Zayn jest z dala od świata, w którym został wychowany.
To było samolubne ze stronu Nialla, że Zayn był z powrotem, gdy musiał zostawić całe swoje życie z Jego powodu. Wygnanie brzmiało tak, jakby to było dość trwałe , a Zayn był zdenerwowany całą sytuacja i wyglądał na wyczerpanego. .
- Chciałem - Zayn zapewnił Nialla, ale nagle poczuł się słabo.
On od długiego czasu nie jadł ani nie spał ,podczas podróży do Nialla, a teraz dopadło go zmęczenie. Upadł na kolana, na co Niall wyraźnie się zaniepokoił..
- Musimy zabrać cię z powrotem do mojego obozu, jest jedzenie i możesz odpocząć w moim hamaku. Wyglądasz jakbyś przeszedł przez piekło i z powrotem. - powiedział Niall, kładąc jedną rękę pod ramię Zayn i pomagając mu wstać.
Niall prowadził Zayn z powrotem do obozu, ale im oczom ukazał się widok całkowitej masakry.
Cały obóz został rozerwany na kawałki, wszystko zostało rozrzucone i brutalnie zniszczone. Było kilka rzeczy, które były na szczęście wciąż nienaruszone, jak namioty i większość przyborów, były w porządku.
Ale najgorsze było to, że rysunki Nialla rysunki zostały porozrzucane po całej polanie, całkowicie zniszczone.
- O mój Boże ... - Niall szepnął przerażony sceną, którą zastali..
Zayn poznał niektóre ślady, które były zostawione wokół zniszczonego kempingu. Goryle sprawiły, że Zayn wstydził się za nie całkowicie, nie wspominając juz jaki był zły
- Kerchak ...- Zayn warknął pod nosem.
Greyback mógł zadzierać z jego życiem, ale nie ma mowy, by zadzierał z życiem Nialla.. ...
Minęły dwa dni, od kiedy Niall ostatni raz widział Zayna. Zaczynał się martwić, że może juz nigdy go nie zobaczy. Ale wierzył, że Zayn tak po prostu nie zrezygnuje z tego, co jest między nimi.
Niall szkicował, siedząc w dole małej zatoczki, gdy usłyszał jakiś szelest. Odwrócił się szybko, mając nadzieję, że to Zayn, jednak z pomiędzy drzew wyłonił się przewodnik, Liam.
- Hej Blondynie – przywitał się, po czym usiadł, koło rozczarowanego Nialla – Oczekiwałeś, że ktoś inny przejdzie przez te drzewa, prawda?
Niall pokiwał głową ze smutkiem. - Nie widziałem Zayna, od kiedy zostawił mnie w środku lasu. Mam tylko nadzieję, że jest bezpieczny, to wszystko wydawało się dość poważne.
- Cóż, twój ojciec i ja ruszamy dziś na kolejną wyprawę badawczą. Będę miał oko na niego, dobrze? - Liam zaproponował uprzejmie i Niall uśmiechnął się z uznaniem.
- Wiesz, że to czasami denerwujące, ale naprawdę to, co robisz ,liczy się dla mnie – stwierdził Niall, zamykając szkicownik.
- Dzięki…tak myślę – odpowiedział Liam na komplement, który usłyszał.
- Czy kiedykolwiek myślałeś by cos zrobić z twjoą sztuką ? – zapytał Liam, kiedy oboje podnieśli się na nogi i ruszyli w stronę obozu.
- Niewiem….to moja pasa, Ale zamierzałem raczej pójść na uniwersytet i zostać nauczycielem matematyki – Niall wzruszył ramionami.
- Matematyka? Naprawdę ? – nie dowierzał Liam, że taki utalentowany artysta chcę studiować matematykę. – Pomyślałbym prędzej, że angielski…ale matematykę?
- Dobra, pieprzyc to, rozumiem. Moje zainteresowania są po prostu zbyt rozległe, by ludzie mogli to zrozumieć – zakończył Niall, gdy dotarli do obozu.
Archimedes gotował żupę na obiad, która pachniała wyjątkowo pięknie, więc zarówno Niallowi jak i Liamowi zaburczało w brzuchach.
- Moim głównym celem teraz jest jedzenie, więc porozmawiamy później – powiadomił Niall ścigając się do ognia, gdzie ociec mieszał danie.
Zayn czuwał w zaroślach, patrząc jak Niall i reszta jedzą, i nagle jego żołądek dał o sobie znać. Nie jadł ostatnio, ponieważ przykrywał swoje ślady, chcąc zobaczyć Nialla jak najszybciej.
Cokolwiek Niall i jego towarzysze jedli, pachniało pysznie, i Zayn nie mógł sobie odmówić by podeści bliżej. Zrzucił gałązkę, przez co jego obecność została zauważona, i trzy pary oczu zwróciły się ku niemu. Posłał Niallowi zdesperowane spojrzenie, i ruszył z powrotem w stronę drzew, czując się jak ostatni idiota.
- Zayn czekaj – zawołał Niall, i pobiegł za chłopakiem, którego tak bardzo brakowało mu przez ostatnie kilka dni.
Archimedes był całkowicie zaskoczony, skąd Niall zna imię człowieka z dżungli, i chciał ruszyć za nimi. Liam powstrzymał go, jakby wiedział, co się dzieje i naukowiec zaczął się denerwować.
- Dlaczego zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatni? – zapytał Liama, który nadal trzymał jego ramiona.
- Po prostu musisz mu zaufać, on zna chłopaka z dżungli i nic mu nie będzie. Czasami młodzi ludzie muszą zachowywać pewne rzeczy dla siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość – wyjaśnił Liam a oczy Archimedesa rozszerzyły się ze zdziwienia.
- Masz na myśli… - zapytał starszy człowiek, zakłopotany kolejna niespodzianką.
- Tak myślę, ale Niallowi nic nie będzie. Wróci, kiedy będzie gotowy, ale na razie skoncentrujmy się na pakowaniu do naszej następnej wycieczki, musimy opuścić obóz zanim się ponownie ściemni. – zaproponował Liam i Archimedes uległ jego słowom.
Zayn biegł, czując, że jego serce wali jak oszalałe, gdy z tyłu dobiegło go wołanie Nialla. Szybko zatrzymał się, uświadamiając sobie, że nie jest już częścią grupy goryli, że juz nie musi się bać.
Instynkt przejął nad nim władzę, i spowodował, że ruszył do ucieczki, chociaż nie miał ku temu powodu. Zaczął się śmiać ze swojego zachowania. Usłyszał za sobą sapnięcia i zobaczył wyczerpanego Nialla.
- ja przepraszam – mruknął Zayn, zbliżając się do blondyna, za którym tak tęsknił.
- To nie ma znaczenia, szczerze mówiąc, jestem zadowolony, że jesteś z powrotem.- odpowiedział Niall, naciskając na usta Zayn, aby go uświadomić, że wszystko między nimi jest w porządku.
To zaskakujące, jak bardzo może bolec rozłąka z kimś, kogo kochasz. Serce Nialla chciało wybuchnąć, kiedy uświadomił sobie jak bardzo tęsknił.
- Więc …co się stało? – zapytał Niall, kiedy odsunęli się od siebie
Wiedział, że Zayn nie umie jeszcze dobrze władać językiem angielskim, ale miał nadzieję, że może mu przekazać co się stało.
- ja zostałem wygnany z grupy, ale to jest w porządku. - Zaczął Zayn, po czym kontynuował opowiadać historię, co zaszło między nim a Kerchakiem.
…………………………………………………
Harry i Louis wisieli do góry nogami na gałęzi i wrzucali sobie do ust kawałki mango. Podążali całą drogę za Zaynem, jednak postanowili zachować dystans, dając im trochę prywatności. Oboje nie rozumieli tego całowania, to było takie…..ludzkie. Przyprawiało ich to o mdłości.
- Wiesz, to jest prawdziwe życie – Louis wrzucił kawałek owocu do ust Harrego.
Harry przełknął ślinę, zanim odpowiedział – Robienie tego co chcemy, bez ciągłego tłumaczenia się Kerchakowi, tropiąc Zayna i jego wielka miłość.
- Absolutnie – odpowiedział Louis, po tym jak Harry rzucił mu mango.
Oni naprawdę nie mieli zmartwień, poza ukrywaniem się przed Zaynem. Swobodnie mogli przemierzyć wierzchołki drzew, jedząc co i kiedy chcą, oraz robiąc różne inne dziwne rzeczy.
- Właśnie, mam nadzieję, że Kerchak nie będzie karał Zayna za coś więcej. Banicja jest banicją, ale atak? To stało się skomplikowane – powiedział Harry i dobry nastruj nagle zniknął.
- Przestań mnie wkurzać i być takim histerykiem - Louis udzielił ostrej nagany swojemu najlepszemu przyjacielowi, i ruszył na górne gałęzie drzew.
- Przepraszam, ale należy to wziąść pod uwagę. Jeśli mamy uważać na Zayna, musimy wziąć pod uwagę każdy rodzaj niebezpieczeństwa. Jesteśmy teraz jakby jego ochroniarzami - Wyjaśnił Harry, kołysząc się, by usiąść obok Louis.
-Ochroniarze , eh?- powtórzył Louis etykietę, którą obdarzył ich Harry . - To nie brzmi tak źle ..
- To znaczy, wiem, że Zayn jest silny, ale nie jest w stanie przewidzieć zasadzki. Jeśli będziemy obserwować w ciszy, możemy go ostrzec, jeśli atak by go zaskoczyć, wiesz? – zasugerował Harry, myśląc taktownie.
- Wow, Haz, , ty rzeczywiście masz tam jakiś mózg w tej głowie. Jestem pod wrażeniem. - Dokuczył mu Louis, ale wiedział, że pomysł Harrego był rzeczywiście dobry.
- Jesteś kretynem ...- odpowiedział Harry, krzyżując ramiona i dąsając się na przyjaciela.
- Nie, jesteś po prostu przewrażliwiony i nie rozumiesz moich żartów. – stwierdził Louis przed wrzuceniem kawałka mango w usta Harrego.
W ciągu kilku sekund, zmieniło się to w walkę na jedzenie, obaj przeciwnicy uśmiechali się złośliwie na marnotrawstwo jedzenie. To był intensywna bitwa, gdyż obaj stali naprzeciwko siebie, rzucając celnie owoce.
Wśród swojej dziecięcej zabawy, nie zauważyli grupy goryli, która pod dowództwem Kerchak kierowała się w stronę obozu Nialla.
………………………..
- Liam, nie uważasz, że powinniśmy pość ich poszukać. Robi się ciemno ? – zapytał nerwowo Archimedes, z powodu braku jego syna.
Liam westchnął, zamykać torbę, którą miał wziąć w podróż – Wszystko będzie w porządku, obiecuję. Oni spotykają się juz od tygodnia i nic się nie stało . Ale musimy trzymać się naszego planu, jeśli chcesz zebrać wyniki badań, których potrzebujesz. Musimy opuścić ....teraz..
Archimedes chciał coś powiedzieć, ale postanowił , że musi zaufać własnemu synowi. . Mógł zażądać długiego wyjaśnienia tajemnicy, kiedy wrócił, ale teraz, postanowił zostawić Nialla.
Jeśli było tak, jak Liam powiedział, Niall wyraźnie dbał o faceta z dżungli i nawet nauczył go trochę po angielsku! Może to zupełnie nowy aspekt jego badań, gdyby był w stanie go przesłuchać, kiedy wróci z wycieczki.
jego umysł zaczał się uspokajać, kiedy Liam założył kapelusz na głowe i zaczęli opuszczac obóz. Liam był przyzwyczajony do toku myślenia Archimedesa, który często gubił się we własnych myślach.
Gdy dwaj męzczyxni opuścili polanę, goryle weszły ostrożnie zbadać ich teren. Nie chcieli wpaść w pułapkę, którą ludzie mogli zostawić.
Kiedy przekonały się, że jest bezpiecznie, zaczęły siać spustoszenie. Niszczyli wszystko w zasięgu wzroku, a lider gratulował im dobrze wykonanej pracy.
Osiągnęły pozytywne rezultaty i wiedziały, że Grayback będzie zadowolony z ich przewagi nad ludzmi.
…………………………………………………………
- Przykro mi, że musiałeś opuścić swoją matkę, rodzinę i przyjaciół, tak ... naprawdę nie musiałeś - powiedział Niall, czując się winny, że Zayn jest z dala od świata, w którym został wychowany.
To było samolubne ze stronu Nialla, że Zayn był z powrotem, gdy musiał zostawić całe swoje życie z Jego powodu. Wygnanie brzmiało tak, jakby to było dość trwałe , a Zayn był zdenerwowany całą sytuacja i wyglądał na wyczerpanego. .
- Chciałem - Zayn zapewnił Nialla, ale nagle poczuł się słabo.
On od długiego czasu nie jadł ani nie spał ,podczas podróży do Nialla, a teraz dopadło go zmęczenie. Upadł na kolana, na co Niall wyraźnie się zaniepokoił..
- Musimy zabrać cię z powrotem do mojego obozu, jest jedzenie i możesz odpocząć w moim hamaku. Wyglądasz jakbyś przeszedł przez piekło i z powrotem. - powiedział Niall, kładąc jedną rękę pod ramię Zayn i pomagając mu wstać.
Niall prowadził Zayn z powrotem do obozu, ale im oczom ukazał się widok całkowitej masakry.
Cały obóz został rozerwany na kawałki, wszystko zostało rozrzucone i brutalnie zniszczone. Było kilka rzeczy, które były na szczęście wciąż nienaruszone, jak namioty i większość przyborów, były w porządku.
Ale najgorsze było to, że rysunki Nialla rysunki zostały porozrzucane po całej polanie, całkowicie zniszczone.
- O mój Boże ... - Niall szepnął przerażony sceną, którą zastali..
Zayn poznał niektóre ślady, które były zostawione wokół zniszczonego kempingu. Goryle sprawiły, że Zayn wstydził się za nie całkowicie, nie wspominając juz jaki był zły
- Kerchak ...- Zayn warknął pod nosem.
Greyback mógł zadzierać z jego życiem, ale nie ma mowy, by zadzierał z życiem Nialla.. ...
8
Chapter 8
- jak wytłumaczę to mojemu tacie ? – powiedział Niall chodząc po campingu, aby zobaczyć co da się jeszcze uratować.
Cała polana była istnym pobojowiskiem, tak dużo rzeczy zostało zniszczonych, że Niall nie wiedział od czego zacząć. Jego szkice były podarte na strzępy i większość farb została wylana, ale najgorsze, że uszkodzone zostały przyrządy naukowe, które należały do Archimedesa.
- Moja sztuka – mruknął Niall podnosząc płótno, które było rozdarte na pół.
To był obraz, na którym namalował Zayna, i był kompletnie zrujnowany. Ale teraz musiał zastanowić się co stracili, starając się to uporządkować zanim wrócą Liam i jego ojciec.
Na szczęście większa część z namiotu była w porządku, będą mieli schronienie. jedzenie także zostało nietknięte, tylko zupa była wylana, która poczerniała wpadając w ogień.
Zayn poczuł się winny, z powodu bałaganu, który się przed nim znajdował. Wiedział, jaki był ku temu powód, i natychmiast pożałował, że próbował dość z Kerchakiem do porozumienia. Jednak teraz był z Niallem, i to było najważniejsze, bez względu na koszty.
- Co mogę zrobić – zapytał zdenerwowany Zayn, podchodząc do blondyna.
Niall spojrzał na Zayna, i jego niebieskie oczy ujrzały rozczarowanie i zmieszanie. Wydawał się być między młotem a kowadłem, i podejrzewał, że Zayn dokładnie wiedział kim byli oprawcy.
- Tylko…potrzebuje trochę czasu, by tu posprzątać – wyjaśnił Niall, zagryzając wargę, po słowach, które przeszły przez jego usta – Sam.
Niall nie mógł znieść widoku poczucia winy u Zayna, biorąc pod uwagę, że pewnie obwiniał się o atak, jednak Niall potrzebował teraz trochę przestrzeni. To nie była wina Zayna, ale wszystko się komplikowało z powodu ich znajomości. Niall musiał zastanowić się, czy to nie jest samolubne, że chcą być razem. Oczywiście istnieją takie opcje jak na zawsze razem, ale mogłoby to być początkiem wojny.
- Przepraszam Zayn – powiedział cicho, na co Zayn odwrócił się i ruszył w głąb dżungli, nie mówiąc ani słowa.
Ostatnią rzeczą jaką zobaczył to ból w oczach Zayna, i nagle poczuł się winny. Wiedział, że jest samolubny, ale po prostu musiał to zrobić.
Zayn chciał wierzyć, że Niall potrzebuje trochę czasu, ale instynkt podpowiadał mu, że to nie był najlepszy pomysł. Przekraczali granice będąc ze sobą, i przez to, dwa światy cierpią z tego powodu.
Chciał znaleźć bandę goryli wysłanych przez Kerchaka, ale sadząc po śladach znalezionych wkoło obozu, już dotarły do swoich gniazd.
Rywalizacja z ludźmi została wszczepiona w umysły goryli, zwłaszcza Kerchaka, gdyż kłusownicy zabili jego pierwsze dziecko. Mimo, że Zayn też nie miał zaufania do niektórych ludzi ( Niall opowiadał mu o ludziach spoza dżungli), to wiedział też, że nie wszyscy ludzie działają tak samo.
Niall i jego rodzina byli inni, nie polowali i byli całkowicie nieszkodliwi. Wszystko na czym im zależało, to zrobić badania i wrócić do miejsca, gdzie mieszkali.
Kiedy Zayn biegł przez dżunglę, czując wielką frustrację, z drzew spadli na niego Harry i Louis, chcąc go zatrzymać.
- Gdzie pędzisz taki zaniepokojony , kochasiu ?- zapytał Louis odbijając się od pnia drzewa i lądując przed Zanem.
- Zaliczyliście z Niallem pierwszą kłótnie ? – dodał Harry, dołączając do swoich przyjaciół.
Harry nie bardzo rozumiał konwencje ludzkich relacji, to Zayn był jego jedyną wskazówką, w jaki sposób tak naprawdę to funkcjonuje. To naprawdę było fascynujące.
Harry i Louis nigdy nie znajdowali się w poważnych sytuacjach, ale teraz, widząc poczucie lęku w oczach Zayna, zdali sobie sprawę, że nie ma czasu na żarty.
- Kerchak wysłał grupę goryli do obozu Nialla – wyjaśnił Zayn, ignorując ich figlarne żarty.
- Oczywiście, że tak – powiedział Louis, potrząsając głowa na przewidywalność Graybacka. – Powinniśmy uważniej cię obserwować.
- Wy co? – zapytał zdezorientowany Zayn na to, co właśnie usłyszał
- No dobrze, postanowiliśmy mieć oko na ciebie i Nialla, dla waszego bezpieczeństwa – odpowiedział Harry – Myślę, że nie poszło nam za dobrze.
Zayn uśmiechnął się z sympatią, kiedy usłyszał wyjaśnienie. Harry i Louis przychodząc do niego, okazali się naprawdę wielkimi przyjaciółmi. Zawsze zapewniali mu opiekę, chociaż nie chcieli tego pokazać.
- jest w porządku - mruknął Zayn patrząc na ziemię – Chociaż doceniam sentyment.
- Więc, co dokładnie zrobili z obozem ? – zapytał Louis, wiedząc, że goryle zrobiły zniszczenia, jednak może nie aż tak wielkie.
- Wszystko jest zniszczone, a Niall jest zdruzgotany. Na szczęście jego ojca i przewodnika nie były wokół, bo Kerchak mógłby im coś zrobić. Sposób w jaki Niall spojrzał na mnie, zanim poprosił bym go zostawił ... zobaczył we mnie... tylko zwierzę - . odpowiedział Zayn, a atmosfera rozmowy stała się bardzo ponura.
- Czekaj, zostawiłeś go tam…..samego? – powiedział Harry, zaskoczony, że Zayn tak bardzo chciał go ochraniać, a teraz zostawił go bez mrugnięcia okiem.
Zayn poczuł przyspieszony oddech, gdy zorientował się , w jakim niebezpieczeństwie zostawił Nialla. Z własnymi niedorzecznymi uczuciami, zignorował fakt, że goryle mogą skrzywdzić chłopaka, którego tak kochał.
Bez chwili wahania ruszył na drzewa po lianach, które gościły w koronach drzew. Może miał tylko kilka minut, by sprawdzić, czy Niall nie znajduję się w tarapatach.
- Czy to przez to co powiedziałem?- zastawiał się Harry, patrząc z niepokojem na Louisa.
Louis przewrócił oczami i ruszył za Zanem – jesteś idiotą.
Harry wydał wargi, po czym ruszył za Zaynem i Louisem.
…………………………….
Niall chodził wokół obozowiska, próbując sprzątnąć jak najwięcej się da. Nie przewidywał, że Liam i ojciec wrócą w najbliższych dniach, jednak przed nim sporo pracy.
To była jego wina, że badania i mapy ojca zostały porozrzucane po dżungli. Jeśli nie spotkał by Zayna, nic takiego by się nie stało. Kochał faceta z dżungli, ale zaczął się zastanawiać, czy to jest dobre na dłuższą metę.
Podniósł pierwszy szkic, który namalował jak tylko przyjechali, cieszył się ,że był nienaruszony. Przedstawiał małego ptaka z rozpostartymi skrzydłami. Wyglądał na wolnego. Niall chciał być jak ten ptak, wtedy nie czułby się tak bardzo uwięziony w tej dziwnej sytuacji.
Blondyn był w samym środku wojny miedzy ludźmi a gorylami, i nie wiedział po czyjej być stronie. Pożałował, że kazał odejść Zaynowi, bo przy nim wszystko wydawało się dużo ważniejsze. A teraz Niall czuł się żle, jakby nigdy nie mogli być razem bez większych komplikacji.
Ich światy były zbyt daleko od siebie.
Niall dalej czyścił powierzchnie obozu, gdy od strony lasu usłyszał jakiś szelest. Spojrzał znad szkica, który trzymał i zapytał – Zayn? Czy to ty?
Podszedł bliżej miejsca skąd dochodziły dźwięki, kiedy zobaczył kawałek czarnego futra. Zakładając, że to Louis albo Harry, Niall wszedł głębiej odsuwając zarośla, jednak nie zobaczył przyjaznej twarzy; olbrzymi goryl warknął pokazując uzębienie i żółte oczy wpatrywały się w niego.
Niall potknął się , cofając do tyłu, kiedy nieznany mu goryl wyszedł z krzaków, a wraz z nim trzy inne. Wszystkie wpatrywały się w niego gniewnie z niebywałą intensywnością. Oni oczywiście nie byli żadnymi przyjaciółmi Zayna, a Niall szybko stwierdził, że byli grupą, która zaatakowała obóz.
Szybko pomyślał ,co radził mu ojciec, gdyby stanął twarzą w twarz z dzikim zwierzęciem, ale zdał sobie sprawę, że nigdy nie brał jego słów poważnie. Teraz żałował, że go nie słuchał, kiedy mówił o niebezpieczeństwach dżungli.
Goryl warknął nagle i kiwnął głowa na pozostałe, wskazując na Nialla. Blondyn zaczął krzyczeć i wydawać dziwne odgłosy, przypominając sobie, że ktoś poradził mu, by tak zrobić gdy spotka niedźwiedzia. Jednak wydawało się, że ta taktyka tylko rozbawiła goryle, zamiast je przestraszyć.
Jeden z nich szybko złapał go za kostki i pozbawił równowagi, na pewno nie w romantyczny sposób. Niall wisiał do góry nogami wołając o pomoc, jednak dla goryli pewnie jego słowa nie miały żadnego znaczenia.
Chciał teraz Zayna pojawiającego się między drzewami, który uratuję go z rąk goryli.
Goryle wymieniły się jakimiś słowami, po czym ruszyły w głąb dżungli, holując Nialla. Najgorsze było to, że jeden z nich szorstka ręka zasłonił mu oczy i nie mógł widzieć dokąd zmierzają.
Żałował, że nie zostawił ojcu żadnej wiadomości co się dzieje, ale teraz on sam tego nie wiedział. Najwyraźniej, był potraktowany jako „kara” dla Zayna, za to, że zdradził grupę, ale miał nadzieję, że chcą tym zwabić Zayna aby wrócił, a nie tak po prostu go zabić.
Kochał Zayna, ale po tym wszystkim zastanawiał się czy warto. Nienawidził się za to, że tak łatwo się poddał, jednak będąc w mocnym uścisku goryla wydawało się to najlepszym rozwiązaniem. On nie był zawodnikiem, tylko świadkiem tego co się wokół dzieje.
…………………………………..
Zayn wkroczył do obozu, lecz zastała go cisza i Nialla nigdzie nie było. Wiedział, że się spóźnił. Łzy frustraci wypełniły jego oczy, zanim uderzył w pień drzewa.
Krew ściekała mu po palcach, kiedy Harry i Louis w końcu go dogonili.
- Zniknął ? – zapytał Harry, choć juz znał odpowiedz.
- Nie na długo – mruknął Zayn z determinacja w oczach – Mam zamiar go znaleźć i odzyskać. Nie obędzie się bez walki.
I tak, trzej przyjaciele ruszyli spowrotem do dżungli z nowym celem, pewni, że im się uda.
- jak wytłumaczę to mojemu tacie ? – powiedział Niall chodząc po campingu, aby zobaczyć co da się jeszcze uratować.
Cała polana była istnym pobojowiskiem, tak dużo rzeczy zostało zniszczonych, że Niall nie wiedział od czego zacząć. Jego szkice były podarte na strzępy i większość farb została wylana, ale najgorsze, że uszkodzone zostały przyrządy naukowe, które należały do Archimedesa.
- Moja sztuka – mruknął Niall podnosząc płótno, które było rozdarte na pół.
To był obraz, na którym namalował Zayna, i był kompletnie zrujnowany. Ale teraz musiał zastanowić się co stracili, starając się to uporządkować zanim wrócą Liam i jego ojciec.
Na szczęście większa część z namiotu była w porządku, będą mieli schronienie. jedzenie także zostało nietknięte, tylko zupa była wylana, która poczerniała wpadając w ogień.
Zayn poczuł się winny, z powodu bałaganu, który się przed nim znajdował. Wiedział, jaki był ku temu powód, i natychmiast pożałował, że próbował dość z Kerchakiem do porozumienia. Jednak teraz był z Niallem, i to było najważniejsze, bez względu na koszty.
- Co mogę zrobić – zapytał zdenerwowany Zayn, podchodząc do blondyna.
Niall spojrzał na Zayna, i jego niebieskie oczy ujrzały rozczarowanie i zmieszanie. Wydawał się być między młotem a kowadłem, i podejrzewał, że Zayn dokładnie wiedział kim byli oprawcy.
- Tylko…potrzebuje trochę czasu, by tu posprzątać – wyjaśnił Niall, zagryzając wargę, po słowach, które przeszły przez jego usta – Sam.
Niall nie mógł znieść widoku poczucia winy u Zayna, biorąc pod uwagę, że pewnie obwiniał się o atak, jednak Niall potrzebował teraz trochę przestrzeni. To nie była wina Zayna, ale wszystko się komplikowało z powodu ich znajomości. Niall musiał zastanowić się, czy to nie jest samolubne, że chcą być razem. Oczywiście istnieją takie opcje jak na zawsze razem, ale mogłoby to być początkiem wojny.
- Przepraszam Zayn – powiedział cicho, na co Zayn odwrócił się i ruszył w głąb dżungli, nie mówiąc ani słowa.
Ostatnią rzeczą jaką zobaczył to ból w oczach Zayna, i nagle poczuł się winny. Wiedział, że jest samolubny, ale po prostu musiał to zrobić.
Zayn chciał wierzyć, że Niall potrzebuje trochę czasu, ale instynkt podpowiadał mu, że to nie był najlepszy pomysł. Przekraczali granice będąc ze sobą, i przez to, dwa światy cierpią z tego powodu.
Chciał znaleźć bandę goryli wysłanych przez Kerchaka, ale sadząc po śladach znalezionych wkoło obozu, już dotarły do swoich gniazd.
Rywalizacja z ludźmi została wszczepiona w umysły goryli, zwłaszcza Kerchaka, gdyż kłusownicy zabili jego pierwsze dziecko. Mimo, że Zayn też nie miał zaufania do niektórych ludzi ( Niall opowiadał mu o ludziach spoza dżungli), to wiedział też, że nie wszyscy ludzie działają tak samo.
Niall i jego rodzina byli inni, nie polowali i byli całkowicie nieszkodliwi. Wszystko na czym im zależało, to zrobić badania i wrócić do miejsca, gdzie mieszkali.
Kiedy Zayn biegł przez dżunglę, czując wielką frustrację, z drzew spadli na niego Harry i Louis, chcąc go zatrzymać.
- Gdzie pędzisz taki zaniepokojony , kochasiu ?- zapytał Louis odbijając się od pnia drzewa i lądując przed Zanem.
- Zaliczyliście z Niallem pierwszą kłótnie ? – dodał Harry, dołączając do swoich przyjaciół.
Harry nie bardzo rozumiał konwencje ludzkich relacji, to Zayn był jego jedyną wskazówką, w jaki sposób tak naprawdę to funkcjonuje. To naprawdę było fascynujące.
Harry i Louis nigdy nie znajdowali się w poważnych sytuacjach, ale teraz, widząc poczucie lęku w oczach Zayna, zdali sobie sprawę, że nie ma czasu na żarty.
- Kerchak wysłał grupę goryli do obozu Nialla – wyjaśnił Zayn, ignorując ich figlarne żarty.
- Oczywiście, że tak – powiedział Louis, potrząsając głowa na przewidywalność Graybacka. – Powinniśmy uważniej cię obserwować.
- Wy co? – zapytał zdezorientowany Zayn na to, co właśnie usłyszał
- No dobrze, postanowiliśmy mieć oko na ciebie i Nialla, dla waszego bezpieczeństwa – odpowiedział Harry – Myślę, że nie poszło nam za dobrze.
Zayn uśmiechnął się z sympatią, kiedy usłyszał wyjaśnienie. Harry i Louis przychodząc do niego, okazali się naprawdę wielkimi przyjaciółmi. Zawsze zapewniali mu opiekę, chociaż nie chcieli tego pokazać.
- jest w porządku - mruknął Zayn patrząc na ziemię – Chociaż doceniam sentyment.
- Więc, co dokładnie zrobili z obozem ? – zapytał Louis, wiedząc, że goryle zrobiły zniszczenia, jednak może nie aż tak wielkie.
- Wszystko jest zniszczone, a Niall jest zdruzgotany. Na szczęście jego ojca i przewodnika nie były wokół, bo Kerchak mógłby im coś zrobić. Sposób w jaki Niall spojrzał na mnie, zanim poprosił bym go zostawił ... zobaczył we mnie... tylko zwierzę - . odpowiedział Zayn, a atmosfera rozmowy stała się bardzo ponura.
- Czekaj, zostawiłeś go tam…..samego? – powiedział Harry, zaskoczony, że Zayn tak bardzo chciał go ochraniać, a teraz zostawił go bez mrugnięcia okiem.
Zayn poczuł przyspieszony oddech, gdy zorientował się , w jakim niebezpieczeństwie zostawił Nialla. Z własnymi niedorzecznymi uczuciami, zignorował fakt, że goryle mogą skrzywdzić chłopaka, którego tak kochał.
Bez chwili wahania ruszył na drzewa po lianach, które gościły w koronach drzew. Może miał tylko kilka minut, by sprawdzić, czy Niall nie znajduję się w tarapatach.
- Czy to przez to co powiedziałem?- zastawiał się Harry, patrząc z niepokojem na Louisa.
Louis przewrócił oczami i ruszył za Zanem – jesteś idiotą.
Harry wydał wargi, po czym ruszył za Zaynem i Louisem.
…………………………….
Niall chodził wokół obozowiska, próbując sprzątnąć jak najwięcej się da. Nie przewidywał, że Liam i ojciec wrócą w najbliższych dniach, jednak przed nim sporo pracy.
To była jego wina, że badania i mapy ojca zostały porozrzucane po dżungli. Jeśli nie spotkał by Zayna, nic takiego by się nie stało. Kochał faceta z dżungli, ale zaczął się zastanawiać, czy to jest dobre na dłuższą metę.
Podniósł pierwszy szkic, który namalował jak tylko przyjechali, cieszył się ,że był nienaruszony. Przedstawiał małego ptaka z rozpostartymi skrzydłami. Wyglądał na wolnego. Niall chciał być jak ten ptak, wtedy nie czułby się tak bardzo uwięziony w tej dziwnej sytuacji.
Blondyn był w samym środku wojny miedzy ludźmi a gorylami, i nie wiedział po czyjej być stronie. Pożałował, że kazał odejść Zaynowi, bo przy nim wszystko wydawało się dużo ważniejsze. A teraz Niall czuł się żle, jakby nigdy nie mogli być razem bez większych komplikacji.
Ich światy były zbyt daleko od siebie.
Niall dalej czyścił powierzchnie obozu, gdy od strony lasu usłyszał jakiś szelest. Spojrzał znad szkica, który trzymał i zapytał – Zayn? Czy to ty?
Podszedł bliżej miejsca skąd dochodziły dźwięki, kiedy zobaczył kawałek czarnego futra. Zakładając, że to Louis albo Harry, Niall wszedł głębiej odsuwając zarośla, jednak nie zobaczył przyjaznej twarzy; olbrzymi goryl warknął pokazując uzębienie i żółte oczy wpatrywały się w niego.
Niall potknął się , cofając do tyłu, kiedy nieznany mu goryl wyszedł z krzaków, a wraz z nim trzy inne. Wszystkie wpatrywały się w niego gniewnie z niebywałą intensywnością. Oni oczywiście nie byli żadnymi przyjaciółmi Zayna, a Niall szybko stwierdził, że byli grupą, która zaatakowała obóz.
Szybko pomyślał ,co radził mu ojciec, gdyby stanął twarzą w twarz z dzikim zwierzęciem, ale zdał sobie sprawę, że nigdy nie brał jego słów poważnie. Teraz żałował, że go nie słuchał, kiedy mówił o niebezpieczeństwach dżungli.
Goryl warknął nagle i kiwnął głowa na pozostałe, wskazując na Nialla. Blondyn zaczął krzyczeć i wydawać dziwne odgłosy, przypominając sobie, że ktoś poradził mu, by tak zrobić gdy spotka niedźwiedzia. Jednak wydawało się, że ta taktyka tylko rozbawiła goryle, zamiast je przestraszyć.
Jeden z nich szybko złapał go za kostki i pozbawił równowagi, na pewno nie w romantyczny sposób. Niall wisiał do góry nogami wołając o pomoc, jednak dla goryli pewnie jego słowa nie miały żadnego znaczenia.
Chciał teraz Zayna pojawiającego się między drzewami, który uratuję go z rąk goryli.
Goryle wymieniły się jakimiś słowami, po czym ruszyły w głąb dżungli, holując Nialla. Najgorsze było to, że jeden z nich szorstka ręka zasłonił mu oczy i nie mógł widzieć dokąd zmierzają.
Żałował, że nie zostawił ojcu żadnej wiadomości co się dzieje, ale teraz on sam tego nie wiedział. Najwyraźniej, był potraktowany jako „kara” dla Zayna, za to, że zdradził grupę, ale miał nadzieję, że chcą tym zwabić Zayna aby wrócił, a nie tak po prostu go zabić.
Kochał Zayna, ale po tym wszystkim zastanawiał się czy warto. Nienawidził się za to, że tak łatwo się poddał, jednak będąc w mocnym uścisku goryla wydawało się to najlepszym rozwiązaniem. On nie był zawodnikiem, tylko świadkiem tego co się wokół dzieje.
…………………………………..
Zayn wkroczył do obozu, lecz zastała go cisza i Nialla nigdzie nie było. Wiedział, że się spóźnił. Łzy frustraci wypełniły jego oczy, zanim uderzył w pień drzewa.
Krew ściekała mu po palcach, kiedy Harry i Louis w końcu go dogonili.
- Zniknął ? – zapytał Harry, choć juz znał odpowiedz.
- Nie na długo – mruknął Zayn z determinacja w oczach – Mam zamiar go znaleźć i odzyskać. Nie obędzie się bez walki.
I tak, trzej przyjaciele ruszyli spowrotem do dżungli z nowym celem, pewni, że im się uda.
9
Chapter 9
Niall został brutalnie rzucony na ziemie, w miejscu gdzie urzędowały goryle. Czuł się wykończony, jednak nadal pozostawał przytomny, pomimo licznych urazów. W sposób w jaki żółte oczy goryli wpatrywały się niego mógł wyczuć, że wzięły go za swoje zagrożenie. Dla Niall było to śmieszne, bo on nie skrzywdziłby nawet muchy, więc nie miały powodu do strachu.
- Proszę - mówił Niall, nie biorąc pod uwagę, że jego słowa i tak nie zostaną zrozumiane – Nie róbcie mi nic. Nie jestem tutaj aby was skrzywdzić, więc proszę, nie róbcie mi krzywdy..
Goryle ignorowały jego głosy, tylko jedna kobieta patrzyła na niego z politowaniem. W jej wzroku można było wyczuć współczucie i niechęć do całej sytuacji.
Goryle rozmawiały, dzieląc się swoimi przemyśleniami, jednak ani na chwile nie spuszczały wzroku z blondyna. Niall nie mógł by uciec, nie będąc zauważonym przez naczelne.
Nagle zrobiło się cicho i ogromny goryl wszedł na polanę. Wszystkie oczy były zwrócone na stworzenie, a Niall pomyślał, że to przywódca.
To był Greyback. Kerchak
Nialla zmroziło przerażenie, gdy olbrzym zmierzał w jego kierunku, bez cienia wahania.
Kerchak pomachał do grupy goryli, która przyprowadziła Nialla i powiedział: - Dziękuje bracia, za porwanie jednego z ludzi. Istnieje jeszcze dwóch innych, ale wydaje się, że ten znaczy wiecej niż pierwotnie zakładano. Uważam, że on jest tym, który zwrócił Zayna przeciwko nam. Słyszałem w dżungli ich rozmowy i wiem, że nawet uczył Zayna ich języka. Jeśli ktoś zobaczy lub usłyszy Zayna lub jego dwóch idiotycznych przyjaciół ma mnie natychmiast powiadomić. Ich wieź z naszą grupa została zerwana, ale coś czuje, że ze względu na tego osobnika wrócą szybciej niż przewidujemy.
Spojrzał na Nialla i wyszczerzył zęby. Blondyn tylko skulił się w odpowiedzi. Przez chwile Kerchakowi faktycznie było go żal, ale szybko doszedł do wniosku, że to tylko mechanizm obronny.
- Chce by był pod dwudziesto-cztero godzinnym nadzorem, macie go obserwować, ale nie chcę byście go skrzywdzili. Zrozumiano? – zagrzmiał Kerchak, na co goryle odpowiedziały cichym zrozumieniem.
Kalla podparła się o drzewa przyglądając się, jak czyny Kerchak zaczynają wymykać się spod kontroli. Wiedziała, że od jakiegoś czasu w jej koledze rosła obsesja na punkcie strachu przed ludźmi, podczas gdy ich adoptowany syn był jednym z nich. Zaczynała wątpiąc w jego zdolność bycia liderem, i kiedy Zayn zniknął, całkowicie potwierdziły się jej przypuszczenia. Kerchak posunął się za daleko w porywaniu tego biednego chłopca a zarazem młodego mężczyzny , i nie zamierzała dalej trwać w tych jego działaniach.
Musiała znaleźć Zayna.
Zayn biegł przez dżunglę z Harrym i Louisem, śledząc tropy. Nie wiedział co Kerchak zrobi Niallowi, ale to nie miało znaczenia. Potrzebuje mieć blondyna spowrotem przy swoim boku i zamierza go ochronić.
Był około dwudziestu metrów od polany, gdy nagle się zatrzymał. Uświadomił sobie, że zasadzka nie zadziała (przynamniej nie w południe), ponieważ goryle mają przewagę liczebną. jeśli zaskoczy Kerchaka, pewnie podjął by pochopną decyzję, a to mogło by iść na niekorzyść Nialla. Jeśli chce go uratować, musi działać racjonalne.
- jesteśmy poza bariera zapachową, więc nie będą mogli wykryć naszego zapachu tak długo jak długo będziemy trzymać się z dala. Kerchak nas oczekuje, więc na pewno wyśle zwiadowców – wyjaśnił Zayn, ostrzegając przyjaciół.
Louis i Harry pokiwali głową w zrozumieniu. Byli tu, by wspierać przyjaciela, i nie mogli pozwolić, aby Niallowi stała się krzywda, nawet jeśli od tego ma zależeć ich życie. Wiedzieli, że bez blondyna, Zayn juz nie będzie taki sam.
- Możemy to zrobić, ale nie będzie to łatwe – zauważył Louis – Pytanie brzmi, jak zamierzamy odzyskać Nialla?
- Zmrok jest naszą najlepsza opcją. Można się tam dostać po zmierzchu, kiedy większość juz śpi, będzie mniej wojska do walki– zaproponował Harry entuzjastycznie.
- Bawi cię to, prawda? – oskarżył go Zayn, na co Harry skrzywił się nieznacznie.
Louis uderzył kolegę w ramię i Harry wymamrotał: - Przepraszam.
Zayn przewrócił oczami, zanim ponownie skoncentrował się na zadaniu. Tak bardzo jak cenił pomoc i wsparcie swoich najlepszych przyjaciół, tak byli uciążliwi bardziej niż cokolwiek. Ale pomyślał o czymś, co idealnie mogli by zrobić.
- Louis musisz odnaleźć ojca Nialla i przewodnika i upewnij się, że nadal są bezpieczni – zarządził Zayn – On studiuje naukę o gorylach, więc odwróć ich uwagę od obozu, który może być pod obserwacją.
- Miło, trochę zabawy w chowanego – pomyślał Louis, podekscytowany swoim udziałem w operacji.
- I Harry, musisz znaleźć Tantora i zaprowadzić go na skraj polany. On będzie wiedział co robić – poinstruował Zayn.
- Brzmi dobrze szefie – odpowiedział Harry – Teraz, kiedy wszystko zaczniemy?
- O zmierzchu – odpowiedział Zayn, patrząc na zachodzące słońce.
……………………………….
Liam i Archimedes rozbili w końcu obóz, po silnych namowach przewodnika. Badacz chciał kontynuować badania w nocy twierdząc, że jest na tropie, jednak gdy jego żołądek się odezwał, Liam wiedział, że wygrał.
Przewodnik rozpalił mały ogień i zaczął smażyć ryby, które udało im się złowić w rzece. Czasem żałował, że nie ma z nimi Nialla, osoby w jego wieku, z którą mógłby porozmawiać. Jednak teraz to facet z dżungli zaprzątał myśli Nialla.
- jak chrupiącą chce pan rybę? – zapytał Liam, zwracając się do ojca Nialla.
- jak uważasz, Panie Payne. – odpowiedział Archimedes, kładąc swoje zaufanie w rękach Liama. W rzeczywistości nie miał pojęcia, jak smakuje ryba usmażona, czy nie dosmażona.
- Wiesz, mam wrażenie, że znajdziemy lęgowisko jutro. Czuje ich bliskość, bo moje stare serce jest pobudzone - wąsaty mężczyzna kontynuował, podczas gdy Liam zajęty był przyrządzaniem ryby.
Nagle na lewo od obozu zaszeleścił krzak. Liamowi automatycznie włączył się tryb bezpieczeństwa i podpalił pochodnie. Trzymał ją w kierunku buszu, oświetlając go, by zobaczyć co tam się znajduję, a także w nadziei, że ten osobnik się wystraszy.
Przez chwile nic się nie działo, ale Liam wiedział, że stwór czeka na swoją ofiarę. Dał znać Archimedesowi, aby pozostał cicho, a badacz zrobił tak jak mu kazano, otwierając szeroko oczy z ciekawości.
Louis uśmiechnął się do ludzi, którzy znajdowali się około mili od miejsca, gdzie Zayn i Harry rozstali się krótki czas temu. Byli na skraju bariery zapachowej, tak, że byli niewyczuwalni przez grupę. Louis chciał całkowicie zapewnić im bezpieczeństwo, więc zdecydował się podjąć ryzyko dla Nialla i Zayna.
Chociaż widział ogień w ręce człowieka, powoli wyszedł z poszycia i nawiązał kontakt wzrokowy z nieznajomym. Tylko, że to nie był obcy, to był facet, którego spotkał nad rzeką.
Liam spojrzał na goryla, który wyłonił się z krzaków i szokująco nie bał się go w ogóle. Liam przeanalizował wygląd goryla i wydawało się, że był jednym z przyjaciół Zayna. Utrzymywali kontakt wzrokowy i Liam mógł powiedzieć, że przybył w pokoju.
- O moje gwiazdy- mruknął Archimedes na widok pięknej istoty, którą studiował już od tak dawna. - Liam, co mamy robić?
Jego pierwszą myślą było, żeby być cicho i zignorować stwora, ale serce podpowiadało, żeby go śledzić. Było coś w oczach goryla, jakby ostrzeżenie i gościnność, coś bardzo przyjemnego.
- Pójdziemy za nim - Liam odpowiedział ściszonym tonem, kiwając do naukowca, aby zebrał swoje rzeczy, zanim rozpoczną pościg.
Archimedes był sceptyczny, ale postanowił ufać swojemu przewodnikowi. Plus, widząc rzeczywiście goryla, pościg był dla niego bardzo kuszący. Zebrali swoje rzeczy i zaczęli śledzić zwierzę.
Louis uśmiechnął się triumfalnie, widząc jak ludzie zaczęli pakować obóz. Udało mu się zachęcić ich, do naśladowania go. To miała być fana zabawa.
…………………………………
Kella patrzyła ze swojej kryjówki, jak słońce zaczyna znikać z polany. Kerchak zbyt zajęty swoim więźniem, nie zauważył jej odejścia. Kontynuowała swój spacer, kiedy zobaczyła coś na drzewach.
Nie poruszał się, ale natychmiast rozpoznała kształt swojego syna, ukrywającego się wśród korony drzewa. Cicho wspięła się na górę, po czym szepnęła – Zayn? Kochanie?
Zayn był zaskoczony, kiedy zobaczył swoja matkę, głownie dlatego, że nie wiedział po czyjej jest stronie. Chciał jej ufać, ale nie mógł ryzykować, że ujawni go przed Kerchakiem.
- Nie mogę teraz – mruknął, nim ruszył po linii drzew.
Ruszyła za nim, a on przypomniał sobie ślizgi, których go nauczyła. Była jednak szybsza i przerwała mu to, uśmiechając się na jego próbę ucieczki.
- Dobra próba – przekomarzała się, gdy westchnął po porażce.
Przysiadł na gałęzi, a ona dołączyła do niego. - A teraz powiedz mi, co się stało, synu. Co się stało i kim jest ten człowiek? Najwyraźniej wiele znaczy dla ciebie ...
Oczy Zayna zaświeciły się na wspomnienie o Niallu – Wiec, widziałaś go? Wszystko z nim w porządku? To znaczy, jeśli Kerczak go skrzywdził, to przysięgam…
- Nic mu nie jest, przynajmniej na razie. Oczywiście zależy ci na nim – pomyślała Kalla, zastanawiając się, kim właściwe był ten człowiek dla jej syna.
- Kocham go, ale myślę, że to ludzkie pojęcie – odpowiedział Zayn matce.
- Nie, nie jest. – powiedziała Kalla – Nie mogę znać twoich słów, ale kocham cię najbardziej na świecie. A jeśli zależy ci na nim tak bardzo jak mi się wydaję, to zrobię wszystko, by pomóc ci ponownie odnaleźć siebie. Wszystko czego chcę dla ciebie Zayn, to szczęścia.
- Pomożesz mi? – wyjąkał Zayn, zaskoczony słowami matki.
- Oczywiście. To co robi Kerchak jest złe. Ludzie nie zrobili nam nic złego, a on jest po prostu tyranem. Odzyskasz człowieka jak najszybciej.
- Nazywa się Niall – Zayn skorygował słowa matki.
- Spotkasz się z Niallem, i nie cofnę się przed niczym by osiągnąć cel. – wyjaśniła, uśmiechając się do syna.
Zayn rozpromienił się – Dziękuje. Mam już plan, ale jesteś ostatnim ogniwem, którego szukałem.
Bez względu na to, co się stanie, miał zamiar znaleźć i uratować Nialla. Mając matkę u swego boku czuł się o wiele pewniej z tym faktem.
Niall został brutalnie rzucony na ziemie, w miejscu gdzie urzędowały goryle. Czuł się wykończony, jednak nadal pozostawał przytomny, pomimo licznych urazów. W sposób w jaki żółte oczy goryli wpatrywały się niego mógł wyczuć, że wzięły go za swoje zagrożenie. Dla Niall było to śmieszne, bo on nie skrzywdziłby nawet muchy, więc nie miały powodu do strachu.
- Proszę - mówił Niall, nie biorąc pod uwagę, że jego słowa i tak nie zostaną zrozumiane – Nie róbcie mi nic. Nie jestem tutaj aby was skrzywdzić, więc proszę, nie róbcie mi krzywdy..
Goryle ignorowały jego głosy, tylko jedna kobieta patrzyła na niego z politowaniem. W jej wzroku można było wyczuć współczucie i niechęć do całej sytuacji.
Goryle rozmawiały, dzieląc się swoimi przemyśleniami, jednak ani na chwile nie spuszczały wzroku z blondyna. Niall nie mógł by uciec, nie będąc zauważonym przez naczelne.
Nagle zrobiło się cicho i ogromny goryl wszedł na polanę. Wszystkie oczy były zwrócone na stworzenie, a Niall pomyślał, że to przywódca.
To był Greyback. Kerchak
Nialla zmroziło przerażenie, gdy olbrzym zmierzał w jego kierunku, bez cienia wahania.
Kerchak pomachał do grupy goryli, która przyprowadziła Nialla i powiedział: - Dziękuje bracia, za porwanie jednego z ludzi. Istnieje jeszcze dwóch innych, ale wydaje się, że ten znaczy wiecej niż pierwotnie zakładano. Uważam, że on jest tym, który zwrócił Zayna przeciwko nam. Słyszałem w dżungli ich rozmowy i wiem, że nawet uczył Zayna ich języka. Jeśli ktoś zobaczy lub usłyszy Zayna lub jego dwóch idiotycznych przyjaciół ma mnie natychmiast powiadomić. Ich wieź z naszą grupa została zerwana, ale coś czuje, że ze względu na tego osobnika wrócą szybciej niż przewidujemy.
Spojrzał na Nialla i wyszczerzył zęby. Blondyn tylko skulił się w odpowiedzi. Przez chwile Kerchakowi faktycznie było go żal, ale szybko doszedł do wniosku, że to tylko mechanizm obronny.
- Chce by był pod dwudziesto-cztero godzinnym nadzorem, macie go obserwować, ale nie chcę byście go skrzywdzili. Zrozumiano? – zagrzmiał Kerchak, na co goryle odpowiedziały cichym zrozumieniem.
Kalla podparła się o drzewa przyglądając się, jak czyny Kerchak zaczynają wymykać się spod kontroli. Wiedziała, że od jakiegoś czasu w jej koledze rosła obsesja na punkcie strachu przed ludźmi, podczas gdy ich adoptowany syn był jednym z nich. Zaczynała wątpiąc w jego zdolność bycia liderem, i kiedy Zayn zniknął, całkowicie potwierdziły się jej przypuszczenia. Kerchak posunął się za daleko w porywaniu tego biednego chłopca a zarazem młodego mężczyzny , i nie zamierzała dalej trwać w tych jego działaniach.
Musiała znaleźć Zayna.
Zayn biegł przez dżunglę z Harrym i Louisem, śledząc tropy. Nie wiedział co Kerchak zrobi Niallowi, ale to nie miało znaczenia. Potrzebuje mieć blondyna spowrotem przy swoim boku i zamierza go ochronić.
Był około dwudziestu metrów od polany, gdy nagle się zatrzymał. Uświadomił sobie, że zasadzka nie zadziała (przynamniej nie w południe), ponieważ goryle mają przewagę liczebną. jeśli zaskoczy Kerchaka, pewnie podjął by pochopną decyzję, a to mogło by iść na niekorzyść Nialla. Jeśli chce go uratować, musi działać racjonalne.
- jesteśmy poza bariera zapachową, więc nie będą mogli wykryć naszego zapachu tak długo jak długo będziemy trzymać się z dala. Kerchak nas oczekuje, więc na pewno wyśle zwiadowców – wyjaśnił Zayn, ostrzegając przyjaciół.
Louis i Harry pokiwali głową w zrozumieniu. Byli tu, by wspierać przyjaciela, i nie mogli pozwolić, aby Niallowi stała się krzywda, nawet jeśli od tego ma zależeć ich życie. Wiedzieli, że bez blondyna, Zayn juz nie będzie taki sam.
- Możemy to zrobić, ale nie będzie to łatwe – zauważył Louis – Pytanie brzmi, jak zamierzamy odzyskać Nialla?
- Zmrok jest naszą najlepsza opcją. Można się tam dostać po zmierzchu, kiedy większość juz śpi, będzie mniej wojska do walki– zaproponował Harry entuzjastycznie.
- Bawi cię to, prawda? – oskarżył go Zayn, na co Harry skrzywił się nieznacznie.
Louis uderzył kolegę w ramię i Harry wymamrotał: - Przepraszam.
Zayn przewrócił oczami, zanim ponownie skoncentrował się na zadaniu. Tak bardzo jak cenił pomoc i wsparcie swoich najlepszych przyjaciół, tak byli uciążliwi bardziej niż cokolwiek. Ale pomyślał o czymś, co idealnie mogli by zrobić.
- Louis musisz odnaleźć ojca Nialla i przewodnika i upewnij się, że nadal są bezpieczni – zarządził Zayn – On studiuje naukę o gorylach, więc odwróć ich uwagę od obozu, który może być pod obserwacją.
- Miło, trochę zabawy w chowanego – pomyślał Louis, podekscytowany swoim udziałem w operacji.
- I Harry, musisz znaleźć Tantora i zaprowadzić go na skraj polany. On będzie wiedział co robić – poinstruował Zayn.
- Brzmi dobrze szefie – odpowiedział Harry – Teraz, kiedy wszystko zaczniemy?
- O zmierzchu – odpowiedział Zayn, patrząc na zachodzące słońce.
……………………………….
Liam i Archimedes rozbili w końcu obóz, po silnych namowach przewodnika. Badacz chciał kontynuować badania w nocy twierdząc, że jest na tropie, jednak gdy jego żołądek się odezwał, Liam wiedział, że wygrał.
Przewodnik rozpalił mały ogień i zaczął smażyć ryby, które udało im się złowić w rzece. Czasem żałował, że nie ma z nimi Nialla, osoby w jego wieku, z którą mógłby porozmawiać. Jednak teraz to facet z dżungli zaprzątał myśli Nialla.
- jak chrupiącą chce pan rybę? – zapytał Liam, zwracając się do ojca Nialla.
- jak uważasz, Panie Payne. – odpowiedział Archimedes, kładąc swoje zaufanie w rękach Liama. W rzeczywistości nie miał pojęcia, jak smakuje ryba usmażona, czy nie dosmażona.
- Wiesz, mam wrażenie, że znajdziemy lęgowisko jutro. Czuje ich bliskość, bo moje stare serce jest pobudzone - wąsaty mężczyzna kontynuował, podczas gdy Liam zajęty był przyrządzaniem ryby.
Nagle na lewo od obozu zaszeleścił krzak. Liamowi automatycznie włączył się tryb bezpieczeństwa i podpalił pochodnie. Trzymał ją w kierunku buszu, oświetlając go, by zobaczyć co tam się znajduję, a także w nadziei, że ten osobnik się wystraszy.
Przez chwile nic się nie działo, ale Liam wiedział, że stwór czeka na swoją ofiarę. Dał znać Archimedesowi, aby pozostał cicho, a badacz zrobił tak jak mu kazano, otwierając szeroko oczy z ciekawości.
Louis uśmiechnął się do ludzi, którzy znajdowali się około mili od miejsca, gdzie Zayn i Harry rozstali się krótki czas temu. Byli na skraju bariery zapachowej, tak, że byli niewyczuwalni przez grupę. Louis chciał całkowicie zapewnić im bezpieczeństwo, więc zdecydował się podjąć ryzyko dla Nialla i Zayna.
Chociaż widział ogień w ręce człowieka, powoli wyszedł z poszycia i nawiązał kontakt wzrokowy z nieznajomym. Tylko, że to nie był obcy, to był facet, którego spotkał nad rzeką.
Liam spojrzał na goryla, który wyłonił się z krzaków i szokująco nie bał się go w ogóle. Liam przeanalizował wygląd goryla i wydawało się, że był jednym z przyjaciół Zayna. Utrzymywali kontakt wzrokowy i Liam mógł powiedzieć, że przybył w pokoju.
- O moje gwiazdy- mruknął Archimedes na widok pięknej istoty, którą studiował już od tak dawna. - Liam, co mamy robić?
Jego pierwszą myślą było, żeby być cicho i zignorować stwora, ale serce podpowiadało, żeby go śledzić. Było coś w oczach goryla, jakby ostrzeżenie i gościnność, coś bardzo przyjemnego.
- Pójdziemy za nim - Liam odpowiedział ściszonym tonem, kiwając do naukowca, aby zebrał swoje rzeczy, zanim rozpoczną pościg.
Archimedes był sceptyczny, ale postanowił ufać swojemu przewodnikowi. Plus, widząc rzeczywiście goryla, pościg był dla niego bardzo kuszący. Zebrali swoje rzeczy i zaczęli śledzić zwierzę.
Louis uśmiechnął się triumfalnie, widząc jak ludzie zaczęli pakować obóz. Udało mu się zachęcić ich, do naśladowania go. To miała być fana zabawa.
…………………………………
Kella patrzyła ze swojej kryjówki, jak słońce zaczyna znikać z polany. Kerchak zbyt zajęty swoim więźniem, nie zauważył jej odejścia. Kontynuowała swój spacer, kiedy zobaczyła coś na drzewach.
Nie poruszał się, ale natychmiast rozpoznała kształt swojego syna, ukrywającego się wśród korony drzewa. Cicho wspięła się na górę, po czym szepnęła – Zayn? Kochanie?
Zayn był zaskoczony, kiedy zobaczył swoja matkę, głownie dlatego, że nie wiedział po czyjej jest stronie. Chciał jej ufać, ale nie mógł ryzykować, że ujawni go przed Kerchakiem.
- Nie mogę teraz – mruknął, nim ruszył po linii drzew.
Ruszyła za nim, a on przypomniał sobie ślizgi, których go nauczyła. Była jednak szybsza i przerwała mu to, uśmiechając się na jego próbę ucieczki.
- Dobra próba – przekomarzała się, gdy westchnął po porażce.
Przysiadł na gałęzi, a ona dołączyła do niego. - A teraz powiedz mi, co się stało, synu. Co się stało i kim jest ten człowiek? Najwyraźniej wiele znaczy dla ciebie ...
Oczy Zayna zaświeciły się na wspomnienie o Niallu – Wiec, widziałaś go? Wszystko z nim w porządku? To znaczy, jeśli Kerczak go skrzywdził, to przysięgam…
- Nic mu nie jest, przynajmniej na razie. Oczywiście zależy ci na nim – pomyślała Kalla, zastanawiając się, kim właściwe był ten człowiek dla jej syna.
- Kocham go, ale myślę, że to ludzkie pojęcie – odpowiedział Zayn matce.
- Nie, nie jest. – powiedziała Kalla – Nie mogę znać twoich słów, ale kocham cię najbardziej na świecie. A jeśli zależy ci na nim tak bardzo jak mi się wydaję, to zrobię wszystko, by pomóc ci ponownie odnaleźć siebie. Wszystko czego chcę dla ciebie Zayn, to szczęścia.
- Pomożesz mi? – wyjąkał Zayn, zaskoczony słowami matki.
- Oczywiście. To co robi Kerchak jest złe. Ludzie nie zrobili nam nic złego, a on jest po prostu tyranem. Odzyskasz człowieka jak najszybciej.
- Nazywa się Niall – Zayn skorygował słowa matki.
- Spotkasz się z Niallem, i nie cofnę się przed niczym by osiągnąć cel. – wyjaśniła, uśmiechając się do syna.
Zayn rozpromienił się – Dziękuje. Mam już plan, ale jesteś ostatnim ogniwem, którego szukałem.
Bez względu na to, co się stanie, miał zamiar znaleźć i uratować Nialla. Mając matkę u swego boku czuł się o wiele pewniej z tym faktem.
10
Chapter 10
Niall rozejrzał się po obozowisku, kiedy słońce zaczęło zachodzić. Powoli tracił nadzieje na ucieczkę, ponieważ oczy goryli cały czas wrócone były w jego stronę. Nie było miejsca gdzie mógłby się udać, nie stanąwszy twarzą w twarz z gorylami. Nie mógł sobie pomóc, był poza całkowita kontrolą własnego losu i to powodowało u niego frustrację.
Żałował, że nie mógł z nimi dogadać się tak łatwo jak z Zaynem, ponieważ może wtedy dowiedziałby się, dlaczego goryle zachowywały się tak wrogo w stosunku do niego. Nigdy nie zrobiłby im żadnej krzywdy, ale wydawało się, że one myślą inaczej.
Nawet jeśli chciałby je zaatakować, to gołymi rękami nie wyrządził by im wielkiej szkody. Jedyną rzeczą, którą mógł teraz zrobić, to zaakceptować własne położenie i wciąż mieć nadzieję, że Zayn po niego wróci…
………………………………
Słońce zachodziło i Zayn oglądał je z satysfakcją, lekko się denerwując. To był znak, że jest coraz bliżej zobaczenia się z Niallem. Pod osłoną nocy, z matką, która rozproszy przeciwnika, Zayn był gotowy by uderzyć.
Jedynym czynnikiem, którego mu ciągle brakowało, to Harry i Tantor. Zayn wiedział, że ich przyjaciel jest najlepszy, by narobić chaosu w gnieździe. Nie chciał by Tantor zniszczył ziemie goryli albo skrzywdził kogokolwiek, po prostu był potrzebny do stworzenia tyle zamieszania, żeby Zayn mógł wkroczyć i zabrać Nialla od Kerchaka.
Zayn miał nadzieję, że Louis wywiąże się ze swojego zadania, i zabierze Liama i Ojca Nial daleko od tego chaosu, który miał się wkrótce rozegrać. Zayn nienawidzili siebie za to, że teraz ma zdradzić własną kolonie, ale jeśli to oznaczało odzyskanie Nialla, to był gotów na takie poświęcenie.
Zayn był dumny patrząc jak jego matka opuszczała wyższe tereny, by ponownie wkroczyć na obszar gniazdowania. Wiedział, że tez zdradziła grupę, i łamało mu serce, widząc jaką miłością go obdarzała. Nie byli spokrewnieni biologicznie, ale dla niego zawsze będzie matką.
Kalla zbliżyła się do Kerchaka, pociągając go do siebie, by zasiać ziarno szaleństwa w jego głowie, donosząc, że widziała grupę ludzi niedaleko miejsca ich gniazdowania. Kerchak natychmiast podjął działanie, zwołując grupę najlepszych zawodników, by zbadać sprawę.
Zayn miał tylko nadzieję, że Louis zabrał ludzi wystarczająco daleko.
Przy blasku księżyca, Zayn przeskakiwał poszczególne gałęzie. Szybko zauważył Nialla, a jego serce pękło, widząc jak przerażony i zagubiony jest blondyn. Nie przypominał tamtego uśmiechniętego chłopaka, tylko został teraz przytłoczony przez traumę porwania.
Ostrzegawcze trąbienie rozległo się po okolicy, sygnalizujące nadejście Tantora. Grzmiący tupot zbliżał się i zbliżał, by w końcu wyłonić się z pomiędzy drzew. Był kompletnie zdezorientowany pomysłem, jak mógł narobić chaosu, upozorowującego atak.
Kiedy słoń zaczął maniakalnie stąpać wokół gniazdowania, goryle zaczęły instynktownie uciekać. Zayn powoli ruszył na ziemie. Wyczołgał się w dole przy krzakach, które znajdowały się zaledwie dziesięć metrów od miejsca, gdzie przebywał Niall.
Niall patrzył mieszanką przerażenia i fascynacji, jak słoń łamał drzewa i zaczął deptać granice gniazdowania. Mógłby przysiąść, że to było zamierzone, gdyby nie dostrzegł równie przerażonych oczu słonia. Prawie mu współczuł, do czasu, gdy ten nie podszedł blisko niego, patrząc w jego oczy. Najdziwniejsze było, kiedy wydawało się, że olbrzym rozpoznał go i puszczając oczko zapewniał o bezpieczeństwie.
Wrzeszczące dźwięki, które osiłki wydawały wokół niego, oziębiły Nialla do kości. Wiedział, że powinien bać się w tej sytuacji, ale nie czół się bardziej bezpiecznie podczas całego pobytu w niewoli. Jeden osiłek, który go pilnował, pozostał na straży nie wzruszony tym co się dzieje dookoła.
Zayn rozpoznał osiłka, który pilnował Nialla, i wiedział, że jest jednym z najlepszych z grupy.
- Moje Krwawe Szczęście – wymamrotał Zayn, przy ciężkim oddechu.
Wtedy znikąd pojawił się Tantor i zgarniał osiłka z jego pnia. Goryl rzucał się i krzyczał, ale Tantor był silniejszy od tyrana. Zayn wziął to jako szansę, by odzyskać więźnia.
Zayn wkroczył do kryjówki i rzucił się ku Niallowi. Kiedy dotarł do blondyna, chwycił go w pasie i przerzucił przez własne ramie.
Przerażony, że znów go porywają , zaczął krzyczeć i drapać, w objęciach nowego zdobywcy. Sięgnął kępki ciemnych włosów, które dotyczyły bestii, jednak pod swoja dłonią wyczuł gładką skórę. Spojrzał do tyłu i zobaczył jak słoń uśmiecha się do niego triumfalnie.
Niall szybko wywnioskował, że był w ramionach swojego wybawiciela i opiekuna ( przez którego ironicznie, został również złapany). Niall owinął wokół niego swoje ramiona, kiedy uciekali z okolic gniazdowania.
Czuł, jakby Zayn biegł wiecznie, ale w końcu zatrzymał się, pozwalając Niallowi zejść na ziemię. Gdy ich spojrzenia się spotkały, usta połączyły się w pocałunku. W swoich objęciach, powaga ich spotkania została wzmocniona, przez chaos, który zostawili za sobą.
- Tak długo byliśmy osobno – mruknął Niall, trzymając Zayna, jakby z zamiarem, aby nie pozwolić mu nigdy odejść ( Zayn nie protestował)
Zayn zachichotał rozbawiony, ale poczuł ulgę, że udało mu się ocalić Nialla z rak Kerchak.
- Minęła mniej niż doba - mówił Zayn, z wyraźna adoracją w jego brązowych oczach.
Nie było nic lepszego od świadomości, że są bezpieczni, i że są razem
…………………………..
- Nie masz wrażenia, że jesteśmy trochę zmanipulowani, jak w pościgu dzikiej gęsi? – zapytał Liam, ponieważ ciągle wędrowali za gorylem.
Na podstawie wiedzy Liama o lesie, mógł stwierdzić, że znajdują się we wschodnie części dżungli. Nie chciał zacząć myśleć, że goryl ich przechytrzył, tylko, że był inny powód by iść dalej.
- Zaufaj zwierzęciu Liam, musimy być cierpliwy i zachować jego spokój – odpowiedział naukowiec, a Liam postanowił posłuchać jego rad.
Nawet jeśli goryl prowadził ich w kółko, to był pierwszym jakiego widzieli. Doszli na polane, gdzie była rzeka, i mężczyźni byli zaskoczeni widząc goryla bawiącego się w wodzie.
Louis był zmęczony, a z pewnością zaprowadził ludzi wystarczająco daleko, żeby nie znaleźli ich ludzie Kerchaka. Teraz był czas by popływać przy świetle księżyca, a ludzie mogli rozbić obóz.
Zanurkował do wody i rozkoszował się w zaciszu zimnych prądów. To był długi dzień i jedyne co chciał to odpocząć. Ale oczywiście, nic nie trwa wiecznie, bo poczuł jak coś spadło z drzew w dół rzeki. Usunął się z drogi i czekał na intruza.
- Lou!! Znalazłem cię – wiwatował Harry, wynurzając się z toni.
Louis odsapnął z ulgą, że to tylko Harry. Spodziewał się zasadzki, lub czegoś w tym rodzaju, ale zamiast tego, przywitała go obecność najlepszego przyjaciela.
- Prawie dostałem ataku serca – wyjąkał oskarżycielsko Louis, kładąc się na plecach, unosząc się na wodzie. Wkrótce Harry zrobił to samo.
- Przepraszam – powiedział Harry, pływając wzdłuż boku drugiego goryla – Ci ludzie są w porządku, tak?
- Wydawali się trochę zagubieni podczas pościgu. Wydaje się, że oczekują od tego czegoś więcej – odpowiedział Louis, poruszając dłońmi w wodzie.
Archimedes przypatrywał się z podziwem, jak przed sekundą przybyły goryl wchodzi w interakcje z tym, który przyprowadził ich do rzeki. Wydawało się, że bardzo dobrze się znają. To fascynujące, być świadkiem ich rozmowy.
- Rozbijemy tu potem obóz ? – zasugerował Liam, kładąc ich rzeczy na równym terenie.
- Nie będę mógł spać, ale tak, rozbijmy tu obóz – odpowiedział ojciec Nialla, nie mogąc oderwać oczu od pięknych stworzeń.
………………………………..
- Ten słoń był z wami? - zapytał Niall, gdy leżeli obok siebie, wpatrując się w niebo pełne gwiazd.
Niall nigdy nie mógłby się przyzwyczaić do piękna jasności nieba, które było takie inne z dala od miasta. To tak jakby, bezchmurne niebo było nagroda za życie tutaj, z dala od cywilizacji. Niall chciałby mieć w tej chwili swój szkicownik, albo nawet kawałek płótna, aby móc uwiecznić piękno nad nim.
- Ma na imię Tantor, jest naszym przyjacielem od dzieciństwa. czasem myślał, że jest gorylem, ponieważ nigdy nie traktowaliśmy go inaczej, jednak różnica w wielkości w końcu się wyjaśniła – odpowiedział Zayn, uśmiechając się promiennie do Nialla, który był zatopiony w cudzie nocnego nieba.
Wsunął swoją zrogowaciałą rękę, w miękką rękę Nialla i był szczęśliwy jego obecnością. Nie musi martwic się dłużej, bo Niall jest pod jego opieką i tak blisko niego. Nic juz nie może ich rozdzielić…
Niall usłyszał coś w drzewach, i szybko wstał w pełnej gotowości. Nie chciał być złapany w zasadzkę ponownie. Juz trochę znał odgłosy dżungli i wiedział, że to nie zwykły podmuch wiatru lub małego zwierzęcia.
To był intruz.
Zayn zerwał się na nogi i rozejrzał po okolicznym lesie. Nienawidził tego, że jego wzrok nie jest tak rozwinięty, jak pozostałych mieszkańców dżungli.
- Kto tam? – zapytał w języku, którego Niall nie rozumiał – Nie chcemy walczyć, i nie chcemy zrobić nikomu krzywdy. Proszę pokarz, kim jesteś.
Powoli z krzaków wyłoniła się Kalla, z głębokim smutkiem w oczach.
- Tak mi przykro Zayn – mruknęła.
Szybko podszedł do matki, zostawiając zmieszanego Nialla. - Co się stało mamo ?
- Zayn….kto to jest? – Niall zastanawiał się, dlaczego czuł dreszcze widząc obcego goryla.
Chciał ufać tym stworom, jednak jego doświadczenia nie były zbyt pozytywne.
- To moja matka. Nazywa się Kalla, nie martw się, ona pomogła nam w ucieczce - wyjaśnił Zayn, a Niall zrelaksował się na te słowa.
Kalla spojrzała zmartwiona w oczy Zayna, przed udzieleniem odpowiedzi na początkowe pytanie – Idzie po ciebie Zayn. Kerchak nadchodzi.
Niall rozejrzał się po obozowisku, kiedy słońce zaczęło zachodzić. Powoli tracił nadzieje na ucieczkę, ponieważ oczy goryli cały czas wrócone były w jego stronę. Nie było miejsca gdzie mógłby się udać, nie stanąwszy twarzą w twarz z gorylami. Nie mógł sobie pomóc, był poza całkowita kontrolą własnego losu i to powodowało u niego frustrację.
Żałował, że nie mógł z nimi dogadać się tak łatwo jak z Zaynem, ponieważ może wtedy dowiedziałby się, dlaczego goryle zachowywały się tak wrogo w stosunku do niego. Nigdy nie zrobiłby im żadnej krzywdy, ale wydawało się, że one myślą inaczej.
Nawet jeśli chciałby je zaatakować, to gołymi rękami nie wyrządził by im wielkiej szkody. Jedyną rzeczą, którą mógł teraz zrobić, to zaakceptować własne położenie i wciąż mieć nadzieję, że Zayn po niego wróci…
………………………………
Słońce zachodziło i Zayn oglądał je z satysfakcją, lekko się denerwując. To był znak, że jest coraz bliżej zobaczenia się z Niallem. Pod osłoną nocy, z matką, która rozproszy przeciwnika, Zayn był gotowy by uderzyć.
Jedynym czynnikiem, którego mu ciągle brakowało, to Harry i Tantor. Zayn wiedział, że ich przyjaciel jest najlepszy, by narobić chaosu w gnieździe. Nie chciał by Tantor zniszczył ziemie goryli albo skrzywdził kogokolwiek, po prostu był potrzebny do stworzenia tyle zamieszania, żeby Zayn mógł wkroczyć i zabrać Nialla od Kerchaka.
Zayn miał nadzieję, że Louis wywiąże się ze swojego zadania, i zabierze Liama i Ojca Nial daleko od tego chaosu, który miał się wkrótce rozegrać. Zayn nienawidzili siebie za to, że teraz ma zdradzić własną kolonie, ale jeśli to oznaczało odzyskanie Nialla, to był gotów na takie poświęcenie.
Zayn był dumny patrząc jak jego matka opuszczała wyższe tereny, by ponownie wkroczyć na obszar gniazdowania. Wiedział, że tez zdradziła grupę, i łamało mu serce, widząc jaką miłością go obdarzała. Nie byli spokrewnieni biologicznie, ale dla niego zawsze będzie matką.
Kalla zbliżyła się do Kerchaka, pociągając go do siebie, by zasiać ziarno szaleństwa w jego głowie, donosząc, że widziała grupę ludzi niedaleko miejsca ich gniazdowania. Kerchak natychmiast podjął działanie, zwołując grupę najlepszych zawodników, by zbadać sprawę.
Zayn miał tylko nadzieję, że Louis zabrał ludzi wystarczająco daleko.
Przy blasku księżyca, Zayn przeskakiwał poszczególne gałęzie. Szybko zauważył Nialla, a jego serce pękło, widząc jak przerażony i zagubiony jest blondyn. Nie przypominał tamtego uśmiechniętego chłopaka, tylko został teraz przytłoczony przez traumę porwania.
Ostrzegawcze trąbienie rozległo się po okolicy, sygnalizujące nadejście Tantora. Grzmiący tupot zbliżał się i zbliżał, by w końcu wyłonić się z pomiędzy drzew. Był kompletnie zdezorientowany pomysłem, jak mógł narobić chaosu, upozorowującego atak.
Kiedy słoń zaczął maniakalnie stąpać wokół gniazdowania, goryle zaczęły instynktownie uciekać. Zayn powoli ruszył na ziemie. Wyczołgał się w dole przy krzakach, które znajdowały się zaledwie dziesięć metrów od miejsca, gdzie przebywał Niall.
Niall patrzył mieszanką przerażenia i fascynacji, jak słoń łamał drzewa i zaczął deptać granice gniazdowania. Mógłby przysiąść, że to było zamierzone, gdyby nie dostrzegł równie przerażonych oczu słonia. Prawie mu współczuł, do czasu, gdy ten nie podszedł blisko niego, patrząc w jego oczy. Najdziwniejsze było, kiedy wydawało się, że olbrzym rozpoznał go i puszczając oczko zapewniał o bezpieczeństwie.
Wrzeszczące dźwięki, które osiłki wydawały wokół niego, oziębiły Nialla do kości. Wiedział, że powinien bać się w tej sytuacji, ale nie czół się bardziej bezpiecznie podczas całego pobytu w niewoli. Jeden osiłek, który go pilnował, pozostał na straży nie wzruszony tym co się dzieje dookoła.
Zayn rozpoznał osiłka, który pilnował Nialla, i wiedział, że jest jednym z najlepszych z grupy.
- Moje Krwawe Szczęście – wymamrotał Zayn, przy ciężkim oddechu.
Wtedy znikąd pojawił się Tantor i zgarniał osiłka z jego pnia. Goryl rzucał się i krzyczał, ale Tantor był silniejszy od tyrana. Zayn wziął to jako szansę, by odzyskać więźnia.
Zayn wkroczył do kryjówki i rzucił się ku Niallowi. Kiedy dotarł do blondyna, chwycił go w pasie i przerzucił przez własne ramie.
Przerażony, że znów go porywają , zaczął krzyczeć i drapać, w objęciach nowego zdobywcy. Sięgnął kępki ciemnych włosów, które dotyczyły bestii, jednak pod swoja dłonią wyczuł gładką skórę. Spojrzał do tyłu i zobaczył jak słoń uśmiecha się do niego triumfalnie.
Niall szybko wywnioskował, że był w ramionach swojego wybawiciela i opiekuna ( przez którego ironicznie, został również złapany). Niall owinął wokół niego swoje ramiona, kiedy uciekali z okolic gniazdowania.
Czuł, jakby Zayn biegł wiecznie, ale w końcu zatrzymał się, pozwalając Niallowi zejść na ziemię. Gdy ich spojrzenia się spotkały, usta połączyły się w pocałunku. W swoich objęciach, powaga ich spotkania została wzmocniona, przez chaos, który zostawili za sobą.
- Tak długo byliśmy osobno – mruknął Niall, trzymając Zayna, jakby z zamiarem, aby nie pozwolić mu nigdy odejść ( Zayn nie protestował)
Zayn zachichotał rozbawiony, ale poczuł ulgę, że udało mu się ocalić Nialla z rak Kerchak.
- Minęła mniej niż doba - mówił Zayn, z wyraźna adoracją w jego brązowych oczach.
Nie było nic lepszego od świadomości, że są bezpieczni, i że są razem
…………………………..
- Nie masz wrażenia, że jesteśmy trochę zmanipulowani, jak w pościgu dzikiej gęsi? – zapytał Liam, ponieważ ciągle wędrowali za gorylem.
Na podstawie wiedzy Liama o lesie, mógł stwierdzić, że znajdują się we wschodnie części dżungli. Nie chciał zacząć myśleć, że goryl ich przechytrzył, tylko, że był inny powód by iść dalej.
- Zaufaj zwierzęciu Liam, musimy być cierpliwy i zachować jego spokój – odpowiedział naukowiec, a Liam postanowił posłuchać jego rad.
Nawet jeśli goryl prowadził ich w kółko, to był pierwszym jakiego widzieli. Doszli na polane, gdzie była rzeka, i mężczyźni byli zaskoczeni widząc goryla bawiącego się w wodzie.
Louis był zmęczony, a z pewnością zaprowadził ludzi wystarczająco daleko, żeby nie znaleźli ich ludzie Kerchaka. Teraz był czas by popływać przy świetle księżyca, a ludzie mogli rozbić obóz.
Zanurkował do wody i rozkoszował się w zaciszu zimnych prądów. To był długi dzień i jedyne co chciał to odpocząć. Ale oczywiście, nic nie trwa wiecznie, bo poczuł jak coś spadło z drzew w dół rzeki. Usunął się z drogi i czekał na intruza.
- Lou!! Znalazłem cię – wiwatował Harry, wynurzając się z toni.
Louis odsapnął z ulgą, że to tylko Harry. Spodziewał się zasadzki, lub czegoś w tym rodzaju, ale zamiast tego, przywitała go obecność najlepszego przyjaciela.
- Prawie dostałem ataku serca – wyjąkał oskarżycielsko Louis, kładąc się na plecach, unosząc się na wodzie. Wkrótce Harry zrobił to samo.
- Przepraszam – powiedział Harry, pływając wzdłuż boku drugiego goryla – Ci ludzie są w porządku, tak?
- Wydawali się trochę zagubieni podczas pościgu. Wydaje się, że oczekują od tego czegoś więcej – odpowiedział Louis, poruszając dłońmi w wodzie.
Archimedes przypatrywał się z podziwem, jak przed sekundą przybyły goryl wchodzi w interakcje z tym, który przyprowadził ich do rzeki. Wydawało się, że bardzo dobrze się znają. To fascynujące, być świadkiem ich rozmowy.
- Rozbijemy tu potem obóz ? – zasugerował Liam, kładąc ich rzeczy na równym terenie.
- Nie będę mógł spać, ale tak, rozbijmy tu obóz – odpowiedział ojciec Nialla, nie mogąc oderwać oczu od pięknych stworzeń.
………………………………..
- Ten słoń był z wami? - zapytał Niall, gdy leżeli obok siebie, wpatrując się w niebo pełne gwiazd.
Niall nigdy nie mógłby się przyzwyczaić do piękna jasności nieba, które było takie inne z dala od miasta. To tak jakby, bezchmurne niebo było nagroda za życie tutaj, z dala od cywilizacji. Niall chciałby mieć w tej chwili swój szkicownik, albo nawet kawałek płótna, aby móc uwiecznić piękno nad nim.
- Ma na imię Tantor, jest naszym przyjacielem od dzieciństwa. czasem myślał, że jest gorylem, ponieważ nigdy nie traktowaliśmy go inaczej, jednak różnica w wielkości w końcu się wyjaśniła – odpowiedział Zayn, uśmiechając się promiennie do Nialla, który był zatopiony w cudzie nocnego nieba.
Wsunął swoją zrogowaciałą rękę, w miękką rękę Nialla i był szczęśliwy jego obecnością. Nie musi martwic się dłużej, bo Niall jest pod jego opieką i tak blisko niego. Nic juz nie może ich rozdzielić…
Niall usłyszał coś w drzewach, i szybko wstał w pełnej gotowości. Nie chciał być złapany w zasadzkę ponownie. Juz trochę znał odgłosy dżungli i wiedział, że to nie zwykły podmuch wiatru lub małego zwierzęcia.
To był intruz.
Zayn zerwał się na nogi i rozejrzał po okolicznym lesie. Nienawidził tego, że jego wzrok nie jest tak rozwinięty, jak pozostałych mieszkańców dżungli.
- Kto tam? – zapytał w języku, którego Niall nie rozumiał – Nie chcemy walczyć, i nie chcemy zrobić nikomu krzywdy. Proszę pokarz, kim jesteś.
Powoli z krzaków wyłoniła się Kalla, z głębokim smutkiem w oczach.
- Tak mi przykro Zayn – mruknęła.
Szybko podszedł do matki, zostawiając zmieszanego Nialla. - Co się stało mamo ?
- Zayn….kto to jest? – Niall zastanawiał się, dlaczego czuł dreszcze widząc obcego goryla.
Chciał ufać tym stworom, jednak jego doświadczenia nie były zbyt pozytywne.
- To moja matka. Nazywa się Kalla, nie martw się, ona pomogła nam w ucieczce - wyjaśnił Zayn, a Niall zrelaksował się na te słowa.
Kalla spojrzała zmartwiona w oczy Zayna, przed udzieleniem odpowiedzi na początkowe pytanie – Idzie po ciebie Zayn. Kerchak nadchodzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)