Tytuł: Woodcutter
Opis. Wakacje na wsi, wcale nie muszą być nudne.
Bohaterowie głowni: Niall Horan i Zayn Malik
Miejsce akcji: Gdzieś na wsi.
Ostrzeżenie: Opowiadanie zawiera przekleństwa, miłość męsko-meską i sceny + 18. Czytasz na własna odpowiedzialność.
Od autorki: To beznadziejne, ale może się pośmiejecie trochę. Z góry przepraszam za błędy, bo sprawdzałam tak na szybko.
**********************************************
Z nieba lał się niesamowity żar. Słonce świeciło wysoko na niebie, a temperatura dawno przekroczyła trzydzieści stopni.
Siedziałem bezczynnie na werandzie w domku dziadka, na przedmieściach Londynu, a mimo to czułem na sobie mokre krople. Jedyne na co miałem ochotę to wejść do zimnej wody i schłodzić każdy skrawek ciała.
Zaraz wyzionie tu ducha, i tak pewnie nikt by się tym nie przejął, w dodatku niemiłosiernie się nudziłem. Nie to, że nie było pracy, po prostu nie miałem ochoty ruszać się z miejsca. Obejrzałbym film, albo pograł w grę, niestety w tym miejscu jedyną rozrywką było przerzucanie gnoju. Wspaniale wakacje na wsi.
Westchnąłem ciężko, sięgając po zimną colę.
Brałem właśnie łyk orzeźwiającego napoju, kiedy dostrzegłem w oddali sylwetkę chłopaka. Miał na sobie kraciastą błękitna koszule, której rękawy zostały podwinięte do łokci. Dżinsowe spodnie, mocno poobdzierane opinały ciało, a na głowie widniał kowbojski kapelusz. Jeśli myślałem, że nie może być cieplej, to widocznie się myliłem. Chłopak podszedł do leżącego na ziemi drzewa, a w dłoń chwycił topór, którego ostrze błyszczało w słońcu. Stał jakieś dwadzieścia metrów ode mnie, więc mogłem go teraz dokładnie obejrzeć. Poprawił kapelusz, pod którym chowały się kruczo-czarne włosy. Ciemne oczy patrzyły w skupieniu na wielkie bele.
Jego ciało napinało się, kiedy mocno uderzał w kawałki drzewa, rozłamując je na mniejsze. Patrzyłem jak zahipnotyzowany, kiedy pochyla się, a spodnie opinają pośladki. Mój język chyba zwisał bezwładnie wystając z ust.
Temperatura ciała wzrosła o następne stopnie, kiedy rozpiął koszulę i zwinnym ruchem rzucił na ziemię. Chyba chce bym tu spłonął żywcem. Jego wilgotne ciało błyszczało, a mięsnie pracowały. I o kurwa…miałem ochotę zlizać z niego wszystko. Czułem w spodniach dyskomfort, świadomy, że znów będę musiał radzić sobie z tym sam. Jednak później, postanowiłem, nie mogąc oderwać od niego wzroku.
Przestał na chwilę, ocierając pot w czoła wierzchem dłoni, po czym schylił się po kolejny kawałek, by kontynuować swoją prace. Oblizałem usta, obserwując płynne ruchy chłopaka.
- Niall – usłyszałem, więc ocknąłem się z transu, poruszając energicznie głową. Spojrzałem w górę, na stojącego nade mną dziadka.
- Hmm – mruknąłem, starając się ukryć wybrzuszenie w spodniach.
- Zanieś to Zaynowi, na pewno jest spragniony – powiedział, podając mi szklankę z zimnym napojem.
- Zayn ? – zmarszczyłem zdziwiony brwi.
- Tak Zayn – odpowiedział, wskazując na bruneta – Chłopak, na którego gapisz się od dobrej godziny – zaśmiał się, po czym wrócił do domu. Świetnie.
Patrzyłem na napój w mojej dłoni, po czym na chłopaka. Świetnie.
Wstałem ze schodów i ruszyłem w stronę chłopaka, zagryzając nerwowo wargę. Nigdy nie miałem problemów z poznaniem nowych osób, jednak świadomość, że moje spodnie są nienaturalnie napięte w miejscu, w którym nie powinny, jakoś mi nie pomagała.
Stanąłem przed chłopakiem, który przerwał swoją pracę, patrząc na mnie, aż w końcu się odezwę.
- Ahh – jęknąłem. Boże, jaki jestem żałosny – Przy- przyniosłem ci wodę. Jestem Niall.
Skinął głową, biorąc ode mnie napój, po czym przyłożył do ust i odchylając głowę, wypił całą zawartość szklanki. Po jego nagiej klatce spływały pojedyncze krople, spływając wzdłóż umięśnionego brzucha i znikały przy materiale spodni, i kurwa….gdzie patrzysz ośle – skarciłem się w myślach.
- Zayn i dzięki – powiedział, oddając mi szklankę, i już chciałem odejść, kiedy zatrzymał mnie uścisk na ramieniu.
- Chyba masz mały problem ? – powiedział rozbawiony, wskazując wymownie na moje kroczę.
Wdech wydech wdech wydech, powiedz coś mądrego Horan.
- Na pewno nie mały – prychnąłem. No świetnie, popisałem się, nie ma co.
Brunet uniósł brwi, wyraźnie rozbawiony. Nic dziwnego pewnie ma mnie za kretyna. Podszedł bliżej, obejmując mnie ramieniem
- Mówisz, że nie mały – wyszeptał, przy moim uchu, a mój penis chyba zapiszczał z radości. – Może pozwolisz, że sam się przekonam.
Co kurwa.
- Co? – powiedzcie, że on właśnie się przesłyszałem. Spojrzałem na niego zdezorientowany i zmieszany. Pewnie już wyglądałem jak dorodny burak. Cudowne czerwone policzki.
Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę stodoły. Hmm…mówisz, że na sianko.
Chwile po tym, jak zamknęły się za nami drzwi, poczułem jego ciepłe, co ja mówię gorące wargi na swoich, a zwinny język szybko znalazł się w moich ustach. Nie ma co, nie próżnował.
Dłonie błądziły pod koszulką, a on prowadził mnie w głąb pomieszczenia, w między czasie się jej pozbywając. Cudownie, teraz może podziwiać moje blade ciało, byle tylko nie oślepnął od tego blasku.
- Dlaczego to robisz – zdołałem wydusić, kiedy jego język zwinnie poruszał się po szyi i obojczyku, a zęby delikatnie zagryzały skórę.
- Myślisz, że nie widziałem twojego wygłodniałego wzroku, kiedy na mnie patrzyłeś – powiedział, posyłając mi łobuzerski uśmiech. Czy to było aż tak oczywiste. Po czym zwinnym ruchem pchnął mnie do tyłu.
- Kurwa – ryknąłem, wykrzywiając twarz w grymasie bólu, kiedy twarde źdźbła wbiły mi się w plecy, a ciężar jego ciała jeszcze to potęgował.
- Jaki delikatny – prychnął, wstając ze mnie. Patrzyłem na niego zaskoczony, no bo chyba nagle się nie rozmyślił. Jednak on wygrzebał jakiś stary koc, po czym rozłożył go na słomie.
- Jaki romantyczny – zaśmiałem się, na co wywrócił oczami. Szybko przeniósł mnie na materiał, wracając do tego co skończył chwilę temu. Jego usta podążały wzdłuż wilgotnego ciała, całując każdy centymetr mojej rozpalone skóry. Mój oddech gwałtownie przyspieszył i nie potrafiłem nadążyć za jego szybkimi i pewnymi ruchami, a jednocześnie był niebywale delikatny i czuły. Cały drżałem, mimo wysokie temperatury, kiedy ściągnął ze mnie spodnie i bokserki.
- Miałeś racę, nie jesteś mały – wymruczał składając delikatne całusy na udach, a moje policzki zapłonęły z zażenowania.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że leżę jak taka święta krowa na pastwisku i nic nie robię, podczas gdy on odwala całą robotę. Chwyciłem jego ramiona, chcąc nas odwrócić, jednak złapał moje nadgarstki i przydusił je do koca.
- Bądź grzeczny – powiedział, krótko się śmiejąc. Złączył nasze usta w gwałtownym pocałunku, w między czasie puszczając moje dłonie, po czym złapał za biodra, wbijając w nie lekko paznokcie. Przejechał językiem po moim sterczącym penisie, by w końcu otoczyć go całego swoimi ustami.
- O boże Zayn……- jęknąłem, kiedy głowa bruneta poruszała się w szybkim tempie, a język wił się w różnych kierunkach. Dłońmi odnalazł moje sutki, szczypiąc je mocno, na co z moich ust wydobyło się ciche warknięcie.
- Nie-nie przestawaj….oh – byłem jak w transie, oczy zaszły mi mgłą, a przyjemne ciepło wypełniło podbrzusze. Jęczałem, kiedy mój penis uderzał o ściankę jego gardła.
- Zayn jaa…. – próbowałem go ostrzec, jednak on przyspieszył, przyjmując wszystko co zaoferowałem, z głośnym mlaśnięciem.
Opadł obok, wpatrując się we mnie, ważnie z siebie zadowolony. Oddychałem ciężko, próbując się uspokoić po nieziemskim obciąganiu, jednak nie było mi to najwyraźniej dane. Brunet znów złączył nasze usta, wpychając swój zwinny język, przez co poczułem smak własne spermy.
- Odwróć się Blondasku – wyszeptał, przygryzając skórą na mojej szyi, zostawiając widoczne ślady. Zadrżałem delikatnie, nie będąc do końca tego pewien, jednak wykonałem polecenie. Usiadł na moich udach, gładząc dłońmi plecy. Czułem jego twardego członka, ocierającego się o pośladki. Zdecydowanie tez nie był mały. Przez moment zacząłem obawiać się o swój tyłek, bo dobrze wiedziałem, do czego to zmierza.
Zsunął się ze mnie, łapiąc za biodra, by podnieść je do góry. Moje pośladki znajdowały się na wysokości jego twarzy, na których czułem ciepły oddech. I kurwa mać, byłem już gotowy na drugą rundę.
- Napaleniec z ciebie – mruknął, śmiejąc się cicho, po czym musnął językiem po moim wejściu. Zaskamlałem cicho, no bo jeszcze nikt mi nie robił tego językiem. A on tak po prostu go wsadził i ohh, to było kurewsko przyjemne, kiedy energicznie się we mnie zagłębiał.
- Ja pierdole – warknąłem, wypychając biodra do jego twarzy. Złapał moje uda, by kontrolować za mnie odruchy. No bo, weź tu się kontroluj, kiedy twoim mózgiem zostaje twój fiut.
Nagle wilgotny język zniknął, a mnie ogarnął nieprzyjemny chłód. Poważnie?
Westchnąłem niezadowolony, lecz zaraz wślizgnął się pode mnie, tak, ze teraz siedziałem na nim okrakiem. Jego penis wbijał się w mój Tylek. Otwarłem szeroko oczy, czując tego olbrzyma, który chce wtargnąć do środka. Przyciągnął moją twarz, by brutalnie zmiażdżyć usta swoimi.
- Zrelaksuj się – wyszeptał, liżąc szyje. – Chce żebyś mnie ujeżdżał Niall .
Patrzyłem na niego w osłupieniu. Czekaj co? Skup się Horan. Co mam zrobić.? Yyyyy skup się. Nie było mi to dane, bo złapał moje biodra, nadziewając mnie na swojego smoka. Chyba załapałem.
- Kurwaaaa mać – wrzasnąłem, opierając głowę na jego klatkę piersiowa. Ciężko dyszałem, a ból w dole kręgosłupa był nie do zniesienia. Jednocześnie byłem dziwnie pobudzony, wystarczyło tylko spojrzeć na mojego penisa, który stał jak żołnierz.
Szczupłe dłonie gładziły czule biodra, a usta znów odnalazły moje. Podniósł się do pozycji siedzącej, a ja objąłem go moimi nogami, przez co zagłębił się we mnie jeszcze bardziej. Jęczałem wprost w malinowe usta, kiedy złapał za pośladki i uniósł mnie powoli, by energicznie opuścić.
- Jesteś taki ciasny Niall…..jakbym pieprzył dziewicę – wyjęczał mi do ucha, zaraz przygryzając jego płatek.
- Nie jestem …ohh – stęknąłem, kiedy ponowił swój ruch. I znowu i znowu, trafiając w ten czuły punkt. I jak matkę kocham, zaczynałem się rozluźniać. Jego spocone ciało, które ocierało się o moje w ekstazie, doprowadzało mnie do szaleństwa. Mój penis pulsował, prosząc o jakikolwiek dotyk z jego strony. Położyłem dłonie, na umięśnionych ramionach, cholera to rabanie drzewa działało cuda, i popchnąłem go na koc, by móc przejąć kontrole. Pochyliłem się składając pocałunki na obojczykach, by w końcu wgryźć się boleśnie w skórę, zostawiając brunatne ślady. Warknął cicho, zaciskając dłonie na moich pośladkach.
- Rusz się w końcu Horan – mruknął, wypychając swoje biodra do góry. Ktoś tu się niecierpliwi. Zaśmiałem się zadziornie, zaczynając powolne ruchy bioder. Mamrotał coś niewyraźnie po nosem, mrużąc powieki.
- Mocniej…..- powiedział głośno, patrząc na mnie zamglonym wzrokiem. Wzmocniłem swój uchwyt na jego rękach i przyspieszyłem swoje ruchy, czując jego coraz twardszego członka, który w równym tępię wchodził i wychodził. Pot ściekał mi po czole, a przezroczyste krople opadały na klatkę piersiową Mulata.
- Takk…kurwatak..szybciej Niall – jęczał, a ja prawie opadałem z sił, oparłem się o niego na łokciach, próbując wykonywać szybsze ruchy.
Chyba zaczynał się niecierpliwić, bo po chwili okręcił nas zwinnie, tak, że teraz leżałem pod nim, a on wykonywał całą robotę. Moje nogi wyładowały na ramionach chłopaka, a on wchodził głęboko. Trzymał mocno moje uda, pieprząc mnie coraz szybciej.
- Zayn….ja…jestem blisko….ohh – jęczałem, wijąc się pod nim. Oczy zaszły mi mgłą i wiedziałem, że koniec jest bliski. Złapał mojego pulsującego penisa i poruszał nim w rytm pchnięć.
- Dojdź dla mnie Niall…..chce słyszeć jak krzyczysz moje imię – warknął, jeszcze mocniej, przyspieszając swoje ruchy.
- Tak….Zayyyyyyyn …..taaaaaak – czułem, jak oblewa mnie fala gorąca, a cudowny nektar wydostaje się z mojego ciało. Zacząłem drzeć, przezywając silnie każdą fale orgazmu. Moje usta były otwarte, kiedy próbowałem zaczerpnąć oddechu.
- O kurwa Niall – wymamrotał, kiedy doszedł głęboko we mnie, wykonując ostatnie pchnięcia.
Leżeliśmy na kocu, wykończeni i spoceni. Można być jeszcze bardziej spoconym.
- To było – zacząłem, kiedy w końcu mój oddech się uspokoił.
- Tak, było – dodał, po chwili wstając. – Musze wracać do pracy.
Serio, teraz po świetnym seksie on będzie rąbał drzewo. Poważnie?
Patrzyłem na niego zaskoczony, kiedy w pośpiechu zakładał ubranie, ponieważ nie chciałem by mnie zostawił. Chciałem wtulić się w jego wspaniale ciało i leżeć tak do końca życia.
- W porządku – powiedziałem smutno.
Zayn zaśmiał się cicho, po czym delikatnie musnął moje opuchnięte wargi. Przejechał po nich swoim językiem, odsuwając się szybko, na co jęknąłem.
- Jak nie masz dość, to możemy powtórzyć to wieczorem – mruknął, puszczając mi oczko.
Jesteś taką dziwką Horan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz