niedziela, 22 grudnia 2013

13

Zayn wykrzywił twarz w lekkim bólu, przygryzając wargę. – Nie mogę powiedzieć, że na to nie zasługiwałem, ale naprawdę mi przyk-
Przerwały mu usta napierające na jego i ręka wplatająca się w jego włosy. Delikatny język przesunął się po jego wardze i wczuł się w pocałunek, owijając ramiona wokół talii starszego. Louis odsunął się jako pierwszy, kładąc głowę na ramieniu drugiego chłopaka z małym westchnieniem. – Ja ciebie też kocham – było wszystkim, co powiedział, zanim znów go całował i ciągnął do sypialni ze swojego dzieciństwa.
Zayn chętnie pozwolił sobie być pchniętym na drzwi przez nieco mniejszego chłopaka, zezwalając mu na przesunięcie rękami wzdłuż swojego ciała, by w końcu spoczęły one na jego pośladkach. Ścisnął je, sprawiając, że Zayn cicho jęknął w jego usta, a w jego spodniach powstało wybrzuszenie. Jego jęki tylko się potęgowały, gdy chłopak się o niego ocierał.
Ręce wśliznęły się pod jego koszulkę, zdejmując ją następnie przez jego głowę, podczas gdy Zayn zajmował się tą od Louisa. Pocałował nowo odkrytą skórę z małym jękiem. Ze zdenerwowaniem spojrzał w oczy starszego i oblizał wargi. – Louis, chcę, żebyś… chcę - możesz mnie pieprzyć?
Niski jęk wyrwał się z ust Louisa, a para warg zaczęła całować go wzdłuż linii szczęki. – To będzie bolało. Jesteś pewien? – Zayn przełknął ślinę, myśląc nad tym, co właśnie zaoferował. Czy naprawdę był gotowy, by stracić wszystko dla Louisa? Zdecydowanie.
- Chcę, żebyś był moim pierwszym… facetem – powiedział cicho, ocierając się biodrami o Louisa tak mocno, jak tylko był w stanie ze swojej pozycji na drzwiach.
- Kochanie, już jestem.
Zayn przewrócił oczami. – Wiesz, o co mi chodzi.
Louis się uśmiechnął, całując jego szyję i zasysając skórę na tyle, by pozostawić na niej ślady. – Jeśli nie masz nic przeciwko, to naprawdę zajebiście tego chcę.
Kiwnął głową w jego szyję, szeroko się uśmiechając. – Chcę.
To było wszystkim, co wystarczyło Louisowi, by popchnąć go na łóżko, siadając okrakiem na jego okrytych materiałem spodni biodrach. Wydawało się, że minęło tylko kilka chwil, zanim byli całkowicie nadzy, a Louis znajdował się pomiędzy jego rozłożonymi nogami, całując wewnętrzne części jego ud i powoli pocierając jego wejście palcem pokrytym lubrykantem. Zayn mocno przygryzł wargę, pragnąc, by jego ciało się zrelak - /och/. Jego oczy i usta się otworzyły i spoglądał w dół na starszego chłopaka, który zuchwale się do niego uśmiechał. – Po prostu się zrelaksuj – wymamrotał, wsuwając palec do końca.
Zayn przełknął ślinę, krzywiąc się, aż przyzwyczaił się do tego kontaktu. – Może porusz? – powiedział po kilku sekundach z wargą schowaną pomiędzy zęby, gdy poczuł, jak palec zaczyna się poruszać i, och, to nie było takie złe.
Powoli przyzwyczaił się do tego uczucia i zaczął osuwać się na dwa palce, ciężko oddychając, gdy jego ręka sięgnęła do zagłówka łóżka w potrzebie, by się czegoś przytrzymać. Dwa zmieniły się w trzy i Zayn zwijał się na łóżku, rzucając głową po poduszkach, podczas gdy Louis dotykał palcami punktu, który przesyłał przyjemne fale przez jego ciało.
- Pieprz mnie - Lou - potrzebuję tego, proszę – błagał, a jego głos wydobywał się w ciężkim dyszeniu. Cichy jęk wydobył się z jego gardła, gdy poczuł, jak Louis wyjmuje z niego palce i usłyszał dźwięk odrywania kawałka opakowania i, boże, to naprawdę się działo.
Coś większego zaczęło w niego wchodzić, sprawiając, że usta Zayna otworzyły się w cichym krzyku z bólu. Usta kojąco całowały jego klatkę piersiową, a ręce pocierały jego boki. – To jest najgorsza część, przysięgam. Mogę się wycofać, jeśli chcesz – powiedział cicho Louis głosem nadwyrężonym z powodu ucisku na jego przyrodzeniu.
Zayn pokręcił głową. – Kont - kontynuuj. – Przygryzł wargę, aż poczuł biodra Louisa na zakrzywieniu swoich pośladków. Jego oddech przyspieszył, ból dramatycznie stępiał, a wszystko to zostało zastąpione niewygodnym uczuciem, zupełnie jak z palcami. – Rusz.
Louis wydawał się powstrzymywać dźwięk ulgi, odsuwając swoje biodra i następnie z powrotem poruszając nimi powoli w przód, utrzymując się w wolnym tempie. Zayn skupił się bardziej na przyjemności, niż na tępym bólu i zaczął osuwać biodra z każdym kolejnym pchnięciem. – Więcej – jęknął, a Louis usadowił sobie jego nogi na swoich ramionach, zanim pchnął mocniej.
Twarz młodszego wykrzywiła się z przyjemności i wydał z siebie głośny jęk, kiedy Louis otarł się o to samo miejsce, co wcześniej. – Tak – wymamrotał, wypychając biodra. – Tam.
Wydawało się, że cała reszta pchnięć starszego była skierowana na jego prostatę, wdrażając się w kłębek nerwów, aż Zayn opadł pod jego ciałem. Jego wargi były rozchylone, oddech przyspieszony, a skóra zaróżowiona. Idealnie ułożony quiff był teraz w nieładzie, wiele kosmyków przyklejonych potem do czoła, a jego policzki miały jasnoczerwony kolor. Najlepszą rzeczą były dźwięki wydobywające się z jego ust z każdym ruchem bioder Louisa.
Zayn mocno go złapał, przyciągając jego twarz na dół, by go pocałować, ich zęby zderzyły się w bolesnej przyjemności. Żadne z nich nie było w stanie powstrzymać swoich dźwięków, wypuszczając je nawzajem w swoje usta w zaskakujących westchnieniach lub jękach przyjemności.
Niedługo później Zayn odsuwał się i, z krzykiem imienia starszego, dochodził, wyginając się w łuk nad łóżkiem, jego palce były zaciśnięte, a twarz wykrzywiała się w czystej rozkoszy. Jego widok sprawił, że Louis również doszedł w prezerwatywie, jęcząc i wykonując jeszcze kilka ruchów, zanim praktycznie opadł na swojego najlepszego przyjaciela.
Leżeli, dysząc przez kilka chwil, zanim Zayn lekko się zaśmiał. – Jesteś taki ciężki – powiedział cicho, spoglądając czule w oczy starszego. Odgarnął kilka kosmyków włosów, które przykleiły się przez pot do czoła Louisa, uśmiechając się do niego.
Louis odwzajemnił uśmiech, zanim powoli oparł się czołem o jego szyję i nosem o mostek. – Tak bardzo przepraszam, Zayn.
Chłopak z Bradford cicho się zaśmiał, opierając się o jego głowę z uśmiechem. – Poza twoimi zmianami nastroju, naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego to ty przepraszasz, kiedy to wszystko to moja wina.
Louis się uśmiechnął i lekko go szturchnął. – Odwal się. Przepraszam, że tak uciekłem i pozwoliłem ci się martwić i… że cię spoliczkowałem.
Minęła chwila, zanim Zayn znów go całował, mocno go trzymając. – Naprawdę nie jestem zły. Zasługiwałem na to wszystko. – Westchnął, znów się odsuwając i patrząc mu głęboko w oczy. – Wiesz, co dla mnie zrobiłeś? Sprawiłeś, że zdałem sobie sprawę z tego, że ignorowałem samego siebie od kiedy miałem trzynaście lat i pierwszy raz mnie pocałowałeś. Jestem gejem… albo bi. Może Louis-seksualny.
- Louis-seksualny? Podoba mi się – dociął Louis, całując jego policzek. – Gdybym nie był taki gejowski, powiedziałbym, że jestem Zayn-seksualny.
Młodszy chłopak żartobliwie uderzył go w ramię. – Nadal we mnie jesteś – powiedział, kładąc się na poduszkach.
- Kochasz to.

-

- Zdajesz sobie sprawę z tego, że Harry miał przez ten cały czas rację? – zapytał Louis z małym uśmiechem, kiedy para jechała z powrotem do Londynu w jego samochodzie. – Przez tych ostatnich kilka miesięcy mówił, że będziemy w końcu razem i naprawdę miał rację.
Zayn się uśmiechnął i ścisnął jego rękę. – Najwidoczniej jest bystrzejszy, niż sądziliśmy. Ale…
- Ale?
- Lepiej jak najdłużej zachowajmy nas w sekrecie przed nim – dokończył Zayn, cicho się śmiejąc z perspektywy tego, jak Harry’emu zależało na ich zejściu się. Choć po radzie, którą dał mu w pociągu (i jeszcze innych), czuł się niemal źle, robiąc mu to.
Louis uśmiechnął się i odwrócił się w kierunku drogi. – Jesteś psychiczny.
- I tak żartowałem. – Zayn się zaśmiał. – Znaczy, gdyby nie on, nie byłoby nas, prawda? Bylibyśmy tylko Zaynem i Lou. Najlepszymi przyjaciółmi z niezaprzeczalnym napięciem seksualnym.
- A czy nadal tak nie jest? Nie przypominam sobie, żebyś zapraszał mnie na randkę, by to zmienić – dociął Louis, szeroko się uśmiechając i prowadząc samochód.
Zayn odrzucił głowę do tyłu, śmiejąc się. – A myślałem, że nasz przystanek w McDonalds był randką w pięciogwiazdkowej restauracji.
Louis wytknął język, odwracając się do drogi. – Dobrze, to może się liczyć.
Młodszy lekko dźgnął go w bok. – Nie bądź taki podekscytowany. – Jego głos był sarkastyczny, ale przepełniony radością.
On i Louis w końcu byli razem. Czego więcej mógł chcieć?

-

[Harry 19:12]: Więc to zrobiliście?????
[Harry 19:13]: Powiedziałeś mu??? Powiedz mi!!!
[Harry 19:15]: OMG z pewnością się pieprzyliście, prawda?!?!?
[Harry 19:18]: Wiedziałem.
[Harry 19:18]: Od początku.
[Harry 19:19]: MÓWIŁEM, ŻE SIĘ PIEPRZYCIE!!!!
[Zayn 20:00]: ….
[Harry 20:01]: Mówiłem.
[-Zayn Malik jest offline-]
[Harry 20:02]: WIEM, ŻE NADAL TAM JESTEŚ!
[Harry 20:03]: Uparci ludzie w moich OTP sprawiają, że zastanawiam się, dlaczego złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom.

[Harry 20:04]: CHCĘ TYLKO SZCZEGÓŁÓW.

-

Zayn Malik jest w związku z Louisem Tomlinsonem.
Chłopak z Bradford uśmiechnął się na widok swojego nowego statusu związku, a jego policzki zaczynały boleć od tego, jak szeroki był ten uśmiech. Pojawiło się kilka komentarzy, większość gratulacji lub mówiłem (i cieszył się, że nielegalnym było mieć Harry’ego w znajomych na Facebooku).

-

- Wiedziałam, że jesteś w nim zakochany! – Głos Trishy rozległ się w słuchawce telefonu, a jej śmiech odbił się echem. – Mówiłam!
Zayn zaśmiał się, ponieważ stwierdził, że ironicznym jest, że kobieta z taką intuicją jest większym mistrzem shippu, jak nazywał to Harry, niż sam chłopak z loczkami.

-

Usadowił się na łóżku z Louisem, trzymając go tak blisko, jak było to możliwe, chowając twarz z tyłu jego ramienia; ich nogi były splecione gdzieś pod kołdrą. Wszystko wydawało się tak idealne, jak tylko prawdopodobnie mogło w tym momencie.
On i Louis.
Zayn i Louis.
Tak właśnie zawsze miało być. Zayn tylko nienawidził tego, że zrozumienie zajęło mu tak wiele czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz