niedziela, 22 grudnia 2013

5

Żaden z chłopaków nie przywoływał tematu obciągania przez kolejnych kilka dni. Ale to nie oznaczało, że wcale o tym nie myśleli. Zayn sądził, że prawdopodobnie wspominał to częściej niż Louis (potwierdzała to liczba chłopaków, z którymi pieprzył się w domu chłopak z Doncaster). Życie zwyczajnie trwało, dopóki Zayn nie wszedł w poniedziałek do klasy, by znaleźć na biurku małą kartkę.
Zdezorientowany spojrzał na górny róg i zobaczył napisane tam nazwisko. Harry Styles.
Świadomość sprawiła, że Zayn poczuł, jak na jego policzki wkrada się delikatny rumieniec, gdy przeskanował tekst. Poczuł znajomy ucisk w spodniach na widok słów i przełknął ślinę. Co się z nim działo?
Szybko wsunął kartkę do swojej torby i usiadł na biurku, przygotowany do dnia.

-

- Myślę, że ta Hannah i Liam będą razem w mniej, niż miesiąc – rzucił Louis, opadając na kanapę obok chłopaka z Bradford. – Założę się o trzydzieści funtów.
Zayn się zaśmiał i potrząsnął głową. – Nie, oboje są zbyt słodcy, by zrobić pierwszy krok. Daję im przynajmniej trzy miesiące.
- Zakład, Malik. – Louis szeroko się uśmiechnął, wyjmując swój mały zeszyt z zapisanymi w nim niezliczonymi, dziwnymi zakładami.
Zayn i Louis zdecydowali się trochę zabawić swoim nauczaniem. Od kiedy Zayn wygooglował shippowanie, zaczął zakładać się z chłopakiem z Doncaster o to, którzy uczniowie będą razem. Nie był zbyt dumny, przyznając, że stawiali pieniądze na miłosne życie dzieciaków, ale liceum było przepełnione taką ilością dramatyzmu, że tylko wszystko ułatwiali.
- A Niall i Megan? Przysięgam, że się pieprzą! – krzyknął Zayn, sięgając pamięcią do dnia, w którym oboje przyszli spóźnieni na jego lekcję z pogniecionymi ubraniami i wymownymi rumieńcami na twarzach.
- Właściwie, to się zgadzam. Będą razem w ciągu tygodnia. – Louis zuchwale się uśmiechnął.
Zayn potrząsnął głową.
- Nie, Megan napisała w swoim krótkim opowiadaniu, że Niall jest kiepski w mówieniu jej, co czuje. Stawiam na co najmniej miesiąc.
- Trzydzieści funtów.
- Stoi. – Zayn zaśmiał się, biorąc łyka swojego piwa.
Louis szeroko się uśmiechnął i zapisał to w swoim zeszycie. – Myślisz, że Harry kogoś ma? – zapytał cicho. – Nie mogę stwierdzić, czy jest gejem, czy nie. Ale sposób, w jaki pragnie, abyśmy byli razem, jest nienormalny.
Zayn się zaśmiał, zanim przypomniał sobie o opowiadaniu w swojej torbie. – Kurwa, przypomniałem sobie. – Chwycił swoją torbę i wyjął kartkę. – Wygląda na to, że otrzymaliśmy kontynuację przygód Zayna i Lou z opowiadania.
Louis zachichotał i przysunął się bliżej do Zayna, praktycznie siadając na jego podołku. – Przeczytaj mi – wymamrotał, układając głowę na klatce piersiowej chłopaka z Bradford.
Zayn się zarumienił i rozłożywszy kartkę, zaczął czytać:

Czułem, jak Louis całuje mnie w dół klatki piersiowej, wcześniej zrzucając wszystkie nasze ubrania. Moje ciało automatycznie wygięło się w łuk, gdy jego usta zadrasnęły moje mięśnie brzucha z zuchwałym uśmieszkiem na jego wargach. Czułem, jak jego usta owijają się wokół mojego–

- Czy naprawdę muszę to czytać? – spytał, czerwieniąc się.
- Tak jakby to się nie stało naprawdę, skarbie - powiedział Louis, puszczając mu oczko. Zayn był zaskoczony, ponieważ Louis pierwszy raz wspomniał o tym poranku.
Chłopak z Bradford spojrzał na niego i delikatnie się uśmiechnął. – Żartujesz, prawda? To jest żenujące.
- Nie. Żenujące jest posiadanie w swojej klasie piętnastoletnich dziewczyn, mówiących o tym, jak bardzo pragną twojego najlepszego przyjaciela – powiedział Louis z uśmieszkiem.
- O boże, nie powiedziałeś znów, że ze sobą jesteśmy? – Zayn zrobił face palma, uświadamiając sobie powód, dla którego dziewczyny pytały go, jak wyglądały ich stroje.
Louis wzruszył ramionami. – Powiedziałem im, że jestem bardzo opiekuńczym chłopakiem.
Zayn jęknął żartobliwie, rzucając kartkę na stolik do kawy i relaksując się. – Sprawiasz, że trudno jest mi utrzymać reputację heteroseksualisty, wiesz?
- Wiem, Zaynekins.
- Mówiłem ci, żebyś mnie tak nie nazywał – mruknął z niezadowoleniem, włączając telewizję i skacząc po kanałach.
Minęło tylko dziesięć minut, by Louis uniósł się znad kanapy. – Za-a-a-a-ayn, jestem głodny – poskarżył się, dźgając go w brzuch.
Chłopak z Bradford złapał jego ręce i zaśmiał się. – Więc zamów pizzę, idioto.
Twarz Louisa pojaśniała i zeskoczył z kanapy, biegnąc do telefonu i dzwoniąc do pizzerii.

-

Louis był akurat silnie przywiązany do Zayna, gdy dało się słyszeć dzwonek do drzwi. Chłopak z Bradford podszedł do nich z dużym wysiłkiem, ponieważ Louis owinął ręce wokół jego talii. Otworzył drzwi. – Ile pła- Harry?! – Oczy Zayna się poszerzyły, gdy zauważył chłopaka z kręconymi włosami, którego uśmiech dwukrotnie się powiększył.
- Dzień dobry, panie Malik. Panie Tomlinson. – Szeroko się uśmiechnął, a jego wzrok przeniósł się z rąk, owiniętych wokół talii Zayna na głowę Louisa, spoczywającą na jego ramieniu. – Mam waszą pizzę.
Zayn przewrócił oczyma i lekko odwrócił głowę do Louisa. – Lou, możesz przynieść pieniądze? – spytał, a Lou cmoknął go w policzek.
- Oczywiście, skarbie – wymruczał, zanim odszedł, by znaleźć portfel chłopaka z Bradford.
Harry miał na ustach znaczący uśmieszek i Zayn pragnął go z nich zetrzeć. – Wasz związek jest dość platoniczny – wymamrotał nastolatek.
- Niczego nie ma pomiędzy mną a Louisem! Nigdy nie będzie niczego pomiędzy mną a Louisem! – Chłopak z kruczoczarnymi włosami niemal krzyknął.
Louis pojawił się kilka chwil później, bez uśmiechu, unikając spoglądania Zaynowi w oczy. – Proszę, resztę zatrzymaj – powiedział, podając chłopakowi plik banknotów. – Dzięki, Harry. – W jego tonie można było wyczuć nagłą zmianę, gdy odebrał pizzę i wrócił do salonu.
Harry uniósł brew i znacząco spojrzał na Zayna. Co próbował powiedzieć? Czy wiedział, skąd wzięła się ta nagła zmiana humoru Louisa?
Nauczyciel pożegnał się, życząc dobrej nocy i wrócił do salonu, siadając obok Louisa na kanapie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, starszy chłopak podniósł się i odsunął od niego, chwytając swoją pizzę, zamiast się przysunąć.
Zayn cierpliwie siedział. Oczywiście po kilku minutach Louis wybuchnął. – Jesteś strasznym kutasem.
Zayn wytrzeszczył oczy. – O czym ty mówisz?!
- Jakbyś nie wiedział! – krzyknął Louis z łzami w oczach. – Co za różnica, idę do łóżka. – Wstał i wyszedł, zostawiając Zayna, jedzącego swoją pizzę i zastanawiającego się, co się właśnie stało.

-

Gdy tej nocy wśliznął się do łóżka, Louis leżał plecami do drzwi. Ostrożnie wsunął się pod kołdrę i zwinął obok przyjaciela, oplatając ręką jego talię i czując delikatne drżenie, które powiedziało mu, że Louis nadal płakał.
- Powiesz mi, co zrobiłem? – spytał, głaszcząc Louisa po włosach.
- To głupie, i tak miałbyś to gdzieś – wymamrotał chłopak w odpowiedzi, bardziej zwijając się w pościeli. – Dobranoc, Zayn.
Zayn wymruczał dobranoc, zanim zmarszczył brwi. Co takiego powiedział, że Louis stał się tak uczuciowy? Przemyślał swoją rozmowę z Harrym, ale nic nie przyszło mu na myśl. Odpłynął z poczuciem winy kłębiącym się w głowie.

-

Następny poranek był cichy, gdy Zayn zakradł się do kuchni za Louisa i owinął ramiona wokół jego talii. Czuł, że Louis się spina i zmarszczył brwi. Boże, cokolwiek zrobił, musiał mieć przejebane.
Tego wieczoru wszedł do pokoju widząc Louisa i jakiegoś kolesia na kanapie. Wytrzeszczył oczy z zaskoczenia, ale nie mógł oderwać wzroku. Koleś wyglądał zupełnie jak Zayn i Louis całował go tak zażarcie, że Zayn był pewien, że zaraz odpadnie mu głowa. Byli jedynie bez koszulek, ale ocierali się o siebie, co oznaczało, że Zayn tak naprawdę niczego im nie przerywał. Prześliznął się obok nich do sypialni i opadł na materac z twarzą schowaną w dłoniach.
Normalnie Louis napisałby lub do niego lub zadzwonił, jeżeli byłaby najmniejsza szansa, że przyprowadzi do domu jakiegoś kolesia, żeby Zayn mógł wrócić później lub zapukać. (Sytuacja z kolesiem pieprzącym Louisa przy kanapie miała miejsce zanim zdecydowali się na ten układ). To znaczyło, że Louis chciał, aby Zayn ich zobaczył.
Ta myśl pozostawiła w brzuchu Zayna dziwne uczucie i zwyczajnie nie miał pojęcia dlaczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz