niedziela, 22 grudnia 2013

1

- Zayn, jesteś pewien, że chcesz przez to przechodzić? Mimo wszystko on jest gejem – powiedziała Trisha do swojego syna pakującego swoją ostatnią walizkę pozostałymi ubraniami. Przebiegła palcami po już pustych półkach i przygryzła wargę, powstrzymując płacz. Jej dziecko dorastało.

- Mamo, jestem pewien. Ja się tylko przeprowadzam do Londynu, wcale nie odjeżdżam tak daleko. – Zapiął swoją walizkę i umieścił ją obok poprzedniej, która była już spakowana i gotowa. Cała jego dziewiętnastoletnia egzystencja mieściła się w dwóch walizkach. Racja, były dość duże i miały całkiem sporo przegródek, ale to nadal wydawało się dziwne. – A co do Lou, nie przeszkadza mi to. Już się z tym pogodziłem.

Trisha kiwnęła głową i szturchnęła swojego syna w ramię. – Chcę, żebyś się tam dobrze bawił, dla mnie, słyszysz? – W jej oczach formowały się łzy, Zayn poczuł się winny i oplótł ją ramionami.

Na zewnątrz rozległ się dźwięk klaksonu i Zayn odsunął się od swojej mamy i zniósł walizki na parter. Z westchnieniem wyszedł na trawnik i udał się w kierunku czarnego porsche, samochodu Louisa.

Starszy chłopak spowił go w uścisku i pomógł mu z walizkami, pakując je do bagażnika.

- Londynie, nadchodzimy! – krzyknął Louis, gdy byli już gotowi do drogi. Szeroko uśmiechnął się do Zayna i odjechał z podjazdu.


-


Droga do Londynu była zabawna, chłopcy wybuchali, śpiewając niemal każdą piosenkę w radiu. Kiedy zaczęło się The Fray, Zayn bał się, że gwałtownie zboczą z drogi i skończą, umierając w nasypie. Zapamiętał, by sprawdzić, czy zespół będzie w Londynie, by zdobyć bilety dla Louisa.

- Hej, Lou? – zapytał Zayn, ściszając trochę radio, by móc porozmawiać ze swoim przyjacielem.

Louis przeniósł wzrok z drogi na Zayna. – W czym mogę ci pomóc? – spytał w odwecie z uśmieszkiem na twarzy.

- Tak się zastanawiałem, czy nie powinniśmy ustalić jakichś zasad. W sensie, kiedy ja będę przyprowadzał dziewczyny, a ty kolesi, wiesz? – Oparł łokieć na drzwiach samochodu, szeroko się uśmiechając.

Drugi chłopak zachichotał. – Cóż, może będziemy pisać albo do siebie dzwonić w ten wieczór, żeby drugi był bardzo ostrożny, wracając do domu?

Zayn tylko wzruszył ramionami i ścisnął ramię Louisa. – Co ja bym bez ciebie zrobił?

- No po pierwsze nie miałbyś pracy – wymamrotał, puszczając mu oczko.

To była prawda. Pomysłem Louisa było, by zgłosić się na miejsca asystentów nauczycieli w jednym z londyńskich liceów. Oboje próbowali otrzymać prace w innych typach zajęć (Louis jako nauczyciel teatru, Zayn angielskiego) z niemal brakiem nadziei na dostanie się, a co dopiero przyjęcie obojga.

Po tym byli zmuszeni kupić mieszkanie i przeprowadzić się. Żadne z nich tego nie przyznało, ale oboje czuli się dobrze ze wspólnym wyprowadzeniem się z miasta, w którym dorastali, do całkowicie nowego, szerokiego świata.


-


Mieszkanie nie było zbyt duże. To była pierwsza rzecz, którą zauważyli.

Następną był fakt, że znajdowała się tam tylko jedna łazienka. (- Przeżyjemy – powiedział Louis. – To nie tak, że jesteśmy różnych płci.)

Najważniejszą rzeczą była tylko jedna sypialnia. I Zayn, i Louis patrzyli na siebie nawzajem, przygryzając z tego powodu wargi. Pomieszczenie wyglądało na wystarczająco duże, by umieścić w nim dwuosobowe łóżko, nie wspominając o dwóch osobnych. Ale Louis był optymistą i wyskoczył ze stwierdzeniem – To nie tak, że nigdy nie dzieliliśmy łóżka, Z.

Zayn tylko wzruszył ramionami i szeroko się uśmiechnął, udając się w stronę szafy, do której można było wejść, i zaczął wieszać swoje ubrania.

To również nie tak, że nigdy nie dzielili się swoimi ubraniami, naprawdę.

Właściwie podczas całej ich przyjaźni, żadne z nich nie znało granic. Zawsze się dotykali, przytulali i byli razem. Ani razu nie wahali się spać w jednym łóżku, czy brać razem prysznic – nawet po tym, gdy Louis się ujawnił w wieku szesnastu lat.

Louis nawet był pierwszą osobą, z którą Zayn się całował. (Oczywiście, nie, żeby to się liczyło.) To się po prostu stało, jednego wieczoru, zanim młodszy poszedł na swoją pierwszą randkę i spytał Louisa – Jak się całuje dziewczynę? – Oczywiście jedyną logiczną rzeczą, którą Louis mógł zrobić, było pochylenie się i złączenie ich ust.

To naprawdę nic nie znaczyło.

Louis podszedł do niego, owinął ręką w pasie i ułożył głowę na jego ramieniu. – Nie mogę uwierzyć, że to miejsce jest nasze, Zayn – wymamrotał, gdy wyższy chłopak objął ręką jego ramiona.

- Ja też nie, Boo. – Szeroko się uśmiechnął i złożył pocałunek na włosach Louisa, obrywając z łokcia w brzuch. Zayn wydał z siebie okrzyk niezadowolenia i wymamrotał – Ale z ciebie dziwka.

- Przynajmniej nie twoja – odpowiedział Louis, wytykając język i wychodząc z pomieszczenia.

Te słowa kłębiły się w głowie chłopaka z Bradford jeszcze przez zbyt wiele czasu.


-


Ich mieszkanie stawało się coraz bardziej przytulne. Ściany zostały już pokryte zdjęciami ich rodzin i przyjaciół. Kupili dywan w zebrę na drewnianą podłogę w salonie (- I to mnie nazywają gejem.) i telewizor plazmowy. Gdy wyjeżdżali z Doncaster, zabrali ze sobą starą, skórzaną kanapę Louisa, która teraz również była dumnym członkiem ich domu.

W sypialni znajdowało się duże, podwójne łóżko, ustawione na jej środku, ledwie się w niej mieszczące. Zazwyczaj spali przytuleni do swoich pleców, zawsze tak było. I nie było w tym niczego dziwnego; to tylko po to, by było im ciepło, dopóki nie będzie ich stać na elektrycznie ogrzewany koc.

Zayn owinął ramieniem w pasie Louisa, a plecy starszego przylegały do jego ciała. – Lou, myślisz że to jest… normalne? – spytał, marszcząc brwi.

- Cóż, nie sądzę, że to jest tak całkowicie, w stu procentach normalne, ale jesteśmy tylko przyjaciółmi. To tak, dziewczyny lubią się obściskiwać, ale to nie oznacza, że są lesbijkami. Jeśli to właśnie cię martwi. – Cicho się zaśmiał. – Znaczy… żeby być gejem, trzeba robić dużo więcej, niż dzielić łóżko z chłopakiem.

- Wcale nie o to mi chodziło! – zaprotestował Zayn, szczypiąc przyjaciela w ucho.

Louis zaskomlał i zaśmiał się. – Idź spać, Zaynekins.

- Mówiłem ci, żebyś mnie tak nie nazywał – powiedział młodszy chłopak z szerokim uśmiechem, zanim odpłynął z Louisem w swoich ramionach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz