niedziela, 22 grudnia 2013

4

Harry posłał Zaynowi znaczące spojrzenie, gdy wszedł w piątek do klasy. Nauczyciel był pewien, że widział, jak uśmiech chłopaka z kręconymi włosami poszerza się jeszcze bardziej, gdy oddawał swoją pracę.
Zayn tylko przewrócił oczami i kontynuował nauczanie. Był dość przerażony nastolatkiem odkąd dowiedział się, co oznacza shippowanie. („Jak możesz nie wiedzieć, co to shippowanie?!” wykrzyknął Louis, posyłając Zaynowi niedowierzające spojrzenie. „Czy ty w ogóle masz tumblra?” Gdy Zayn zapytał prosto co to tumblr?, został zapoznany ze stroną przez swojego szalonego przyjaciela.)

-

Dzięki Bogu był weekend i Zayn mógł się w końcu zrelaksować. Usiadł na kanapie, na ekranie widoczne były bajki z sobotniego poranka, a wesołe dźwięki odbijały się po pomieszczeniu. Louis wszedł do pokoju z ręcznikiem opuszczonym nisko na biodrach, a cienka linia włosów na jego mięśniach brzucha natychmiastowo przykuła uwagę chłopaka. Jego oczy podążały ścieżką włosów do–Nie! Wcale nie lustrował wzrokiem swojego przyjaciela.
Albo przynajmniej to sobie wmawiał.
Odkąd Zayn przeczytał tę cholerną historię Harry’ego, nie był w stanie przestać myśleć o Louisie lub wspominać ich pocałunku z dzieciństwa. Nadal niemal czuł nacisk ust starszego chłopaka na swoich własnych.
Louis spojrzał na niego ze zdezorientowaną miną i pochylił się, by poszukać czystych bokserek w stercie prania. Zayn zerkał na jego tyłek. To nie znaczyło, że w jakiś sposób jest gejem, prawda? Właściwie to tył Louisa był lepszy od większości dziewczyn, które znał. A w liceum, większość kolesi na pierwszy rzut oka od tyłu, brała niebieskookiego za dziewczynę.
Potrząsnął głową, wyrzucając z niej myśli i odwrócił się do telewizora.
- Hej, Zayn? – głos Louisa zadźwięczał po pokoju.
Zayn odwrócił się do swojego przyjaciela i został przywitany widokiem jego nagiego tyłu. Jego pośladki były wyraźnie wystawione, gdy zakładał bokserki. – Woah! Ostrzegaj nas! – powiedział szybko, odwracając się.
Louis cicho się zaśmiał i opadł na kanapę. – Ach, przepraszam, skarbie – wymamrotał. – Zastanawiałem się, czy chcesz gdzieś dziś wyjść?
- Zależy gdzie idziesz – odpowiedział Zayn, odwracając głowę do Louisa.
- Cóż, jest taki nowy bar w mieście, do którego chciałem się wybrać od wieków.
- Pójdę tylko dlatego, że jesteś ładny – (częściowo) zażartował Zayn, szczypiąc policzek starszego chłopaka.

-

- Nie wierzę, kurwa – powiedział Zayn, gdy weszli do baru LePeazer, gdzie niezliczona ilość kolesi tańczyła i ocierała się o siebie w rytm muzyki techno.
- Co? – spytał Louis ze złośliwymi iskierkami w oczach.
- Przyprowadziłeś mnie do jebanego gej-baru! – powiedział głośno, rozglądając się między mężczyznami, którzy puszczali im oczka.
Louis tylko wzruszył ramionami i wskazał na główny bar. – Idź się napić. Potrzebowałem tylko, żebyś ze mną przyszedł.
Zayn mruknął z niezadowoleniem i udał się w kierunku dużego, ciemnego baru, gdzie wysoka, ciemnoskóra kobieta serwowała drinki. – Witaj! Nowa twarz! Jestem Danielle, właścicielka tego miejsca – powiedziała dziewczyna, podając mu piwo.
Chłopak z Bradford szeroko się uśmiechnął i pociągnął łyka alkoholu. – Jestem tu po prostu z moim przyjacielem. Ale znając go, pewnie właśnie ssie twarz jakiegoś losowego kolesia.
- Moja dziewczyna taka była – powiedziała Danielle z szerokim uśmiechem, wskazując blondynkę, która poruszała się między mężczyznami, podając im drinki.
Zayn potrząsnął głową, śmiejąc się. – Ale nie zaciągała cię do gejowskich klubów, mimo że jesteś hetero.
- Nikt nie jest zbyt długo hetero po przyjściu tutaj – powiedziała dziewczyna, zanim skupiła swoją uwagę na powrót na kolesiu z kolczykami, zielonymi oczami i blond włosami.
Zayn wzruszył ramionami i wrócił do swojego napoju, natychmiastowo czując zawroty głowy. Dokończył sześć kolejnych, zanim zdał sobie sprawę z faktu, że piwo musiało być mocniejsze, niż sądził (Nie lubił się przyznawać, że miał całkowicie słabą głowę).
Chłopak z Bradford wszedł w tłum, tańcząc do rytmu. Nagle para rąk chwyciła mocno jego biodra i ktoś zaczął się o niego ocierać. Zayn nie mógł się powstrzymać od wypchnięcia bioder w tył, owijając ręką szyję nieznajomego, gdy napierali i ocierali się o siebie na parkiecie.
Mężczyzna przesunął rękę w dół biodra Zayna, ściskając jego twardniejące wybrzuszenie w spodniach i chłopak z Bradford instynktownie wypchnął je w jego rękę. Znajomy śmiech wypełnił jego uszy. – Louis?! – krzyknął, wyskakując z uścisku przyjaciela.
- Kurwa, stanął ci przeze mnie, Zayn – powiedział Louis, szeroko się uśmiechając.
- To nie jest zabawne… myślałem, że to… - urwał, nie wiedząc, jak prawdopodobnie mógłby dokończyć to zdanie, utrzymując swój tytuł heteroseksualisty.
To sprawiło, że Louis znów zaczął chichotać, a Zayn zrobił face palma, jęcząc. – Wracam do domu. – Odwrócił się i udał do wyjścia, szybko machając na pożegnanie do Danielle, która w odpowiedzi szeroko się uśmiechnęła.
Był zaskoczony, czując, jak Louis podchodzi do niego i prowadzi go do taksówki. – Nie idziesz sam – powiedział do Zayna, zanim podał szoferowi kierunki do ich mieszkania.
Gdy tylko chłopak z Bradford przeszedł przez drzwi, rozebrał się do bokserek i wspiął na łóżko. Czekał aż Louis również to zrobi, zanim pociągnął go obok siebie i owinął ręką jego talię.
Zayn zasnął z twarzą schowaną w szyi przyjaciela, gdy ich ciała ściśle do siebie przylegały.

-

Następnego ranka Zayn obudził się z bólem głowy i niewiarygodnie twardą erekcją. Jego oczy się rozszerzyły, gdy zdał sobie sprawę z faktu, że nadal mocno trzymał Louisa i starszy chłopak prawdopodobnie mógł to poczuć.
Wydawało mu się, że Louis nie śpi, zwłaszcza, gdy poczuł, jak starszy chłopak żartobliwie porusza biodrami przy jego własnych. Zayn wziął szybki wdech i usłyszał chichot Louisa. – Mamy tutaj trochę porannej chwały, co, Zaynekins?
- Mówiłem ci, żebyś mnie tak nie nazywał – wymamrotał w odpowiedzi.
Louis obrócił się twarzą do Zayna z szerokim uśmiechem na ustach. – Mógłbym się tym dla ciebie zająć, jeśli byś chciał – zaoferował, mało entuzjastycznie wzruszając ramionami.
Zayn czuł, jak jego oczy komicznie się powiększają, gdy szukał na twarzy Louisa oznaki żartu.
Żadnej nie było.
- Ja-czemu? – zająknął się, przygryzając wargę.
- Nie chcę cię z tym zostawiać. Twoja prawa ręka nie może ciągle sprawiać ci przyjemności, Zayn – powiedział Louis, posyłając mu znaczące spojrzenie, które w dziwny sposób przypomniało mu Harrym.
Zayn się zawahał, ale pokręcił głową. – Nie mogę cię prosić, żebyś to zrobił.
- Całowaliśmy się, kiedy byliśmy mali, plus, chcę – powiedział Louis szeroko się uśmiechając.
- Oczekujesz, że uwierzę, że chcesz obciągnąć swojemu najlepszemu przyjacielowi? – powiedział Zayn, unosząc brew. – To był tylko pocałunek, Lou.
- Chcę tylko sprawdzić, czy jestem w stanie sprawić, żebyś jęczał głośniej niż ta dziewczyna, z którą cię kiedyś przyłapałem.
I właśnie w ten sposób Zayn Malik skończył, otrzymując jedno z najlepszych obciągnięć w swoim życiu, od swojego najbliższego przyjaciela.

-

- Nadal nie jestem gejem – wymamrotał, uspokajając się. Louis tylko się zaśmiał i przełknął, lekko pstrykając go w nos.
- I nadal to była tylko jednorazowa sprawa – wymamrotał Louis w odpowiedzi.
Zayn nie wiedział dlaczego, ale te słowa pozostawiły bolesne uczucie w jego brzuchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz