Zayn siedział w kuchni, powoli sącząc swoją herbatę, by nie poparzyć sobie języka. Jego wzrok uniósł się na drzwi z sypialni, kiedy całkowicie okropnie wyglądający Louis wszedł do pomieszczenia, pocierając skroń. Chłopak z Bradford skrzywił się na widok kolorowego opatrunku, który okrywał jego nos oraz sińca pod okiem. Przebiegając wzrokiem po jego twarzy, zatrzymał się na ustach, gdzie jego wargi były napuchnięte i udekorowane cienkim, niebieskim szwem.
- Więc idziesz do szkoły, wyglądając jak śmierć, czy bierzesz zwolnienie chorobowe?
Louis się zaśmiał i przebiegł ręką przez swoje rozczochrane włosy, sięgając ponad stołem po herbatę Zayna i biorąc jej łyk. Skrzywił się, patrząc na Zayna z obrzydzeniem. – Cukier? Po co rujnować tak idealnie dobrą herbatę? – Przewrócił oczyma, odkładając ją. – Wziąłem zwolnienie na następne dwa tygodnie, zanim się wyleczy. Doktor dzwonił wczoraj wieczorem, kiedy sobie chrapałeś i powiedział, że to tylko złamanie.
Młodszy chłopak się uśmiechnął, patrząc powoli na Louisa z góry na dół. – Więc ty będziesz się wylegiwał w mieszkaniu, podczas gdy ja będę męczył się z Harrym, który niewątpliwie będzie bredził o moim ocaleniu twojego życia czy coś?
- Dokładnie. Widzisz, Zaynekins (- Louis, po raz ostatni mówię ci, żebyś przestał mnie tak nazywać.), jedną z wad bycia gejem jest to, że kobiety zwyczajnie do ciebie napływają i czasami ich mężczyźni robią się źli. Muszę odpocząć, ponieważ jestem zwyczajnie tak pożądany, że ludzie uderzają mnie z zazdrości. A ty musisz iść uczyć przyszłych, seksownych mnie tego świata, jak się czyta oraz różnych innych bzdur. Nie bardzo pamiętam angielski. – Louis puścił mu oczko.
Zayn uniósł brew, znów sącząc swoją herbatę. – Wydaje się w porządku, Lou. – Westchnął, zerkając w górę na zegar. – Lepiej pójdę uczyć przyszłych, seksownych Louisów tego świata, co?
Louis szeroko się uśmiechnął i machnął na niego ręką, ponownie chwytając jego herbatę. – Baw się dobrze z Harrym – dociął, otrzymując uderzenie w głowę od Zayna, który następnie wylewnie przeprosił za zapomnienie, w jak wielkim bólu znajdował się starszy.
-
Kiedy Zayn wszedł do sali, był pewien, że jego oczy się wytrzeszczyły. W samym jej środku, w pierwszej ławce siedział Harry ubrany w koszulkę, która udekorowana była zdjęciami Louisa i Zayna w ich prywatnych chwilach. Było tam dużo momentów, w których rozmawiali ze sobą, a ich twarze znajdowały się blisko siebie, bądź się przytulali. Koszulkę stroiły nawet zdjęcia z poprzedniej nocy, ukazujące Zayna prowadzącego pobitego Louisa na zewnątrz klubu. Ciemny rumieniec pokrył jego twarz, gdy patrzył, co sprawiło, że uśmiech Harry’ego dwukrotnie się powiększył.
Liam (który ostatnio przeniósł się, by siedzieć ze swoją dziewczyną, Hannah) patrzył pomiędzy młodszym chłopakiem a nauczycielem. – Poważnie, Harry, to jest tak zajebiście przerażające – powiedział, sprawiając, że Zayn niemal krzyknął z radości, że w tej szkole jest przynajmniej jedno zdrowe dziecko.
- Wiesz, co jest przerażające? Twoje bezczelne okazywanie przede mną heteroseksualizmu – odrzucił w odpowiedzi Harry, odwracając się, by spojrzeć na starszego chłopaka.
Niall wypuścił z siebie głośny śmiech, sprawiając, że wszyscy odwrócili się w jego kierunku. – Harry, do jasnej cholery, co ten Internet z tobą zrobił?
Oczy Zayna rozszerzyły się na myśl o Louisie (który spędzał większość swoich dni w Internecie, kiedy tylko nie znajdował się w klubie lub nie był pieprzony przez obcego kolesia) – co, jeśli skończy, jak Harry? To właśnie robią komputery z człowiekiem? Czy wszyscy stają się szalonymi shipperami, którzy spędzają całe swoje życia w obsesji na punkcie czyichś miłości, zamiast swojej?
Gdy Harry miał właśnie odpowiadać, Zayn zakaszlał na przedzie pomieszczenia, zwracając na siebie uwagę. – Dosyć pogaduszek, czas na prawdziwą pracę. – Zaczekał, aż wszyscy odwrócą się do niego, zanim znów przemówił. – Więc każdy z was, kto ma teatr, wie, że w tym semestrze będziemy uczyć się o Williamie Shakespearze. Głównie o Romeo i Julii, ponieważ osobiście uważam, że dzieła Shakespeare’a nie są tak niesamowite, jak się je ocenia i to jest jedyne, które jestem w stanie znieść. – Klasa cicho się zaśmiała, a Zayn odwrócił się do tablicy. – Dobrze, kto mi powie, o czym myśli, kiedy słyszy Romeo i Julia?
- Miłość!
- Samobójstwo.
- Coś zakazanego.
- Romeo będący totalną dziwką. – Głos Harry’ego odstawał od reszty ludzi krzyczących do Zayna, który się odwrócił.
- Co sprawia, że tak mówisz, Harry? – spytał chłopak z Bradford, opierając się o ścianę obok tablicy.
Młody chłopak cicho się zaśmiał. – Cóż, na początku Romeo totalnie chce zaliczyć jedną laskę, potem idzie na imprezę i próbuje się z nią pieprzyć tylko po to, żeby skończyć na obściskiwaniu się z Julią i nagle ją poślubić. Generalnie, jeśli by mnie pan spytał, to sądzę, że musiała być w ciąży; miała czternaście lat, a zgodziła się na odebranie sobie całego, cholernego życia. – Wziął wdech. – To jest z resztą punkt, który zawarłem w mojej liście odnośnie homoseksualnych małżeństw. Jeżeli Julia mogła wziąć ślub kościelny w wieku czternastu lat, geje również powinni mieć to tego prawo.
Zayn uniósł wysoko brew, patrząc na Harry’ego, jakby był obłąkany. – Pierwszą część rozumiem, ale małżeństwa homoseksualne nie mają nic wspólnego z tym tematem, panie Styles.
- Pomyślałem, że będzie pan chciał wiedzieć, biorąc pod uwagę fakt, że pewnego dnia będzie to miało oddziaływanie na pana życie-
Klasa donośnie jęknęła, a wiele osób zrobiło face palma.
To będzie długi dzień.
-
Zayn powiesił swój płaszcz i wszedł do salonu wdzięczny, zauważając, że tym razem Louis nie był z jakimś mężczyzną. Udał się do kuchni, by przygotować sobie herbatę Yorkshire, zanim poczuł silne ramiona oplatające jego talię. Wzdychając odwrócił twarz do Louisa i znalazły się one tak blisko siebie, że ich nosy się o siebie ocierały.
- Jak minął ci dzień? – spytał Zayn, oblizując usta.
Louis szeroko się uśmiechnął, patrząc mu w oczy. – Był świetny. Kompletnie zapomniałem, jak pasjonujący jest dzień przed telewizorem, ale na szczęście dla mnie, będę mógł go oglądać przez całe dwa tygodnie.
Zayn się uśmiechnął i cicho zaśmiał, mieszając swoją herbatę. – Chcesz też?
Poczuł, jak Louis kręci głową na jego ramieniu, sprawiając, że jego uśmiech się powiększył. – Wypiłem dziś już jakieś dziesięć. – Zayn w to nie wątpił, odwrócił się w ramionach starszego, pijąc herbatę. W żadnym wypadku nie kłopotał go fakt, że Louis praktycznie przypierał go do lady z rękami nadal ciasno owiniętymi wokół jego talii. – A jak u Ciebie? Jak tam w szkole?
- Poza tym Harrym Stylesem w koszulce, którą dosłownie pokrywały nasze zdjęcia, było w porządku – odpowiedział, sprawiając, że oczy Louisa się rozszerzyły.
- Nasze zdjęcia?
- Wszędzie. Bez wolnego miejsca – wymamrotał Zayn, potrząsając głową. Dopił resztę swojej herbaty i odłożył kubek na ławę. Teraz, gdy jego ręce były puste, nie mógł się powstrzymać od spojrzenia w oczy Louisa, zauważając, że zatraca się w ich niebieskości. W tej chwili był świadom ich bliskości, z ich klatkami piersiowymi dociśniętymi do siebie i splecionymi nogami. Jego głowa powoli się poruszyła się do przodu, a ręce owinęły wokół ramion starszego. Jego oddech stał się płytszy, a ich usta miały się dotknąć, gdy-
Zadzwonił telefon, przeraźliwie i głośno, sprawiając, że chłopcy od siebie odskoczyli, obficie się rumieniąc. Zayn spojrzał na Louisa w szoku spowodowanym tym, co się właśnie stało.
Niemal pocałował Louisa.
Swojego najlepszego przyjaciela.
Louisa.
Starszy odwrócił się i odebrał telefon, kaszląc, zanim wydał z siebie ochrypłe - Halo?
Zayn zarumienił się ciemną czerwienią, zanim poszedł do ich pokoju i wspiął się pod kołdrę. Choć wiedział, że kiedyś będzie musiał wyjść, chciał odkładać to tak długo, jak tylko to możliwe. Odpłynął, zanim się obejrzał.
-
Obudził się w ciemności, w pustym łóżku. Zdezorientowany wyśliznął się spod ciepła swojej kołdry i udał się do salonu. Śpiący Louis leżał rozłożony na kanapie z pilotem niebezpiecznie zwisającym z jego dłoni.
Oczy Zayna przeniosły się na ich zegarek. Trzecia trzydzieści. Boże, będzie niesamowicie zmęczony rano – później. Nieważne.
Jedna myśl zaprzątała mu głowę: Louis spał na niewygodnej kanapie, ponieważ był zbyt przerażony, by stanąć z nim twarzą w twarz. Zayn wypuścił z siebie westchnienie, z łatwością uniósł starszego chłopaka i zaniósł do ich pokoju.
Ułożył go pod przykryciem, zanim wspiął się obok niego, układając głowę na swojej ręce. Jego oczy błądziły po ciele Louisa, od jego oczu, do bioder, gdzie pościel zakrywała jego resztę.
Przygryzając wargę, Zayn przesunął kołdrę nieco w dół, wpatrując się w ścieżkę włosów prowadzącą od pępka Louisa do jego-
Nie.
Zayn oderwał wzrok, z powrotem przenosząc go na twarz Louisa, który wpatrywał się w niego ze znużoną dezorientacją. – Co robisz? – spytał cicho głosem zachrypniętym od snu.
Zanim Zayn był w stanie zarejestrować, co robi, pochylił głowę do przodu i przycisnął wargi do ust Louisa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz