Tytuł: Open Your Heart
Opis. Harry nigdy nie patrzy sercem. Dla niego liczy się tylko piękny wygląd, a brzydali skreśla na samym początku. Pewien wypadek pozbawia go wzroku. Pogrążony w ciemności, próbuje na nowo poznać życie.Czy pozwoli działać swojemu sercu?
Myśl przewodnia: “Zamykam oczy i widzę wszystko co chciałbym widzieć, gdy je otworzę.”
Bohaterowie główni: Harry Styles i Zayn Malik
Nagłówek : cheerfultown Dziękuję
******************************************
Otwieram oczy i nie mogę zobaczyć światła. Wszystko pokryte jest ciemnością, która wnikała do każdego zakamarka mojego umysłu. Moje życie zostało pozbawione kolorów i piękna, które niegdyś mi towarzyszyło. Zostałem bez niczego, pogrążony w bezkresnej otchłani.
Po omacku próbuje poruszać się po mieszkaniu, bez niczyjej pomocy, staram się żyć dalej. Wiele razy ranię się, czując ból. Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie wiem co dzieje się wokół.
Każdego dnia poznaję inne rzeczy, dotykając nowych kształtów. Codziennie też, zadaję sobie pytanie, czy byłem, aż tak złym człowiekiem. Pragnąłem otaczać się pięknem, które teraz obróciło się przeciwko mnie.
Czy, kiedy zamknę oczy, zobaczę twoją duszę.
I wtedy w moim życiu pojawiasz się ty. Pokazując, że nawet ciemność, nie jest przeszkodą, by być szczęśliwym.
Dźwięk dzwonka, sprowadza mnie na ziemię. Wstaję z kanapy, by ruszyć w kierunku drzwi, do których trasę znam już na pamięć. Otwieram je, czekając na głos, który podpowie mi, kim jest stojąca tam osoba.
- Witaj Hazz – słyszę i już wiem, że to ty, nawet nie muszę pytać. Poznam twój głos wszędzie, nawet z zamkniętymi oczami. Wpuszczam cię do środka, słysząc tupot twoich stóp, które cichną w salonie. Pewnie siedzisz teraz na kanapie, czekając na ruch z mojej strony. W powietrzu unosi się twój zapach, który ci zawsze towarzyszy. Uwielbiam go. Czasem chciałbym, byś już nigdy nie odszedł, byś został przy mnie do końca. Był moimi oczami, które teraz mi zastępujesz. Kocham nasze spacery, kiedy twój głos opisuje magiczne miejsca w parku. A twoje dłonie prowadzą moje, by poznać kontury drzew.
- Napijesz się czegoś – pytam w końcu, dotykając dłońmi kanapy. Nawet nie wiem, czy patrzę w twoim kierunku, ale to nie ma znaczenia. Słyszę twój oddech, który odbija się echem w mojej głowie.
- Nie – odpowiadasz, a ja rozpływam się pod wpływem twego głosu, opadając bezwładnie na kanapę. Ma tak cudowną głębie, do które nigdy się nie przyzwyczaję. Czasem zastanawiam się jak wyglądasz, czy gdybym widział, zwróciłbym na ciebie uwagę, czy przeszedł obojętnie. Czy jesteś ideałem, którego zawsze szukałem.
- Kim dla siebie jesteśmy – pytasz nagle, wprawiając moje ciało w dziwne drgania. Nigdy o tym nie myślałem. Znamy się tak długo, a nigdy nie mówiliśmy o uczuciach. Czy to nie dziwne. Dla mnie zawsze było jasne, że jesteś kimś wyjątkowym. Kimś wyjątkowym dla mnie.
- Nie wiem – szeptam, a po chwili czuje dotyk na swojej dłoni. To ty. Jesteś tak niebywale delikatny w tym co robisz. Wiem, że nie chcesz mnie skrzywdzić. Twoja dłoń wędruje do góry, zataczając koła na moim policzku. Moje serce automatycznie przyspiesza. Tak bardzo pragnę tego dotyku i ciepła. Czuję na swojej twarzy twój ciepły oddech i już wiem do czego to zmierza. Przylegasz nieśmiało do moich ust, jakbyś się bał, że cię odepchnę. Jednak to się nie stanie. Nie musisz się tego bać. Wplatam dłoń w twoje włosy, by przysunąć cie bliżej. Miękkie pasma, przelatują między palcami, to takie niesamowite.
Rozchylam wargi dając ci pozwolenie na dostanie się do środka, z którego chętnie korzystasz. Twój język szybko odnajduje mój, wijąc się we wszystkich kierunkach. Czuję, że się uśmiechasz. Chciałbym teraz wiedzieć czy masz zamknięte oczy, czy może patrzysz na moje. Mam ochotę się rozpłakać, nie mogąc cie zobaczyć. Szybko zauważasz łzy w moich oczach, bo odsuwasz się, gładząc mój policzek.
- Nie płacz, jestem przy tobie. Zawsze będę – szepczesz w moje usta, a dla mnie to brzmi jak obietnica. Ponownie pochylam się w twoim kierunku, jednak nie trafiam na słodkie usta, co wywołuje u mnie wybuch frustraci.
Mówisz, że wszystko w porządku i łapiąc moją dłoń prowadzisz do sypialni. Wiem, że to sypialnia, bo ląduje na zimnej pościeli. Znów odnajdujesz moje usta, które były mi zabrane chwile temu. Nie chce się od nich odrywać już nigdy.
- Chcę cię dotykać – mówię, czując, że policzki mi płoną ze wstydu, lecz to jedyny sposób by cię poznać, by zbadać każdy centymetr twego ciała. Nic nie mówisz, więc traktuje to jako pozwolenie. Wsuwam dłonie pod twoja koszulkę, podnosząc ją do góry. Po chwili kładę dłonie na twym nagim torsie, czując pod palcami umięśnione ciało i gładką skórę. W moich nozdrzach pojawia się zapach twej skóry i delikatnych piżmowych perfum. Popycham cię na łóżko, siadając na twych udach. Błądzą dłońmi po twojej szyi i karku, zjeżdżając niżej na klatkę piersiową. Mruczysz delikatnie, dając mi znać, że ci się podoba. A ja mimo wszystko się boje, że nie będę mógł sprawić ci wystarczające przyjemność.
Pochylam się, by składać mokre pocałunki na rozgrzanej skórze, zataczając językiem koła wokół sutków, przygryzając je lekko. Wplatasz dłonie w moje włosy, chcąc znów złączyć nasze usta. Poruszam się, ocierając o siebie naszymi biodrami, na co wydajesz cichy jęk wprost w moje rozchylone wargi. Uśmiecham się, wiedząc, że sprawiam ci przyjemność.
Schodzę w dół, cały czas dotykając cię opuszkami palców i składając pocałunki. Docieram do materiału spodni, który w tym momencie, jest dla mnie całkowitą przeszkodą, więc szybko się ich pozbywam, z twoją pomocą, przeklinając, że znów jestem bezradny. Odnajduję twoją męskość, która jest boleśnie twarda i tylko prosi o mój dotyk. Chce ci powiedzieć jak piękny jesteś, ale czy to nie będzie kłamstwo?
Poruszam dłonią w górę i dół po całe długości, a ciche jęki, które słyszę, są dla mnie całkowita nagrodą. Wiem, że ci się podoba. Pochylam się i delikatnie liże główkę, na co z twoich ust wydostaje się warknięcie. Poruszam po niej językiem, wyczuwając drgania twego ciała. Przejeżdżam po całej długości, po chwili zanurzając go całego w ustach. Uwielbiam o uczucie, kiedy jesteś we mnie. Kiedy wypełniasz każdy centymetr mego ciała. Twój penis zagłębia się jeszcze bardzie, uderzając o ściankę gardła. Twoje ciało porusza się, wypychając biodra do góry. Nie zabraniam ci tego. Pragnę cię mocniej i głębiej. Chce tracić oddech wypełniony tobą i czuć łzy pojawiające się w moich oczach.
Zaczynasz głośniej pojękiwać, wiem, że zbliżasz się do upragnionego końca. Przyspieszam swoje ruchy, by zbliżyć cię do osiągnięcia ekstazy. Twoje ciało wygina się a ja czuje twój smak, który przyjmuje w całości. Jak słodki nektar bogów. Przyciągasz mnie go góry, by znów naprzeć na moje usta, których już dawno nie dotykałeś. Twój oddech jest przyspieszony, a serce wali w piersi. Jestem zadowolony, bo wiem, że to moja zasługa.
- Chce cię poczuć – szepcze w twoje usta, językiem kreśląc po wilgotnej wardze. Mruczysz w odpowiedzi, wiem, że też tego pragniesz.
Okręcasz mnie tak, że teraz ja leżę pod tobą, całkowicie podległy i oddany, czekam na twój ruch. Ściągasz moje ubranie, a chłodny powiew muska rozgrzane ciało. Twoje usta są wszędzie, a dłonie zbliżają do mojego wejścia, delikatnie je pocierając. Wiem, że będzie bolało, ale ufam ci jak nikomu innemu. Palec zanurza się we mnie, a z moich ust wydobywa się cichy krzyk. Dołączają kolejne, poruszając się coraz szybciej, a moje ciało osiąga temperaturę wrzenia.
- Teraz Zayn, potrzebuję cię teraz – prawie krzyczę, nie mogąc opanować emocji i podniecenia. Jakbym miał zaraz eksplodować. Szepczesz mi cicho do ucha, pomagając oderwać myśli od nieprzyjemnego uczucia, które ma się pojawić.
Twoje dłonie pieszczą biodra, a ty wbijasz się we mnie do samego końca. Po moich policzkach spłynęły łzy. Widzisz je, bo całujesz to miejsce, zaprzestając jakichkolwiek ruchów. Odnajduję twe usta, by nasze języki znów się spotkały. Kiedy widzisz, że się odprężam, znów się we mnie zagłębiasz, wydając z siebie ciche westchnienia i sapnięcia, a ja znów żałuję, że nie mogę zobaczyć twej twarzy. Jednak tłumie łzy, nie chcę psuć te chwili, kiedy wchodzisz i wychodzisz ze mnie coraz szybciej, zaczynam się wić pod tobą, jak boa dusiciel. Każda cząstka skóry pali żywym ogniem, serce prawie wyskakuje z piersi, a ciało jest wilgotne od potu. Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolony. Zobacz do czego mnie doprowadzasz.
Kiedy kładziesz swoja dłoń na twardym penisie, wiem, że już długo nie wytrzymam.
- Harry – krzyczysz, a po chwili osiąga nas spełnienie. Jesteśmy jak wulkan wybuchający gorąca lawą. Opadasz na moje ciało, znów łącząc nasze usta. Czy mówiłem już, że uwielbiam twój smak i zapach, który teraz jest wyjątkowo intensywny.
- Kocham cię – szepczesz, kładąc się obok mnie, a po moich policzkach znów spływają łzy. Nie zasługuje na ciebie. Otulasz mnie mocniej swoimi ramionami, chcąc odegnać złe myśli. Kładę twoją dłoń na mym sercu, chce być wiedział, że bije tylko dla ciebie, jednak nie potrafię wypowiedzieć tego na głos.
Budzi mnie zapach kawy, dostający się głęboko do nozdrzy. Znów się zapominam i podnoszę powieki. Pewnie bym się roześmiał, gdybym nie czuł się tak bardzo przytłoczony. Wplatam dłoń we włosy, które są już nieco za długie, ale wiem, że takie lubisz.
Siadam na krześle w kuchni i wiem, że jesteś obok. W powietrzu unosi się twój zapach. Po chwili czuję ciepłe dłonie na twarzy i mokre wargi na ustach.
- Dzień dobry – słyszę twój głos, i znów czuje, że się pod jego wpływem rozpadam. Odpowiadam ci szeptem, kiedy twoje dłonie znikają. Pragnę krzyczeć, byś mnie nie puszczał, ale wiem, że nie należysz do mnie. Że nie mogę cię zamknąć w złote klatce, choć o niczym innym nie marzę. Zamiast tego słucham twego głosu, kiedy opowiadasz mi co działo się w pracy.
- Chcesz wziąć prysznic – pytasz, całkowicie mnie zaskakując. Przecież oboje wiemy jak to się skończy. Przytakuje jednak, pragnąc znów czuć twój dotyk.
Pomagasz zdjąć moje rzeczy, właściwie to zdzierasz je ze mnie w pośpiechu. Wstrząsa ma dreszcz, kiedy ciepłe dłonie przebiegają wzdłuż kręgosłupa.
Bierzesz moją rękę, splatając nasze palce. Po chwili ciepła woda spływa po nagim ciele. Dotykam twojej wilgotne twarz, zamykając oczy. Czuję twoją skórę i ciepły oddech, wplatam palce w włosy, przyciągając cię bliżej, by poczuć nagie ciało. Moje dłonie są wszędzie, badając każdy zakamarek, choć znam cię juz na pamięć. Łączysz nasze usta w pocałunku, delikatnie popychając mnie na ściankę prysznica.
- Pragnę cię – szepczesz, przy moich ustach, przygryzając je delikatnie. Ściskasz moje uda, by unieść mnie do góry. Krzyczysz, kiedy wchodzisz we mnie, pod wpływem czego moje ciało zaczyna drżeć. Dlaczego nie mogę zobaczyć, jak rozpływasz się pod moim dotykiem, dlaczego nie mogę widzieć twoich czekoladowych oczu, które bym wielbił. Dlaczego ? – powtarzam i zaciskam mocno powieki, dziękując wodzie, która zmywa łzy z twarzy.
Całujesz mnie ponownie, kiedy dosięgamy szczytów.
Siedzimy na kanapie, a z moich włosów spadają krople wody, spływając po nagim ramieniu. Tak zwykła rzecz, wywołuje we mnie niebywałe doznanie.
Przykrywasz mnie kocem, kładąc się obok mnie, przelotnie całując mój policzek. Jak dobrze mieć cię przy sobie, kiedy otacza mnie ciepło twojego ciała, a oddech łaskocze kark i szyję.
Oglądasz jakiś film, pewnie komedie, bo co jakiś czas wybuchasz śmiechem, wbijającym się do mojego ciała niczym małe dzwoneczki. Zapach wilgotnego ciała dochodzi do moich nozdrzy. Odnajduję twoja dłoń i delikatnie zaciskam palce.
- Jutro jadę do lekarza – mówię, a twoje ciało się napina. Wiem, że się tego boisz, że kiedy naprawdę otworze oczy, wszystko się skończy. – To nic nie zmieni – szepczę, czując dotyk twojego policzka na swoim.
- Harry ? – pytasz w końcu, wiedziałem, że coś cię gryzie. – A jeśli to wszystko się skończy, jeśli to nie ja jestem ideałem, którego szukałeś? – mówisz tak cicho, że słowa ledwo do mnie docierają.
A jeśli otworzę oczy i nie będziesz moim ideałem, czy moje serce przestanie bić dla ciebie.
- To nie ma znaczenia – mówię, choć wiem, że nie to chciałeś usłyszeć, jednak nie mogę kłamać. Nie mogę ci powiedzieć, że jesteś tym, kogo zawsze szukałem. Kładę dłoń, na twoim policzku, po omacku łącząc nasze usta, w krótkim pocałunku – Nie chce nikogo innego – kończę, czując jak nieśmiało uśmiechasz się przy moich rozchylonych wargach.
Siedzę w szpitalnym pokoju, nasze dłonie są nieśmiało splecione. Twoje ciało drży delikatnie, a z ust wydostaje się ciężki oddech. Nadeszła chwila, na którą czekałem tak długo. Nareszcie będę mógł cię zobaczyć. Poznać, każdy fragment twego ciała, zobaczyć twe oczy. Zaciskam mocniej palce, pragnąc ci przekazać, jak wiele znaczysz. Tylko ciebie chce oglądać do końca swoich dni, nic innego się nie liczy.
Bandaże zostają zdjęte z mojej twarzy, a ty wzdychasz głęboko. Dotykam dłonią twojego policzka, po którym spływają łzy.
Podnoszę powieki.
Uderza mnie jasność pomieszczenia, więc automatycznie mrużę oczy. Powoli ponownie próbuję, i tym razem jest lepiej. Z ciemności wyłania się twoja postać. Tak długo na to czekałem, że mam ochotę się rozpłakać ze szczęścia.
Jesteś tu. Cały dla mnie. Patrzysz ze strachem w oczach, kiedy studiuje twoją twarz. Czy wiesz, że masz najpiękniejsze oczy na świecie. Pokochałem je od pierwszego wejrzenia. Czekoladowe, niczym spadające z drzew kasztany. I twoje malinowe usta, które teraz są lekko rozchylone. Na gładkiej skórze mogę dostrzec kilkudniowy zarost. Smukłe czoło, zasłaniają czarne jak smoła włosy. Uwielbiam je dotykać.
Patrzę w twoje oczy, które błyszczą od łez. Jak mógłbym cię nie kochać.
- Jesteś moim ideałem Zayn – szepcze, by po chwili złożyć na twych ciepłych wargach, słodki pocałunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz