- Dzień dobry, panie Malik – powiedział Harry z małym uśmieszkiem, przysuwając się bliżej do nauczyciela.
Zayn przewrócił oczami i jęknął. – Harry, to naprawdę nie jest odpowiednia chwila. Muszę złapać pociąg.
- Nie musisz łapać go teraz, a ja nie muszę łapać swojego. Myślałeś, że się czaiłem na stacji, czekając aż się tu pojawisz? Pewnie, że nie. Jadę odwiedzić mojego chłopaka niedaleko Bradford – powiedział Harry z szerokim uśmiechem.
Niedaleko Bradford? To oznaczało, że chłopak z kręconymi włosami będzie godzinę drogi od niego, podczas gdy on będzie z Louisem i… - Harry, na jakim peronie wsiadasz? – zapytał z lekkim zmartwieniem w głosie.
- Na peronie dziewiątym i, boże, nie rzucaj żartami o Harrym Potterze. – Harry puścił mu oczko.
Zayn pragnął zwinąć się w kłębek i rzucić na tory. Harry czekał na jego pociąg. Harry, który shippował jego i Louisa i niewątpliwie będzie go przesłuchiwał przez całą drogę. Choć ostatnim razem, gdy spieprzył, Harry dał mu radę, więc był on względnie przydatny. – W takim razie na ten sam, co ja – powiedział Zayn, lekko na końcu wzdychając.
Twarz Harry’ego zaczęła się niekontrolowanie rozjaśniać. – Louis do nas dołączy?
Zayn zarumienił się i przygryzł wargę. – Nie, erm, on właściwie… jadę zobaczyć właśnie Louisa.
- Gdzie on jest?
- W Doncaster – wyjaśnił Zayn, wstając i chwytając swoją walizkę, gdy ogłoszono przez głośniki, że przyjeżdża ich pociąg. Przecisnęli się pomiędzy wieloma ludźmi i zajęli miejsce przedziale naprzeciwko siebie. – Wyjechał dziś rano.
Harry zmarszczył brwi, używając swojego wzrostu, by ułożyć bagaże ponad ich głowami. – Dopiero dziś rano? Myślałem, że wyjechał ze swoją rodziną na wakacje, czy coś. Nie było go od kilku dni. Dlaczego go nie było?
Młody nauczyciel lekko się zaśmiał. – Pobito go w klubie, ale miał tylko złamany nos. Siniec pod okiem szybko mu zszedł, to było dziwne.
- Więc dlaczego jest w Doncaster?
I proszę. Zayn się tego spodziewał, więc ułożył rękę na małym stoliku i podniósł wzrok, by spojrzeć na Harry’ego. – Powiem ci wszystko i nie chcę, żebyś tu fangirlował, więc jeśli szczerze nie będziesz w stanie tego wytrzymać, wyjdź na parę minut na zewnątrz przedziału. – Obserwował, jak Harry akceptująco pokiwał głową, a jego oczy przepełnione były ciekawością.
- Louis i ja uprawialiśmy seks – powiedział prosto. – Uprawialiśmy seks i potem zasugerowałem mu, że się puszcza. Praktycznie nazwałem go dziwką, Harry! Mojego przyjaciela, którego myślę, że – mojego przyjaciela. Więc uciekł do Doncaster, a ja to naprawię.
Wpatrywał się w twarz Harry’ego, w sposób, w jaki chłopak ewidentnie starał się utrzymać i ukryć swoje emocje. Westchnął, lekko przewracając oczami. – Okej, możesz fangirlować.
Harry wziął głęboki wdech. – Okej, po pierwsze to jest fanboy. Mam penisa, więc jestem niemal pewien, że to wyklucza wszystkie te dziewczęce rzeczy. – Wpatrywał się w wyraz twarzy Zayna. – Kontynuując, tak bardzo, bardzo się cieszę, że ty i Lou w końcu uprawialiście seks, znaczy, to był wielki krok, kiedy Stan i ja również to zrobiliśmy. To oznaczało, że w pełni sobie ufaliśmy w sprawach jednych z najdelikatniejszych części naszych ciał i kochaliśmy się. Może potem stałem się bardziej perwersyjny, ale na początku chodziło tylko o miłość. Sugerowanie mu, że jest dziwką było bardzo nieodpowiednie z twojej strony, jeśli patrzysz na to z tej perspektywy. Oczywiście pewnie już domyśliłeś się, że Louis jest w tobie zakochany? – Zielone oczy wpatrywały się w twarz Zayna, gdy ten kiwnął głową. – Biorąc pod uwagę to, na jak strapionego wyglądasz, nie domyśliłeś się, zanim było za późno, prawda? – Zayn znów kiwnął głową i przysiągłby, że słyszy, jak Harry mamrocze pod nosem jak szablonowo.
- Okej, więc pozostaje pytanie; czy ty też go kochasz? – Harry przekrzywił głowę i głęboko na niego spojrzał. Chłopak z Bradford wiedział, że młodszy już znał odpowiedź i zarumienił się.
-
Louis wszedł na znajome schody przed jego rodzinnym domem z torbą przewieszoną przez ramię. Spojrzał na dwupiętrowy dom i uśmiechnął się na wspomnienia, które były z nim związane. Pamiętał, kiedy razem z Zaynem grali w prawda czy wyzwanie, gdy młodszy był kompletnie pijany i skończyli całując się. Wątpił, by Zayn pamiętał tę noc i ta myśl nieco go zasmuciła.
Wszedł na schody* i szybko zapukał do drzwi, które otworzyła jego młodsza siostra, Lottie. Jej oczy się rozświetliły, złapała brata i jej małe ramiona ciasno się wokół niego owinęły. – Louis! Co robisz w domu? Czego chcesz?
- Czy chłopak nie może bezinteresownie zobaczyć swojej rodziny? – dociął Louis, obracając ją w kółko.
Wypuściła z siebie głośny śmiech i złapała się mocniej. – Poza faktem, że twój nos jest złamany? – zarzuciła, mrugając do niego, gdy postawił ją z powrotem.
Wytknął język. – Jesteś zbyt spostrzegawcza, młoda damo.
- Zupełnie jak jej brat – stwierdził starszy głos dochodzący z przejścia.
- Mama! – Louis przeszedł obok siostry, podszedł do kobiety i mocno ją uścisnął. – Tak bardzo tęskniłem.
Uśmiechnęła się i pocałowała go w skroń. – Ciężko jest się przyzwyczaić do tej ciszy, kiedy cię tu nie ma. Co do twojej obecności tutaj, gdzie jest Zayn? To musi być pierwszy raz od lat, kiedy widzę cię bez niego.
Lekko się spiął i zakaszlał. – On… za niedługo przyjedzie.
- Pokłóciliście się? – spytała, jej kobieca intuicja wygrała z próbą ukrycia przez Louisa, że cokolwiek wydarzyło się pomiędzy nim, a jego najlepszym przyjacielem, Kiwnęła głową na jego ciszę. – Tak myślałam. Lot, pójdziesz na chwilę do swojego pokoju, żebyśmy mogli porozmawiać z Lou? – spytała Jay, szeroko się uśmiechając, gdy dziewczynka pobiegła schodami do swojej sypialni.
- W porządku, o wszystkim mi powiedz – poprosiła, sadzając go przy stole kuchennym i usadawiając się naprzeciw niego.
- Cóż, kiedy Zayn i ja razem zamieszkaliśmy, zaczęliśmy się, erm, zbliżać do siebie? Przyłapał mnie kilka razy z innymi kolesiami i potem raz poszliśmy do klubu, żeby zdobył sobie jakąś dziewczynę, a ja chłopaka, ale mu się nie udało. W każdym razie następnego ranka przytulaliśmy się w naszym łóżku i on obudził się z problemem, a ja… naprawiłem go dla niego. Innego razu całowaliśmy się w sztuce i wszystko było na jakiś czas okej, aż do ostatniej nocy, kiedy mnie pocałował i skończyliśmy, uprawiając seks. – Louis przerwał, by wziąć wdech i kontynuował. – Potem zasugerował, że jestem dziwką, więc uciekłem i przyjechałem tutaj.
Oczy Jay się rozszerzyły i przebiegła ręką po swojej szczęce. – Wow, nie zachowałeś dla siebie szczegółów – wymamrotała, zanim się wyprostowała. – Z tego, co mi powiedziałeś, wnioskuję, że ten chłopak nie jest hetero. Nie ma szans.
Louis cicho się zaśmiał, przebiegając ręką przez włosy. – Ale co powinienem zrobić?
Jay sięgnęła ręką do dłoni Louisa, lekko ją ściskając i szeroko się do niego uśmiechając. – Gdy nadejdzie ta chwila, będziesz wiedział, co zrobić.
- Mamo, nigdy nie idź w kierunku psychologii, bo jesteś okropna w dawaniu rad – powiedział Louis z żartobliwym uśmiechem.
Zaśmiała się i lekko uderzyła go w głowę. – Za niedługo się przekonasz, że to prawda, kochanie. – Na chwilę się zatrzymała. – Mogę tylko spytać… czy ty go kochasz?
Louis otworzył usta i zarumienił się głęboką czerwienią. Chciał jej odpowiedzieć, ale przerwało mu pukanie do drzwi. – Otworzę.
Wstał, przechodząc do holu i do drzwi z nadzieją, że jego rumieniec już zniknął. Wyjrzał, zauważając znaną, opaloną twarz, lekko się do niego uśmiechającą. – Hej, Lou.
- Zayn? – Louis czuł, że opada mu szczęka i całkowicie się rumieni, ponieważ jeszcze przed chwilą o nim mówił. Przez myśl przebiegły mu wspomnienia z poprzedniej nocy i próbował z powrotem skupić się na tym, co właśnie się działo.
Młodszy lekko się skrzywił, ale uśmiechnął. – Hej. Nie mów przez minutę, muszę cię przeprosić. – Gdy to powiedział, Louis nie chciał przerywać, trwał w ciszy. – Jest mi tak nieprawdopodobnie przykro przez to, co ci powiedziałem. Nie uważam, że się puszczasz. Uważam, że jesteś niesamowity. Nie mogę całkowicie cię winić, Louis. Jedynym powodem, dla którego to powiedziałem było to, że byłem zazdrosny… jestem zazdrosny. Jestem zazdrosny o to, że nie byłem pierwszym chłopakiem, który ujawniłby ci ten rodzaj przyjemności i jestem zazdrosny o tych wszystkich kolesi**, którzy przede mną byli w stanie ci pokazać, jak dobrzy byli. – Wziął wdech. – Byłem o nich zazdrosny i wyładowywałem to na tobie i byłem zazdrosny… Louis, byłem zazdrosny, bo cię kocham. Chcę być jedynym kolesiem, z którym będziesz robił te rzeczy i jedynym, z którym będziesz budził się każdego ranka, by się całować lub przytulać. Chcę cię trzymać, gdy będziesz smutny i śmiać się z tobą, kiedy będziesz szczęśliwy. Chcę być tym kolesiem, o którym będziesz mógł bez skrupułów powiedzieć tak, to jest mój chłopak. Chcę, żebyśmy razem się starzeli, patrząc, jak nasze wnuki się bawią, gdy nasze własne dzieci będą szeroko się uśmiechać z powodu tego, jak słodko razem wyglądamy. Jesteś jedynym chłopakiem, do którego czułem coś takiego i to naprawdę mnie przeraziło. Ale teraz wiem, czego chcę i to jesteś ty. Kocham cię.
Przez moment brunet stał przed nim zszokowany, zanim jego ręka się uniosła i jednym ruchem wymierzyła Zaynowi silny policzek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz