**************************************
- NIALLER! NIALLER! NIALLER! – Louis jak burza wpadł do mieszkania. Wyglądało na to, że Niall jeszcze nie wstał, więc chłopak wpadł do pokoju. Gwałtownym szarpnięciem otworzył drzwi i rzucił się na śpiącego w łóżku blondyna, gwałtownie potrząsając go za ramiona.
- Louis! Co ty do cholery robisz? – krzyknął Niall.
- Umowy! Pieprzone umowy, Niall! – Pomachał papierami przed jego twarzą.
- O czym ty gadasz?
- Umowy! – wrzasnął głośno. Zaczął czytać z kartek. – „Louis Tomlinson, chłopak pana Stylesa, nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności za jakiekolwiek niepowodzenie w tej sprawie”, „Członkowie One Direction biorą na siebie pełną odpowiedzialność, jeśli ich kariera upadnie z powodu tej sprawy”.
Niall zmarszczył brwi, a Louis wybuchnął.
- NIALL. Ta pieprzona umowa jest do ujawnienia się!
- Chwila? To dlaczego jesteś taki zły?
- Ta druga umowa! – Rzucił innymi papierami prosto w twarz blondyna. – W skrócie jest tu napisane, że chłopaki zostaną oskarżeni, jeśli to ja coś spieprzę! Oni to wszyscy, kurwa, podpisali, nawet o tym ze mną nie rozmawiając. Harry nic mi, kurwa, nie powiedział! Podpisał papier, w którym jest kurwa napisane, że to on jest odpowiedzialny za wszystko, co się zdarzy! A jego pieprzony prawnik uważa, że to dobry pomysł! Wszyscy zgodzili się na to, nawet tego nie przemyślając! Niall… – Potrząsnął jego ramieniem. – Jeśli to się spieprzy, to wszystko moja wina! Mogę zrobić coś nie tak i ich kariera będzie skończona, a ich to nawet nie obchodzi. Nawet ze mną nie porozmawiali, po prostu radośnie to podpisali, nie myśląc o swoich własnych życiach i co, jeśli zrobię coś, co to zrujnuje?! Nie umiem nawet zrobić śniadania, więc jak mam żyć, wiedząc, że kariera tej trójki jest na moich barkach?
- Louis, nic nie jest na twoich barkach. Uspokój się.
- Nie mogę się uspokoić. Jestem na niego tak cholernie wściekły. Jest taki głupi, nie myśli o tym, co jest dobre dla niego samego. On jest zbyt… Sam nie wiem, po prostu bierze wszystko na siebie i robi rzeczy, których nie powinien tylko dlatego, że jest zbyt dobry i zbyt- Boże, sam nawet nie wiem! To jest po prostu złe. Złe i nie fair w stosunku do niego! Nie fair, właśnie tak! A on robi to z uśmiechem na twarzy! To nie jest dobre. To niezdrowe! Jak wtedy, gdy wypijesz zbyt dużo coli i twoje zęby robią się takie obrzydliwe. To właśnie dokładnie tak! On bierze na siebie zbyt wiele, jest za dobry i ciągle daje, i daje, i daje i to jego zęby stają się przesłodzone przez problemy wszystkich innych ludzi i to jego zęby robią się obrzydliwe! Rozumiesz mnie?
- Louis, czy ty jesteś na niego zły o to, że jest miły?
- On jest zbyt miły! To nieodpowiedzialne!
- Lou, jestem pewny, że czytał ten kontrakt od deski do deski ze sto razy, a jego prawnik sprawdził każde zdanie razem z chłopakami, i jeśli nadal to podpisał, to tego właśnie chce.
- Ja chcę- Ja też muszę ponosić winę! To wszystko nie może być na jego barkach!
- Myślałem, że to było na twoich barkach?
- Niall, jeśli ja coś zepsuję, ich życie jest skończone – powiedział Louis. – I w dodatku cała wina spadnie na Harry’ego.
Niall zmarszczył brwi, rozumiejąc o co mu chodzi, ale wyjął kontrakty z jego dłoni.
- Przejrzyjmy je, Lou. Zróbmy herbatę i uspokójmy się, tak?
- Okej – odpowiedział Louis, pół szepcząc, pół płacząc.
Następną godzinę spędzili czytając uważnie każdą umowę. Były one długie i szczegółowe, a Louis i Niall wypisali na liście każdą zasadę. Potem przejrzeli listę. Louis mówił, czego absolutnie nie mógł zaakceptować, i wykreślali to, na co mógł się zgodzić. Przeczytali plan dotyczący ujawnienia. Polegał on na tym, by zacząć wspominać o „Torry’m” i przyzwyczaić ludzi do tej idei, próbując zwiększyć liczbę Torry shippers. Zaczęliby od wywiadu, gdzie zapytano by Harry’ego o ten klip z Keeka, a chłopcy daliby subtelne wskazówki, że za sceną jest jakiś związek. Wszystko było starannie zaplanowane. Różne kroki prowadzące do ujawnienia się i wskazówki, dopóki wszyscy będą prawie pewni zanim jeszcze Harry rozwieje wszystkie wątpliwości co do Louisa. Plan był taki, by ukrywać jego tożsamość tak długo, jak to możliwe. Coś, za co Louis był niezmiernie wdzięczny.
Kiedy przeczytali wszystko uważnie, Louis wiedział, na które rzeczy związane z jego związkiem z Harry’m mógł definitywnie się zgodzić. Ale były też rzeczy, które uważał, że głupio było w ogóle drukować czarno na białym. Nie, nie powie prasie swojego własnego adresu, adresu Harry’ego, albo swojej pracy. Nie, nie ujawni niczego o ich relacjach seksualnych, i nie, nie wyjdzie na ulicę, wrzeszcząc cokolwiek związanego z zespołem.
Kiedy skończyli, mieli też listę czterech rzeczy, które będą musiały zostać zmienione. Po pierwsze, Louis nie miał zamiaru grać niewiniątka, jeśli to on będzie tym, który coś spieprzy. Po drugie, był pewny jak cholera, że nie ma zamiaru dać Modestowi hasła do swojego konta na twitterze. Po trzecie, nie ma zamiaru być zamieszanym w jakiekolwiek kłamstwa dotyczące swojej osobowości albo życia, jak na przykład to w jaki sposób zarabia na życie, albo jak poznał Harry’ego i tak dalej. Żadnych kłamstw, nie będzie tego robił. Jeśli ludzie nie polubią go dla niego samego, pieprzyć ich. I po czwarte, całkowicie definitywnie nigdy nie miał zamiaru robić żadnych ustawionych, publicznych wyjść. Nie. Dla niego miało znaczenie tylko to, by to było prawdziwe. Ponad wszystko inne nienawidził medialnych intryg i przekrętów. Jeśli mieli się ujawnić, musi być to prawdziwe. Louis westchnął. Teraz to rozgryźli.
- Niall, co ja mam teraz zrobić?
Blondyn wzruszył ramionami.
- Zadzwoń do Harry’ego.
Miał rację i Louis nagle poczuł się zawstydzony swoim wcześniejszym, dramatycznym zachowaniem. Zrzucił to trochę na odruch bezwarunkowy, rzucenie się w tę znajomą ucieczkę, ucieczkę by chronić swoje życie, po tym jak instynkt pociągnął go w dół, ale prawda była taka, że po prostu zostawił Harry’ego samego, nie dając mu możliwości by mógł się obronić, albo powiedzieć chociaż słowo. Ale Louis i tak wybrał jego numer, czując się trochę niespokojnie. Minęła chwila, a potem głośny dźwięk Marimby rozległ się zza jego pleców, prawie przyprawiając go o zawał.
- Och, Jezu Chryste – odetchnął, kiedy obrócił się i odkrył, że stoi za nim Harry, najwyraźniej samemu wpuszczając się do mieszkania. Louisowi trudno było wyczytać cokolwiek z jego twarzy i poczuł się trochę nieswojo. Zwykle Harry był dla niego otwartą księgą.
- Powiedziałeś, że nie mogę dzwonić, ale nie mówiłeś nic o przychodzeniu, więc… – powiedział chłopak, a jego głos ucichł. Louis przewrócił oczami.
- Louis – zaczął poważnie Harry. – Kontrakty, które my wszyscy podpisaliśmy, tam chodziło o mnie i o One Direction. Nie możesz być na mnie o to zły. Te umowy leżały w szafce Harveya od dnia, kiedy dowiedział się, że jestem gejem. Wiem, co podpisałem.
- Ale ty ryzykujesz to wszystko, Harry.
- Wiem, co robię, Louis.
- Harvey powiedział mi, że wcześniej nie chciałeś się ujawnić. A teraz chcesz, i to przez nas?
- Tak.
- Co jeśli zawiodę? Nawet ze mną o tym nie porozmawiałeś. Mam wrażenie, że coś spieprzę i zrujnuję nas i całe twoje życie.
- Niczego nie zrujnujesz, Louis – powiedział gwałtownie Harry, robiąc krok do przodu by chwycić ramiona Louisa w mocnym uścisku. – Wiem, co robię i wszystko będzie w porządku. Nie obchodzi mnie czy ludzie mnie znienawidzą albo moja kariera się rozpadnie, bo mam ciebie. – Jego słowa były szczere, i poważne, i rozgrzały serce Louisa, ale nadal czuł niepokój w związku z tą całą sprawą.
- Harry, boję się, że coś spieprzę.
- Nie zrobisz tego – powiedział chłopak z determinacją.
- Jesteś taki głupi, Harry – Louis powiedział czule. – Tak irytująco troskliwy, i perfekcyjny, i dobry, i robisz te wszystkie rzeczy dla innych ludzi. Ale o siebie też musisz dbać, Haz.
- Lou, wiem, co robię. Wiem to.
- Czytałem te umowy. Mam kilka próśb o zmiany, cztery, mówiąc dokładniej. Jedna z nich to także to, że ja również ponoszę odpowiedzialność. I nadal uważam, że jesteś głupi. Ale kocham cię – powiedział Louis. –…I przepraszam za moje niedorzeczne zachowanie i ten popis wcześniej.
- Louis, czasami musisz zatrzymać się i posłuchać mnie.
- Wiem.
- Jeśli mógłbyś po prostu przystopować z tymi spontanicznymi napadami szału i robić wszystko z trochę większym spokojem, byłoby trochę prościej.
Louis westchnął. Właśnie dostawał wykład od swojego dwa lata młodszego chłopaka, który także miał kompletną rację.
- Taa, mogę nad tym popracować, tak myślę – powiedział wstydliwie, a Harry uśmiechnął się do niego.
- Pocałunek na zgodę?
- Okej – odpowiedział cichutko Louis i wtulił się w jego ramiona.
✿❀✿
- Louis – przywitała się jego mama przez telefon. Louis włączył głośnomówiący, bo przygotowywał sobie do jedzenia coś, co składało się z mleka i czekoladowych kuleczek. Harry był pod prysznicem, a Louis pomyślał, że to będzie dobry czas by porozmawiać ze swoją mamą. – Jak się masz, kochanie? Minęło trochę czasu odkąd ostatnio rozmawialiśmy. Powinieneś dzwonić częściej, tęsknię za tobą, wiesz?
- Wiem, przepraszam, mamo – przeprosił. – Ja też za tobą tęsknię.
- Wszystko w porządku, skarbie? – zapytała.
- Jest w porządku, tak – odpowiedział, siadając przy stole.
- Jak tam w pracy? – zaciekawiła się i Louis powiedział jej o Lindsay, którą właściwie… całkiem polubił. Miło było porozmawiać z mamą, czułą i radosną, taką jak zawsze. Miał wrażenie, że nie rozmawiał z nią od wieków i czuł się zawstydzony. Zapytała go o studia i Louis obiecał jej, że się stara (wiedziała, że oczekiwanie, że zdobędzie A było trochę naciągane), i że trzyma swoje przeciętne C. Louis pytał o siostry, za którymi naprawdę okropnie tęsknił, i dowiedział się, że Lottie miała jakąś fazę buntu, którą jego matka próbowała zdusić, ale pozostałe trzy siostry miały się w porządku i pomagały.
- A jak się ma mój skarb? – zapytała Jay i Louis przewrócił oczami.
- U Nialla wszystko dobrze. Miał wcześniej trochę problemów z dziewczyną, ale teraz jest już lepiej.
- Ał, to niedobrze. Powiedz mu, że i tak był dla niej za dobry, kimkolwiek ona była! Niall zasługuje na kogoś miłego.
- Powiem mu to. – Louis próbował udawać zirytowanego jej czułością do Nialla, ale tak naprawdę nie mógłby bardziej tego kochać.
- A ty? Nadal korzystasz z wolności, prawda? – westchnęła. Miała nadzieję, że wkrótce się ustatkuje.
- Taa um, mamo…? – zaczął wolno Louis i jego serce przyspieszyło rytm. – Właściwie to po to właśnie zadzwoniłem. – Włożył łyżkę pełną czekoladowych kuleczek do ust, przeżuwając gwałtownie. Jak to ująć?
- Dlaczego? – zapytała z przejęciem.
To był właśnie powód, dlaczego nigdy nie rozmawiał z mamą o swoich związkach. Za każdym razem, kiedy wspominał coś, co być może mogło mieć coś wspólnego z miłością, jego matka zaczynała tańczyć w kółku, składając w ofierze diabeł wie co, za tą minimalną szansę, że Louis w końcu znalazł kogoś, kogo chce zatrzymać.
- Poznałeś kogoś? – zapytała.
- Ja, uch… Tak.
- Tak! – wykrzyknęła głośno. – Powiedz mi wszystko! – zażądała.
- Właściwie to-
- Chcę poznać tego chłopca! Ile ma lat? Czym się zajmuje? Jak wygląda? Zgaduję, że jest wysoki, jest wysoki? Jak długo się umawiacie? Hej, jak ma na imię jego mama? I dlaczego jeszcze nie zmieniłeś statusu na facebooku? Wciąż jest „wolny”.
Powód, dla którego nigdy nie wspominał swojej mamie o swoich chłopakach.
- Mamo. Przestań.
- Co? Chce wiedzieć. Zasługuję, żeby wiedzieć, Boo Bear.
- Mamo, to słowo zostało zakazane w twoim słowniku lata temu. Użycie tego przydomku jest karalne.
Czy ona nigdy się nie nauczy?
- Powiedz mi, Louis – rozkazała.
Głęboki oddech.
- Mamo, możesz się upewnić, że nikogo nie ma w pobliżu? Nie chcę, żeby ktokolwiek usłyszał, okej?
- Och, okej. – Rozległ się dźwięk szurania i Louis przeżuł jeszcze trochę czekoladowych kuleczek.
- Tylko nie świruj-
- Czy on jest gotem? – sapnęła. – Ooch, zawsze chciałam poznać jakiegoś gota! Ma kolczyk?
- Nie, on nie jest gotem! – Drogi Panie. – I czy możesz, proszę, być cicho? Jak mam to powiedzieć, jeśli ty ciągle gadasz?
- Dobrze, już dobrze, zrzędo.
Louis zignorował to.
- I czy możesz, proszę mi nie przerywać? Po prostu być cicho i słuchać? – Odpowiedziała mu cisza. - Mamo?
- Powiedziałeś, że mam być cicho!
- Och, na miłość boską. Whatever! No to mówię. – Zirytowany potrzasnął głową, ale kontynuował. – Więc, umawiam się kimś, tak? I to może być dla ciebie trochę szokujące, jak dowiesz się, kim on jest, albo przynajmniej dla Lottie i Fizzy. Tak czy inaczej, on jest tak jakby… uch… trochę znany? – Walczył ze sobą by znaleźć odpowiednie słowa. – Znaczy, ludzie jakby wiedzą kim on jest. Jest jakby znany… wszędzie? Tylko uch- och, racja, prawdopodobnie powinienem o tym wspomnieć. Ludzie nie wiedzą, że jest gejem, więc nie możesz nikomu powiedzieć! Ani słówka! Mówię ci tylko dlatego, że… uch, za kilka tygodni albo miesięcy moja twarz prawdopodobnie będzie w Internecie… Cóż, miejmy nadzieję, że do tego jeszcze długa droga. Naprawdę długa. Tak z kilka kilometrów. Ale tak, on jest sławny.
Uciszył się. Jego matka nie powiedziała ani słowa. Pozostał cicho przez minutę, a potem musiał zrobić nieuniknione.
- To Harry Styles.
Cisza. To ciągnęło się przez dobrą chwilę. Harry zdążył nawet wyjść spod prysznica z ręcznikiem owiniętym wokół pasa i opleść swoje ramiona wokół Louisa, który siedział na taborecie, gapiąc się na telefon.
- Mamo? – powiedział w końcu. – Możesz już mówić.
- OCH, DROGI PANIE! – wypuściła długo wstrzymywany oddech. Naprawdę czekała, aż powie jej, że zasada już nie obowiązuje? – Louisie Williamie Tomlinsonie! Coś ty nawydziwiał!? Czy ty mówisz poważnie? Jakim cudem poznałeś kogoś takiego?
- W klubie? – Skrzywił się, słysząc jej głośny głos.
- Louis! W klubie? Jak w ogóle znalazłeś kogoś takiego w klubie? Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś mi powiedzieć? Miałeś może ostatnio jakichś stalkerów albo wybierasz się na przyjęcie z okazji narodzin dziecka Kim Kardashian?
Taa… uch.
- Mamo. Wyluzuj.
- Louis! Jeśli śpi się z celebrytą, to dzwoni się do mamy! – zganiła go Jay, a Louis przewrócił oczami. Stojący za Louisem Harry zachichotał, a chłopak pacnął go w ramię, którym wciąż go obejmował.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz, Louis?
- Erm… nie. To był Harry. – Zastanawiał się jak ona to przyjmie.
Cisza. Potem odezwała się cicho, jakby próbowała porozmawiać z Louisem, tak, żeby Harry nie usłyszał.
- Czy on tam jest…? Louis. Przysięgam, jeśli powiesz choć słówko, ja-
- On tu jest, mamo. Słyszy cię.
- Och.
- Dzień dobry, pani Tomlinson! – zawołał radośnie Harry, śmiejąc się.
- Myślę, że potrzebuję chwili, a potem do ciebie oddzwonię, Louis.
Louis przewrócił oczami z szerokim uśmiechem na ustach.
- W porządku, mamo. Tylko nie przesadź z ginem.
- Louis! – zbeształa go. – Porozmawiamy później… Boo Bear – dokończyła złośliwie. Och, nie zrobiła tego. Wciąż czuł ciało Harry’ego za sobą. Kurwa, cholernie, kurewsko zajebiście . Niech to cholera.
- Nienawidzę cię – odpowiedział jej. Rozłączyła się i ekran telefonu przygasł. Louis zeskoczył ze stołka, próbując zwiać tak szybko, jak to możliwe. Oczywiście, Harry miał inne zamiary. Zamknął go w swoich objęciach, chichocząc jak idiota.
- Boo Bear?
- Nigdy mnie tak nie nazywaj.
- Hmm, sam nie wiem. Całkiem mi się podoba. – Harry wybuchnął śmiechem.
- Proszę, nie.
- Booooo Beaaar… – Harry przeciągnął to słowo i zostawił pocałunek na linii jego szczęki. – Booo… – Louis odepchnął go.
- Ona jest taka złośliwa! Dlaczego mi to zrobiła! – narzekał, a Harry zaśmiał się głośniej.
- Ty jesteś dokładnie taką samą osobą! Ona jest tobą, ale w wersji żeńskiej i trochę starszej! Jesteś jej dokładną kopią, to jakieś szaleństwo. Mówię ci, możesz być tego pewny. Nie jesteś adoptowany.
- Nie jestem jak moja mama!
- Żartujesz sobie ze mnie? – Harry zaśmiał się drażniąco głośno, kiedy Louis potrząsał głową.
- Nienawidzę cię, Styles.
- Ale kochasz mnie.
Louis wymamrotał pod nosem coś mało inteligentnego, że taa, jasne, okej, może go i kochał. Harry zachichotał i owinął ramiona wokół niego, wyciskając na jego ustach gorący pocałunek. Louis nagle stał się świadomy faktu, że Harry ma na sobie tylko ręcznik. Pocałował dwie jaskółki na jego klatce piersiowej i mógł poczuć na swoim biodrze rosnącą erekcję Harry’ego. Gwałtownie podniósł głowę do góry, a jego oczy spotkały spojrzenie Harry’ego, ciemnozielone i wypełnione pożądaniem.
- Serio? – zapytał. – Uprawialiśmy seks pół godziny temu! Poszedłeś pod prysznic jakieś dziesięć minut temu, i to tylko dlatego, że byłeś cały brudny od spermy!
- Ale ty jesteś taki goooorrrący…! – wyjęczał Harry i pocałował go ponownie, a jego język próbował wśliznąć się do wnętrza ust Louisa. Louis odsunął się.
- Jesteś beznadziejny. – Louis przewrócił oczami, niemniej jednak pozwolił Harry’emu okręcić się dookoła, czując jak przyciska się do jego pośladków. Chłopak ugryzł go w szyję od tyłu, a jego ręce błąkały się po jego brzuchu i klatce piersiowej, sprawiając, że Louis skręcał się z przyjemności.
✿❀✿
Louis leżał na podłodze, grając w gry na swoim telefonie. Harry zainstalował mu jakieś głupie gówno i teraz Louis był uzależniony. Zaczął siedząc na kanapie, ale po kilku rundach skończył na podłodze, ukryty przed wzrokiem kogokolwiek. Kiedy przegrał tę samą planszę po raz ósmy, poddał się z westchnieniem. Był czwartkowy wieczór. Wcześniej miał zajęcia (i usłyszał przypadkiem jak dwie dziewczyny narzekały, że być może Harry Styles nie jest już singlem), a potem pracował przez kilka godzin i poszedł do biura (kwatery głównej Modestu?) razem z Harry’m i Niallem (swoim prawnikiem) i twardo trzymał swoje zdanie. Negocjacje poszły mu całkiem nieźle. Nie musiał podawać swojego hasła do twittera, co było dużym sukcesem. Nie musiał także kłamać o swoim życiu. Jednak największa rzecz, na którą Harry niechętnie się zgodził, to było nie „Harry Styles poniesie odpowiedzialność”, ale zamiast tego „Harry Styles i Louis Tomlinson poniosą odpowiedzialność” i to, jak będą chcieli poradzić sobie z konsekwencjami, będzie zależało od nich. Louis czuł potrzebę by być w tym kontrakcie i móc być w stanie dostać to, na co zasłuży, jeśli coś spieprzy. No a poza tym, zapisanie ich imion razem obok siebie, sprawiło, że czuł się jakby byli małżeństwem, czymś oficjalnym. To było świetne uczucie.
Jedyną rzeczą, której nie udało mu się wyperswadować były ustawione wyjścia między Harry’m a Louisem. Modest nalegał i od razu odmówił usunięcia tego z kontraktu. Ale Niall wymyślił rozwiązanie. Dla dobra Louisa, spotkania te nie będą ustawione, ale również ku zadowoleniu Modestu, będą mogli oni zatrudnić fotografów by zrobili Harry’emu i Louisowi zdjęcia razem, kiedy będą wiedzieć, gdzie się znajdują (co oznaczało w sumie cały czas). Louis opuścił budynek usatysfakcjonowany i kupił Niallowi kolację oraz sportową koszulkę, tylko dlatego, że był on tak wspaniałym dzieciakiem i tak bardzo mu pomógł, no i też dlatego, że kochał go tak cholernie mocno.
Louis ziewnął, leżąc na podłodze. Harry był w studiu, pisząc razem z Liamem i jakimś kolesiem od muzyki, którego imienia Louis nie pamiętał. Otworzył jedno oko, gdy usłyszał jak drzwi od pokoju Nialla otwierają się wolniutko ze skrzypieniem i zobaczył, jak sam blondyn wystawia głowę na zewnątrz. Chłopak szybko przeskanował wzrokiem mieszkanie, a potem wyśliznął się z pokoju, idąc na paluszkach, tak cicho, jak mógł, w kierunku drzwi frontowych.
Louis usiadł z rozbawionym uśmieszkiem i poczekał aż Niall doszedł do drzwi, zanim odezwał się.
- A ty gdzie się wybierasz, Nialler? Cały taki wystrojony i seksowny.
Blondyn zamarł w bezruchu, przeklinając pod nosem. Tak blisko! Westchnął i obrócił się, jęcząc w duchu, kiedy zobaczył uśmieszek igrający na ustach Tomlinsona.
- Widzimy się z kimś, czyż nie? – Louis uśmiechnął się szeroko. Niall wychodził o dziesiątej trzydzieści w czwartkową noc, wyglądając jakby pracował nad tym quiffem godzinami. Prawdopodobnie tak było.
- Po prostu zostaw mnie, Louis.
- Kto jest tym szczęśliwcem, który będzie uprawiał seks z Niallem Jamesem Horanem tego czwartku? – szczerzył się Louis. Jego przyjaciel nie odpowiedział, jęczał za to niecierpliwie, nie ruszając się z miejsca przy drzwiach. – Czy to imię zaczyna się na G?
- Nie śpię z Georgią.
- Jasne – na twarzy Louisa zaigrał uśmieszek i machnął na biednego chłopaka, życząc mu powodzenia w bzykaniu, za co w odpowiedzi dostał środkowy palec. Zebrał się z podłogi i zapakował do łóżka z filiżanką herbaty, decydując się tego dnia iść spać wcześniej.
The Tommo (@TheTommo)
Ogłaszam noc. Długi dzień, uczelnia, praca i interesy w ten sam dzień :)
The Tommo (@TheTommo)
Ale najpierw zróbmy to #AskTommolicious
Na jego ustach zaigrał uśmieszek, kiedy natychmiast zalało jego interakcje. Sprawdził tag i jego oczy rozszerzyły się, kiedy zobaczył jak wielu ludzi już do niego napisało. Niecałe dwie minuty później, #AskTommolicious było w światowych trendach, i Louis poczuł się trochę nieswojo. Nikt nie wiedział kim on jest, jak wygląda czy w ogóle cokolwiek. Nie wiedzieli kim on do cholery jest, a nadal byli tak zapaleni by go poznać i usłyszeć coś od niego.
#AskTommolicious
“Jak poznałeś Harry’ego
“Kiedy poznałeś Hazzę?” – kilka miesięcy temu
“Lubisz jajka?”
“Jaka jest twoja ulubiona liczba?” – 17
“Jaka była pierwsza rzecz, którą Harry powiedział do Ciebie?” – Oops!
“Jaki jest twój ulubiony kolor?”
“Pieprz mnie?” – Spasuję
“Pierwszy pocałunek?”
“Jakie interesy?” – Pilnuj swoich własnych
“Co najbardziej lubisz w Harry’m?” – jego dbałość o szczegóły
Jedno pytanie szczególnie przykuło jego uwagę.
- Max - (@caged_max)
@TheTommo #AskTommolicious Co powiedziała twoja mama o byciu gejem? Jak się ujawniłeś? Ja wciąż się zmagam
TheTommo (@TheTommo)
@caged_max Wspiera mnie. Myślę, że próbowała zrobić ze mnie geja kiedy byłem mały… Kiedy jej powiedziałem, ona zaśmiała się histerycznie, bo uważała, że to niedorzeczne, że w ogóle czułem, że muszę powiedzieć o tym ludziom. Jestem taki gejowski, mój przyjacielu.
- Max – (@caged_max)
@TheTommo Szczęściarz. Chciałbym mieć tak samo.
Ciasny supeł uformował się w klatce piersiowej Louisa i poczuł się zaniepokojony. Szybko nacisnął przycisk „follow” na profilu Maxa i ponownie napisał do niego publicznego tweeta.
The Tommo (@TheTommo)
@caged_max napisz do mnie na DM?
Upłynęło kilka minut, a Louis czekał z niecierpliwością na wiadomość. Kolejna minuta minęła. Kiedy w końcu wiadomość pojawiła się, westchnął z ulgą. Chciał tylko pogadać z tym dzieciakiem, upewnić się, że wszystko było okej.
- Cześć?
- Cześć max!
- Um hej
- Masz kłopoty? Nie chcę się narzucać, chcę tylko pomóc
- Mogę cię zapytać o jedną rzecz
- Tak
- Bałeś się powiedzieć wszystkim innym, w szkole?
- Tak
- Co zrobiłeś?
- Wlazłem na ławkę w szatni, kiedy wszyscy się przebierali i wrzasnąłem, że jestem gejem
- Wow
- Może trochę dramatycznie
- Co zrobili?
- Niektórzy wzruszyli ramionami, a inni nazwali pedałem i mówili, że powinienem spłonąć w piekle
- Och
- Wiesz co ja mówiłem, i co ty powinieneś mówić każdemu kto przezywa cię dlatego, że jesteś gejem? Wydymałem usta I zachowywałem się jak stereotypowy gej, mówiłem “bitch please, mhm, nie wykopałbyś mnie z łóżka, chyba, że miałbym pieprzyć cię na podłodze”
- Omfg
- Oczywiście potem zwiewałem, ale całkiem fajnie było widzieć ich wyraz twarzy (zanim grozili, że mnie zabiją) … Przepraszam, jeśli to nie pomogło
- … jak udaje ci się tak dobrze się stawać w swojej obronie?
- Max, ludzie ciągle dokuczali mi za to, że noszę zbyt ciasne spodnie i za to, że lubię szelki i tylko dlatego, że „wyglądam” gejowsko. Po tym, jak bilionowy raz zostałem popchnięty na szafki, jednego dnia po prostu miałem dość. Powiedziałem, i od tamtego dnia mówię tak za każdym razem, kiedy ktoś coś ma do mnie, “Jestem gejem i jestem z tego cholernie dumny, a jeśli masz z tym problem, to dokładnie wiesz, gdzie go sobie wsadzić”.
- Jesteś świetny. Dziękuję.
Twarz Louisa rozświetliła się, a w jego piersi zabrzęczało od radości. Tak. Pomógł!
- Żaden problem stary
- jedno ostatnie pytanie zanim pójdę?
- Strzelaj
- Nie chcę być niegrzeczny albo wścibski ale… Torry?
- “Ładne buty” “Ładna koszulka”
Uśmiechnął się szeroko, odłożył telefon i zgasił światło.
✿❀✿
- Więc, chłopaki, jak idzie praca nad nowym albumem? – zapytała dziennikarka, a wywiad powoli zbliżał się ku końcowi. Chłopcy usadowieni byli na kanapie, uśmiechając się uprzejmie w kierunku kamer. Louis stał w kącie, częściowo ukrywając się przed Harveyem, który obserwował wywiad kilka metrów dalej, a częściowo dlatego, że był zdenerwowany i nie chciał, żeby ludzie widzieli go, kiedy praktycznie trząsł się z nerwów.
- Idzie absolutnie wspaniale. Właściwie Harry napisał całkiem sporo piosenek – Liam powiedział z dumą, a Zayn klepnął go po plecach.
- Naprawdę? Czy ten album będzie inny od ostatniego?
- Um… – zaczął Harry. – Może trochę bardziej dojrzały?
- Dojrzały, w jaki sposób?
- Troszkę bardziej dorosły?
- I więcej piosenek miłosnych. – Zayn wybuchł śmiechem. Jego komentarz został podchwycony przez dziennikarkę prowadzącą wywiad i kobieta skwapliwie podążyła tą ścieżką.
- Piosenki miłosne? I Harry napisał większość z nich?
- Napisał dużo – powiedział Liam, odrobinę zirytowany tym, jak przekręciła jego słowa.
- Czy to ma cokolwiek wspólnego z tym filmikiem, który krąży po całym Internecie, który wszyscy widzieliśmy, Harold? – Louis zmrużył oczy. To była jego ksywka. Suka, wymamrotał.
- Nie wiem jaki filmik widziałaś, więc… – odpowiedział chłopak i na twarzy Louisa wykwitł szeroki uśmiech.
- Bezczelnie, Harry. Ale wiesz o co mi chodzi, prawda? Ten klip, gdzie w tle widać dwójkę przytulających się ludzi? Czy to byłeś ty, Harry? Możesz to potwierdzić?
- Um…
- Awwww, cały się rumieni! – Zayn uśmiechnął się szeroko, ale Louis wiedział, że to była próba ominięcia tego poważnego pytania. Ich celem było, by ludzie myśleli, że Harry ma coś do ukrycia, a nie całkowite potwierdzenie.
- Aw, słodki mały Hazza! – Liam uśmiechnął się od ucha do ucha i uszczypnął chłopaka w policzek. Przekomarzali się przez chwilę, skutecznie rozpraszając kobietę. Louis patrzył jak Harvey kiwa głową z aprobatą.
- Ale Harry, teraz całkowicie poważnie, czy jest ktoś wyjątkowy w twoim życiu?
- Oczywiście. – Harry uśmiechnął się szeroko, unikając pytania. – Ta dwójka idiotów. Są moimi najlepszymi przyjaciółmi i sprawiają, że czuję się prawdziwym szczęściarzem.
Uśmiechnął się szeroko i w taki sposób, że każdy kto oglądał wywiad, wiedział, że Harry wie, co chcieli usłyszeć i wiedzieli także, że robił to celowo. To był pierwszy z wielu kroków na drodze do ujawnienia się.
~*~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz