**********
Następnego dnia Harry obudził się z ogromnym bólem głowy. Nie miał odwagi udać się dzisiaj do portu, jak miał to zwyczaju robić każdego kolejnego dnia. Usiadł na łóżku, będąc przygnębionym i uświadamiając sobie, że ponownie został sam.
Tak bardzo chciał iść do portu, nawet gdyby miał tam być tylko i wyłącznie dla Nialla. Ten chłopak wydawał się być odrobinę samotny, nigdy nie widział go z rodziną i szczerze trochę mu współczuł. Obiecał sobie, że później do niego napisze.
Harry wczołgał się na kanapę, siadając z miską płatków śniadaniowych w dłoniach i oglądając telewizję, zwyczajnie nie wiedząc, co innego mógłby robić.
Za każdym razem, gdy zamykał oczy, w myśli miał widok zapłakanego Louisa, zaś w każdym zakamarku jego umysłu wkoło odtwarzały się te słowa, które tak bardzo go zabolały.
Westchnął i potrząsnął głową.
~*~
Louis rozważał, czy pójść dzisiaj na treningi, czy zostać jednak w domu. Ostatniej nocy mama spędziła z nim trochę czasu, czekając, dopóki się nie uspokoił. Szatyn jednak nie wyjaśnił powodu zaistniałej sytuacji.
Louis nie miał motywacji, by udać się do portu i udawać, że nic się nie stało. Zayn potrafił, z pewnością, mając ten głupkowaty uśmiech wymalowany na twarzy, mając Eleanor przy boku. Chłopak naprawdę nie chciał spotkać dzisiaj żadnego z nich.
Opuścił dom, nie odzywając się pojedynczym słowem, zostawiając matkę i dziewczynki same. Poczuł na sobie zmartwione spojrzenie kobiety, jednak zignorował to, zamykając za sobą drzwi.
Odwrócił głowę, mijając drzwi do domu Harry’ego, po czym spojrzał przez okno wyglądające na salon. Zauważył włączony telewizor oraz czubek lokowatej czupryny za niewielką kanapą.
Spuścił wzrok i ściągnął wargi, zanim odszedł, udając się w stronę portu.
~*~
Niall podciągnął spodnie i poprawił koszulkę. Otworzył szafkę, zostawiając w niej kilka drobiazgów, po czym delikatnie zamknął ją na kluczyk.
Wówczas usłyszał kroki oraz głosy, doskonale mu znajome.
- Nie ma go w pobliżu klubu. Zadowolona? – odparł chłopak.
- Owszem – rzekła dziewczyna. – Dzięki, Zayn.
Niall poruszył się ostrożnie między szafkami, skrywając się za jedną z nich. Obserwował jak brunetka przytuliła Zayna, zaś ręce chłopaka były zaciśnięte wokół jej nadgarstków, przyciągające ją lekko do niego.
Niall nie mógł się powstrzymać i kichnął, sprawiając, iż para się odwróciła, natychmiastowo się od siebie odrywając.
- Kto tu jest?
Blondyn wychylił się, ze słuchawkami w uszach, udając, że słucha muzyki.
- Cześć! Jak leci? – Niall nałożył okulary przeciwsłoneczne, machając. – Do zobaczenia później!
I właśnie tak Niall Horan stał się świadkiem jednej z najbardziej niezręcznych sytuacji.
~*~
Harry prędko znudził się telewizją. Chciał spędzić ten dzień w porcie, jednak oczywiste był fakt, iż tam nie pójdzie. Będąc wciąż w piżamie, udał się na górę do swojego pokoju, siadając na wprost pianina.
Pianino było jak jego pamiętnik; zbyt wiele emocji było uwięzionych wewnątrz niego, którym musiał nareszcie dać upragniony upust. Wszystkie jego myśli należały Louisa, tak jak i jego serce oraz każdy centymetr jego ciała.
- Tęsknię – wymamrotał Harry, przejeżdżając palcami po blacie. Przypomniał sobie tamten poranek w Southampton, kiedy został obudzony przez Louisa, wygrywającego cudowną melodię. – Mam nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczysz. – uniósł pokrywę i delikatnie przejechał po biało-czarnych klawiszach. – I mam nadzieję, że zrozumiesz, że zrobiłem to dla ciebie.
- Posłuchaj, kochanie. – Anne ciasno przytuliła syna. – Wiem, że teraz widzisz to inaczej i to normalne. Jeśli jednak opowiesz o wszystkim Louisowi, na pewno zrozumie. On chce być z tobą. Mówię poważnie.
- Nie mogę! Boję się, że Zayn zrobi z nim to samo, co ze mną, mamo. Nie zniszczę mu życia jeszcze bardziej.
- Szczerze nie sądzę, żebyś jakkolwiek mu je zniszczył. Myślę, że sprawiłeś, że stał się szczęśliwszy. Nie zdajesz sobie z tego sprawy, Harry.
- Zobaczymy…
I know I’m far from perfect, nothing like your entourage.
Harry delikatnie naciskał na klawisze, co chwilę wzdychając, nie zaprzestając śpiewania. A co, jeśli Louis go słyszał? Prawdopodobnie był w porcie, jednak co, jeśli nie poszedł? Co, jeśli został?
I can’t grant you any wishes, I will not promise you stars.
Harry zamknął oczy, rozluźniając ramiona. Tym razem nacisnął mocniej, kontynuując.
But don’t ever question if my heart beats only for you, it beats only for you.
~*~
Louis zawahał się przed wejściem do restauracji. Wiedział, że mógł tam spotkać Anne, czy chciał tego, czy nie, jednak ostatecznie zebrał się w sobie i usiadł naprzeciw baru.
- Poproszę szklankę soku pomarańczowego.
Louis uniósł podbródek, napotykając uśmiechniętą Anne. Przełknął ciężko.
- Wszystko w porządku, Louis?
Przytaknął.
- Pozwól, że po prostu przyniosę sok.
Spuścił głowę, mamrocząc ciche dziękuję i zamykając oczy. Wie, odparł, wie o czymś. Zresztą dlaczego miałaby nie wiedzieć? W końcu jest jego matką. Louis westchnął, starając się zapomnieć, zanim nie poczuł dłoni, spoczywającej na jego ramieniu.
Rozchylił powieki i odwrócił się, napotykając parę ogromnych, niebieskich oczu oraz ten niewinny uśmiech, wymalowany na ustach Irlandczyka.
- Wszystko okej, kolego? – zapytał Niall, zaś Louis zwyczajnie przytaknął. – Nie wyglądasz zbyt dobrze…
- Cóż… wczoraj pokłóciliśmy się z Harrym.
Właściwie sam nie miał pojęcia, dlaczego mu o tym powiedział. Może dlatego, iż Niall był przyjacielem Harry’ego i zapewne coś wiedział, albo też dlatego, że po prostu chciał się komuś wyżalić, kto nie będzie go oceniać i będzie choć odrobinę obiektywny.
- Chcesz o tym porozmawiać?
Louis poddał się, przytakując. Gdy Niall zamówił śniadanie, obaj udali się do stolika, gdzie Niall zawsze miał w zwyczaju siadać z Harrym.
Upił łyk soku i spojrzał na niego.
- Pokłóciłem się z Harrym i teraz czuję się źle z tym, co mu powiedziałem.
- Dlaczego się pokłóciliście? – Niall uniósł brew.
- To długa historia, Niall – rzekł wprost. – Różnimy się, tak sądzę.
Niall pomyślał, że powinien mu opowiedzieć o wszystkim i pokazać nagrania ze swojej komórki, choć wyjaśnienie tego byłoby co najmniej trudne.
- Myślę, że powinieneś o czymś wiedzieć, Louis – wymamrotał blondyn, stukając palcami o blat stolika.
Miał zamiar mu powiedzieć. Twarz Louisa była blada, zaś jego oczy wciąż były zapuchnięte od płaczu. Musiał mu powiedzieć. Mogło to pogorszyć sprawy, albo też nie, jednak zwyczajnie nie miał innego wyjścia.
- Mów, Niall.
~*~*~
- Louis William Tomlinson! Natychmiast wracaj z powrotem na łódź! Nie mamy czasu do stracenia!
Louis odwrócił się, spoglądając na ojca, który zawsze się do niego tak odnosił, gdy ten był wściekły.
- Porozmawiamy później, Niall. Nie miałem pojęcia, która to już godzina. Przepraszam.
Niall obserwował jak Louis wstał, po chwili odchodząc. Ściągnął usta i postanowił dokończyć konsumowanie posiłku, mając nadzieję na dokończenie tej rozmowy później.
Miał zbyt wiele rzeczy do pokazania. Nie tylko nagrania, ale również zdjęcia, jakie udało mu się zrobić. Niall wydawał się być tutaj niewidzialny, przynajmniej dla wielu osób stąd, jednak nauczył się brać z tego korzyści, pomagając osobom, które szczerze jej potrzebowały. Dzięki temu choć na chwilę mógł poczuć się jak prawdziwy bohater.
Zatracił się w swoich przemyśleniach, dopóki ktoś mu w tym nie przeszkodził. Ktoś, kogo Niall nie mógł zapomnieć. Na nowo powrócił widok tych czekoladowych oczu oraz złocistych włosów.
- Hej.
Niall spojrzał na Liama, stojącego tuż za nim.
- Nie miałbyś nic przeciwko, gdybym usiał na chwilkę?
Chłopak potrząsnął głową, zaś tamten spoczął naprzeciwko niego. Na jego twarzy wymalowany był ten uroczy, nieśmiały uśmiech, ten sam, który sprawiał, iż Niall nie mógł się powstrzymać od oddania przyjaznego gestu.
- Obserwowałem cię w ciągu kilku ostatnich dni, Niall.
Blondyn niemalże się zakrztusił kawałkiem naleśnika, odkasłując.
- Przepraszam?
- Wiem o tym. Widziałem cię. Wiem, że szpiegujesz Zayna. Nie mam tylko pojęcia, dlaczego.
Niall wytarł usta serwetką, nie będąc w stanie oderwać od niego wzroku. Przełknął, starając się znaleźć odpowiednie słowa na wytłumaczenie swojego czynu.
Jednakże żadnych nie znalazł.
- On niszczy komuś życie, komuś, kto na to nie zasłużył.
- Masz na myśli Harry’ego, prawda? – zapytał Liam, zaś Niall przytaknął po chwili, wzdychając. – Znam Harry’ego. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Właściwie to Zayn, Harry i ja, jednak oddzielnie. Nigdy nie byliśmy ze sobą w grupie.
- Och. Co się wydarzyło?
- Harry chronił mnie, kiedy to Zayn wraz ze swoją paczką wyśmiewali się ze mnie, jednak ja nigdy nie ochroniłem niego, gdy Zayn postanowił zrobić to samo z Harrym za to, iż przyznał się do bycia gejem. Zayn i ja staliśmy się kumplami, a ja nie chciałem przechodzić przez to samo ponownie. Wiem, jestem tchórzem – rzekł, przytakując. – Teraz tego żałuję.
Niall zamilkł, jednakże Liam prędko przerwał niezręczną ciszę.
- Chciałem, żebyś wiedział, że jestem z tobą. Harry to dobry chłopak i od kiedy przestał zwracać na mnie jakąkolwiek uwagę, a ja z całego serca pragnę mu tym razem pomóc, cieszę się, wiedząc, iż jest osoba, która chce mu pomóc z własnej, nieprzymuszonej woli. Dziękuję.
- Jest jedną z niewielu osób, które zainteresowały się mną, odkąd przyjechałem do portu. Można by powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Myślę, że należy mu się wsparcie. Zayn i jego wierna paczka mogą być i z Liverpoolu, bądź nawet skądkolwiek, jednak ja przyjechałem tu z Mullingar i oni nie robią na mnie najmniejszego wrażenia.
Liam słysząc te słowa, zaśmiał się dźwięcznie, zaś po chwili sam Niall odpowiedział mu tym samym, rumieniąc się.
- Lubię cię, Niall. Wydajesz się być świetnym chłopakiem.
Niall natychmiast spojrzał w dół, ukrywając coraz to większy rumieniec, uśmiechając się słodko.
- Tak, też myślę, że jesteś całkiem miły.
~*~
Louis opuścił łódź, będąc pochwalonym za dobre wyniki. Przeczesał palcami włosy, kiedy uświadomił sobie, iż stała przed nim Eleanor, obsypująca jego twarz krótkimi pocałunkami.
- Jedne z lepszych czasów, co? Gratulacje, kochanie! – krzyknęła, ciasno tuląc go do siebie. – Jestem z ciebie taka dumna.
Louis przymknął powieki, nie odzywając się ani słowem i oddając uścisk. Powoli wracał do starego życia, czując się naprawdę dziwnie. Tego życia, w którym miał wszystko, jednak wciąż mu czegoś brakowało. Teraz już wiedział, czego. Harry od zawsze był tą iskrą, która rozpalała ogień, która dająca mu siłę i motywację do dalszych treningów, nauki oraz uśmiechania się bez względu na to, co się działo.
- Pomyślałem, że moglibyśmy pojechać do Southampton. Do mojego mieszkania. Co o tym myślisz, El?
Ta uśmiechnęła się szeroko i przytaknęła, całując czule jego usta i prędko chwytając za rękę.
~*~
- Co masz zamiar zrobić, Zayn?
- To proste. Najpierw musisz naprowadzić go do mnie, od tego zaczniemy. Wymyśl coś, powiedz, że zamiast mnie czeka tam na niego Louis, czy coś w tym rodzaju.
- Wiem, co chcesz zrobić. Nie możesz go pobić jak kiedyś. Louis mógłby to zauważyć.
- Nie posunę się aż do tego stopnia, nie jestem głupi. Powiem wprost, ma zostawić Louisa w spokoju. Będę go szantażować. Harry jest wrażliwy i niesamowicie słaby. Jeżeli nie odejdzie, zdyskwalifikuję go z zawodów, zaś jego chłoptaś wyleci z klubu żeglarskiego. Wiem, jak to zrobić, jeśli odmówi. Zrobiłem to samo z Harrym, to przeze mnie wyleciał z drużyny footballowej.
- A potem co?
- To wystarczy. Postraszę go, El. Znając Harry’ego, prawdopodobnie zakochał się w Louisie. Albo przynajmniej coś do niego czuje. Kochał mnie, dlaczego nie miałby się zakochać w takim chłopaku jak Louis?
- Tak myślisz?
- Jestem stuprocentowo pewny i wiedz, że dobrze to wykorzystam.
Liam zdjął słuchawki, oddając je z powrotem Niallowi. Właśnie przesłuchał ostatnie z nagrań, które blondyn miał zapisane na swoim telefonie, za każdym razem podsłuchując rozmowy dwójki, chowając się między szafkami w szatni dla zawodników.
- Louis o tym wie? – zapytał. – Powinieneś mu powiedzieć.
- Miałem zamiar – odpowiedział naraz. – Ale musiał iść. Z drugiej strony, jest o wiele więcej rzeczy, które muszę mu pokazać…
- Harry także powinien wiedzieć. W swoich rękach masz wiele ważnych informacji, Niall, a Harry mógłby z tego skorzystać. Lubię cię, bystry z ciebie chłopak i jestem pewien, że zapewne zauważyłeś, iż Harry nie pojawił się ostatnio w porcie.
- Mhm – przytaknął. – Oczywiście. Louis mówił, że się pokłócili, więc chciałem pokazać mu wszystko, co tylko mam.
- Niall, wiemy co jest między Harrym a Louisem. Na pewno nie poszło im o jakiś drobiazg. Harry musiał dać mu do tego wystarczający powód. Na ostatnim nagraniu słychać, jak Zayn wyjaśnia Eleanor, co ma zamiar zrobić. Myślę, że to oczywiste.
~*~
Eleanor wraz z Louisem znajdowali się w mieszkaniu chłopaka w Southampton. Louis trzymając ręce w kieszeniach, kroczył wzdłuż korytarza, przypominając sobie ostatni raz będąc tutaj. Mógłby przysiąc, iż miał przed oczami uśmiechniętego Harry’ego, biegającego wokół salonu. Jego wyobrażenie było tak przejrzyste, aż Louis pomyślał, że on naprawdę tu był. Zamiast Eleanor, czuł jego gorące pocałunki na własnym ciele, a kiedy bawił się opadającymi włosami dziewczyny, mógł poczuć te króciutkie, rozczochrane loczki, zaplatające się wokół jego szczupłych palców.
Wyszeptała mu do ucha, że go kocha, zaś Louis ograniczył się do przymknięcia oczu oraz pocałowania jej, być może myśląc, iż jego wyobrażenie mogłoby stać się tak realne, by zamiast Eleanor był przy nim jego ukochany.
Przez korytarz, pomiędzy pocałunkami i czułościami, skierowali się do pokoju, swobodnie opadając na łóżko. Przeturlali się, zmieniając pozycje, zanim Louis tym razem nie usadowił się na górze. Palce Eleanor muskały jego klatkę piersiową, gdy jego usta na moment przykleiły się do jej zaczerwienionych warg. Po chwili, te same palce ściągnęły jego koszulkę, która wylądowała w odległym kącie sypialni.
- Tak bardzo za tobą tęskniłam, Lou – odparła niemalże szeptem, składając na jego obojczyku czuły pocałunek.
Louis nie odpowiedział. Stwierdził, że z jego ust wypłynęło już za dużo kłamstw, których szczerze miał już dość. Szatyn oczywiście nie tęsknił za nią w ten sam sposób.
~*~
Harry zdecydował się wyjść z domu, chcąc przespacerować się wokół portu. Wiedział, że na dzisiaj już koniec treningów, jednak bał się, iż po drodze mógł spotkać Louisa w towarzystwie Eleanor. Mogło być nawet gorzej! Mógłby także niechcący natknąć się na Zayna, a była to dla niego rzecz ostateczna.
Schował ręce do kieszeni, kierując się wzdłuż deptaka. Być może pomyślał, iż świeże powietrze pozwoli mu choć na moment zapomnieć.
- Harry!
Odwrócił się, wzrokiem napotykając Nialla wraz z Liamem. Ściągnął brwi, widząc ich razem, lecz po chwili zatrzymał się, czekając, by się przywitać.
- Hej – odparł oschle. Nie ze względu na Nialla, co było dość oczywiste, zaś dzięki obecności Liama. Harry wciąż nie był przyzwyczajony do widoku chłopaka, przechadzającego się po porcie.
- Co słychać, Harry?
- Szczerze, bywało lepiej. Potrzebujecie czegoś?
- Musimy porozmawiać.
~*~
Louis prawie całkowicie rozebrał dziewczynę, nie wypowiadając przy tym ani słowa. Eleanor drżała pod jego dotykiem i dyszała z każdym jego ruchem, pomimo faktu, iż chłopak praktycznie niewiele robił.
Biodra Eleanor rytmicznie się poruszały, ocierając się o Louisa. Definitywnie go to podniecało, jednak nie było to dla niego wystarczające. Przynajmniej nie to, o czym myślał, gdyż to Eleanor znajdowała się pod jego ciałem, a nie Harry.
- Mhm, Lou. – dziewczyna była zawsze jedną z tych, które lubiły przesadnie reagować, by tylko podnieść temperaturę w łóżku – nawet jeśli Louisa to denerwowało. Wygięła się w łuk i pewnie chwyciła dłoń Louisa, nakierowując ją w dół jej bielizny, niemo prosząc, by w końcu jej dotknął.
Jednak Louis, czując jej ciepło i wilgoć, zabrał rękę z powrotem.
- Co się dzieje? – zapytała nieśmiało Eleanor, natychmiast się rumieniąc z powodu odrzucenia chłopaka.
- Przepraszam, nie mogę. – Louis oderwał się od niej i wstał, poszukując swojej koszulki. – To nie twoja wina, naprawdę, to ja.
W pokoju nastała cisza, dopóki brunetka nie przerwała jej cichym szlochem. Odwrócił się, widząc dziewczynę zaplątaną w pościeli ze łzami, spływającymi po policzkach.
- El… Ely, Eleanor, co się stało? – przysunął się do niej z koszulką w dłoniach, czule tuląc ją do piersi. – To nie twoja wina…
Wciąż nie mogła powstrzymać się od płaczu, zaciśniajac uścisk w jego ramionach. Louis ułożył podbródek na czubku jej głowy, pozwalając zanurzyć się niej w zagłębieniu jego szyi. Delikatnie głaskał ją po plecach, kiedy to nadal drżała, roniąc coraz więcej słonych łez.
Louis ostatecznie odsunął się, unosząc jej podbródek, tym samym zmuszając ją do spojrzenia w jego stronę.
- Dlaczego mnie nie kochasz, Louis?
Chłopak westchnął.
- Jak już mówiłem, to nie twoja wina.
~*~*~
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/44719110060/tlumaczenie-bbots-rozdzial-34
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/45190823198/tlumaczenie-bbots-rozdzial-35
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/45286883443/tlumaczenie-bbots-rozdzial-36
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/45355184030/tlumaczenie-bbots-rozdzial-37
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/45987795879/tlumaczenie-bbots-rozdzial-38
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/46069520117/tlumaczenie-bbots-rozdzial-39
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/46263706234/tlumaczenie-boots-rozdzial-40
http://addicted-to-your-taste.tumblr.com/post/46495200712/tlumaczenie-bbots-rozdzial-41
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz