*arry wymknął się z ogromnej posiadłości, którą cały zespół postanowił wynająć podczas pobytu w Stanach. Wsiadł do swojego samochodu i ciesząc się swoim niezauważonym zniknięciem zatrzasnął drzwi od czarnego auta. Odetchnął głęboko i po chwili uruchomił silnik wyjeżdżając przez bramę na ruchliwą ulicę. Jadąc przed siebie rozmyślał o tym co ma właśnie zamiar zrobić, wiedział że gdyby ktoś się dowiedział, chłopacy nie zapomnieliby mu tego do końca życia, a nawet dłużej. Nikt nie mógł się dowiedzieć, dlatego też zależało mu na dyskretnym opuszczeniu ich tymczasowego domu, nie chciał zrobić niczego złego, nikomu przecież nie stanie się krzywda. Tak sobie tak tłumaczył bojąc się, że jeżeli pomyśli o tym logicznie to cofnie się i już nigdy nie odważy tego zrobić. Nie mógł zrezygnować nie teraz. To trwa już zdecydowanie za długo, trzy lata kochania Louisa, wielbienia go, zachwycania się nim na każdym kroku. W jego głowie przez cały ten czas nieustannie brzmiało jedno imię Louis, Louis, Louis. Po jakimś czasie to uczucie stało się męczące, patrzenie na szatyna, na jego perfekcję, bo tak, w oczach Harry’ego Tomlinson był idealny, jak gdyby Bóg poświęcił mu więcej czasu niż innym osobom. Jego drobne ciało, malutkie dłonie, śliczny uśmiech, który rozświetlał dzień Harry’ego, błękitne tęczówki, małe zmarszczki przy oczach, po których loczek chciał przejechać palcami. Czuł, że wariuje od tej miłości, i zdecydował że czas najwyższy to skończyć, to znaczy nie miłość oczywiście, tego loczek sobie nie wyobrażał. Musiał w końcu wyznać Louisowi co do niego czuje, zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę i dowiedzieć się czy ma jakieś szansę. Oglądał te dziwne, babskie programy, a tam ciągle mówiono o komunikacji i otwartości jako sukcesie związku, tak więc zamierzał być komunikatywny, i porozmawiać z Louisem, wyjaśnić mu wszystko i odkryć przed nim swoje serce. Zrobi to wszystko, ale nie teraz może później, ponieważ przeglądając strony w Internecie, natknął się na jedno ciekawe ogłoszenie, i odkrył co rozwiąże wszystkie jego miłosne problemy. Jeżeli to się nie powiedzie wtedy przystąpi do plany B, czyli komunikacja.
Sprawdził adres na karteczce i zmarszczył brwi widząc mały domek, nie tak wyobrażał sobie to miejsce, ale pozory mylą więc wzruszył ramionami, zgasił silnik i wpatrywał się w drzwi budynku. Teraz albo nigdy Styles zmotywował sam siebie, ale nadal nie ruszył się z miejsca, obserwując dom z oddali. Nagle drzwi pomalowane na błękitno, tak samo jak i okiennice, otworzyły się i jakaś drobna kobieta patrzyła dokładnie w jego stronę, po chwili pomachała do niego ręką przywołując go do siebie, po czym zniknęła w środku. Wyszedł powoli z samochodu i wolnym krokiem zmierzał na spotkanie, do którego przygotowywał się od dwóch miesięcy. Przyglądał się okolicy, która wyglądała nad wyraz normalnie, podejrzanie normalnie jak dla niego, ale ostatnio chyba mu odbijało, więc nie przejął się zbytnio swoimi spostrzeżeniami. Stanął przed wejściem i wyciągnął dłoń by zapukać, lecz zanim to zrobił drzwi otworzyły się przed nim zapraszając go do środka.
- Hmm… dziękuję – powiedział głośno i przestąpił próg, podskoczył zaskoczony gdy drzwi zamknęły się za nim z cichym kliknięciem – w coś Ty się wpakował Styles, a tak chcesz podać Louisowi eliksir miłości, genialnie, po prostu genialnie – uderzył się dłonią w czoło i pokręcił głową załamany swoim pomysłem, który wydawał się taki dobry, no właśnie wydawał się.
***
Rozejrzał się po korytarzu i czuł się zaskoczony, to miejsce nie powinno tak wyglądać, przynajmniej w jego wyobrażeniach było zupełnie inne.
- Zapraszam do salonu – kobiecy głos przerwał ciszę i loczek ponownie podskoczył gdy usłyszał słowa kobiety.
Ociągając się ruszył w stronę, gdzie spodziewał się odnaleźć salon. Tak jak myślał korytarz zaprowadził go do obszernego pokoju, gdzie na fotelu siedziała kobieta, nazywana przez Harry’ego w myślach czarownicą, co przecież nie było złym określeniem. Hermiona też była czarownicą a wszyscy ją lubili, no może prawie wszyscy, ale to akurat jest mało istotne.
- Dzień dobry – przywitał się i nerwowo podrapał kark i przeczesał włosy.
- Nie ma się czym denerwować Harry – powiedziała spokojnie nalewając herbatę do dwóch filiżanek – usiądź proszę i przestań tak uparcie szukać wzrokiem czarnego kota, ponieważ go nie mam.
- Oh ja wcale nie…- chciał zaprzeczyć, ale naprawdę właśnie tego szukał, w końcu każda wiedźma ma koty, tak zawsze jest w filmach. Powinna mieć kota, miotłę i czarne, długie włosy, o i kocioł z eliksirem, po to przecież tutaj przyszedł.
- Czyżbym nie odpowiadała Twoim standardom wiedźmy Harry? – zaśmiała się obserwując go dokładnie, na co zarumienił się i otworzył usta w zaskoczeniu, nie wiedząc co powiedzieć.
- Skąd pani wie, że… - zaczął zszokowany wlepiając w nią wzrok.
- Dobrze, może zajmiemy się sprawami ważnymi, ponieważ spieszę się na zlot, wiesz miotła jest już przygotowana – mrugnęła do niego okiem śmiejąc się z reakcji chłopaka.
- To nie jest śmieszne – burknął zawstydzony swoimi dziecinnymi myślami.
- Oczywiście, więc przygotowałam to o czym rozmawialiśmy, chodź twierdzę że jest to naprawdę nie potrzebne.
- Nie zna pani Louisa, on mnie nie kocha, to znaczy jak brata tak, ale nic poza tym – westchnął opierając brodę na dłoni.
- A rozmawiałeś z nim o tym?
- Komunikacja i rozmowa to plan B, jeżeli plan A nie wypali – wyjaśnił wyraźnie chcąc zakończyć tą rozmowę.
- Mhm… plan A czyli eliksir? – dopytywała go.
- Tak, mogę go dostać?
- Dobrze, ale jesteś niecierpliwy, jak Ty wytrzymałeś trzy lata kochając Louisa z daleka? – podeszła do szafki i wyjęła z niej mały flakonik, z błękitnym jak oczy Lou płynem.
- To ten eliksir? – kręcił się na sofie podekscytowany nie mogąc oderwać wzroku od buteleczki.
- Tak, a teraz skup się i posłuchaj mnie uważnie, ponieważ nie będę powtarzać. Możesz wlać trzy krople wywaru do jakiegoś wywaru, słyszysz chłopcze? Trzy krople nie więcej, zamieszasz i dasz mu do wypicia, a on musi spojrzeć w Twoje oczy, tylko w Twoje Harry, jeżeli wypije go ktoś inny eliksir nie zadziała na Louisie, nawet jeżeli nalejesz mu go ponownie, więc bądź ostrożny, eliksir działa tylko trzy dni, później czar pryska, ale chłopak będzie pamiętał wszystko co robił pod jego wpływem. Jeśli nie uda Ci się, rozkochać go w sobie w ciągu tych dni, on Cie nie pokocha Harry, eliksir nie ma aż takiej mocy, zrozumiałeś?
- Tak, tak wiem wszystko, mogę już go wziąć proszę.
- Jest Twój, wykorzystaj go dobrze.
- Dziękuję, dziękuję to ja już pójdę – podskakując z podekscytowania zmierzał ku drzwiom, a kobieta patrzyła na niego z wątpliwościami w oczach.
- Jesteś pewny, że wszystko wiesz? – spytała ostatni raz gdy stał już za progiem.
- Tak, zrozumiałem o co chodzi, do widzenia – zbiegł po schodach i pobiegł do samochodu.
- Nic nie rozumiesz Harry, kompletnie nic – machnęła ręką a drzwi zatrzasnęły się z hukiem, o jej nogi otarł się duży, czarny kot wpatrujący się w nią przenikliwymi zielonymi oczami. – chodź tu Kiernan, poobserwujemy tą katastrofę z daleka.
***
Harry krzątał się po kuchni nucąc pod nosem jakąś przypadkową melodię. Szykował właśnie dwie herbaty w identycznych kubkach, jedną dla siebie druga dla Louisa, który niedługo będzie jego Louisem. Wlał powoli trzy krople do jednego z kubków, przy okazji pijąc ciepły napój z drugiego, zamieszał łyżeczką i obserwował jak herbata przyjmuje normalny kolor mimo iż przed chwilą była niebieska, wzruszył ramionami – Co mi szkodzi, przecież nic się nie stanie – przechylił całą zawartość flakonika i wlał ją do kubka, na dnie buteleczki została ostatnia kropla.
- Hazz możesz na chwilę przyjść! Ty debilu! Trzymaj te swoje, głupie telefony przy sobie, mam gdzieś że masz ich kilka, jeżeli musisz to wsadź je sobie w tyłek, byle by nie leżały w moim cholernym pokoju, bo obiecuję, że Cię zabiję! – krzyczał Zayn i loczek pędem pobiegł w stronę sypialni mulata, wiedząc że Malik zawsze spełnia swoje groźby. Minął po drodze roześmianą Gemmę, która szykowała się stojąc przed lustrem.
- Ratuj swoje telefony – doradziła mu śmiejąc się.
- Właśnie próbuję to zrobić! – odkrzyknął i wpadł do pokoju Zayna.
***
Niall siedział w kuchni i zajadał płatki, przyglądając się rozhisteryzowanej Gemmie, która szykowała się na randkę z Ashtonem. Blondyn cieszył się, że ta dwójka nareszcie postanowiła się umówić, i przestali posyłać sobie szczenięce spojrzenia, za każdym razem gdy dziewczyna odwiedzała swojego brata. Nagle blondynka opadała na krzesło naprzeciwko niego i głośno westchnęła.
- Co jest ? – zapytał z pełną buzią przyglądając się jej twarzy.
- Boże Niall, nie mów kiedy masz coś w ustach, i nie pij mleka z kartonika. Wszystkie Twoje zarazki…
- Ejj nie mam żadnych zarazków – zaprotestował ze śmiechem patrząc na jej minę.
- Jasne, jasne Horan.
- Cieszę się, że się zgadzamy Styles – stwierdził i wrócił do jedzenia.
- Chyba pójdę się przebrać, w tym nie wyglądam najlepiej – wstała i zaczęła krążyć po kuchni. – Nawet nie wiem gdzie się wybierzemy, a co jeżeli pójdziemy do parku? Ten strój totalnie nie pasuje na takie wyjście, tylko się zbłaźnię… O Boże idę się przebrać.
- Matko, Gemma możesz przestać? Nawet ja zacząłem się denerwować, usiądź, masz tu herbatę i się uspokój. To jest Ashton, przecież znacie się od jakiegoś czasu, widział Cię nie raz, nie ucieknie z krzykiem jeśli zauważy, że ubrałaś taki a nie inny strój prawda?
- Myślisz? – zapytała z wątpliwościami w głosie i objęła dłońmi kubek.
- Jasne, nie wyglądasz gorzej niż zwykle, jeśli nie uciekł za pierwszym razem, teraz na pewno nie zwieje.
- Świnia z Ciebie Horan.
- Nie prawda, służę tylko dobrą radą wariatko – wlał ostatnie krople mleka do miseczki i jadł ignorując Gemmę mówiącą o tym, że kolor jej paznokci nie pasuje do jej torebki. Od czasu do czasu śmiał się i przewracał oczami słysząc jej słowa. Wstał i odstawił miskę do zlewu, poczym odwrócił się w jej stronę, chcąc jeszcze się z niej ponabijać.
- O której ma przyjechać Twój książę z bajki.
- On wcale nie jest… - podniosła na niego swój wzrok i otworzyła usta w zdziwieniu, wlepiając w niego oczy.
- No kim nie jest, nie dokończyłaś Gemms – usadowił się wygodnie na blacie kuchennym i czekał na jej odpowiedź.
- Jak mnie nazwałeś? – zapytała cały czas wpatrując się w niego, z jakimś dziwnym błyskiem w oczach.
- Gemms? Coś nie tak? – usłyszał głośne westchnięcie, które wydobyło się z jej ust. Dziewczyna oparła głowę na dłoni i uśmiechnęła się do niego delikatnie.
- Niall, jesteś… jesteś moim księciem z bajki.
- Co? – spojrzał na nią zdezorientowany.
- Jesteś taki piękny – kolejny raz westchnęła.
- Dobrze się czujesz Gemma?
- Nigdy nie czułam się lepiej – wstała i podeszła do niego powoli, wyciągając dłoń w jego stronę.
Blondyn usłyszał dzwonek do drzwi, i kroki któregoś z chłopaków, który zbiegał by je otworzyć. Zeskoczył z blatu i stanowczym ruchem odsunął dziewczynę.
- Chyba Twoja randka przyszła.
- Co? – patrzyła na niego marszcząc brwi. – ale o kogo Ci chodzi? Przecież jesteś tutaj.
***
Zayn po raz drugi został obudzony przez dźwięk czegoś głośnego. Zakrył twarz poduszką, mieli wolny dzień a on chciał go wykorzystać śpiąc, ktoś miał dla niego jednak inne plany. Podniósł się z łóżka wciągając na siebie dresy, poszedł otworzyć te cholerne drzwi, ponieważ nikt nie kwapił się do tego. Na progu stał Ashton.
- Cześć stary, jest Gemma?
- Hej, wchodź i sam jej poszukaj, ja wracam do łóżka. – powiedział Zayn i odszedł od drzwi, w drodze powrotnej spotykając Liama.
- Kto to? – zapytał szatyn.
- Ashton, przyszedł po Gemmę, idę do… - nie dokończył gdy do ich uszu doszła zbyt głośna rozmowa, wydobywająca się z kuchni.
***
- Cześć Gemma – oboje odwrócili się w stronę drzwi, gdzie stał uśmiechnięty Ashton.
- Hej – powiedziała dziewczyna i ponownie stanęła twarzą w twarz z Niallem.
- Możemy iść Gemms? – zapytał chłopak nie mogąc doczekać się ich pierwszej, oficjalnej randki.
Odwróciła się do niego gwałtownie, ze złością.
- Nie mów do mnie Gemms, tylko mój Niall może mnie tak nazywać.
- Co? – powiedzieli w tym samym momencie chłopacy.
- O co tu chodzi? – zdezorientowany Ashton patrzył na blondyna.
- Mnie w to nie mieszaj stary – Niall podniósł ręce pokazując, że nic nie zrobił i jest nie winny – na razie – poklepał chłopaka po plecach i przeszedł obok niego wychodząc z kuchni.
- Jesteś gotowa Gemma? – zapytał dziewczynę podchodząc do niej bliżej.
- Gotowa na co?
- Na naszą randkę.
- Naszą? W sensie moją i Nialla?
- O czym Ty mówisz? Byliśmy na dziś umówieni, zapomniałaś?
- Nie chcę iść z Tobą Ashton, chyba się nie zrozumieliśmy, chcę spędzić czas z Niallem, moim Niallem.
- Słucham? Przecież jeszcze dziś rano rozmawialiśmy…
- Przestań ok.? Nie chcę być nie miła, ale to jakaś katastrofalna pomyłka, kocham Nialla i… - nie dokończyła, ponieważ chłopak obrócił się na pięcie i wyszedł z ich posiadłości trzaskając drzwiami.
***
Całej scenie z korytarza przyglądali się Liam i Zayn. Po wyjściu Ashtona stali chwilę w ciszy.
- O cholera – pierwszy odezwał się Zayn.
- No, o cholera – dodał Li.
- To będą ciężkie wolne dni – podsumował mulat, a Liam jedynie skinął głową, po czym rozeszli się do swoich pokoi, Malik spać, a szatyn podzielić się nowinkami z Sophie.
***
Harry wracając do kuchni, zauważył Ashtona znikającego za drzwiami, a po chwili minęła go Gemma, która szeroko się uśmiechając biegła do salonu. Istny dom wariatów pomyślał, ale zaraz skupił się na najbardziej istotnej rzeczy, mianowicie – eliksir. Wszedł do kuchni i sięgnął dłonią po pełny kubek, z letnią już herbatą. Biorąc miksturę z lekko drżącymi dłońmi skierował się do sypialni szatyna. Odetchnął głęboko i zapukał, czekając aż Lou pozwoli mu wejść.
- Proszę – usłyszał cichy głos chłopaka i uchylił drzwi wchodząc do środka. – O hej Hazz, miałem właśnie oglądać film, dołączysz się?
- Hmm… tak pewnie – przysiadł się obok Lou, i wyciągnął w jego stronę dłoń z kubkiem – Zrobiłem herbatę, trochę wystygła, ale…
- Dla mnie? Dziękuję – starszy wziął naczynie z jego ręki, a Harry z podekscytowaniem obserwował jak błękitnooki dużymi łykami wypija całość, po czym odstawia kubek na stoliku nocnym i obraca się w jego stronę. – To co, oglądamy?
Styles patrzył na niego uważnie, wlepiając swoje tęczówki w te należące do Louisa. Nie zauważył żadnej zmiany w zachowaniu chłopaka, ale pewnie eliksir nie działał od razu w jakiś widoczny sposób. Posłał mu lekki uśmiech, który ten odwzajemnił. To chyba jakiś znak prawda? Chociaż właściwie Lou zawsze się do niego uśmiechał, ale teraz było jakoś inaczej, w końcu chłopak wypił eliksir.
- Lou możemy porozmawiać? – zapytał niepewnie, spoglądając nieśmiało na szatyna.
- Oczywiście, coś się stało Harry? – Tomlinson usiadł naprzeciwko niego i przyglądał się loczkowi z zaciekawieniem.
- Lou ja… - przerwał by zaczerpnąć powietrza, teraz albo nigdy pomyślał i otworzył usta – Louis ja naprawdę Cię lubię.
- Ja też Cię lubię Hazz, ale to chyba wiesz – zaśmiał się, ale zamilkł gdy dostrzegł rumieńce na policzkach młodszego, i to jak mocno się w niego wpatruje.
- Ale Louis, ja Cię lubię-lubię, rozumiesz? Nie tylko lubię, wiesz o co mi chodzi? – zapytał Styles wbijając w niego wzrok i łapiąc delikatnie jego dłoń.
- Ohh… lubię-lubię, to znaczy że Ty…
- Tak Louis, od bardzo dawna.
- Ja… Harry, ja też Cię lubię-lubię – przyznał starszy i mocno połączył ich palce, delikatnie muskając ustami dłoń młodszego.
- Naprawdę? – westchnął loczek i przybliżył się do chłopaka, prawie siadając mu na kolanach.
- Tak, po prostu myślałem, że Ty nic do mnie nie czujesz, bałem się powiedzieć prawdę.
- Ohh Louis tak bardzo Cię…
- Kocham – wtrącił starszy.
- Co?
- Bardzo Cię kocham Harry – wyjaśnił, po czym pocałował czule wargi młodszego, przytulając go do siebie, na co loczek zamruczał głośno i wtulił się w szatyna. Właśnie spełniały się jego najskrytsze marzenia, i mimo iż to tylko wpływ eliksiru, miał zamiar sprawić, że Lou naprawdę się w nim zakocha.
***
Niall siedział z Zaynem w salonie i oglądał mecz, cały czas słysząc jakieś hałasy dochodzące z kuchni, po której krążyła Gemma, która powinna być na randce, lecz postanowiła z niej zrezygnować z niewiadomych powodów.
- Ashton wyszedł dość wkurzony prawda? – zaczął Zayn odrywając wzrok od meczu.
- Taaa… nie wiem co się między nimi wydarzyło, ale to było cholernie dziwne, ale nie mam zamiaru w to wnikać. Niech sami to wyjaśnią.
- W sumie racja. – mulat wzruszył ramionami i chciał odwrócić wzrok w stronę telewizora, ale kątem oka dostrzegł wchodzącą do pokoju Gemmę, która niosła coś na tacy.
- Niall – zaczęła dziewczyna przysiadając się obok blondyna.
- Hmm… - mruknął, nadal patrząc na ekran telewizora i śledząc akcję na boisku.
- Pomyślałam, że może zgłodniałeś, wiesz widziałam że jadłeś tylko płatki, więc zrobiłam coś dla Ciebie - mówiła, delikatnie przeczesując włosy chłopaka swoimi palcami.
- Co? – odsunął się od niej i spojrzał na tacę, z którą przyszła do salonu.
- Ugotowałam coś dla Ciebie- uśmiechnęła się i usiadła bliżej niego, muskając dłonią jego policzek – zjesz? – zapytała z nadzieją.
- Mogliśmy coś zamówić, nie musiałaś gotować, ale właściwie to jestem głodny – stwierdził i sięgnął po talerz z przygotowanym daniem.
- Chciałam zrobić coś tylko dla Ciebie – powiedziała, na co Niall zakrztusił się i zaczął kaszleć, robiąc się czerwonym na twarzy.
- Co? – wykrztusił, patrząc na nią, załzawionymi od kaszlu oczami.
- Smakuje Ci? Powiedz, że smakuje. Włożyłam w to całe moje serce z miłością, dla Ciebie.
- Nie jesteś zabawna Gemma. – burknął Horan, odsuwając się na drugi koniec kanapy – możesz już skończyć swoje żarty.
- Nie smakuje Ci? Przepraszam, przepraszam, myślałam, że to Twoje ulubione danie. Mogę zrobić coś innego, na co masz ochotę blondasku?
- Słucham?! – krzyknął zdenerwowany Niall.
- Cóż, zrobię wszystko dla mojego księcia z bajki.
Zayn parsknął śmiechem i wyciągnął telefon z kieszeni, pisząc jak najszybciej do Liama, Payn nie mógł tego przegapić, w końcu ponabijają się z wiecznie żartującego sobie z nich Irlandczyka. Usłyszał kroki na schodach i Li wpadł do salonu z zaciekawionym spojrzeniem.
- Jakiego przedstawienia nie mogę przegapić Zayn? – zapytał siadając obok bruneta.
- Niall został księciem z bajki – parsknął Malik i wskazał głową na blondyna i Gemmę, która przysuwała się coraz bliżej niego, a chłopak nie miał już miejsca na ucieczkę.
- Nazwij mnie tak jeszcze raz Malik a pożałujesz – warknął Horan, próbując delikatnie odepchnąć ręce Gemmy od swojego ciała, niestety bezskutecznie.
- Uuuu Ni – zaśmiał się Payn – a kto jest Twoją księżniczką?
- Jak to Liam nie widzisz? – zachichotał brunet.
- Jesteście popieprzeni, a ja chcę oglądać mecz – zaczął zrzędzić, rzucając wszystkim zezłoszczony wzrok.
- Ohh Ni, oglądaj sobie mecz – zaczęła Gemma słodkim głosem.
- To siedź tu i się nie odzywaj, bo mnie wkurzasz – stwierdził zimnym głosem i rozsiadł się wygodnie, ponownie skupiając swoją uwagę na meczu. Po chwili poczuł coś na swoich kolanach. Zerknął w dół i zobaczył jak Gemma układa wygodnie swoją głowę na jego nogach. Patrzył na nią zszokowany, i nie ruszył się nawet przez chwilę, nie wiedząc co ma zrobić. Nim minęło jego pierwsze zaskoczenie, dziewczyna wzięła jego dłoń i zaczęła bawić się jego palcami. Spojrzał zszokowany na chłopaków, a ta dwójka nie miała lepszej miny niż on.
- Co ona robi? – zapytał ich, bojąc się na nią chociażby zerknąć.
- Cóż – zaczął Liam jak zwykle opanowany – wydaje mi się, że bawi się Twoimi palcami, nie widzisz głąbie?
- Spieprzaj Liam bo zaraz wstanę – zagroził mu blondyn.
- Doprawdy? Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe, z Twoją księżniczką na Twoich kolanach.
- To nie jest moja księżniczka! – krzyknął głośno – Gemma usiądź. - Dziewczyna podniosła się powoli i usiadła cały czas trzymając go za rękę. – idę sobie stąd, mam dość waszych żartów. – wstał szybko wyrywając swoją dłoń z uścisku dziewczyny.
- Gdzie idziesz Ni? – spytała, wpatrując się w niego rozanielonym wzrokiem.
- Idę spać.
- Ohh mogę iść z Tobą?
- Co? – cofnął się byleby tylko znaleźć się dalej od tej dziewczyny, która niczym nie przypominała Gemmy.
- Możemy przecież spać razem. Już sobie to wyobrażam, Ty i ja razem jednym…
- Jezu, stop, nie kończ. Ja śpię u siebie, a Ty u siebie, i tego się trzymajmy, dobranoc – odwrócił się i staną na schodach.
- Słodkich snów Ni, mam nadzieję, że mi się przyśnisz. – Zerknął na nią przez ramię akurat gdy posyłała mu buziaka, wbiegł szybko do pokoju i zakluczył za sobą drzwi.
- Co tu się do cholery dzieje?
***
Niall siedział zamknięty w pokoju, i zorientował się, że jest dopiero dziewiętnasta, nie ma szans by zasnął o tej godzinie. Posiedział jeszcze przez chwilę w swojej sypialni, ale nie mógł wysiedzieć sam, więc zdecydował się wrócić do salonu i znosić towarzystwo Zayna i Liama i ich popieprzone żarty, mając nadzieję, że Gemma jest już u siebie w pokoju.
- A jednak wróciłeś po swoją księżniczkę – powiedział Zayn.
- Niestety gdzieś zniknęła – dodał Liam.
Niall usiadł na kanapie ignorując docinki przyjaciół. Siedzieli oglądając jakiś program w telewizji, a raczej dwójka z nich oglądała a Naill nerwowo rozglądał się po pomieszczeniu.
- Co się tak wiercisz? Uspokój się – powiedział Zayn przyglądając się Irlandczykowi.
- On czeka na swoją królewnę – zaśmiał się Liam puszczając oczko do mulata.
- Odpieprzcie się – powiedział Niall. Od kilku godzin próbował zrozumieć co wstąpiło w Gemmę, nie była sobą tego był pewny. Ciągle powtarzała mu jaki jest piękny, kochany. Zaczynało go to przerażać. Z rozmyślań wyrwał go ciężar na jego kolanach, to była Gemma z miską popcornu.
- Hej piękny – powiedziała całując go w policzek i zabierając mu całą jego przestrzeń – jednak nie poszedłeś spać?
- Nie mógł zasnąć bez Ciebie – odpowiedział jej Zayn.
- Hej Gemma, mogłabyś zejść z moich kolan? Sofa jest duża.
- Nie, Twoje kolana są o wiele wygodniejsze – powiedziała i po raz kolejny go pocałowała.
Niall usłyszał gwizdy i śmiech swoich przyjaciół, którzy wymieniali między sobą porozumiewawcze, wszystko wiedzące spojrzenia. Miał dość tej sytuacji, gdy poczuł że dziewczyna chce go nakarmić popcornem, wstał zrzucając ją ze swoich kolan i usiadł obok niej głośno wzdychając.
- Coś się stało kochanie? Boli Cię coś? Może jesteś głodny? Może zrobić Ci masaż? – pytania wylatywały z ust dziewczyny, a Niall patrzył na nią i ciągle zastanawiał się co stało się z prawdziwą Gemmą.
- Chcę jedynie pooglądać telewizję, pozwolisz? – zapytał, próbując ponownie wyswobodzić się z jej objęć.
- Możemy to robić razem – powiedziała dziewczyna, układając się wygodniej na kolanach blondyna.
Spędzili tak jakiś czas oglądając program w telewizji, od kilkunastu minut Gemma się nie odzywała, spojrzał na dziewczynę i odkrył fakt, że blondynka zasnęła. Wziął ją na ręce i ignorując komentarze Liama i Zayna, zaniósł dziewczynę do jej pokoju. Wychodząc poszedł do swojej sypialni i kładł się spać z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie o niebo lepszy niż obecny.
***
Niall jęknął i wtulił twarz w poduszkę, kto budzi go waleniem w drzwi o tej godzinie? Chciał tylko się wyspać, wieczorem grają koncert i musi być wypoczęty.
- Czego? – jęknął pozbawionym radości głosem.
Usłyszał jak drzwi otwierają się i po chwili zamykają. Leżał nie podnosząc głowy i nie zaszczycając intruza swoim spojrzeniem. Domyślił się, że to któryś z chłopaków postanowił zafundować mu tak wczesną pobudkę. Materac ugiął się po jednej stronie, a ktoś usiadł szukając sobie wygodnego miejsca. Po chwili stało się coś, dzięki czemu przekonał się że to żaden z przyjaciół nie siedzi teraz obok. Poczuł miękkie usta na swoim nagim ramieniu, gdy ktoś zaczął całować powoli jego odkryte ciało.
- O mój Boże – wydarzenia z dnia poprzedniego powróciły do niego z zawrotną prędkością – to nie może być prawda – podniósł powoli jedną powiekę i ujrzał wpatrującą się w niego Gemmę z tacą pełną jedzenia.
- Dzień dobry blondasku, zrobiłam dla Ciebie śniadanie, macie dziś koncert, więc musisz mieć dużo siły na scenie – mówiła delikatnym głosem, czule głaszcząc go po włosach bawiąc się blond kosmykami opadającymi mu na czoło.
- Boże myślałem, że to tylko sen – westchnął załamany i podniósł się powoli siadając.
- Śniłeś o mnie skarbie? Już nie musisz, teraz jestem tutaj – uśmiechnęła się i pochyliła dając mu krótkiego buziaka prosto w usta. – a teraz jedz, smacznego.
Naprawdę nie chciał jeść tego co przygotowała. Dziewczyna zachowywała się jak wariatka i zaczynał się jej obawiać. Jej zachowanie stało się nie do przewidzenia i przerażało go. Był jednak bardzo głodny, a jeżeli już go obudziła, to niech chociaż z tego skorzysta. Pałaszował posiłek w milczeniu chcąc jak najszybciej zjeść i uciec od Gemmy. Gdy skończył naleśniki z bitą śmietaną poczuł jak dziewczyna wyciąga w jego stronę palec i wyciera kącik jego ust, na którym pozostała śmietana, po czym oblizuje go z uśmiechem.
- Najadłeś się?
- Tak – odparł krótko i odstawił tacę.
- Nie podziękujesz mi? – zapytała smutnym głosem.
- Ohh jasne dzięki – uśmiechnął się lekko i chciał wstać, lecz zatrzymały go dłonie Gemmy na jego biodrach. – Hmmm… Gemms możesz mnie puścić, chciałbym iść się ubrać.
- Przecież nie jesteś nago Niall – zachichotała i usiadła na jego wyciągniętych nogach przejeżdżając palcem po jego ustach.
- Dobra Gemma wstawaj, muszę iść, i proszę uspokój się wreszcie. – Chciał ją ściągnąć ze swojego ciała ale nie pozwoliła mu na to.
- Nie przywitałam się dziś z Tobą.
- Powiedziałaś dzień dobry, to było przywitanie, a teraz wstań – poprosił tracąc powoli cierpliwość.
- Ojj daj spokój Ni – objęła dłońmi jego kark i przysunęła swoja twarz bliżej jego, powoli go całując.
Zamarł nie zdolny do najmniejszego ruchu, ocknął się gdy poczuj jak język dziewczyny przesuwa się po jego wardze, prosząc o pozwolenie. Odepchnął ją gwałtownie i wybiegł z pokoju, pędząc po schodach, wpadł do kuchni w samych bokserkach.
- A Tobie co się stało? – zaśmiał się Liam widząc jego wystraszoną twarz.
- Pocałowała mnie! Rozumiecie?! Pocałowała mnie! – krzyczał rozgorączkowany.
- No i co się wielkiego stało? Zachowujesz się jakby to był Twój pierwszy pocałunek – prychnął Zayn.
- Nie słyszycie?! Gemma mnie pocałowała, to było… fuj, fuj… Ona ma wspólne geny z Harrym fuujj.
- Nie całowałeś się z Harrym tylko z Gemmą – zauważył Liam.
- Ja jej nie całowałem! – krzyknął wściekły – ona wtargnęła do mojej sypialni tak nagle i wzięła mnie z zaskoczenia.
- Matko to mogłeś się zakluczyć, jeśli tak bałeś się o swoją cnotę. – zadrwił Payn i przybił sobie piątkę z Zaynem wychodząc, zostawiając zrozpaczonego blondyna samego.
***
Louis obudził się czując na sobie ciało młodszego chłopaka. Spojrzał w dół i ujrzał burzę loków okalającą najpiękniejszą twarz na ziemi. Nie mógł uwierzył, że loczek go chce i odwzajemnia jego uczucia. Pochylił się i pocałował Harry’ego we włosy, na co młodszy przybliżył się jeszcze bardziej do szatyna. Lou uśmiechnął się i zaczął bawić się lokami Stylesa.
- Musisz tak mocno ciągnąć, nie jestem lalką – powiedział oburzony Harry, wybudzając się ze snu.
- Tobie też dzień dobry kochanie – odezwał się Louis siadając.
- Długo już nie śpisz? – zapytał loczek przecierając oczy i ponownie opierając głowę o pierś starszego, którego ręka automatycznie powędrowała na plecy Harry’ego.
- Jakiś czas, nie chciałem Cię obudzić skarbie.
- Nic się nie stało i tak musimy zaraz wstawać.
- Ale możemy jeszcze poleżeć i się poprzytulać – zaśmiał się figlarnie i położył się przyciągając loczka i łącząc razem ich usta.
- Kocham Cię – wyszeptał Harry, gdy się od siebie oderwali.
- Też Cię kocham Curly, bardzo, bardzo mocno – powiedział Louis przypieczętowując te słowa pocałunkiem.
***
Zayn i Liam siedzieli w salonie gotowi do wyjścia, przyglądali się swoim przyjaciołom, krzątającym się po domu. Wczorajsze wydarzenia krążyły w powietrzu i żaden z nich nie wiedział co tak właściwie się dzieje.
- Liam? - zapytał Zayn.
- Hmm…
- Możesz mi powiedzieć kiedy ten zespół zamienił się w szpital psychiatryczny?
- Co masz konkretnie na myśli? – zdziwił się Liam, nie odrywając wzroku od sceny rozgrywającej się w kuchni, gdzie Harry i Lou skradali sobie pocałunki, nawet się z tym nie kryjąc.
- Obsesyjnie zakochana Gemma, wystraszony Niall – zachowujący się jak pieprzona uciekająca panna młoda, Harry i Lou nie kryjący się ze swoimi uczuciami, i my…
- Co my?
- Jak jacyś popieprzeni sanitariusze, doglądający by nic im się nie stało.
- Ojj tam marudzisz Zayn, to przed nami to nic innego jak Larry, w końcu są razem.
- Lepiej późno niż wcale, niby dorośli a podchody robili jak dzieci – wtrącił Zayn.
- Właśnie, a Niall i Gemma, hmm… dostarczają nam rozrywki, musisz to przyznać.
- To fakt, ale Liam…
- Ohh Zayn, przestań się przejmować – szatyn spojrzał na przyjaciela – przynajmniej możemy im trochę podokuczać.
- Faktycznie może masz rację.
- Oczywiście, że mam. Zawsze mam rację – powiedział Liam, na co Zayn prychnął – a teraz chodź -kontynuował szatyn – trzeba znaleźć Nialla chowającego się przed swoją lady, zgarnąć Larry’ego bo spóźnimy się na własny koncert.
***
Niall stał na scenie po kolejnej piosence, która powoli zbliżała ich do zakończenia koncertu, a on miał dość tego dnia. Louis i Harry cały czas czule się dotykali, właściwie nie robiąc nic niestosownego, ale nawet ślepy by dostrzegł że coś się między nimi dzieje, za to Liam i Zayn cały czas śmiali się i drwili z jego porannego zachowania, ciekawe co oni by zrobili w jego sytuacji. Cały czas czuł usta Gemmy na swoich wargach i to wcale nie było przyjemne uczucie, wprost przeciwnie był przerażony. Dodatkowo dziewczyna cały czas go obserwowała, śledziła za nim wzrokiem gdy przechadzał się po scenie, śpiewał, grał, a nawet kiedy bezczynnie stał. To go krępowało i czuł, że się rumieni a nienawidził tego. Miał ochotę wstrząsnąć Gemmą i sprawić, by zachowywała się normalnie, a nie jak jakaś histeryczka, albo szalona fanka. Nawet nie zorientował się, gdy zaśpiewali ostatnią piosenkę i schodzili ze sceny za kulisy. Chwycił butelkę z wodą i napił się gdy delikatne ramiona oplotły go w pasie a dziewczyna przytuliła się do jego pleców, muskając ustami jego kark. Potarł twarz dłońmi, obrócił się w jej stronę i dostrzegł jej szczęśliwe, błyszczące tęczówki wpatrujące się w niego… no właśnie z czym, miłością, uwielbieniem? Sam już nie wiedział.
- Byłeś wspaniały Niall, taki profesjonalny, przystojny, uwodzicielski, seksowny i cały mój.
- Mówisz o mnie?
- Oczywiście, że o Tobie kochanie – przytuliła się do niego, wtulając twarz w jego szyję – nie mogłam oderwać od Ciebie wzroku.
- Mhm – mruknął niezadowolony, chcąc iść już do samochodu, gdy dziewczyna stanęła na palcach całując go w kącik ust, po czym splotła ich dłonie razem, cały czas się uśmiechając. To byłoby miłe, gdyby nie to że to wszystko robiła Gemma, a Niall naprawdę nic do niej nie czuł, oprócz oczywiście przyjaźni. Podniósł wzrok i dostrzegł wpatrzonego w nich Ashtona. Zaklął w myślach i odsunął od siebie dziewczynę, szybko wychodząc.
***
Aston był za kulisami, oglądał koncert swoich przyjaciół, zespołu One Direction, chociaż nie wiedział czy nadal może ich tak nazywać, a tym bardziej jednego z nich Nialla Horana. Z tej odległości mógł zobaczyć wpatrująca się w Irlandczyka Gemmę, która jeszcze nie dawno takie spojrzenie posyłała mu. Gdy koncert się skończył poczekał chwilę by chłopcy zeszli ze sceny i poszedł, by pogratulować im show. Widok jaki zastał w garderobie zwalił go z nóg. Gemma, jego Gemms całowała tlenionego blond Irlandczyka. Dostrzegł jeszcze jak blondyn wymawia bezgłośnie przepraszam, ale on nie chciał jego przeprosin. Nie chciał więcej widzieć Nialla i Gemmy.
***
Siedzieli w samochodzie, który wiózł ich do domu, a blondyn nie mógł zapomnieć wzroku Ashtona. Byli kumplami, ale teraz chłopak na pewno go nienawidził. Naill myślał, że Gemma zareaguje jakoś na obecność Ashtona, ale ona jak zaklęta nawet na niego nie spojrzała. To wszystko nie mieściło się w jego głowie. Patrzył przez okno, a Gemma siedziała wtulona w jego bok, z głową na ramieniu blondyna. Czuł zapach jej perfum, i delikatny spokojny oddech, ponieważ dziewczyna zasnęła. Chciał ją odsunąć, ale nie miał serca jej budzić, może i go drażniła ale nadal była jego przyjaciółką.
- Och śpiąca królewna i książę – zaśmiał się Zayn. – chyba musisz obudzić ją całusem, albo zanieść ją do jej królewskiego łoża.
Samochód zatrzymał się, a Niall podniósł dziewczynę i ignorując komentarze przyjaciół, zaniósł ją do jej sypialni. To stało się chyba jakimś ich zwyczajem, ona zasypia on zanosi ją do łóżka, wszystko robiło się coraz dziwniejsze.
***
Było późne popołudnie, siedzieli na dworze odpoczywając po wczorajszym, męczącym koncercie, zdecydowali poleniuchować przy basenie, rozkoszując się słońcem i przyjemnym ciepłym powietrzem. Louis i Harry całowali się i obściskiwali w kącie basenu, jak najbardziej oddaleni od przyjaciół. Zayn wylegiwał się na leżaku, wystawiając twarz do słońca, i podśmiechując się pod nosem z zakochanych par. Liam zajmował leżak po jego prawej stronie i przeglądał jakąś kolorową gazetę, natomiast Niall siedział brzdąkając na swojej gitarze i mocząc nogi w chłodnej wodzie. Usłyszał gwizd Zayna i podniósł głowę ciekawy co spowodowało taką reakcję u Malika, gdy tylko to zrobił wiedział już wszystko. Gemma paradowała właśnie brzegiem basenu ubrana jedynie tylko w strój kąpielowy. Przysiadła obok Nialla i zaczęła machać swoimi stopami pryskając ich wodą.
- Mogłabyś się ubrać?
- Przecież nie jestem nago Ni – zamoczyła dłoń w wodzie i opryskała blondyna.
- To nazywasz strojem? Zakryj się czymś, ludzie na Ciebie patrzą. – rzucił w nią ręcznikiem, który odrzuciła śmiejąc się głośno.
- Nie musisz być zazdrosny, i tak jestem cała Twoja.
- Nie jestem zazdrosny Gemma, idź popływać bo chyba słońce Ci zaszkodziło.
- Chodź ze mną – splotła ich palce razem patrząc na niego wyczekująco.
- Nie dziękuję – odłożył na bok gitarę, na którą spojrzała Gemma.
- Kochałeś kiedyś jakąś dziewczynę bardziej, niż swoją gitarę?
- Słucham?
- Nie ważne – odwróciła od niego wzrok i patrzyła na niebo, na którym pojawiały się chmury.
- Powtórz – powiedział ostro.
- Nie dziękuję – użyła jego słów, i cmoknęła go w policzek.
- Idź popływać, serio – próbował uwolnić swoją dłoń z jej uścisku, w skutek czego wepchnął dziewczynę do wody z głośnym pluskiem. Po chwili wynurzyła się kaszląc, prychając i piszcząc coś nie zrozumiałego.
- Jej, Niall nie mogłeś być bardziej delikatny jeśli chciałeś zobaczyć ją w mokrym stroju kąpielowym? – skwitował Zayn patrząc na swój mokry od wody leżak.
- Co ona krzyczy? – zainteresował się Liam.
- Coś w stylu nie umiem pływać, tak mi się wydaje – powiedział powoli Zayn, po chwili rozumiejąc swoje słowa. – matko ona się topi czy coś. No Horan bądź bohaterem i ją uratuj.
Niall zerknął na dziewczynę, która wyglądała jakby naprawdę miała kłopoty. Skoczył do wody i podpłyną do miejsca w którym się znajdowała i objął ja w talii.
- Hej, uspokój się chyba nie chcemy utonąć prawda? – mówił do niej powoli, aż dziewczyna objęła dłońmi jego kark i przytuliła się mocno, przywierając do niego całym ciałem. – Nie wiedziałem, że nie potrafisz pływać, przepraszam.
- Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz blondasku – poczuł jak oplata go nogami w pasie i wtula w niego.
- Chyba będzie padać – stwierdził patrząc w niebo. – lepiej stąd wyjdźmy.
- Mhm.
- Nie puścisz mnie prawda? – zaśmiał się patrząc na jej twarz.
- Nie, dziękuję.
- Tak myślałem.
***
Był już późny wieczór, gdy wszyscy rozchodzili się do swoich pokoi by położyć się spać. Na zewnątrz szalała burza, a pioruny swoim błyskiem rozświetlały sypialnię Nialla. Rozległo się ciche pukanie do jego drzwi, a on westchnął wiedząc kto zapewne tam stoi.
- Wejdź – krzyknął nie podnosząc się z łóżka.
Do środka weszła Gemma w piżamie, z poduszką pod pachą i wystraszoną minął. Usiadł gwałtownie widząc jej wyraz twarzy.
- Co się stało?
- N-Nic, ja… ja po prostu, N-Niall… - jąkała się, przystępując z nogi na nogę – J-Ja boję się burzy Ni, mogę spać z Tobą? Proszę…
- Jeśli wymyślasz żeby specjalnie położyć się ze mną..
- Nie, naprawdę Niall, strasznie boję się burzy, poszłabym do Harry’ego ale on śpi z Louisem.
- Dobra, kładź się, ale trzymasz ręce przy sobie ok.? – upewnił się i odsunął kołdrę w zapraszającym geście.
- Oczywiście, dziękuję, dziękuję jesteś kochany, już drugi raz mnie dziś ratujesz, mój bohater – pocałowała go lekko ledwie muskając jego usta, i położyła się obok przypatrując się mu spokojnie.
- Gapisz się.
- Przepraszam, dobranoc – przymknęła oczy, nadal leżąc twarzą zwróconą w jego stronę. Nagle głośny grzmot rozległ się na zewnątrz a po chwili błyskawica rozświetliła ciemne niebo. Dziewczyna pisnęła ze strachu i przysunęła się do blondyna.
- Hej spokojnie mała, jestem tutaj, nic Ci się nie stanie – uspokoił ją i przyciągnął do siebie, mocno obejmując. Ukryła twarz w jego koszulce i poddała się jego kojącym gestom. Leżał z Gemmą w ramionach i patrzył przez okno na szalejąca pogodę. Nic jednak nie było bardziej pokręcone, niż to co działo się teraz w jego życiu.
***
Harry robił śniadanie, kątem oka zerkając na Louisa siedzącego w salonie.
- Harry, pospiesz się skarbie, jestem głodny.
- Jeszcze chwilka! – odkrzyknął uśmiechając się do siebie.
Od momentu wypicia eliksiru mijały właśnie trzy dni, cieszył się jak wariat. Rozkochał w sobie Louisa, i co z tego że przy pomocy eliksiru. Wyznaczony czas na działanie magicznej mikstury miał minąć z wybiciem godziny siedemnastej, a Louis nadal go całował, przytulał i powtarzał jak mocno go kocha.
- O czym tak myślisz kochanie? – poczuł ręce oplatające jego talie i ciepły oddech na szyi.
- O niczym – odpowiedział Harry, odwracając się w ramionach ukochanego – Kocham Cię.
- Ja Ciebie też mały – ich usta połączyły się w delikatnym pocałunku.
- Nadal głodny? – zapytał loczek, gdy oderwali się od siebie.
- Jak wilk, co jemy?
Na słowa Harry’ego Louis zaczął podskakiwać i pocierać ręce z radości.
- Jesteś głupi Lou – zaśmiał się Harry.
- Ale takiego mnie kochasz – powiedział szatyn siadając i zabierając się za jedzenie, spoglądając na Harry’ego który patrzył na niego z miłością i oddaniem.
***
Gemma przebudziła się czując, że jest jej ciepło, zbyt ciepło. Chciała odrzucić kołdrę na bok, i odkryć się chodź odrobinę, ale poczuła silny uścisk na swojej tali, i czyjeś ciało przylegające mocno do jej pleców. Zerknęła na swoją dłoń, która była spleciona z jakąś większą, męską spoczywającą na jej brzuchu, to było dziwne. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się kto do cholery leży w jej łóżku, może to Ashton, tak to na pewno on, uśmiechnęła się i zerknęła na zegarek stojący na szafce. Dochodziła jedenasta, rzadko zdarzało się jej pozostać tak długo w łóżku. Wyciągnęła rękę po telefon leżący obok zegarka, ale dostrzegła, że nie należy do niej. Zaczęła kręcić się, chcąc wyswobodzić się z objęć, ale jej starania spisane były na straty, ten ktoś nie miał zamiaru jej puścić.
- Przestań się tak wiercić – zachrypnięty, śpiący głos rozległ się przy jej uchu.
- Chcę się tylko obrócić – wyjaśniła, zastanawiając się z kim leży w jednym łóżku, w ciasnych objęciach.
- Idź spać i nie marudź – westchnął zaspanym głosem, ale poluźnił uścisk, co szybko wykorzystała odwracając się na drugi bok, patrząc na… Nialla.
- Niall… - zapiszczała cicho, a po jej ciele rozeszło się przyjemne ciepło, kiedy rozchylił swoje powieki i na nią spojrzał.
- Co znowu? – spoglądał na nią pytająco, a ona naprawdę nie wiedziała, dlaczego leży w łóżku z Niallem Horanem, ale to było miłe.
- Dlaczego leżmy w jednym łóżku? – zapytała wtulając twarz w jego szyję i wdychając zapach chłopaka.
- Dlatego że jesteś okropną przylepą, i przylazłaś tu w czasie burzy, a ja będąc dobrym kumplem nie wyrzuciłem Cię, a wprost przeciwnie przygarnąłem.
- Jesteś kochany Nialler.
- Mhm… - nie słuchał co do niego mówi, chciał tylko iść dalej spać.
- I tylko mój.
- Taaa…
- Mój zdolny, bohaterski mężczyzna.
- Mhm…
- Mogę Cię pocałować Ni? – zapytała z nadzieją, lekko się przysuwając.
- Mhm…
Gdy poczuł jej usta na swoich, otworzył oczy w szoku, dopiero po chwili uzmysłowił sobie na co się zgodził. Stanowczo oderwał dziewczynę od swoich ust i usiadł na łóżku, patrząc na rozpromienioną Gemmę, z rumieńcami na policzkach i błyszczącymi oczami. Zakrył twarz dłońmi w zrezygnowaniu, ale nie trwało to długo, gdyż po chwili małe dłonie dziewczyny odsunęły te należące do niego.
- Jesteś smutny? Dlaczego jesteś smutny Ni? Zrobiłam coś złego? Przepraszam nie chciałam.
Siedziała tam i nagle stała się tak smutna, że nastrój Horana stał się jeszcze gorszy. Westchnął i posłał jej uśmiech.
- Nic nie zrobiłaś Gemms, chodź do mnie – rozłożył ramiona, i po chwili dziewczyna siedziała na jego kolanach, wtulając się w niego mocno.
***
Niall krzątał się po kuchni, szykując późny obiad, a Gemma siedziała na blacie kuchennym i uważnie go obserwowała, cały czas się uśmiechając. Oczywiście Liam i Zayn nie mogli sobie odpuścić i siedzieli wraz z nimi, cały czas żartując z blondyna i jego księżniczki. Nie miał siły kłócić się z tą dwójka, więc po prostu gotował w milczeniu, od czasu do czasu dostając od Gemmy buziaka, z tym też nie miał już ochoty walczyć. Gdziekolwiek by się ukrył, ona i tak by go znalazła, traktował ją tak jakby oszalała i potrzebowała opieki i tyle, nic poza tym. Był zmęczony, chciał by Gemma wróciła do domu, Ashton mu wybaczył a ta chichocząca za nim dwójka w końcu się ogarnęła, i tak dziś Panna Styles zachowywała się o niebo lepiej niż wczoraj, więc mógł to jakoś przeżyć.
Była szesnasta gdy Gemma przyszła do salonu z jego gitarą, i usadowiła się między jego nogami i zażądała by nauczył ją grać.
- Proszę Ni – zaskomlała, opierając się o jego klatkę piersiową – proszę, proszę, proszę.
- No nie daj się prosić swojej pani – zażartował Zayn, podśmiechując się pod nosem.
- Dobra, usiądź prosto – ułożył jej dłonie i poinstruował jak wydobywać odpowiednie dźwięki, jednak gdy miała spróbować coś zagrać, nie wyszło to najlepiej. Zaśmiał się cicho i ułożył swoje duże dłonie na jej drobnych, jeszcze raz pokazując co i jak.
- Widzisz, to nie takie trudne Gemms. – oparł brodę na jej ramieniu, i patrzył jak próbuje nieudolnie go naśladować.
- To chyba nie dla mnie, Ciebie ta gitara po prostu słucha, jakby była stworzona dla Twoich dłoni, kiepska ze mnie uczennica, a Ty dodatkowo mnie rozpraszasz.
- Ja Cię rozpraszam? A co niby ja takiego robię?
Odłożyła gitarę i obróciła głowę w jego stronę.
- Masz swoją twarz tak blisko mojej, Twoje dłonie mnie dekoncentrują a głos rozprasza – stwierdziła i cmoknęła go w usta, po czym wtuliła się w jego ciało, łącząc ich palce razem. Siedzieli jakiś czas w ciszy, a Gemma stała się dziwnie milcząca. Dziewczyna nagle puściła jego dłonie, i usiadła prosto rozglądając się po pokoju.
- Nie kręć się tak Gemms – blondyn przyciągnął ja do siebie, ale wyrwała się z jego objęć i usiadła na kanapie z daleka od niego. – stało się coś? – zerknął na nią, i dostrzegł przerażenie na jej twarzy. Zasłoniła usta dłonią i siedziała jak skamieniała.
- O Boże, o mój Boże, co ja… o nie, nie, nie – mówiła szybko patrząc w błękitne oczy Nialla.
- Hej co się dzieje? Gemma… - zbliżył się do niej kładąc dłonie na jej kolanach, pocierając je delikatnie ale dziewczyna zaraz je strąciła, odpychając go od siebie.
Zayn i Liam zmarszczyli brwi, nic nie rozumiejąc. Chyba nikt nie wiedział co się teraz działo.
- Uspokój się Gemma – zaczął spokojnie Liam, patrząc na rozhisteryzowaną dziewczynę.
- Mała powiedz mi co się stało – zmartwiony Niall wpatrywał się w jej twarz.
- Dlaczego tak do mnie mówisz Niall? Nie patrz się tak, zostaw mnie – zaczęła płakać i wybiegła z salonu, zostawiając trójkę oniemiałych chłopaków, wpatrujących się w miejsce, gdzie przed chwilą siedziała.
- Coś Ty jej zrobił Niall? – zapytał Zayn lekko wystraszonym głosem.
- Nie mam pojęcia.
***
Siedziała na parapecie w swojej sypialni i wpatrywała się w widok za oknem a łzy spływały po jej policzkach. Nie miała pojęcia dlaczego zachowywała się tak absurdalnie przez te trzy dni. To nie była ona, nigdy w życiu nie pocałowałaby Nialla, był jej przyjacielem nic poza tym, a ona go podrywała i obściskiwała i… o Boże, spała z nim w jednym łóżku, to okropne. Dlaczego nikt nie uświadomił jej co wyprawia? Chciała umrzeć, albo zamknąć się na zawsze w swoim pokoju i już nigdy nie spojrzeć Niallowi w twarz, nie ma takiej możliwości, by kiedykolwiek z nim porozmawiała. Co on musi sobie o niej myśleć? Zachowywała się gorzej niż psychofanka. Co z Ashtonem? Tak bardzo chciała iść z nim na tą randkę, czekała na to od dawna, ale teraz chłopak musiał ją nienawidzić, za to co zrobiła. Zraniła go, miała przed oczami wyraz jego twarzy, gdy mówiła że kocha Nialla, musi go przeprosić, tego była pewna, a może uda im się spróbować jeszcze raz od nowa. Nialla też musi przeprosić, a właściwie to błagać o wybaczenie, ale nie dziś. Teraz ma zamiar spędzić cały wieczór w pokoju, nie pokazując się nikomu na oczy. Jutro chyba spali się ze wstydu. Jej szalone myśli przerwało pukanie do drzwi. Rzuciła się na łóżko i schowała głowę pod poduszkę.
- Gemma, zrobiłem Ci kolację, cały wieczór nic nie jadłaś, wyjdź z pokoju – prosił Niall stojąc pod jej pokojem.
- Idź sobie – wypiszczała, słysząc głoś chłopaka, pełen troski.
- Gemma…
- Idź.
- Dobranoc – słyszała jak westchnął i odszedł do swego pokoju.
Co było z nią do cholery nie tak, że przez trzy dni zachowywała się jak wariatka.
***
Blondyn leżał w swoim pokoju wpatrując się w sufit tępym wzrokiem. Co się dziś wydarzyło? Myślał, że nic go nie zaskoczy, ale Gemma pobiła wszystko. Rano wariowała na jego punkcie, później była nawet urocza, a na koniec dnia krzyczała na niego i go odepchnęła. Miał tego dość, całe szczęście jutro był umówiony z Barbarą, wyjdzie z domu, rozerwie się i odpocznie od Stylesów. Zresztą z tego co wiedział przyjeżdża mama Harry’ego i Gemmy, może ona zaprowadzi tu porządek. Wiedział, że to co teraz robił było głupie i irracjonalne, ale to kolejna noc gdy na zewnątrz lał deszcz i grzmiało, zostawił uchylone drzwi i czekał na Gemmę, przecież bała się burzy. Wczoraj przyszła do niego z poduszką, która nadal leżała na jego łóżku. Dziś pewnie też nie zaśnie i do niego przyjdzie. Nie widział jej cały wieczór i… tęsknił za nią, chociaż sam nie wiedział dlaczego.
***
Niall zbiegł po schodach, łapiąc po drodze klucze do samochodu i telefon. Gemma usłyszała dźwięk dzwonka i otwieranych drzwi. Wychyliła się cicho z salonu, by uniknąć spotkania z Horanem, i dostrzegła Barbarę stojąca w korytarzu witającą się z Niallem.
- Mój ulubiony blondyn – przytuliła go do siebie, cmokając go w policzek – cześć Niall.
- Hej Barbara, idziemy?
- Oczywiście skarbie – chwyciła go pod ramię i zniknęli za zamykającymi się drzwiami.
Gemma stała i biła się z myślami. Zdecydowała wrócić do salonu, gdzie trójka chłopaków oglądała jakiś nudny film, a Harry pojechał na lotnisko po ich mamę. Była wkurzona i to denerwowało ją podwójnie.
- Może sobie wychodzić z kimkolwiek chce ok., ale jeszcze wczoraj czas spędzał tylko ze mną i może zachowywałam się odrobinę dziwnie, ale jakoś nikt nie narzekał. Podrywałam go przez trzy cholerne dni i nawet nie zwracał na mnie uwagi a dziś pojawia się Barbara i nagle Niall nie może oderwać od niej wzroku, taki jest zachwycony super. Mój ulubiony blondyn dobre sobie, mogłaby bardziej się wysilić i wymyślić jakiś inteligentniejszy tekst na podryw, ale oczywiście jest modelką i może mieć każdego, świetnie nawet mnie to nie obchodzi, mam się przejmować Horanem, nigdy w życiu, te trzy dni to był jakiś koszmar i nareszcie mam spokój, z dala od tego blondyna, tak naprawdę to wcale go tak mocno nie lubię, w moim prywatnym rankingu nie plasuję się nawet w pierwszej trójce, zmarnowałam na niego trzy moja cenne dni, to i tak za dużo. Barbara Palvin, świetnie – prychnęła oburzona i podniosła wzrok widząc trzech chłopaków wpatrujących się w nią z szeroko rozszerzonymi oczami. – dlaczego się tak patrzycie co? Przecież nic nie mówiłam – zerknęła na nich gdy zaczęli chichotać. – Boże, powiedzcie że nie mówiłam tego na głos.
- Mówiłaś dość wyraźnie Gemma – Liam puścił jej oczko i wybuchnął śmiechem, na co dziewczyna spłonęła rumieńcem.
Zayn wyją telefon i napisał wiadomość do Nialla.
***
Siedzieli w restauracji naprzeciwko siebie, czekając na zamówione potrawy. Zawsze swobodnie rozmawiało mu się z Barbarą, żarty i niewinny flirt były codziennością, co więc dziś się z nim działo? Był w tym miejscu tylko ciałem, jego myśli krążyły wokół blondynki, ale nie tej siedzącej naprzeciwko niego. Nagle poczuł, że Barbara ściska jego dłoń leżącą na stoliku, nie wiedząc czemu zabrał ją kładąc na swoje kolana.
- Coś się stało?
- Nie, dlaczego pytasz?
- Jesteś jakiś inny, mniej się uśmiechasz – odpowiedziała dziewczyna patrząc na niego zmartwionym wzrokiem, przysuwając się lekko i kładąc swoją rękę na jego policzku.
- Barbara co Ty robisz? – zapytał odsuwając się od dziewczyny – ktoś może nas zobaczyć i plotki gotowe.
- Wcześniej Ci to nie przeszkadzało.
Wcześniej Gemma nie dobierała się do mnie przez trzy dni pomyślał chowając twarz w dłoniach, podniósł wzrok i spojrzał na dziewczynę, która siedziała smutna patrząc w dal, cholera pomyślał.
- Barbara, przepraszam, jestem tylko zmęczony – powiedział uśmiechając się do niej, i w tym czasie przyniesiono ich zamówienia – ale jestem głodny, smacznego – odparł gdy kelner postawił przed nimi potrawy wywołując tym śmiech dziewczyny.
Reszta spotkania minęła spokojnie, w większości mówiła Barbara opowiadając o pokazie. Niall słuchał jej tylko jednym uchem, przyłapując się na myśleniu o Gemmie, czy wyszła z pokoju, jak się czuła, i co takiego zrobił, że nagle go odtrąciła? Tak, miał dość jej zachowania ale to nie jest normalne gdy po trzech dniach, ktoś kto narzucał Ci się całym sobą nagle unika Cię nie wyjaśniając dlaczego. Nie mógł zrozumieć postępowania dziewczyny i pogubił się we własnych myślach, z jednej strony cieszył się, że wszystko wraca do normy, z drugiej mała cząstka chciała tego zainteresowania Gemmy, jak bardzo był popieprzony? Ciche westchnięcie wyrwało mu się z ust.
- Coś się stało? – przypomniał sobie, że nie jest sam.
- Nie, oczywiście, że nie – odpowiedział i poczuł wibrację telefonu, wyjął go i przeczytał wiadomość, westchnięcie po raz kolejny opuściło jego usta.
Od: Zayn
Twoja księżniczka piekli się z zazdrości.
Następna wiadomość.
Od: Liam
Wracaj i ugaś ten płomień.
Odłożył telefon i spojrzał na swoją towarzyszkę, która patrzyła na niego pytająco. Pokręcił tylko głową.
- Zbierajmy się, musisz przygotować się do pokazu – zaproponował.
- Dobrze.
Zapłacił rachunek i odwiózł Barbarę do jej hotelu.
- Dziękuję za spotkanie i przepraszam, nie byłem dziś najlepszym towarzystwem.
- Nic się nie stało Ni – pochyliła się i pocałowała go w policzek – do następnego razu.
Wrócił do domu i udał się od razu do swego pokoju, nie chciał nikogo widzieć, a tym bardziej Gemmy, musiał to wszystko przemyśleć, sam.
***
Liam i Zayn naprawdę ją denerwowali, ta dwójka zrobiła się nieznośna, a Lou oczekujący Harry’ego marudził cały czas, patrząc na zegarek dlatego też aktualnie dziewczyna stała przed drzwiami do pokoju hotelowego Ashtona, chcąc wyjaśnić z nim pewne sprawy. Jeżeli Niall może robić sobie randki z Barbarą to ona też ma zamiar pogodzić się z Ashtonem i odbudować łączącą ich więź. Zapukała powoli i nerwowo przygryzła wargę czekając aż jej otworzy. Drzwi otworzyły się i stanął w nich uśmiechnięty chłopak, lecz na jej widok jego wyraz twarzy zmienił się diametralnie.
- Czego chcesz? – zapytał zimnym głosem, nie wpuszczając jej do środka.
- Porozmawiajmy Ashton, musimy sobie coś wyjaśnić – zaczęła błagalnym głosem.
- Nie mamy o czym rozmawiać Gemma. Wszystko mi wytłumaczyłaś dość dosadnie i konkretnie. Jeżeli to wszystko to cześć – chciał zamknąć drzwi.
- Nie, poczekaj, proszę Cię Ash, porozmawiajmy, daj mi chwilkę proszę.
- Dobra, właź i streszczaj się – warknął siadając na łóżku i uważnie się jej przypatrywał.
- To wszystko co działo się przez te trzy dni to jakieś nieporozumienie, to nie byłam ja Ashton, nie wiem dlaczego zachowywałam się jak wariatka ale tęsknie za Tobą, i wiem że Cię zraniłam, strasznie Cię za to przepraszam. Nie potrafię wyjaśnić co mną kierowało, ale Niall się nie liczy, to z Tobą chciałam iść na randkę i nadal chcę.
- To miłe, ale ja nie jestem już zainteresowany. To wszystko? – wstał z łóżka i podszedł do drzwi otwierając jej.
- Słucham? Słyszałeś co mówiłam?
- Tak słyszałem, ale widziałem też jak patrzyłaś na Nialla, nigdy nawet przez moment nie spojrzałaś tak na mnie. Cześć Gemma.
- Ale..
- Do zobaczenia – nie patrzył na nią gdy wychodziła, gdy tylko minęła próg drzwi zatrzasnęły się za nią z hukiem. Najgorsze było to, że nawet nie była załamana, żadnych łez, rozpaczy, złamanego serca, nic, po prostu pustka.
***
Drzwi otworzyły się szeroko i do domu weszli Harry z Anne.
- Cześć chłopcy – kobieta przywitała się po kolei z wszystkimi obecnymi w salonie. Stanęła przed Louisem i mocno go do siebie przytuliła – nareszcie Lou, nawet nie wiesz jak się cieszę, Harry wszystko mi opowiedział.
- Ja też się cieszę Anne, nie wyobrażasz sobie jak długo na to czekałem, kocham go tak bardzo.
- Wiem Louis, on aż promienieje.
- Mamo – odwrócili się słysząc płaczliwy głos Gemmy – możemy porozmawiać?
- Pewnie kochanie stało się coś? – kobieta nie usłyszała odpowiedzi, ponieważ dziewczyna wybiegła z pokoju płacząc. - Co tu się wydarzyło?
- My nie mamy z tym nic wspólnego – odparł Liam podnosząc ręce w obronnym geście.
***
- Co się dzieje Gemma? – Anne siedziała w pokoju córki i wpatrywała się w płaczącą dziewczynę nie mając pojęcia o co chodzi – kochanie, córeczko porozmawiajmy, co się stało? Chodzi o Ashtona?
Gemma zaprzeczyła, po czym za chwilę przytaknęła i ponownie zaprzeczyła, wybuchając jeszcze większym płaczem. Zdezorientowana Anne siedziała w milczeniu, obejmując szlochającą dziewczynę, czekając aż łzy przestaną płynąć po jej policzkach. Poczuła jak córka odsuwa się i patrzy na nią załzawionymi oczami.
- M-mamo totalnie spieprzyłam – wyjąkała, wpatrując się w matkę.
- Na pewno nie jest aż tak źle – pocieszyła ją kobieta.
- Jest, nawet sobie nie wyobrażasz jak źle jest, nie wiesz co robiłam przez te trzy dni mamo. Zachowywałam się jak wariatka, a najgorsze jest to, że nie wiem dlaczego.
- Gemma, jak bardzo narozrabiałaś?
- Bardzo, całowałam się z Niallem, podrywałam go, spałam z nim i wyznałam mu miłość, olałam Ashtona, odwołałam randkę z nim i powiedziałam mu prosto w twarz, że kocham Nialla – spojrzała na mamę, szukając w jej wzroku zrozumienia.
- Dlaczego to zrobiłaś? Przecież mówiłaś, że lubisz Ashtona, tak się cieszyłaś na to spotkanie, a Niall zawsze był tylko Twoim przyjacielem. Co się zmieniło Gemma?
- Właśnie chodzi o to, że nic się nie zmieniło mamo, kompletnie nic. Ale nagle gdy spojrzałam na Nialla, nie mogłam przestać myśleć o tym jaki jest wspaniały i idealny dla mnie, nie potrafiłam skupić się na niczym innym, najważniejszy był tylko on.
- Jestem tak zaskoczona Gemma, ale powiedz mi dlaczego teraz płaczesz?
- Teraz Ashton nie chce ze mną rozmawiać, Niall patrzy jak na wariatkę, a raczej nie patrzy bo go unikam, nawet nie tęsknię za Ashtonem, a tak bardzo go lubiłam, nie rozumiem swoich uczuć. Najgorsze jest, że nie zabolało mnie odtrącenie Ashtona, tak jak zabolał widok Nialla z Barbarą. Mamo to nigdy nie miał być Niall rozumiesz? Ja nawet nie myślałam o nim w tym kontekście.
- Kiedy się kocha, przestaje się myśleć – zauważyła kobieta ze śmiechem.
- Ja go nie kocham, nikt nie zakochuje się w przeciągu trzech dni, to chore i pokręcone, zresztą nawet jeśli to on tego nie odwzajemnia. Jest właśnie na randce z Barbarą, i jest szczęśliwy.
- A Ashton?
- Nie chce mnie znać.
- Przykro mi kochanie, ale wszystko się ułoży, może porozmawiasz z Niallem?
- Nie, nawet nie chcę przebywać z nim w jednym pokoju, tak mi wstyd.
- Moje dzieci są totalnie szalone – zaśmiała się Anne i przyciągnęła córkę do matczynego uścisku.
***
Od powrotu z obiadu, Niall nie wychodził ze swego pokoju. Musiał w końcu uporządkować swoje myśli i uczucia bo niedługo zwariuje. Chodził po pomieszczeniu, próbując wybrać najlepsze rozwiązanie, ale wszystko co przychodziło mu do głowy łączyło się z blondwłosą dziewczyną – panną Styles. Nie chciał myśleć o niej w ten sposób, ale jego umysł lubił robić sobie z niego żarty, i podsuwał mu przed oczy obrazy zakochanej w nim Gemmy, i musiał w końcu to przyznać, on coś do niej poczuł. Podobało mu się jak patrzyła na niego wzrokiem pełnym uczucia, i nawet gdy zachowywała się jak wariatka, to w pewnym stopniu było urocze, jak zabiegała o jego względy, i gdy po trzech dniach to minęło, poczuł się jakiś pusty, niekompletny. Nie przyjmował do wiadomości, że tego wieczoru gdy Gemma go odtrąciła czekał na nią przez pół nocy, w końcu zasypiając na jej poduszce. Nie może się dłużej oszukiwać, darzy tą dziewczynę uczuciem, które narodziło się w ciągu pieprzonych trzech dni, i które nie odejdzie szybko. Stanął w miejscu a uczucia zalały go wielką falą, pochłaniając go całego. Nie mógł czekać dłużej, wybiegł z pokoju w poszukiwaniu Gemmy.
***
Gemma siedziała w swoim pokoju, myśląc o rozmowie z mamą, w jej głowie toczyła się bitwa poplątanych myśli i wspomnień. Musiała to przyznać sama przed sobą, że coś się wydarzyło w przeciągu tych trzech dni, nie wiedziała jakim cudem ale na myśl o Niallu jej serce przyspieszało tak jak teraz. Nigdy nie zakochiwała się z dnia na dzień, była odporna na zauroczenia, patrząc na całe One Direction, nie powiedziałaby, że Niall jest najprzystojniejszym członkiem zespołu, jednak wspomnienia tego jak uczył ją grać na gitarze, jak tulił ją w czasie burzy, gotował z nią, wskoczył dla niej do wody, sprawiały że rumieniła się jak nastolatka. Żałowała tego, że zrobiła z siebie wariatkę, ale nie chciała cofnąć czasu. Wspomnienia pocałunków blondyna, były czymś co chciała zachować na zawszę. Myśląc o tym wszystkim uświadomiła sobie, że chciałby móc nazywać Nialla swoim, trzymać go za dłoń przytulać się do niego, a nawet wysłuchiwać głupich żartów Zayna i Liama o księciu i księżniczce. Wstała i ruszyła do drzwi wychodząc na korytarz musiała porozmawiać z Niallem, przeprosić go i mieć nadzieję, że totalnie jej nie znienawidził.
***
Harry leżał pomiędzy nogami Louisa, opierając się plecami o klatkę piersiową starszego. Nic do siebie nie mówili, cieszyli się swoją obecnością. Louis bawił się lokami młodszego, sporadycznie całując go w skroń.
- Mógłbym już tak do końca życia – powiedział Harry, mocniej przywierając do Louisa.
- To akurat da się załatwić maleństwo.
Harry na jego słowa odwrócił się, tak że spoglądał w oczy ukochanego, przypominające spokojną tafle oceanu.
- Pocałuj mnie – wyszeptał młodszy, zakładając dłonie na kark Tomlinsona.
- Z przyjemnością kochanie – odparł Lou łącząc ich usta w powolnym pocałunku, Harry chciał więcej więc przyciągnął do siebie szatyna, pogłębiając pocałunek, który z powolnego zamienił się w namiętny, pełny pożądania. Louis przejechał językiem po dolnej wardze loczka, prosząc o pozwolenie, a ten otworzył swe usta z ochotą witając język ukochanego. Ciągle się całując Louis zdjął koszulkę Harry’ego, podziwiając jego umięśniony, pokryty tatuażami tors. Zapiszczał, gdy poczuł że został przerzucony tak, iż siedział okrakiem na Harrym, który swymi zwinnymi palcami rozpinał jego koszulę, muskając ustami jego szyję.
- Tak bardzo Cię Kocham Harry – wyszeptał Louis, nie chcąc niszczyć chwili swoim głosem. Harry słysząc wyznanie Lou, zaprzestał swoich czynności.
- Lou… Ty… Ty mnie nie kochasz.
- Właśnie, że tak… Kocham Cię, Kocham, kocham, kooochhhaaam.
- Nie, mówisz tak bo ja… ja.. ja dałem Ci do wypicia eliksir miłości.
- Co? O czym Ty mówisz? Jaki eliksir? – zapytał szatyn prostując się na kolanach młodszego.
- Chciałem byś mnie pokochał, dlatego dolałem Ci do herbaty eliksir, i Ty go wypiłeś. – powiedział Harry, a z jego oczu zaczęły płynąć łzy.
***
Szła korytarzem, ale zatrzymała się słysząc głośną rozmowę Louisa i Harry’ego. Lou mówił o jakimś eliksirze, a Harry tłumaczył coś o herbacie, do której dolał owy tajemniczy eliksir miłości. Nagle wszystkie, chore wydarzenia z ostatnich dni dotarły do niej i zaczęły się wyjaśniać. Kątem oka dostrzegła zmierzającego w jej stronę Nialla. Otworzyła drzwi nie przejmując się pukaniem i wparowała do pokoju.
- Jaki eliksir Harry?! – krzyknęła w jego stronę, ze złością w oczach.
- Boże, dolałem Louisowi eliksir do herbaty, chciałem tylko żeby mnie pokochał, nic więcej. Nie krzyczcie na mnie wszyscy, Lou przepraszam, tak bardzo Cię przepraszam, ja chciałem tylko Twojej miłości.
- Co tu się dzieje? – w wejściu jak zwykle stanęli Liam i Zayn, z oczami i uszami szeroko otwartymi na nowe wydarzenia.
- Jezu Hazz, ja nie wypiłem żadnego cholernego eliksiru, o czym Ty mówisz? – Louis patrzył na loczka w szoku.
- Wypiłeś Lou, wypiłeś. Wlałem eliksir w kuchni do Twojego kubka, a później Ty go wypiłeś, przykro mi – Harry otarł łzy spływające po policzkach.
- Kiedy to było? – wycedziła przez zęby Gemma.
- Trzy dni temu.
- Ty pieprzony idioto, zabiję Cię, rozumiesz?! Zabiję Cię, to ja wypiłam ten cholerny eliksir czy coś, rozumiesz?! Ja! – krzyczała wściekła dziewczyna.
- Co wypiłaś? – do pokoju wszedł Niall, rozglądając się po wszystkich osobach.
- Eliksir miłości, który miał wypić Louis, a nie ja rozumiesz? – spojrzała na blondyna zrozpaczonym wzrokiem.
- Jest coś takiego jak eliksir miłości? – zszokowany Horan patrzył na Harry’ego, który po chwili przytaknął.
- Powiedz mi jak działało to cholerstwo? – Gemma skupiła swoją uwagę na bracie – dalej mów debilu, a kiedy skończysz to Cię zamorduję.
- Hej, hej uspokójmy się - zaczął Tomlinson.
- Zamknij się Lou – powiedział nagle poważny Niall.
- A Ty co masz niby z tym wspólnego? – zapytał go szatyn.
- Obawiam się, że bardzo dużo. – spojrzał ze smutkiem na Gemmę, która zaciskała pięści ze złości.
- Mów Ty półgłówku – zarządziła patrząc na Stylesa.
- Dobra już – westchnął Harry – on miał działać trzy dni, dolewasz eliksir do napoju, trzy krople, ale ja wlałem całą fiolkę, i dajesz do wypicia, na kogo spojrzysz, w tej osobie się zakochasz. Po trzech dniach przestaje działać i tyle. Moim zadaniem było rozkochać Cię w sobie Lou – dokończył Harry, a łzy ciekły z jego oczu – dlatego Ty mnie nie kochasz, to eliksir.
- O cholera! – krzyknęli jednocześnie Liam i Zayn.
- To lepsze niż telenowela – powiedział Li.
- Nie żyjesz Harry – Gemma zaczęła do niego podchodzić, ale silne ramiona chwyciły ją w pasie, odciągając od brata. – puszczaj Niall – zaczęła się szarpać. – nawet nie wiesz co on mi zrobił, przez niego wypiłam jakiś eliksir, puść mnie proszę Cię.
- Uspokój się Gemma.
- Ty go nie wypiłaś, to Lou mnie pokochał, a nie…
- Gdzie stały te kubki? – zapytała nagle Gemma.
- Na stole w kuchni – wyszeptał.
- Nie żyjesz Styles.
- Co się tak pieklisz? – zapytał Zayn – przecież to nie Ty… O cholera.
- Czy Ty chcesz powiedzieć, że to Gemma… - Liam nie dokończył, uświadamiając sobie co się stało.
- Ty debilna pusta głowo! Wypiłam herbatę, którą podał mi Niall w kuchni, kiedy Cię nie było, a później na niego spojrzałam! I przez te trzy dni szalałam na jego punkcie.
- Nie wypiłeś eliksiru Lou? – loczek spojrzał na niego z nadzieją.
- Oczywiście, że nie maleństwo.
- Czyli naprawdę mnie kochasz?
- Tak, ale jak mogłeś chcieć podać mi eliksir? Nie rozumiem tego nie mogliśmy porozmawiać?
- Komunikacja to był plan B – wyjaśnił zawstydzony.
- Boże ile Ty masz lat?
- Przy Tobie Lou chyba trzynaście – zarumienił się uroczo.
- Jesteś głupi Harry, jak mogłeś zrobić to swojej siostrze? – zapytał szatyn z wyrzutem w głosie.
- Ja nic nie zrobiłem, to Niall podał jej kubek, nie ja. Więc przestańcie mnie obwiniać oto, że pragnąłem miłości, to wszystko wina Nialla. – wyszedł trzaskając drzwiami i pozostawiając ich w ciszy.
Blondyn puścił spokojną już Gemmę i odsunął się od niej. Teraz wszystko wyglądało inaczej.
- Niall, ja… - zaczęła dziewczyna patrząc na Irlandczyka.
- Nie musimy o tym rozmawiać Gemms – wyszedł i zamknął się w swoim pokoju.
Gemma opadła na łóżko obok Louisa głośno wzdychając.
- Jak bardzo jest to popieprzone? – zapytała smutno.
- Chcesz usłyszeć coś zabawnego?
- Jasne, mów Lou.
- Harry wyznając mi miłość użył słów „lubię-lubię”, zamiast powiedzieć, że mnie kocha.
- Żartujesz?
- Nie, to prawda.
- Lubię-lubię – zaśmiała się głośno, a w myślach dodała Niall naprawdę Cię lubię-lubię.
***
Lou znalazł Harry’ego siedzącego w salonie, otulającego swoje nogi ramionami. Podszedł do niego i usiadł, biorąc go w ramiona.
- Dlaczego po prostu ze mną nie porozmawiałeś maleństwo?
- To był plan B, gdyby eliksir nie wypalił.
- Ojj Hazza, Hazza… wystarczyło powiedzieć, też byłem w Tobie zakochany od dawna, tylko nie wiedziałem, że odwzajemniasz moje uczucia.
- N-Naprawdę? – wyjąkał Harry.
- Naprawdę mały, byłem głupi że nie powiedziałem Ci wcześniej.
- Nie jesteś zły?
- Troszkę, ale tylko dlatego, że chciałeś odurzyć mnie jakimś eliksirem, nigdy więcej tego nie rób, rozmawiaj ze mną.
- Obiecuję Lou, tak bardzo Cię kocham.
- Też Cię kocham maleństwo.
- Namieszałem prawda?
- I to bardzo, ale nie martw się poradzą sobie.
***
Gemma siedziała w salonie i obserwowała Lou i Harry’ego, którzy próbowali wybrać film, jeżeli dobrze usłyszała to trwa spór Mała syrenka a Zakochany kundel, brakowało tylko Nialla. Domyśliła się, że pewnie siedzi w swojej sypialni, tak bardzo chciała mu powiedzieć co czuje, że ma gdzieś ten głupi eliksir, że teraz to ona w pełni świadoma chciałaby go pocałować. Harry krzyknął z zadowoleniem i uruchomił odtwarzacz, a na ekranie zaczęły pojawiać się napisy, czyli jednak Mała Syrenka.
- Co oglądacie? – blondyn pojawił się w pokoju i usiadł na kanapie obok dziewczyny.
- Małą syrenkę – powiedział radośnie Hazz i wtulił się w Tomlinsona.
Horan zaśmiał się i pokręcił głową na ten widok.
- No to mamy królestwo w komplecie – powiedział Zayn.
- Książę i księżniczka razem.
- Zamknijcie się w końcu – powiedzieli jednocześnie Harry i Lou.
Oglądali w milczeniu, jednak Niall nie zwracał uwagi na bajkę, czuł obecność Gemmy obok siebie, ciągle miał mętlik w głowie. Teraz stało się oczywiste, że dziewczyna go nie kocha. Była pod działaniem jakiegoś pieprzonego eliksiru, tak naprawdę jej serce bije dla Ashtona. Kiedy w końcu coś do kogoś poczuł, to okazało się jednym wielkim kłamstwem. Nie chciał tego uczucia, ale się pojawiło, i gdy miał nadzieję, że coś może się zdarzyć, jego nadzieja prysła. Nie mógł mieć żalu do dziewczyny, przecież nie robiła tego celowo, nie chciała dać mu głupiej wiary w to, że coś więcej może się między nimi wydarzyć. Oparł głowę o kanapę i westchnął głośno.
- O podziel się z nami swoim problemem – zaśmiał się z niego Liam.
- Odczep się – odburknął.
- Zamknijcie się, bo przeszkadzacie nam, a teraz będzie ważna scena – zarządził loczek.
Gemma zachichotała słysząc oburzonego brata, wróciła wzrokiem do bajki, gdzie syrenka ze swoim księciem, płynęli łódką, właśnie rozpoczynała się piosenka.
{piosenka}
Najpierw wytwarzamy nastrój: perkusja, smyczki, bębny, słowa…
Zaczął krab Sebastian, wraz z wtórującym mu Liamem, na co loczek parsknął śmiechem. Gemma przewróciła oczami, słuchając dalszego ciągu.
Nie udawaj, siedzi blisko ciebie tuż
Głosem nie rozpieszcza cię, ma coś jednak fajnego
I już nie wiesz skąd czujesz dziwny prąd
Całować chciałbyś ją.
Liam i Zayn zaczęli śpiewać wraz z krabem znacząco poruszając brwiami w stronę Nialla i Gemmy. Blondyn siedział z podpartą głową i kątem oka spoglądał na dziewczynę, spuszczając szybko wzrok gdy przyłapała go na obserwowaniu.
Tak, chcesz ją!
Trochę czujesz, trochę wiesz
To, że ona kocha też, ale trzeba to sprawdzić
Więc się w końcu rusz i pocałuj już
Nie zwlekaj dłużej, nie
- Możecie się zamknąć – warknął rozdrażniony Niall, gdy Liam zaczął ponownie śpiewać o całowaniu, a on nie mógł przestać myśleć o Gemmie, która była tak blisko, a zarazem tak daleko. Zauważył, że dziewczyna uśmiecha się delikatnie i powoli do niego przysuwa. Zmarszczył brwi zdezorientowany, Gemma bawiła się swoimi włosami zawijając je na palce.
Razem ze mną…
Sialalalalala, jeju jej!
Nucił Zayn denerwując loczka, który posłał mu zniesmaczone spojrzenie.
Nie pocałuje jej! Nieśmiały bardzo jest
Sialalalalala, co za pech!
Nieśmiały jest, to błąd, on w końcu straci ją
Siedział cały spięty, gdy nagle poczuł, dłoń dziewczyny na swojej. Splotła ich palce razem, a on odczuwał przyjemne ciepło, które rozeszło się po jego ciele. Zrelaksował się, chodź wiedział, że to może nic nie znaczyć. Uśmiechnął się do siebie i zignorował wycie Liama i buczenie Zayna.
Oto moment: na lagunę wpływasz z nią
Teraz szybko uczyń to - najlepsza to chwila
Ona nie mówi nic, lecz ty możesz to zmienić, chłopcze
Całuj ją!
- Matko, opanuj się Zayn, przestań wyć jak opętany! – krzyknął loczek, gdy razem z Liamem piszczeli całuj ją!
Niall zaskoczony zorientował się, że Gemma tuli się do niego i kładzie mu głowę na ramieniu. Nie wiedział jak to możliwe, przecież eliksir już nie działał, ale to było tak przyjemne i znajome czuć ją obok siebie, że stwierdził, że nie zniszczy tej chwili myśleniem o głupim eliksirze.
Sialalalalala, nie bój się!
Zrobiony nastrój masz i ona tego chce.
- Gemma – odgarnął włosy, które opadały jej na twarz, patrzą na nią urzeczony i oniemiały. Podniosła wzrok i wlepiła w niego swoje oczy. Przysunęła się bliżej i oparła swój policzek o jego, czuł jej oddech na swojej szyi.
Sialalalalala, naprzód rusz!
Nie próbuj dłużej kryć, pocałuj ją i już
Sialalalalala, słuchaj słów!
Piosenka mówi, że całować masz ją tu.
- Wypieprzać stąd i to już! – loczek rzucił poduszką w Liama i Zayna – wynosić się, obrzydzacie mi bajkę.
Blondyn potarł kciukiem jej policzek, obserwując jej reakcję na to co robił. Dziewczyna uśmiechała się i wtulała twarz w jego dłoń.
- Gemma ja Cię lubię, naprawdę.
- Lubisz-lubisz? – wyszeptała w jego usta.
- Jeżeli to znaczy, że się w Tobie zakochałem to tak.
Sialalalalala, muzyki ton
Wyraźnie mówi, że całować musisz ją.
Całuj ją!
Payn i Malik, darli się śpiewając za drzwiami, ale Niall nie słyszał ich, ani nawet słów piosenki, ponieważ całował Gemmę a ona oddawała jego pocałunki z radością, gdy oderwali się do siebie przyciągnął ją bliżej, wtulając twarz w jej włosy.
- Tak bardzo się bałem, że to tylko eliksir, że nic do mnie czujesz.
- Kocham Cię Niall, jesteś moim księciem z bajki.
***
Harry i Lou sprzątali salon po seansie, Niall i Gemma ulotnili się, a Liam i Zayn wyrzuceni z salonu poszli do swoich pokoi, nie szczędząc komentarzy na temat tej całej sytuacji. Harry poprawiał poduszki na kanapie, gdy nagle Lou przylgnął do jego pleców całując go w odsłonięty kark.
- Cały wieczór kusisz kochanie.
- Ja nic nie zrobiłem łobuzie – odpowiedział Harry odwracając się do chłopaka twarzą, siadając na kanapie i przyciągając Lou na swoje kolana.
- Kocham Cię Harry – powiedział starszy łącząc ich dłonie razem.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że mnie kochasz, bez tego cholernego eliksiru – powiedział Harry spuszczając wzrok.
- Hej maleństwo – Louis podniósł podbródek Harry’ego by spojrzeć w jego oczy – to się nie liczy mały, jesteśmy tylko my, i zawsze będziemy. Kocham Cie i nic ani nikt tego nie zmieni, i choćbym miał Cię jutro stracić…
- Nie stracisz Lou, obiecuję Ci, że już zawsze będziemy razem, Kocham Cię – wtrącił Harry, desperacko chcąc zapewnić Lou o prawdziwości swoich uczuć.
- … chcę cieszyć się, że do mnie należałeś, że byłeś mój. – dokończył Louis ignorując słowa Harry’ego.
- I zawsze będę, jestem Twój i tylko Twój.
- Mój – powiedział Louis otaczając jego twarz dłońmi – mój mały, Kocham Cię.
- Ja Ciebie też – powiedział loczek – a teraz chodźmy spać.
***
W pokoju obok, Gemma i Niall po ostatnich wydarzeniach nareszcie mogli spędzić razem czas, będąc naprawdę sobą. Byli przyjaciółmi znającymi się od lat, dobrze czującymi się w swoim towarzystwie. Jeden łyk herbaty z eliksirem zmienił ich rzeczywistość.Teraz wszystko wróciło do normy, a właściwie wywróciło się do góry nogami, ale tak było dobrze, zupełnie inaczej niż się spodziewali, ale naprawdę dobrze i nie zamierzali tego zmieniać.
***
- Harry, właściwie na jakiej stronie znalazłeś tą wiedźmę? - zapytał Louis siedząc z loczkiem w salonie i kątem oka obserwując Nialla, który leżał z Gemmą na kanapie i przeskakiwał pilotem z kanału na kanał, tak naprawdę nie patrząc na telewizor.
- Ohh mogę Ci pokazać – wpisał adres strony i nacisnął enter, Lou patrzył z zaciekawieniem ale niestety, żadna strona się nie wyświetliła. Zerknął na Stylesa, który zmarszczył brwi i ponownie wpisał adres.
- Jesteś pewny, że dobrze wpisujesz?
- Tak, nie wiem dlaczego nic tu nie ma. Mam pomysł po prostu pokażę Ci jej dom. Jest śliczny, ma błękitne okiennice i drzwi i ogródek pełen kwiatów. Zupełnie nie jak czarownica, serio Lou – zaśmiał się i cały rozpromieniony pociągnął Tomlinsona w stronę drzwi.
***
Wyłączył silnik i patrzył zszokowany na dom wiedźmy.
- Co to jest?
- Jesteś pewny, że to tutaj Hazz? –Lou rozglądał się niepewnie i wyszedł z auta a po chwili dołączył do niego loczek chwytając go za dłoń.
- To było tu, jestem przekonany na sto procent – upierał się Harry, ale nigdzie nie było małego, uroczego domku. W jego miejscu stała jakaś ruina, która chyliła się ku upadkowi. Na przewracającym się płocie wisiała tablica z napisem do rozbiórki. Patrzył szukając czarownicy, ale nikogo tutaj nie było, dom zniknął a jego właścicielka razem z nim. Dostrzegł jakąś młodą dziewczynę, która wracała w szkolnym mundurku z plecakiem, postanowił ją zaczepić.
- Przepraszam, czy tu nie mieszkała jakaś kobieta w średnim wieku? – zapytał, kiedy dziewczyna ich mijała. Przystanęła w miejscu i uważnie się im przyjrzała.
- Nie, nikt tutaj nie mieszka od lat, dlatego ten dom tak wygląda. Mają go zburzyć czy coś.
- Dzięki – wyszeptał zszokowany.
- Nie ma sprawy Harry – uśmiechnęła się i wyminęła ich idąc dalej. – chodź tu Kiernan – krzyknęła do czarnego kota, który wlepił swoje oczy w dwóch chłopaków, po czym dumnie podreptał do swojej pani.
- Skąd ona znała moje imię?
- Jesteś idolem nastolatek słońce, chodź wracamy do domu – pociągnął go za dłoń, kierując się do samochodu, a w oddali gdzie przed chwilą zniknęła dziewczyna, stała kobieta z kotem w ramionach, przypatrująca się ich złączonym dłoniom z uśmiechem na twarzy.
Tutaj magia unosi się w powietrzu, może czule objąć lub zagrozić. Tutaj wróżki knują intrygi lub tańczą na skałach, a czarownice rzucają dobre lub złe zaklęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz