niedziela, 4 maja 2014

*Jest w drodze do swojego pokoju ze świeżym praniem na rękach i w koszu, kiedy słyszy chichot Zayna dochodzący z łazienki. Odruchowo grymasi do zamkniętych drzwi, wiedząc, że to nie znaczy nic dobrego.

Po cichu odstawia kosz na swoje pościelone łóżko i wzdryga się, kładąc rękę na klamce. Otwiera je i pozostaje bez wyrazu na ten widok.

Stosy i więcej stosów piany unoszą się nad wanną. Jest ich tyle, że ledwo widać głowę Zayna wystającą spomiędzy nich, a niewielka ilość bąbelków jest nawet na czubku kruczoczarnych włosów Zayna. Cała łazienka pachnie zielonymi jabłkami.

Liam nie jest pewien co powiedzieć, bo ma ochotę płakać i śmiać się w tym samym czasie, więc decyduje się na: - Jakim cudem udało ci się zrobić tak dużo bąbelków?

Zayn chichocze, przygryzając dolną wargę w niewinnym manewrze. - Nie wiem. Metodą prób i błędów.

Liam spogląda na pomieszczenie jeszcze raz, po czym najzwyczajniej w świecie zamyka drzwi.

Mija godzina, kiedy Zayn człapie na dół z ręcznikiem zawiązanym na biodrach. Jego włosy są nadal mokre i sterczą w bardzo atrakcyjny sposób.

Liam ściera kurz z mebli za pomocą miękkiej, mokrej szmatki, kiedy Zayn otwiera lodówkę.

- Dlaczego sprzątasz? - pyta Zayn, siadając na blacie, z którego może widzieć Liama w salonie.

- Bo cała moja rodzina będzie oceniać moje zdolności w sprzątaniu za mniej niż dwadzieścia cztery godziny i trochę mnie to przeraża. - przyznaje Liam, ponownie wycierając plamę na stoliku do kawy. Zayn mruczy i przybiera wredny uśmiech.

- W takim razie, chyba powinieneś sprzątnąć łazienkę. - doradza, wyciągając rękę i oglądając swoje paznokcie; Liam posyła mu mordercze spojrzenie.

|You Holy Fool|

Zayn obserwuje jak Liam wyciera podłogę i ściany w łazience z lepkiego, ładnie pachnącego mydła, będąc na kolanach. Kiedy kończy, jego bose stopy nie przyklejają się do płytek, więc zalicza to jako małe zwycięstwo. Następnie czyści wannę i umywalkę. Po wykonaniu tych czynności, zauważa Zayna, siedzącego na parapecie i wpatrującego się w spadające krople deszczu.

Liam wzdycha, kręcąc głową, aby rozluźnić szyję. Jest zmęczony całą tą pracą, którą dzisiaj zrobił; nie żeby gotowanie było wyczerpujące, ale jest upierdliwe, więc teraz chce po prostu odpocząć.

Siada na łóżku obok Zayna i przesuwa się tak, by oprzeć plecy o zagłówek. Zayn wpatruje się w niego tępo, jak gdyby czekał na jakieś słowo ze strony Liama, ale Liam zamyka oczy. Cała jego praca została wykonana i jest niesamowicie spokojnie, a kiedy budzi się o ósmej w ubraniu i słysząc krzyk swojego ojca, mówiący, że wrócił, Liam nie jest wcale zdziwiony.

Wstaje, rozbiera się do bielizny i gasi światło bez rozmawiania z tatą. Szczotkuje zęby i myje twarz, zanim kładzie się do łóżka.

Trzydzieści sekund później, słyszy skrzypienie otwieranych drzwi szafy i odgłos kroków Zayna na dywanie. Jest zbyt zmęczony, żeby zareagować, kiedy jedno z ramion Zayna obejmuje go w pasie, więc wtula w niego swoje plecy i zasypia.

|You Holy Fool|

Budzik Liama jest nastawiony na siódmą. To daje mu równe dwie godziny na włożenie szynki do piekarnika, wyjęcie niektórych dań z lodówki, wzięcie prysznica, umycie zębów, ubranie się i pójście do kościoła.

Wszystko idzie według planu, a gdy wychodzi spod prysznica, jego ojciec już wyszedł, żeby przygotować kościół na wielkanocne kazanie. Liam wzdycha ciężko, bo zazwyczaj tata czekał na niego, jednak ostatnio było to niezręczne.

Napięcie między nimi jest ogromne, Liam czuje się nieswojo, a jedyne co ostatnio słyszy od pastora, to kilka pomruków w odpowiedzi.

Liam stara się to ignorować; przeczesuje swoje loki, układając je na właściwą stronę tak, że gdy wyschną nie będą śmiesznie wyglądały. Myje zęby, nie chcąc mieć nieświeżego oddechu i zaczyna się ubierać. Zayn leży na miejscu Liama na łóżku, które prawdopodobnie jest nadal ciepłe, zważają na to, że położył się tam w momencie, w którym Liam wstał. Otwiera jedno oko, by zobaczyć co się dzieje, kiedy Liam otwiera szafę i wyjmuje najbardziej odświętne ubranie.

Kładzie swoją koszulę na nogach Zayna, po czym odwraca się, żeby wziąć parę czarnych skarpetek z komody. Jedna ręka Zayna zwisa z łóżka, więc wyciąga ją i chwyta Liama za kostkę, a wbijając lekko paznokcie przesuwa nimi w górę nogi Liama.

Liam czuje drganie i wyrywa się odruchowo, wywołując chichot u Zayna, który właśnie zamyka oczy.

- Zachowuj się. - karci go Liam, choć nie może powstrzymać małego uśmiechu, który wkradł się na jego usta. Liam ubiera się, a wzrok Zayna śledzi go po całym pokoju.

- W porządku, wrócę za kilka godzin. Proszę, na miłość Boską, nie popsuj niczego. - błaga Liam, wiążąc krawat i układając go równo pod szyją.

Zayn mruczy i uśmiecha się złośliwie w poduszkę.

- Mówię poważnie, Zayn. Nie mam dzisiaj czasu na sprzątanie bałaganu, jasne? - Liam siada obok Zayna i zakłada jeden, czarny, błyszczący but i zaczyna go sznurować.

- Dobrze wyglądasz. - odpowiada Zayn, po czym wyciąga rękę, a jego kościste palce owijają się wokół czarnego krawata i pociągają za niego. Liam zostaje przyciągnięty do niego w taki sposób, że zamiera. Zayn przekręca głowę i złącza ich usta na kilka sekund.

Liam wzdycha, kiedy Zayn go puszcza i zaczyna zakładać drugi but z rumieńcem na policzkach.

A Zayn, odwraca się i wtula w pościel.

|You Holy Fool|

Gdy tylko nabożeństwo się kończy, Liam jest kompletnie otoczony. Ludzie, których zna z kościoła całe swoje życie, gratulują mu kazania ojca, chociaż niczym się do tego nie przyczynił. Uśmiecha się i życzy wszystkim szczęśliwej paschy.

Słucha historii starszej pani o jej planach na Wielkanoc, kiedy podchodzi do niego ojciec, klepie po ramieniu i dyskretnie szepcze: „Cieszę się, że dotarłeś dziś na czas.”

Pastor śmieje się, chociaż to nie zmienia sposobu, w jaki wypowiedział te słowa. Liam posyła mu tylko wymuszony uśmiech i kiwnięcie głową.

Zostaje w kościele przez godzinę i rozmawia z ludźmi, co sprawia, że ma opóźnienie i nie działa zgodnie z planem. Większość ludzi już wyszła, więc został tylko on, jego tata i kilka ważnych osób, z którymi rozmawiają.

Najuprzejmiej jak tylko może, Liam podchodzi do ojca i informuje, że idzie do domu, by wszystko przygotować. Jest usprawiedliwiony, więc opuszcza kościół, zanim ktokolwiek może go zatrzymać.

|You Holy Fool|

Otwiera drzwi do kuchni i od razu zaczyna wszystko przygotowywać. Sprawdza szynkę w piekarniku, kiedy Zayn wystrasza go na śmierć.

- Hej, jesteś sam? - szepcze, zwisając z sufitu przy wejściu. Liam wzdryga się i przykłada dłoń do piersi.

- Boże, Zayn. - oddycha ciężko, posyłając mu mordercze spojrzenie. - Tak, jestem sam, ale musisz być ostrożniejszy.

- Aw, nie bądź taki zgorzkniały, kotku. - mówi Zayn, wywracając oczami i zeskakując na podłogę z gracją kota.

- Doprowadzisz mnie do zawału. - narzeka Liam, próbując być złym, co nie do końca mu wychodzi, kiedy Zayn podchodzi do niego i kładzie brodę na jego ramieniu.

- Jesteś spięty. - dokucza Zayn. - Może mógłbym coś z tym zrobić.

Prześlizguje rękę po boku Liama i chwyta jego krawat. Liam przybiera grymas.

- Zayn, nie teraz. - mówi, a Zayn śmieje się. - Spotkania rodzinne mnie stresują.

- Ah, kto potrzebuje rodziny? - wtrąca Zayn, odsuwając się od Liama, by ustać przed nim. - Proponuję, byśmy ich związali i ugotowali w kotle.

Uśmiecha się do Liama niczym idealny złoczyńca i opiera się na łokciach na blacie.

- Za każdym razem, kiedy ich widuję, pytają o szkołę, chcą wiedzieć co będę robił w przyszłości i zawsze namawiają mnie do zostania pastorem oraz twierdzą, że jestem zupełnie jak mój tata. - Liam marszczy brwi i mruży oczy, kiedy podchodzi do lodówki, by wyjąć jedzenie. - I zawsze rozmawiają o mojej mamie. Ale nie sądzę, by było to powód to zabicia ich.

- Zabiłem mnóstwo rzeczy ze względu na mniej ważne powody niż ten. - mówi lekceważąco Zayn z nutką humoru w głosie. Liam ignoruje go.

- I zawsze oczekują ode mnie jak najwięcej – kontynuuje, wyjmując sałatkę pomidorową i przekłada ją do misy. Wkłada brudny, plastikowy pojemnik do zlewu i zaczyna napełniać go ciepłą wodą.

- Huh. - śmieje się Zayn. - Byłbyś świetną gospodynią domową. Zauważyłem to kilka dni temu, ale pomyślałem, że cię o tym poinformuję.

Liam wywraca oczami. - Dzięki, chyba.

Następuje chwila ciszy, podczas której Liam wyjmuje resztę jedzenia i właśnie przygotowuje talerz wegetariański, gdy samochód jego ojca zatrzymuje się na podjeździe. Liam zamiera i odwraca się do Zayna, chwytając jego twarz obiema rękami.

- Dobra, musisz być dzisiaj grzeczny. Cała moja rodzina tu będzie i ja po prostu… nie chcę komplikacji, jasne? - nakazuje poważnie.

Zayn mruczy, a kąciki jego ust unoszą się. - Pewnie. - zgadza się bez zająknięcia i pochyla się do przodu. Liam oczekuje pocałunku, więc instynktownie zamyka oczy i pochyla się, by spotkać Zayna w połowie drogi. Jednakże to, co otrzymuje jest delikatne otarcie ust Zayna na jego własnych. Nie wystarczająco długie, by poczuć mrowienie. Liam ma zamiar to pogłębić, ale kiedy się na to decyduje, Zayn wskakuje na sufit i wypełza po nim poprzez salon.

Otwiera usta, żeby ponarzekać, ale pastor Payne otwiera drzwi frontowe i zamyka je za sobą, przez co Liam podskakuje, odwraca się i stara się nie wyglądać na kogoś, kto został przyłapany na gorącym uczynku.

- Ładnie pachnie, synu. - pochwala go tata, a zarumieniony i zawstydzony Liam przytakuje słabo w odpowiedzi.

|You Holy Fool|

Trzy godziny później, Liam stara się zachować pokerową twarz. Co najmniej dziesięcioro dzieci biega wokół niego przez cały czas, a przez godzinę rozmawiał ze swoją ciotką o tym, że w jej małżeństwie nadal wszystko się układa. Mówi niezwykle monotonnie o tym, że ma zamiar zainwestować w dom, kiedy siedzą razem przy stoliku do kawy z kubkami herbaty.

Jest mnóstwo osób z jego rodziny wokół, ale wszyscy są w grupkach i rozmawiają przy kawie lub winie. Myśli o prawie stu sposobach, w jaki mógłby się zabić tu i teraz, kiedy jego najmłodsza kuzynka, Annie, uderza w jego ramię i wylewa herbatę na jego spodnie. Dziewczynka zamiera i wstrzymuje oddech, zakrywając usta swoimi małymi rączkami.

Próbuje powiedzieć: „przepraszam, Liam”, ale wychodzi jej: „psieplasiam, Lim”. Ma tylko trzy latka i Liam myśli, że ją lubi najbardziej.

Jego ciocia, a jej mama, karci Annie za przeszkadzanie w rozmowie, ale Liam jej przerywa, wdzięczny, że może uciec.

Cały przód jego spodni jest mokry, więc grzecznie przeprasza i ucieka na piętro do swojej sypialni. Zamyka za sobą drzwi i opiera się o nie, wzdychając z ulgą.

Spogląda na dół, by ocenić szkody i jęczy. Jego najlepsze czarne spodnie mają ogromną mokrą plamę na przedzie. Ostrożnie odpina pasek i zsuwa spodnie.

Wrzuca je do kosza na pranie obok biurka i sięga po klamkę od drzwi szafy.

W szafie, Zayn zwisa do góry nogami, skulony w najdalszym kącie i spogląda z zaciekawieniem, to otworzy drzwi.

Kiedy widzi, że to Liam, opada na podłogę i staje na nogach. - Cześć. - wita się, a jego wzrok pada na nagie nogi Liama. - Nie masz na sobie spodni.

- Tak, zostałem oblany. - informuje Liam, sięgając obok Zayn po nową parę spodni.

Zayn mruczy.

- Jesteś dzisiaj zaskakująco grzeczny. - chwali Zayna Liam i oferuje mu uśmiech. - Jestem pod wrażeniem.

Miota się z jedną nogą, gdy zakłada spodnie, a później, nie wpuszczając koszuli, zapina guzik.

Zayn prycha. - Bo co, jestem jakimś zwierzęciem?

Liam wyciąga rękę i gładzi włosy Zayna w kolorze sadzy, lekko drapiąc jego czaszkę paznokciami w formie masażu.

Zayn wydaje z siebie jęk i zamyka oczy. Liam chichocze, podziwiając go.

- Nie lubię wielu ludzi w moim domu. - narzeka Zayn, lecz jest spokojny, kiedy jego rzęsy trzepoczą na jego opalonych policzkach.

Liam przytakuje i wyplątuje rękę z bałaganu delikatnych, czarnych włosów. Prostuje się i wygładza koszulę, kierując się do drzwi. Zayn siedzi na łóżku z podwiniętymi nogami z ponurym wyrazem twarzy na jego, zazwyczaj, złośliwej twarzy.

Liam wzdycha i zamyka za sobą drzwi.

Większość jego rodziny skończyła jeść, więc umyka do kuchni, celowo unikając kilku krewnych – ale gdyby ktoś pytał, powiedziałby, że chciał tylko odłożyć jedzenie. Nie mając nic lepszego do roboty, zaczyna właśnie to robić, zaczynając od plastikowych pudełek i folii śniadaniowej.

Kiedy ma zamiar schować szynkę, wpada na pomysł, który zmusza go do powstrzymania uśmiechu. Nóż, leżący samotnie w zlewie to wywołuje.

Szynka została w większości zjedzona, ale zostało kilka małych kawałków, więc Liam kroi jeden z nich. Trzyma go z boku, mając nadzieję, że nikt nie zobaczy jak przemyca szynkę na piętro, ale jest prawie pewien, że wujek Vernon zauważył, sądząc po spojrzeniu jakie mu posyła.

Liam wzrusza ramionami i zamyka za sobą drzwi do pokoju.

Zayn jest w dokładnie tym samym miejscu, w którym znajdował się wcześniej, a jego twarz zdecydowanie się rozchmurza, gdy Liam przychodzi.

- Przyniosłem ci coś. - mówi Liam, przemierzając pokój i klękając na łóżku przed Zaynem. Podaje mu kawałki szynki. Zayn spogląda na nie podejrzliwie.

- Jest dobre, daję słowo. - tłumaczy Liam, a Zayn sięga po kawałek mięsa z dłoni Liama. Ostrożnie, bierze kęs, a jego oczy komicznie się rozszerzają. Wpycha do ust cały kawałek, a jego buzia jest tak pełna, że jego policzki wypychają się, kiedy przeżuwa, utrzymując kontakt wzrokowy z Liamem.

Liam śmieje się i mierzwi jego włosy.

- Jesteś bardzo grzeczny, więc dziękuję.

Zayn przeżuwa, przełyka, po czym chwyta brodę Liama i złącza ich usta.

Jego buzia jest słodko-kwaśna od szynki i dla Liama byłoby zbyt łatwo się w tym zatracić.

- Nie. - śmieje się Liam, odsuwając się z charakterystycznym mlaskiem. - Nie teraz, muszę wrócić na dół. Ale masz swoją szynkę.

Liam kładzie resztę mięsa na dłonie Zayna i jest prawie pewien, że wszystko zostaje zjedzone, zanim zdąża dojść do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz