*Poobgryzane palce stukały w klawisze jego bardzo zużytego laptopa. Słowa sączyły się na ekran, gdy pomysły przelatywały przez jego umysł. Jego myśli powoli wchodziły w życie w pisemnej formie. Przyznając były tylko nimi, pomysłami. Były trochę więcej niż marzeniami i bezsensownymi pragnieniami. Ale były jego.
Louis wiedział, że jego historie były tylko tym, niczym więcej niż kawałkiem twórczości. Jego historie były fikcją, chociaż pragnął, aby mogły być rzeczywistością. Ale kiedy, coś takiego jak jego historie, mogłoby się tak naprawdę wydarzyć.
Przez minione półtorej roku, Louis pisał fanfiction o swoim ulubionym zespole, powszechnie znanym jako One Direction. To zaczęło się tylko jako wyobrażenie. Louis leżał w łóżku, słuchając muzyki, kiedy pojawiła się myśl. To był tylko mały przebłysk fabuły, który rozegrał się w jego głowie.
Oczywiście, Louis czytał wcześniej fanfiction, ale nigdy nie myślał, że mógłby być jednym z tych pisarzy, którzy mają mnóstwo notek na Tumblr albo setki ‘kudos’* na AO3. Będąc uczciwym, to wydawało się trochę dalekie. Ale po paru przemyśleniach, Louis zdecydował się spisać swoje marzenia. To był krótki, tylko szybki zlepek słów oparty na wywiadzie, który widział wcześniej tego dnia. Zadowolony ze swojej pracy, Louis zdecydował się podzielić tym ze swoimi obserwatorami na Tumblr. Następnego dnia Louis był zszokowany rezultatem swojej historyjki. Ludzie to pokochali.
W tym momencie, zaczęło się coś nowego z Louisem. Stał się tego dnia pisarzem. Przybrał nazwę „LouTheTommo” w sieci lub po prostu nazywając siebie Lou dla jego czytelników. Jeśli byś go zapytał, powiedziałby, że był przeciętnym autorem, który tylko wrzucił słowa na stronę. Ale jeśli zapytałbyś jego czytelników, powiedzieliby, że Louis miał prawdziwy dar słów i był w stanie uchwycić i opisać co jego bohaterowie widzieli, robili i czuli w głębi.
Louis ponownie przeczytał swoje ostatnie opowiadanie. Jego zdanie zmieniło się, gdy rozmyślał gdzie chciałby poprowadzić swoją historię. Wiedział, że musi utrzymać swoich czytelników zabawionymi i dać im historię, z którego będą zadowoleni. Oczywiście Louis pisał tylko to, co chciał napisać. Jeśli nie był zadowolony z tego, szybko odrzucał pomysł i narzekał na swoim blogu o zawiedzeniu swoich czytelników, i że nie miał pojęcia w jakim kierunku podąża jego historia. Tak działo się co najmniej raz w tygodniu.
Rodzaje historii, które Louis pisał były zlepkiem wszystkiego. Jego ulubionymi były opowiadania wypełnione smutkiem i dramatem, z odrobiną romansu wrzuconymi do nich, tylko by utrzymać swoich czytelników na krawędzi. Zamiast pisania historii o bromance w One Direction, Louis wybrał pisanie swoich opowiadań o sobie i kręconowłosym, zielonookim piosenkarzu, powszechnie znanym jako Harry Styles. Niektórzy ludzie powiedzieliby, że Louis miał ‘obsesje’ na punkcie gwiazdy popu, ale Louis traktował to jak tylko ogromny szacunek dla piosenkarza. Ludzie, głównie jego rodzina i znajomi, nie potrzebowali znać ilości czasu, którą Louis spędzał na fantazjowaniu o Harry’m i jego innych trzech kolegach z zespołu. Nie potrzebowali wiedzieć, że Louis napisał historie o spotkaniu Harry’ego i spaniu z Harry’m, i zakochiwaniu się w Harry’m. Nie, pisanie Louisa było sekretem znanym tylko jego czytelnikom.
Kiedy ostatnia historia Louisa dobiegła końca, szybko sprawdził dzieło, poprawiając jakiekolwiek błędy, które znalazł przed dodaniem tego do sieci dla swoich czytelników, mając nadzieję, że będzie się podobać.
~*~
- Co się tak uśmiechasz? – Zbyt znajomo brzmiący głos zapytał.
Patrząc w górę, Harry stanął twarzą w twarz z uśmiechającym się ironicznie Liamem. Stojących bezczynnie za Liamem było dwóch innych najlepszych kumpli/kolegów z zespoły, Zayn i Niall. Wszyscy chłopcy wiedzieli o fascynacji Harry’ego pewnym internetowym autorem. Zawsze gdy nowa historia pojawiała się w sieci, Harry przybierał coś, co chłopcy nazywali jego ‘uśmiechem Lou’. Dokuczali mu bezlitośnie z tego powodu. Ogólnie rzecz biorąc, chłopcy uważali to za śmieszne, że Harry skończył czytając, nie mówiąc już o cieszeniu się, fanfiction, które napisali ich fani.
- Tylko… czytam. – Harry wymamrotał, wracając wzrokiem na ekran swojego telefonu, gdzie ostatnia historia Louisa była otwarta, czekając na dokończenie.
- O czym jest tym razem? Ty i Lou baraszkujący sobie na łące z kwiatami? – Niall zażartował.
- Hej! To był jeden raz i nawet powiedział, że ta historia była do dupy.
Wszyscy chłopcy zaśmiali się z Harry’ego, który zarumienił się na czerwono ze wstydu. Harry wiedział, że miał odrobinę obsesję na punkcie nieznanego autora, ale nie mógł nic na to poradzić. Zakochał się w pisaniu i kreatywności, które Lou, autor, miał w swojej głowie.
Wracając z powrotem do historii, którą czytał zanim mu przerwano, uśmiech wybuchł na twarzy Harry’ego, gdy odczytywał jeszcze raz słowa, które Lou spreparował tak starannie w swoim umyśle. Pod koniec historii, Harry promieniał ze szczęścia, że bohaterowie byli wolni i szczęśliwi. Harry czuł jakby był sam w opowiadaniu, przechodząc przez to z Lou u jego boku.
Po kliknięciu przycisku ‘kudos’, Harry kliknął w pole do komentowania.
HazCheshire94: Heeeej Lou! Kolejna świetna historia :) Bardzo mi się ona podobała. Tak trzymać! Nie mogę się doczekać twojej kolejnej .xx
Harry wiedział, że to może być dziwne, komentować fanfiction o sobie i innym chłopaku, ale naprawdę to lubił. To również mogło pomóc, że on i Lou rozmawiali na Tumblr już od roku. Gdy Harry po raz pierwszy natknął się na twórczość Lou, nie mógł nic poradzić na to, że rozpoczął przyjaźń z autorem. Harry uznał Lou za dość dowcipnego i sarkastycznego, ale i troskliwego oraz bystrego w tym samym czasie.
Teraz oczywiście, Lou nie miał pojęcia, że „HazCheshire94” był w rzeczywistości Harry’m Stylesem, o którym Lou pisał w swoich historiach. To była tajemnica, którą Harry chciał zatrzymać. Mógł zaprzyjaźnić się z Lou i rozmawiać o wszystkim i o niczym, ale Lou nie mógł wiedzieć, że był tym, kim jest.
Chwilę później, Harry dostał powiadomienie, że Lou odpowiedział. Uśmiech rozprzestrzenił się na jego twarzy, gdy kliknął na swoją skrzynkę odbiorczą i przeczytał odpowiedź Lou.
LouTheTommo: Tak! Cieszę się, że ją lubisz!! Nie byłem taki pewien co do niej, więc cieszę się, że się podobało :) x
Z szerokim uśmiecham na swoich ustach, Harry otworzył swoją aplikację tumblr i kliknął na blog Lou, by napisać mu pytanie.
HazCheshire94: Hej Lou! Dlaczego nie byłeś pewny ostatniej historii? po prostu się zastanawiam ponieważ bardzo mi się podobało. w każdym razie, jak się masz dzisiaj?
LouTheTommo: Dziękuję H! Nwm to było po prostu inne niż większość moich pozostałych rzeczy, myślę, że to dlatego byłem tak tym zdenerwowany. Mam się dziś fantastycznie! Zgadniesz dlaczego?
HazCheshire94: Nie, dlaczego czujesz się dziś fantastycznie?
LouTheTommo: miałeś zgadywać głupku. Ponieważ bilety na 1D weszły dziś do sprzedaży iiii…. MAM BILETY! NARESZCIE ZOBACZĘ ICH W MANCHESTERZE!
Harry wpatrywał się w swój ekran, czytając i czytając ponownie ostatnią wiadomość Lou. Czuł, że jego serce bije mocno w piersi z jakiegoś powodu. Lou będzie w Manchesterze, by zobaczyć One Direction, by zobaczyć jego, z wszystkich ludzi. Harry nie wiedział o czym innym myśleć, niż o fakcie, że chce nareszcie bardzo spotkać autora, który zawładnął jego sercem tak całkowicie.
- Hej Haz, w porządku? – Zayn zapytał, obserwując go uważnie.
- Uh tak, tak myślę.
- Co się dzieje? – Niall spytał, gdy brzdąkał na swojej gitarze.
Wszyscy chłopcy byli w studiu, aktualnie nakrywając wokale do ich nadchodzącego albumu.
- Zapomniałem, że bilety weszły dziś do sprzedaży. – Harry powiedział, spoglądając w górę na swoich trzech najlepszych kumpli.
- Tak, co w związku z nimi? – Liam zapytał, gdy wyszedł z pomieszczenie do nagrywania.
- Lou ma bilety. – Harry odparł cicho.
Trójka chłopców naprzeciw Harry’ego po prostu gapiła się na niego przez moment, zanim gwałtownie zaczęli się identycznie szeroko uśmiechać.
- Achh, czy to znaczy, że mały Harry nareszcie spotka swojego anonimowego autora? – Niall zagruchał, mierzwiąc włosy Harry’ego.
- Chłopaki, wiecie, że nie mogę tego zrobić. – odpowiedział, odpychając od siebie Nialla.
- Dlaczego nie, wiesz, że też chcesz. – Zayn zapytał.
- Cóż tak, chcę, ale co się stanie, gdy odkryje kim jestem? Może nie przyjąć tego dobrze. Dodatkowo, jak w ogóle będę w stanie się z nim spotkać?
- Po pierwsze, będzie w porządku, wiedząc że ty, to ty. Znaczy, rozmawiacie przez jakiś rok teraz, on wie o tobie wszystko, Haz. Prawdopodobnie będzie zaskoczony, ale sobie z tym poradzi. A co do spotkania z nim, jestem pewien, że możemy coś wymyślić. – Liam odpowiedział, oferując Harry’emu uśmiech, który Harry z wdzięcznością odwzajemnił.
Harry skinął głową. Zwrócił swoją uwagę z powrotem do rozmowy z Lou, pisząc odpowiedź i wysyłając ją, zanim mógłby zmienić swoje zdanie.
HazCheshire94: Udało Ci się! Gratulacje Lou!! Zgadnij co? Też mam zamiar być na koncercie w Manchesterze!
LouTheTommo: Poważnie?! H to znaczy, że możemy spotkać się ze sobą! Znaczy, jeśli chcesz. Zrozumiem, jeśli nie. Z tego co wiesz mogę być dziwakiem prześladującym małych niewinnych fanów one direction. ;)
HazCheshire94: haha wiem że nie jesteś. Ale chciałbym się z Tobą spotkać, byłoby by miło.
LouTheTommo: Dobrze! To postanowione, spotkam tajemniczego H za 2 miesiące :D
~*~
Czas szybko zleciał zarówno Louisowi, jak i Harry’emu. Podczas gdy Louis był na uniwersytecie, ucząc się do egzaminów i kontynuując swoje pisanie, Harry podróżował dookoła świata nagrywając, występując, robiąc sesje zdjęciowe i oczywiście czytając opowiadania Lou.
Zostało tylko 2 tygodnie do koncertu w Manchesterze, a obaj chłopcy byli niespokojni i zdenerwowani. Louis był niespokojny, ponieważ nareszcie zobaczy koncert One Direction, a Harry był niespokojny, ponieważ Lou dowie się o jego sekrecie.
I dwa tygodnie przed, żaden z chłopców nie wiedział jak spotkają się nawzajem. Cóż, tak jest dopóki Harry nie wpadł na pomysł.
HazCheshire94: LOU! Nigdy w to nie uwierzysz! Ale właśnie wygrałem dwie przepustki za kulisy, żeby spotkać chłopców!
LouTheTommo: CO! Jestem taki zazdrosny! To niesamowite H
HazCheshire94: Więc tu jest ta rzecz, nie mam nikogo z kim mógłbym pójść, więęęęęęęc zastanawiałem się czy chciałbyś drugą wejściówkę :)
LouTheTommo: CO O MÓJ BOŻE TAK O MÓJ BOŻE H MÓWISZ POWAŻNIE OCZYWIŚCIE ŻE TAK O MÓJ BOŻE KOCHAM CIĘ!
HazCheshire94: Okej dobrze, martwiłem się, że powiesz nie haha. W każdym razie, powiedziano mi, że możesz je dostać w kasie biletowej na miejscu, upewnię się, że przepustka jest na twoje nazwisko.
LouTheTommo: właśnie płaczę H nie masz pojęcia co to dla mnie znaczy.
HazCheshire94: Lou nie płacz :( to jest dobra rzecz, obiecuję. Muszę wrócić do pracy ale napiszę do Ciebie później :) jestem naprawdę szczęśliwy, że powiedziałeś tak lou.
~*~
Tak się ma rzecz. Louis nigdy nie spodziewał się, że spotka One Direction. Nigdy nie marzył, że to mogłoby się naprawdę wydarzyć. Ale kiedy H zwrócił się do niego z ofertą wejścia za kulisy, po prostu nie mógł odmówić. Nie wiedział jak albo kiedy spotka H, ale wiedział, że to się stanie.
W dzień koncertu, Louis ruszył do kasy biletowej na arenie. Powiedział im swoje nazwisko, lub to co zakładał, że H mógł im powiedzieć. Dali mu jego wejściówkę za kulisy i powiedzieli, żeby chwilę zaczekał. Nie minęło więcej niż 5 minut i duży ochroniarz przyszedł i zabrał Louisa, prowadząc go przez arenę prosto na backstage. Louis był zdenerwowany, oczywiście że był. Pragnął, aby H był z nim, ponieważ zaczynał myśleć, że dostanie ataku paniki, w momencie gdy zobaczy cztery gwiazdy popu.
Louis został wprowadzony do pustego pokoju z dwoma kanapami i stołem z jedzeniem. Dostał informację, że ma usiąść i zaczekać, co zrobił. Louis stawał się zdenerwowany, kiedy czas się przeciągał. Bawił się swoim telefonem, mając nadzieję zobaczyć nową wiadomość od H, mówiącą mu, że tu jest, ale niczego nie było. Po tym, co wydawało się wiecznością, Louis usłyszał wyraźny odgłos śmiechu i kroków One Direction. Ich kroki zwolniły, kiedy zbliżali się do drzwi. Louis mógł usłyszeć słabe rozmowy, ale nie mógł zrozumieć o czym mówili.
Zanim Louis wiedział co się dzieje, trójka z czwórki chłopaków z One Direction weszła do pokoju. Zayn, Liam i Niall uśmiechali się ciepło do Louisa, witając go serdecznie.
- Hej kolego, jak się masz? – Liam zapytał swoim ciepłym, silnym głosem. Zrobił krok do przodu, dając Louisowi przyjacielski uścisk.
- Mam się dobrze, dzięki. Będę szczerzy, jestem teraz bardzo zdenerwowany. – Louis powiedział, szurając nogami, przypatrując się trójce chłopców przez swoje rzęsy.
- Ach, nie bądź, nie ugryziemy Cię… bardzo. – Niall zażartował, przewieszając swoją rękę przez ramiona Louisa.
- Nie, wiem to. Wy wszyscy to tylko połowa powodu, dlaczego jestem zdenerwowany. – Louis powiedział bez zastanowienia.
- Dlaczego tak jest? – Zapytał Zayn.
- Cóż, miałem się dzisiaj spotkać z moim przyjacielem. Właściwie nie spotkałem go jeszcze. Nawet nie znam jego imienia, oprócz faktu, że zaczyna się na H.
- Jestem pewien, że będzie niesamowity. – Liam powiedział, siadając na jednej z kanap.
Telefon Louisa zabrzęczał w kieszeni, sygnalizując, że otrzymał emaila. Nie wyciągnął swojego telefonu, myśląc, że będzie to niegrzecznie zrobić, kiedy był z One Direction, cóż, z większością z nich.
- Zamierzasz odpowiedzieć? – Niall zapytał, odchodząc od Louisa i opadając leniwie na podołek Liama.
Louis zawahał się przez chwilę, zanim wyciągnął swój telefon i przeczytał emaila. To był email z Tumblr, mówiący mu, że dostał wiadomość od H. Otwierają swoją aplikację Tumblr, Louis przeczytał wiadomość H.
HazCheshire94: Jestem tutaj :) Jestem na korytarzu, zaledwie na zewnątrz, gdzie ty jesteś. Chodź się ze mną spotkać. Jestem zbyt zdenerwowany by tam wejść…
Louis patrzył na swój telefon w zakłopotaniu. Spojrzał na pozostałą trójkę chłopców, którzy uśmiechali się do niego szeroko. Gdyby znał ich lepiej, wiedziałby, że wiedzą więcej niż Louis przypuszczał. Więc, podążając za prośbą H, Louis usprawiedliwił siebie grzecznie, zanim zawędrował na korytarz.
Spojrzał w obie strony, ale nie widział nikogo.
- H? – Louis zawołał.
- Jestem tutaj, Lou. – Głęboki, ochrypły głos zawołał z końca korytarza na prawo.
Louis zawędrował w dół korytarza, gdzie mógł zobaczyć chłopca odwróconego od niego. Osoba była w obcisłych dżinsach i w swetrze koloru kremowego. Louis poczuł dreszcz przechodzący przez jego ciało, gdy obejrzał nieznajomego z góry na dół.
- H, czy to ty? – Louis zapytał, gdy podchodził bliżej.
- Uh tak, to ja Lou. Słuchaj, po prostu mi obiecaj, że nie będziesz mnie nienawidzić.
- Nie mógłbym Cię nienawidzić.
Louis obserwował jak H brał głęboki wdech przed odwróceniem się twarzą w stronę Louisa.
Powiedzieć, że Louis był zaskoczony, bo Harry był H, byłoby niedomówieniem. Harry stał przed Louisem, obserwując go ostrożnie, czekając na jego reakcję.
- Ty- ty jesteś H… Harry, ty jesteś H? – Louis zapytał cicho.
Harry odwrócił swoją głowę w kierunku podłogi, szurając swoimi stopami o dywan w ohydnym kolorze. Louis patrzył jak jego policzki zarumieniły się głębokim odcieniem różu.
- Tak, jestem. Przepraszam, że nie powiedziałem Ci wcześniej, po prostu nie wiedziałem, jak byś zareagował.
- O mój boże, czytałeś moje opowiadania. Te… te historie o Tobie i-i o mnie. – Louis czuł się jakby był na skraju ataku paniki. Historie, które pisał, ponieważ lubił. Opowiadania, o których nie myślał, że ktoś się dowie. Opowiadania, które myślał, że pozostaną tajemnicą dla One Direction. Nie były już dłużej tajemnicą, gdy Louis stał przed chłopakiem, który przeczytał je wszystkie, i z którym rozmawiał od roku, tym samym chłopakiem, o którym pisał na pierwszym miejscu.
- Przepraszam. Ale jeśli to pomoże, jesteś naprawdę fantastycznym autorem. – Harry powiedział, spoglądając na Louisa z niewielkim uśmiechem.
- Jezu, Harry, czy zdajesz sobie sprawę, że powiedziałem Ci wszystko o sobie. Boże, cholernie świrowałem na Twoim punkcie… przed Tobą!
- Wiesz Lou, powiedziałem Ci wszystko o sobie… poza tym, kim byłem oczywiście.
- Tak, wiem o tym, ale.. poczekaj, więc wszystko co mi powiedziałeś, t-to była sama prawda? Wszystkie rzeczy, które mi wyznałeś, to było wszystko o Tobie?
- Tak.
- Więc jesteś- jesteś ….
- Gejem?
Louis zarumienił się, kiwając swoją głową.
- Tak, jestem Lou. Jesteś jedynym poza chłopakami i moją rodziną, którzy to wiedzą.
- Jasna cholera. – Louis odparł, zakrywając dłonią swoje usta. Oparł się o ścianę, zjeżdżając po niej w dół, aż siedział na podłodze.
- Lou, ja po prostu chcę, byś wiedział że Ci ufam i mam nadzieję, że Ty ufasz mi. – Harry powiedział, ześlizgując się, by usiąść obok Louisa.
- Ufam Ci, H. To jest po prostu sporo do ogarnięcia dla mnie w tej chwili.
Obaj chłopcy siedzieli w milczeniu, kiedy przetwarzali swoją nowo odkrytą wiedzę w swoich głowach. To nawet nie wydawało się realne. Nie tylko Louis i H nareszcie się spotkali, ale H był Harry’m i Lou w rzeczywistości stanął przed Harry’m.
- Czy kiedykolwiek chciałeś, aby niektóre z twoich opowiadań były prawdziwe? – Harry zapytał.
- Niektóre z nich, chyba. Po prostu nie sądzę, aby kiedykolwiek się to stało. – Louis westchnął, odwracając swoją głowę, by spojrzeć na Harry’ego.
- Dlaczego nie?
- Ponieważ ty to ty, a ja to ja. Ty jesteś Harry’m. Ja jestem Louisem. Jesteśmy po całkowicie przeciwległych stronach życia. Ty jesteś piosenkarzem, a ja jestem angielskim studentem. Nie dokładnie pokrywamy siebie nawzajem.
- Moglibyśmy, wiesz. Ciągle jestem sobą. Ciągle jestem H, którego znasz.
- Czy ty- czy ty chcesz, aby któreś z nich były prawdziwe? – Louis zapytał niepewnie, nie głośniej niż szeptem.
- Niektóre z nich.
- Które?
- Te, w których budzę się i jesteś tam, leżąc ze mną w łóżku. Te, gdzie siedzimy razem i po prostu cieszymy się swoją obecnością. Te, w których mogę Cię trzymać i całować, ponieważ jesteś mój.
- Harry…
- Chcę tego, Lou. Wiem, że to będzie ciężkie, ale możemy to zrobić. Chcę Ciebie, Louis.
Bez zastanowienia, Louis przechylił się do przodu, nakrywając usta Harry’ego swoimi. Pocałunek był powolny i delikatny, ale silny i utrzymywał wagę uczuć chłopców względem drugiego. To było naprawdę proste i to jest wszystko, czym powinno być. To była po prostu dwójka chłopców, nareszcie będąca razem bez nadzoru ze strony świata. Bez obaw i trosk, po prostu razem.
To będzie ciężkie, ale oni sobie z tym poradzą. Po posmakowaniu tego, co drugi chłopak ma do zaoferowania, żaden z nich nie chciał pozwolić temu odejść. To zadziała, ponieważ to jest to, co jest, tylko Louis i Harry, to jest wszystko co jest potrzebne.
~*~
* kudos – ‘serduszka’, polubienia na AO3 (http://archiveofourown.org/), popularnej stronie z fanfictions.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz