, Tak jak przewidział Harry, w drodze powrotnej nie było prawie żadnych wypadków oprócz tego jednego, kiedy Louis wpadł w kałuże błota, a Styles nie mógł przestać się śmiać. Skończyło się na tym, że elf nie odzywał się do niego przez cały dzień, ale udało mu się złagodzić sytuację kilkoma całusami.
-Daleko jeszcze? - zgadnął pewnego dnia Louis.
Harry uśmiechnął się do niego i zawiązał mu oczy kawałkiem materiału.
-C-co ty robisz? - spytał, gdy poczuł, jak jego nogi odrywają się od ziemi.
-Zobaczysz - odpowiedział Styles i złożył na jego policzku krótkiego całusa.
Louis słyszał szeleszczące liście pod stopami Harry’ego, aż do momentu, w którym się zatrzymali. Styles postawił elfa na ziemię i odwiązał opaskę z jego oczu.
-Jesteśmy w domu - powiedział Harry i przytulił Tomlinsona, ścierając łzy z jego policzków. - Obiecałem, że przyprowadzę cię żywego i obietnicy dotrzymałem.
-Mogę odwiedzić swoją mamę?
-Oczywiście, kochanie - odrzekł rzeźbiarz i pociągnął elfa w stronę jego domu.
Podeszli pod drzwi chatki i zapukali dwa razy. Usłyszeli kroki dochodzące z środka, a chwile potem ujrzeli Jay. Wyglądała na lekko niewyspaną, ale i tak dobrze się trzymała.
-Cześć, mamo. Wróciłem - powiedział i wpadł rodzicielce w ramiona.
-Tak się cieszę, Boo Bear - chlipała Jay, ściskając syna najmocniej, jak umiała.
-Tęskniłem za tobą, mamo.
-Ja bardziej, synku.
Harry stał z boku i obserwował tę rodzinną scenkę, aż do chwili, kiedy Louis odsunął się od niej i spojrzał na Stylesa.
-Znasz Harry’ego, prawda? - zwrócił się do Jay.
-Oczywiście!
-On jest… jest… moim - jąkał się Louis.
-Jesteśmy razem - dopowiedział zielonooki.
Jay podeszła do niego z poważnym wyrazem twarzy, a następnie objęła go ramionami.
-Witaj w rodzinie, Harry - powiedziała, scałowując jego policzki.
-Dziękuję pani Tomlinson.
-Wystarczy Jay, skarbie - odpowiedziała pieszczotliwie. - Może wejdziecie i odpoczniecie chłopcy?
Styles spojrzał na nią przepraszająco. - Wybacz, Jay, ale chciałbym odwiedzić swoich rodziców.
-Nie mam ci czego wybaczać! Idź szybko, twoja mama bardzo się martwiła o ciebie.
-Widzimy się wieczorem - rzekł Harry i pocałował długo Louisa, zanim pobiegł w stronę swojego domu.
Jay spojrzała z uśmiechem na swojego zawstydzonego syna i weszła z nim do środka, nie pytając o nic.
*
Harry czekał, aż ktoś otworzy mu drzwi. Był trochę zdenerwowany, w końcu nie widział swojej mamy przez długi czas. Po kilkunastu sekundach, które dla chłopca były jak godziny, w drzwiach stanęła Anne. Na początku zdziwiła się tak wczesną wizytą, ale gdy tylko ujrzała swojego syna, przytuliła go i pozwoliła łzom wypływać z jej oczu.
-Wróciłeś, synku - mówiła, gładząc go po plecach. - Wszystko w porządku?
-Tak, wszystko jest dobrze.
-A Louis? Czy on…? - zapytała, widząc nieobecność elfa.
-Nie, mamo! Louis jest już w swoim domu. Nic mu nie jest - wyjaśnił szybko Harry.
-Wiedziałam, że uda ci się go ochronić - powiedziała Anne i wciągnęła chłopca do środka. - Na pewno jesteś zmęczony. Idź spać, porozmawiamy później. - Zaprowadziła go do pokoju, gdzie czekało już na niego pościelone łóżko.
Harry, nie zastanawiając się dłużej, wskoczył w miękką pościel i zasnął.
*
Wieść o tym, że chłopcy wrócili, rozniosła się po wiosce z prędkością światła. Dla większości Harry i Louis byli bohaterami, udało im się przeżyć po za wioską. Ostatni raz zdarzyło się to 500 lat temu i do dziś zostało legendą. Wszyscy chcieli poznać ich historię.
*
Harry obudził się późnym popołudniem. Pierwsze o czym pomyślał to: jedzenie i Louis. Jako iż chciał zobaczyć elfa jak najszybciej, poprosił swoją mamę, aby przygotowała mu szybki posiłek. Anne przytaknęła i zabrała się do roboty.
Kiedy Styles był już syty i czysty (jego mama uznała, że nie może wyjść taki brudny), wyszedł z domu, kierując się w stronę chatki Tomlinsonów. Był pewien, że elf jeszcze śpi i będzie mógł obudzić go słodkim buziakiem.
Na nieszczęście Harry’ego Louis mieszkał po drugiej stronie wioski i w połowie drogi rzeźbiarz natknął się na grupę dziewczyn.
-Harry! - zawołała jedna z nich i pisnęła, kiedy chłopak na nią spojrzał.
Chwilę później dziewczyny znalazły się blisko Stylesa i zaczęły go otwarcie podrywać. Harry nie chciał ich spławiać, więc uśmiechał się i gawędził z nimi. Mógł przecież poświęcić im kilka minut.
*
Louis wesoło kroczył przez wioskę, ciesząc się na kolejne spotkanie ze swoim chłopakiem. Nawet jego mama nie potrafiła zatrzymać go w domu na dłużej. On chciał tylko spotkania z Harrym.
Mniej więcej w połowie drogi dostrzegł Stylesa w towarzystwie dziewczyn, z którymi świetnie się bawił. Zatrzymał się i poczuł to znajome uczucie. Uczucie jakby ktoś wbijał mu sztylety prosto w serce, a tym kimś była osobą, którą najbardziej kochał.
Mógł się tego spodziewać. Przecież Harry nie powie nagle wszystkim, że jest gejem i spotyka się z kimś takim jak Louis Tomlinson. A może on w ogóle nie traktował tego poważnie? Może mówił to wszystko po to, aby elf mógł odzyskać moc.
W oczach Louisa zebrały się łzy. Nie mógł ruszyć się z miejsca nawet, kiedy poczuł słone krople spadające z nieba.
*
Harry zauważył, że pogoda drastycznie się pogorszyła. Słyszał piski dziewczyn, które bały się, że deszcz zniszczy ich perfekcyjne fryzury. Chłopak jednak ignorował to wszystko, szukając małego elfa, który był za to odpowiedzialny. Wiedział, że musi dziać się coś złego.
Rozejrzał się dookoła i dostrzegł Louisa, stojącego w oddali ze spuszczoną głową. Podbiegł do niego i ujął jego twarz w ręce. Zauważył, że jego oczy są czerwone, a po policzkach płyną łzy.
-Co się stało, kochanie? - spytał Harry, ocierając jego twarz.
-N-nic - wyszeptał. - Przepraszam, że przeszkodziłem ci w rozmowie z dziewczynami.
Styles zmarszczył brwi, a następnie uświadomił sobie, o co chodzi Tomlinsonowi.
-Właśnie szedłem do ciebie, kiedy one mnie zaczepiły. Nie chciałem być niemiły, więc porozmawiałem z nimi chwilę. To nic nie znaczyło, kocham cię.
Louis pociągnął nosem i spojrzał na zielonookiego. Deszcz przestał już padać, więc Harry był pewien, że elf uwierzył mu i uspokoił się.
-Jestem żałosny, przepraszam - chlipał.
-Nie jesteś żałosny - zapewniał go Styles. - Jesteś najbardziej uroczą istotą na ziemi i kocham cię jak nikogo innego. Nigdy nie waż się w to wątpić.
-Ja też cię kocham - powiedział Louis i wtulił się w niego.
Chwilę później pojawili się mieszkańcy wioski zaniepokojeni nagłymi zmianami pogody. Harry spojrzał na nich i uśmiechnął się, łapiąc Tomlinsona za rękę.
-Nie martwcie się! - krzyknął, aby ich uspokoić. - Zapewniam, że pogoda będzie w porządku, ale pod jednym warunkiem. - Wszyscy spojrzeli na niego w oczekiwaniu. - Nikomu nie wolno tknąć tego elfa. - Wskazał na Louisa. - On jest mój i ja się nim zaopiekuję - zapewnił, całując go w policzek.
Wszyscy zamilkli, a Louis poczuł, że robi mu się gorąco.
-Ej, Tomlinson! Nie wstydź się tak, bo się wszyscy ugotujemy - krzyknął ktoś z tłumu, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
Louis ochłonął, widząc szczere uśmiechy mieszkańców i przytulił się do Harry’ego, kiedy ten zaczął opowiadać o ich przygodach, pomijając te drastyczniejsze wątki. Wszyscy słuchali z zainteresowaniem, zadając pytania od czasu do czasu. Ktoś zaproponował piknik, więc ludzie zaczęli znosić jedzenie, picie i koce, rokoszując się słoneczną pogodą.
W wiosce narodziła się nowa legenda. Tym razem występował w niej także czarnoksiężnik Zayn Malik, którym niezwykle zainteresował się krasnoludek Niall Horan, ale to już zupełnie inna historia…
~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz