Stałem w dużej białej łazience domu Louis’a, byłem opatulony miękkim niebieskim ręcznikiem który dokładnie przypominał mi oczy tego mężczyzny które pałały pożądaniem. Kilka tygodni temu, nigdy bym nie pomyślał, że mogłoby mi się przydarzyć coś takiego.
Zrzuciłem z siebie ręcznik wcześniej porządnie wycierając swoje mokre ciało. Ubrałem na swój tyłek czyste bokserki i spojrzałem w lustro wiszące przede mną. Nawet jeśli mam dług do spłacenia, nigdy bym nie pomyślał..
W mojej głowie od razu odtworzył się moment sprzed kilku tygodni. ” Dopóki nie spłacisz długu, należysz do mnie. ” - Głos Louis’a był dokładnie taki sam jak tamtego dnia, a obraz tak cholernie wyraźny był w mojej głowie tak jakby działo się to dopiero w tej chwili.
- Ile ci to jeszcze zajmie, huh? - W drzwiach stanął Louis, opierając dłoń o framugę. Uniosłem swoją głowę w jego kierunku i cicho westchnąłem kiedy zaczął podchodzić w moim kierunku. - Może powinniśmy razem się wykąpać? - Facet przyparł mnie do szafki w łazience, chwytając za nadgarstki. - Kiedy robiliśmy to jakiś czas temu w łazience, twój głos przenikał ściany. Podobało mi się. - Wyszeptał w moją szyję na co mocno zacisnąłem swoje powieki.
- Proszę, puść mnie! - Szybko powiedziałem, ale Louis oczywiście i tak mnie nie słuchał.
- Dłużej nie mogę czekać. - Mruknął pod nosem i szybko obrócił mnie tak, że stałem do niego tyłem a przodem do ogromnego lustra które wisiało nad szafką. Mężczyzna miał na sobie tylko dresy i pod tym bieliznę więc gdy przycisnął swoje krocze do moich pośladków, a poczułem jego już nabrzmiałego penisa i jęknąłem.
Cholera! Co to był za dźwięk przed chwilą? Facet przejechał dłonią po mojej klatce piersiowej, po czym potarł swoim twardym penisem o moje pośladki. Niemożliwe.. To byłem ja?! Zasłoniłem dłonią szybko swoje usta.
- Nie ukrywaj tego.. właśnie teraz jesteś podniecony, prawda? - Wyszeptał Louis, zabierając z moich ust dłonie. Miał racje. Ciśnienie w moich bokserkach naprawdę zaczęło rosnąć.
- Nie, nie jestem! - Powiedziałem z lekkim przerażeniem w oczach na co Louis się zaśmiał.
- Patrz wprost na swoją twarz gdy będę to robił. Przekonasz się sam. - Zdjął z moich pośladków bokserki, a ja wpatrywałem się uważnie w swoje odbicie na lustrze. Chwycił moje dłonie i kazał trzymać je na moich pośladkach, a po chwili rozszerzyć rowek. Uklęknął za mną, a gdy poczułem jak po chwili jego język przejeżdża po moim wejściu, zacisnąłem mocno powieki, próbując powstrzymać łzy napływające do moich oczu.
Gdy wsunął głębiej swój język szeroko rozszerzyłem swoje usta z których wydobył się głośny jęk. Nie chcę tego robić w ten sposób. To tak jakbym..
- Już nie mogę.. dłużej wytrzymać. - Pochyliłem się bardziej do przodu, nadal mocno zaciskając swoje powieki. Louis zaczął nachalniej poruszać swoim językiem w środku na co moje jęki robiły się jeszcze głośniejsze, a z ust wypływały stróżki śliny. - Dochodzę! - Krzyknąłem głośno, Louis w tym samym momencie wyjął swój język.
- Kto powiedział, że możesz dojść? - Syknął, oblizując swoje wargi i siadając na ziemi, plecami opierając się o białe kafelki w brązowe kwiaty na ścianie. Spojrzałem na nieco zaskoczony i ciężko westchnąłem. - Poproś mnie o to. Pokazałem ci jak, prawda? - Wyszeptał, a ja stanąłem wprost na przeciwko niego. Nachyliłem się nad jego uchem, lekko się trzęsąc i cicho sapnąłem.
- Proszę cię.. - Szepnąłem i przełknąłem ciężko ślinę. - Proszę cię, pozwól mi dojść. - Ponownie wyszeptałem. Zamieniam się w kogoś innego.. Jestem przerażony. Nie lubię tego.
Louis posadził mnie tyłem do siebie na kolanach i rozszerzył moje nogi. Chwycił w dłoń mojego penisa po którym przejechał nią po całej jego długości i tak właśnie ubrudziłem spermą jego rękę.
**-**
Oplotłem swoje ciało kołdrą i spojrzałem na kupkę pieniędzy leżących na białej pościeli łóżka.
- Coś cię bolało? - Spytał Louis, siadając na brzegu łóżka. Spojrzałem na niego na moment, po czym ponownie wbiłem wzrok w pieniądze. Pokręciłem lekko głową na boki i zamknąłem swoje powieki. - Oczywiście, że nie. Jestem dla ciebie delikatny, prawda? - Chłopak przysunął sie ku mnie i objął mnie w pasie. - I wygląda na to że zacząłeś już do tego przywykać. Widziałeś swoją twarz gdy.. - Zacisnąłem palce na paru banknotach, po czym otworzyłem szeroko swoje powieki.
- Proszę, przestań! - Krzyknąłem głośno, rzucając pieniędzmi gdzie się da. - To niemożliwe żebym ja.. Jestem mężczyzną dlatego to niemożliwe.. - Powiedziałem tym razem prawie szeptem, po czym złożyłem ręce i spojrzałem na niego. - Proszę! Mogę pracować dorywczo, gdziekolwiek! Oddam ci pieniądze! - Krzyknąłem ponownie prawie płacząc, mocno zaciskając swoje powieki. - Więc proszę.. nawet dla pieniędzy, nie mogę robić czegoś takiego! Nie dam po prostu już rady. - Spod moich powiek wypłynęły łzy, a po chwili cicho zaszlochałem, pochylając głowę w dół. Louis podszedł ku mnie i podniósł za podbródek moją twarz.
- Czy wiesz dokładnie na czym ta praca polega? Bez względu czy będziesz sprzedawał swoje ciało innym, to nigdy nie zarobisz tyle co za sypianie ze mną. - Puścił mój podbródek i się wyprostował. Przez chwilę stał w ciszy było można tylko usłyszeć jego i mój oddech. - Zgoda. Coś ci znajdę. A teraz wychodzimy. - Odparł, kierując się w stronę drzwi od wyjścia z pokoju.
Praca?
**-**
Louis zabrał mnie do pewnego hotelu, gdzie od raz poszliśmy do restauracji która się w niej znajdowała. Uniosłem swój zaskoczony wzrok gdy pewien mężczyzna podszedł w naszym kierunku.
- Nie dałeś mi małego ostrzeżenia, Louis. - Mruknął facet, a ja nerwowo się poprawiłem na krześle, nie wiedząc czego się spodziewać.
- Jeśli ci mówię, że masz przyjść, to mas to zrobić w 5 minut. - Westchnął ciężko, a chłopak z trzema kolczykami w uchu i o złotych włosach potarł dłonią swój kark.
- A ty dalej swoje. Nie karz mi robić niemożliwego.. - Zaśmiał się, po czym przeniósł wzrok na mnie. Podskoczył szybko ku mnie na co rozszerzyłem szeroko swoje powieki. - Whoa, ona jest nieziemsko słodziutka! - Krzyknął radośnie. Pomylił mnie z dziewczyną?! Chłopak przeniósł wzrok an Louis’a. - Co, bracie, znowu zmieniłeś dziewczynę? - Ponownie obrócił się ku mnie. - Miło cię poznać, jestem Mark! - Zmarszczyłem swoje czoło i odetchnąłem głęboko, zastanawiając się co powiedzieć. - Nigdy nie gustowałeś w takim delikatnym typie. Były to kobiety z wspaniałą figurą i dużym biustem.. ale wow twoje gusta się zmieniły zupełnie! - Chłopak mówiąc o biustach pokazał na swojej klatce piersiowej tak jakby ściskał niewidoczne piersi i się zaśmiał. Przesunął wzrok jeszcze raz po całym moim ciele i rozszerzył swoje powieki. - Poczekaj minutkę! - Krzyknął, podskakując bliżej mnie i dociskając swoją dłoń do mojego krocza. - Jest mały ale, on jest facetem?! - Ponownie krzyknął.
- Co ty wyprawiasz?! - Krzyknąłem i odepchnąłem od siebie faceta. Zaraz po tym podszedł do nas Louis, tamten blondyn na niego spojrzał i zaśmiał się nerwowo.
- Uh, Louis? - Spytał cicho, dalej nerwowo się śmiejąc. - Wyglądasz bardziej potwornie niż zazwyczaj. - Dodał, a Louis po prostu uderzył go z pięści w twarz.
Gdy chłopak chwycił się za głowę przywołałem Harrego do siebie rękę, by usiadł mi na kolanach. Mój brat podniósł się i poprawił czapkę na głowie, uważniej się przyglądając mi i Harremu.
- Przepraszam, mogę zadać niedyskretne pytanie? Jakie są relacje pomiędzy wami? - Spytał, nie spuszczając z nas wzroku nawet na chwilę. W pewnym momencie nawet myślałem, że przez jego rozszerzone powieki wypadną mu gałki oczne.
- On sprzedaje mi swoje ciało, by spłacić swój dług. - Odparłem szczerze o pogłaskałem spokojnie dłonią biodro Harrego, który lekko drgnął i się spiął, ale za chwilę się rozluźnił, chowając czubek nosa w mojej szyi. Nie krępowałem się o tym akurat mówić, chociaż dla Harrego mógł to być trochę niekomfortowy temat w końcu mój bart był dla niego obcą osobą i nie musiał o tym wiedzieć, ale postanowiłem mu o tym powiedzieć. - Kupiłem go jakiś czas temu. Czyż nie, Harry? - Uniósł swoją głowę, a jego tęczówki zalśniły i lekko się zatrząsł, bardziej je rozszerzając. Wyglądał tak jakby miał się zaraz rozpłakać. - Tak czy siak, jest mój. - Przycisnąłem Harrego bardziej do swojego ciała, by go uspokoić i posłałem swoimu bratu delikatny uśmiech.
Mój brat rozchylił swoje usta i z wrażenia aż usiadł na fotelu na przeciwko mnie. No cóż oczywiście, że się czegoś takiego nie spodziewał.
- Dotknij go jeszcze raz bez mojej zgody, a twój trup popływa w Tokyo Bay*. - Dodałem jeszcze i zgarnąłem bardziej ciało Harrego na swoich kolanach, by było mu wygodniej. Cały czas patrząc przez ramię chłopca w kierunku brata.
- Będę na pewno o tym pamiętał. Jeżeli sam nie będziesz uważał to możesz skończyć jako pokarm dla rybek. - Uniosłem po słowach brata w zaskoczeniu swoje brwi. - Posłuchaj przez chwilę. - Uspokoił mnie i się zaśmiał. - Jakiś czas temu dostałeś pewną kasetę. To było zabezpieczanie jako dług. Nie owijając w bawełnę był to filmik dla dorosłych (porno). Mówi ci coś nazwisko Owen? Właściwie wydaje się, że jest tylko biznesmenem i menadżerem kilku klubów w Glasgow, ale ta kaseta chyba została skradziona z jednego z jego klubów. Oh, bardzo chce ją odzyskać. To tylko kwestia czasu, kiedy przyjdzie do ciebie. - Przymknąłem swoje powieki i spojrzałem na niego spod swoich powiek chwilę po tym.
- Bracie? Jesteś pewien, że to jest jakiś dla mnie problem? - Wymamrotałem, gładząc Harrego po jego plecach otwartą dłonią.
- Oh, wziąłeś tą kasetę dobrze wiedząc skąd pochodzi? - Spytał, przeczesując dłonią swoje włosy. - Masz jaja człowieku. - Zaśmiał się nerwowo.
- Słyszałem, że on myśli o sobie, jak o jakimś postrachu okolicy, ponieważ ma za sobą jakiegoś polityka. - Wzruszyłem swoimi ramionami lekko, nie przestając nawet na chwilę tulić do siebie Harrego.
- Gdy przyszedł zaproponować mi pracę, to zachowywał się jak jakaś ” wielka ryba “. Odmówiłem współpracę, a teraz szukają zwady do walki ze mną! Chociaż, gdyby przynieśli kogoś tak pięknego, jak Harry to na pewno bym się nie sprzeciwił. Nie wszystkie filmy dla dorosłych są hardcorowe. Nagrywalibyśmy to spokojnie! - Odparł z podekscytowaniem mój bart. Spojrzałem na niego i się zaśmiał nerwowo kolejny raz spodziewając się, że zaraz się na niego rzucę. - Żartowałem!
- Proszę bardzo. - Odparłem z kamienną twarzą. - Dlatego cię tutaj wezwałem. Pozwolę ci go nakręcić. - Przeniosłem wzrok na zaskoczonego Harrego. - Możesz podjąć każdą pracę, jeśli tylko nie musisz ze mną się pieprzyć. Tak? Teraz ci pokażę pracę, w której możesz dużo zarobić. - Harry zszedł z moich kolan i wlepił we mnie swoje zielone tęczówki.
- To jak spełnienie marzeń! - Podskoczył na fotelu mój bart i szeroko się uśmiechnął, zadowolony. Kamerzysta zawsze chce kamerować coś takiego słodkiego jak to! - Po chwili, jednak się uspokoił. - Chciałbym coś takiego powiedzieć, ale niestety muszę zrezygnować. Nasz Harry nie wygląda na, to by się na to godził. - Lekko wzruszył swoimi ramionami, kierując swój wzrok na niego.
- W ogóle jakbyś nie widział to seks powinno się uprawiać z miłości. Nie rozumiem co jest pomiędzy wami, ale nie powinieneś traktować tak Harrego. - Powiedział spokojnie, a Harry uśmiechnął się lekko w jego kierunku. Najwidoczniej podobało mu sie to, co powiedział.
- Zamknij się do cholery! Zrób to, co ci powiedziałem, zanim cię zabije. - Wymamrotałem pod nosem, a on rozszerzył ponownie szeroko powieki, kiwając głową twierdząco.
- Pozwól mi przynieść moje rzeczy! - Od razu pobiegł do samochodu, Harry zerknął na mnie przerażony kątem oka. Gdy już Harry miał się odezwać ktoś do nas podszedł.
- Louis Tomlinson? Hah, nadal jesteś jeszcze dzieciakiem. Wygląda na to , że masz coś mojego. - Uniosłem swój wzrok ku górze i spojrzałem na stojącego obok mężczyznę. Przeniósł na moment swój wzrok na Harrego, a ja spokojnie wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów z zapalniczką i odpaliłem jednego papierosa. - Bądź grzecznym chłopcem i oddaj kasetę. - Podszedł bliżej i wyciągnął papierosa z moich ust. - Chyba nie chcesz mieć wroga. - Zgasił papierosa na fotelu i wyrzucił na ziemię. - Tak jak twój młodszy brat. Nie chcesz chyba skończyć tak samo? - W tym samym momencie dym, który trzymałem w płucach wypuściłem wprost na niego, a ten zakasłał.
- O czym ty tam do mnie mamroczesz? Po pierwsze kim ty jesteś? - Odparłem najspokojniej jak tylko potrafiłem, a po chwili mogłem zauważyć, że już się denerwuje, bo jego pięści się zacisnęły. Z oddali podchodził kelner, a kiedy już Owen miał się zamachnąć uderzył kelnera, a sok, który niósł z lodem na tacce wypadł z dłoni wprost na Harrego. Otworzyłem szerzej powieki i wstałem z fotela, kiedy Owen naskakiwał na kelnera. Chwyciłem za szklankę z lodem i colą, po czym najzwyczajniej wylałem na ją na jego głowę. A ręką ścisnąłem szklankę tak, że rozpadła się w drobny mak nad jego głową.
- Za dużo sobie pozwalasz. Przyjechałeś tutaj tylko po, to by zrobić z siebie głupka. To zabawne. - Mężczyzna miał się zaraz rzucić na mnie, ale w tym samym momencie przyszła ochrona informując, że zakłóca spokój innym klientom. - Idziemy do naszego pokoju. - Mruknąłem, powoli podchodząc do Harrego, który chciał już coś powiedzieć. - Nie mów nic bym się jeszcze bardziej nie wkurzył.
*Zatoka Tokijska
Zrzuciłem z siebie ręcznik wcześniej porządnie wycierając swoje mokre ciało. Ubrałem na swój tyłek czyste bokserki i spojrzałem w lustro wiszące przede mną. Nawet jeśli mam dług do spłacenia, nigdy bym nie pomyślał..
W mojej głowie od razu odtworzył się moment sprzed kilku tygodni. ” Dopóki nie spłacisz długu, należysz do mnie. ” - Głos Louis’a był dokładnie taki sam jak tamtego dnia, a obraz tak cholernie wyraźny był w mojej głowie tak jakby działo się to dopiero w tej chwili.
- Ile ci to jeszcze zajmie, huh? - W drzwiach stanął Louis, opierając dłoń o framugę. Uniosłem swoją głowę w jego kierunku i cicho westchnąłem kiedy zaczął podchodzić w moim kierunku. - Może powinniśmy razem się wykąpać? - Facet przyparł mnie do szafki w łazience, chwytając za nadgarstki. - Kiedy robiliśmy to jakiś czas temu w łazience, twój głos przenikał ściany. Podobało mi się. - Wyszeptał w moją szyję na co mocno zacisnąłem swoje powieki.
- Proszę, puść mnie! - Szybko powiedziałem, ale Louis oczywiście i tak mnie nie słuchał.
- Dłużej nie mogę czekać. - Mruknął pod nosem i szybko obrócił mnie tak, że stałem do niego tyłem a przodem do ogromnego lustra które wisiało nad szafką. Mężczyzna miał na sobie tylko dresy i pod tym bieliznę więc gdy przycisnął swoje krocze do moich pośladków, a poczułem jego już nabrzmiałego penisa i jęknąłem.
Cholera! Co to był za dźwięk przed chwilą? Facet przejechał dłonią po mojej klatce piersiowej, po czym potarł swoim twardym penisem o moje pośladki. Niemożliwe.. To byłem ja?! Zasłoniłem dłonią szybko swoje usta.
- Nie ukrywaj tego.. właśnie teraz jesteś podniecony, prawda? - Wyszeptał Louis, zabierając z moich ust dłonie. Miał racje. Ciśnienie w moich bokserkach naprawdę zaczęło rosnąć.
- Nie, nie jestem! - Powiedziałem z lekkim przerażeniem w oczach na co Louis się zaśmiał.
- Patrz wprost na swoją twarz gdy będę to robił. Przekonasz się sam. - Zdjął z moich pośladków bokserki, a ja wpatrywałem się uważnie w swoje odbicie na lustrze. Chwycił moje dłonie i kazał trzymać je na moich pośladkach, a po chwili rozszerzyć rowek. Uklęknął za mną, a gdy poczułem jak po chwili jego język przejeżdża po moim wejściu, zacisnąłem mocno powieki, próbując powstrzymać łzy napływające do moich oczu.
Gdy wsunął głębiej swój język szeroko rozszerzyłem swoje usta z których wydobył się głośny jęk. Nie chcę tego robić w ten sposób. To tak jakbym..
- Już nie mogę.. dłużej wytrzymać. - Pochyliłem się bardziej do przodu, nadal mocno zaciskając swoje powieki. Louis zaczął nachalniej poruszać swoim językiem w środku na co moje jęki robiły się jeszcze głośniejsze, a z ust wypływały stróżki śliny. - Dochodzę! - Krzyknąłem głośno, Louis w tym samym momencie wyjął swój język.
- Kto powiedział, że możesz dojść? - Syknął, oblizując swoje wargi i siadając na ziemi, plecami opierając się o białe kafelki w brązowe kwiaty na ścianie. Spojrzałem na nieco zaskoczony i ciężko westchnąłem. - Poproś mnie o to. Pokazałem ci jak, prawda? - Wyszeptał, a ja stanąłem wprost na przeciwko niego. Nachyliłem się nad jego uchem, lekko się trzęsąc i cicho sapnąłem.
- Proszę cię.. - Szepnąłem i przełknąłem ciężko ślinę. - Proszę cię, pozwól mi dojść. - Ponownie wyszeptałem. Zamieniam się w kogoś innego.. Jestem przerażony. Nie lubię tego.
Louis posadził mnie tyłem do siebie na kolanach i rozszerzył moje nogi. Chwycił w dłoń mojego penisa po którym przejechał nią po całej jego długości i tak właśnie ubrudziłem spermą jego rękę.
**-**
Oplotłem swoje ciało kołdrą i spojrzałem na kupkę pieniędzy leżących na białej pościeli łóżka.
- Coś cię bolało? - Spytał Louis, siadając na brzegu łóżka. Spojrzałem na niego na moment, po czym ponownie wbiłem wzrok w pieniądze. Pokręciłem lekko głową na boki i zamknąłem swoje powieki. - Oczywiście, że nie. Jestem dla ciebie delikatny, prawda? - Chłopak przysunął sie ku mnie i objął mnie w pasie. - I wygląda na to że zacząłeś już do tego przywykać. Widziałeś swoją twarz gdy.. - Zacisnąłem palce na paru banknotach, po czym otworzyłem szeroko swoje powieki.
- Proszę, przestań! - Krzyknąłem głośno, rzucając pieniędzmi gdzie się da. - To niemożliwe żebym ja.. Jestem mężczyzną dlatego to niemożliwe.. - Powiedziałem tym razem prawie szeptem, po czym złożyłem ręce i spojrzałem na niego. - Proszę! Mogę pracować dorywczo, gdziekolwiek! Oddam ci pieniądze! - Krzyknąłem ponownie prawie płacząc, mocno zaciskając swoje powieki. - Więc proszę.. nawet dla pieniędzy, nie mogę robić czegoś takiego! Nie dam po prostu już rady. - Spod moich powiek wypłynęły łzy, a po chwili cicho zaszlochałem, pochylając głowę w dół. Louis podszedł ku mnie i podniósł za podbródek moją twarz.
- Czy wiesz dokładnie na czym ta praca polega? Bez względu czy będziesz sprzedawał swoje ciało innym, to nigdy nie zarobisz tyle co za sypianie ze mną. - Puścił mój podbródek i się wyprostował. Przez chwilę stał w ciszy było można tylko usłyszeć jego i mój oddech. - Zgoda. Coś ci znajdę. A teraz wychodzimy. - Odparł, kierując się w stronę drzwi od wyjścia z pokoju.
Praca?
**-**
Louis zabrał mnie do pewnego hotelu, gdzie od raz poszliśmy do restauracji która się w niej znajdowała. Uniosłem swój zaskoczony wzrok gdy pewien mężczyzna podszedł w naszym kierunku.
- Nie dałeś mi małego ostrzeżenia, Louis. - Mruknął facet, a ja nerwowo się poprawiłem na krześle, nie wiedząc czego się spodziewać.
- Jeśli ci mówię, że masz przyjść, to mas to zrobić w 5 minut. - Westchnął ciężko, a chłopak z trzema kolczykami w uchu i o złotych włosach potarł dłonią swój kark.
- A ty dalej swoje. Nie karz mi robić niemożliwego.. - Zaśmiał się, po czym przeniósł wzrok na mnie. Podskoczył szybko ku mnie na co rozszerzyłem szeroko swoje powieki. - Whoa, ona jest nieziemsko słodziutka! - Krzyknął radośnie. Pomylił mnie z dziewczyną?! Chłopak przeniósł wzrok an Louis’a. - Co, bracie, znowu zmieniłeś dziewczynę? - Ponownie obrócił się ku mnie. - Miło cię poznać, jestem Mark! - Zmarszczyłem swoje czoło i odetchnąłem głęboko, zastanawiając się co powiedzieć. - Nigdy nie gustowałeś w takim delikatnym typie. Były to kobiety z wspaniałą figurą i dużym biustem.. ale wow twoje gusta się zmieniły zupełnie! - Chłopak mówiąc o biustach pokazał na swojej klatce piersiowej tak jakby ściskał niewidoczne piersi i się zaśmiał. Przesunął wzrok jeszcze raz po całym moim ciele i rozszerzył swoje powieki. - Poczekaj minutkę! - Krzyknął, podskakując bliżej mnie i dociskając swoją dłoń do mojego krocza. - Jest mały ale, on jest facetem?! - Ponownie krzyknął.
- Co ty wyprawiasz?! - Krzyknąłem i odepchnąłem od siebie faceta. Zaraz po tym podszedł do nas Louis, tamten blondyn na niego spojrzał i zaśmiał się nerwowo.
- Uh, Louis? - Spytał cicho, dalej nerwowo się śmiejąc. - Wyglądasz bardziej potwornie niż zazwyczaj. - Dodał, a Louis po prostu uderzył go z pięści w twarz.
Gdy chłopak chwycił się za głowę przywołałem Harrego do siebie rękę, by usiadł mi na kolanach. Mój brat podniósł się i poprawił czapkę na głowie, uważniej się przyglądając mi i Harremu.
- Przepraszam, mogę zadać niedyskretne pytanie? Jakie są relacje pomiędzy wami? - Spytał, nie spuszczając z nas wzroku nawet na chwilę. W pewnym momencie nawet myślałem, że przez jego rozszerzone powieki wypadną mu gałki oczne.
- On sprzedaje mi swoje ciało, by spłacić swój dług. - Odparłem szczerze o pogłaskałem spokojnie dłonią biodro Harrego, który lekko drgnął i się spiął, ale za chwilę się rozluźnił, chowając czubek nosa w mojej szyi. Nie krępowałem się o tym akurat mówić, chociaż dla Harrego mógł to być trochę niekomfortowy temat w końcu mój bart był dla niego obcą osobą i nie musiał o tym wiedzieć, ale postanowiłem mu o tym powiedzieć. - Kupiłem go jakiś czas temu. Czyż nie, Harry? - Uniósł swoją głowę, a jego tęczówki zalśniły i lekko się zatrząsł, bardziej je rozszerzając. Wyglądał tak jakby miał się zaraz rozpłakać. - Tak czy siak, jest mój. - Przycisnąłem Harrego bardziej do swojego ciała, by go uspokoić i posłałem swoimu bratu delikatny uśmiech.
Mój brat rozchylił swoje usta i z wrażenia aż usiadł na fotelu na przeciwko mnie. No cóż oczywiście, że się czegoś takiego nie spodziewał.
- Dotknij go jeszcze raz bez mojej zgody, a twój trup popływa w Tokyo Bay*. - Dodałem jeszcze i zgarnąłem bardziej ciało Harrego na swoich kolanach, by było mu wygodniej. Cały czas patrząc przez ramię chłopca w kierunku brata.
- Będę na pewno o tym pamiętał. Jeżeli sam nie będziesz uważał to możesz skończyć jako pokarm dla rybek. - Uniosłem po słowach brata w zaskoczeniu swoje brwi. - Posłuchaj przez chwilę. - Uspokoił mnie i się zaśmiał. - Jakiś czas temu dostałeś pewną kasetę. To było zabezpieczanie jako dług. Nie owijając w bawełnę był to filmik dla dorosłych (porno). Mówi ci coś nazwisko Owen? Właściwie wydaje się, że jest tylko biznesmenem i menadżerem kilku klubów w Glasgow, ale ta kaseta chyba została skradziona z jednego z jego klubów. Oh, bardzo chce ją odzyskać. To tylko kwestia czasu, kiedy przyjdzie do ciebie. - Przymknąłem swoje powieki i spojrzałem na niego spod swoich powiek chwilę po tym.
- Bracie? Jesteś pewien, że to jest jakiś dla mnie problem? - Wymamrotałem, gładząc Harrego po jego plecach otwartą dłonią.
- Oh, wziąłeś tą kasetę dobrze wiedząc skąd pochodzi? - Spytał, przeczesując dłonią swoje włosy. - Masz jaja człowieku. - Zaśmiał się nerwowo.
- Słyszałem, że on myśli o sobie, jak o jakimś postrachu okolicy, ponieważ ma za sobą jakiegoś polityka. - Wzruszyłem swoimi ramionami lekko, nie przestając nawet na chwilę tulić do siebie Harrego.
- Gdy przyszedł zaproponować mi pracę, to zachowywał się jak jakaś ” wielka ryba “. Odmówiłem współpracę, a teraz szukają zwady do walki ze mną! Chociaż, gdyby przynieśli kogoś tak pięknego, jak Harry to na pewno bym się nie sprzeciwił. Nie wszystkie filmy dla dorosłych są hardcorowe. Nagrywalibyśmy to spokojnie! - Odparł z podekscytowaniem mój bart. Spojrzałem na niego i się zaśmiał nerwowo kolejny raz spodziewając się, że zaraz się na niego rzucę. - Żartowałem!
- Proszę bardzo. - Odparłem z kamienną twarzą. - Dlatego cię tutaj wezwałem. Pozwolę ci go nakręcić. - Przeniosłem wzrok na zaskoczonego Harrego. - Możesz podjąć każdą pracę, jeśli tylko nie musisz ze mną się pieprzyć. Tak? Teraz ci pokażę pracę, w której możesz dużo zarobić. - Harry zszedł z moich kolan i wlepił we mnie swoje zielone tęczówki.
- To jak spełnienie marzeń! - Podskoczył na fotelu mój bart i szeroko się uśmiechnął, zadowolony. Kamerzysta zawsze chce kamerować coś takiego słodkiego jak to! - Po chwili, jednak się uspokoił. - Chciałbym coś takiego powiedzieć, ale niestety muszę zrezygnować. Nasz Harry nie wygląda na, to by się na to godził. - Lekko wzruszył swoimi ramionami, kierując swój wzrok na niego.
- W ogóle jakbyś nie widział to seks powinno się uprawiać z miłości. Nie rozumiem co jest pomiędzy wami, ale nie powinieneś traktować tak Harrego. - Powiedział spokojnie, a Harry uśmiechnął się lekko w jego kierunku. Najwidoczniej podobało mu sie to, co powiedział.
- Zamknij się do cholery! Zrób to, co ci powiedziałem, zanim cię zabije. - Wymamrotałem pod nosem, a on rozszerzył ponownie szeroko powieki, kiwając głową twierdząco.
- Pozwól mi przynieść moje rzeczy! - Od razu pobiegł do samochodu, Harry zerknął na mnie przerażony kątem oka. Gdy już Harry miał się odezwać ktoś do nas podszedł.
- Louis Tomlinson? Hah, nadal jesteś jeszcze dzieciakiem. Wygląda na to , że masz coś mojego. - Uniosłem swój wzrok ku górze i spojrzałem na stojącego obok mężczyznę. Przeniósł na moment swój wzrok na Harrego, a ja spokojnie wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów z zapalniczką i odpaliłem jednego papierosa. - Bądź grzecznym chłopcem i oddaj kasetę. - Podszedł bliżej i wyciągnął papierosa z moich ust. - Chyba nie chcesz mieć wroga. - Zgasił papierosa na fotelu i wyrzucił na ziemię. - Tak jak twój młodszy brat. Nie chcesz chyba skończyć tak samo? - W tym samym momencie dym, który trzymałem w płucach wypuściłem wprost na niego, a ten zakasłał.
- O czym ty tam do mnie mamroczesz? Po pierwsze kim ty jesteś? - Odparłem najspokojniej jak tylko potrafiłem, a po chwili mogłem zauważyć, że już się denerwuje, bo jego pięści się zacisnęły. Z oddali podchodził kelner, a kiedy już Owen miał się zamachnąć uderzył kelnera, a sok, który niósł z lodem na tacce wypadł z dłoni wprost na Harrego. Otworzyłem szerzej powieki i wstałem z fotela, kiedy Owen naskakiwał na kelnera. Chwyciłem za szklankę z lodem i colą, po czym najzwyczajniej wylałem na ją na jego głowę. A ręką ścisnąłem szklankę tak, że rozpadła się w drobny mak nad jego głową.
- Za dużo sobie pozwalasz. Przyjechałeś tutaj tylko po, to by zrobić z siebie głupka. To zabawne. - Mężczyzna miał się zaraz rzucić na mnie, ale w tym samym momencie przyszła ochrona informując, że zakłóca spokój innym klientom. - Idziemy do naszego pokoju. - Mruknąłem, powoli podchodząc do Harrego, który chciał już coś powiedzieć. - Nie mów nic bym się jeszcze bardziej nie wkurzył.
*Zatoka Tokijska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz