sobota, 15 lutego 2014

Liam nie widzi Zayna przez resztę wieczoru.

Sprząta bałagan, kończy przyrządzać makaron, zjada jego zdrową porcję na kuchennym blacie, po czym zmywa naczynia. Kiedy wszystkie są umyte i odłożone do wyschnięcia, zabiera Bustera do ogródka za domem. Wtedy jest już dziewiąta trzydzieści, więc zamyka drzwi na klucz i udaje się do łazienki.

Dokładnie szczotkuje zęby i myje twarz chłodną wodą, a kiedy kończy, odkłada do szafek wszystkie, już suche, naczynia, po czym bierze Bustera na ręce. Zanosi szczeniaka na piętro i kładzie go na swoim łóżku, zerkając na drzwi od szafy i powstrzymuje dreszcz.

Nawet zabiera swoje piżamy do łazienki, żeby się przebrać, tak na wszelki wypadek, a kiedy wychodzi kładzie się do łóżka. Buster wślizguje się pod koc, kiedy Liam podciąga go wyżej, a szczeniak wtula się w jego biodro, tworząc przyjemne ciepło. Liam klepie go po głowie, zanim wyłącza lampkę.

Leży w ciemności, patrząc na sufit i w dalszym ciągu nie śpi, kiedy jego ojciec wraca do domu koło północy.

☯ You Holy Fool ☯

Liam musiał zasnąć, bo kiedy się budzi, to tylko z powodu dźwięku budzika. Siada i wyłącza go, a jego wzrok od razu pada na drzwi od szafy. Są otwarte na kilka centymetrów, a zza nich wygląda Zayn.

- Dzięki Bogu. – marudzi dramatycznie. – To głupie ustrojstwo ujadało przez całe pięć sekund.

Liam wywraca oczami. – Przepraszam. – odpowiada i zrzuca nogi z łóżka, będąc ostrożnym, by nie obudzić psa, który wciąż śpi obok. Wyciąga rękę i przeciera zmęczone oczy.

Nigdy dotychczas nie czuł się tak ospale w niedzielny poranek. Po raz pierwszy, chciałby wrócić do snu, niż zacząć się ubierać.

Wie, że jego ojciec już wyszedł, żeby przygotować kościół do mszy, więc wstaje i przeciąga się, jego ramiona sięgają po nic ponad jego głową. Podchodzi do szafy i otwiera szeroko drzwi.

Zayn wychodzi, kiedy Liam wyjmuje białą koszulę i czarne spodnie, po czym kładzie je na łóżku.

Następnie idzie do łazienki, zamykając za sobą drzwi i zdejmuje swoją koszulkę oraz bokserki, zanim rzuca je do kosza na pranie i wchodzi pod prysznic. Nie traci czasu tak, jak to robi w sobotę. Nie, w niedziele wszystko jest oficjalne, więc myje swoje włosy z przekonaniem, jak zawsze.

Odgłos otwieranych drzwi powoduje, że Liam podskakuje. Wygląda zza zasłony prysznicowej i dostrzega Zayna, który stojąc na palcach otwiera szafkę na lekarstwa, po czym wyjmuje kilka z nich. Patrzy na etykietkę i bierze przedmiot w ręce.

- Co to jest? – pyta, pokazując Liamowi buteleczkę Advilu*.

Liam prostuje się, trochę zrozpaczony, podczas gdy ściska zasłonę prysznicową, by się zakryć. Szampon truskawkowy ścieka strużkami z jego włosów, kiedy mówi – To lek, ale mógłbyś?

Zayn unosi brew.

- Biorę prysznic, Zayn. – odpowiada Liam, niedowierzając i posyłając mu karcące spojrzenie.

- Tak. – odpowiada szyderczo Zayn, przytakując i robiąc sarkastyczną minę. – A ja patrzę.

Liam prycha i z przekonaniem zasłania zasłonkę. – Nie, nie patrzysz. Wynocha.

- Nie.

- Tak.

- Liam, nie zmuszaj mnie do zagotowania wody w prysznicu. – ostrzega Zayn, a Liam wytrzeszcza oczy. Kontynuuje mycie włosów w ciszy.

Kiedy kończy brać prysznic, zawiązuje ręcznik na biodrach i zaczyna myć zęby, ale przerywa mu warczenie Bustera i Zayn, wydający przerażone pomruki.

Liam biegnie do pokoju, w którym Zayn zepchnął śpiącego psa z łóżka i teraz zajmuje jego miejsce. Buster nie jest wystarczająco duży, żeby wdrapać się na łóżko, więc stoi na tylnych łapach i warczy na Zayna przez zaciśnięte zęby.

- Dość tego! – zarządza Liam, ale to nie działa. Bierze Bustera na ręce, przytrzymując opadający ręcznik i zabiera psa do łazienki, wywracając oczami. Zamyka za sobą drzwi i kontynuuje przygotowywanie się.

☯ You Holy Fool ☯

Liam za nic nie może się skupić podczas nabożeństwa.

Oficjalnie wini to tym, że siedzi na złym miejscu, bo musiał usiąść w drugim rzędzie ławek zamiast w pierwszym, ponieważ spóźnił się dziesięć minut. Poświęcił zbyt dużo czasu na karcenie Zayna za dokuczanie Busterowi za trzecim razem, ale nie zrobił żadnych postępów.

Ale szczerze nie może powiedzieć, że beznadziejne miejsce jest wszystkiemu winne. Wie, co tak naprawdę jest nie w porządku.

To pierwszy raz, kiedy ma problemy z całkowitym oddaniem się Bogu, kiedy się modli i to naprawdę go denerwuje. Resztę mszy spędza z grymasem na twarzy.

Kilkoro przyjaciół kościoła, chce zabrać jego i jego ojca na śniadanie, to propozycja, którą pastor szybko przyjmuje za nich dwóch. Ma nawet problemy z udzielaniem się w rozmowie podczas posiłku.

Od razu czuje się lepiej, gdy wraca do domu i od razu kieruje się prosto do swojego pokoju, w którym zamiera w progu, a jego usta się otwierają.

Pościel i koc są ściągnięte z łóżka i rzucone na podłogę razem z rozmaitymi częściami garderoby, które zostały pozdejmowane z wieszaków. Cała górna szuflada jest opróżniona z bielizny, która leży nie tylko na podłodze, bo bokserki ze Spidermanem zwisają z wiatraka na suficie.

Butelki z lekarstwami z łazienki zostały porozsypywane na komodzie i ułożone w przekleństwo, które sprawia, że Liam się rumieni.

Zayn, we własnej osobie, leży na łóżku z rękoma założonymi za głową i komórką Liama w jednej dłoni. Wpatruje się w Liama ze złowieszczym uśmiechem.

- Jak tam, skarbie? – wita się, a Liam wydaje z siebie ledwo słyszalne warknięcie. Słyszy swojego ojca w kuchni, więc zamyka za sobą drzwi.

- Co to ma być? – pyta Liam, prawie widząc czerwień ze złości. – Co narobiłeś?!

Zayn uśmiecha się szerzej. – Nudziło mi się.

- Nudziło ci się? – pyta Liam, zaciskając pięści, kiedy podchodzi bliżej łóżka. Zayn przytakuje. – A nie mogłeś rozwiązać krzyżówki, czy coś?!

- Nudy. – mówi beznamiętnie Zayn, wywracając oczami.

Liam jęczy, szczypiąc czubek swojego nosa. – Sprawisz, że cię stąd wyrzucę. Nie żartuję, Zayn, naprawdę! – ostrzega ostro, kiedy w pospiechu zaczyna podnosić rzeczy z podłogi.

- Nie zrobisz tego.

- Oh, oczywiście, że zrobię, Zayn. Zaprezentuję twojemu tyłkowi taki egzorcyzm, że… - zaczyna Liam, ale zamiera w momencie, kiedy słowa opuszczają jego usta, a oczy wytrzeszczają się. Zayn wygląda na zachwyconego.

Milczą przez kilka sekund, wpatrując się w siebie, kiedy Zayn mówi.

- Woah, jest jeszcze dla ciebie nadzieja. Teraz musimy zdobyć dla ciebie jakieś papierosy…

- Zamknij się. – nakazuje Liam w prawie przerażający sposób. – Po prostu się zamknij i idź do swojej szafy.

Zayn syczy na niego. – Nie…

- W tej chwili! – krzyczy Liam, modląc się wewnętrznie, że jego ojciec tego nie słyszy. Zayn przybiera zszokowaną minę. Po sekundzie, odwraca wzrok i wstaje. Wchodzi do szafy i zamyka za sobą drzwi.

Liam ma tylko chwilę, żeby odetchnąć, zanim jego ojciec szybko puka do drzwi i je otwiera. Od razu zamiera, patrząc na bałagan, a Liam wzdycha, przeklinając swoje szczęście.

- Liam, czy wszystko w porządku? Co tu się stało? – pyta pastor, wyglądając na dość zmartwionego. Liam kręci głową.

- Wszystko w porządku, szukałem tylko czegoś co zgubiłem i nie mogłem znaleźć. – Liam kłamie, mając nadzieję, że jego ojciec tego nie dostrzeże.

- Okej, w porządku. – mówi i zaczyna zamykać drzwi. – Po prostu posprzątaj i nigdy więcej tego nie rób.

Liam siada na krawędzi swojego łóżka i stara się nie rozpłakać.

☯ You Holy Fool ☯

Jest już druga, kiedy udaje mu się posprzątać cały bałagan i próbuje zgadnąć, która tabletka powinna być w danej butelce, kiedy drzwi od szafy otwierają się po raz kolejny.

- Mogę już skończyć swoją karę, czy co? – pyta Zayn stając w pokoju Liama bez czekania na odpowiedź.

- Masz szczęście, że nie zamknąłem cię tam na tydzień, Zayn. – mówi ponuro Liam.

Zayn unosi komórkę Liama i mówi: - Czy poprawiłby ci się humor, jeśli powiedziałbym, że ten o imieniu Louis za chwilę cię odwiedzi?

- Kurde. – Liam przeklina i zabiera telefon, po czym sprawdza wiadomości. – Zayn, to było wysłane piętnaście minut temu, on prawdopodobnie prawie…

Liam przerywa, kiedy słyszy dźwięk dzwonka do drzwi i to, jak jego ojciec wpuszcza kogoś do środka.

- Szafa. – nakazuje i wskazuje na drzwi z szeroko otwartymi oczami. Zayn uśmiecha się złowieszczo i nie rusza się z miejsca. Liam jęczy i podchodzi do niego, kiedy słyszy kroki na schodach.

Chwyta Zayna za ramiona i prowadzi go prosto do szafy. Zayn ma tylko czas powiedzieć: - Boże, jesteś strasznie arogancki wobec swojego kochanka, Li… - a Liam zatrzaskuje drzwi szafy w tym samym momencie, w którym drzwi sypialni otwierają się.

- Louis. – wita się krótko Liam i stara się nie wyglądać jak osoba bliska zawału. Wzdycha z ulgą.

Louis promienieje, a jego oczy błyszczą. – Musisz być na warunkowym!

Liam śmieje się, słysząc ironię w stwierdzeniu Louisa. – Tak jakby.

- W takim razie świetnie, bo zostaję na dłużej. – deklaruje Louis i rzuca się na łóżko Liama. Liam przytakuje kilka razy, przeklinając swoje szczęście. – Mama zabiera dziewczyny do kina, a ja najwyraźniej nie zostałem zaproszony.

Liam mruczy pod nosem, siadając ostrożnie na niewielkim miejscu na łóżku, które nie jest zajęte przez Louisa.

- Oh, o wilku mowa, możesz ich popilnować we wtorek wieczorem? – pyta Louis, pstrykając w powietrzu. – Muszę zabrać Lottie na jakieś lekcje tańca, czy coś.

Liam zamiera, grymasząc. – Tutaj czy u ciebie?

- U mnie. – Louis prycha. – Niech to szlag, jeśli miałbym je tu przyprowadzać.

- Uhm… - zaczyna Liam, wiedząc, że nie może powiedzieć „nie”. Nie może też użyć tego wytłumaczenia „Nie jestem dobrą nianią”, skoro pilnował sióstr Louisa, od kiedy Lottie (teraz trzynastolatka) była małym dzieckiem. – Myślę, że mógłbym.

- Więc, dobrze. Poza tym nie masz nic do roboty. – śmieje się Louis, a Liam posyła mu spojrzenie.

☯ You Holy Fool ☯

Louis wyszedł, a Liam opiera się o zamknięte drzwi swojej sypialni, kiedy Zayn rozkłada się na jego łóżku.

- Lubię go… tego Louisa. – zawiadamia, a Liam tępo się w niego wpatruje.

- Nie dziwię się. – zgadza się. – Ten chłopak ma gadkę niczym marynarz i nastawienie jak wysokopłatny model. Macie ze sobą wiele wspólnego, z tym wyjątkiem, że on jest mniej… zły.

Zayn udaje urażonego. – Ranisz mnie. – naśmiewa się. – Ale żarty na bok, byłem uwięziony w tej szafie przez co najmniej kilka godzin i jestem głodny.

Liam zamiera, przybierając zwykły wyraz twarzy. – Powinienem zrobić ci coś do jedzenia?

- Nie sądzę, że cokolwiek w twojej spiżarni będzie dla mnie odpowiednie. – chichocze ponuro Zayn. – Nie, po prostu zostaw dzisiaj otwarte okno i wezmę sobie coś na wynos.

Liam krzywi się, ale wstaje i przygotowuje się do snu.

☯ You Holy Fool ☯

Liam budzi się w środku nocy i dostrzega, że szafa jest pusta, a okno uchylone. Wstaje z łóżka i wygląda przez szybę, ale nic nie widzi.

Po chwili zastanowienia, zamyka okno i kładzie się z powrotem do łóżka, zanim poczuje się przez to winny.

*Advil - lek przeciwbólowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz