-
Ku swojemu zaskoczeniu, Louis nie może doczekać się pójścia do pracy w poniedziałek. Dzieciaki nadal są okropne, ale Harry zamiast jeść z Niallem, wkrada się do oddziału edukacji na przerwie obiadowej i pokazuje Louisowi śmieszne miny przez okienko w drzwiach do klasy, aż Louis przeprasza i mówi, że wychodzi do łazienki. Całują się przy ścianie w korytarzu aż Louisowi zaczyna wibrować telefon z wiadomością od Eleanor, że lepiej ma wrócić. Resztę popołudnia Louis spędza tak szczęśliwy, że nawet Hannah nie może go popsuć.
Po pracy idzie do oceanarium. Zmusza się, żeby jak zwykle porozmawiać najpierw z Niallem, bo minęły tylko cztery godziny i jest w stanie znieść kilka godzin z dala od Harry’ego. Jest w stanie.
- Stary, co w ciebie wstąpiło?
- Hmm? – Louis z powrotem skupia się na Niallu, który patrzy na niego, jakby wyrosła mu druga głowa. – Co mówiłeś?
- Stoisz tu od dwudziestu minut i ledwie słowo z siebie wydusiłeś. Nawet nie narzekasz na obóz. Właśnie spytałem, jak minął ci weekend, a ty wpatrywałeś się w przestrzeń. – Niall mruży powieki. – Jesteś naćpany? Czy te dzieciaki doprowadziły cię do zażywania narkotyków?
Louis śmieje się zaskoczony.
- Co? Nie! Po prostu jestem… rozkojarzony – mówi z bezradnym uśmiechem. Niall tylko powoli kręci głową, jakby nie był pewien, co zrobić.
- Jesteś taki dziwny. Hej, co… - Niall pochyla się na krześle, żeby zawisnąć nad podium i sięgnąć do Louisa. Nie będąc pewnym, o co chodzi, Louis marszczy brwi, kiedy chłopak chwyta za jego koszulkę i odsuwa jego kołnierzyk. – Co to jest? – Przyciska palec do malinki, a Louis odskakuje i odpycha go, rumieniąc się z zażenowania.
- Nic – mamrocze, ale Niall nie odpuszcza.
- Nie-e, Tomlinson, mów. – Szturcha Louisa w bok, nadal zwisając z podium. Louis wpatruje się w drzwi z nadzieją, że pojawi się w nich Nick lub Leigh-Anne, którzy zganią Nialla. – Kto to był? Wyszedłeś gdzieś? Czy to ktoś, kogo znam?
Louis skrzętnie wpatruje się w podłogę. Tak naprawdę nie przedyskutowali z Harrym, co powiedzieć przyjaciołom i współpracownikom i czy w ogóle coś mówić. Od odpowiedzi ratuje go jednak Sandy, który wykrzykuje – Na razie, Niall, Louis!
Louis obserwuje, jak chłopak przechodzi w dół rampy, z uczuciem ekscytacji i konsternacji, kiedy uświadamia sobie, że oznacza to, że Harry wchodzi po schodach. Oczywiście chwilę później na rampę wchodzi Harry, przeszukując spojrzeniem piętro, i kiedy spotyka wzrok Louisa, jego uśmiech staje się oślepiający. W żołądku Louisa pojawiają się motyle, a Niall wybucha śmiechem. Louisowi udaje się oderwać spojrzenie od Harry’ego, żeby zgromić Nialla, który śmiejąc się zwisa z boku podium.
- Co? – burczy, a Niall unosi na niego spojrzenie, jego policzki są zarumienione głęboką czerwienią, a kąciki oczu zmarszczone, niemal niewidoczne przez jego wielki uśmiech.
- Mogłem się domyślić! Jestem zaskoczony, że tak długo to trwało, serio, chodziliście wokół siebie na palcach od kiedy zacząłeś tu pracować. Nawet ja się rumieniłem na karaoke w twój pierwszy weekend. Najsubtelniejsi ludzie na świecie, wy dwoje.
Louis fuka i sięga do Nialla, żeby pchnąć jego ramię.
- Aww, Lou, myślę, że to słodkie! Tylko pamiętaj, żadnego całowania w czasie zmiany, okej?
- Pieprz się – mamrocze Louis, odwracając się i podchodząc do zbiornika dotykowego. Dociera tam akurat, kiedy odchodzi grupa osób, a Harry obserwuje go ciepłym spojrzeniem z szerokim uśmiechem.
- Cześć – mówi, kiedy Louis staje przed zbiornikiem. Louis przygryza wargę, żeby się nie uśmiechnąć. Włosy Harry’ego nadal są nieco poczochrane od kiedy się całowali podczas lunchu – mimo że nigdy i tak nie są całkowicie ułożone, jego burza loków pozostaje w swoim naturalnym stanie – a część jego koszulki wyciągnięta jest ze spodni. Louis pragnie wejść za zbiornik i całować go do utraty tchu.
- No cześć – mówi jednak z rękoma na skraju zbiornika. Przez chwilę się w siebie wpatrują, ignorując cmokanie Nialla ze skanera biletów.
- Więc – zaczyna Harry – Kończę zmianę za dziesięć minut. Co dziś robisz?
Louis wzrusza ramionami i odgarnia grzywkę z oczu.
- Nie wiem, myślałem o pójściu do domu, upiciu się i oglądaniu Kardashianów. Dlaczego? Miałeś coś na myśli?
Harry również wzrusza ramionami, przesuwa palcami po tafli wody i mówi – Możliwe, że mam lepszą propozycję.
- I jaka to propozycja? – mruczy Louis.
- Posiłek domowej roboty, ogromne łóżko i żadnego współlokatora, którym trzeba by się martwić?
Na twarzy Louisa pojawia się tak szeroki uśmiech, że bolą go policzki.
- Stoi.
Louis odpędza wszystkie pokusy przez spędzenie ostatnich dziesięciu minut zmiany Harry’ego, oglądając pingwiny. Traci poczucie czasu, obserwując, jak podchodzą do Grega i Jesy ubranych w zbyt duże anoraki i ogromne kalosze, wchodzących na wystawę z wiadrami ryb i rozdających je.
Podskakuje, kiedy ktoś mamrocze za nim – Bu. – Kiedy się odwraca, Harry się do niego uśmiecha. Jego polo jest całkowicie wyjęte ze spodni, torba przewieszona na klatce piersiowej i w dłoni trzyma kluczyki. – Gotów? Powiedziałem już Liamowi, że wracasz do domu ze mną.
- Och, tak, jasne. – Przechodzą przez pomieszczenie i Louis musi wpatrywać się w ziemię, żeby ukryć uśmiech, kiedy czuje, jak Harry dotyka jego dłoni i splata ich palce.
- Hej, Grimmy – mówi wesoło Harry, a Louis unosi głowę, żeby ujrzeć idącego w ich kierunku z wystawy fok Nicka. Jego spojrzenie pada na ich dłonie, a Louis czuje w klatce piersiowej zalążek mściwej przyjemności i nie kłopocze się ukrywaniem uśmiechu, kiedy Nick spogląda z powrotem na ich twarze.
- Miłego dnia, panie Grimshaw – woła Louis, machając palcami wolnej ręki do Nicka, kiedy się mijają. Na zewnątrz nadal jest jasno, słonecznie, ciepło i duszno, tak że polo Louisa klei się do niego, kiedy są już przy samochodzie.
Samochód Harry’ego to kupa złomu z połamanymi skórzanymi fotelami i zepsutą klimatyzacją, ale Louis chętnie siada na miejscu pasażera, ignorując parzącą go przez spodnie skórę, i otwierając okno. Harry wyjeżdża z parkingu i sięga nad konsolą, żeby ponownie chwycić jego dłoń z niesamowicie słodkim uśmiechem i spojrzeniem skierowanym na drogę. Serce Louisa kołace mu w piersi i chłopak czuje, jak na jego twarzy pojawia się uśmiech, kiedy Harry unosi ich dłonie, żeby pocałować grzbiet jego ręki.
Louis nadal cholernie nienawidzi swojej pracy, ale kocha lato i sądzi, że możliwe, że kocha też tego chłopaka.
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz