niedziela, 2 marca 2014

Harry
Czas, który spędzałem z Louis'em działał na mnie jak alkohol; znacząco otumaniał i pozwalał zapomnieć o codzienności, ale przede wszystkim cholernie uzależniał. Minęło już kilka dni odkąd spędziliśmy zimną noc w jego samochodzie. Miał mi za złe ten pomysł, dopadło go drobne przeziębienie. Dziś nie miał dla mnie czasu, musiał załatwić coś ważnego. Postanowiłem, że sam znajdę sobie rozrywkę. W Paryżu często bywam w klubach, dlaczego więc miałbym poskąpić sobie odrobiny zabawy w jednym z londyńskich? Za tydzień wracam do siebie. Czas powinien płynąć zdecydowanie wolniej. Dochodziła ósma. Na zewnątrz panował przyjemny półmrok, a ja przekopywałem właśnie swoją szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Nie przywiązywałem zbyt wielkiej wagi do tego co mam na sobie, dlatego zdjąłem z wieszaka odrobinę wymięta, białą koszulę i pośpiesznie okryłem nią tors. Zostawiłem dwa odpięte guziki u góry, a rękawy podwinąłem do łokci. Czarne, dopasowane spodnie z lekko opuszczonym krokiem wydawały się być okej. Spojrzałem w lustro i odruchowo przeczesałem palcami swoje włosy.
Przed dziewiątą byłem już w jednym z lokali. To zabawne, że bez przesadnych poszukiwań od razu trafiłem na klub dla gejów. Szczerze? Miałem ochotę kogoś poznać i być może spędzić tę noc nieco inaczej, niż każdą poprzednią. Niech się dzieje co chce, je suis prêt! Dzielnie przeciskałem się przez spory tłum, zajmujący parkiet. Nie obyło się bez wymierzenia mi kilku ciosów łokciem. Zresztą.. zanim doszedłem do baru, udało mi się wpaść na co najmniej kilka osób. Moim oczom ukazał się wielki regał z alkoholami. Już prawie dotykałem barowego blatu, gdy nagle po raz kolejny przylgnąłem do czyichś pleców uprzednio się potykając. Moja koordynacja ruchowa pozostawia wiele do życzenia.
- Mógłbyś uważać jak chodzisz?
- Przepraszam, nogi same mi się plączą. - powiedziałem do faceta na którego przed momentem wpadłem, a gdy odwrócił się w moją stronę, zamarłem na krótką chwilę. Miałem przed sobą Louis'a. Tak, Louis'a Tomlinsona. Mojego Lou. Gdy dostrzegłem na jego twarzy coś pomiędzy przerażeniem, a chęcią natychmiastowej ucieczki, zaśmiałem się głośno. - Co Ty tu do cholery robisz? - sytuacja była naprawdę komiczna. Kogo jak kogo, ale jego nie spodziewałbym się tutaj spotkać.
- Ja, emm.. - zacisnął wargi i spojrzał na mnie błagalnie. Było mu wstyd. Dotknąłem delikatnie jego ramienia i uśmiechnąłem się, w ten specyficzny dla siebie sposób. Chłopak odrobinę się uspokoił. - Pozwolisz postawić sobie drinka? - mruknąłem z ironią, gładząc palcami materiał jego koszulki.
- Nie naśmiewaj się! - wrzasnął z oburzeniem, ale po chwili sam się roześmiał. Miałem mieszane odczucia. Ten kretyn naprawdę wstydził się tego kim jest? Był najszczerszą osobą, jaką udało mi się poznać. Kolejne rozczarowanie. Lou poklepał dłonią wolne, barowe krzesło prosząc, bym zajął miejsce obok niego.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - spytałem spokojnie, uparcie patrząc w jego jasne tęczówki. Pokręcił głową i przycisnął wargi do niskiej szklanki, wypełnionej czymś kolorowym. - Kto wie?
- Eleanor. - wzruszył ramionami i otulił spojrzeniem własne dłonie. No tak, że też się nie domyśliłem. Poprosiłem kelnera o whisky z colą i ponownie spojrzałem na szatyna.
- Nikomu nie powiem. - szepnąłem mu na ucho, po czym szybko opróżniłem swoją szklankę. Skrzywiłem się, gdy znajomy smak otulił moje podniebienie. Czułem, że moja obecność mu wadzi. Chyba już i tak wystarczająco popsułem mu wieczór. - Baw się dobrze - poklepałem jego ramię na odchodnym. Po chwili jednak on ujął moja dłoń, wstając z krzesła.
- Curly. Zostań. - przyciągnął mnie ku sobie, a kąciki jego warg drgnęły leciutko. W tej ksywce było coś, co sprawiało mi przyjemność. A raczej.. ton głosu Louis'a mi ją sprawiał. - Nie wstydzę się tego. Możesz powiedzieć komu zechcesz. - wolną dłonią odsunął grzywkę z twarzy i spojrzał na mnie uważnie. Pokręciłem głową, przyglądając mu się przez chwilę. Miał w sobie coś z typowego człowieka. Władały nim obawy, ba, mnóstwo obaw. Na co dzień grał ułożoną przez siebie rolę. Poznałem go, polubiłem, a teraz wyszło na to, że najzwyczajniej w świecie mnie okłamywał. To drobiazg, ale czułem, że skrywał przede mną przynajmniej połowę siebie. Pytanie, czy polubię nowego Louis'a? Louis'a geja, którego poznałem właśnie dziś? Nie spodziewałem się, zaskoczył mnie. Podoba mi się to.

Perrie
Kiedy Zayn zgodził się na spotkanie, odetchnęłam z ulgą. Zależało mi na nim, jak jeszcze nigdy na nikim. A Tom? Był tylko moim przyjacielem. Po kilku drinkach najzwyczajniej w świecie zakręciło nam się w głowach i.. No właśnie. Zraniłam Zayn'a. Zraniłam dogłębnie chłopaka, który był dla mnie wszystkim. Dlaczego wierzyłam, że mi wybaczy? Że pozwoli naprawić ten błąd? Kochał mnie, co do tego nie miałam najmniejszych wątpliwości. Założyłam turkusową sukienkę, tę, którą dostałam od niego na ostatnie urodziny. Lubił ją, a raczej.. lubił mnie w niej. Czekałam na niego, odrobinę się spóźniał. Chciałam poczęstować go kawą, pora była jak najbardziej odpowiednia. Miałam też nadzieję, że zgodzi się zjeść ze mną śniadanie. Kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, zerwałam się z sofy i szybko pobiegłam do przedpokoju. Nacisnęłam delikatnie na metalową klamkę, by już po chwili spojrzeć na twarz bruneta. Trzymał między wargami tlącego się papierosa. Jego policzki okalał kilkudniowy zarost, a niedbale wsunięta w spodnie koszula dopełniała całość. Tak, tęskniłam za nim. Tęskniłam za moim Zayn'em. Uśmiechnęłam się lekko, wpuszczając go do środka. Chłopak zgasił papierosa w stojącej obok doniczce i wszedł za mną.
- Słucham. - przystanął w korytarzu i spojrzał na mnie. Jego tęczówki, wcześniej emanujące nieopisanym ciepłem i uczuciem, w chwili obecnej zdawały się karmić mnie chłodem.
- Nie wejdziesz? Zaparzyłam kawę.. - szepnęłam spokojnie i odruchowo zacisnęłam palce na materiale swojej sukienki. Brunet pokręcił tylko głową, uśmiechają się z wyższością.
- Przyszedłem porozmawiać, bo nie dajesz mi spokoju. Kawy mogę napić się u siebie. - skinęłam niepewnie głową i wskazałam na sofę.
- To może chociaż usiądź. - Zayn niechętnie zajął miejsce na kremowej sofie i na powrót wlepił we mnie natrętne spojrzenie przepełnione nieuczuciem. Usiadłam tuż obok niego, starając się powstrzymać łzy, który cisnęły mi się do oczu.
- Chciałam Cię przeprosić. Ja i Tom, my.. po prostu za dużo wypiliśmy i..
- Nie, Perrie. Nie. - chłopak wstał i ukucnął przede mną. Zadrżałam, gdy dotknął dłońmi moich odkrytych kolan. - To nie była jednorazowa akcja, okej? Ty nie miałaś dla mnie czasu od wielu dni przed tym wydarzeniem, bo jadałaś z nim kolacje, chodziłaś z nim na spacery i piłaś herbatę, też z nim. Nie chodzi o to, że go pocałowałaś a o to, że był dla Ciebie ważniejszy niż ja. Może przez minutę, może przez sekundę, ale był.
- Ale Zayn, ja.. - szepnęłam drżącym głosem i pospiesznie ujęłam jego dłoń. Po chwili jednak on wstał, a ja poczułam jak pierwsza słona kropla otula mój policzek. Miał rację. Miał cholerną rację.

Eleanor
Wsypałam do szklanej miseczki trochę musli i suszonych owoców. Całość zalałam jogurtem. Mama bacznie obserwowała każdy mój ruch, a ja tylko uśmiechałam się szeroko dostrzegając, jak zagląda przez moje ramię. Wszystko wracało do stosownej normy. Mój organizm wciąż nie tolerował niektórych produktów, ale czego ja się spodziewałam? Że rzucę się na wszystko i po prostu będzie dobrze? Dotarło do mnie, jak bardzo to wszystko było głupie. Jak bardzo ja byłam głupia.
- Mamo.. jem, widzisz? - zaśmiałam się, uprzednio upychając policzki przyrządzonym przez siebie śniadaniem. Rodzicielka pokiwała tylko głową i wróciła do swojej filiżanki z kawą. Podreptałam na górę, do swojego pokoju. Zerknęłam na telefon. Jedna nowa wiadomość. "Harry dowiedział się o mnie i.. chyba mi z tym dobrze :)" Mimowolnie uśmiechnęłam się do telefonu i usiadłam na brzegu łóżka. Nie rozumiałam dlaczego Lou ukrywał przed resztą fakt, że jest gejem. Przecież to nie czyniło go gorszym. Wszyscy kochamy go za to specyficzne poczucie humoru, uśmiech, spojrzenie.. za to jakim cudownym i troskliwym jestem facetem. To, że kobiety go nie interesują niczego nie zmienia. Ale to moje zdanie, Tommo miał własne. Uważał się za gorszego. A później.. później pojawił się Harry, który wszystko odrobinę skomplikował, bo przecież Louis nie wyszedłby na środek i nie powiedziałby hej, też jestem gejem, jak Harry. Od razu złapali kontakt, bo Lou czuł się przy nim swobodnie. Czuł się sobą. Ciekawe czy coś między nimi się zmieni, teraz, kiedy Francuz już wie, że Louis się we mnie nie kocha. To zabawne. Znam Tomlinsona od dzieciństwa i nigdy, ale to nigdy nie było między nami czegoś ponad przyjaźń. On mnie kochał, zawsze, ale na swój sposób. Tak jak ja jego. Jest facetem, spędzaliśmy ze sobą zawsze mnóstwo czasu, pisaliśmy do siebie sms'y.. a mimo to nigdy nie poczułam do niego czegoś więcej.

Niall
Nie odważyłem się wyjawić Liam'owi prawdy. Bałem się jego reakcji, bałem się co sobie o mnie pomyśli. Jego kuzyn obiektem mojej bezpodstawnej fascynacji? Nawet w mojej głowie brzmiało to jak totalny absurd. Harry był sobą i chyba ten fakt imponował mi najbardziej. Myślał i zachowywał się zupełnie inaczej niż ludzie, których poznałem przed nim. Miałem tydzień, by złapać z nim lepszy kontakt. Miałem tydzień, przy przykuć jego uwagę. To wykonalne? Ciekawe, jakich lubi facetów. Powinienem zapytać Liam'a o wcześniejsze związki Francuza. Popadłem w jakąś obsesję, to powoli zaczyna mnie przerażać. Nie czułem czegoś wewnątrz. Swoją drogą.. nie wierzyłem w miłość. Chciałem po prostu się do niego zbliżyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz