poniedziałek, 3 marca 2014

Nareszcie jest piątkowa noc, a deszcz pada nieprzerwanie od wczorajszego poranka. To całkiem w porządku. To miła odmiana od śniegu, tak myśli.

Zayn leży na łóżku Liama ze skrzyżowanymi nogami i rękami za głową, wystukując stopą nieznany rytm.

Liam znalazł opakowanie małych marchewek na dnie szuflady i słyszy telewizor z dołu, poprzez swoje chrupanie.

Zayn siada powoli z leniwym wyrazem twarzy i mówi: - Myślę, że boję się wody, bo utonąłem.

Liam przestaje przeżuwać, spogląda na niego zza swoich rzęs i wydaje z siebie inteligentne „huh?”.

Zayn próbuje jeszcze raz, wyglądając niezwykle serdecznie. Mówi szybciej niż poprzednio. – Myślę, że boję się wody, bo w moim poprzednim życiu utonąłem. To znaczy, umarłem w wodzie.

- Myślisz, że umarłeś? – pyta Liam wystraszony i całkowicie zdezorientowany.

- Nie, nie. Ja wiem, że umarłem. Jak inaczej stałbym się taki? – odpowiada Zayn, chichocząc. – Po prostu myślę, że utonąłem.

Liam zamiera na chwilę, próbując ułożyć to sobie w głowie. – Pamiętasz to?

- Nie bardzo. – mamrocze Zayn. – Po prostu. Pamiętam, że było ciemno i zimno. I nie mogłem oddychać. To podobne do wody.

Liam nie jest pewien co powiedzieć, więc wyciąga rękę i pocieszająco, kładzie dłoń na ramieniu Zayna, ale od razu ją zabiera, kiedy przez opuszki jego palców przechodzi dreszcz, jak gdyby dotknął przewodu elektrycznego.

Zayn uśmiecha się. – Często o tym zapominasz.

Liam przytakuje, nie bardzo chcąc cokolwiek dodać.

- To całkiem urocze, szczerze mówiąc.

Wzrok Liama pada na twarz Zayna, kiedy nerwowo przełyka ślinę. Czując się niekomfortowo przez komplement, zsuwa się z łóżka i staje na nogach.

Zayn mruczy pod nosem, brzmiąc na niezadowolonego, kiedy Liam się od niego odwraca. Zajmuje się przestawianiem rzeczy na komodzie, próbując ukryć ciemnoróżowy rumieniec.

- Przestaniesz kiedyś ignorować moje zaloty, Liam? – pyta Zayn.

- Nie. – odpowiada Liam, ale denerwuje się, że zrobi dokładnie to, co sugeruje Zayn.

- To moja praca. Po prostu robię to, po co zostałem wysłany. – wyjaśnia Zayn, jak gdyby to było usprawiedliwienie jego postępowania.

- Okej, w takim razie powiedz mi, dlaczego wysłali mi chłopaka, żeby starał się mnie kusić. – prycha Liam przez zaciśnięte zęby. Kiedy się odwraca, gubi wszystkie słowa i wydaje z siebie zaskoczony wydech.

W miejscu, w którym siedział Zayn, jest teraz dziewczyna, uderzająco podobna do samego Zayna. Ma długie, czarne włosy wygolone z jednej strony tuż nad uchem i ciemny makijaż oczu. Jedyną rzeczą, jaka jest inna, jest sposób w jaki koszulka Liama zwisa z jej ramion, ukazując wybrzuszenie w jej klatce piersiowej.

- Zayn? – pyta, a dziewczyna śmieje się. Jej głos jest o oktawę niższy jak na dziewczynę i zachrypnięty.

Dziewczyna przytakuje. – Teraz lepiej?

Liam opiera się o komodę i marszczy brwi. – Nie.

Jej zadowolenie z siebie tylko wzrasta, kiedy uśmiecha się złośliwie, a Liam nie może oderwać wzroku od jej różowych ust. Wyglądają tak delikatnie, jak zazwyczaj.

- Nie sądzę, ciasteczko. Oboje dobrze wiemy, dlaczego wysłali chłopaka. Po prostu jeszcze do tego nie doszedłeś. – żartuje, a Liam spogląda jej długie paznokcie. W jakiś sposób, są idealnie ukształtowane, jaśniejsze na czubkach i tak dalej.

- Zayn, przemień się z powrotem. – proponuje Liam, trochę panikując, kiedy jego wzrok opada na dywan. Nie czuje się komfortowo z normalnym Zaynem, a co dopiero z damską wersją i przez tę rozpacz nie jest w stanie określić jak bardzo zestresowany jest.

- Oh, Liam. Tylko się z tobą droczę. – dokucza Zayn normalnym głosem. Kiedy Liam z powrotem na niego spogląda, jest tak, jak gdyby nic się nie stało. Zayn leży dokładnie w tym samym miejscu, w którym leżała jego damska wersja.

- Masz jeszcze jakieś osobowości? – pyta, brzmiąc na lekko urażonego, kiedy siada na łóżku obok Zayna. Jego usta kształtują podkówkę i wie, że to dziecinne, ale ta sytuacja zaszła za daleko.

- Nie, tylko te dwie. Przepraszam, że zawiodłem.

Liam utrzymuje kontakt wzrokowy z Zaynem, kiedy mówi niebywale serdecznie i mruży oczy w kącikach. – Zayn, nie zawiodłeś mnie. Lubię cię takim, jakim jesteś.

Zayn najwyraźniej tego nie oczekiwał, bo zamiast sarkastycznej uwagi albo wrednego uśmiechu, wygląda na zbitego z tropu.

Liam posyła mu szczery uśmiech.

- Jesteś moim przyjacielem i nie chcę, żebyś się zmieniał.

Liam nie jest pewien, dlaczego Zayn wygląda jak skopany szczeniaczek, ale po cichu, Zayn wstaje i wchodzi do szafy, zamyka za sobą drzwi i nie wychodzi przez resztę nocy.

☯ You Holy Fool ☯

W sobotni poranek Liam zostaje obudzony przez Zayna dźgającego go w bok swoim kościstym palcem. Grymasi i siada. Zayn siedzi na łóżku obok niego z grymasem na twarzy i zmarszczonymi brwiami.

- Jest sobota. – deklaruje niezadowolony Zayn.

Liam tępo wpatruje się w niego, po czym patrzy na zegarek. Jest dziewiąta, a na zewnątrz jest praktycznie huragan, wnioskując po tym, jak deszcz uderza w okno.

- Tak.

- Tak, więc wstawaj i zwracaj na mnie uwagę. - nakazuje sfrustrowany Zayn, marszcząc brwi jeszcze bardziej.

Liam jęczy i z powrotem opada na łóżko. – Zayn, pozwól mi spać jeszcze jedną godzinę. Tylko jedną.

- Nie. Ojciec-Świętszy-Niż-Ty pogwizdywał w kuchni cały ranek i pachnie mięsem. Jeśli on może wstać i być pożyteczny, to ty też.

Liam myśli przez chwilę, że jeśli ta cała sprawa z demonem nie wypaliłaby, to Zayn mógłby być świetnym mówcą motywującym.

- Dobra, dobra, Jezu. Spróbuj spać w jedną sobotę i nagle zostań oskarżony o znęcanie się nad demonem. – narzeka Liam, kiedy wychodzi z łóżka i przeciąga się.

- Hej – prycha Zayn, oskarżycielsko mrużąc oczy. – Obiecałeś, że spędzisz ze mną całą sobotę. Mówiłeś coś jak: „Zayn, obiecuję” i tak dalej. Jeśli jesteś tak głupio pozytywnie nastawiony i szczery to się mną zajmij do cholery.

Liam śmieje się ze sposobu, w jaki Zayn naśladuje go, jego głos podnosi się o oktawę, i z tego jak bardzo jest wzburzony.

- Wezmę prysznic i wtedy coś razem porobimy, okej? – pyta Liam. – Czy to byłoby w porządku, panie?

- Masz cholerną rację, że byłoby w porządku. Cholerną rację. – Zayn znowu prycha i krzyżuje ramiona na piersi. – Jestem cholernie głodny.

- To o to chodzi? – pyta spokojnie Liam, a Zayn posyła mu mordercze spojrzenie. Liam otwiera szafę, żeby wybrać ubrania na dzisiaj, ale zamiera, patrząc na podłogę. To, co poprzednio było łóżkiem Zayna, jest teraz dosłownie gniazdem z brudnych ubrań Liama i poduszką pośrodku. Liam pochyla się i podnosi swoją ulubioną koszulę.

- Mogę to uprać i znowu założyć, czy…? – pyta delikatnie.

- Nie! – krzyczy Zayn. Wstaje i zabiera szybko koszulę, tuląc ją do siebie. Nadal piorunuje Liama wzrokiem. – To moje.

- W porządku. – godzi się trochę wystraszony Liam, kiwając głową. Wyciąga rękę i dotyka policzka Zayna. – Nie chcę cię urazić, ale zawsze jesteś taki… zagadkowy, kiedy jesteś głodny?

- Nakarm mnie. – nakazuje Zayn, smucąc się, ale mówi zdecydowanie spokojniej niż przed chwilą. – Zwracaj na mnie uwagę.

- Dobra, dobra. Pominę dzisiejszy prysznic i znajdziemy ci coś do jedzenia. – zgadza się Liam, zdejmując koszulkę i wyjmując czystą z szafy. – Jesz tylko surowe mięso?

Zayn przytakuje, a naśladując Liama, zdejmuje swoją koszulkę i zamienia ją na koszulę, którą Liam chciał zabrać. Liam przygląda mu się rozbawiony.

- Surowe mięso i sok owocowy. – droczy się Liam, marszcząc nos, żeby pokazać swoje obrzydzenie wobec żywieniowych wyborów Zayna.

Kiedy kończy się ubierać, zagląda do szafy i wyjmuje kurtkę dla siebie oraz drugą z kapturem dla Zayna.

- Okej, załóż to. – mówi, a Zayn niechętnie wykonuje polecenie, zasuwając suwak w pośpiechu. Liam sięga i zakłada Zaynowi na głowę kaptur. – Idę teraz na dół. Wyjdź przez okno i spotkajmy się przy samochodzie, jasne?

Liam szybko macha na pożegnanie, mówiąc ojcu, że idzie spotkać się z Louisem, a kiedy wsiada do samochodu, Zayn już siedzi na miejscu pasażera – przemoknięty i najwyraźniej wściekły.

Liam posyła mu przepraszający uśmiech i odpala silnik.

☯ You Holy Fool ☯

Na początek, Liam jedzie do marketu. Planuje kupić trochę surowego mięsa, więc pozwala je wybrać Zaynowi, który praktycznie ślinił się na sam widok opakowania.

Jednakże, nie spodziewał się, że urocza kasjerka z ich ostatniej wycieczki, będzie naklejała ceny na hot dogi kilka kroków od nich. Spogląda zza swoich rzęs, najwyraźniej zauważając Liama szybciej niż on zauważył ją. Posyła mu wypracowany uśmiech.

- Cześć. – mówi, a Zayn unosi głowę jak ktoś, kto spóźnił się na imprezę. Nagle jego oczy mrużą się niebezpiecznie. Wzrok dziewczyny jest jednak na Liamie i chociaż wygląda na słodką, to wygląda też jak gdyby chciała kogoś uderzyć. – Nie zadzwoniłeś. Ani nie napisałeś.

- Oh, uhm. Więc, widzisz, mógłbym, ale… - Liam zaczyna, ale Zayn zarzuca mu rękę na ramiona, a wolną dłonią oskarżycielsko wskazuje na ekspedientkę.

- Słuchaj, ty mała dziwko – zaczyna, a szczęka dziewczyny opada. Liam robi to samo, kiedy wysuwa się spod ramienia Zayna, po czym chwyta go w tali, posyłając niewiarygodnie wymuszony uśmiech.

- Zayn, proszę. – szepcze. – Jest w porządku.

Zayn wygląda jak gotowy do kłótni, a jego wzrok wodzi pomiędzy Hanną, a Liamem, Liam jednak powstrzymuje go, przysuwając się i stykając ze sobą ich nosy. Zayn wygląda na zdecydowanie spokojniejszego.

Liam obraca się, splatając swoją dłoń z dłonią Zayna. – Jest mi bardzo przykro. On nie czuje się najlepiej. Zabiorę go do lekarza, czy coś. – Liam przeprasza, ale Hanna nie wygląda, jakby akceptowała cokolwiek z tych słów, a jej niebieskie oczy nadal są wytrzeszczone.

Liam sięga po dwa opakowania surowych hamburgerów i dosłownie zaciąga Zayna do stanowisk kasjerów.

☯ You Holy Fool ☯

Liam stara się nie patrzeć na Zayna garściami jedzącego surowe mięso, ale to jedna z tych rzeczy, które są tak ohydne, że nie możesz oderwać wzroku. To jak zdemolowany pociąg, albo wypadek samochodowy.

Liam nie jest pewien jak znaleźli się w kościele, ale na zewnątrz nadal leje deszcz, a Liam nie mógł zabrać Zayna do domu, więc oto są tutaj.

- Oh – Liam przypomina coś sobie. – Może zdejmiesz swoją kurtkę i koszulkę?

Zayn przestaje przeżuwać i spogląda na niego ze złośliwym uśmiechem. – Po co? Chcesz się pieprzyć?

Przerażony Liam wytrzeszcza oczy. – Nie. Po prostu pomyślałem, że chciałbyś rozprostować skrzydła.

- Oh, to dobry pomysł. – Zayn oblizuje palce i zaczyna odpinać guziki swojego płaszcza, po czym podaje go Liamowi, który zostawia go do wyschnięcia w momencie, w którym Zayn zdejmuje koszulkę. Rzuca ją na podłogę obok siebie.

Wzdycha i opuszcza ramiona do przodu. Wygląda, jakby próbował powstrzymać ból, który ma wymalowany na twarzy.

Liam odwraca wzrok, kiedy pierzaste kości zaczynają przebijać się przez skórę poniżej ramion Zayna.

Skrzydła ukazują się całe po około dziesięciu sekundach, a Zayn prawie dostaje zadyszki. Pochylony opiera się na swoich rękach, kiedy jego skrzydła dziko trzepoczą. Liam jest w pewnym sensie zafascynowany tą całą męką.

Szybko oddychając z ekscytacji, Liam klęka i przysuwa się, po czym kładzie rękę na czarnych piórach. Jego ręka drży przez ciepły, zdumiewający wstrząs, który przez nią przebiega. To przyjemne, jednak kompletnie zaskakujące, że cała jego ręka nagle się ociepla.

Nie będąc pewnym, czy powinien zabrać rękę, Liam przygryza dolną wargę. Sposób, w jaki rzęsy Zayna trzepoczą na jego policzkach, mówi Liamowi, że powinien, więc wyplątuje swoje palce z miękkich piór i siada na swoim poprzednim miejscu.

Siada na swoich dłoniach, tak tylko dla pewności.

Zayn oblizuje usta, wyglądając na zahipnotyzowanego, po czym potrząsa głową i wraca do jedzenia. Liam zauważa, że tatuaż, który poprzednio Zayn miał na obojczyku, teraz zniknął.

- Czujesz je? – pyta Liam, przyciągając kolana pod brodę i owijając je rękami.

- Jasne. To jak zapytać, czy możesz czuć swoje nogi. – śmieje się Zayn.

- Są ładne. – komplementuje Liam, a jego policzki rumienią się.

Zayn śmieje się, rozkładając swoje skrzydła szeroko tak, że ich czubki są uniesione do góry. – One też cię lubią.

Liam chichocze, po czym przygryza wargę. Przerywa im światło pioruna, wpadające przez okno i głośny trzask grzmotu, przez który skrzydła Zayna zaczynają nerwowo trzepotać.

Liam zauważa to kątem oka. – Hej, nie przejmuj się. Kiedy byłem mały, bałem się grzmotów, ale tata mi powiedział, że po prostu Bóg gra w kręgle.

Na początku Zayn trochę odpręża, ale za chwilę przybiera na twarz grymas. – Czekaj, jak to ma mnie pocieszyć? Bóg i ja nie jesteśmy w najlepszych stosunkach.

Liam zamiera, myśląc. – Nie wiem, ale mogę cię zapewnić, że nigdy nie słyszałem, by ktoś został zraniony przez grzmot.

Zayn śmieje się pod nosem i kręci głową. – To naprawdę dobrze, że jesteś atrakcyjny, Liam.

Po wyrzuceniu pustych opakowań od mięsa do kontenera na śmieci przed kościołem, Liam leży na jednej z ławek, kiedy deszcz mocno uderza o dach sanktuarium. Jest odprężony i wpatruje się w sufit, a jedna z jego rąk luźno zwisa z ławki. Zayn siedzi na oparciu nad nim.

- Więc, znasz chociaż swoje pochodzenie? – pyta Liam. Zabijali czas małą rozmową i jak na razie, Liam nie dowiedział się niczego pożytecznego o Zaynie. – To znaczy, masz akcent, więc myślę, że jesteś z… miejsca w pobliżu.

Zayn mruczy pod nosem. – Naprawdę nie wiem nic. Mogę się tylko odwołać do przeczuć, naprawdę. Pamiętam tylko niektóre rzeczy przez mętne szczegóły. Kolory, temperatury, czasami kształty. – Zayn marszczy brwi w zamyśleniu.

Liam posyła mu pocieszający uśmiech. – Hej, to nic. Jestem prawie pewien, że nie musisz wiedzieć kim byłeś, żeby zdecydować kim będziesz.

Zayn tępo się w niego wpatruje przez kilka sekund, po czym wydaje z siebie głośny rechot. – To najbardziej gejowska wypowiedź, jaką kiedykolwiek słyszałem.

Liam marszczy brwi.

☯ You Holy Fool ☯

Opuszczają kościół koło trzeciej po tym, jak Zayn chowa swoje skrzydła, a Liam sprząta kupkę piór. Wracają do domu i orientują się, że ojciec wyszedł już na spotkanie ze swoimi kolegami tak, jak każdej soboty, więc Liam przygotowuje popcorn, kiedy Zayn buduje gniazdo z koców na kanapie, próbując wyznaczyć swój teren jak najdalej od jamnika.

W końcu siadają wygodnie, a Liam bierze Bustera na kolana, gdzie szczeniak od razu zasypia. Zayn, na początku, nie jest zadowolony, ale później pozwala Liamowi oprzeć się o niego bez względu na to, czy ma kundla na kolanach, czy nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz