poniedziałek, 3 marca 2014

Środowego ranka w szkole Liam stoi na korytarzu i przeszukuje swój plecak, kiedy dostrzega Louisa, opierającego się o szafki jakieś trzydzieści kroków stąd. Jest bardzo blisko przysunięty do kogoś, kogo Liam w pełni nie widzi, ale ma on wzrok krzyczący: „próbuję cię poderwać”.

Ta osoba wstaje i Liam rozpoznaje w niej tego samego chłopaka, którego widywał z Louisem już jakiś czas. Wydaje mu się, że to musi być to, co miał na myśli mówiąc „spotykam się z kimś”, ale do tej pory nie skojarzył faktów.

Liam przytakuje samemu sobie, bo ten dzieciak jest po prawdzie przystojnym chłopakiem. Jest wysoki; wyższy niż sam Louis, chociaż Liam jest prawie pewien, że chłopak jest tylko drugoklasistą; i ma na głowie masę roztrzepanych loków.

Liam widzi nawet z takiej odległości, że mają się ku sobie, kiedy Louis śmieje się, a drugi chłopak to odwzajemnia, choć trochę spokojniej.

Zapisuje sobie w pamięci, że musi później pogratulować Louisowi dobrze dobranego towarzystwa.

☯ You Holy Fool ☯

Kiedy Liam wraca do domu, zastaje Zayna w jednej ze swoich bluzek. To czarny sweter, o którego zwrot Liam boi się zapytać.

Zayn zajął się sprawdzeniem jak dużo ołówka może zmarnować, poprzez przesuwanie jego końcem po kartce w tę i z powrotem. Udało mu się tylko zrobić dziurę w praktycznie całym zeszycie. Pomimo to, Liam nie przyłapuje go na tej czynności.

Znajduje Zayna siedzącego na podłodze i opierającego głowę o okno, podczas gdy wygrzewa się w południowym słońcu. Ożywia się, kiedy zauważa, że Liam wrócił do domu.

- Leżałeś tu przez cały dzień? – pyta Liam, kiedy kładzie swój plecak na łóżku i przeczesuje dłonią włosy.

- Nie, wyszedłem na lunch. – informuje Zayn. – Później wróciłem i robiłem to przez jakiś czas.

Jego długi, kościsty palec wskazuje na zeszyt, leżący na podłodze.

Liam kiwa głową. – Rozumiem.

- Nudno tu bez ciebie. – narzeka Zayn, przybierając smutną minę. – Potrzebuję uwagi.

Liam wywraca oczami i marszczy brwi przepraszająco. – Muszę chodzić do szkoły, Zayn.

- W takim razie, będę tam chodził z tobą.

- Nie! – krzyczy Liam, a po chwili kręci głową. – Nie, nie możesz. To by nie wypaliło.

- Mogłoby. – próbuje Zayn i smuci się jeszcze bardziej.

- Nie, musisz tu zostać. Ale spędzę z tobą czas w sobotę, obiecuję.

Zayn wzdycha głośno i wygląda na niezadowolonego. – To głupie.

- Bądź cicho. – mówi Liam. – Muszę iść dzisiaj na zakupy, ale niedługo wrócę.

Zayn przybiera grymas, ale nie mówi nic więcej, kiedy Liam bierze swój portfel i wkłada go do tylnej kieszeni.

☯ You Holy Fool ☯

Liam mentalnie debatuje między brokułem i kalafiorem, kiedy czuje, że coś uderza go w kark. Spogląda w dół, gdzie spada jakiś przedmiot i widzi, że to fistaszek.

Marszczy brwi i rozgląda się wokół, ale nie widzi nic nadzwyczajnego. Zwęża podejrzliwie oczy.

Kiedy odwraca się do swoich warzyw, wydaje z siebie krzyk, bo Zayn stoi obok niego ze złośliwym uśmiechem. Zarzuca ramię na ramiona Liama i wtula się w niego.

- Co się stało, kochanie? – mruczy. – Stęskniłeś się za mną?

Liam przełyka ślinę. – Kazałem ci zostać w domu.

- Liam – karci go Zayn tak głośno, żeby inni kupujący mogli usłyszeć. – Mówiłem ci, że nie możesz mnie tak po prostu zostawić uwiązanego. Musisz zadowolić też mnie.

Liam otrzymuje okropne spojrzenie od kobiety, która zazwyczaj siedzi za nim w kościele. Rumieni się jak szalony.

- Zayn, zamknij się. – szepcze ostro Liam, kiedy Zayn chichocze pod nosem.

Zayn przysuwa się jeszcze bliżej i składa szybkiego całusa na policzku Liama, pozostawiając przyjemne mrowienie na jego skórze.

- Kupujemy zielone rzeczy? – świergocze, wyglądając na zadowolonego i zarazem złośliwego, co według Liama nigdy nie jest dobrym połączeniem u Zayna.

Liam przytakuje, wkładając brokuł do koszyka, po czym odchodzi. – Tak, kupujemy. Ale po co tu przyszedłeś? – pyta, próbując nie wyglądać na winnego, kiedy mija ludzi, których na pewno zna.

- Nudziłem się, Liam. Nie było cię przez cały pieprzony dzień. – wyjaśnia Zayn, a przekleństwo wychodzi z jego ust odrobinę głośniej niż reszta zdania. Puszcza perskie oko kobiecie, którą rozpoznał Liam. Wygląda na urażoną, więc szybko odchodzi.

Liam zatrzymuje się i kładzie dłoń na klatce piersiowej Zayna, również go zatrzymując.

- Zayn, musisz umieć się zachować. Musisz… jesteśmy teraz w miejscu publicznym.

Zayn przytakuje, ale jego wredny uśmieszek mówi Liamowi, że nic go to nie obchodzi. Wymija Liama i zaczyna iść wzdłuż sklepowej półki. Liam bierze głęboki oddech, po czym idzie za nim.

Zayn przewraca wystawę z puszkami, chichocząc jak szaleniec i podskakując niczym chętny do zabawy kociak. Natomiast Liamowi nie jest wcale do śmiechu i ma chęć się rozpłakać.

Cała jego twarz bardzo się czerwieni, kiedy przeprasza ekspedientkę, która musi to posprzątać.

- Przepraszam, jest mi bardzo bardzo przykro. – mówi Liam niemal błagalnym tonem głosu. Ekspedientka jest uroczą nastolatką, prawdopodobnie nadal będącą w liceum i wygląda na zasmuconą tym wypadkiem, ale jej mina od razu ulega zmianie, kiedy napotyka oczy Liama.

Unosi rękę i chowa jeden ze swoich blond loków za ucho, uśmiechając się.

- Nie, jest w porządku. Naprawdę. – mówi, a Liam ofiaruje jej najbardziej przepraszający uśmiech, na jaki może się zdobyć. Zayn, stojący teraz kilka kroków za Liamem, śledzi całe zdarzenie i piorunuje wszystkich wzrokiem. Wyciąga rękę i pociąga Liama za tył jego koszulki.

Zayn chichocze, kiedy bierze paczkę gumy do żucia, upuszcza ją, następnie kopie, a jego oczy lśnią kiedy przedmiot wpada pod szafkę.

Liam zaciska usta. – Zayn – mówi i wyjmuje z koszyka karton soku jabłkowego. Zayn patrzy na Liama wyczekująco. – Jeśli nie będziesz się dobrze zachowywał, odłożę to na półkę, obiecuję ci to.

Zayn marszczy brwi i jak gdyby za karę, staje u boku Liama.

Kiedy Liam upewnia się, że ma wystarczająco zakupów, żeby przetrwać kolejne kilka tygodni, udają się do kasy i od czasu do czasu Liam widzi, jak oczy Zayna wyszukują nowego miejsca na kłopoty. Wygląda jakby nie chciał nic więcej, niż zbić kilka żarówek czy szklanych ramek, ale wtedy jego wzrok pada na sok w koszyku i to go uspokaja.

Liam zaczyna wykładać produkty z koszyka i orientuje się, słysząc dziewczęcy chichot, że ekspedientka od wypadku z puszkami jest tak naprawdę kasjerką i zaczyna podliczać zakupy.

- Znalazłeś wszystko czego potrzebowałeś? – pyta przesłodzonym głosem, a Liam zerka na jej identyfikator, na którym widnieje imię Hanna.

- Tak. – przytakuje Liam i nagle jego wzrok napotyka Zayna, próbującego otworzyć batonika z półki. – Zdecydowanie.

Liam posyła Zaynowi spojrzenie i wyrywa mu przedmiot z rąk. – Zayn, nie. – karci go po cichu. – To nie zdrowe.

Zayn posyła mu grymas i odbiera słodycz, otwiera, po czym gryzie kawałek. Chwilę później wygląda na obrzydzonego czekoladowym smakiem. Chwyta dłoń Liama i kładzie na nią do połowy zjedzonego batonika, jak gdyby nic się nie stało.

Liam wywraca oczami, a dziewczyna chichocze. – Wygląda na to, że należy dodać do wszystkiego Snickersa.

- Razem z częściowo zjedzonym batonem, musisz zapłacić 44,58. – informuje dziewczyna, a Liam podaje jej pięćdziesiąt i czeka na resztę. Kasjerka podaje mu ją razem z paragonem.

Na samej górze paragonu jest napisany numer telefonu, więc Liam od razu się rumieni.

- Dzięki. – mówi zawstydzony.

- Napisz do mnie czy coś. – mówi dziewczyna, lekko kiwając głową. Liam zabiera swoje reklamówki i wychodzi razem z Zaynem, który włóczy się za nim.

☯ You Holy Fool ☯

Zayn nie odzywa się do Liama przez całą drogę powrotną do domu; nie oferuje nawet pomocy przy niesieniu reklamówek, a Liam nie jest pewien czy to, dlatego że jest leniwy, czy po prostu lubi patrzeć jak Liam siłuje się z czymś ciężkim. Wie, że Zayn się na niego gniewa, ale nie przeszkadza mu to tak długo, jak nie będzie sprawiał kłopotów.

Zayn nie mówi nic, aż do momentu, w którym Liam kończy wkładać zakupy na odpowiednie miejsca w lodówce. Siedzi na kuchennej szafce z beztrosko spuszczonymi nogami i obserwuje poczynania Liama.

- Więc… - zaczyna Zayn, ale Liam ma poczucie, że na coś czeka.

Patrzy na Zayna, który uśmiecha się złośliwie.

- Więc?

- Zasłużyłem na sok.

Liam mruczy pod nosem. – Tak myślisz?

Zayn przytakuje, a Liam pozwala sobie patrzeć na niego przez pół sekundy, kiedy zwilża usta językiem.

- W porządku. – mówi spokojnie i zaczyna napełniać półmisek szpinakiem. – Porozmawiajmy o tym, jak rzuciłeś fistaszkiem w moją głowę. Albo jak przewróciłeś całą wystawę puszek, kopnąłeś paczkę gum do żucia, zjadłeś nie zapłacony produkt i ogólnie rzecz biorąc, zachowywałeś się jak przedszkolak.

Zayn grymasi, kiedy wyciąga nogi, owija je wokół talii Liama, po czym przyciąga go do siebie na odległość kilku centymetrów. Nawet wtedy, Zayn przysuwa się jeszcze bliżej.

Liam czuje jak dłoń Zayna zsuwa się w dół jego pleców i ląduje w jego tylnej kieszeni.

- A może porozmawiajmy o tym, jak nie związałem tej dziewczyny i nie wyrwałem jej z głowy wszystkich włosów. – mówi poważnie Zayn, wyciągając paragon z numerem telefonu i trzyma go przed twarzą Liama. Sekundę później, papier staje w płomieniach przez palce Zayna i spala się pomiędzy nimi.

Liam patrzy na niego, jak gdyby nie był pewien, czy Zayn blefuje. – Co? Czy flirtowanie to przestępstwo?

Oczy Zayna zwężają się i wyglądają jak małe szczelinki. Wygląda niczym wąż i gardło Liama trzęsie się, kiedy przełyka.

- Powinno być dla ciebie, ciasteczko. Jesteś moją dziwką. – szepcze Zayn, jego oddech uderza w policzki Liama i powoduje u niego dreszcze. – I nie pozwolę ci o tym zapomnieć.

Pochyla się i łapie usta Liama w delikatnym pocałunku, zanim napiera na niego bardziej, pogłębiając całusa. Liam oddaje pocałunek, zanim ostry ból rozchodzi się po jego dolnej wardze. Kładzie dłoń na klatce piersiowej Zayna i odpycha go, po czym dotyka swoich ust. Jego środkowy palec jest muśnięty krwią.

- Ty zmoro. – oskarża go, wyglądając na skrzywdzonego, ale bardziej na zawstydzonego, że dał się nabrać.

Zayn pochyla się do tyłu, opierając się na ramionach i wygląda na zadowolonego. Liam odsuwa się jak najdalej od Zayna i wraca do przygotowywania obiadu.

☯ You Holy Fool ☯

Liam odrabia swoją pracę domową z talerzem na kolanach, kiedy przypomina sobie, że jego ojca nie będzie do późna, bo odprawia CCD w kościele i od razu czuje się winny. To drugi tydzień z kolei, w którym przegapia nabożeństwo, a nigdy przedtem nie opuścił żadnego dnia.

Prawdę mówiąc, uwielbia pomagać w kościele bez względu na okazję. Jego wzrok pada na Zayna, siedzącego po turecku, na łóżku obok niego. Z drugiej strony, nie mógłby pójść po tym, jak Zayn udowodnił mu, że może pójść za nim.

Nadziewa sałatkę na widelec i wkłada ją do ust, kiedy jego wzrok przebiega po tekście w książce od chemii.

Nadal próbuje zrozumieć co dokładnie znaczą te słowa, kiedy kątem oka widzi dłoń, niepewnie sięgającą po jeden liść szpinaku z jego talerza. Zayn przysuwa jedzenie do swojego nosa, wącha i wkłada do ust.

Zayn przeżuwa przez sekundę, zanim wypluwa liść z powrotem na swoją dłoń i ze złością rzuca go na ścianę. Liam patrzy z przerażeniem, jak zielona maź styka się z farbą i przykleja do niej.

- Sałata jest obrzydliwa. – informuje Zayn, piorunując wzrokiem zieloną plamę na ścianie.

- To jest szpinak i nie tak informujesz kogoś o tym, że czegoś nie lubisz. Nie wypluwa się jedzenia i nie rzuca się nim. – karci go Liam, chociaż w sekrecie, sytuacja bawi go bardziej niż cokolwiek innego. Zayn najwidoczniej to widzi, bo przeklina pod nosem i kładzie się na poduszkę Liama.

☯ You Holy Fool ☯

Liama budzi odgłos pioruna w czwartkowy poranek. Otwiera oczy i orientuje się, że cała jego lewa strona jest ciepła. Patrzy na zegarek, który wskazuje w pół do szóstej. Przyćmione poranne światło wpada przez okno.

Przekręca się i bierze zszokowany oddech.

Zayn siedzi na łóżku obok niego z rozprostowanymi nogami. Patrzy w dół na Liama, nie ukazując żadnych emocji, jak gdyby cała ta sytuacja była kompletnie normalna.

- Liam, pada.

Liam siada, a kołdra opada z jego klatki piersiowej. Sennie wygląda za okno. Poprzez odstępy w roletach dostrzega strugi deszczu spadające na ziemię.

- Tak, pada. Wygląda na to, że wiosna nareszcie nadeszła. – Liam unosi rękę do ust, które nadal są obolałe.

- Więc, to znaczy, że nie możesz iść do szkoły, tak?

Liam śmieje się. – Obawiam się, że to tak nie działa. Ale będę w domu wieczorem.

Wychodzi z łóżka, rozciąga się i idzie do łazienki. Wstał dzisiaj wcześniej, więc nie śpieszy się, kiedy patrzy w lustro i widzi, że na jego dolnej wardze jest mała, widoczna rana. Dotyka jej delikatnie i syczy z bólu.

Zayn siedzi na zamkniętej desce klozetowej, jedną nogę krzyżuje z drugą, wyglądając na bardzo zadowolonego.

- Podoba ci się? – pyta radośnie.

- Nie. Przez ciebie będę miał bliznę. – narzeka Liam, kiedy przeczesuje swoje loki palcami.

Zayn uśmiecha się złowieszczo. – Dobrze. Właśnie o to mi chodziło.

Liam patrzy na niego niezadowolony. – Na serio tak się zachowujesz, bo dziewczyna w markecie dała mi swój numer?

Zayn zachowuje kamienną twarz. – Nie chcę o tym rozmawiać.

Liam śmieje się i wchodzi pod prysznic, a zanim zdejmuje ubrania, zasłania zasłonkę.

☯ You Holy Fool ☯

Louis znowu spóźnia się na homeroom, ale Liam niezbyt się tym przejmuje. Szczerze mówiąc, malinki na szyi Louisa doskonale wyjaśniają co go zatrzymało.

- Znowu byłeś z tym chłopakiem, Lou? – pyta zadowolony z siebie Liam, a zdziwiony Louis unosi brew, kiedy siada na miejsce.

- A skąd o tym wiesz?

- Ostatnio często cię z nim widuję. Jeśli dobrze pamiętam, nie przyszedłeś wczoraj na homeroom. – dokucza Liam. – Więc, albo zjadłeś przeterminowane burrito, albo byłeś gdzieś nabroić.

Louis śmieje się i lekko rumieni. To dobrze wygląda na jego skórze, myśli Liam.

- Wiesz, myślę że możesz zgadnąć, Li.

Liam przytakuje kiwnięciem. – Bardzo fajny, tak w ogóle. Jest uroczy. – dodaje, a Louis znowu unosi brew.

- Tak sądzisz?

Liam kiwa głową. – Tak.

- Ja też. – Louis przerywa, nie mogąc pozbyć się uśmiechu ze swoich ust. – Więc, hej. Nie zapomnij o pilnowaniu moich sióstr dziś wieczorem. To tylko przez jakieś trzy godziny, czy coś, ale musisz tam być o szóstej.

Liam jęczy w myślach. Kompletnie zapomniał. A na dodatek, powiedział Zaynowi, że będzie wieczorem w domu.

- Jasne, nie ma problemu. – zgadza się.

☯ You Holy Fool ☯

Zayn grymasi z niezadowolenia, a jego mroczna twarz zmienia swój wyraz twarzy na niezwykle wkurzony. Liam nazwałby to „dumaniem”. Siedzi, prosto jak struna, na samym brzegu łóżka.

- Zayn, to tylko do dziewiątej. – wyjaśnia, kiedy zbiera setki małych zszywek, którymi Zayn zabijał czas, gdy Liam był w szkole.

Zayn unosi do góry nos. – Spalę dom, kiedy cię nie będzie.

- Nie, nie. – prosi Liam. – Nie rób tego.

Odwraca się do Zayna, siedzącego na łóżku. Zayn posyła mu spojrzenie, mówiące uważaj.

- Okej, spójrz. – Liam klęka przez nim i uśmiecha się szczerze. – Zayn, przepraszam, że zapomniałem o moim niańczeniu dzisiaj i przepraszam, że nie poświęcałem ci zbyt dużo uwagi, ale obiecuję, że jeśli dziś wieczorem będziesz się dobrze zachowywał, to jutro po powrocie ze szkoły spędzimy razem trochę czasu i będę z tobą całą sobotę.

Zayn uśmiecha się złośliwie, kiedy wyciąga rękę, po czym wplata swoje długie palce we włosy Liama.

- Myślę, że dobrze tak wyglądasz - na kolanach, płaszcząc się przede mną. – dokucza Zayn, delikatnym głosem. Liam czuje jak krew dopływa do jego twarzy.

Wstaje, a ręka Zayna opada z jego włosów.

- Po prostu bądź grzeczny, okej? – pyta Liam, próbując ukryć swój rumieniec.

- Oh, oczywiście.

☯ You Holy Fool ☯

Liam właśnie stawia garnek z wodą na kuchenkę. Dziewczynki obejrzały już połowę „Piotrusia Pana”, a kiedy zapytał co chcą na obiad, zgodnie powiedziały, że zupkę chińską.

Liam myśli, że rodzina Tomlinsonów jest dość dziwna.

Aczkolwiek ich dom jest przytulny. Dokładnie widzi wszystkie trzy dziewczynki skulone na podłodze w salonie, będąc w kuchni, więc to bardzo ułatwia ich pilnowanie.

Odwraca się, żeby sięgnąć po opakowanie zupy i prawie dostaje zawału. Zayn stoi dokładnie obok niego i powstrzymuje się żeby nie wrzasnąć, bo powiedział Zaynowi, aby został w jego pokoju i czekał, aż Liam wróci.

Zayn podaje mu pudełko z uśmiechem, który mógłby być niewinny, gdyby nie sposób, w jaki błyszczą jego oczy, niczym u dziecka chcącego coś spsocić.

- Zayn – szepcze ostro Liam, błagając swoje serce, żeby przestało Bi milion mil na godzinę. – Musisz przestać wszędzie za mną chodzić. Co ty tutaj robisz?!

Zayn wzrusza ramionami. Jego czarne włosy są oklapnięte zupełnie jak jego ramiona i Liam jest pewien, że szedł tu całą drogę z drugiego końca miasta.

- Musisz stąd iść. Nie możemy pozwolić, żeby ktoś cię zobaczył.

- Dlaczego nie? – Zayn smuci się, kiedy Liam popycha go w stronę drzwi.

- Bo jeśli dziewczynki cię zobaczą, powiedzą Lou…

Liam przerywa, kiedy jedna z bliźniaczek otwiera lodówkę obok nich i wyjmuje sok. Spogląda do góry na Zayna i uśmiecha się.

- Cześć. – wita się, za Zayn będąc bezczelnym, odwzajemnia jej uśmiech.

- Cześć, mała osóbko.

- Kim jesteś? – dziewczynka pyta ciekawsko, a Liam zaczyna panikować.

- To mój kolega. – informuje, nonszalancko zarzucając ramię na szyję Zayna. – Przyszedł, żeby pomóc mi zrobić dla was obiad.

Stara się nie myśleć o tym, jak bardzo będzie miał przechlapane, jeśli powiedzą Louisowi i wydaje się, że to działa, bo Phoebe szeroko się do niego uśmiecha.

- W porządku. – zgadza się i odchodzi do salonu. Liam wzdycha z ulgą.

Liam czeka, aż dziewczynka odejdzie na tyle daleko, żeby nic nie słyszeć, po czym odwraca się do Zayna. Otwiera lodówkę i wkłada do niej rękę. Wyjmuje karton Tropicany.

- Widzisz? – pyta Liam, grymasząc. – To jest sok pomarańczowy.

Zayn przechyla głowę na bok. – Tak jak sok jabłkowy?

- Tak, tylko jeszcze lepszy i nie myśl, że żartuję. – ostrzega Liam. – Jeśli wszystkie dziewczynki przetrwają wieczór bez stracenia żadnej kończyny, cały karton tego soku będzie twój.

Zayn uważnie się przygląda. Wyciąga rękę po sok, ale Liam delikatnie uderza go w dłoń.

- Nie. Później. Nie możesz skrzywdzić żadnej z nich.

Zayn wywraca oczami, ale uspokaja się. – Jak długo zamierzasz kontrolować mnie owocowymi sokami?

- Tak długo, jak będzie trzeba. – mówi dumnie Liam. – Teraz zagotuj tę wodę.

Zayn unosi brew, ale wzrusza ramionami i wykonuje polecenie.

☯ You Holy Fool ☯

Liam zmywa naczynia i słyszy chichot dziewczynek z salonu.

Wyciera ręce o ręcznik i po cichu robi kilka kroków w stronę wejścia do salonu.

Dziewczynki usadziły na podłodze Zayna, który zaciska ciasno pięści. Grymasi i piorunuje wzrokiem ścianę naprzeciwko, jak gdyby próbował nie zaatakować jednej z dziewczynek. Tak bardzo próbuje zasłużyć na sok pomarańczowy, że Liam musi się uśmiechnąć.

Szczególnie, kiedy dostrzega kolorowe kokardki, powpinane w kruczoczarne włosy.

Wtedy Daisy chwyta czubek quiffu Zayna i pociąga trochę za mocno, bo Zayn warczy gardłowo i posyła jej mordercze spojrzenie.

- Upss – szybko przeprasza i odsuwa się trochę, nerwowo chwytając rąbek swojej żółtej sukienki. – Przykro mi.

- I bardzo dobrze. – prycha, ale dziewczynka tylko chichocze, sądząc, że przeprosiny przyjęte. Liam w pewnym stopniu rozpływa się.

- Dziewczynki – woła i nagle cała uwaga pada na niego. – Chcecie obejrzeć kolejny film?

Otrzymuje dwa kiwnięcia głową i jedno: - Czyż on nie wygląda pięknie, Liam?

- Tak. – zgadza się Liam z cichym chichotem, za który Zayn piorunuje go wzrokiem. – Bardzo, bardzo pięknie, Fizz.

Włącza film dla dziewczynek, które siadają na kanpie, żeby go obejrzeć. Wtedy pomaga Zaynowi wstać z dywanu i prowadzi go do kuchni.

- Proszę. – mówi, podając Zaynowi kartonik soku. Zayn rozchmurza się. – To jest to uczucie, kiedy na coś zasłużysz.

Zayn wzrusza ramionami, po czym odrywa korek zębami, wypluwa go na podłogę i zaczyna pić sok olbrzymimi łykami. Liam jest pod wrażeniem, kiedy Zayn kończy pić, wyrzuca karton za siebie i wzdycha.

☯ You Holy Fool ☯

Liam jest na biologii, kiedy dostaje wiadomość.

Louis: (10:27am)

hej jeszcze raz dzięki za opiekę nad dziewczynkami xx

Louis wrócił do domu za dziesięć dziewiąta, a Liam wysłał Zayna na taras, kiedy zobaczył światło samochodu na podjeździe.

- Okej, dziewczynki – powiedział. – Pamiętajcie co powiedziałem o nie mówieniu Louisowi, że nasz przyjaciel tu był.

Wszystkie przytakują i zachowują się kompletnie normalnie, kiedy Louis wchodzi do domu. Liam wzdycha z ulgą.

Liam: (10:29)

nie ma sprawy x
do zobaczenia w homeroomie

Jednakże, Liam nie widzi go w homeroomie. Spotyka Louisa w łazience podczas przerwy w homeroomie i unosi brew, bo Louis siedzi na umywalce, wysyłając milion wiadomości na minutę, jest tak tym pochłonięty, że nawet nie zauważa Liama.

Liam kładzie dłonie na biodrach.

- Więc – zaczyna, sprawiając, że Louis podskakuje i upuszcza telefon. – Oto na co zszedł nasz system edukacji. – pochyla się i podnosi telefon z płytek, po czym czyta.

Jego brwi komicznie się unoszą. – Wysyłanie sprośnych wiadomości w łazience podczas homeroomu.

Louis rumieni się i wzrusza ramionami. – Co mogę powiedzieć. Myślę, że jestem taki mądry, iż pani Wolfe powiedziała „Louis, możesz śmiało iść i wysyłać zdjęcia swojego kutasa do tego pięknego drugoklasisty, możesz wziąć godzinę przerwy!”. Więc tak zrobiłem.

Liam mruży oczy i od razu oddaje Louisowi telefon. – W takim razie cieszę się, że nie przejrzałem wszystkich wiadomości.

- Tak. – śmieje się Louis. – Ja też. Poczułbyś się tylko niewłaściwie.

Liam wywraca oczami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz