Spacer. Był po prostu na spacerze. Nic innego, nie prześladował Liama, czy coś, był tylko na spacerze. W Liama okolicy. To nie jego wina, że jego stopy poszły w tą stronę. To nie jego wina, że znalazł się dokładnie tam, gdzie mieszkał Liam, a on o tym nie wiedział. Wyszedł po prostu na spacer.
Okej, był niespokojny. Będąc w Irlandii nie mógł pisać z Liamem jako Niall, ale nie mógł również emailować z nim jako Nina, ponieważ jego Internet ssał i był dręczony przez swoją matkę, która uważała, że to “niegrzeczne” siedzieć na komputerze gospodarza przez cały czas (ale halo? Był tam dwa tygodnie i czego ona oczekiwała? Że będzie oglądał krajobraz?)
Więc pisanie z Liamem nie było teraz rzeczą naturalną, i nie umiał nawet przełamać lodów, jeśli musiałby to zrobić. Dlaczego nawet do niego nie napisał? “Hej, jestem już w domu” I czego oczekiwał? Że Liam przybiegnie do niego, do domu? Nie wiedział nawet, czy go to obchodziło!
Niall westchnął na swoje myśli i pytania “co jeśli?” przebiegły przez jego umysł.
Był w domu od całych dwóch dni i nie skontaktował się jeszcze z żadnym ze swoich przyjaciół, bo miał pieprzone problemy i nawiedzały go myśli, jak wytłumaczy jego podróż do Liama, oraz czy starszy chłopak będzie na niego zły, za to, że nie powiedział o swoim powrocie.
Więc, możecie się zastanawiać co Niall robił przez ostatnie dwa dni? Leżał w łóżku, spał i próbował ułożyć przyzwoitą wiadomość do Liama, ale po jego setnej próbie zaczęcia od “Hej kochanie…” postanowił zrezygnować.
Dzisiaj pomyślał, że może przejdzie się na spacer (i starał się wmówić samemu sobie, że nie wie jak znalazł się w okolicy domu Liama) i wyszedł na godzinę przed tym jak znalazł ciemne podwórko należące do rodziny Payne. Dom wyglądał naprawdę ładnie, jednak Niall chciał wiedzieć jak wyglądał w środku. I umierał, aby zobaczyć Liama.
Ukrył się w krzakach, które otaczały jego dom tak cicho jak mógł - starając się złapać spojrzenie Liama w jednym z oświetlonych okien.
Liam ledwo mógł trzymać jedzenie w swojej buzi, gdy śmiał się z czegoś co prawdopodobnie powiedział jego ojciec, a motylki w brzuchu Nialla urządzały imprezę.
Niall chciał natychmiast znaleźć przy boku Liama, wtulony w jego ciepłą i przytulną rodzinną atmosferę.
- Ej, ty jesteś Niall Horan? - krzyk dobiegał zza niego. Odwrócił się i zobaczył trzech chłopaków na ulicy; jeden z nich był bardzo wysoki. Tylko tyle zdążył pomyśleć Niall, zanim najniższy z nich (i tak wyższy od Nialla) zrobił krok w przód jako głuchą zaczepkę.
- Tak, a kim ty jesteś? - spytał Niall i spojrzał pomiędzy trzech chłopaków.
- Pamiętasz Annie, prawda? Jestem jej bratem… To ja musiałem sprzątać twój bałagan i słuchać jej płaczu przez kilka miesięcy po tym, gdy potraktowałeś ją jako swoją własną zabawkę!
Niall przełknął ślinę. Pamiętał ją… - Uh… porozmawiajmy o tym… - powiedział Niall, kiedy trójka chłopaków podeszła bliżej. Jeden z nich, który nie był bratem Annie podszedł do niego i złapał go za kołnierz, po czym kopnął w krocze. Można było usłyszeć skowyt, gdy Niall pochylił się lekko i złapał za swoje “skarby”.
- Hej, spójrz, przepraszam… - zaczął, jednak przerwała mu pięść uderzająca w jego twarz. Więcej ciosów zostało skierowanych na jego twarz. Jeden z nich bolał szczególnie, ponieważ trafił w nos, wywołując odgłos złamania.
Widział ciemny płyn zabarwiający śnieg i wiedział, że to jego krew, która sączyła się z jego nosa i ust.
- Proszę, przestańcie! - błagał po raz kolejny, a gorące łzy spływały po jego twarzy mieszając się z krwią.
- Przepraszam! - zawołał z ziemi, gdy dostał w brzuch. Brat Annie szarpnął go za włosy, zostawiając trochę własnej krwi w jego blond czuprynie. Rozerwał jego kurtkę i Niall był pewien, że stracił kilka guzików.
- Ta koszulka wygląda na całkiem nową, prawda? - zapytał swoich przyjaciół, którzy zgodzili się. Rzeczywiście była nowa, dostał ją jako prezent na gwiazdkę. Kochał ją! - Cóż, tak mi przykro! - zadrwił brat Annie, zanim podarł ją, kompletnie niszcząc.
- Oj, wygląda, że mamy tu grubaska! - wyśmiewał go wysoki chłopak, łapiąc za cienką warstwę tłuszczu na brzuchu Nialla. Podrapał go, wbijając całą długość paznokci.
- To obrzydliwe! - powiedział inny przyjaciel, a brat Annie rzucił go na zimny śnieg.
- Nie jestem gruby! - powiedział Niall, dławiąc się własną krwią, natychmiast informując ich o swojej niepewności.
- Yeah, wmawiaj to sobie… - niski chłopak zaśmiał się i kopnął Nialla w głowę.
- Może powinniśmy pozbyć się trochę tego? - powiedział brat Annie i wyciągnął mały nóż z kieszeni. Oczy Nialla rozszerzyły się jak najszerzej mogły.
- N-nie, nie, pr-proszę… - zacinał się.
- Co tu się dzieje?! - zabrzmiał nagle wściekły głos. Niall automatycznie się uśmiechnął - mógł rozpoznać ten głos wszędzie.
- Nie wtrącaj się, Payne. Ta ciota zraniła uczucia mojej siostry. - wyjaśnił brat Annie.
-Cóż, ta ciota to mój przyjaciel, więc zostaw go w spokoju. - rozkazał mocnym głosem Liam.
Trójka chłopaków cofnęła się o krok, jednak nadal nie ustępowała. - Słyszałeś mnie? Zranił moją siostrę…
- Mam w dupie twoją siostrę! - przerwał mu i zrobił krok do przodu. - Teraz wynocha stąd zanim wezwę policję!
- Dalej, chodźmy… - wysoki chłopak pociągnął brata Annie za ramię. Posłał ostatnie spojrzenie Liamowi i Niallowi, po czym odwrócił się i odszedł ze swoimi przyjaciółmi.
Liam nie marnował czasu i uklęknął obok Nialla.
- O mój Boże, Niall, wszystko w porządku? Co ja mówię; oczywiście, że nie jest w porządku…
- Li? - Niall oddychał, przerywając Liamowi.
- Tak?
- Skąd wiedziałeś, że to dobra pora aby wyjść?
- Ja… Szedłem wyrzucić śmieci. - powiedział i uśmiechnął się, gdy usłyszał lekko śmiejącego się Nialla.
Liam postawił Nialla na nogi, po czym jedną rękę oplótł wokół jego talii, a drugą wokół jego ramion.
Minęło kilka minut zanim dostali się do drzwi; musieli się nawet raz zatrzymać, aby Niall mógł wypluć swoją własną krew. Kiedy weszli do środka, spotkał ich krzyk zdziwienia oraz kilka “o mój boże”. Cała rodzina Liama patrzyła się na pobitego chłopaka ociekającego krwią, który wisiał w ramionach Liama niczym szmaciana lalka. Niall nie oczekiwał takiego pierwszego spotkania z jego rodzicami.
- Co się stało? Kto to jest? - powiedział tata Liama.
- To mój przyjaciel Niall, został przed chwilą pobity.
- Czy mamy zabrać go to szpitala? - zapytała jego zaniepokojona matka.
- Co mówisz, Niall? - Liam odwrócił oczy do pobitej twarzy blondyna.
- Nie, czuję się dobrze… To znaczy, niedobrze, ale też nie tak bardzo źle, żadnego wewnętrznego złamania ani czegoś takiego. - powiedział po chwili. Mama Liama zaczęła gotować wodę, gdy jej syn prowadził Nialla po schodach do łazienki.
Posadził Nialla na toalecie, zanim zaczął szukać apteczki pierwszej pomocy i czystego ręcznika. Znalazł to co chciał i zbiegł na dół po sterylną wodę.
Gdy wrócił do łazienki zamknął za sobą drzwi i stanął przed Niallem. Zanurzył ręcznik w wodzie i zaczął wycierać krew z twarzy Nialla. Irlandczyk syknął z bólu.
- Przepraszam. - powiedział Liam, jednak nie zaprzestał swoich ruchów.
- Jest dobrze. - mruknął Niall i spojrzał na skoncentrowaną twarz Liama. - Jak to wygląda? Czy mam złamany nos? - zapytał niecierpliwie. Liam był przez chwilę cicho, gdy badał twarz Nialla.
- Nos jest w porządku. Twoje wargi krwawią i masz rozciętą brew. Będziesz miał podbite oko i opuchniętą twarz. - powiedział i umieścił trochę waty w nosie Nialla. - Straciłeś jakiegoś zęba? - spytał, a Niall szybko przesunął językiem każdym zębie, po czym pokręcił głową. Liam przykleił plaster na rozciętą brew Nialla.
- Jesteś w tym dobry. Myślałeś kiedyś, aby zostać lekarzem czy coś? - spytał ciekawie Niall. Liam zaśmiał się lekko.
- Nie, nie sądzę. - przez chwilę zapadła cisza, zanim Niall zdecydował się ponownie przemówić.
- Dzięki za uratowanie mnie. Jesteś moim… bohaterem czy coś. - Na twarzy Nialla pojawił się rumieniec, mimo utraty krwi.
- To nic takiego. - Liam wzruszył ramionami.
- Tak, jest. Uratowałeś moje życie. On… On miał nóż.
- Co?! - wydyszał Liam; jego wściekły ton powrócił. Odsunął się lekko, żeby spojrzeć na Nialla.
- Mówił, że zamierza… - Niall wskazał na odsłonięty brzuch, nie będąc w stanie nic powiedzieć.
Liam szybko zsunął się na kolana i spojrzał na zadrapania na bladej i miękkiej skórze Nialla. Chwycił ręcznik i zaczął starannie gładzić zadrapania.
- Liam, to nie krwawi… - mruknął Niall, a Liam tylko pokręcił głową.
- To nie ma znaczenia. Oni są szaleni. Powinniśmy to gdzieś zgłosić, czy coś.
- Zobaczymy później. Przynajmniej wiemy, że to brat Annie.
- Powinniśmy zabić Annie.
- Co do cholery, Liam? - zapytał sennym głosem Niall. Był zmęczony.
- Po prostu… kurwa. - zamrugał szybko, żeby Niall nie zauważył łez w jego oczach.
Niall chwycił ręce Liama, aby odciągnąć go od swoich zadrapań.
- Liam, nie zasługiwałem na to w jakikolwiek sposób, ale byłem okropnym dupkiem dla Annie. Wiedziałem co do mnie czuła i bawiłem się nią, by zdobyć to co chciałem i przeleciałem ją… Kiedyś byłem prawdziwym kretynem, ale to się zmieniło… Kiedy jesteś przy mnie, chcę być lepszy, chcę się zmienić. Chcę dobrze traktować ludzi i nie wykorzystywać ich. Sprawiasz, że chcę być lepszą osobą, Liam, i jestem Ci za to wdzięczny.
Liam spojrzał na Nialla. Niebieskie oczy spotkały brązowe; dzielili spojrzenia uwielbienia.
- Po prostu myśl o mnie zjawiającym się za późno, sprawia, że prawie płaczę. - Liam cicho powiedział z małym, niepewnym uśmiechem.
- Ale nie byłeś za późno. - Niall uśmiechnął się i Liam zauważył małą kroplę krwi na jego ustach. - Jesteś jak mój anioł stróż. - powiedział cicho i zamknął oczy, ale lekko dyszał, gdy Liam usuwał kciukiem krew z jego warg.
- Dlaczego zawsze porównujesz mnie do anioła? - spytał Liam, nie odrywając spojrzenia od usta przyjaciela.
Zaczął śledzić wargi Nialla swoimi palcami, a gdy dotknął jego górną wargę, Niall nie mógł nic poradzić, ale ciche skomlenie opuściło jego usta, ponieważ dotyk był ta delikatny.
- Bo - Niall ledwo oddychał. - tak cię widzę. - Blondyn otworzył oczy w tym samym czasie, gdy Liam odwrócił swój wzrok od ust Nialla. Patrzeli sobie w oczy na sekundę przed tym, jak Liam wziął ręce z twarzy Nialla i cofnął się niezręcznie.
- Jasne, pewnie musi być ci zimno. Koszulka jest rozdarta i w ogóle… - wskazał Liam.
- Yeah, to był prezent świąteczny… - Czuł potrzebę powiedzenia Liamowi, że lubił ją. - Naprawdę ją lubiłem.
- Przykro mi, stary. Jeśli chcesz mogę pożyczyć ci jedną z moich, przyniosę ci ją. - powiedział Liam i zniknął na chwilę, zanim przyszedł z czerwoną koszulą w kratę i wyszedł z pomieszczenia, żeby Niall mógł przebrać się bez publiczności.
***
Logika. Był ubrany w logikę. Cóż, nie do końca, ponieważ był ubrany w koszulę Liama, ale myślał o nim za każdym razem gdy słowo âlogika” otaczało go; w książkach, rozmowach, wszędzie. Ponieważ Liam był całkiem logiczny, prawda? Gdy nie był pewien swoich uczuć, konsultował to z przyjaciółmi, bo to było logiczną rzeczą do zrobienia. Kiedy nie był już zakochany w swojej dziewczynie, zerwał z nią, co było logiczną rzeczą do zrobienia. Gdy jego przyjaciel dostawał pięściami w twarz przed jego domem; uratował go, bo to było logiczną rzeczą do zrobienia. Co zrobił Niall? Nabrał jednego ze swoich najlepszych przyjaciół, pozwalając mu wierzyć, że jest dziewczyną, tak, że zakochał się w nim… Racja, nie tak logiczne.
Niall spojrzał w lustro. Mimo, że koszula Liama była na niego trochę za dużo, i tak myślał, że jest idealna, jednak to chyba dlatego, że była to koszula Liama. Niall wsadził swój nos w materiał i próbował odnaleźć zapach Liama, który blondyn uwielbiał, ale przez watę, którą miał w nosie, nie mógł wyczuć niczego. Spojrzał w lustro jeszcze raz i tym razem jego uwaga nie była skupiona na koszuli, a na twarzy i… Dobry Boże, wyglądał jak gówno! Widać już było kilka siniaków, a podbite oko zaczęło stawać się zauważalne, ale rano będzie prawdopodobnie jeszcze gorzej. Jego wargi były zakrwawione i wiedział, że plaster na jego brwi zakrywał rozcięcie, ale dobry Boże! Jego nos! Miał pełno waty, wystającej z jego nozdrzy i wyglądał jak… jak…
- Staaaaaary. - powiedział Niall i wytknął głowę przez drzwi.
- Co? - spytał Liam, z odrobiną zmartwienia w głosie.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że wyglądam jak ślimak? - zapytał Niall i wskazał na swój nos. Liam zaśmiał się i zrobił krok do przodu tak, że mógł przebiec ręką przez włosy blondyna. Niall stwierdził, że to naprawdę miłe. Liam wyciągnął rękę i nagle szeroko otworzył oczy.
- Masz krew we włosach! - powiedział, jednak Niall tylko wzruszył ramionami.
- Czy to robi ze mnie rudzielca? - zapytał Niall, starając się rozluźnić atmosferę. Zadziałało.
- Zamknij się. - powiedział z uśmiechem Liam. - Gotowy na powrót do domu? Tata nas zawiezie.
- Nas? - Niall zmarszczył brwi, zmieszany.
- Myślisz, że pozwolę ci jechać w niezręcznej atmosferze, sam na sam z moim tatą? - zapytał Liam i uniósł brwi do góry. Niall nie odpowiedział; zamiast tego założył swoją kurtkę i podniósł strzępy swojej koszulki, decydując się na zatrzymanie jej.
***
Tata Liama odpalił silnik, gdy Liam i Niall wspięli się na swoje siedzenia.
- Tak właściwie, co robiłeś w tej okolicy? - zapytał Liam, gdy samochód ruszył.
- Byłem na spacerze… - mruknął Niall, mając nadzieję, że Liam tego nie słyszał.
- Co?! Tutaj? Ze swojego domu? Jak długo Ci to zajęło?
- Godzinę, może trochę więcej.
- Dlaczego? - Liam był pewien, że musiał być jakiś powód na taki długi spacer.
- Potrzebowałem… uh… oczyścić umysł. - wyjaśnił niskim głosem Niall, a Liam zrozumiał, że chłopak nie miał ochoty rozwijać swojej wypowiedzi.
- Twoja mama nie będzie się martwić? - zapytał Liam, a Niall parsknął.
- Myślę, że perfekcyjnie to ukryłeś. - Tata Liama zaśmiał się rozbawiony na komentarz.
- Powiedziałem jej, że idę do Harry’ego. - wzruszył ramionami.
Na chwilę nastała cisza, zanim Niall zadrżał lekko.
- Wow, naprawdę jest zimno. - powiedział, żeby po prostu się odezwać, ale był lekko zaskoczony, gdy Liam owinął go swoimi ramionami i zamknął go w nich. Niall próbował położyć swoją głowę na piersi Liama, jednak uderzył go swoim obolałym nosem.
- Ała. - powiedział i odsunął się do tyłu.
- Jak nos? - spytał Liam.
- Złamany… - mruknął Niall.
- Niall, on nie jest złamany.
- Wiem, ale czuję jakby był! - poskarżył się, a Liam westchnął.
- Jestem zmęczony. - jęknął Niall.
- W takim razie prześpij się chwilę. Obudzę cię jak będziemy na miejscu.
- Ale… - zaczął protestować, jednak Liam przerwał mu za pomocą swojej wolnej ręki pchając Nialla twarz w zgięcie swojej szyi.
- Po prostu śpij. - powiedział cicho i usłyszał szum, który oznaczał, że Niall zgodził się z nim.
Mógł poczuć ciepły oddech Nialla pieszczący jego skórę, włosy łaskoczące płatek jego ucha i stały, równy oddech. Pogładził ostrożnie włosy Nialla, koncentrując całą swoją uwagę na chłopaku obok niego, że nie zauważył jego ojca, przyglądającego się im w lusterku wstecznym.
Liam przerwał ciszę, wskazując tacie kierunek. Obudził Nialla, gdy zatrzymali się pod jego domem.
- Okej, idę mu pomóc i wyjaśnić sytuację pani Horan; to powinno mi zająć kilka minut. - Liam powiedział do taty, gdy razem z Niallem wyszli z samochodu.
- Dziękuję za podwiezienie, panie Payne! - krzyknął Niall, zanim Liam zamknął za nimi drzwi.
Gdy dotarli do drzwi, Niall odwrócił się do Liama.
- Jest dobrze, myślę, że sam mogę wyjaśnić mamie sytuację. Twój tata nie powinien czekać.
- Jesteś pewien? - spytał Liam z uniesionymi brwiami.
- Tak, jestem pewien. Dziękuję za wszystko, Liam. - Niall szybko przytulił przyjaciela.
- Okej, uh, widzimy się w szkole, tak myślę…. Napisz do mnie? - spytał i zaczął odchodzić.
- Okej. - skinął Niall, zanim otworzył drzwi i wszedł do domu. Gdy drzwi zamknęły się za Niallem, szybko pokonał drogę dzielącą go do samochodu i wskoczył na siedzenie pasażera.
Jechali już kilka minut, gdy tata Liama przerwał ciszę.
- Chciałbyś mi coś powiedzieć, synu? - spytał, a Liam zmarszczył brwi.
- Nie sądzę. - odpowiedział po minucie.
- Więc przytulasz się w taki sposób ze wszystkimi przyjaciółmi? - spytał jego tata, a Liam zrobił się czerwony.
- Nie, ale Niall jest nieco bardziej przytulny niż większość moich znajomych.
- Dobrze.
- Czy masz z tym problem, jeśli byłbym gejem?
- A jesteś? - jego ojciec posłał mu zaciekawione spojrzenie.
- Nie. - powiedział Liam, jednak czuł się jakby kłamał, bo przecież był zauroczony w Niallu. Ale to nie robi z niego geja, prawda?
- Więc nie musimy o tym rozmawiać. - Jego tata odwrócił oczy ponownie na drogę.
- Louis jest gejem. - mruknął Liam i odwrócił głowę, by spojrzeć przez okno.
- Cóż, czy ty jesteś Louisem?
- Nie, ale…
- W takim razie to nie ma znaczenia.
- Dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać? - spytał Liam.
- Ponieważ nie musimy o tym rozmawiać. - powiedział oczywiście jego ojciec i Liam wiedział, że nie wyjdzie nic dobrego z ciągnięcia tej rozmowy.
Reszta drogi minęła w ciszy, a gdy Liam był już w domu, wysłał wiadomość do Niny.
"Masz już swój telefon z powrotem? :)”
Jednak nie dostał żadnej odpowiedzi do następnego ranka.
Blondie Lep: “Tak, wczoraj w nocy, ale mimo tego co myślisz, ludzie w Irlandii naprawdę śpią ;)”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz