środa, 20 listopada 2013

30

Spacer. Był po prostu na spacerze. Nic innego, nie prześladował Liama, czy coś, był tylko na spacerze. W Liama okolicy. To nie jego wina, że jego stopy poszły w tą stronę. To nie jego wina, że znalazł się dokładnie tam, gdzie mieszkał Liam, a on o tym nie wiedział. Wyszedł po prostu na spacer.


Okej, był niespokojny. Będąc w Irlandii nie mógł pisać z Liamem jako Niall, ale nie mógł również emailować z nim jako Nina, ponieważ jego Internet ssał i był dręczony przez swoją matkę, która uważała, że to “€œniegrzeczne” siedzieć na komputerze gospodarza przez cały czas (ale halo? Był tam dwa tygodnie i czego ona oczekiwała? Że będzie oglądał krajobraz?)


Więc pisanie z Liamem nie było teraz rzeczą naturalną, i nie umiał nawet przełamać lodów, jeśli musiałby to zrobić. Dlaczego nawet do niego nie napisał? “€œHej, jestem już w domu” I czego oczekiwał? Że Liam przybiegnie do niego, do domu? Nie wiedział nawet, czy go to obchodziło!


Niall westchnął na swoje myśli i pytania “co jeśli?” przebiegły przez jego umysł.


Był w domu od całych dwóch dni i nie skontaktował się jeszcze z żadnym ze swoich przyjaciół, bo miał pieprzone problemy i nawiedzały go myśli, jak wytłumaczy jego podróż do Liama, oraz czy starszy chłopak będzie na niego zły, za to, że nie powiedział o swoim powrocie.


Więc, możecie się zastanawiać co Niall robił przez ostatnie dwa dni? Leżał w łóżku, spał i próbował ułożyć przyzwoitą wiadomość do Liama, ale po jego setnej próbie zaczęcia od “€œHej kochanie…” postanowił zrezygnować.


Dzisiaj pomyślał, że może przejdzie się na spacer (i starał się wmówić samemu sobie, że nie wie jak znalazł się w okolicy domu Liama) i wyszedł na godzinę przed tym jak znalazł ciemne podwórko należące do rodziny Payne. Dom wyglądał naprawdę ładnie, jednak Niall chciał wiedzieć jak wyglądał w środku. I umierał, aby zobaczyć Liama.


Ukrył się w krzakach, które otaczały jego dom tak cicho jak mógł - starając się złapać spojrzenie Liama w jednym z oświetlonych okien.


Liam ledwo mógł trzymać jedzenie w swojej buzi, gdy śmiał się z czegoś co prawdopodobnie powiedział jego ojciec, a motylki w brzuchu Nialla urządzały imprezę.


Niall chciał natychmiast znaleźć przy boku Liama, wtulony w jego ciepłą i przytulną rodzinną atmosferę.


- Ej, ty jesteś Niall Horan? - krzyk dobiegał zza niego. Odwrócił się i zobaczył trzech chłopaków na ulicy; jeden z nich był bardzo wysoki. Tylko tyle zdążył pomyśleć Niall, zanim najniższy z nich (i tak wyższy od Nialla) zrobił krok w przód jako głuchą zaczepkę.


- Tak, a kim ty jesteś? - spytał Niall i spojrzał pomiędzy trzech chłopaków.


- Pamiętasz Annie, prawda? Jestem jej bratem… To ja musiałem sprzątać twój bałagan i słuchać jej płaczu przez kilka miesięcy po tym, gdy potraktowałeś ją jako swoją własną zabawkę!


Niall przełknął ślinę. Pamiętał ją… - Uh… porozmawiajmy o tym… - powiedział Niall, kiedy trójka chłopaków podeszła bliżej. Jeden z nich, który nie był bratem Annie podszedł do niego i złapał go za kołnierz, po czym kopnął w krocze. Można było usłyszeć skowyt, gdy Niall pochylił się lekko i złapał za swoje “skarby”.


- Hej, spójrz, przepraszam… - zaczął, jednak przerwała mu pięść uderzająca w jego twarz. Więcej ciosów zostało skierowanych na jego twarz. Jeden z nich bolał szczególnie, ponieważ trafił w nos, wywołując odgłos złamania.


Widział ciemny płyn zabarwiający śnieg i wiedział, że to jego krew, która sączyła się z jego nosa i ust.


- Proszę, przestańcie! - błagał po raz kolejny, a gorące łzy spływały po jego twarzy mieszając się z krwią.


- Przepraszam! - zawołał z ziemi, gdy dostał w brzuch. Brat Annie szarpnął go za włosy, zostawiając trochę własnej krwi w jego blond czuprynie. Rozerwał jego kurtkę i Niall był pewien, że stracił kilka guzików.


- Ta koszulka wygląda na całkiem nową, prawda? - zapytał swoich przyjaciół, którzy zgodzili się. Rzeczywiście była nowa, dostał ją jako prezent na gwiazdkę. Kochał ją! - Cóż, tak mi przykro! - zadrwił brat Annie, zanim podarł ją, kompletnie niszcząc.


- Oj, wygląda, że mamy tu grubaska! - wyśmiewał go wysoki chłopak, łapiąc za cienką warstwę tłuszczu na brzuchu Nialla. Podrapał go, wbijając całą długość paznokci.


- To obrzydliwe! - powiedział inny przyjaciel, a brat Annie rzucił go na zimny śnieg.


- Nie jestem gruby! - powiedział Niall, dławiąc się własną krwią, natychmiast informując ich o swojej niepewności.


- Yeah, wmawiaj to sobie… - niski chłopak zaśmiał się i kopnął Nialla w głowę.


- Może powinniśmy pozbyć się trochę tego? - powiedział brat Annie i wyciągnął mały nóż z kieszeni. Oczy Nialla rozszerzyły się jak najszerzej mogły.


- N-nie, nie, pr-proszę… - zacinał się.


- Co tu się dzieje?! - zabrzmiał nagle wściekły głos. Niall automatycznie się uśmiechnął - mógł rozpoznać ten głos wszędzie.


- Nie wtrącaj się, Payne. Ta ciota zraniła uczucia mojej siostry. - wyjaśnił brat Annie.


-Cóż, ta ciota to mój przyjaciel, więc zostaw go w spokoju. - rozkazał mocnym głosem Liam.


Trójka chłopaków cofnęła się o krok, jednak nadal nie ustępowała. - Słyszałeś mnie? Zranił moją siostrę…


- Mam w dupie twoją siostrę! - przerwał mu i zrobił krok do przodu. - Teraz wynocha stąd zanim wezwę policję!


- Dalej, chodźmy… - wysoki chłopak pociągnął brata Annie za ramię. Posłał ostatnie spojrzenie Liamowi i Niallowi, po czym odwrócił się i odszedł ze swoimi przyjaciółmi.


Liam nie marnował czasu i uklęknął obok Nialla.


- O mój Boże, Niall, wszystko w porządku? Co ja mówię; oczywiście, że nie jest w porządku…


- Li? - Niall oddychał, przerywając Liamowi.


- Tak?


- Skąd wiedziałeś, że to dobra pora aby wyjść?


- Ja… Szedłem wyrzucić śmieci. - powiedział i uśmiechnął się, gdy usłyszał lekko śmiejącego się Nialla.


Liam postawił Nialla na nogi, po czym jedną rękę oplótł wokół jego talii, a drugą wokół jego ramion.


Minęło kilka minut zanim dostali się do drzwi; musieli się nawet raz zatrzymać, aby Niall mógł wypluć swoją własną krew. Kiedy weszli do środka, spotkał ich krzyk zdziwienia oraz kilka “€œo mój boże”. Cała rodzina Liama patrzyła się na pobitego chłopaka ociekającego krwią, który wisiał w ramionach Liama niczym szmaciana lalka. Niall nie oczekiwał takiego pierwszego spotkania z jego rodzicami.


- Co się stało? Kto to jest? - powiedział tata Liama.


- To mój przyjaciel Niall, został przed chwilą pobity.


- Czy mamy zabrać go to szpitala? - zapytała jego zaniepokojona matka.


- Co mówisz, Niall? - Liam odwrócił oczy do pobitej twarzy blondyna.


- Nie, czuję się dobrze… To znaczy, niedobrze, ale też nie tak bardzo źle, żadnego wewnętrznego złamania ani czegoś takiego. - powiedział po chwili. Mama Liama zaczęła gotować wodę, gdy jej syn prowadził Nialla po schodach do łazienki.

Posadził Nialla na toalecie, zanim zaczął szukać apteczki pierwszej pomocy i czystego ręcznika. Znalazł to co chciał i zbiegł na dół po sterylną wodę.

Gdy wrócił do łazienki zamknął za sobą drzwi i stanął przed Niallem. Zanurzył ręcznik w wodzie i zaczął wycierać krew z twarzy Nialla. Irlandczyk syknął z bólu.


- Przepraszam. - powiedział Liam, jednak nie zaprzestał swoich ruchów.


- Jest dobrze. - mruknął Niall i spojrzał na skoncentrowaną twarz Liama. - Jak to wygląda? Czy mam złamany nos? - zapytał niecierpliwie. Liam był przez chwilę cicho, gdy badał twarz Nialla.


- Nos jest w porządku. Twoje wargi krwawią i masz rozciętą brew. Będziesz miał podbite oko i opuchniętą twarz. - powiedział i umieścił trochę waty w nosie Nialla. - Straciłeś jakiegoś zęba? - spytał, a Niall szybko przesunął językiem każdym zębie, po czym pokręcił głową. Liam przykleił plaster na rozciętą brew Nialla.


- Jesteś w tym dobry. Myślałeś kiedyś, aby zostać lekarzem czy coś? - spytał ciekawie Niall. Liam zaśmiał się lekko.


- Nie, nie sądzę. - przez chwilę zapadła cisza, zanim Niall zdecydował się ponownie przemówić.


- Dzięki za uratowanie mnie. Jesteś moim… bohaterem czy coś. - Na twarzy Nialla pojawił się rumieniec, mimo utraty krwi.


- To nic takiego. - Liam wzruszył ramionami.


- Tak, jest. Uratowałeś moje życie. On… On miał nóż.


- Co?! - wydyszał Liam; jego wściekły ton powrócił. Odsunął się lekko, żeby spojrzeć na Nialla.


- Mówił, że zamierza… - Niall wskazał na odsłonięty brzuch, nie będąc w stanie nic powiedzieć.


Liam szybko zsunął się na kolana i spojrzał na zadrapania na bladej i miękkiej skórze Nialla. Chwycił ręcznik i zaczął starannie gładzić zadrapania.


- Liam, to nie krwawi… - mruknął Niall, a Liam tylko pokręcił głową.


- To nie ma znaczenia. Oni są szaleni. Powinniśmy to gdzieś zgłosić, czy coś.


- Zobaczymy później. Przynajmniej wiemy, że to brat Annie.


- Powinniśmy zabić Annie.


- Co do cholery, Liam? - zapytał sennym głosem Niall. Był zmęczony.


- Po prostu… kurwa. - zamrugał szybko, żeby Niall nie zauważył łez w jego oczach.


Niall chwycił ręce Liama, aby odciągnąć go od swoich zadrapań.


- Liam, nie zasługiwałem na to w jakikolwiek sposób, ale byłem okropnym dupkiem dla Annie. Wiedziałem co do mnie czuła i bawiłem się nią, by zdobyć to co chciałem i przeleciałem ją… Kiedyś byłem prawdziwym kretynem, ale to się zmieniło… Kiedy jesteś przy mnie, chcę być lepszy, chcę się zmienić. Chcę dobrze traktować ludzi i nie wykorzystywać ich. Sprawiasz, że chcę być lepszą osobą, Liam, i jestem Ci za to wdzięczny.


Liam spojrzał na Nialla. Niebieskie oczy spotkały brązowe; dzielili spojrzenia uwielbienia.


- Po prostu myśl o mnie zjawiającym się za późno, sprawia, że prawie płaczę. - Liam cicho powiedział z małym, niepewnym uśmiechem.


- Ale nie byłeś za późno. - Niall uśmiechnął się i Liam zauważył małą kroplę krwi na jego ustach. - Jesteś jak mój anioł stróż. - powiedział cicho i zamknął oczy, ale lekko dyszał, gdy Liam usuwał kciukiem krew z jego warg.


- Dlaczego zawsze porównujesz mnie do anioła? - spytał Liam, nie odrywając spojrzenia od usta przyjaciela.


Zaczął śledzić wargi Nialla swoimi palcami, a gdy dotknął jego górną wargę, Niall nie mógł nic poradzić, ale ciche skomlenie opuściło jego usta, ponieważ dotyk był ta delikatny.


- Bo - Niall ledwo oddychał. - tak cię widzę. - Blondyn otworzył oczy w tym samym czasie, gdy Liam odwrócił swój wzrok od ust Nialla. Patrzeli sobie w oczy na sekundę przed tym, jak Liam wziął ręce z twarzy Nialla i cofnął się niezręcznie.


- Jasne, pewnie musi być ci zimno. Koszulka jest rozdarta i w ogóle… - wskazał Liam.


- Yeah, to był prezent świąteczny… - Czuł potrzebę powiedzenia Liamowi, że lubił ją. - Naprawdę ją lubiłem.


- Przykro mi, stary. Jeśli chcesz mogę pożyczyć ci jedną z moich, przyniosę ci ją. - powiedział Liam i zniknął na chwilę, zanim przyszedł z czerwoną koszulą w kratę i wyszedł z pomieszczenia, żeby Niall mógł przebrać się bez publiczności.


***


Logika. Był ubrany w logikę. Cóż, nie do końca, ponieważ był ubrany w koszulę Liama, ale myślał o nim za każdym razem gdy słowo “logika” otaczało go; w książkach, rozmowach, wszędzie. Ponieważ Liam był całkiem logiczny, prawda? Gdy nie był pewien swoich uczuć, konsultował to z przyjaciółmi, bo to było logiczną rzeczą do zrobienia. Kiedy nie był już zakochany w swojej dziewczynie, zerwał z nią, co było logiczną rzeczą do zrobienia. Gdy jego przyjaciel dostawał pięściami w twarz przed jego domem; uratował go, bo to było logiczną rzeczą do zrobienia. Co zrobił Niall? Nabrał jednego ze swoich najlepszych przyjaciół, pozwalając mu wierzyć, że jest dziewczyną, tak, że zakochał się w nim… Racja, nie tak logiczne.


Niall spojrzał w lustro. Mimo, że koszula Liama była na niego trochę za dużo, i tak myślał, że jest idealna, jednak to chyba dlatego, że była to koszula Liama. Niall wsadził swój nos w materiał i próbował odnaleźć zapach Liama, który blondyn uwielbiał, ale przez watę, którą miał w nosie, nie mógł wyczuć niczego. Spojrzał w lustro jeszcze raz i tym razem jego uwaga nie była skupiona na koszuli, a na twarzy i… Dobry Boże, wyglądał jak gówno! Widać już było kilka siniaków, a podbite oko zaczęło stawać się zauważalne, ale rano będzie prawdopodobnie jeszcze gorzej. Jego wargi były zakrwawione i wiedział, że plaster na jego brwi zakrywał rozcięcie, ale dobry Boże! Jego nos! Miał pełno waty, wystającej z jego nozdrzy i wyglądał jak… jak…


- Staaaaaary. - powiedział Niall i wytknął głowę przez drzwi.


- Co? - spytał Liam, z odrobiną zmartwienia w głosie.


- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że wyglądam jak ślimak? - zapytał Niall i wskazał na swój nos. Liam zaśmiał się i zrobił krok do przodu tak, że mógł przebiec ręką przez włosy blondyna. Niall stwierdził, że to naprawdę miłe. Liam wyciągnął rękę i nagle szeroko otworzył oczy.


- Masz krew we włosach! - powiedział, jednak Niall tylko wzruszył ramionami.


- Czy to robi ze mnie rudzielca? - zapytał Niall, starając się rozluźnić atmosferę. Zadziałało.


- Zamknij się. - powiedział z uśmiechem Liam. - Gotowy na powrót do domu? Tata nas zawiezie.


- Nas? - Niall zmarszczył brwi, zmieszany.


- Myślisz, że pozwolę ci jechać w niezręcznej atmosferze, sam na sam z moim tatą? - zapytał Liam i uniósł brwi do góry. Niall nie odpowiedział; zamiast tego założył swoją kurtkę i podniósł strzępy swojej koszulki, decydując się na zatrzymanie jej.


***


Tata Liama odpalił silnik, gdy Liam i Niall wspięli się na swoje siedzenia.


- Tak właściwie, co robiłeś w tej okolicy? - zapytał Liam, gdy samochód ruszył.


- Byłem na spacerze… - mruknął Niall, mając nadzieję, że Liam tego nie słyszał.


- Co?! Tutaj? Ze swojego domu? Jak długo Ci to zajęło?


- Godzinę, może trochę więcej.


- Dlaczego? - Liam był pewien, że musiał być jakiś powód na taki długi spacer.


- Potrzebowałem… uh… oczyścić umysł. - wyjaśnił niskim głosem Niall, a Liam zrozumiał, że chłopak nie miał ochoty rozwijać swojej wypowiedzi.


- Twoja mama nie będzie się martwić? - zapytał Liam, a Niall parsknął.


- Myślę, że perfekcyjnie to ukryłeś. - Tata Liama zaśmiał się rozbawiony na komentarz.


- Powiedziałem jej, że idę do Harry’ego. - wzruszył ramionami.


Na chwilę nastała cisza, zanim Niall zadrżał lekko.


- Wow, naprawdę jest zimno. - powiedział, żeby po prostu się odezwać, ale był lekko zaskoczony, gdy Liam owinął go swoimi ramionami i zamknął go w nich. Niall próbował położyć swoją głowę na piersi Liama, jednak uderzył go swoim obolałym nosem.


- Ała. - powiedział i odsunął się do tyłu.


- Jak nos? - spytał Liam.


- Złamany… - mruknął Niall.


- Niall, on nie jest złamany.


- Wiem, ale czuję jakby był! - poskarżył się, a Liam westchnął.


- Jestem zmęczony. - jęknął Niall.


- W takim razie prześpij się chwilę. Obudzę cię jak będziemy na miejscu.


- Ale… - zaczął protestować, jednak Liam przerwał mu za pomocą swojej wolnej ręki pchając Nialla twarz w zgięcie swojej szyi.


- Po prostu śpij. - powiedział cicho i usłyszał szum, który oznaczał, że Niall zgodził się z nim.


Mógł poczuć ciepły oddech Nialla pieszczący jego skórę, włosy łaskoczące płatek jego ucha i stały, równy oddech. Pogładził ostrożnie włosy Nialla, koncentrując całą swoją uwagę na chłopaku obok niego, że nie zauważył jego ojca, przyglądającego się im w lusterku wstecznym.


Liam przerwał ciszę, wskazując tacie kierunek. Obudził Nialla, gdy zatrzymali się pod jego domem.


- Okej, idę mu pomóc i wyjaśnić sytuację pani Horan; to powinno mi zająć kilka minut. - Liam powiedział do taty, gdy razem z Niallem wyszli z samochodu.


- Dziękuję za podwiezienie, panie Payne! - krzyknął Niall, zanim Liam zamknął za nimi drzwi.


Gdy dotarli do drzwi, Niall odwrócił się do Liama.


- Jest dobrze, myślę, że sam mogę wyjaśnić mamie sytuację. Twój tata nie powinien czekać.


- Jesteś pewien? - spytał Liam z uniesionymi brwiami.


- Tak, jestem pewien. Dziękuję za wszystko, Liam. - Niall szybko przytulił przyjaciela.


- Okej, uh, widzimy się w szkole, tak myślę…. Napisz do mnie? - spytał i zaczął odchodzić.


- Okej. - skinął Niall, zanim otworzył drzwi i wszedł do domu. Gdy drzwi zamknęły się za Niallem, szybko pokonał drogę dzielącą go do samochodu i wskoczył na siedzenie pasażera.


Jechali już kilka minut, gdy tata Liama przerwał ciszę.


- Chciałbyś mi coś powiedzieć, synu? - spytał, a Liam zmarszczył brwi.


- Nie sądzę. - odpowiedział po minucie.


- Więc przytulasz się w taki sposób ze wszystkimi przyjaciółmi? - spytał jego tata, a Liam zrobił się czerwony.


- Nie, ale Niall jest nieco bardziej przytulny niż większość moich znajomych.


- Dobrze.


- Czy masz z tym problem, jeśli byłbym gejem?


- A jesteś? - jego ojciec posłał mu zaciekawione spojrzenie.


- Nie. - powiedział Liam, jednak czuł się jakby kłamał, bo przecież był zauroczony w Niallu. Ale to nie robi z niego geja, prawda?


- Więc nie musimy o tym rozmawiać. - Jego tata odwrócił oczy ponownie na drogę.


- Louis jest gejem. - mruknął Liam i odwrócił głowę, by spojrzeć przez okno.


- Cóż, czy ty jesteś Louisem?


- Nie, ale…


- W takim razie to nie ma znaczenia.


- Dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać? - spytał Liam.


- Ponieważ nie musimy o tym rozmawiać. - powiedział oczywiście jego ojciec i Liam wiedział, że nie wyjdzie nic dobrego z ciągnięcia tej rozmowy.


Reszta drogi minęła w ciszy, a gdy Liam był już w domu, wysłał wiadomość do Niny.


"€œMasz już swój telefon z powrotem? :)”


Jednak nie dostał żadnej odpowiedzi do następnego ranka.


Blondie Lep: “Tak, wczoraj w nocy, ale mimo tego co myślisz, ludzie w Irlandii naprawdę śpią ;)”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz