środa, 20 listopada 2013

15

- To było… interesujące. - powiedział Niall, wychodząc z klasy biologicznej z Louisem. Nie był pewien czy szatyn usłyszał sarkazm, który przetoczył się przez wypowiedź Nialla, ponieważ Louis tylko skinął głową.


- Więc, jesteś przygotowany na jutro? - spytał szatyn.


- Co jest jutro? - spytał Niall, denerwując się.


- Proszę, powiedz, że nie zapomniałeś o sprawdzianie, który mamy jutro?! - błagał Louis, ale zauważył spanikowane spojrzenie Nialla, oznaczające, że rzeczywiście zapomniał.


- KURWA! - krzyknął Niall, zwracając na siebie uwagę kilku uczniów, kiedy Louis wywrócił swoimi jasnoniebieskimi oczami.


- Chciałbym ci pomóc, uwierz mi, ale mam dzisiaj kolejną randkę z Harrym. - powiedział i uśmiechnął się.


- Dlaczego zatem mi nie pomożesz?! Nie rzuci Cię jak odwołasz jedną randkę! Poza tym, byliście już chyba na milionach randek! - Niall spojrzał błagalnie na Louisa, jednak ten tylko potargał mu włosy.


- Rozumiesz, że spotkanie z osobą, w której jesteś zakochany jest o wiele ważniejsze niż cokolwiek innego, prawda? To znaczy, dlatego jesteś tak podekscytowany kiedy ja z Liamem spotykamy się z tobą, Harrym i Zaynem albo wtedy gdy ty i Liam pracujecie razem nad projektem, mam rację?


Niall spojrzał na niego wielkimi oczami i Louis zobaczył jak chłopak blednie.


- Co… Skąd wiesz?! Harry ci powiedział?! Co za drań! - Niall był pewien, że udusi Harry’ego, gdy tylko go zobaczy.


- Nie, Harreh mi nie powiedział, ty ośle. - Louis uderzył go lekko w głowę. - Sam na to wpadłem. Nie trzeba być geniuszem, żeby zrozumieć, że jesteś zakochany w Liamie. Za każdym razem, gdy on jest w pobliżu, ty… Rumienisz się.


Niall zrobił się czerwony.


- Powiedziałeś Liamowi? - spytał, przestraszony na myśl jaką odpowiedź usłyszy.


Louis nie wiedział co powiedzieć Niallowi. Powiedział Liamowi, ale z drugiej strony, jeśli powiedziałby Niallowi, że Liam zna jego “sekret” to zniszczyło by ich grupę. I przez tą głupią dziewczynę Ninę, która owinęła sobie Liama dookoła palca, nie przekonał go jeszcze do randki z Niallem.


- Nie, nie powiedziałem mu. I nie sądzę, żeby się domyślał; jest dosyć głupi. - Louis uśmiechnął się widząc ulgę na twarzy Nialla, jednak uśmiech nie był prawdziwy, ponieważ skłamał na temat dwóch rzeczy.


1. Nie powiedział Liamowi

2. Liam nic nie zauważył


Ouch, był złym przyjacielem, prawda?


- Uh… Chodź ze mną do mojej szafki. Dam ci moje notatki do nauki, może to ci pomoże. - Louis prowadził, a Niall szedł cicho za nim.


Louis otworzył swoją szafkę i wsadził tysiące kartek i notatek w ręce Nialla. Blondyn spojrzał w dół na stos i zrozumiał jak bardzo potrzebował pomocy.


- Kurwa mać… - dąsał się Niall.


Potem zauważył Liama, idącego w ich stronę.


- Hej chłopcy. - powiedział, ale nikt z dwójki nie odpowiedział, zamiast tego Louis pisał kilka dodatkowych stron z ich książki przyrodniczej na notatkach, które trzymał Niall.


- Więc Niall, chcesz popracować dzisiaj nad projektem? - zapytał, a Niall jęknął.


- Nie mogę, mam jutro cholerny sprawdzian na którego zapomniałem się nauczyć - nie wiedziałem nawet, że go mam! Nie zdam, jestem tego pewien… - Niall spojrzał w dół na stos kartek w jego rękach i westchnął smutnie.


- Uh… Może mógłbym ci pomóc? - zasugerował Liam, a blondyn podniósł głowę.


- Naprawdę?! - spytał z nadzieją.


- Yeah… To znaczy i tak nie mam dziś nic zadane. - Liam wzruszył ramionami.


Niall uśmiechnął się do niego promiennie.


- Dzięki, stary! Jesteś najlepszy. Spotkajmy się przy mojej szafce po lekcjach. Pójdziemy do mnie. - Niall odszedł z uśmiechem na ustach i dużą ilością papierów w rękach.


Liam uśmiechnął się na ten widok, po czym odwrócił się do Louisa, który uśmiechał się do niego figlarnie.


- Co? - spytał Liam.


- Wasza dwójka w końcu skończyła z biblioteką i idziecie do niego.


- To nic nie znaczy!


- Znaczy; Czas by go zgwałcić!


- Zamknij się, Louis!


- Prawie mogę to sobie wyobrazić; ty pchający go na ścianę i wtedy-


- Jeśli dokończysz zdanie, powiem Harry’emu, że od dwóch lat masz kopie jego harmonogramu.


- Okej, będę cicho, wyluzuj stary.


Jednak nadal, myśl o popchnięciu Nialla na ścianę nie opuściła umysłu Liama, a chłopak starał się jak mógł ignorować małe uczucie mrowienia w dolnej części jego brzucha.


***


- Więc to jest mój pokój. - powiedział Niall i zamknął za nimi drzwi.


Liam rozglądał się z zaciekawionym spojrzeniem. Było trochę bałaganu, ale pokój pachniał Niallem. Liam nie wiedział nawet kiedy zaczął zauważać zapach Nialla, ale wiedział, że go lubił. Na ścianie nad łóżkiem Nialla wisiał plakat Justina Biebera.


- Fajny plakat. - powiedział drażniąc się i skinął głową w kierunku JB. Niall lekko się zarumienił.


- Ja… On jest naprawdę dobry i ja… Nie przyprowadzam zazwyczaj ludzi to mojego pokoju. - powiedział z małym rumieńcem na twarzy.


- Hej, tylko się drażniłem. - powiedział i podszedł do regału Nialla. Było tam tylko kilka książek, pełno płyt CD i kilka innych rzeczy. Zauważył, że najwięcej książek to książki Sherlocka Holmesa.


- Sherlock Holmes? - spytał Liam i odwrócił się do Nialla, który wzruszył ramionami.


- Nie czytam za dużo, ale gdy już to robię, to wolę utrzymywać się na wysokich standardach.


Liam skinął głową i spojrzał w dół, na podłogę.


Niall zrobił to samo i obydwóch chłopaków zauważyło parę bokserek, leżących na podłodze.


- Uh… - Niall zrobił się czerwony i kopnął je pod łóżko. - Nie były jeszcze używane.


- Przynajmniej jeszcze nie. - powiedział Liam, starając się rozluźnić atmosferę, ale jego głos nie był tak dokuczliwy jak tego oczekiwał, więc wszystko stało się jeszcze bardziej niezręczne.


Napięcie między nimi było ciężkie, dlatego Liam szukał jakiegoś obiektu w pokoju lub powodu, żeby móc zmienić temat.


Zauważył gitarę w rogu.


- Grasz na gitarze? - zapytał i wskazał na instrument.


- Tak! - Niall odetchnął, jakby wstrzymywał wcześniej swój oddech. Może to właśnie robił?


- Więc?


- Więc co? - zapytał Niall.


- Zagrasz coś dla mnie?


Niall spojrzał na słodki uśmiech Liama i zdecydował się zagrać mu jego ulubioną piosenkę. Nigdy wcześniej nikomu jej nie grał, tylko raz jego rodzice ją słyszeli. Wziął gitarę i usiadł na łóżku. Poklepał miejsce obok siebie i Liam usiadł obok niego z uśmiechem.


Sprawdził, czy gitara była nastrojona i zaczął grać piosenkę.


"Well, it started with your hips

So I moved up to your lips

To take a chance, ask for a dance

'€˜Cause you’re the cutest thing

On this side of the world

We call our homes, yet I feel so all alone

Half of the time we gotta live

With what we got and I got nothin’

So I pray you take my hand

So we can conjure up somethin’ rad”*


Liam rozpoznał piosenkę, dlatego postanowił dołączyć w refrenie.


"And you could move on with your life

Just like you do, just like you shooby do do do

But you could make everything alright and I want you to

Because ever since the first dance

All I thought about was lovin’ on you”


Niall z początku wyglądał na zdziwionego, gdy Liam do niego dołączył, jednak uśmiechnął się i zasygnalizował gestem, aby Liam zaczął sam drugą zwrotkę.


"€œSo I moved to the dance floor

With instincts and nothing more

I had ants in my pants, I did the boogie dance

And there was nothing to do but laugh

So I took another leap

Hoping to sweep you off your feet

I said ‘€˜Baby, maybe we could bust this joint

And see if my place is open to chill’’


Zaśpiewali jeszcze dwa razy refren, zanim zakończyli piosenkę i uśmiechnęli się szeroko w swoją stronę.


- Jesteś naprawdę dobry. - pochwalił Nialla Liam.


- Ja? - parsknął Niall. - Brzmię jak skrzypiąca deska w porównaniu do ciebie, ty pieprzony aniele. - powiedział i uśmiechnął się.


- Nie wiem jak to skomentować. - powiedział Liam i zaśmiał się. - ale naprawdę jesteś bardzo dobry, uwierz mi.


***


- Potrzebuję przeeeerwy. - jęknął Niall.


- Kolejnej? - Liam uniósł brwi do góry.


- Tak. - dąsał się Niall. - Moglibyśmy zejść na dół i sprawdzić, czy jest coś do jedzenia. - zasugerował.


- Znowu? - Liam nie mógł nic poradzić, ale na jego twarz wstąpił rozbawiony uśmiech, który posłał chłopakowi, siedzącemu obok niego na łóżku.


- Proooooooszę! - Niall zrobił oczy szczeniaczka. Liam westchnął i odłożył książkę, którą obecnie czytał.


- Okej. - powiedział i chłopcy zeszli do kuchni.


Gdy jedli to co znaleźli, drzwi otworzyły się.


Pan i pani Horan weszli do domu.


- Cześć Niall. - Oczy pani Horan spoczęły na Liamie. - Oh, masz towarzysza! Kto to? - uśmiechnęła się miło do Liama, który wstał i podał jej rękę.


- Mam na imię Liam, proszę pani.


- Mów mi Maura.


Ojciec Nialla podszedł i również podał rękę Liamowi.


- Jestem Bobby.


- Miło mi pana poznać.


Bobby zaśmiał się lekko.


- W końcu znalazłeś sobie uprzejmego przyjaciela, Jamie. - uśmiechnął się do syna.


Liam spojrzał na Nialla, zmieszany.


- Jamie? - zapytał i dwójka mężczyzn zaśmiała się. Mógł zobaczyć po kim Niall odziedziczył beztroską osobowość.


- Moje drugie imię to James, ale myślę, że tata jest jedynym, który potrafi zrobić z niego ksywkę.


- I jestem jedynym, który tak cię nazywa. - powiedział Bobby i potargał Nialla po włosach.


- Ja też mam na drugie imię James. - przyznał Liam i Niall uśmiechnął się do niego promiennie.


- Mamy tyle wspólnego! - stwierdził, ale Liam nie do końca mógł się z tym zgodzić.


On oczywiście nie wiedział, że Niall odnosił się również do rzeczy, które mieli wspólne Liam i Nina.


- Więc, Niall, nie masz dzisiaj nic zadane? - zapytała Maura i spojrzała na Liama.


- Um, yeah, mam jutro sprawdzian i właśnie dlatego Liam tu jest; jest aniołem, który dzisiaj udziela mi korepetycji.


Liam zauważył, że cudowny akcent Nialla stał się wyraźniejszy, gdy rozmawiał z rodzicami.


Maura z aprobatą skinęła głową na ostatnie zdanie Nialla.


- To naprawdę słodkie z twojej strony, Liam.


- Yeah. - kontynuował Bobby - Nie żebym narzekał, ale inni jego koledzy raczej nie uczą się za dużo, tak słyszałem. Nie wiem czy ich znasz, to Harry i Zayn?


- Oh, yeah, znam ich. Od kiedy ja i Niall zaczęliśmy się spotykać, zacząłem przyjaźnić się również z nimi, tak myślę. Mam WF z Zaynem. - Liam szybko wyjaśnił.

- I jego przyjaciel Louis chodzi na randki z Harrym. - dodał Niall, co zaskoczyło Liama. Czy właśnie postawił w świetle prawdy ich seksualność, na oczach jego rodziców?


Maura i Bobby nie zareagowali, oprócz skinięcia głową.


Liam nie był przyzwyczajony do takich… normalnych reakcji rodziców w stosunku do homoseksualizmu. On nawet nie rozmawiał o tym wcześniej ze swoimi rodzicami. Czy oni w ogóle wiedzieli, że Louis był gejem? To dość oczywiste, ale nigdy nic nie wiadomo.


Zastanawiał się jak zareagowaliby, gdyby dowiedzieli się, że był zauroczony w swoim irlandzkim kumplu…


Oczy Liama rozszerzyły się z zaskoczenia na jego własne myśli. Zauroczenie? Nie był zauroczony w Niallu! Prawda?


To był po prostu Louis, starający się mu to wmówić.


***


- Polubili cię. - powiedział Niall i uśmiechnął się z jego miejsca na łóżku.


- Rodzice zazwyczaj mnie lubią… Jeśli nie nazwę ich przez przypadek dziwką.


- Huh?


Liam wytłumaczył ten niezręczny incydent, kiedy nazwał Louisa mamę dziwką przez telefon i blondyn nie mógł przestać się śmiać.


Jakimś sposobem Niall skończył z jego telefonem w swojej ręce i Liam stał się podenerwowany, ponieważ przypomniał sobie, że Louis wysłał mu kilka jednoznacznych wiadomości o Niallu.


- C-co ty robisz? - zaciął się Liam, starając się odzyskać swój telefon z powrotem.


- Spokojnie, po prostu kradnę twój numer. Traktuje telefony jako bardzo prywatną rzecz, tak właściwie.


- Serio?


- Yeah, dotknij mojego iBaby- Niall poklepał się po kieszeni, gdzie miał telefon. - A stracisz swoje dwa przednie zęby. - Oddał Liamowi jego telefon z powrotem i zauważył nowy kontakt.


- Sexlord McFucky? Twój humor ssie, Niall! - powiedział i zaśmiał się.


Nagle Niall wstał i spojrzał przez okno.

- Pada śnieg! - ogłosił podekscytowany.


- To nie jest dziwne, skoro dzisiaj jest pierwszy grudnia. - Liam również wstał i stanął obok Nialla.


Liam spojrzał w górę nad jego ramieniem.


- Serio? Myślałem, że był w piątek.


- Nie, to drugiego.


Bez dłuższego rozmyślania o tym, Liam delikatnie położył ręce na ramionach Nialla.


Nie myślał, że Niall tam stał; blisko Nialla oglądając pierwszy śnieg.


***


Liam obudził się przez wibrację swojego telefonu. Starał się to zignorować, jednak dźwięk nie ustawał.


Sprawdził telefon i zauważył, że dzwonił do niego “€œNiall Sexlord”. Długo rozmawiali na temat nazwy kontaktu Nialla, ale Liam zgodził się w końcu na “€œSexlord”


Spojrzał na zegarek; 05:02


- Mam nadzieję, że masz naprawdę dobre wytłumaczenie, że dzwonisz do mnie o tej porze, Niall. - jęknął do telefonu.


- Hej Liam, co robisz?


- ŚPIĘ!


- Oh…


- Dlaczego dzwonisz?


- Nie mogę spać…


- Jestem pewien, że jeśli spróbujesz-


- Nie śpię od 04:15 i próbowałem znowu zasnąć, ale to nie działa!


- Więc wpadłeś na świetny pomysł, aby obudzić mnie o piątej w sobotę? - Liam ziewnął w swoją dłoń.


- Przepraszam… - Liam bardzo chciał się rozłączyć i pójść spać, jednak nie mógł zostawić Nialla samotnie, zaniepokojonego.


- Jest w porządku. Dlaczego nie możesz spać? - spytał i usiadł na łóżku, aby nie zasnąć.


- Nie mam pojęcia. Po prostu obudziłem się o 04:15 i poczułem się bardziej żywy niż od początku liceum.


- Okej? - Liam znowu ziewnął.


- Przeczytałeś ostatnie dwa rozdziały “€œVeronika decides to die”? - spytał nagle Niall.


- Nie, zamierzałem zrobić to jutro… albo dzisiaj. - znowu ziewnął.


- Nie przeczytałem ich jeszcze…


- Uhuh? - Liam nie wiedział do czego zmierza Niall.


- Możesz je mi przeczytać? - spytał Niall, łamliwym głosem.


- Uh… Teraz? Przez telefon?


- Yeah. - Liam mógł wyobrazić sobie Nialla wzruszającego ramionami.


- Uh… Okej. - Liam przysunął swoją lampę nocną i wziął książkę z podłogi.


Ułożył poduszki i usiadł wygodnie zanim zaczął czytać porannym, chrapliwym głosem, który niedługo później zmienił się w jego zwyczajny, anielski głos.


Godzinę później, kiedy słońce zaczęło wschodzić, a książka się kończyła, nastała przytulna cisza.


- To było miłe. - wyszeptał Liam.


- Yeah… Twój głos jest niesamowity. - odszeptał Niall.


Serce Liama wypełniło się ciepłem i mógł poczuć się, jakby rosło.


- Jesteś już śpiący?


Liam nie dostał żadnej odpowiedzi, oprócz cichego chrapania po drugiej stronie linii. Uśmiechnął się i westchnął, czując szczęście. Spokój.


- Śpij dobrze, Nialler. - wyszeptał do telefonu, zanim rozłączył się i poszedł dalej spać.


*tekst piosenki Never Shout Never - First Dance

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz