piątek, 22 listopada 2013

33

Miłego czytania bo rozdział zajebisty :D

Cały klub świetnie się bawił. Ludzie rozchodzili się po całym pomieszczeniu i chodzili od i do baru, po coraz to nowe drinki. Jego oczy błądziły po całym pokoju, mrużąc się wraz z błyskami lamp, by zobaczyć resztę ludzi tańczących na parkiecie. Nie przejmował się zbytnio uśmiechającymi się na nim parami jak również nie zrobił sobie nic z tego że już przy samym wyjściu jakiś chłopak i dziewczyna który zjadali się wzrokiem wpadli na niego. Nie było to nic przyjemnego ale na pewno był to widok do którego przywykł. To nie było tak że nigdy wcześniej chłopaki nie przychodzili do klubów dla hetero, chociaż jeden z nich miał trochę inny kierunek.

Oparł się o chłodny bar, ręką chwytając i podnosząc do swoich ust piwo, po czym wypił je do dna.

Zayn zawiesił swoją głowę nad szklanką whiskey. Na jego twarzy pojawiły się głębokie zmarszczki, kiedy tak się jej przyglądał, jednak Louis nie miał serca by mu o tym powiedzieć. Holly nie zamierzała z nim zostać nawet po tym jak powiedział jej, że naprawdę mu się podoba i lubi ją. Boże ona przecież flirtowała z każdym. Czy Zayn naprawdę tego nie zauważał? Starała się przymilać nawet do Louisa pomimo faktu, że wiedziała, że jest gejem. Potrzebowała po prostu być z kimś a Zayn był dobrym kandydatem; przynajmniej tak tłumaczył to sobie Louis. Jego mroczny i tajemniczy wygląd idealnie pasował do jej plastikowej postury.

Niall za to bawił się głośno odchylając, co chwila głowę do tyłu ze śmiechu. Dłonią trzymał kufel z piwem, co jakiś czas podnosząc go by się napić. Jego jasne niebieskie oczy rozświetlały mrok. Błyszczały się a to działo się zawsze, kiedy miał w swoim organizmie większą dawkę alkoholu. Niall zawsze mówił, że drinki są jego przyjaciółmi a Louis zawsze winił za to jego irlandzką krew a nie możliwość tego, że jest od nich uzależniony. Druga z rąk Nialla chwytała w pasie wysoką ciemnowłosą dziewczynę, którą musiał poderwać jakąś chwilę temu w momencie, kiedy Louis na chwilę odciął się od świata. Uśmiechała się słodko- co było przynajmniej dla Lou trochę irytujące- w momencie kiedy zbliżyła się do blondyna i zaszczyciła go siarczystym pocałunkiem.

Liam siedział na barowym krześle i był jedynym z całej czwórki, któremu udało się tego dokonać i uśmiechał się delikatnie patrząc na swój telefon. Louis z daleka rozpoznawał ten soczysty lub bardziej ‘przeznaczony tylko dla Danielle’ wzrok. Był w niej niesamowicie zauroczony i choćby nie wiadomo jak się sprzeciwiał to Louis i tak wiedział jak bardzo ta dziewczyna zamieszała mu w głowie.

Było między nimi coś jak niepisana ‘zasada’, którą cała czwórka była powiązana. Nikt jej nawet nie stworzył, było to jakby…sama się pojawiła. Louis uważał, że tym który ją egzekwował był Zayn w swoich buntowniczych nastoletnich latach kiedy spał dosłownie z każdą laską. Chodziło w tym o to by nie brać niczego na poważnie. I tyczyło się to przede wszystkim miłości. Tak oczywiście, że zakochiwali się wcześniej jednak byli oni za młodzi, aby o tym wiedzieć, przynajmniej tak sobie wmawiali. Nikt z nich nie chciał zostać pobity w tej konkurencji o ile można to tak nazwać, więc udawali że nie zakochują się choć tak w rzeczywistości było zupełnie inaczej.


Po przeniesieniu się do miejsc, które właśnie zwolniły się i zajęciu dobrej pozycji w skórzanych fotelach, Zayn po jednej Niall po drugiej stronie- który prawdopodobnie zgubił gdzieś swoją laskę- w końcu Louis włączył się do rozmowy ze swoimi przyjaciółmi. Zauważyli oni, że chłopka nie był zainteresowany takimi tematami jak football, więc zaczęli rozmawiać o tym jak młodsza siostra zaczęła chodzić ze swoim chłopakiem. Zayn aż kipiał złością, co było dla Lou trochę zabawne. Jednak wiedział że gdyby coś takiego zdarzyło się którejś z jego sióstr zachowywałby się podobnie. Posiadał on taki sam instynkt braterskie tylko jeszcze nie dane było mu użycie go w takim jak Zayna przypadku.

„Ale ona ma trzynaście lat! To niepoprawne!” Zayn zaznaczył.

„Ty miałeś swoją pierwszą dziewczynę w tym samym wieku. Nie widzę problemu!” Niall odpowiedział.

„Ale widziałeś tego chłopaka, Niall? To jakiś wariat! On nie zasługuje na kogoś takiego jak ona!”

W momencie, kiedy Louis chciał przyłączyć się do rozmowy, wibrowanie w przedniej kieszeni wyrwało go od myślenia. Wkładając rękę do kieszeni wyłowił z niej telefon. Poczuł, że uśmiech pojawia się na jego twarzy w momencie, kiedy przeczytał na ekranie: Harry.

Od: Harry (20:17)

Hej Lou, wszystko w porządku? J xx

Serce Louisa rozpłynęło się. Kochał, kiedy Harry nazywał go ‘Lou’. To sprawiało, że po całym jego ciele przechodziły ciarki. Sprawiało, że czuł się.. specjalny. Harry nie wyglądał na kogoś kto potrafi emocjonalnie przywiązywać się do ludzi, więc przynajmniej dla niego takie zdrobnienie jak ‘Lou’ to był wielki krok. To pokazywało mu, że Harry czuł się z nim dobrze i komfortowo. A to w efekcie pozwalało Louisowi być niesamowicie szczęśliwym, ponieważ to tylko obrazowało to, że chłopak z kręconymi włosami przyzwyczajał się do jego obecności. Był również pewny, że był już wystarczająco blisko z chłopakiem by użyć zdrobnienia w jego stronę.

Od: Louis (20:19)

Cześć skarbie. Wszystko świetnie, dziękuję! A u ciebie? xxx

Od: Harry (20:21)

W porządku! Świetnie. Zgadnij co mama właśnie mi kupiła?! xx



Od: Louis (20:23)

Co?! xx



Od: Harry (20:24)

The Definitive Collection - Stevie Wonder! Xx

Od: Louis (20:26)

To świetnie Haz! Xxx



„Kurwa Louis, z kim ty do cholery piszesz? W ogóle nie rozstajesz się ze swoim telefonem!” Liam zapytał Louisa zaczynając odciągać go od telefonu, który upadł na brudny stół sprawiając, że Louis wrzasnął w szoku.

„Jakiś nowy facet?” Zayn zaczął mu dokuczać, powodując, że na twarzy chłopaka pojawił się szyderczy uśmiech.

Chichotając w momencie, kiedy Zayn wykonywał żartobliwe ruchy ręką, Louis wymruczał wiązankę jakiś słów by tylko odwrócić uwagę chłopaków od telefonu.

„Kto to był?” Zayn zaśmiał się.

„Powiedziałem, że nikt.” Louis nie potrafił znaleźć w głowie powodu, przez który nie powiedział chłopakom że jest to Harry. O wszystko w tamtym momencie obwiniał alkohol, który zmieniał mu trochę obraz świata.

„Z pewnością.” Zayn wycedził przez zęby.

Nagle Niall odciągnął od ust kufel z piwem i z szerokimi oczami powiedział. „O mój Boże, pamiętasz tego chłopaka, który nie mówił? Ja naprawdę nie wiem Louis, czemu ty się nim interesujesz, jest takim dziwakiem.” Śmiech Nialla rozszedł się po pomieszczeniu sprawiając że Zayn i Liam również się uśmiechnęli.

Louis wbił swój wzrok w stół niepewny tego, co ma powiedzieć. Poczuł delikatny przypływ złości, ale nie był on tak silny jak ten w zeszłym tygodniu. Osłabiony był zapewne przez alkohol.

„ Kurwa tak, ten, który użył niezłego uniku, aby zniknąć z koncertu, uniku na dziwaka. Ale tak naprawdę to ten koleś musi być nieźle pojebany: kto normalny by się tak zachował?” Zayn wybuchł nieprzerwanym śmiechem. Liam nie mógł już dłużej się powstrzymać i zaczął śmiać się razem z chłopakami.

Nikt nie zwrócił uwagi na to, jaką wewnętrzną wojnę prowadzi w tym momencie Louis. Ilekroć chciał wykrzyczeć, że Harry nie jest taki jak im się wydaje i jest zupełnie i odmienny od tego jak oni sobie wyobrażają przypominał sobie, że to jego przyjaciele. Nie chciał żeby chłopaki uważali go przez to za mniej fajnego i jednocześnie żeby obrażali jego przyjaciela słowem ‘dziwak’

„Zobaczcie jak ciężko musi się go pieprzyć kiedy on nie wydaje z siebie żadnego dźwięku. To jest kurewsko dziwny facet. To wszystko, co chcę powiedzieć!” Niall dorzucił głośno się śmiejąc. Zayn, który właśnie nabrał do swoich ust piwa musiał szybko zakryć je ustami żeby nie wypluć go na chłopaków. Louis zmusił się do uśmiechu jednak chłopaki chyba nie zwrócili na to uwagi.

Nagle jego telefon zawibrował głośno na stole i w tym samym momencie wszystkie śmiechy ucichły. Już dłoń Louisa miała chwycić go jednak była zbyt wolna w porównaniu z Zayna.

Louis zaprotestował, wyciągając rękę w kierunku swojej komórki jednak nie dał rady jej dosięgnąć, ponieważ Zayn wyginął swoją rękę wysoko do góry.

„Przestań Zayn. Oddaj to.” Louis powiedział podirytowany.

„Nie, ponieważ chcę wiedzieć, kto taki pisze z tobą całą noc!”

„Proszę Zayn zostaw to i oddaj mi mój telefon.” Zaprotestował.

Zayn potrząsł swoją głową zdeterminowany. „Co, jesteś zawstydzony tym, że z kimś piszesz?”

Louis zamarł. Co miał odpowiedzieć? W środku oczywiście że się nie wstydził. Ale jeżeli nie wysłucha jego próśb i zobaczy, z kim jego przyjaciel pisze całą noc, to wszystko może się załamać i nikt nie wie co wtedy powie zdesperowany Louis.

Nie mógł zaryzykować, że zostanie złapany, więc udawał, że się rumieni i zaczął patrzeć na ziemię. Przychodziło mu to bardzo łatwo.

„O Boże! Tomlinson się zawstydził! To rzadkość!” Zayn zażartował uderzając Nialla łokciem I spoglądając na Louisa.

„Przestań chcę zobaczyć, kto to!” Niall powiedział lekko zdenerwowany, wyrywając telefon z rąk Zayna i spoglądając na ekran.

Louis patrzył nerwowo jak wiele myśli przechodzi teraz przez Głowę Nialla. Chłopak zmarszczył czoło tworząc na nim wiele maleńkich zmarszczek. „ Kim jest Harry? Z kimś mi się to kojarzy…?”

„Poczekaj czy Harry to nie jest przypadkiem ten, który nie może mówić?” Zayn zasugerował odwracając twarz od telefonu do Louisa.

„No tak przypuszczam.” Louis wyjąkał zażenowany masując sobie kark.

„Dlaczego z nim piszesz?” Liam zapytał włączając się do rozmowy.

„Ja- on… tylko- on stale do mnie pisze i nie przestaje. Ja staram się mu powiedzieć coś w stylu odpieprz się nikt cię nie chce, ale on jest niesamowicie emocjonalny i pewnie zabiłby się lub coś podobnego.”

Louis połknął resztkę swojego drinka, starając się ukryć ty jakoś poczucie winy, które malowało się na jego twarzy. Nie mógł powstrzymać ciężkiego uczucia, które w tym momencie czuł w swoim sercu. To go dusiło.

Trójka chłopaków nie zauważyła jednak tego i śmiała się z jego słów, zgadzając się z nim słowami „Boże co za dupek.” i „On jest taki wzruszający.”.

„Zamierzam zamówić sobie jakiegoś drinka. Chcecie?” Z zaprzeczeniem od nich wszystkich Louis wyrwał telefon z ręki Nialla i udał się do baru. Jedyną rzeczą której teraz potrzebował to porządnie się najebać.

Był pijany. Najprawdopodobniej te różowe drinki Zayna były mocniejsze niż ciemnowłosy mówił, a pięć kolejek na pewno tym bardziej nie zadziałało na niego dobrze. Alkohol uderzył do jego głowy sprawiając, że zaczął się czuć niesamowicie lekko.

Jednak nawet to nie sprawiło, że zapomniał o ciężarze, jaki trzymał w kieszeni i który sprawił, że nadal stał na ziemi. Czuł się delikatnie poza tym światem i nie sądził, że w tym momencie posiada jeszcze taki narząd jak mózg jednak nadal posiadał te nieustanne wyrzuty sumienia, których nawet gdyby bardzo chciał nie potrafiłby zignorować.

W kieszeni Louisa znajdował się jego telefon, który wibrował przez cały czas od momentu, kiedy przyszedł do klubu. Nauczył się już ignorować go, ponieważ gdy tylko zaczynał wpatrywać się w jego ekran czuł jakby nagle oczy wszystkich jego przyjaciół wbijały się nagle w jego postać i cały czas go osądzały. W rzeczywistości oczywiście tak nie było. Ale Louis był po prostu niesamowitym paranoikiem, a alkohol jedynie wzmocnił tę cechę.

Był na samym szczycie roześmianego tłumu, bujając się i tańcząc do lecącej w tle muzyko. Pijane dziewczyny tańczyły na małej scenie, przy której znajdował się Louis. Chłopaki znajdowali się po jego stronie. Zayn i Niall przyglądali się dziewczyną z napalonymi oczami, a Liam szczęśliwy tańczył z boku niezbyt zainteresowany innymi dziewczynami.

Trzy z nich szepnęły coś do siebie spoglądając na nich ze sceny. Louis zauważył Ze są na ekstremalnie wysokich obcasach a ich szczupłe ciała dosłownie zawisły na Zaynie i Louisie, kiedy dołączyły do nich.

„Cześć chłopaki.” Jednak z nich zamrugała do Nialla.

„Czy któryś z was chce zatańczyć z nami na scenie?” Inna zapytała, wskazując na nich wszystkich aż zatrzymała się na Zaynie. Nikt nie odpowiedział, ale wszyscy uśmiechali się w kierunku Louisa, który potknął się. Nie był już w stanie stać z powodu ilości alkoholu w swojej krwi.

„A ty skarbie?” Szczupła blondynka zapytała Louisa. Jej palec delikatnie dotykał klatki piersiowej Louisa.’

„Jest gejem, ale za to jest zajebistym tancerzem.” Niall powiedział wstydliwie. Dziewczyny nie wyglądały na zaskoczone. Palec jednej z nich nadal przesuwał się bliżej twarzy chłopaka gdzie zatrzymały się na jego ustach.

„Chcesz ze mną zatańczyć? Nie jesteś z nikim, prawda?”

Zamglony mózg Louisa nawet nie był pewny, o co pytała go dziewczyna, więc nawet gdyby pytała czy w tym momencie jest z kimś w klubie, odpowiedział by tak samo. Jednak nagle przed oczami wyświetliła mu się twarz Harrego jednak nie znaczyła zbyt wiele. Przecież nie był z Harrym, ale czuł jakby właśnie o nim rozmawiali. Jednak to było coś innego. To, co było pomiędzy nimi było czymś, co przetrwa nawet kiedy zatańczy z jakąś przypadkową dziewczyną.

Ta wizja jednak szybko uleciała z głowy Louisa w momencie, kiedy zaczęli grać piosenkę „S&M”. Nie mógł powstrzymać swojego uśmiechu w momencie, kiedy usłyszał ten brudny bit. Wyciągając telefon z kieszeni i rzucając go w kierunku Zayna udał się na scenę chwytając dziewczynę w pasie.

Ludzie krzyczeli w momencie, kiedy jego ciało wiło się przy ciele dziewczyny. Zarzucił swoimi włosami, ponieważ niewiarygodnie lubił takie zainteresowanie sobą. Alkohol już bardzo zamglił mu mózg sprowadzając go do takiego stanu, że nie przejmował się nawet, kiedy ktoś zacisnął mu rękę na kroczu. Jego oczy były cały czas zamknięte, jakby zagubił się gdzieś w dźwiękach muzyki. To nie było rutyną że podczas każdego swojego ‘pokazu’ Louis zachowywał się aż tak, jednak nie chciał myśleć o tym w tym momencie. Nie przejmował się czy w tamtym momencie, że to kobieta patrzała na niego takim namiętnym głosem, ponieważ ostatecznie był to ktoś.

Pot błyszczał na jego skórze a na twarzy malował się delikatny uśmiech. Dobrze słyszał pomruki i gwizdanie, kiedy schodził niżej parteru dla tej- tak naprawdę to nawet nie wiedział jak ma na imię- dziwki, z którą tańczył. Ten całkiem namiętny moment idealnie zgrywał się ze słowami piosenki, która leciała w tle. A dziewczyna rozkoszowała się każdym brudnym odczuciem, które rzucał w jej kierunku. Jego dłoń poznawała ciało dziewczyny nieśmiałe w momencie, kiedy śpiewał na głos. Jego ciało podskakiwało wraz z dźwiękami basów.

Kiedy muzyka zwolniła, to samo stało się z ich ruchami. Poruszał swoimi biodrami i ocierał swoją klatką piersiową o jej. Stopniowo zniżał się do ziemi w gibkich ruchach do momentu aż znowu nie stanął na nogi a rytm piosenki przyspieszył. Poczuł się totalnie w swoim świecie. Wszystko było namiętne i przepełnione seksem. Uwielbiał to. Kontynuował taniec do momentu aż piosenka się nie skończyła. Bezczelnie mrugnął do dziewczyny, po czym zeskoczył ze sceny aby dołączyć do reszty chłopaków. Klaskali mu z dużymi uśmiechami na twarzy, komentując go jak i jego sprośny taniec.

Nie było większej potrzeby, dla której robił całe to show, ale był pijany i musiał się trochę rozluźnić. Musiał również zapomnieć jakoś o szesnastolatku, który nieustannie plątał się po jego głowie, podczas kiedy był ze swoimi przyjaciółmi, nie chciał się w to za bardzo zaangażować i pokazać wszystkim, że się przejmuje, więc zamienił się w Louisa, który kręcił się po klubach i flirtował z wszystkimi i z wszystkim. Teraz nie było z nim chłopaka, więc starał się wyciągnąć z tego jakieś korzyści- pomyślał już dobrze wstawiony.

W momencie, kiedy jego zamglone oczy skanowały pomieszczenie bez celu, zauważył Zayna, którego usta były szeroko otwarte i który zbliżał się w jego kierunku, aby móc przekazać coś chłopakowi. W momencie, kiedy już miał mówić, Louis poczuł, że czyjeś ręce zaplatają mu się na klatce piersiowej i uniemożliwiają ruch. Wysłał Zaynowi szybki przepraszający wzrok i błądził po parkiecie z tą nieznajomą mu osobą. Ten ktoś szybko okazał się być mężczyzną który chwycił go w tym momencie w pasie i zaczął z nim tańczyć.

Był przystojny, nad tym na pewno nie trzeba było rozważać. Był blondynem- z uroczą twarzą- ale coś było nie tak. Louis nie mógł zobaczyć go dokładnie, ponieważ był bardziej zajęty tańcem, ale z powodu jakiegokolwiek uczucia w swoim żołądku, który normalnie odczuwał, kiedy spotkał kogoś kto mu się podobał wiedział, że ten chłopak nie jest odpowiedni. To naprawdę było zadziwiające, ponieważ dzikość mężczyzny i ten delikatny wygląd to było coś, co zawsze pociągało Louisa, więc to trochę zaskoczyło go, że nie czuł nic patrząc na tego chłopaka.

Jednak, Louis nadal tańczył z chłopakiem, uśmiechając się, kiedy patrzył na jego krocze.

„Widziałem jak tańczysz na scenie.” Mężczyzna wyszeptał do jego ucha namiętnie. Louis wydał z siebie tylko głos zgody żeby pokazać mu że słyszy i przysunął swoją głowę bliżej jego szyi by pocałować go za uchem. „ Wyglądasz tak namiętnie.”

Kiedy chłopak- nadal nie posiadający imienia, ale Louis nie przejmował się o to w tym momencie- przyłożył swoje usta do mokrej skóry niebieskookiego, złapał wzrok Zayna, który widocznie popierał to, że dobrze się bawił.

Wpatrując się w oczy Zayna jak gdyby starał się mu przekazać żeby przestał się wpatrywać, Louis zauważył że tak naprawdę chłopak nie patrzył się na niego. Przeciskał się przez tłum do momentu aż nie znalazł się blisko Lou i nie pokazał mu jego telefonu. Ta akcja jednak nie sprawiała, że nieznajomy oderwał swoje usta od jego szyi.

Louis wymruczał szybkie ‘co?’ przez swoje jęki, do których doprowadzał go chłopak przejeżdżający w tym momencie językiem po całej długości jego szyi.

„Dzwoni cały czas, co robi się powoli kurewsko irytujące.” Zayn wykrzyczał.

„Dobra wyłącz go.” Louis wykrzyczał z powrotem.

„Po prostu go odbierz, on ciągle dzwoni, więc to musi być coś poważnego.” Zayn powiedział uparcie.

Wyciągając go z ręki przyjaciela, Louis wyszeptał ‘w porządku’ po czym obrócił się do chłopaka który właśnie oderwał swoje usta od jego czerwonej skóry.

„ Muszę oddzwonić. Pójdziesz ze mną do toalety?” Louis wyszeptał do ust chłopaka, po czym znów pocałował je swoimi spierzchniętymi. Mężczyzna pokiwał głową bez słowa i pozwolił Louisowi prowadzić się przez klub do toalet.

Pomieszczenie było opustoszałe, pomijając jednego człowieka, który właśnie wychodził. Dźwięk basów był tutaj mniej słyszalny. Louis oparł się o ścianę, kiedy próbował zlokalizować, kto do niego dzwonił swoimi pokrytym mgłą wzrokiem. Jego palce przesuwały się po ekranie telefony, kiedy próbował znaleźć numer jednak wyjęczał we frustracji.

„Hej skarbie uspokój się.” Chłopak powiedział delikatnie do ucha Louisa.

„Nawet nie wiem, kto dzwonił.” Louis odpowiedział. „Jak mam do tego kogoś oddzwonić jak nawet nie wiem kim jest?”

„Może poczekaj jak znowu zadzwoni.”

„Ale wtedy będziemy musieli czekać, siedząc tutaj kiedy najlepsze rzeczy dzieją się tam.” Louis odpowiedział dziecinnie.

„A może będziemy mogli dobrze zabawić się tutaj w czasie czekania…” Chłopak wyszeptał zadziornie, nagle wbijając swoje usta w usta Louisa.

Chłopak odwzajemnił pocałunek, oczywiście nie mówiło to o tym, że mu się podobało. Było trochę niestaranny- ale obwiniał za to głównie siebie ponieważ był za bardzo pijany aby się przejmować- i cały czas zderzali się nosami i szczerze Louisowi wcale się nie podobało.

Telefon zaczął wibrować w jego ręce, a jego dzwonek wystraszył i jego i jego partnera. Louis nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha.

„Cześć-” Louis zaczął jednak przewał mu chichot wywołany przez chłopaka, który w tym samym momencie całował jego obojczyk. „Przestań. Mam łaskotki.” Zabawnie uderzył chłopaka zapominając o tym, że nadal słuchawka przyczepiona jest do jego ucha.

„Louis? Louis czy to ty?” Kobiecy głos doszedł uszu Louisa. Zdołał to rozpoznać, choć jego mózg nie działał w tamtym momencie jak powinien.

„Tak to ja- poczekaj, poczekaj chcę zrobić to, co zazwyczaj robią ludzie na filmach: To zależy, kto pyta?” Louis powiedział głupio, mrugając, choć dokładnie wiedział, że ta druga osoba nie może go zobaczyć. Usta chłopaka znów powróciły do jego własnych.

„Anne, Anne Cox- gdzie jesteś Louis?”

Nagle, tak jakby to jej imię sprawiło, że Louis obudził się ze swojego amoku i jakby delikatnie otrzeźwiał, ponieważ nagle przypomniał sobie o swoim życiu poza klubem. Zamarł w pocałunku.

Oderwał swoje usta od napalonego chłopaka: „Anne? Dlaczego dzwonisz?”

Jego głos był roztrzęsiony. Różne myśli przechodziły przez jego głowę gwałtownie i raniły jego mało aktywny mózg.

Anne. Harry. SMS-y. Kłamstwo. Upicie się. Ignorancja. Taniec. Ignorancja. Całowanie. Ignorancja.

„Potrzebowałam tylko wiedzieć czy wszystko z tobą w porządku.” Odpowiedziała. Chłopak znowu próbował docisnąć swoje usta do ust Louisa, ignorując ignorujący i zamyślony wyraz twarzy chłopaka.

„O-oczywiście wszystko w porządku, dlaczego pytasz?” Louis zapytał zmieszany.

„Nie odpisywałeś Harremu i on naprawdę się martwił, Louis.” Anne wspomniała.

Louis poczuł jak coś ciężkiego kładzie się na jego sercu, jeszcze nie pociąga go w dół jednak jest na drodze do tego. „Co? Dlaczego? Znaczy byłem trochę zajęty tak sądzę.”

„Tak mogę to usłyszeć.” Odpowiedziała niejasno.

„Co się stało, Anne? Dlaczego Harry jest zdenerwowany?” Louis wymamrotał, ponieważ nadal chłopak ssał skórę jego szczęki.

„Jesteś pijany prawda?” Anne zapytała wprost.

„Co- nie! No dobrze może trochę, ale powiedz mi Anne proszę!”

„Mam nadzieję Louis, że wiesz, w co się wpakowałeś-”

Louis przerwał omijającą odpowiedź Anne, „Po prostu mi powiedz!” wyjaśnił odpychając od siebie chłopaka i dając mu srogi wzrok, który miał uświadomić mu żeby się uspokoił.

„On martwi się o ciebie, dobra? Kiedy on już zaczyna się o kogoś martwić zawsze robi to z przesadą. On stale się martwi i potrzebuje wiedzieć, że wszystko z tobą w porządku, to właśnie jest to, co on robi. Pisze i pisze, aby upewniać się że wszystko w porządku. A kiedy nie otrzymuje odpowiedzi, zaczyna robić się zatroskany. Jeżeli odpowiedź nie przychodzi nadal zaczyna martwić się coraz bardziej. A potem wpada w taką spiralę, z której nie wyjdzie dopóki nie dowie się że wszystko u ciebie w porządku. Jest wystraszony, ponieważ nie wie co się dzieje.”

Uczucie ciężkości na sercu przytłaczało go wyrywając go z krainy zabawy i transportując jednocześnie do krainy rozpaczy. Czuł się winny, głupi, niegrzeczny i jeszcze wiele innych przymiotników, które określiłyby jego winę. Tak on nie wiedział, że Harry aż tak zareaguje, ale i tak nie powinien go ignorować. „Kurwa.” Wymruczał do siebie, nie wiedząc, co ma powiedzieć.

„Ja muszę iść do niego sprawdzić jak się czuje, a ty wyślij mu jakiegoś SMS-a albo coś? Może będzie się w stanie uśpić. Bóg jedyny wie jak będzie czuł się rano, kiedy spędził nie śpiąc taki kawał czasu.” Anne wymruczała do siebie, kiedy zdała sobie sprawę z sytuacji.

„Chcę tylko się upewnić że wiesz w co się wpakowałeś Louis, on jest inny niż wszyscy ludzie. Nie chcę żebyś zostawił go w momencie, kiedy wasze kontakty staną się naprawdę bliskie. Pomyśl o tym Louis i upewnij się, że jesteś gotowy wkroczyć w jego życie. Wszystko albo nic, miłość, to wybór, którego musisz dokonać.”

I Anne rozłączyła się zostawiając Louis kompletnie rozerwanego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz