* Louis wyciągnął rękę do przeciwnego brzegu łóżku, w którym spał, by przyciągnąć kołdrę, która zwisała z materaca. Liam wyszedł z pokoju jakiś czas temu twierdząc, że zostawia go Louisowi do jego dyspozycji tak długo, jak będzie tego potrzebował. A rozumiał, iż pobyt ten będzie zdecydowanie dłuższy, więc zabrał swoje rzeczy. Louis nie miał nawet pościeli, prócz tej jednej, która mimo, iż była czysta, wyglądała obskurnie i miał ochotę poprosić o inną.
Prawdę mówiąc, Liam już i tak wiele dla niego zrobił, więc nie miał prawa ponownie pytać go o pomoc. Zayn na pewno mu nie pomoże, bo gdy przyszedł, wyśmiewał się, że Louis pozostał głową w pałacu, skoro oczekuje, iż wszyscy będą mu usługiwać. W efekcie ruszył do Eleanor i próbował ją namówić, by postarała się zakraść do kabiny Harry’ego i porwać Dusty, lecz ta odmówiła. Niall, gdy zszedł pod pokład, był naprawdę blisko wykonania zadania, lecz został zatrzymany, nim Louis zdążył go uprzedzić, że istnieje możliwość, iż Dusty nie będzie w gabinecie, a w sypialni kapitana.
Louis w końcu zrezygnował i gdy wszyscy poszli na obiad, sam zorientował się, że jest głodny. Jednak nie przejął się tym. Unikanie Harry’ego jest warte, skoro ceną jest poznanie prawdy. Ale w tym momencie zaczynał żałować swojej decyzji o ulokowaniu się w pokoju Liama. Nigdy tak naprawdę nie ścielił łóżka i zawsze miał wrażenie, iż jest to łatwe, a teraz nie mógł uwierzyć, że się mylił. To tylko głupie łóżko – jak trudne musi być ułożenie na nim pościeli?! Cóż, najwyraźniej jednak było.
Siedział na łóżku na czworakach i próbował naciągnąć prześcieradło na jeden róg materaca, lecz wtedy jego ciężka praca szła na marne, bo materiał zeskakiwał z drugiego rogu. Po raz trzynasty podjął próbę, lecz poddał się, oddychając ciężko. Wówczas rozległo się pukanie do drzwi, więc odgarnął z czoła grzywkę i szybko wstał. Będąc pewnym, że jest to Zayn lub Liam, starał się improwizować, iż nadal ścieli łóżko.
- Proszę! - zawołał.
Drzwi zostały otwarte z głośnym skrzypieniem, lecz Louis starał się to ignorować. Gdy jednak cisza trwała zbyt długo, powoli podniósł głowę.
- Czego chcesz? - zapytał i zamarł, gdy jego wzrok napotkał Harry’ego.
Co on tu robi? Louis nie miał pojęcia, ale nie chciał się dowiedzieć.
Kapitan piratów wyprostował się, jego twarz była niewzruszona jak zwykle, a jego oczy nadal wpatrywały się w irysowe tęczówki Louisa. Wyglądał tak, jak wcześniej, z tą różnicą, iż nie wydawał się już być rozdrażnionym.
- Cześć – jego głos był łagodniejszy niż zwykle. Jednak książę nie mógł pozwolić na to, by jego gniew poszedł na marne. Zanim Harry zdołał kontynuować, brunet zmrużył oczy.
- Jeśli myślisz, że w magiczny sposób z tobą “skończyłem”, lepiej pomyśl jeszcze raz. Więc, jeśli nie jesteś tu, by powiedzieć mi to, co obiecałeś mi powiedzieć, możesz już się odwrócić i wyjść, ponieważ nie mam zamiaru cię słuchać.
- Tak monarchowie pozdrawiają innych? Jeśli tak, to wydaje mi się, że brałem złe lekcje etykiety – odpowiedział Harry, krzyżując dłonie na piersiach. Pomimo sarkazmu, Louis cieszył się, że widzi jak kąciki ust mężczyzny delikatnie się unoszą.
- To nie było powitanie. To była wiadomości, że albo stawiasz sprawę jasno, albo się zamykasz i wychodzisz.
- Jesteś całkiem zadziorny względem kogoś, kto nigdy nie przyjmuje rozkazów – Harry uniósł brwi.
- Więc nie stawiasz sprawy jasno. Miło. Kiedy, w takim razie, masz zamiar odwrócić się i wyjść, zamiast marnować nas czas? - Louis zapytał, po czym obrócił się i złapał prześcieradło, by ponownie spróbować ułożyć je na łóżku.
Czuł, że Harry nadal znajduje się w pokoju. Dlaczego w ogóle tu był? Nie byli odseparowani od siebie przez nawet jeden, cały dzień, a już go szukał? Louis doskonale pamiętał, jak pierwszy raz udało mu się ukryć przed kapitanem, podczas gdy ten nie wyrażał żadnego zaniepokojenia nieobecnością księcia. Teraz było inaczej.
- Będziesz tam tak stać całą noc? - Louis nie krył zdenerwowania w swoim głosie. Był w stanie poczuć oczy Harry’ego wbijające się w jego plecy.
Podłoga zaskrzypiała, co Louis wziął za pewnik, iż młodszy mężczyzna zrobił krok do przodu. Jego oddech uwiązł mu w gardle, gdy mocniej chwycił pościel. Nagle Harry znalazł się tuż za jego plecami, po czym objął go od tyłu. Zesztywniał, kiedy poczuł, iż między nim, a kapitanem nie ma ani centymetra przerwy. Harry płynnie zamknął lukę między nimi, układając głowę tuż przy uchu Louisa. Książę przygryzł w wargę oczekując, aż ten coś powie, a jego serce waliło szybciej, niż by się tego spodziewał.
- Krzywdzę cię, prawda? - nie spodziewał się takiego pytania, więc był nieco oszołomiony. - Przepraszam? - usta Harry’ego muskały ucho księcia, a ten starał się z całych sił nie zadrżeć na tę bliskość. - Tajemnica… Złamane obietnice… Ranię cię – głos Harry’ego był pozbawiony emocji i dopiero po chwili Louis zorientował się, że nie było w tym ani krzty ironii.
- To nie tak… - Louis szepnął obracając się, gdy Harry cofnął się.
Kapitan piratów spoglądał na niego i Louis nigdy czuł się tak wrażliwy w swoim życiu. Nie chciał, by Harry myślał, że go rani. Mimo, iż się nie odzywał, książę wiedział, iż pirat chce, by kontynuował.
- Wynoś się. Jeśli przyszedłeś tu tylko po ty, bo to powiedzieć, osiągnąłeś cel. Możesz już iść.
- Wyrzucasz mnie?
- Tak – Louis powiedział, na co Harry zachichotał.
- W porządku – pirat posłał mu rozbawione spojrzenie. - Dobrze, ale zanim wyjdę chcę tylko, by Wasza Wysokość wiedziała, iż jest mi przykro, że zraniłem twoje uczucia.
Louisem wstrząsnął dreszcz, co na pewno nie umknęło uwadze Harry’ego, chociaż wcale tego nie okazał. Książę ledwo oparł się pokusie, by jęknąć.
- Nie zraniłeś moich uczuć – Louis syknął z oburzeniem.
- Dobrze. W takim razie przepraszam za to coś, jakkolwiek to nazywasz – Harry wzruszył ramionami, po czym podszedł do łóżka i usiadł na skraju. Zdjął kapelusz i położył go obok siebie w milczeniu, a Louis obserwował go, nie wiedząc, co zrobić. - Nie chcę cię krzywdzić – Harry przemówił, gapiąc się w sufit. - To ostatnia rzecz, jaką chciałbym zrobić. Zraniłem cię tak bardzo kiedyś i teraz znów cię ranię… Wolałbym już, byś wrócił do pałacu i nigdy mnie nie spotkał, skoro każda nasza interakcja kończy się sprawianiem ci bólu.
- Skoro uważasz, że posiadanie sekretów mnie rani, to dlaczego wciąż utrzymujesz to w tajemnicy? - zapytał Louis, zajmując miejsce obok.
Patrzył na Harry’ego i nie potrafił nic zrobić, co pomogłoby mu dostać się do wnętrza kędzierzawego pirata.
- Bo jeśli ci powiem, to cię skrzywdzę – odpowiedział Harry, zaciskając palce na prześcieradle. Louis się skrzywił.
- Nie będzie tak.
- Niewiedza jest błogosławieństwem – stwierdził kapitan, nie zaszczycając go spojrzeniem.
- Wiedza to potęga.
- Nie, kiedy jesteś bezsilny wobec tego, co się dzieje – Harry potrząsnął głową, po czym spojrzał swymi zielonymi oczami na Louisa. - Jeśli myślisz, że ukrywam to przed tobą tylko dlatego, że jestem kutasem, to nie może być gorzej, Księżniczko – skrzywił się. - Chcę, żebyś był szczęśliwy. To wszystko, czego pragnę. Wyjawienie ci tego sprawi, że nie będziesz szczęśliwy, prawdopodobnie przez resztę podróży nawet się do siebie nie zbliżymy.
- Zachowujesz się, jakby te wiadomości miały mnie zniszczyć czy coś – Louis zamrugał.
- Kiedy stawiasz to w ten sposób, to brzmi słabo. A nie o to mi chodzi.
- To jest dokładnie to, co masz na myśli – książę podniósł rękę, by go uciszyć. - Harry, jestem dorosłym facetem. Mam wkrótce rządzić całym krajem. Jeśli uważasz, że informacje na temat moich zaręczyn są czymś, czego nie mogę znieść, to naprawdę jest mi przykro, iż bierzesz mnie za tak słabego.
Louis posłał mu uspokajający uśmiech, jednocześnie kładąc dłoń na jego. Gest wyraźnie zaskoczył wyższego mężczyznę, bo jego oczy rozszerzyły się delikatnie, po czym wbił wzrok w łóżko. Widząc to, Louis ledwo powstrzymał śmiech.
- Doceniam twoją determinację, że chcesz utrzymać mnie szczęśliwym, ale musisz troszeczkę we mnie uwierzyć. Jestem dużym chłopcem. Poradzę sobie ze swoimi problemami. Nie musisz prowadzić mnie za rączkę, przysięgam. Tylko proszę, zaufaj mi i powiedz, bo naprawdę potrzebuję znać prawdę – zacisnął dłoń i pochylił się do przodu. - Jeśli mi powiesz, może jakoś znajdziemy sposób, jak temu zaradzić? - nie do końca był pewien swoich słów, ale miał nadzieję, że Harry mu uwierzy.
On natomiast milczał. Wpatrywał się w Louisa, jakby analizując słowa, które przed chwilą wypowiedział książę. Zastanawiał się nad wszystkimi “za i przeciw” wyjawienia Louisowi prawdy. Doszedł wreszcie do wniosku, iż ta wiadomość naprawdę mogłaby go załamać.
Louis otworzył usta, by kontynuować wywód, ale nim zdążył się odezwać, usta Harry’ego całkowicie mu to uniemożliwiły. Gest był niespodziewany i książę prawie stracił oddech, nim zaczął odwzajemniać pocałunek. Zacisnął dłoń na koszuli Harry’ego, a ten zassał jego wargi.
Nagle Harry oderwał się i przeczesując palcami swe loki, podniósł się z łóżka, po czym wbił wzrok w drzwi.
- Opowiem ci o tym w moim pokoju, jeśli nadal chcesz wiedzieć – powiedział szorstko, po czym zakaszlał, chcąc oczyścić gardło. - Mam wrażenie, że jestem intruzem w tym pokoju.
Następnie odwrócił się i wyszedł, zostawiając Louisa samego. Ten dotknął dłonią swych ust, a jego ciało drżało z gorąca, kiedy powoli docierało do niego, co właśnie miało miejsce. Harry go pocałował. A on oddał pocałunek.
Z jakiegoś powodu nie powinien się tak czuć, bo przecież już nie raz miało to miejsce. Harry w jakiś sposób kochał Louisa, chociaż ten nie był pewien, czy umie to odwzajemnić. Zamierzał dać piratowi szansę, jednocześnie uprzedzając go, że potrzebuje czasu, by upewnić się w swych uczuciach.
Pociąg fizyczny był niezaprzeczalnie silny między nimi i Louis kłamałby, gdyby powiedział, że nie lubi całować i dotykać Harry’ego, albo że nie myśli o seksie z nim. Jednak z emocjonalnej strony było nieco inaczej. Gdyby Harry nie darzył go uczuciem, a jedynie fizycznym pożądaniem, Louis miał wrażenie, że ich związek byłby o wiele mniej skomplikowany.
Miał jeszcze czas, aby zrozumieć. Dwa, trzy miesiące z pewnością wystarczą, aby uporządkował swoje uczucia. Westchnął i podniósł z łóżka kapelusz Harry’ego, który mężczyzna zostawił. Jego palce musnęły jeden z dwóch kamieni, które umieszczone nad rondem kapelusza. Zastanawiał się, czy Harry zdawał sobie sprawę, że kamienie, które “reprezentowały” jego matkę i siostrę, były fałszywe. Jakaś jego część żałowała, że nie, bo skoro Harry nosił je z taką dumą… Wciął był tym małym chłopcem z Cheshire, który kocha swoją rodzinę bardziej, niż cokolwiek innego.
Louis wziął głęboki oddech i biorąc do ręki świecę, wyszedł z pokoju i ruszył w górę pokładu. Nie spieszył się, bo wiedział, że Harry jest w swojej sypialni. Cały czas myślał, co kapitan chce mu powiedzieć. Był zdenerwowany, ale wciąż chciał to usłyszeć i cieszył się, że przekonywanie Harry’ego zajęło mu tylko jeden dzień. Był święcie przekonany, iż będzie to trwało co najmniej tydzień.
Kiedy dotarł do pokoju kapitana, wsadził kapelusz pod pachę i wolną dłonią otworzył drzwi. Gabinet był pusty, ale Louis nie był zaskoczony owym faktem. Bez ostrzeżenia, Dusty wyskoczyła spod biurka i czmychnął między nogami księcia. Ten spojrzał za siebie, ale w końcu zrezygnował ze ścigania zwierzątka i zamknął za sobą drzwi. Louis ruszył w stronę drugiego pokoju, które było sypialnią Harry’ego.
Otwierając drzwi, był głośniejszy niż kiedykolwiek. Skrzypnięcie sprawiło, iż Louis skrzywił się, ale wszedł do środka. Widząc Harry’ego, siedzącego na krawędzi łóżka, Louis cmoknął.
- Zostawiłeś swój kapelusz – powiedział i podszedł bliżej, a Harry powiesił swój płaszcz jak i nakrycie głowy na wieszaku.
- Dziękuję za zwrot – Harry odpowiedział krótko.
- Nie ma sprawy – Louis wsunął dłonie do kieszeni i ruszył w stronę kapitana. Ten podniósł wzrok i ich oczy się spotkały. - Dlaczego pocałowałeś mnie tam, na dole? - zapytał, wymuszając uśmiech.
- Dlaczego to odwzajemniłeś?
- Nie możesz oczekiwać ode mnie odpowiedzi, skoro spytałem pierwszy – Louis zamrugał, nieprzygotowany na taki rozwój rozmowy.
- Poczułem się, jakbym coś ryzykował – Harry wzruszył ramionami, gdy książę usiadł obok niego. - Wydawało mi się, że zaczynam cię tracić. Nie spodziewałem się, że to odwzajemnisz… To była miła niespodzianka. Działałem pochopnie.
Jego słowa sprawiły, że dziwne ciepło rozlało się po organizmie Louisa. Ten odwrócił głowę i wbił wzrok w kolana.
- Twoje wyjaśnienie brzmi na naprawdę łatwe do powiedzenia.
- Było łatwe. Wiem, dlaczego cię pocałowałem i właśnie to mówię. Nie ma w tym nic trudnego – Harry zatrzymał się i uniósł w górę brew. - Jesteś czujesz się zakłopotany…
- Nie jestem zakłopotany. Zamknij się – Louis mu przerwał. - Jestem po prostu… Nie do końca wiem, okej? - wzruszył ramionami i oparł głowę o głowę drugiego mężczyzny. - Moje uczucia, twoje uczucia, nasze uczucia… To wszystko jest skomplikowane. Przykro mi, że nie mogę dać ci jednoznacznej odpowiedzi, ale naprawdę, nie potrafię, Harry. Nic nie wiem i to jest cholernie irytujące. Przepraszam, najzwyczajniej próbuję się z tym zapoznać.
- Weź tyle czasu, ile potrzebujesz.
- Tak, potrzebuję czasu, by to zrozumieć. Dziękuję, że na mnie czekasz. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza – obrócił głowę, by spojrzeć na Harry’ego, po czym posłał mu lekki uśmiech.
W chwili, gdy ich oczy się spotkały, jakieś napięcie pojawiło się między nimi i Louis uniósł brwi, widząc jak kapitan nachyla się do niego. Tym razem jednak, cofnął się, zanim po czuł usta pirata.
- Znów czujesz ryzyko? - uśmiechnął się bezczelnie, patrząc na kapitana z rozbawieniem.
- Trochę bardziej niż wcześniej, szczerze mówiąc – Harry powiedział, przenosząc wzrok z ust Louisa na jego oczy. - Czy to jest w porządku?
Nie spodziewając się tego pytania, Louis przechylił głowę na bok i spojrzał na młodszego mężczyznę. Harry skrzywił się lekko.
- Czy to jest w porządku? - zapytał głośniej, a książę skinął głową.
- Dobrze – rzekł, po czym pochylił się, by dotknąć ust Louisa. Tym razem książę pozwolił mu na to, a po chwili poczuł dłoń kapitana na kołnierzu swej koszuli, jakby chciał ją rozerwać. - A czy to jest w porządku?
Louis ponownie skinął głową, po czym oboje zdjęli z siebie koszule i rzucili je na podłogę. Ręce Harry’ego złapały go za ramiona i pchnęły w stronę wezgłowia łóżka w taki sposób, iż oczekiwał, że książę zbeszta go za tak brutalne traktowania, ale o dziwo, Louis się nie odezwał.
- Jesteś pewien, że to jest w porządku? - Harry spytał, przenosząc pocałunku na szyję szatyna. - Możemy zatrzymać się w każdej chwili. Powiedz “stop”, a przestanę.
- Kurwa, Harry. Powiedziałem, że jest w porządku przez ostatnie pięć razy, więc to nadal jest w porządku. Przestań pytać, po prostu to rób – Louis jęknął, zaciskając niecierpliwie palce na pościeli.
- Po prostu nie chcę cię znów skrzywdzić – szepnął kędzierzawy mężczyzna, gdy ich usta znów się spotkały. - Chcę, byś czuł się przy mnie dobrze i bezpiecznie. Przepraszam, kochanie – rzekł, po czym zdjął spodnie zarówno swoje, jak i Louisa.
Ciepłe dłonie Harry’ego na skórze księcia sprawiły, że ten nie mógł się powstrzymać od jęknięcia, kiedy mężczyzna złapał go za uda. Chwilę później kapitan chwycił jego penisa i pochylił się, by polizać główkę. Językiem przesunął od nasady, aż po sam czubek. Dłonie Louisa powędrowały do loków Harry’ego, gdy ten zassał członek.
- Kurwa, Harry – monarcha jęknął, starając się oddychać, co nie było takie proste, gdy czuł na sobie usta pirata.
Dłonią zaczął masować przyrodzenie Louisa, coraz szybciej i szybciej. Nie minęło dużo czasu, aż Louis wariował z powodu zbliżającego się orgazmu. Z głośnym jękiem doszedł, jego ciało wygięło się w łuk, po czym opadł na materac. Za wszelką cenę próbował ustabilizować oddech. Nie podejrzewał, że jego ciało aż tak bardzo tęskniło za dotykiem młodego pirata.
Nawet nie zauważył, kiedy Harry upadł na łóżko obok niego, lecz młodszy mężczyzna nie wyglądał na zaciekawionego dalszą rozmową. Louis, wciąż zmęczony, przysunął się do kapitana, a ten objął go w pasie i przyciągnął bliżej siebie.
Dopiero wtedy dotarło do niego, że wszystkie pocałunki, dotyk i cała reszta, co miało miejsce w ciągu ostatnich siedmiu minut, tak naprawdę za zadanie miało oczyścić jego myśli od prawdziwego powodu, dla którego wrócił do kabiny Harry’ego. Odchrząknął i spojrzał na pirata ponad swoim ramieniem, lecz ten szczelnie schował głowę w zgięciu szyi księcia.
- Nie myśl, że zapomniałem o głupiej, niemieckiej księżniczce… Nadal chcę wiedzieć – powiedział Louis.
Nie otrzymał odpowiedzi, a jedynie poczuł na swojej skórze spokojny oddech Harry’ego. Szczerze mówiąc, gdyby go nie znał, mógłby pomyśleć, iż pirat naprawdę śpi. Louis próbował się wydostać, lecz uścisk kapitana na jego ciele jedynie się wzmocnił, po czym książę został brutalnie przyciśnięty do szerokiego torsu.
- Nieważne. Nie odpowiadaj i bądź ciotą. Będę pamiętał rano – zagroził, lecz nie próbował już opuścić łóżka.
Kiedy się obudzi, zdobędzie odpowiedzi, których potrzebuje. A póki co, miał wrażenie, że wszystko jest w porządku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz