poniedziałek, 24 marca 2014

zTego popołudnia, Louis poszedł do sklepu po zakupy. Jego mama chciała zrobić naleśniki, ale okazało się, że nie ma jaj, więc wysłała Louisa aby uzupełnił braki. Padał deszcz, ale Louis nie narzekał. Lubił to.

Niósł plastikową torbę z jajami w środku i szedł do domu, kiedy zobaczył znajomą osobą spacerującą po drugiej stronie ulicy. Przyjrzał się dokładniej i zorientował się, że to był Harry. Przez chwilę Louis zastanawiał się, czy powinien z nim porozmawiać, czy nie. Przypomniał sobie, jak Zayn powiedział mu, że Harry był szalony, ale w jakiś sposób Louis wierzył, że ta historia była wymyślona.

Musi być powód, dlaczego taki jest. Wujek Louisa jest psychiatrą i uczył go, że nikt nie zmienia swojego zachowania bezzasadnie. Postanowił, że teraz z nim nie porozmawia, nie chce niczego ryzykować.

Westchną i poszedł do domu. Wszedł do kuchni. - Tutaj masz swoje jaja - westchną ponownie i położył torebkę na ladzie. Jay wytrzeszczyła oczy, kiedy zobaczyła Louisa.

- Cholera! Jesteś cały mokry! W tej chwili idź, weź gorący prysznic i załóż suche ubrania, natychmiast!

Louis roześmiał się i udał się do łazienki. Kiedy skończył, założył na siebie spodnie dresowe i bluzę. Usiadł na łóżku, chwycił swojego laptopa i otworzył Facebooka. Wpisał “Harry Styles” w pasku wyszukiwania i kliknął napis “wyszukaj”, ale niczego nie znalazł, najwidoczniej nie był zarejestrowany.

Następnym razem otworzył Google i ponownie wpisał “Harry Styles”, ale znowu nic nie zostało znalezione. Jęknął z frustracji. Jak miał dowiedzieć się czegoś o Harrym?

Westchnął i zamknął laptopa, położył się na łóżku i patrzył w sufit. Jakoś nie mógł wyrzucić Harry’ego z głowy. Coś złapało w nim uwagę Louisa.

Następnego ranka Louis zdecydował się iść pieszo do szkoły, to był słoneczny poranek, a samochód nadawał się tylko do gównianej pogody, pomyślał. Szedł, a promienie słoneczne padały na jego skórę. Nagle zobaczył Harry’ego. Teraz albo nigdy, pomyślał i ruszył szybciej, aż go dogonił. Uśmiechnął się w kierunku chłopaka.

- Hej, jesteś Harry, prawda? - Harry wydawał się nawet nie patrzeć na Louisa, po prostu szedł szybciej. - Przepraszam, jestem niegrzeczny - Louis roześmiał się. - Jestem Louis, chodzę do tej szkoły co Ty, jestem tu nowy - powiedział, wciąż uśmiechając się do Harry’ego.

Harry zerknął na Louisa, ale nadal nie powiedział ani słowa. Wsunął ręce do kieszeni, najwyraźniej zirytowany Louisem.

- Czy mogę Cię o coś zapytać? Dlaczego wszyscy mi mówią, że jesteś szalony? Wyglądasz normalnie, jak dla mnie.

Chłopak zacisnął zęby i odwrócił się w stronę Louisa.

- Wszyscy mówią, że jestem szalony, bo naprawdę jestem. I tak jest lepiej, zostaw mnie, przez Ciebie tracę kontrolę - powiedział powoli, starając się nie krzyczeć.

Louis się nie poruszył. Spojrzał na Harry’ego - Nie sądzę, że tak jest, To tylko głupie plotki, coś musiało się stać, że taki jesteś - Harry pchnął Louisa na ścianę i spojrzał mu w oczy.

- Dlaczego Cię to w ogóle obchodzi? Odejdź ode mnie, zanim kurwa uderzę Cię w twarz - syknął, zanim go puścił i odszedł.

Louis potarł ramię, aby ból odszedł. Był pewien, że będzie miał dużego siniaka. Westchnął. Chciał pomóc Harry’emu, wiedział że jest źle. Po prostu chciał pomóc, nie wiedział dlaczego i jak, po prostu chciał…

Po całym incydencie udał się ponownie w kierunku szkoły. Wszedł na korytarz i podszedł do swojej szafki, schował do torby kilka książek. Czyjaś ręka dotknęła jego ramienia. Wzdrygnął się, mały ból przepłynął przez jego ramię. Odwrócił się szybko. - Stary, co się z Tobą dzieje? - zapytał Zayn z uniesioną brwią.

Louis połkną ślinę. - M-My… ramię mnie boli… wszedłem do ościeżnicy wczoraj… potknąłem się - wymusił uśmiech na swojej twarzy. Zayn westchnął.

- Mówiłem Ci, z dala od Stylesa - Louis uniósł brew i spojrzał na Zayna.

- Skąd wiesz, że Harry to zrobił? - młodszy chłopaka tylko się roześmiał i pokręcił głową.

- Poważnie myślisz, że jestem głupi? To oczywiste. Ostrzegałem Cię - odwrócił się i wszedł do klasy. Louis westchnął i podniósł torbę, która mu spadła kiedy Zayn złapał go za ramię. Poszedł za nim do klasy.

Louis chodził po szkole prosto do domu. Zobaczył Harry’ego ponownie, teraz był ciekawy dlaczego zawsze spotykał go w drodze do domu. Poszedł za nim, szedł ostrożnie, dlatego Harry go nie zauważył. Minęło trochę czasu, zanim Harry wszedł do jakiegoś domu trzy domy obok domu w którym mieszkał Louis. Louis dyszał.

Nie miał pojęcia, że Harry mieszkał tak blisko niego. Czekał, aż Harry zniknie za drzwiami i poszedł do domu. Rzucił torbę w kąt, próbując po cichu wejść po schodach, gdy głos jego matki zatrzymał go.

- Louise Williamie Tomlinsonie, czy mógłbyś być tak miły i podnieść swoją torbę?

Louis przewrócił oczami, odwrócił się chwycił torbę i poszedł na górę. Kiedy dotarł do swojego pokoju, rzucił torbę na łóżko i podszedł do klawiszy.

Muzyka zawsze go uspakajała. Usiadł na krześle i przeleciał palcami po klawiszach, powodując melodyjny dźwięk. Nie miał pojęcia co grał, po prostu hit losowych kluczy, ale bardzo podobał mu się wynik.

Uśmiechnął się, nagle poczuł wibrację w telefonie, który znajdował się w jego kieszeni. Westchnął i spojrzał w ekran, miał jedną wiadomość tekstową. Otworzył ją i przeczytał.

Od: Liam

Hej kolego, mamy u Zayna Game Day, może wpadniesz?

Louis uśmiechnął się, oderwanie się od tego, było idealną rzeczą. W jego głowie praktycznie zamieszkał Harry. Wcisną przycisk odpowiedzi i wysłała po prostu “Jasne”. Po czym wstał, chwycił swoją kurtkę i wyszedł z domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz