***********Przejrzałem się po raz ostatni w lustrze w garderobie wzdychając głęboko i starając się nie myśleć o tym, że za chwilę będę mieć możliwość przeprowadzenia wywiadu z Najseksowniejszym Mężczyzną Tego Roku, przy tym Najseksowniejszym Mężczyzną na Świecie i Mężczyzną o Ktorym Fantazjowałem Ubiegłej Nocy. Oprócz tych trzech tytułów facet, z którym miałem przeprowadzić wywiad był szalenie zabawny, charyzmatyczny i profesjonalny, a ja….. Ja byłem po prostu małym, nic nieznaczącym człowieczkiem, któremu zachciało się być dziennikarzem. Kiedy fryzjerka zabrała się za poprawianie mojej fryzury, wróciłem myślami do mojej porannej rozmowy z szefem, zastanawiając się jak to się do cholery stało, że zgodziłem się na ten przeklęty wywiad.
- Louis Tomlinson.
Och, no cóż szefie to dość niecodzienne powitanie - pomyślałem, wpatrując się w niego zdezorientowany. Wyraz jego twarzy był jak najbardziej poważny, kiedy wnikliwie mi się przypatrywał. Nie wskazał mi na miejsce naprzeciw siebie, nie uśmiechnął się, nawet nie miał jeszcze swojej kawy na biurku. Cholera ! Mój szef właśnie odkrył, że zamiast wczoraj pracować przeszukiwałem internet, by znaleźć zdjęcia Louisa Tomlinsona surfującego w Australii. Półnago. Odchrząknąłem nerwowo.
- Jeśli o to chodzi szefie, to…. - znów odchrząknąłem, starając się nie mrugać.
- Przeprowadzisz z nim wywiad.
- … bo chciałem wiedzieć, co….. CO ?! - spojrzałem na niego zdziwiony. O nie, John Collins tego by nie zrobił. Nie mógł powierzyć mi wywiadu z najseks…. najpopularniejszym aktorem ostatich kilku miesięcy, ktory w dodatku zgadzał się na rozmowę z dziennikarzami tak rzadko, że żaden nawet nie próbował się z nim skontaktować. No, chyba że pragnieniem tego akurat dziennikarza było to, by rozdeptać go jak robaka.
- Oczekuję od ciebie profesjonalizmu, Harry - powiedział poważnie, sztyletując mnie wzrokiem. Tak jakby przeszywające spojrzenia miało mi zakodować profesjonalizm.
- Jasne, ale…
- Żadnych sprośnych dowcipów, jasne?
- Tak, ale…
- I żebyś nie pomylił filmów, w których grał.
- Okej…
- Wywiad jest za trzy godziny…
Moje rozmyślania przerwało niemiłe szturchnięcie w moje ramię. Spojrzałem na osobę, która stała obok mnie. Zayn. Mój odwieczny rywal. Jego zjadliwy uśmiech potwierdzał tylko, że on też uważa ten wywiad za moją klęskę. Problem polegał na tym, że Collins zamierzał jednemu z nas dać autorski program. Jeśli chciałem, żeby wybrał mnie zamiast swojego ulubieńca, potrzebowałem bardzo, ale to bardzo profesjonalnego wywiadu. Tymczasem utknąłem z facetem, który na większość pytań od dziennikarzy odpowiadał monosylabami. I tylko w skrajnych przypadkach wzruszał ramionami, co wykazywało, że jest nadzwyczaj zainteresowany rozmową z danym dziennikarzem.
W związku z tym, kiedy w końcu usiadłem na przeciw rozpraszająco przystojnego Louisa Tomlinsona, od którego w tej chwili zależała moja kariera, wszystkie kartki z przygotowanymi pytaniami wyleciały mi z rąk. Uniósł w dość cyniczny sposób brew, wpatrując się w moje poczynania. Nie chciałem myśleć o tym, że żadne fotografie (a już na pewno te z deską surfingową na australijskim wybrzeżu) nie są w stanie oddać jego prawdziwego uroku.
Cholera, Harry. Nie możesz w tym momencie być gejem. Masz być dziennikarzem.
Kamera, start!
Wyprostowałem się na swoim siedzeniu i rzuciłem okiem na przygotowane wcześniej pytania.
Harry, czas na twój profesjonalny wywiad, dzięki któremu Zayn nie będzie miał z tobą żadnych szans.
- Więc…. pierwsze profesjonalne pytanie…. - podniosłem wzrok, uśmiechając się nieznacznie. Tomlinson siedział na swoim fotelu i z rozbawieniem wpatrywał się prosto w moje oczy, jakby rzucając mi wyzwanie. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Boże… - Zdejmiesz swoją koszulkę ?
to nie było profesjonalne.
Styles, ty mały, nieprofesjonalny durniu!
Spuściłem wzrok i starałem się uspokoić, ignorując to, że moje wnętrzności właśnie boleśnie się skręcały ze zdenerwowania. W myślach odliczałem do dziesięciu czekając na uderzenie. Och, w końcu to Louis Tomlinson, ten aktor, słynący ze swojego diwostwa. Zaraz albo wyjdzie, odmawiając dalszego wywiadu, ale dostanie takie słowotoku, że nie nadążę z analizą i interpretacją jego zamierzeń.
Ku mojemu zaskoczeniu żaden atak nie nastąpił. Zamiast tego do moich uszu dotarł złośliwy chichot. Podniosłem wzrok, a to, co zobaczyłem sprawiło, że w moim brzuchu obudziło się stado motyli. Był taki uroczy, kiedy się uśmiechał.
Nie myśl tak, nie myśl….
O Boże, ten niekulturalny skurwiel miał swoją miłą, rozchichotaną stronę infantylnej nastolatki!
- Myślę, że musisz poczekać… do premiery filmu - odpowiedział, puszczając do mnie oczko. I się uśmiechnął. w kącikach jego oczu uformowały się małe zmarszczki.
Motyle, Harry.
Motyle.
Muszą.
Zginąć.
- Naprawdę ? - zapytałem, lekko drżącym głosem. Potrząsnąłem głową, doprowadzając się do porządku. Musiałem uratować sytuację. - Bo już to kiedyś zrobiłeś - w twoich fantazjach z milion razy, Harry, a w filmie jakieś 12. Wedlug reżysera - w zwiastunie. Do “All the women”.
Tylko nie wspominaj o tym, że twoj komputer zawiesił się, kiedy po raz setny zatrzymałeś filmik, przewinąłeś do 36 sukundy i włączyłeś od nowa.
- Porozmawiajmy, w bardzo profesjonalny sposób …. - nie myśl o fotkach z Australii, nie myśl o…. - jesteś nadzwyczaj seksownym surferem
- Dziękuję.
- To przez ten film, czy …
Potrząsnąłem głową. NIE. Zdecydowanie nie musisz tego wiedzieć, Harry. Wiedza o tym, jak Louis Tomlinson wygląda bez koszulki wcale nie pomoże ci wykrzesać z siebie maksymalnej dawki profesjonalizmu.
- Yhm, z bardzo profesjonalnych pobudek…. chciałbym wiedzieć. Gdybyśmy mieli współpracować razem, myślisz, że miałoby to szansę ? - wcale nie chodzi ci tu o to, jak szybko wylądowalibyście w łóżku, Harry. To ta relacja, on zadufany w sobie aktor i dziennikarze, których nienawidzi. Ciekawi cię po prostu, jak to mogłoby wyglądać i czy…. Styles, weź się w garść. Szef kazał ci zadać to pytanie. Żadnych podtekstów.
- Myślę, że to byłaby miła odmiana, nie napotykać na damskie akcesoria w każdym możliwym kącie twojej garderoby. Chociaż wiesz, na planie było sześć aktorek i ja…..
Aha, Tomlinson, masz naprawdę seksowny głos. Tak, tak, mów dalej.
- ….egzystować w damskim towarzystwie.
Nie chciałem wiedzieć o tym, jak to jest pracować z sześcioma aktorkami na planie, tylko…. jak szybko wylądowalibyśmy w łóżku.
Potem było trochę lepiej, chociaż straciłem już całkowicie nadzieję na to, że uda mi się uratować ten wywiad lub że nagle wzbije się na wyżyny profesjonalizmu. Udało mi się nie zapytać go o to, z kim się spotyka, ani ile z sześciu aktorek udało mu się zaliczyć.A to dlatego że…. cóż, nie zapytałem go o nic.
- Więc zastanawiałem się, o co jeszcze mógłbym cię zapytać i wiesz… - nie wiem, co mi strzeliło do głowy, że to robię - pomyślałem… to Louis Tomlinson, Najseksowniejszy Facet według GQ! Mogę siedzieć tu z nim i przez resztę wywiadu nie powiedzieć nic, a jego fanki i tak będą usatysfakcjonowane. Zróbmy tak - powiedziałem szybko i przyjąłem pozę, która świadczyłaby o tym, że z zainteresowaniem słucham czegoś, czego on wcale nie mówił. Prawdę mówiąc miałem teraz okazję bezkarnie podziwiać jego osobę, modląc się o koniec wywiadu. Wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem i trochę z rozbawieniem aż w końcu podziękowałem za wywiad. Wyszedłem ze studia, zanim w głowie Louisa Tomlinsona uformowała się chociażby jedna obelga. Potrzebowałem papierosa.
Mógłbym powiedzieć o tym wywiadzie wszystko, oprócz tego że był profesjonalny. W najlepszym wypadku ta rozmowa będzie przerabiana na wykładach z dziennikarstwa pod nazwą “podstawowe błędy dziennikarzy”.
Doszczętnie przybity swoim brakiem profesjonalizmu wróciłem do biura. Już na wejściu wiedziałem, że coś jest nie tak. Zayn spoglądał na mnie zagadkowo. Nie rzucił też żadnej kąśliwej uwagi o smaku zwycięstwa.
Kiedy zająłem swoje miejsce dostrzegłem na swoim biurku elegancką kopertę opatrzoną moim imieniem. Miałem tylko nadzieję, że nie jest to wypowiedzenie. Drżącymi rękoma podniosłem ją, by dostrzec, że pod nią przyczepiona została kolorowa kartka z biurowego notesu.
Wracając do twojego pytania. Tak, zdejmę swoją koszulkę. Całe 12 razy ;) L.
W kopercie znajdowało się zaproszenie na premierę filmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz