******Nie wiem, czemu płaczę. Historia Zayna nie jest ani bardziej, ani mniej poruszająca niż każda inna historia na tych kasetach i osobiście się nią nie przejąłem. Może dlatego, że w przeciwieństwie do reszty historii, byłem na tyle blisko, by móc być zaangażowanym w nią ? Byłem na tej imprezie, prawie zostałem tam z Harrym.
Zostawiłem Zayna sam na sam z tą dziewczyną na początku imprezy. No. Tak jakby. Przyjechaliśmy jako grupa i razem poszliśmy po drinki. Liam ulotnił się prawie natychmiast, żeby poszukać Danielle, a Harry zniknął na górze. Niall przykleił się do mnie i do Zayna, zanim znalazł Karen i wtedy zostałem tylko z Zaynem.
Oboje dostaliśmy swoje drinki i powędrowaliśmy do grupki dziewcząt. Zayn chciał poflirtować, ja chciałem pogadać dopóki nie dowiem się, czy Eleanor zamierzała się tu pojawić, czy nie. Zayn podkreślał, że Eleanor nie miałaby nic przeciwko, bo mieliśmy małą przerwę od siebie. Zgodziłem się z zawahaniem, ale poszedłem z nim. Podrywał piękną brunetkę, podczas gdy ja rozmawiałem z jej dwiema przyjaciółkami, które dumnie oznajmiły mi, że są razem.
Chwilę później Zayn zasugerował, żebym sobie poszedł, co uczyniłem rzucając uwagę o zabezpieczeniu. Przyjaciółki tej dziewczyny też odeszły spoglądając na nią znacząco, co pewnie miało być ostrzeżeniem. Czuję się odpowiedzialny, zwłaszcza teraz, kiedy znam pełen wymiar szkód wyrządzonych tamtej nocy, celowo bądź nie.
Kaseta sama odskoczyła, a ja otarłem łzy. Harry wciąż miał więcej historii do opowiedzenia, a ja do wysłuchania. Pomysł wyrzucenia kaset znów przyszedł mi do głowy, ale natychmiast się go pozbyłem. Muszę wiedzieć gdzie jestem i co zrobiłem Harry’emu, ponieważ Zayn nie wiedział o tym, co było na jego kasecie, więc pewnie ja nie dojdę do tego, co jest z moją.
Wracamy do imprezy, panowie i panie. Ale nie przyzwyczajajcie się – będziemy wychodzić już za moment.
Po tym, jak ja i Zayn wymieniliśmy się spojrzeniami, zszedłem schodami na właściwą imprezę. I – tak, przyznaję – piłem, chociaż nie powinienem. Mam mocną głowę, tak przy okazji. Ale właśnie wtedy, nie chciałem, żeby tak było. Chciałem zapomnieć o tym, co widziałem i słyszałem.
Wszędzie, gdzie poszedłem, ludzie się śmiali albo tańczyli, a ja pragnąłem tylko i wyłącznie ciszy. Znalazłem swój kąt i załamałem się, rozlewając zawartość mojego kubka na podłodze i w jakiś sposób zatracając siebie.
I wtedy Numer Sześć mnie znalazł.
Witaj, Cher.
Chodź, Harry, odwiozę cię do domu – powiedziałaś, łapiąc moją rękę, żeby pomóc mi wstać.
Cher? Przypuszczam, że ma to sens, biorąc pod uwagę wszystko to, co stało się później.
Pamiętam, że ją tam widziałem, flirtującą z różnymi grupami. I patrząc na to, co zrobił jej były chłopak ? Pewnie szukała wymówki – jakiejkolwiek wymówki – żeby stamtąd wyjść.
Nie wiem, co Cię do tego pchnęło, żeby zatrzymać się przy mnie i zaoferować podwózkę do domu. Może widziałaś wystarczająco dużo złych rzeczy dziejących się na imprezach, rzeczy o których ludzie nie chcą rozmawiać. Może sama widziałaś Zayna – albo coś podobnego Ci się przytrafiło. A może ta dziewczyna była Twoją przyjaciółką i właśnie Ci o wszystkim powiedziała, chociaż skąd wiedziałaś, że byłem w to zamieszany to nie mam pojęcia.
Ale z byle jakiego powodu, chciałaś mi pomóc. I Bóg jeden wie, że przez ostatnie dwa lata nie zdarzało to się zbyt często.
Próbowałem Ci pomóc, Harry. Zrobiłbym więcej, ale nie wiedziałem, że coś było wtedy nie tak.
- Chodź, odwiozę Cię do domu - powtórzyłaś i tym razem, nie sprzeczałem się. Pomogłaś mi wstać, oplotłaś mnie ramieniem i uspokajałaś mnie ciepłem swojego ciała i tym, że byłaś kimś, kto pomaga mi dojść do siebie. Dałem wyprowadzić się na zewnątrz i wszedłem do Twojego samochodu, gdzie się rozkleiłem.
Nie wiedziałaś, czemu jestem taki zdenerwowany i pewnie nie wiedziałaś tego aż do dzisiaj. Więc. Teraz już wiesz, słyszałaś piątą kasetę. Wczołgałaś się na mnie i przytuliłaś mnie mocno, otaczając rękoma moją szyję i wplatając palce w moje włosy.
I też płakałaś, z jakiegoś powodu. Nie wiem, co Ci się stało wtedy, ale musiało być tak złe, jak to co przydarzyło się mi, bo płakałaś tak mocno, jak ja. Skończyło się na tym, że zacząłem mówić, próbowałem wytłumaczyć – Ty po prostu podciągnęłaś mój rękawek, dotknęłaś moich blizn, a potem mnie pocałowałaś.
Została porzucona. Mocno i publicznie przez jej byłego chłopaka, który zerwał z nią obściskując się z inną dziewczyną na oczach wszystkich.
Przyszła na werandę i siedziała ze mną przez chwilę w milczeniu. Oboje oglądaliśmy gwiazdy, a potem wróciła do środka.
Następne, co wiedzieliśmy… nagłówki gazet.
Nie romantyczny pocałunek, po prostu złączenie warg, taki pocałunek “jestem tutaj z Tobą”. To nie było zbyt wiele, ale było to komfortowe, jasne i proste. Nie kochamy się – nigdy się nie kochaliśmy. Ale kontakt z innym człowiekiem sprawił, że prawie poczułem się lepiej. Oboje mierzyliśmy się z problemami większymi od nas i chcieliśmy tylko wiedzieć, że ktoś jest przy nas.
- – Shh, jest w porządku – powiedziałaś, nucąc coś jakby kołysankę. Myślę, że mimowolnie też nuciłem.
Potem rozmawialiśmy przez nasze wspólne łzy. Twoje palce tańczyły wokół moich blizn, ściskając bąble. I pokazałaś mi Twoje własne, cienkie równoległe linie ukryte pod tatuażem i rozmazanym makijażem, który starłaś. Jakoś wtedy wyciągnęłaś pisak ze schowka i narysowałaś coś na moim ramieniu – znak pokoju i znak zapytania, który pasował do Twojego, chociaż mój nie był permanentny.
Może pamiętam, że widziałem to z werandy. Samochód, w sensie. Był samochód i para w samochodzie, ale nie wiedziałem, kto to był.
Ale Cher całująca Harry’ego ? To było dziwne, skoro oboje twierdzili, że nie są niczym więcej niż dobrymi przyjaciółmi. Może to było właśnie to – przyjacielski pocałunek.
Trzymałaś mnie dopóki nie przestałem płakać, a potem wspięłaś się przeze mnie na siedzenie kierowcy i ruszyłaś.
Padało, ogromna ulewa zasłaniała wszystko. Szyby zaparowały od środka, gdy mgła unosząca się z ciepłego chodnika uczyniła Londyn mglistym i zjawiskowym. Czułem się jak w kokonie, bezpieczny i zdrowy. Wiedziałem podświadomie, że dostanie mi się za zostawienie chłopaków na imprezie, ale w tamtym momencie byłem tak rozdarty, że dobrze było być w miejscu, które wydawało się bezpieczne.
Co do tej imprezy - wszystko układało się w całość, kiedy tamte wydarzenia wyszły na jaw. Nikt z nas nie wiedział, co się wydarzy.
Wracając do rzeczywistości, wstaję i podchodzę do ołtarza bocznego, gdzie znajduje się stół pełen świeczek. Wrzucam monetę do puszki i zapalam jedną, szepcząc modlitwy za coś, co już się wydarzyło.
Kieruję się do wyjścia.
Podjechaliśmy do Twojego mieszkania, bo stwierdziłaś, że potrzebuję zmiany. Zasugerowałem obcięcie włosów, a Ty zgodziłaś się entuzjastycznie. Wyczarowałaś elektryczną maszynkę – Twój tata, mówiłaś, przez przypadek wrzucił ją do kartonu, gdy się wyprowadzałaś – i prześcieradło, żeby moje włosy się wszędzie nie roznosiły. Potargałaś je i zaczęłaś strzyc.
To chyba nie był dobry pomysł – pijana dziewczyna blisko mojej głowy z ostrym narzędziem, ale byłem wstawiony na tyle, żeby się nie przejmować. Nie uważam, żebyś sobie źle poradziła z maszynką, tak w ogóle – moje włosy były teraz krótkie, wystarczająco długie by nimi machać, ale nie na tyle, żeby się kręciły. Wyglądałem jak ktoś całkiem inny i czułem się o wiele lżejszy.
Obcięcie Harry’ego było wielką zmianą i w zestawieniu z wszystkim innym, nic dziwnego, że nikt nie zauważył w tym nic złego.
Uderza mnie zimne powietrze, gdy wychodzę z kościoła. Słońce zachodzi, ale nie jest ciemno, jeszcze nie. Jest zmierzch, godzina kiedy Londyn zapada w sen. Wymijam parę z wózkiem dziecięcym i przypomina mi się historia Danielle.
Boże, wszyscy się nieodwracalnie zmieniliśmy, czyż nie ? Wszyscy z nas z tymi kasetami – nie możemy po prostu zapomnieć o tym, co usłyszeliśmy.
Wtedy, przyniosłaś butelkę jakiegoś trunku i po prostu piliśmy w łazience, z moimi lokami pomiędzy nami, rozmawiając. Przycięłaś swoje włosy parą nożyczek do paznokci, włosy opadły na prześcieradło pomiędzy nami.
Może z godzinę później zdałaś sobie sprawę jak późno już jest i zaproponowałaś, że odwieziesz mnie do domu. Przystałem na to, zważając, że Twoje mieszkanie było dobrą godzinę drogi samochodem od mojego – i Bóg jeden wie jak dużo czasu zabrałoby to na piechotę.
Chociaż wszystko, co dobre szybko się kończy.
O Boże, nie. Harry nie był. Nie mógł być. Gdzieś w moim umyśle połączyłem fakty. Wydedukowałem, co teraz nadejdzie.
Nie chce mi się wierzyć. Nie mogę w to uwierzyć.
Nie ma to jak wypadek samochodowy, żeby powrócić do rzeczywistości.
Krzyczałaś, ja chyba też. Siedzieliśmy tak przez minutę po wypadku, analizując, aż dotarło do nas, że oboje wciąż żyjemy i że to naprawdę się stało. Wyciągnęłaś telefon, ale zanim zadzwoniłaś, pomachałaś do mnie, wypychając mnie za drzwi.
Więc odszedłem.
Wszyscy wiedzą o wypadku samochodowym Cher Lloyd. Wszyscy wiedzą, że była troszkę zbyt pijana, żeby prowadzić i zderzyła się z latarnią uliczną. Nikt nie wie jednak, że w tym samochodzie siedziały dwie osoby. Albo że ta jedna… po prostu sobie poszła.
Policja nie miała pojęcia, czemu Cher była tak daleko od domu. Myślę, że Ci z nas, którzy wysłuchali nagrań, teraz wiedzą. Zabierała Harry’ego do domu.
Później powiedziałem chłopakom, że wziąłem taksówkę z jakąś dziewczyną i spędziłem z nią całą noc. Nic bardziej mylnego. Spacerowałem. Spacerowałem z trzy albo cztery godziny – czas nie grał roli w tym środowisku. Po prostu spacerowałem, przemierzając ulice, padał deszcz i moczył wszystko dookoła. Mój telefon padł, pewnie dlatego że wrzuciłem go do kałuży i zrobiło się zwarcie.
Wszyscy pamiętacie ulewę z tamtej nocy – kilka osób utknęło na tej domówce, bo ulice były podtopione. To ostatni raz, kiedy byłem szczerze szczęśliwy, w tak prosty sposób, anonimowy, krótko obcięty chłopak przemierzający londyńskie ulice.
To prawie przerażające myśleć o tym, jak ja i Harry oboje spacerowaliśmy tymi ulicami samotnie, skrywając tajemnice, chociaż jego były straszniejsze od moich. Jakby nie patrzeć, moje pochodziły z siedmiu kaset z nagraniami.
Ciężar mrożonej kawy wydawał się rozciągać mój płaszcz – wyciągnąłem butelkę i wyrzuciłem do śmieci.
Do domu wróciłem po wschodzie słońca.
Cher, maleńka, próbowałaś. Nam obojgu przytrafiło się coś, co sprawiło, że byliśmy dobrymi kompanami do wypłakania się. Chyba powinienem Ci podziękować, że nie powiedziałaś nikomu o tym, że byłem z Tobą – chociaż może po prostu zapomniałaś, że tam byłem w ogóle ? Jestem skłonny w to uwierzyć, chociaż musiałaś znaleźć moje włosy w łazience. Musiałaś wiedzieć. Musiałaś to pamiętać. I wciąż nic nie powiedziałaś. Tak wiele wydarzyło się tej nocy i nie sądzę, żebyś Ty albo nawet ja znał całą historię.
Kolejna zmarnowana szansa na naprawienie wszystkiego. Bo Cher, Ty wiedziałaś.
Kto teraz ? Ktoś, kto wszystko pogorszył.
Numerze Siedem, wiesz, kim jesteś..
Zastanawiasz się, kiedy przyjdzie na Ciebie kolej, nie ?
Koniec szóstego nagrania.
Spacerowałem.
To dziwne - wyobrażać sobie Harry’ego z krótkimi włosami, nawet jeśli takie miał w ostatnich dniach. Gdy o nim myślę, widzę go z niesfornymi lokami i zadziornym uśmiechem, chociaż pod koniec swojego życia był przyciszony, z krótkimi włosami - inny niż Harry, którego znałem tak długo.
Przewinąłem kasetę i głos Harry’ego zaczął od nowa opowiadać mi historię Zayna. Raz mi wystarczył – nie chciałem znów jej słuchać. Zatrzymałem walkmana i włożyłem do kieszeni. Przede mną była otwarta kawiarnia. Wszedłem do środka i zamówiłem kawę.
Dziewczyna przy ladzie nie rozpoznała mnie – myślę, że nie rozpoznałaby mnie nawet gdybym wyglądał dokładnie tak jak ja. Miała farbowane, czarne włosy, dużo kolczyków, tatuaży i blizn, zdecydowanie nie była kimś, kto wie dużo o boybandach.
- Zwykłą, czarną kawę, proszę – zdałem sobie sprawę, że jest to bardziej zamówienie Harry’ego niż moje.
- Normalna, czy bezkofeinowa ?
- Normalna – zapłaciłem posłusznie i otrzymałem moją kawę w jednorazowym kubku. W przeciwieństwie do Harry’ego nie umiem – i nie będę – pić czarnej kawy, więc dodałem trochę cukru i mleka.
- Ty jesteś Louis Tomlinson – odezwała się nagle dziewczyna, pojawiając się obok mnie, żeby napełnić dzbanek z mlekiem. Zaschło mi w gardle – naprawdę nie dam sobie teraz rady z fanką.
- Nie martw się, nie będę tutaj histeryzować; moja młodsza siostra ma 8 lat, kocha ciebie, a ja szczerze mówiąc mam dosyć słuchania na okrągło tych samych piosenek – uśmiechnęła się, a kolczyk w jej wardze błysnął. – Harry często tu przychodził. Fajny koleś, brakuje mi go. Lubił fiksować z dyktafonami i zabazgranymi zeszytami.
- Dyktafonami ? – zapytałem, z trudnością wydobywając z siebie głos. Mam nadzieję, że to nie idzie w tym kierunku, w którym myślę i że to nie ona ma te kasety.
- Tak – wskazała półkę przy oknie. – Właściciel lubi zachęcać do używania starszych mediów – wywróciła oczami, wzruszając ramionami. – Pożyczył te dyktafony, więc technika nie odchodzi w zapomnienie, czy coś takiego. Harry przesiadywał tu godzinami, słuchając różnych nagrań. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek nagrał własną taśmę. Jestem Janet, tak przy okazji.
Kolejny klient wszedł do środka i zakaszlał znacząco. Janet przewróciła oczami i postawiła napełniony dzbanek z mlekiem.
- Nie krępuj się, możesz przesłuchać kasety. Mamy otwarte jeszcze przez kilka godzin – miasto studenckie, wiesz ?
Pokiwałem głową i podszedłem do nagrywarek. Było ich pięć, w różnych rozmiarach, z pudełkami pełnymi kaset obok nich. Połowa kaset nie została oznaczona, a druga połowa miała nabazgrane inicjały i opisy. Największy dyktafon był niezgrabny i kwadratowy, połączony z przenośnym mikrofonem przez czarny, poszarpany kabel. Najmniejszy z łatwością zmieściłby się w dłoni – może tego właśnie Harry użył do nagrania tych kaset. Byłoby łatwo go zabrać i oddać po tym, jak skończył swoje nagrania.
Wybrałem losową kasetę i włożyłem do walkmana, żeby odsłuchać.
Do moich uszu doszedł damski głos, śpiewający kołysankę płaczącemu dziecku. Słuchałem, jak śpiewała, dopóki dziecko nie przestało kwilić i wybrałem kolejną kasetę.
Tym razem przysłuchiwałem się rozmowie, tutaj w kawiarni, między dwoma kumplami omawiającymi zadanie z rachunkowości i kolejny odcinek Doctor Who - gburowaty głos najwyraźniej nie przepadał za Dwunastką. Słuchałem z uwagą kilku kaset na różne tematy, zanim coś mnie zaskoczyło – głos Harry’ego, łagodniejszy i bardziej beztroski niż na moich nagraniach.
Cześć ! tu Harry Styles, nie wiem, czemu to nagrywam; ktoś to znajdzie i sprzeda na eBay’u albo coś. Ale chciałem powiedzieć komuś, zanim zostanie to ujawnione – wygraliśmy na Brits ! Nie powinniśmy o tym wiedzieć aż do gali, ale wujaszek Simon dowiedział się wcześniej i nam powiedział, żebyśmy mogli przygotować przemowę. Szalone, co ? Nie wierzę, że udało nam się dojść tak daleko …
Zamilkł i kaseta odskoczyła. Wyciągnąłem ją trzęsącymi rękoma. Było to bolesne przypomnienie, że nie przyszedłem tutaj, żeby słuchać przypadkowych osób. Przyszedłem tutaj, żeby wysłuchać Harry’ego.
Po momencie zawahania, włożyłem kasetę z nagraniem o Brits Awards do kieszeni, gdzie uderzyła o inne kasety. Odszukałem czwartą kasetę, oznaczoną ciemnoczerwonymi numerami 7 i 8. Wróciłem na swoje miejsce i zamknąłem oczy.
Wiele rzeczy stało się przez moje obcięcie. Ludzie nie byli pewni, jak na to zareagować. Plotki nie były aż tak negatywne, fani byli po prostu zaskoczeni – dlaczego miałbym obcinać moje charakterystyczne loki ?
Potrzebowałem zmiany, tak się tłumaczyłem. Miałem takie same włosy strasznie długo, a reszta chłopaków zmieniła fryzurę przynajmniej raz. Czemu ja nie ? Management przełknął to kłamstwo i wysłał mnie do profesjonalnego fryzjera, żeby poprawić cięcie i zmienić chaotyczne kosmyki w stylową fryzurę.
Nie dane mi było zobaczyć jego obciętych włosów, dopóki nie poszedł do fryzjera. To było dziwne – naprawdę dziwne – dla nas wszystkich widzieć Harry’ego z krótkimi włosami.
Janet pomachała do mnie, zaczynając czyścić ladę. Odmachałem nieobecnie, skupiając się na kasetach.
To nie jest obelga do Ciebie, Cher. Jesteś znakomita w wielu rzeczach, w niektórych dobra. Męski fryzjer z pewnością nie jest jedną z tych.
Najbardziej bezpośrednim efektem mojej nowej fryzury była sprzeczka z kimś, kogo uważałem za przyjaciela. Ale zanim powiem Ci, kim jest ta osoba, musisz zrozumieć naszą relację. Będziesz zdziwiony, jak wiele osób źle nas odbierało.
Czy kiedykolwiek znienawidziłeś kogoś od razu, bez żadnego wyraźnego powodu ? Miałeś kiedyś przyjaciela, który wszystko robił lepiej ? Takiego, z którym musisz się ciągle ścigać, żeby udowodnić, że jesteś lepszą osobą, lepszym sportowcem, lepszym piosenkarzem, tancerzem, przyjacielem, cokolwiek ? Musisz robić to lepiej niż on ?
Może Ty, Numerze Siedem, miałeś dobre intencje. Właściwie wiem, że tak było. Nigdy nie zraniłbyś świadomie nikogo. Taką masz naturę. Próbowałeś się nami opiekować – wszystkimi – najlepiej jak potrafiłeś, bo byliśmy tacy młodzi, tacy różni.
Wstęgi są splątane ze sobą – co krąży, zawsze wraca. I coś, co powiedziałeś – coś, co zawsze mówiłeś – pociągnęło mnie na dno. Nie wiem, czemu to powiedziałeś – może z zazdrości albo wściekłości, albo może zrobiłem coś źle i z jakiegoś powodu Ty mnie znienawidziłeś.
To głęboko skrywany sekret One Direction. Liam Payne nienawidzi Harry’ego Stylesa. Tak, to wszystko prawda. Też Cię nienawidzę, Liam. Ale to nie usprawiedliwia naszego postępowania. Liam, nigdy nie wiedziałem do końca, czemu mnie znienawidziłeś. Czy dlatego, że odniosłem sukces, a Ty nie ? Czy dlatego, że ludzie widzieli mnie jako leadera, a nie Ciebie ?
To nie może być prawda. Liam nie nienawidził Harry’ego. Liam nigdy by się nie przyznał, ale martwił się o Harry’ego przez cały czas i zawsze, zaraz po mnie, sprawdzał, czy on się wysypia i czy nie spóźni się na umówione spotkanie.
Cokolwiek to było, wszedłeś mi w drogę, żeby utrudnić mi życie. Gdziekolwiek bym nie zawalił – pomylił tekst albo potknął się na scenie – Ty byłeś tam, żeby na mnie nakrzyczeć, poprawić moje błędy, powiedzieć jaki jestem głupi. Szczerze, naprawdę sądziłeś, że to mi pomoże ?
Liam, wiesz, co naprawdę robiłeś ?
Para wchodzi do środka; zamawiają; wychodzą.
Kiedy wróciłem do domu po wypadku Cher, była prawie dziesiąta. Nie, żeby można było odczuć, że już jest tak późno ze względu na ciemne, burzowe chmury zatrzymujące światło słoneczne. Ale wróciłem do domu o dziesiątej, a Ty czekałeś na mnie, stojąc w drzwiach z ręcznikiem i kubkiem gorącej herbaty – gotowy by dać mi wykład.
- Louis jest u mnie – powiedziałeś naburmuszony. – Co się do cholery stało z twoją głową ?
Wzruszyłem ramionami, wpychając Cię do kuchni. Ułożyłeś ręcznik na moich ramionach, gdy przechodziłem.
- Obciąłem włosy – odpowiedziałem krótko.
Obserwowałeś, jak zabieram się za robienie śniadania – płatki owsiane i tost, nic prostszego. Moja głowa zaczynała boleśnie pulsować. Odczuwałem pierwsze skutki przeholowania, jednego z tych okropnych kaców, który masz przez to, że nie spałeś i po prostu przeholowujesz.
Skrzywiłem się ze współczucia, biorąc łyk kawy, wymywający smak, który pojawił się w moich ustach na myśl o przeholowaniu.
Wymyśliliśmy tę nazwę razem po imprezie, po której nie spaliśmy i mieliśmy rano sesję zdjęciową. Harry zrobił tosty i płatki na śniadanie i od tego czasu był to nasz typowy lek na kaca; tosty, płatki i sok pomarańczowy.
Zauważyłeś moje drgnięcie, gdy włączyłeś światło i poszedłeś po paracetamol do łazienki. Wzdychając, dałeś mi dwie tabletki i usiadłeś na blacie.
- Co się z tobą dzieje, Harry ?– zapytałeś, kiedy woda od płatków zaczęła wrzeć – Zachowujesz się dziwacznie.
Powiedziałem Ci, że wszystko jest w porządku.
Rzuciłeś mi spojrzenie, jedno z tych ‘wiem, że kłamiesz, ale tym razem ci się udało’ i rozpocząłeś swój wykład.
Wszyscy wysłuchiwaliśmy od Liama. Tytuł Daddy Direction nie był tylko na pokaz – Liam naprawdę nam matkował, Harry’emu trochę bardziej niż innym. Ale były to dobrze przemyślane wykłady ze szczerą chęcią robione po to, żeby upewnić się, że wszystko z nami dobrze.
Lecz Harry miał rację; wykłady Liama mogły się powtarzać, a po nocy którą Harry właśnie przeżył ? Jestem pewny, że ten wykład był ostatnią rzeczą, której potrzebował.
Szczerze, wyłączyłem się. Tyle razy już wysłuchiwałem od Ciebie przez te cztery lata, co się znaliśmy, że to wszystko brzmiało tak samo. Nie byłem w nastroju, żeby Cię słuchać, więc nie słuchałem.
Zwymyślałeś mi przez dobre dziesięć minut o odpowiedzialności, o zespole, o nas wszystkich. Mówiłeś o moich włosach i moim zachowaniu, jak brałem wszystko za pewnik, co jeśli zachoruję i wszyscy będą mieli kłopoty przez to, kilka spraw, które już znałem.
Ale potem wciągnąłeś w to moją reputację.
Może myślałeś, że pomagasz – opiekujesz się mną, jak nikt inny. Nie wiem. Nigdy się nie dowiem. Ale to była jeszcze jedna rzecz, której nie potrzebowałem, żeby mnie bardziej przybić.
Wtedy zaatakowałem. Powiedziałem, żebyś się odpierdolił i poszedł ze swoimi mądrościami tam gdzie słońce nie dociera.
A Ty odpowiedziałeś na mój atak – szczerze wydzierając się na mnie. Wykrzyczałeś oszczerstwa i obelgi i w końcu, jak już skończyłeś, rzuciłeś mi krótkie spojrzenie i powiedziałeś ostatnią rzecz przed swoim wyjściem.
“Jesteś jebanym puszczalskim, Styles. Czemu jesteś leaderem, nie mam pojęcia.”
Moje palce zacisnęły się na krześle.
Drzwi kawiarni otworzyły się wtedy, zwiastując kolejnego klienta.
Jenna, nie miałaś pojęcia jak te niewinne plotki, które rozniosłaś po Holmes Chapel na mnie wpłyną, lata później. Ale wpłynęły.
Liam. Chciałeś dobrze. Przynajmniej mam taką nadzieję. Nigdy przedtem nie powiedziałeś…
Ręka znalazła się na moim ramieniu, tak samo jak Nialla wcześniej.
- Lou… w porządku ?– Liam zapytał łagodnie. Wstałem i uderzyłem go tak mocno, jak potrafiłem. Walkman, kasety i książka Keatsa upadły na podłogę. Liam zwinął się, przykładając ręce do swojej twarzy.
- Dobra, zasłużyłem na to – powiedział, pocierając miejsce, które miało kontakt z moją pięścią. Ominąłem oczy i nos, ale dałem mu porządny cios w policzek. Ręka mnie bolała; potrząsnąłem nią, sycząc. Oczy Liama zwęziły się, kiedy ją złapał, badając moje knykcie i przegub.
- Z twoją ręką w porządku – odparł w końcu. – Ale wysłuchaj mnie, proszę.
Rozluźniłem się, wypuszczając powietrze i spoglądając na niego obojętnie.
- Masz dobre wytłumaczenie ?
Liam wzruszył ramionami.
- Może, nie wiem. Janet, w porządku.
Janet patrzyła podejrzliwie, ale odwróciła się, wracając do czyszczenia lady.
- Nie wiem – powiedział bezradnie, znów wzruszając ramionami. – Myślałem, że pomagam.
- Puszczalski ?
Skrzywił się.
- Straciłem nad sobą panowanie. Nie powinienem. Ale wtedy nikt z nas nie wiedział, bo nie mieliśmy wszystkich elementów układanki. Próbowałem mu pomóc – upewnić się, że nie zagubił się. Nie wiedziałem, że już był zagubiony. Nie miałem pojęcia, że tak bardzo go to zrani – Liam wyglądał na o wiele starszego i okropnie zmęczonego. Przymknął oczy, jeżdżąc dłonią po swoim policzku. – Schrzaniłem to po mistrzowsku. Wszyscy zawaliliśmy. Ale w sumie, ja najbardziej.
- Jak mnie znalazłeś ? – zapytałem, zamiast oskarżać go o to, o co chciałem. Niecierpliwię się z kasetami – prawdopodobnie też pogorszyłem stan Harry’ego, nawet o tym nie wiedząc.
- Niall do mnie napisał. Zgadywałem, że teraz będziesz tu w pobliżu. Nikt nie powinien zostawać sam z tymi kasetami. Ty przede wszystkim – jego spojrzenie padło na książkę Keatsa na podłodze. - Mogę ją pożyczyć ? Posiedzę z tobą, jak będziesz słuchał. Właśnie skończyłeś moją kasetę, tak ?
- Prawie. Jeszcze trochę zostało – podniósł książkę i odwrócił się, by usiąść z drugiej strony lokalu. – Liam ? Dlaczego to robisz ?
Liam nie odpowiedział od razu, zamiast tego przewracał książkę w dłoniach.
– Zawaliłem z Harrym. Nie pozwolę reszcie się rozsypać.
Wstałem, zabierając mój kubek z kawą.
- Przejdźmy się.
Liam wyciągnął pęk kluczy.
- Albo możemy pojechać ? Tylko … najpierw skończ kasetę. Potem pojedziemy tam, gdzie zechcesz.
Usiadłem znowu, cofając trochę – kaseta grała przez cały czas, gdy rozmawiałem z Liamem.
— dobrze. Przynajmniej mam taką nadzieję. Nigdy przedtem nie powiedziałeś nic, co mogłoby mnie zranić, celowo. Byłeś zmęczony i chciałeś, żeby Twoi przyjaciele byli znów tacy, jak na początku, gdy żaden z nas nie miał problemów. Miałeś pełne ręce roboty tej nocy – Karen zerwała z Niallem, dziwaczne zachowanie Zayna po jego chwilowym zniknięciu, Louis był pewnie zalany w trupa, moje zniknięcie i powrót z krótkimi włosami, Twoje zbliżające się zaręczyny, nowa trasa, burza … Byłeś wyczerpany; chciałeś tylko naprawić wszystko to, co mogłeś kontrolować.
Lecz próbowałeś naprawić nie to, co trzeba, przywołując złe lekarstwo na złe rany. Myślałeś, że się za bardzo rozpraszam, kiedy ja po prostu straciłem siebie.
Po Twoim wyjściu, osunąłem się po podłodze , narożnik szafki wbijał się w moje plecy. W połowie płakałem, w połowie się śmiałem, czkając, więc pewnie wyglądałem żałośnie, smarkając i w ogóle. Piec wydał syczący dźwięk, gdy płatki się przegotowały i przypaliły.
Nie wiem, czemu to pamiętam. Przypalone płatki, w sensie. Wstałem, żeby posprzątać i wtedy powstrzymałem łzy.
Kolejna rzecz, której nie umiałem zrobić dobrze.
Koniec siódmego nagrania.
Nagranie skończyło się niespodziewanie. Siedziałem przez chwilę, rozmyślając nad wszystkim tym, co powiedział Harry, aż w końcu zdjąłem słuchawki i podszedłem do Liama, który zamówił kawę i czekał cierpliwie przy drzwiach. Otoczył mnie ramieniem i poprowadził do swojego samochodu, machając do Janet przy wyjściu. Usadził mnie z przodu, a mi przypomniała się kaseta Cher. Jednak Liam mnie nie przytulił, po prostu ze mną był.
- Kolejne nagranie nie jest łatwe – ostrzegł mnie, odpalając samochód. – Chyba gorsze od mojego.
Nie włączyłem jeszcze kolejnego nagrania.
- Jak mnie znalazłeś ? – zapytałem ponownie.
Liam ostrożnie wyjechał z parkingu i skierował się do centrum.
- Mówiłem już, Niall do mnie napisał.
- Dlaczego ?
- Zmierzyłem się z Niallem po wysłuchaniu tych nagrań. Ja nie poszedłem włóczyć się po Londynie, tak przy okazji – uśmiechnął się głupkowato. – Zgubiłem mapę. Ale rozmawiałem z Niallem i powiedział mi, jak myślę to samo, co tobie.
- Że chce zwrócić się o pomoc ?
- To i trochę więcej. – Liam płynie wjechał samochodem w lukę w korku, zajmując właściwy pas. – Napisał do mnie może z dwie godziny temu, że masz kasety, więc postanowiłem cię poszukać. Łut szczęścia, że mi się udało. Czekałem trochę na cmentarzu, ale musieliśmy się wyminąć. Ostatecznie ktoś z kościoła powiedział mi, że koleś pasujący do twojego wyglądu tędy przechodził. Więc to po prostu szczęście, że cię znalazłem, serio.
- Znalazłeś kasetę Harry’ego ?
Liam spojrzał na mnie obojętnie.
- Jaką kasetę ?
- Tą, którą zostawił w kawiarni. O Brit Awards.
Liam potrząsnął głową.
- Nie, myślę, że wszyscy szli tam tylko po to, żeby wysłuchać nagrania – spojrzał znacząco na żółtego walkmana, leżącego niewinnie na pulpicie pomiędzy nami. – Powinieneś posłuchać następnej historii.
Powoli założyłem słuchawki i włączyłem nagranie, obserwując przy tym twarz Liama.
Niewiele można ukryć, gdy jest się sławnym. Najintymniejsze szczegóły stają się powszechną informacją, kiedy ciągle znajdujesz się w świetle reflektorów – zupełnie obcy ludzie wiedzą o Tobie wszystko, od ulubionego jedzenia przez to, co wkładasz do herbaty, gdzie chodziłeś do szkoły, kończąc na tym ile sióstr i braci masz i kiedy oni obchodzą urodziny. Codziennie czynności, jak wyjście z domu po mleko, są fotografowane i opisywane w gazetach.
To wszystko jest w zestawie, naprawdę – cena, jaką musisz płacić za robienie tego, co kochasz. Nie przeszkadzało mi aż tak bardzo to, że ludzie są nami zainteresowani. Bardziej dręczyły mnie plotki.
Lampy uliczne świecą się – nie zauważyłem, będąc w kawiarni, że słonce już zaszło.
Skoro ta kaseta jest o plotkach, to jest to kolejna kaseta nie o mnie. Zostało jeszcze tylko 5 kaset – jak daleko się znalazłem ?
Plotki mają moc rujnowania kariery, zwłaszcza takiej jak moja. Reputacja może przyciągać albo odstraszać publiczność – jeśli dobrze rozegrasz karty, możesz obrócić skandal w korzystny manewr marketingowy.
Problem w tym, że złe plotki dotykają nas w tym zawodzie osobiście, wypłukują naszą moralność i ranią wszystkich. Często pochodzą od bliskich nam osób. Kiedy tak się dzieje, Management jest strasznie wściekły – chcą wiedzieć skąd to pochodzi, żeby tamta osoba zamilkła zanim zniszczy naszą karierę.
Dlatego Delta Source było takim problemem.
Prychnąłem, słysząc Harry’ego używającego tego konkretnego określenia, które Zayn wymyślił, kiedy umieraliśmy z nudów w tour busie. Management nie wiedział, że tak to nazywamy. Liam spojrzał na mnie ze zrozumieniem, jakby go olśniło – oczywiście, że nie pamiętał szczegółów nagrania.
- Delta Source ? – zapytał, skręcając płynnie. Pokiwałem głową; Liam uśmiechnął się zagadkowo. – Nie mogę uwierzyć, że użył tego na tej kasecie.
Kto w takim razie był Delta Source, skoro Liam twierdził, że mnie to wkurzy ?
Dla tych z was, którzy nie znają się z naszym zarządem, Delta Source to nazwa wewnętrznego źródła, które rozprowadza informacje, piosenki, plotki i tym podobne. Jeśli wydaje Ci się, że ta nazwa jest kiepska, to masz rację. Obwiniaj Zayna – on to wymyślił po tym, jak spędził przesadnie za dużo czasu ze swoją sekretną kochanką – powieścią science-fiction. Management w rzeczywistości nie używał tego terminu – był bardziej nasz, grupowy. Oni woleli nazywać to ‘Kablem’, co zawsze kojarzyło mi się wyłącznie z niechlujnym elektrykiem.
Delta Source był nieustannym zmartwieniem naszego zarządu. Wyciekały piosenki, zdjęcia, filmy z wywiadów, wszystko, co dostało się w niepowołane ręce. Nie było żadnego schematu w przeciekach – żadnej wskazówki, kto mógł to być. Było prawie 20 osób podejrzanych.
Więc gdy dowiedziałem się kto to był, powinienem komuś powiedzieć, co ?
Cóż. Nie. To nie było takie proste. Chciałbym, żeby było.
Ściągnąłem słuchawki.
- Co on ma na myśli, mówiąc, że to nie było takie proste ? Mógł po prostu komuś powiedzieć.
Liam spojrzał na mnie ze współczuciem, którego nie zrozumiałem.
- Musisz tego przesłuchać. - Otworzyłem usta, żeby znów coś powiedzieć, ale rzucił mi zbolałe spojrzenie. – Proszę, po prostu posłuchaj.
Delta Source był kimś, komu wszyscy ufaliśmy bezwarunkowo – kimś, kogo nikt z nas nie podejrzewał. Lubiłem ją w miarę – istotnie, byliśmy często trzeźwymi kumplami na imprezach, kiedy to na nas przypadała rola kierowcy. Spotykała się z jednym z moich przyjaciół, jednym z najlepszych przyjaciół.
Dzień po imprezie, poszedłem na spacer. Mijałem kawiarnię i co zobaczyłem w środku?
Nie cofaj się teraz, ale to była moja przyjaciółka z imprezy. Pamiętasz tę dziewczynę, z którą byłem; inny wyznaczony kierowca ?
Podświadomie wiedziałem, kto to musiał być, ale nie chciałem w to wierzyć. Nie mogę w to uwierzyć.
To nie może być ona.
To musi być ktoś z imprezy, ktoś kto tam był. To musi być ktoś inny.
Zobaczyłem ją siedzącą tam ze znanym dziennikarzem z tabloidów, przekazującą mu coś, co wyglądało jak USB. Reporter dał jej kopertę, uścisnął ją i wyszedł, wpadając na mnie w progu. Spojrzał dwukrotnie na moją twarz i tylko pokręcił głową, gdy zobaczył moje włosy – jedyna dobra rzecz wynikająca ze zmiany fryzury.
Dziewczyna schowała kopertę do swojej torebki i uszykowała się do wyjścia, ale zderzyła się ze mną za drzwiami. Gdy zobaczyła, że to ja – zbladła.
Tak mi przykro, Louis.
Tą dziewczyną była Eleanor Calder.
Słowa uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Eleanor. Jego głos był cichy i zmęczony, wyrzucił z siebie te słowa tak, jakby naprawdę nie chciał powiedzieć tego na głos.
Eleanor była kablem. Eleanor była osobą, która wpędzała nas w kłopoty. Eleanor zrobiła Harry’emu coś, przez co mu się pogorszyło.
To było niemożliwe. Nie chciałem, żeby było możliwe.
Liam skręcił w lewo, przyglądając mi się ze zmartwieniem.
Eleanor, nie jestem pewny, co skłoniło Cię do zostania kablem. Wiem, że Ci płacili, ale czy to jedyny powód ? Robiłaś to dla dreszczyku emocji? Lubię wyobrażać sobie, że nie byłaś taką dziewczyną, którą podniecało roznoszenie przykrych plotek o jej chłopaku i jego przyjaciołach, ale naprawdę nie wiem.
Rozmowa, jaką odbyliśmy po wpadnięciu na siebie w kawiarni, niczego nie wyjaśniała. Pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi, a Ty groziłaś, że zranisz więcej osób, nie tylko mnie.
Dlaczego miałabyś to zrobić, Eleanor?
Przywitałem się z Tobą radośnie, złapałem za ramię i pociągnąłem z powrotem do lokalu. Popchnąłem Cię na siedzenie – przeraziłem Cię na śmierć, ale się nie przeciwstawiłaś. Poszłaś ze mną, bo nie wiedziałaś, ile widziałem i co mam na Ciebie. Więc usiadłaś. Spojrzałem na Ciebie, na twojej twarzy dostrzegłem tysiące emocji, kiedy intensywnie myślałaś nad tym, jak z tego wybrnąć.
Zacisnąłem palce na ramieniu – nie chcę tego słuchać. Nie chcę.
Zapytałem, z kim rozmawiałaś, a Ty odparłaś, że ze starym kumplem z liceum. Zapytałem, dlaczego wzięłaś od niego pieniądze.
Wtedy zrobiło się ciekawie. Zbladłaś jeszcze bardziej i zaznaczyłaś, że to nie moja sprawa.
Wycofałem się, wzruszając ramionami, mówiąc: ‘Zastanawiałem się tylko, czemu byłaś na kawie z innym facetem. Nie wiem, czy Louis byłby z tego powodu zadowolony’.
Powiedziałaś, że się nie ośmielę. I wtedy zaczęłaś mi grozić.
Powiedziałaś mi, że wiesz o moich bliznach i bulimii Nialla. Mówiłaś, że wiesz, że Zayn wciąż pali, a Louis jest obsesyjnym kłamcą; krótka lista kilku spraw, które niebezpiecznie byłoby ujawniać. Dla jasności, dokładnie dwie rzeczy na tej liście były prawdą – i mogę powiedzieć, że naprawdę nie wiedziałaś o żadnej.
Zgadywałaś – ale Twoje przypuszczenia rzutowały na mnie i Nialla, dowodząc, że nasze sekrety wypłynęły na powierzchnię, czekając aż je ktoś zauważy.
Skrzywiłem się. Mój żołądek skręcił się nieprzyjemnie i zacisnąłem powieki.
Wszyscy to przegapiliśmy. Jak Eleanor mogła zgadnąć, kiedy reszta z nas nie miała bladego pojęcia ?
Powiedziałem Ci, że wiem, że to Ty jesteś kablem i jeśli management kiedykolwiek pozna ten mały, smakowity kąsek informacji, siedzisz po uszy z prawnikami z naszej wytwórni.
Sytuacja bez wyjścia.
Gapiłaś się na mnie i zasugerowałaś wymianę: Ty przestajesz rozpowszechniać informacje – nawet fałszywe informacje – a ja nie ujawnię Cię przed menadżerem. Zgodziłem się - dobiliśmy targu.
Wtedy Ty poszłaś swoją drogą, a ja swoją. Nie rozmyślałem nad tym potem.
Dwa dni później, Louis wrócił do domu, wyglądając na zdenerwowanego. Gdy zapytałem, co się stało, powiedział mi, że zerwałaś z nim.
Przełknąłem, słysząc ponownie moje imię. Jeśli to – co zrobiła Eleanor – umieściło ją tak daleko na tych kasetach, gdzie ja jestem ? Jak wiele krzywdy wyrządziłem Harry’emu, nie zdając sobie z tego sprawy ?
Zgaduję, że spotykałaś się z nim, bo mógł dać Ci informacje na sprzedaż, albo coś w ten deseń. Ale wracając do początku, musiałaś go lubić, prawda ? Tak sobie wmówiłem, bo nie chciałem czuć się odpowiedzialny za zakończenie związku, w który mój najlepszy przyjaciel i współlokator tak się zaangażował – ostatnia odrobina normalności, która go opuściła.
Ale to nie był zdrowy związek – wykorzystywałaś go. Więc nawet jeśli on był szczęśliwy, Ty nie byłaś. I zawsze miało to się skończyć tym, że złamiesz mu serce.
Jak się wytłumaczyłaś, Eleanor? Co powiedziałaś mu, kiedy zakończyłaś to po czterech latach razem ? Wiem, że nie powiedziałaś mu, że jesteś Delta Source, bo spojrzał obojętnie, gdy go zapytałem, czy coś o tym wie.
Powiedziała mi, że się oddaliliśmy od siebie i chce ruszyć naprzód. I że od jakiegoś czasu spotyka się z kimś innym.
To było to.
Zapiekły mnie oczy. Nie z powodu słonych łez, ale dlatego że nie zamknąłem ich jeszcze, odkąd dowiedziałem się, co zrobiła Eleanor.
Każdy skrawek mojego mózgu krzyczał, bym zdjął słuchawki i zaprzeczył wszystkiemu, ale nie mogłem tego zrobić. Nie mogłem się do tego zabrać – nie z Liamem siedzącym mniej niż metr ode mnie i obserwującym mnie ze zmartwieniem.
- Lou ? Wszystko dobrze ?
Potrząsnąłem przecząco głową.
- A będzie dobrze ?
Wzruszyłem ramionami.
- Nie … Nie wiem. Daj mi … Daj mi skończyć.
Liam pokiwał głową.
Była jeszcze jedna plotka, która ukazała się po Twoim zerwaniu z Louisem. Nie wiem, czy to Ty, czy ktoś inny – ale ktoś rozpowszechnił plotkę, że powodem waszego zerwania było to, że Louis Cię zdradził … ze mną.
Olałem to, bo takie plotki były dość powszechne, to mógł być ktoś inny. Ale ja szczerze wierzę, że to byłaś Ty, pozwalając by ostatni rozdzierający pocisk wystrzelił, zanim opuścisz nasze życie na zawsze.
Byłaś moją przyjaciółką, Eleanor. Może to błąd umieszczać Cię na tej liście, bo tutaj, masz trzynaście kaset z materiałem dla tabloidów do sprzedania. Trzynaście nagrań wartościowych tajemnic i skandali, na które ślinią się wszystkie redakcje.
Trzynaście kaset wartych skandalu, idealnej amunicji na zranienie Twojego byłego chłopaka i jego przyjaciół.
- Niedobrze mi – wykrztusiłem. Liam zatrzymał samochód na poboczu; otworzyłem drzwi, potykając się o krawężnik.
Nie wymiotowałem, ale czułem się bliski tego.
Rozglądając się, zauważyłem, że dojechaliśmy na osiedle. Było ciemno, światło pochodziło tylko z ulicznych latarni.
Ale pamiętaj: Ty też jesteś na tych nagraniach. Sprzedasz resztę i ludzie zaczną się zastanawiać … co stało się z ósmą kasetą ? I jest też ktoś, kto ujawni Twoją kasetę, jeśli to się stanie.
Może oni Ci wybaczą, skoro są tu osoby, które zrobiły gorsze rzeczy. Mimo wszystko … dopiero zaczynamy, czyż nie ?
Koniec ósmego nagrania.
Tym razem, naprawdę się rozpłakałem, szloch porządnie wstrząsnął moimi ramionami. Mój żołądek wciąż skręcał się nieprzyjemnie i chciało mi się wymiotować, ale nie było tam nic oprócz kawy i milkshake’a z wcześniej. Liam spojrzał na mnie z zaciekawieniem.
- Lou… kiedy ostatni raz jadłeś ?
Wzruszyłem bezradnie ramionami.
- Lunch ? Wcześniej piłem milkshake’a.
- Musisz jeść, Lou. Nie możesz słuchać tego o pustym żołądku – Liam złapał mnie za przegub i pomógł mi wstać. – Dalej, wstawaj – pomógł mi usiąść w samochodzie i rzucił mi ciastko. – Nigdzie nie pojedziemy, dopóki tego nie zjesz.
Obserwował jak przełykam wszystko, potem pokiwał głową i włączył silnik. Zjedzenie tego ciastka uważałem za zły pomysł, ale poczułem się dzięki temu lepiej.
- Czy kolejna kaseta jest zła ?
Ręka Liama zacisnęła się na kierownicy.
- Tak. Bardzo zła. Gorsza niż Eleanor ? Nie wiem. Nie jestem Tobą, więc nie wiem – zatrzymał się na światłach. – Mogę zobaczyć Twoją mapę ? Jedziemy w pewne miejsce i muszę sprawdzić adres.
Wyciągnąłem mapę z kieszeni i podałem mu. Podziękował mi i otworzył ją; założyłem słuchawki, wzdychając.
Kieruj się w kwadrat F-12. Po drodze opowiem Ci historię.
Jak zapobiec gwałtom i molestowaniu seksualnemu ?
Mój żołądek znów się zwinął. Skuliłem się, podciągając nogi pod brodę; oparłem czoło o kolana.
Kolejna kaseta, która nie jest moja… kolejna historia, której nie chcę znać.
Moje drogie, słuchające mnie, panie, pewnie macie całą listę rzeczy – nie nosić krótkich spódniczek, nie chodzić na imprezy w pojedynkę, nie bać się wykrzyczeć ‘gwałt’, nosić gaz pieprzowy ze sobą. Moja siostra uczęszczała na zajęcia z samoobrony, gdy miałem 15 lat – dziesięć wieczornych spotkań o tym, jak chronić siebie i unikać gwałtu.
Ale my, mężczyźni ? Nikt nas nigdy nie nauczył, jak to robić. Nie umiem przywołać żadnego przykładu z mojego życia, gdy ktoś powiedział mi jak unikać molestowania seksualnego. Nauczyli mnie jak chronić innych i przypominali, by nie używać swojej siły, by zranić kogoś. Ale ochronić siebie ?
Przestaje mówić.
Ciche westchnienie dociera do moich uszu. Delikatny stały szum, nic więcej.
O czym myślał ?Czy w tamtym momencie jego oczy były zamknięte ? Czy płakał ? Czy jego palec był na przycisku stopu, oczekując na siłę, by go nacisnąć ? Jego dziewięć kaset … mógł się w końcu przełamać ? Co zrobił ?
Nie mogę go zobaczyć. Mogę tylko zgadywać.
Nigdy.
Jego głos stał się ostry. Prawie drży.
Znam ten ton. To ten, którego używa – używał – kiedy był zły, ale próbował to znieść i nie stracić panowania nad sobą.
Może gdyby ktoś tym się zajął, byłoby inaczej.
Hannah Asher… stajesz się nerwowa.
Hannah Asher? Nasza przedstawicielka PR-u ?
Nie. Nie mógł. Nie mógł zamieszać w to zarządu. Management nie może wiedzieć o rzeczach na tych kasetach.
Lecz skoro mam te kasety… już to zrobił.
Tak, pani Asher. Ta kaseta jest o Tobie. Jeśli uważasz, że jestem niemądry – jeśli uważasz, że jestem małym, głupiutkim chłopcem, który czuje ucisk w spodniach niemal przez cały czas, biorąc wszystko zbyt poważnie, nikt nie zmusza Cię, żebyś tego słuchała. Pewnie, że kładę na Ciebie presję z tym drugim zestawem kaset, ale kogo obchodzi czy świat wie, co Ty o mnie myślisz ?
W domach, które mijamy, rodziny kończą właśnie kolację i szykują się do snu. Wszystko jest dla nich normalne. Robi się to zabawne, jak bardzo moje życie i mój świat się zmienił – a jak mało zmieniło się dla innych. To nie do końca zaskakujące, że kiedy się śmieje, Liam zaczyna się martwić.
- Lou ? Dobrze się czujesz ?
Macham do niego, próbując wyjaśnić.
- Wszystko jest normalne dla innych… a my siedzimy tutaj z samobójczymi nagraniami Harry’ego.
Mogę wymienić całą listę osób, które to obchodzi. Mogę wymienić listę osób, które przejęłyby się, gdyby te kasety zostały ujawnione. Zapamiętaj, że jest osiem osób, które już znają tę historię. I cały świat się dowie, jeśli tego nie prześlesz dalej. Wtedy Twoja kariera naprawdę się skończy… . bo nikt o zdrowych zmysłach nie zaufa komuś, kto napadł na klienta.
Ponieważ … Ty właśnie to zrobiłaś.
Ciastko opadło nieprzyjemnie w moim żołądku. Liam zauważył wyraz mojej twarzy.
- Jeśli chcesz, żebym się zatrzymał, to mogę.
- Nie, jedź dalej.
To zaczęło się na poważnie rok temu, kiedy pani Asher zaczęła z nami pracować. Byłaś po trzydziestce i bardzo dobra w tym, co robiłaś. Dlatego nasz zarząd Cię przyjął – mogłaś podważyć każdą plotkę, a z tak popularnym boybandem, były one na porządku dziennym.
Ale czy naprawdę sądziłaś, że te plotki dają Ci pozwolenie na robienie tego, co robiłaś ?
Nie zgwałciła mnie, nie martw się. Ale była bardzo blisko.
Owinąłem mocniej moje kolana, przygryzając wargę.
Oprócz Twojego talentu do kierowania zespołem, miałaś też coś do mnie. Ignorowałem Twoje flirciarskie spojrzenia, ale potem zaczęłaś powoli naruszać moją przestrzeń. Pewnego dnia, kiedy miałem sam wywiad, zatrzymałaś mnie przed resztą chłopaków. Naruszyłaś moją przestrzeń osobistą i pocałowałaś mnie. Odepchnąłem Cię. Złapałaś mnie za tyłek. Nie klepnęłaś go, jak chłopcy mieli w zwyczaju. Złapałaś i ścisnęłaś, a potem powiedziałaś, że ‘tak się tylko wygłupiasz’.
Zamieńmy się na moment rolami. Ty jesteś młodą, piękną gwiazdą i ja, starszy menadżer robię z Tobą to, co Ty zrobiłaś ze mną; wyleciałbym z pracy tak szybko, że nawet nie miałbym szansy zareagować. Ale ponieważ Ty byłaś kobietą, a ja mężczyzną, to nie działało na tych samych zasadach.
Zaczynam rozumieć. Dostrzegam, co Harry miał na myśli. I to na nowo otwiera dziurę w moim żołądku.
Pani Asher była zawsze miła i uprzejma do nas. Ciężko było wyobrazić sobie ją, inicjującą taką sytuację… uwierzyć, że krzywdziła Harry’ego w ten sposób. Jeszcze trudniej było uświadomić sobie, że to wszystko działo się pod naszymi nosami i nic nie zauważyliśmy. Albo nie powstrzymaliśmy.
Więc dlaczego tego nie zgłosiłem ?
Coż, z dwóch powodów. Po pierwsze, nigdy tego nie udokumentowałem. Kto by mi uwierzył ? Moja reputacja mnie wyprzedzała. Mogłaś po prostu powiedzieć, że to był mój pomysł, oboje dostalibyśmy reprymendę i nic złego by się nie stało. Po drugie, nie wiedziałem jak sobie z tym poradzić. I zanim to rozpracowałem, było już za późno.
Znałaś moją reputację. Dlatego uderzyłaś do mnie, nie do reszty chłopaków. Wierzyłaś w plotkę z Caroline – Eleanor, dzięki za to, tak w ogóle – i wierzyłaś w każdą kolejną plotkę. Wierzyłaś, że przystanę na Twoją propozycję i zaangażuję się w romans z Tobą.
Światła za nami błysnęły; Liam zjechał na bok i zatrzymał się.
Za pierwszym razem po prostu Cię odepchnąłem. Za drugim razem powiedziałem Ci niedwuznacznie, że nie czuję się z tym dobrze.
Dlaczego się nie wycofałaś ?
Ktoś zapukał w szybę; Liam otworzył okno i rozmawiał z nim.
Odmówiłem Ci, a Ty odebrałaś to jako wyzwanie. Wciąż łapałaś mnie za tyłek i pytałaś. Kiedy Cię spławiałem, mówiłaś, że żartujesz, a ja biorę wszystko zbyt poważnie.
Nie żartowałem, pani Asher. Prosiłem, żebyś przestała. I nie zrobiłaś tego. To było to.
- Coś nie tak z twoim przyjacielem ?
- Uderzył się dosyć mocno w głowę, kiedy robiliśmy zapasy u naszego kumpla – Liam wyjaśnił. – Zabieram go do domu.
- Dobrze. Jedź ostrożnie w takim razie.
Wybadałem, jaka kara grozi za napastowanie mnie. Dziesięć lat w więzieniu, pani Asher. W sumie, chciałem przedstawić Ci tę informację zanim coś jeszcze się wydarzy.
Listy od fanów.
Liam włączył się z powrotem do ruchu.
Zacząłem dostrzegać pewien schemat. Gdy byłem z resztą chłopaków, nie potrafiłaś się zachować.
Kiedy siedziałem obok Nialla, rzucałaś mi prowokujące spojrzenia, ale wycofywałaś się. Kiedy siedziałem obok Liama, nie pokusiłaś się nawet o to. Więc, podczas naszych cotygodniowych PR-owskich spotkań Liam stał się moim tymczasowo najlepszym przyjacielem. Więc musiałaś dotrzeć do mnie w inny sposób. I tu pojawiają się listy od fanów.
Spojrzałem na Liama zaskoczony – po kasecie Liama oczekiwałbym, że Harry będzie trzymał się z dala od niego. Ale zachowanie pani Asher było tak złe, że Harry chętnie spędzał czas blisko osoby, z którą nie czuł się całkiem dobrze; o czym świadczy jej zachowanie ?
I co to świadczy o nas, skoro nie dostrzegliśmy, że go krzywdzi ?
Listy od fanów są dla nas naprawdę ważne. To tak komunikujemy się i zyskujemy uznanie od wielbicieli. Skoro poświęcają czas na napisanie do nas listu, to znaczy że mogą dostrzec rzeczy, których my nie możemy. Dostajemy najuprzejmiejsze i najbardziej zachęcające listy pisane na papierze.
Uwielbiałem dostawać listy. To była najlepsza część mojego dnia, ktoś wyrażający swoją szczerą (i z reguły pozytywną) opinię. Takie frywolne podbudowanie własnego ego. Potrzebowałem kogoś, kto mi powie, że jestem zabawny i przystojny – potrzebowałem kogoś, kto mi powie, że nic złego się ze mną nie dzieje.
Więc kiedy zacząłem siadać obok Liama, Ty rozpoczęłaś nową taktykę. Zatrzymywałaś moje listy i przetrzymywałaś mnie po spotkaniu, i wtedy próbowałaś znowu. Więc przestałem czytać listy od fanów – zrzekając się tej małej zachęty, dzięki której funkcjonowałem– wszystko, byleby Ciebie unikać.
Samochód skręcił w lewo i moje ciało przechyliło się z tym manewrem – kiedy podniosłem głowę, zobaczyłem, że jesteśmy pięć przecznic od budynku, w którym zwykliśmy mieć nasze cotygodniowe spotkania.
Zamknąłem oczy – nie chciałem oglądać miejsca pamięci, który wiedziałem, że znajduje się przed budynkiem.
Nie wiem, czemu myślałaś, że jest to do przyjęcia, odbieranie mi moich listów. W tym czasie, byłem już na skraju i potrzebowałem tyle wsparcia od fanów, ile tylko mogłem otrzymać.
A Ty mi je odebrałaś. Zdecydowałaś, że na to nie zasługuję.
Kiedy przetrzymywanie listów od fanów nie podziałało, przestałaś przekazywać mi rozmowy telefoniczne. To było w porządku – niewielu próbowało skontaktować się ze mną przez Ciebie.
Jednak kiedy Ty, całkiem celowo, nie powiedziałaś mi, że moja siostra miała wypadek ? To pchnęło mnie jeszcze bliżej krawędzi. Dla tych, którzy nie wiedzą: moja siostra i ja jesteśmy bardzo blisko. Piszemy do siebie, dzwonimy, i jeśli dzieje się coś niedobrego, jesteśmy pierwsi, by sprawdzić czy wszystko w porządku.
A ja nie wiedziałem. Moja siostra prawie zginęła, a Ty mi nie powiedziałaś. To kolejne obciążenie: oszustwa opiekuna.
Samochód zatrzymuje się, ale Liam nie podejmuje rozmowy. Moja głowa wciąż jest opuszczona, a oczy zamknięte.
Cała ta historia ? To znów kręci się wokół Jenny. Wszystko cofa nas do pierwszej plotki, którą Jenna rozpuściła o mnie. Pewnie, Eleanor też pomogła, ale nic, co Pani zrobiła, pani Asher, nigdy by się nie wydarzyło, gdyby Jenna nie wypuściła pierwszej plotki.
To nie jest żadne usprawiedliwienie pańskiego zachowania, pani Asher. Ale to była Twoja wymówka, żeby zachowywać się tak w stosunku do mnie.
Pani Asher, nie wyśle pani tych kaset do Numeru Dziesiątego. On już je miał. Wyślij je do Jedenastki – znajdziesz właściwy adres w liście, który powinnaś otrzymać dwa tygodnie przed usłyszeniem tych kaset. Jeśli nie, poszukaj jej. Masz na nią namiary. Możesz ją znaleźć.
I miłego pobytu w piekle, pani Asher. Może nawet się tam zobaczymy.
Koniec dziewiątego nagrania.
Kiedy otwieram oczy, pierwszą rzeczą którą zauważam jest miejsce pamięci zrobione dla Harry’ego. Kwiaty i zdjęcia są oświetlone przez żółtą latarnię. Nagle uderza we mnie, jak wszystko jest teraz inne… Harry naprawdę odszedł.
- Nie tęskniłem za nim aż do teraz – w końcu jestem w stanie powiedzieć, mój głos jest ochrypły. – W sensie, tęskniłem… ale nie naprawdę.
Liam spogląda na mnie nagle pytająco.
- Jakby wyjechał na wakacje ?
Skinąłem głową.
- Dokładnie. A teraz… jego nie ma. Naprawdę już go nie ma.
Koniec dziewiątego nagrania.
Wysiadłem z samochodu i podszedłem do miejsca pamięci. Kwiaty zaczynały więdnąć a tusz na fotografiach blaknąć. Uklękłem i podniosłem srebrną bransoletkę, którą ktoś zostawił przy wypalonej świeczce.
Mieliśmy uroczystość upamiętniającą. Zebraliśmy się wszyscy i pożegnaliśmy z nim, a każdy z nas był zbyt zszokowany, by płakać. Fani płakali, ale nasza czwórka, która spędziła z nim ostatnie cztery lata, widując go każdego dnia, nie mogła.
Rodzina Harry’ego miała jego ciało. Nie zaprosili nas na pogrzeb, ale to było zrozumiałe. Był ich jedynym synem, a popełnił samobójstwo przez to, jak żyliśmy i kim byliśmy. Żyłby gdyby nas nie było – więc nie poszliśmy.
Jego śmierć wydaje się bardziej intensywna, kiedy jedynymi rzeczami jakie po nim zostały są wyblakłe fotografie i więdnące kwiaty w świetle latarni ulicznych na opuszczonej drodze.
Otarłem łzy i przełączyłem kasetę.
Czasem, obietnice składa się po to, by ich nie dotrzymać. Czasem występuje ciężar, z którym nie potrafimy sobie poradzić samotnie – a czasem, w naszych żyłach płyną trucizny, z których musimy się wykrwawić.
Ci z was, którzy nigdy się nie cięli – przyjmuję, że większość z was albo nawet wszyscy – nie macie pojęcia jakie wyzwalające może być przyłożenie żyletki do skóry, czując jak wszystko w waszym świecie zacieśnia się do jednego przecięcia, sączącego krew.
Przegryzłem wargę na tyle mocno, by pojawiła się krew, docierając do moich ust z metalicznym posmakiem. Oblizałem wargi, powstrzymując ciecz przed ściekaniem i posmakowałem też własnych łez.
Nie powinienem nigdy zaczynać od nowa. Ale z tymi wszystkim sprawami, które kumulowały się wokół mnie? Potrzebowałem czegoś i pocięcie się było doskonałym rozwiązaniem. Wiem, że wielu z was jest oburzonych moim samookaleczaniem. Ale to jest najprostszy sposób, żeby poradzić sobie ze wszystkim, kiedy coś powoduje ból a nie ktoś.
Było prościej wybrać to jako mój sposób ucieczki. I zawsze było prościej i lepiej dla mnie, odciągnąć się samemu od własnych problemów poprzez samookaleczanie się niż przez kogoś w pobliżu.
Chciałbym, żeby już to z siebie wyrzucił. Zawsze byłem dla niego i pomógłbym mu, gdybym wiedział. Chociaż problem polegał na tym, że niczego nie zauważyłem.
Liam przyszedł usiąść ze mną po turecku na chodniku.
- Jak długo do mojej?
Liam nie odpowiedział.
Numer Dziesięć. Niall.
Mówiłem Ci, że jeszcze powrócisz na tych kasetach. Wiesz dlaczego tutaj jesteś. Zawsze wiedziałeś, dlaczego tu będziesz. Pewnie myślałeś, że jesteś tutaj z tego powodu już przy pierwszym nagraniu. W jakiś sposób to, co zrobiłeś było drugą zdradą. Zraniło mnie bardziej za drugim razem niż za pierwszym – twoja tajemnica ciążyła mi, ale twoja wiedza wszystko pogarszała.
Znalazłeś mnie, gdy się ciąłem. Znalazłeś mnie w łazience w tour busie z żyletką w dłoni i krwią ściekającą do umywalki. Znalazłeś mnie balansującego na krawędzi i przez jedną, krótką chwilę dotykałeś moich ran. Szkoda, że to nie trwało długo.
Tnij, tnij, kochanie.
Co on chce przez to powiedzieć?
Usłyszałeś, jak płaczę i popchnąłeś otwarte drzwi. Znalazłeś mnie kulącego się w kącie i usiadłeś przy mnie, dezynfekując moje rany i opatrując je. Skonfiskowałeś moją żyletkę i powiedziałeś, żebym już nigdy więcej tego nie robił.
Zarzekałeś się, że jeśli przyłapiesz mnie na tym jeszcze raz, to pójdziesz do zarządu, pieprzyć twoją własną tajemnicę. Niall, nie miałeś pojęcia – jedyne, czego chciałem, to żeby ktoś na mnie doniósł, żeby ktoś zabrał moje problemy ode mnie, żeby ktoś inny się nimi zajął. Nie mogłem sam tego zrobić – nie mogłem nawet przyznać się przed sobą, że mam problemy.
Myślę, że właśnie dlatego cię pocałowałem.
Niall i Harry…się całowali?
Mrugnąłem, próbując to przetworzyć. Nie wiem dlaczego to tak bardzo zabolało – Harry nie jest mój. Nigdy nie był mój. I po tym wszystkim z pewnością nigdy nie będzie. Jestem cholernie pewny, że nie czuję się dobrze z tą wiadomością.
Byłeś wtedy też zagubiony, tocząc nierówną walkę ze swoją własną chorobą. Oboje byliśmy zniszczeni od środka i oboje tak rozpaczliwie zgubieni, że musieliśmy być łodzią ratunkową dla siebie nawzajem.
Okazało się, że zniszczony nie uratuje uszkodzonego.
Czułem twoje żebra, gdy moje zabandażowane ręce objęły Cię w pasie. Twoje palce były spowite moją krwią. I zatraciliśmy się w sobie.
Zamknąłem oczy. Boli mnie samo myślenie o tym. Nie chcę tego.
Gdy się obudziłem, nie było cię obok. Na śniadaniu nic co powiedziałeś, nic co robiłeś, nie wskazywało na to, że zamierzasz do tego wracać. Ale wiedziałem, że tam byłeś - zrobiłem Ci malinkę na szyi, a moje ręce były zabandażowane w taki sposób, którego nie mógłbym zrobić sam.
Wtedy podjąłem decyzję. Zamierzałem to wszystko zakończyć.
Powieszenie było zbyt niechlujne. Nie mogłem w łatwy sposób zdobyć pistoletu. Wypadek samochodowy zostałby opisany jako błąd. Więc zdecydowałem.
Tabletki.
Tego właśnie użył – opakowanie antydepresantów i dwa opakowania środków nasennych.
Właśnie dotarło to do mnie. Nie będzie mnie tutaj… jutro. Jutro, nie będzie Harry’ego Stylesa. Jutro będzie mój ostatni dzień. Ja będę wiedział… a ty nie. Zastanawiam się, czy ty dostrzeżesz jakąś zmianę we mnie.
Jaka była ostatnia rzecz, którą do mnie powiedziałeś? Pamiętasz ostatnią rzecz, o której ja ci powiedziałem? Mogła wydawać się zwyczajna, ale uwierz mi… to było celowe. Ostatnią rzecz jaką wam powiem, będzie ostatnią rzeczą którą powiem z określonego powodu.
“Baw się dobrze, Lou. Zaczekam aż wrócisz” – to były ostatnie słowa, które do mnie powiedział.
Myślę, że to teraz bardziej boli. Przynajmniej wcześniej mogłem udawać, że to była nagła decyzja. Teraz wiem że to było przemyślane. I to boli bardziej niż wszystko, co kiedykolwiek usłyszałem.
Jak to zrobię, jak już popełnię samobójstwo, nie mam pojęcia, gdzie wyląduję. Nie w niebie, to na pewno. Nie wiem, czy w ogóle wierzę w życie po życiu.
Raczej podoba mi się pomysł z reinkarnacją. Nowa szansa, nowe życie. Chciałbym tak. Chciałbym mieć szansę na inne życie, w innym ciele. Szansę, by zrobić wszystko dobrze – nie jako ja, nie w ten sam sposób. Ale szansę, by stać się kimś, kto potrafi przetrwać.
Mam nadzieję, że tam poszedł, odrodził się w innym życiu.
Obróciłem bransoletkę i dostrzegłem, że ma coś wygrawerowane.
"Nikt nie umiera na ziemi, dopóki wspomnienie o nim żyje w sercach tych, którzy zostają.”
Zapiąłem ją na nadgarstku, gdzie spoczywała pomiędzy ręcznie robionymi bransoletkami od fanów, które nosiłem odkąd staliśmy się zespołem.
Część mnie ma nadzieję, że nie ma nic. Tylko niekończąca się ciemność. Mogę zaakceptować dobrą, długą drzemkę właśnie teraz. Iść spać i nigdy się nie obudzić - brzmi idealnie. W mojej głowie jest tyle głosów, że cisza – nawet wiekuista cisza – byłaby cudowna.
Jednak jeżeli skończę w piekle, będę zadowolony. Wszystko będzie lepsze od tej beznadziejności. Wszystko będzie lepsze od wiedzy, że nikt się nie przejmuje. Każde życie będzie lepsze od tego.
Koniec dziesiątego nagrania.
Jest pewna ilość łez, którą możesz wypłakać, a potem ich już po prostu brakuje i ja w końcu znalazłem się natym miejscu.
Kobieta w stroju służbowym wybiegła z budynku, jej włosy wychodziły z niesfornego koka. Nie spojrzała na nas – ani na miejsce pamięci. To Hannah Asher – blada i zmęczona. Teraz jak o tym pomyślę, wygląda tak od ostatnich czterech lub pięciu dni; pewnie od czasu, gdy dostała te kasety. Jakby czekała na swój upadek.
Kto jeszcze jest na tych kasetach i jak źle może się to skończyć?
Liam zauważył bransoletkę i przewrócił ją, żeby odczytać napis. To nie była damska bransoletka, ale też nie do końca męska. Prychnął, czytając.
- Szkoda tylko, że on nie zostawił nam żadnych miłych wspomnień - powiedział Liam cierpko – Zostawił tylko te, które bolą.
- Zraniliśmy go. Bardzo mocno.
Liam spojrzał na panią Asher, wkładającą klucze do zamka przy samochodzie.
- Najwyraźniej Zayn wrzucił kamień przez jej okno – powiedział bezbarwnie. Zamknął oczy i przekręcił głowę, jego skóra stała się żółta w świetle ulicy – Dowiedziałem się, jak dostałem kasety. Został ze mną, a Niall został z nim. Teraz ja jestem z tobą. To zabawne, jak nasza przyjaźń się umocniła przez sekrety, które Harry myślał, że nas rozdzielą.
Nie potrafiłem mu na to odpowiedzieć, ale wiedziałem, co miał na myśli.
- Co nas nie zabije, to nas wzmocni. – mruknąłem. Liam podniósł głowę, żeby spojrzeć na mnie zanim wstał. Zrobiłem to samo. – Gdzie teraz idziemy?
- Dwadzieścia minut stąd jest apartamentowiec – przygryzł wargę. – Trudna kaseta.
Zaśmiałem się ironicznie.
- A reszta nie jest?
Niespodziewanie Liam obdarzył mnie szerokim uśmiechem.
- Tak, myślę, że masz rację.
Nie słuchałem nagrań w czasie jazdy, dokądkolwiek jechaliśmy. Zamiast tego, ja i Liam rozmawialiśmy, dyskutując jak i dlaczego, co przegapiliśmy, a co zrobić mogliśmy. W pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać o tym, gdzie wszystko się zaczęło, wracając do czasów z X-Factor’a. Zatrzymaliśmy się na wprost wysokiego, kamiennego budynku. Liam wskazał na całodobowy McDonalds przecznicę dalej, naprzeciw hotelu.
- Idę po coś do jedzenia – powiedział. Wychodząc z samochodu zamarł na moment i obserwował mnie uważnie.
- Zostanę, posłucham kasety.
Liam pokiwał głową i zostawił mnie w samochodzie z żółtym walkmanem, tomem poezji i ostatnimi słowami mojego zmarłego przyjaciela.
Jeszcze tylko trzy. Nie rezygnuj ze mnie.
Przepraszam. Myślę, że dziwnie jest to powiedzieć. Bo czy nie to właśnie robię? Rezygnuję?
Tak. Wszystkie fakty wskazują na to. Bardziej niż wszystko inne ukazują. Mnie rezygnującego… z siebie. Nie ważne, co powiedziałem wcześniej, nie ważne z kim rozmawiałem, wszystko wraca do mnie, wszystko ma zakończenie we mnie. Dobra. We mnie i jeszcze jednej osobie. Ale jeszcze nie jego kolej, a kiedy ona nadejdzie… zrozumiesz o wiele więcej, niż mówię ci teraz.
Zamknąłem oczy, odchylając siedzenie do tyłu. Kim jest ta druga osoba? Mylę się, mając nadzieję, że to nie ja?
Zostały tylko trzy kasety, wliczając tę i po tym, co usłyszałem na tych kasetach, ta brzmi jakby mogła być w końcu moją.
A jeśli nie…kiedy się pojawię? Kiedy dowiem się, co zrobiłem?
Złe rzeczy przytrafiają się każdemu. Czasami dobre rzeczy stają się złymi. A kiedy coś takiego się dzieje, nic nie może cię uleczyć.
Co sprowadza mnie do mojego ostatniego weekendu. Weekendu po moim i Nialla…romansie, z braku lepszego określenia. Wspomnienia tej nocy wciąż przyprawiają mnie o mdłości.
Nie wszystkie moje wspomnienia są takie, zwróć na to uwagę.
Powinienem mieć nadzieję, że nie. Chciałbym myśleć, że pomiędzy nami, jako grupą były dobre wspomnienia, zanim wszystko naraz się zawaliło. Ale wiedząc jak te nagrania się kończą – śmiercią Harry’ego – staje się to mało prawdopodobne.
Niektóre wspomnienia są wyzwalające, inne przerażające. Są doświadczenia, które mogą nie wnosić nic poza bólem i inne, dzięki którym się uśmiechasz na samą myśl o nich. Niektóre wspomnienia dają Ci siłę do życia, a inne zaciągają cię na samo dno.
Przespanie się z Niallem bardzo mi pomogło. Nie robiliśmy nic poza całowaniem i obciąganiem sobie, ale dzięki temu stłumiłem swoje fizyczne napięcie. Nie chciałem jednak, żeby moja reputacja uczyniła mnie tym, kim rzeczywiście byłem. To było jak proszenie o więcej cierpienia, więcej bólu – nie wspominając o tym, że management zatrzasnął by mnie na śmierć. Nie musiałbym tego przynajmniej robić sam.
Przyznam, byłem ciekawy. Jedyne osoby, z którymi uprawiałem seks, były osobami, na których mi niezmiernie zależało, więc chciałem wiedzieć, czy przypadkowy seks był taki dobry, jak ludzie mówili, że był. Chciałem wiedzieć, czy był wart plotek i niegrzecznego wizerunku i wszystkiego złego, przez co przeszedłem.
W takim razie, to znaczy, że…
Otworzyłem buzię po tym, jak znów przygryzłem wargę, wysyłając posmak świeżej krwi do moich ust. Przekląłem, nachylając się w poszukiwaniu chusteczek, które Liam zwykle trzymał pod siedzeniem pasażera.
Chciałem tylko znów poczuć się dobrze.
Bycie pełnoletnią gwiazdą oznacza, że jesteś zapraszany na wiele ekskluzywnych imprez i do klubów. Na tej imprezie są inni sławni ludzie – albo przynajmniej ludzie, którzy mają wystarczająco kasy, żeby wbić do środka.
Na jednej z takich imprez wpadłem na Caroline Flack.
Boże, nie. To mogło skończyć się tylko w jeden sposób. Jeśli ktoś mógł jeszcze bardziej utrudnić Harry’emu życie, to była to Caroline.
Przełknąłem krew i przetarłem ranę, krzywiąc się, jak zapiekło. Wiedziałem już dokładnie, o którą imprezę chodziło Harry’emu.
Widzieliśmy Caroline tylko dwa razy ostatnio – raz półtora miesiąca temu, i raz na uroczystości upamiętniającej Harry’ego. O ile dobrze pamiętałem, nic nie wydarzyło się z Caroline na tym ostatnim spotkaniu. Byliśmy w tym samym klubie, nic więcej.
Plotkowano o nas od dłuższego czasu, ale te plotki zniknęły dwa lata temu, bo oboje im zaprzeczyliśmy. Nigdy nic między nami nie było – kolejną plotkę rozprowadziła Eleanor – i Management odpuścił, bo w tamtym czasie, każda reklama była dobra.
Caroline, byłem trochę zszokowany, widząc cię tam. Unikałaś imprez jak ognia, a biorąc jeszcze pod uwagę różnicę wieku i twój zawód, rzadko obracaliśmy się w tym samym towarzystwie.
Planowałem spotkanie przypadkowej dziewczyny, ale zobaczyć tam ciebie ? To była idealna okazja, żeby sprawdzić prawdziwość plotek – czy naprawdę byłaś najlepszą dupą, którą będę miał w życiu. Przekonajmy się, skoro do niczego nie doszło za pierwszym razem.
Pamiętam tę imprezę. Wszyscy się mocno nawaliliśmy i dobrze bawiliśmy. Liam nie pił, ale był bardziej wyluzowany niż zazwyczaj.
Podrywałem dziewczynę o imieniu Claire, Zayn miał jej numer od dziewczyny o imieniu Becky, z którą zaczął się spotykać zanim wszystko zamieniło się w piekło. Poszedł z nią na randkę w noc, w którą Harry popełnił samobójstwo.
Szczerze nie spodziewałem się tak szybkiego obrotu wydarzeń. Nie spodziewałem się, że będziesz mnie podrywać. Nie sądziłem, że złożysz mi propozycję. Nie spodziewałem się ciebie tam z tego samego powodu, z którego ja tam byłem: żerowanie na kimś, by zatracić siebie. Nie sądziłaś, że mnie tam znajdziesz. Ale to się stało i liczyłaś, że alkohol obniży twoje umiejętności rozumowania. Wiedziałaś, co robisz. Widziałaś dokładnie, czego chcesz i zamierzałaś to dostać.
Nie byłaś pijana ani nawet wstawiona.
Czego nie wiedziałaś to, że ja też nie. Pozornie brałem strzały ze wszystkimi, ale moje były z wodą. Były z wodą od jakiegoś czasu. Miałem nieszczęsny zwyczaj wyjawiania sekretów po pijaku, a nie chciałem, żeby ktokolwiek wiedział, co planuję. Nie o tym, co planuję na tamtą noc, ani nie o tym, co planuję robić przez kilka kolejnych dni.
Wszystko by to zrujnowało.
Wysiadłem z auta i podszedłem do kamiennej ściany apartamentowca, dotykając jej palcami. Była szorstka, teksturowana i zatopiona w ziemi.
Kiedy na siebie wpadliśmy, mogłem zobaczyć dokładnie, w którym momencie zadecydowałaś, że jestem twoim celem. Coś mignęło w twoich oczach i natychmiast przykleiłaś się do mnie, trzepocąc rzęsami i zniżając głos, więc byłem zmuszony do pochylenia się.
Podrywałaś mnie, a ja podrywałem ciebie. Używałem tego uroku, którego zawsze używałem, gdy się nawaliłem. Porwałaś mnie do tańca. Nie do takiego tańca, jak inne pary. Przycisnęłaś swoją miednicę do mojego biodra, a ja pozwoliłem ci na to. Wiliśmy się wokół siebie na tyle niegrzecznie, że Liam odciągnął mnie na chwilę i dał mi wykład o publicznym wizerunku – kolejny moment Daddy Direction, którego pewnie nie chciałem, nie potrzebowałem ani nie doceniałem – zanim zaciągnęłaś mnie z powrotem na parkiet.
Wtedy zaprosiłaś mnie do siebie..
Otwieram oczy i chciałbym siedzieć teraz na dachu. Nie chcę widzieć więcej ulic, przez które Harry przeszedł w noc imprezy. Nie chcę widzieć więcej miejsc, w których Harry stracił nadzieję.
Nie jestem głupi. Wiedziałem, co masz na myśl i zgodziłem się, by pójść. Twoje mieszkanie było dwie przecznice dalej, więc przespacerowaliśmy ten odcinek. Wymknęliśmy się przez zaplecze, więc nikt nawet nie wiedział, że nas nie ma.
Albo…nie wiedzieli, że mnie nie ma. Dowiesz się, o co chodzi za moment.
Miał rację. Nie wiedziałem, że wyszedł – musiało go nie być jedynie przez jakąś godzinę, maksymalnie.
Jak dotarliśmy do twojego mieszkania, obdarowałaś mnie niegrzecznym uśmiechem i przycisnęłaś do ściany, całując mocno. Pozwoliłem ci na to, chociaż nie oddałem tego pocałunku.
Musiałaś obwiniać za to moje pijaństwo , nie wiedząc, że byłem całkowicie trzeźwy, bo poszłaś dalej…
Pociągnęłaś mnie przez korytarz, do pokoju z łóżkiem nakrytym żółtą pościelą i pomarańczową kapą. I wtedy pchnęłaś mnie, wsysając się w moją szyję a twoje ręce ześlizgnęły się z przodu moich spodni. Badając gabaryty, jak zgaduję. Sprawdzając, czy naprawdę jestem puszczalski.
Uderzyłem pięścią o ścianę. Zdarłem sobie skórę na knykciach, a krew kapała, tworząc plamę na betonie.
Zacisnąłem szczękę, a ty powróciłaś do moich włosów, jakbyś oceniała moją reakcję. Próbowałem się zrelaksować. Wtedy twoje palce powróciły.
Nie, cała twoja ręka wróciła, a kiedy cię nie powstrzymałem, wsunęłaś ją pod moją koszulkę. Wyczuwając mięśnie na moim brzuchu, ostrożnie pomogłaś mi ją zdjąć, przeciągając swoja własną przez głowę i rzucając je obie na bok.
Pokierowałaś moją ręką na swój brzuch; rozłożyłaś moje palce tak, że jeden palec zanurzył się pod paskiem twoich spodni, a kciuk schował się pod twoim stanikiem. Zsunęłaś swoje spodnie, odpięłaś moje, znów mnie całując.
Caroline musiała wiedzieć, że coś jest nie tak. Musiała to zauważyć – ale nadal to robiła. I Harry po prostu… się jej oddał.
Ludzie przechodzą, zatrzymując się, by na mnie spojrzeć zanim pójdą swoją drogą. Przypuszczam, że moje zmęczone, zaczerwienione od płaczu oczy nie zachęcają do dłuższych spojrzeń, zwłaszcza że moja ręka i warga są obie zakrwawione.
Powinno sprawiać mi to przyjemność. Miało mi to sprawiać przyjemność. Ale zamiast tego… po prostu czułem się … źle. Nie czułem się dobrze bez emocji kryjących się za tym.
Dla jasności, nigdy nie powiedziałem jej, że ma przestać. Nigdy nie powiedziałem ‘nie’. Ale na pewno też nigdy nie powiedziałem ‘tak’. Nigdy jej nie odepchnąłem. Wszystko, co zrobiłem to odwrócenie głowy, zaciśnięcie zębów i powstrzymywanie łez. I ona to widziała. Powiedziała nawet, żebym wyluzował.
Trzasnąłem pięścią w ścianę po raz kolejny. Coś chrupnęło – i to nie była ściana. Przekląłem, bardziej agresywnie tym razem. Ścisnąłem moją pięść i podniosłem ją na wprost swojej twarzy. Przez moje załzawione oczy, obserwowałem ściekającą przez palce krew. Skóra była głęboko rozcięta w kilku miejscach, ale ręka nie wyglądała na złamaną.
- Wyluzuj, Harry – szeptałaś, pochylając się do przodu, twoje włosy łaskotały moją szyję i twarz. – Wszystko będzie dobrze.
Tak jakby ruchanie mogło rozwiązać wszystkie moje problemy.
Musiałaś widzieć, jak zaciskam szczękę. Musiałaś widzieć moje łzy. Czy takie reakcje cię podniecają, Caroline?
Caroline? Prawdopodobnie.
Ale potrzebowałem tego. Więc, tak po prostu, odpuściłem. Moje ramiona zwiotczały i pozwoliłem ci na wszystko, co chciałaś. Wiedziałem dokładnie, co robiłem.
Ty mnie dotykałaś … ale ja ciebie wykorzystywałem. Potrzebowałem cię, więc mogłem sobie całkowicie odpuścić siebie.
Ani razu nie uległem mojej reputacji. Ani razu nie pozwoliłem plotkom decydować o tym, jak mam się zachowywać i z kim będę się przyjaźnić. Ani razu … aż do teraz.
Dlatego gratuluję, Caroline. Jak to jest być tą, dla której uległem swojej reputacji? Nie, nie odpowiadaj. I tak nie usłyszę twojej odpowiedzi. Ale pozwól, że to najpierw powiem: nie ciągnęło mnie do ciebie, Caroline. Wcale. Właściwie, czuję do ciebie obrzydzenie.
Chłodna ręka złapała mnie za ramię, kiedy chciałem po raz kolejny uderzyć w ścianę. Odwróciłem się i zobaczyłem Liama, który troskliwie badał moje knykcie, tak jak wcześniej, kiedy uderzyłem jego.
Papierowa torba z jedzeniem z McDonalds leżała na ziemi pomiędzy naszymi nogami, zapomniana przez Liama powstrzymującego mnie przed kolejnym ciosem.
Opuścił mnie na chwilę i powrócił z apteczką – oczywiście, że Daddy Direction miał apteczkę z tyłu samochodu. Wylał wodę utlenioną na rozcięcie i owinął je mocno bandażem.
Jak już skończyłaś, pozbierałem moje ubrania, przykryłem cię kocem, poprawiłem włosy i wyszedłem.
Wróciłem do klubu, znalazłem resztę chłopaków i wróciłem do domu.
Noc się skończyła. Miałem dosyć.
Moja reputacja w końcu mnie dogoniła. W końcu byłem dokładnie tym, czym ludzie mówili, że byłem.
Koniec jedenastego nagrania.
Wyciągnąłem słuchawki, wyrywając je Liamowi z ręki. Podszedłem do śmietnika, chcąc wpakować cały zestaw i walkmana do śmieci. Liam mnie powstrzymał.
- Nie chcesz tego robić, Louis.
- Dlaczego, Liam? Czemu mam wciąż ich słuchać, skoro będzie jeszcze gorzej?
- Dobra – wzrok Liama jest poważny, smutny i szczery – Bo ty jesteś następny.
Powoli, wciąż obserwując wyraz twarzy Liama, włożyłem kasetę i wcisnąłem ‘play’.
Koniec jedynastego nagrania.
Zanim Harry zaczął mówić panowała krótka cisza, wypełniona szumem ze słuchawek i jego oddechem zgranym z moim. Kiedy przemówił, brzmiał na zmęczonego.
Romeo, Romeo. Czemuż Ty jesteś Romeo ?
Tak zaczęła się moja kaseta. Tak moja historia łączy się z historią Harry’ego.
Liam uważnie oglądał swoje buty.
Myślę, że to czyni mnie Julią. Ale wiem też, że moja historia nie jest jak Romeo i Julia – chociaż, jak ich, i jak mówiłem już wcześniej, moja nie jest historią miłosną. To jest opowieść o miłości, ale nie jest to historia miłosna. Tak długo nie dostrzegałeś miłosnej strony w moich nagraniach. A tutaj … tutaj właśnie zaczynają one być o miłości.
Nie rozumiem. Dlaczego moja kaseta jest tą o miłości ? Harry mnie nie kochał.
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie uważają, że Romeo i Julia są tacy romantyczni. Oboje umierają, bo nie potrafią się porozumieć – i mają po czternaście lat. Całe sześć lat mniej niż ja mam teraz. Co jest po prostu głupie. Wszyscy wiedzą, że młodzieńcze miłości nie trwają długo. Miłość ogólnie nie trwa długo – jak wiele razy byłem tego świadkiem ?
Jednak moja historia kończy się tak jak Romea i Julii… samobójstwem. Jak wielu z was wie, że to nie był pierwszy raz, kiedy próbowałem się zabić ?
Próbował się wcześniej zabić ?
Była jedna próba przed tymi nagraniami. Miałem szczęście, jak przypuszczam. Albo nieszczęście, jakby się nad tym zastanowić. Zanim nagrałem te kasety, miałem zwyczajny, stary list.
Planowałem popełnić samobójstwo trzynastego stycznia. Miałem dwa opakowania tabletek schowanych pod moim łóżkiem, napisany list i wszystko jasno zaplanowane. Nie miałbym kolejnej możliwości przez następne dwa tygodnie i przeraziłem się, że jeśli nie zrobię tego wtedy, nie zrobię nigdy.
O, Boże.
Pamiętam ten dzień. Nie miałem pojęcia, co planował wtedy zrobić.
Zamknąłem oczy i opuściłem głowę. Liam położył rękę na moim ramieniu, przypominając, że jest przy mnie. Strzepnąłem ją i podszedłem do ściany, żeby się o nią oprzeć.
Tak, więc trzynastego stycznia byłem gotowy. Zadzwoniłem do mojej mamy poprzedniej nocy, mówiąc jej, że ją kocham. Wyszedłem razem z chłopakami, żeby dobrze się zabawić.
Byłem gotowy, by odejść.
Ale ktoś powstrzymał mnie. Ktoś powstrzymał mnie tamtego dnia, ktoś nie dał mi szansy na spędzenie tego dnia w samotności.
To byłem ja. Byłem tam – powstrzymałem go ten jeden raz.
Dlaczego nie powstrzymałem go kolejnym razem ?
Ten ktoś nie miał pojęcia o tym, co robi; że ratuje moje życie na krótką chwilę. Ten ktoś pomógł mi zrozumieć jak wiele mam pozostawić za sobą. I jak bardzo muszę wyjaśnić. Wy wszyscy musicie wiedzieć o wszystkim, co się stało – bo w innym wypadku wciąż byście to robili, sprowadzając inne, biedne dusze na krawędź, zostawiając ich tam, by umarli.
Louis. Cholerny Louis Tomlinson.
Czym sobie na Ciebie zasłużyłem, Louis ?
Wszystkim. Jeśli już, to ja nie zasłużyłem na Ciebie, chociażby dlatego że Cię miałem i pozwoliłem Ci odejść.
Będąc szczerym, nigdy nie spojrzałem na niego, mówiąc sobie ‘Louis Tomlinson, on jest tym jedynym’. Nie był. Nie jest. Jednak jest dla mnie bardzo, bardzo ważny, więc muszę opowiedzieć mu tę historię.
Dlatego tutaj jesteś, Louis. Tego ostatniego dnia, obudziłeś mnie wcześniej. Byłem zdezorientowany i przerażony, że w jakiś sposób się dowiedziałeś– bo spośród wszystkich, którzy mogli wiedzieć, Ty byłeś tym, którego najbardziej bałem się opuścić – ale Ty tylko rzuciłeś mi bluzę i zażądałeś, żebyśmy wyszli właśnie w tej chwili.
Chciałem odzyskać przyjaciela. Nie myślałem tak naprawdę o tym, co robię, gdy to robiłem. Miałem lekkiego kaca po poprzedniej nocy – nocy, gdy poszliśmy na tę imprezę, na której Harry przespał się z Caroline Flack – i obudziłem go, podając moją bluzę.
Zamrugał śpiący i zdezorientowany – uśmiechnąłem się i pociągnąłem go do drzwi w spodniach od piżamy i mojej bluzie.
Słońce nawet jeszcze nie wstawało, ale Ty chciałeś, żebym zobaczył wschód na dachu naszego budynku. Nawet w Londynie było to piękne: czerwono-różowe i szare przedzierające się przez błękitne niebo. Złapałeś mnie za rękę, uśmiechnąłeś się i tam poszliśmy.
Wiedziałeś ? Nie sądzę. Byłeś po prostu Louisem i widziałeś, że jestem ostatnio przybity, więc chciałeś tylko, żebym się znów uśmiechał. I udało Ci się, tamtego dnia. Chciałeś, żebyśmy się razem zabawili, Ty i ja, ja i Ty. Byliśmy wszędzie, zachowując się jak turyści, zwiedzając, bo nigdy nie mieliśmy szansy tego zrobić – Tower of London, Pałac Buckingham, muzeum figur woskowych.
Przy figurach woskowych zatrzymaliśmy się przypadkowo i staliśmy bez ruchu na korytarzu – kilka dziewcząt przystawało, żeby zrobić sobie zdjęcie, nie zdając sobie sprawy, że byliśmy prawdziwym Louisem Tomlinsonem i Harrym Stylesem, a nie figurami woskowymi.
Jedna dziewczyna dotknęła włosów Harry’ego i prawie zemdlała, kiedy zrozumiała, że był on człowiekiem. Harry zwinął się ze śmiechu i dał jej autograf na przeprosiny.
Wydawał się wtedy taki szczęśliwy.
Ten dzień zakończył się idealnie.
Katharsis dla nas obu: Ty wreszcie skończyłeś z Eleanor, ja wreszcie skończyłem z życiem.
Odkrywaliśmy, Ty i ja. Prawie zapomniałem o tym, co planuję zrobić. Prawie, to kluczowe słowo. I na samym końcu, poszliśmy na dach, pokonując czterdzieści pięter, żeby obejrzeć zachód słońca.
Byłem zaskoczony, że od rana nikt nie zamknął jeszcze drzwi prowadzących na dach. Wciąż były otwarte i oprócz nas nie było tam nikogo.
Byłeś tam. Twoje ręka obejmowała moje ramię, moja głowa spoczywała na Twoim. Byłeś tam, dając mi życie przez kolejny dzień, pokazując mi dokładnie, czego mi brakuje. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Byłeś dokładnie tym, czego potrzebowałem..
Więc Cię pocałowałem.
Nie, ja pocałowałem Ciebie, Harry.
Słodki, powolny pocałunek. I co powiedziałeś kiedy przestaliśmy, żeby zaczerpnąć powietrza ? Uśmiechnąłeś się zadziornie, najpiękniej jak potrafiłeś i zapytałeś: ‘Co to miało być?’
Racja. Ty pocałowałeś mnie.
Na co ja odpowiedziałem ‘Idiota z Ciebie’. I całowaliśmy się jeszcze trochę.
Podejrzewam, że zastanawiasz się, dlaczego wciąż chcę zakończyć swoje życie, skoro ofiarowałeś mi idealny dzień. Podejrzewam, że jesteś na mnie wściekły, Louis, bo mogłeś mi pomóc.
Cóż, nie. Chciałbym… Chciałbym, żeby to było takie proste.
Louis, kiedy mnie pocałowałeś, czułem, że mógłbym z Tobą zacząć od nowa. Nowy początek, nowa miłość, nowe wszystko. Byłeś ze mną przez cztery lata, cztery lata przyjaźni wiecznie balansującej na krawędzi czegoś więcej. Cztery lata przyjaźni, zaufania i miejsca, które nazywaliśmy domem.
Smutny ton jego głosu zniknął, zamieniając się w coś w rodzaju zadumy i moja klatka piersiowa zacisnęła się z tym uczuciem. Jeśli czuł, że mógłby zacząć od nowa, dlaczego tego nie zrobił ?
Dlaczego mi nie powiedział ?
Chciałem Ci powiedzieć. Wszystko. I to bolało, bo niektóre rzeczy były zbyt przerażające. Coś, czego sam nawet nie rozumiałem. Jak mogłem powiedzieć komuś – nawet komuś, komu ufałem bezgranicznie – wszystko, o czym myślałem ?
Nie mogłem. Było za wcześniej. Albo może… było za późno.
Jego głos nie był już delikatny. Może chciał, żebym wysłuchał tych kaset i nie obwiniał siebie, ale jedyną rzeczą, którą słyszałem w jego głosie była gorycz.
I to zabolało mnie bardziej niż sekrety, o których mógł mi powiedzieć.
Nie mogłem pozwolić Ci upaść przez moje tajemnice albo od ciężaru, który nosiłem. Musiałeś wiedzieć, żeby wszystko mogło trzymać się kupy, ale zawsze byłeś taki beztroski, że nie mogłem być tym, który to zrujnuje. Nie mogłem stać obok i obserwować jak poznanie moich sekretów kładzie się cieniem na Twój nastrój… Jednak wciąż musiałem Ci powiedzieć.
Dlatego są te kasety. Nie mają one Cię zranić – żadnego z was, za wyjątkiem Numeru Trzynastego. Zrobiłem je, żeby wyjaśnić Mu, co dokładnie stało się z chłopakiem, który się w Nim zakochał.
Bo tak … zakochałem się w Tobie, Louis.
Westchnąłem głośno i zjechałem po ścianie, zamykając oczy, powstrzymując łzy, które zaczynały nachodzić mi do oczu.
Nie.
Proszę, nie.
Przepraszam. Nie pasujesz tutaj. Nie pasujesz do tego zestawu kaset. Ale jesteś tutaj, mimo wszystko.
Kiedy mnie pocałowałeś, oddałem pocałunek. Pozwoliłem nam się do siebie zbliżyć bardziej i bardziej i czułem się, jakbym latał. To było cudowne, oboje z nas stojący na dachu, Twoje ręce zarzucone na moich biodrach, moje palce wplecione w Twoje włosy, próbując przyciągnąć Cię bliżej. I mówiąc za siebie, chciałem więcej.
Pochyliłem się do przodu, przykładając ręce do ust, żeby powstrzymać się przed krzykiem. Ale krzyczałem i tak, dźwięk stłumiony był przez moją dłoń.
Liam nawet nie zareagował, tylko pochylił głowę do pobliskiej latarni.
Ale imiona zaczęły przemykać przez moją głowę, wydarzenia, błędy i tajemnice unosiły się nad nami, niczym małe światełka na sznurku. I nie zamierzały odejść.
Było tak wiele imion, Louis. Trzy albo cztery tuziny, przynajmniej.
- Przestań – powiedziałem Ci. Moje ręce przestały przyciągać Ciebie.
Ale nie zabrałeś swoich rąk ani nie otworzyłeś oczu.
Zacisnąłem powieki tak mocno, że było to bolesne, próbując odepchnąć wszystko to, co widziałem w mojej głowie. Ale nie zadziałało – wciąż widziałem każdego z tej listy… i więcej. Wszyscy aż do tamtej nocy, wszystko, co mnie tak bardzo zraniło. I te wspomnienia tylko spotęgowały mój ból.
- Przestań – powtórzyłem. Tym razem rzeczywiście Cię odrzuciłem.
Potknąłem się, gdy mnie odepchnąłeś. Pamiętam to.
Zacząłeś mówić, ale kazałem Ci przestać. Krzyczałem, żebyś sobie poszedł i powoli się oddalałeś. Byłeś zdezorientowany i słusznie. Może wiedziałeś, że byłem zraniony i czułem się winny. Nie wiedziałeś, że przypomniałem sobie Jennę i Bridget, Liama i Zayna, Danielle i Eleanor, Nialla i Caroline, Hannę Asher i Cher Lloyd. Nie znałeś tych imion i tych epizodów, które przelatywały przez moją głowę – o wiele, wiele więcej, które nawet nie pojawiły się na tych kasetach. Nie miałeś pojęcia.
Wiedziałeś tylko, że krzyczę na Ciebie, żebyś wyszedł… I nie miałeś pojęcia dlaczego.
Wyszedłeś. Ale zajęło Ci dłuższą chwilę, zanim zrozumiałeś, że mówię serio.
Odwrócił się ode mnie. Nie widziałem wyrazu jego twarzy. Zajęło mi to tyle czasu, bo czekałem aż zawoła mnie z powrotem i powie, że żartował.. Miałem nadzieję, że powie mi przestań po raz kolejny. Czekałem, aż powie mi, żebym nie odchodził.
Byłem pewny, że mnie znienawidził, że posunąłem się za daleko i nasza przyjaźń została przez to zrujnowana.
Kiedy wyszedłeś, w końcu dałeś mi przestrzeń, której rozpaczliwie nie chciałem, ale w tej samej mierze pragnąłem, podszedłem bliżej krawędzi. Spojrzałem w dół, żeby zobaczyć ludzi pędzących na dole. Rozważałem skok, który by wszystko wtedy zakończył.
Dlaczego posłuchałem ? Dlaczego go tam zostawiłem ? Potrzebował mnie i wiedziałem o tym.
Ale wystraszyłem się. Po raz kolejny dałem się zastraszyć i odszedłem.
Nie zrobiłem tego jednak. Musiałem wyjaśnić Tobie. Musiałem nagrać te kasety. Musiałem Cię przeprosić i wytłumaczyć.
Wtedy jednak było za późno. Spałeś tej nocy u Zayna, a następnego ranka wszystko było tak jak przedtem – przyjaciele, balansujący na krawędzi czegoś więcej.
Tak, Louis – mi też jest przykro.
Koniec dwunastego nagrania.
Kaseta skończyła się charakterystycznym kliknięciem, przerzuciła się i zaczęła opowiadać historię Caroline ponownie. Zatrzymałem ją trzęsącymi dłońmi i spojrzałem na Liama.
- Będzie dobrze ? – zapytał łagodnie.
Potrząsnąłem przecząco głową.
- Tęsknię za nim – zamknąłem oczy, walcząc ze wspomnieniami, które myślałem, że udało mi się pogrzebać. Słyszałem jego ruchy, gdy siadał obok mnie, podciągając nogi. Ulica była pusta, tylko jedna osoba przemykała w płaszczu po przeciwnej stronie.
Kiedy otwarłem oczy, jego głowa była opuszczona. Czy płakał ? Albo może starał się powstrzymać łzy.
- Wszyscy tęsknimy.
- Rzecz w tym … nigdy naprawdę za nim nie tęskniłem aż do teraz – potrząsnąłem głową. – Nie wiedziałem, przysięgam Ci, że nie.
Liam nie odpowiedział, tylko przyciągnął mnie do siebie i przytulił. W końcu wzruszył ramionami.
- Jeszcze tylko jedna kaseta, a park jest na końcu ulicy. Chcesz tam iść ?
- Myślę, że każde miejsce jest dobre.
Przeszliśmy pół ulicy, zanim kobiecy głos zaczął nas wołać.
- Liam ! Louis ! Louis, Liam, hej, zaczekajcie !
Oboje zastygliśmy w bezruchu, widząc Gemmę Styles podbiegającą do nas.
- Cześć Gemma - powiedział Liam ostrożnie. Wymienił ze mną spojrzenie – nie wiedzieliśmy, czego ona chce. Nikt ze Stylesów się z nami nie kontaktował od śmierci Harry’ego.
- Dzięki Bogu was znalazłam, przejechałam za wami cały Londyn, próbując namierzyć waszą dwójkę – powiedziała na bezdechu, doganiając mnie i Liama. – Okej, potrzebuję kofeiny, żeby sobie z tym poradzić. Chłopcy, naprzód marsz, Sturbucks jest dwie ulice stąd.
Szliśmy energicznie w ciszy, Gemma mamrotała coś do siebie.
- Harry był bardzo skomplikowany – powiedziała Gemma, po zamówieniu dużej czarnej kawy, takiej samej jak zawsze zamawiał Harry. – Wy dwoje, chcecie coś ? Kiedy oboje pokręciliśmy przecząco głowami, ona wzruszyła ramionami i przewiesiła torbę przez ramię. Minutę później, zabierała papierowy kubek z lady.
- Gdzie ja byłam ? A tak . Harry był skomplikowany. Wielu rzeczy o nim nie wiedzieliście … wielu rzeczy nikt o nim nie wiedział.
Wzięła duży łyk kawy, wzdychając radośnie.
- Boże, kocham kawę. Nie mniej jednak, Harry miał problemy i nie wiedział, jak sobie z nimi poradzić. Więc zrobił to co mógł – przerwała swoją przemowę, żeby napić się jeszcze trochę kawy. – I wtedy wysłał te kasety. Mam ten drugi zestaw, tak przy okazji. Nie jestem do końca pewna dlaczego mnie wybrał, ale to zrobił. Może pomyślał, że ich nie wykorzystam, bo jestem jego siostrą – uśmiechnęła się cierpko. – Przepraszam, że owijam. Robię tak, jak jestem zmęczona.
Jej oczy mają taki sam odcień zieleni jak Harry’ego, ale jej wydają się chłodniejsze. Zaskakujące jest to, że nie wygląda ona na zirytowaną – może zestresowaną i trochę zmęczoną. Ale znowu, Stylesowie byli dobrzy w trzymaniu nerwów na wodzy zanim atakowali.
- W porządku – powiedział Liam – Zasługujesz, żeby być trochę roztargnioną.
- Nie, wcale nie – poprawiła znowu torebkę na swoim ramieniu. – Nikt z nas nie powinien. W ogóle to chodźcie – powiedziała Gemma, gniotąc swój kubek i wyrzucając go do najbliższego kosza. – Muszę wam coś pokazać.
Spojrzałem na walkmana – została mi tylko jedna historia, kaseta 13 – poszedłem za nią, a Liam natychmiast pojawił się obok.
- Jak już mówiłam, Harry był cholernie skomplikowany. Jeśli wierzył, że coś jest właściwe, to było. Ale jeśli coś było źle, nie przyznał się, dopóki ktoś go nie zmusił do tego. Wszyscy wiedzieliśmy, że Harry ma depresję – to u nas genetyczne, miałam ją też – ale był taki pogodny z waszą czwórką, więc przyjęliśmy, że bierze swoje lekarstwa i czuje się lepiej.
- Zwłaszcza w twoim pobliżu, Louis – dodała, jej krok się wydłużył – Uwielbiał Cię, bo zawsze miałeś gdzieś jego reputację. Wszyscy inni się przejmowali, a ty po prostu go kochałeś. Byliśmy absolutnie zachwyceni, kiedy zamieszkał z tobą, bo miałeś na niego taki dobry wpływ, a mieliście być obok siebie 24/7. Następne, co wiedzieliśmy, to telefon ze szpitala…
- I Harry’ego już nie było – powiedziałem, próbując dotrzymać jej kroku. Liam, oczywiście, z łatwością dopasował się do jej tempa – Co to ma do rzeczy ?
- Cóż – powiedziała Gemma. – Wszystko.
Skierowała się do budynku i popchnęła drzwi wejściowe. Poprowadziła nas przez labirynt korytarzy aż w końcu zatrzymała się przed ciężkimi, drewnianymi drzwiami.
- Wiele rzeczy, naprawdę, ale na początek … – otworzyła po cichu drzwi. – Harry wcale nie umarł.
Koniec dwónastego nagrania.
Zmroziło mnie, gdy wpatrywałem się ze zdziwieniem w znajomą twarz i ciemne loki opadające na śnieżnobiałą poduszkę. Za mną Liam dławił się powietrzem.
- Jezu Chryste.
To Harry, to naprawdę Harry. Pozostaje cichy i nie rusza się. Jedynie jego klatka piersiowa unosi się i opada, co oznacza, że oddycha. Jego włosy są teraz dłuższe, znów się kręcą, a na jego twarzy widoczny jest delikatny zarost. Pomyślałbym, że śpi, gdybym nie wiedział, że rozkłada się na całym łóżku w śnie, kiedy wszystko jest w porządku. Kroplówkę ma wkłutą w ramię, a pokój wypełnia szum szpitalnych urządzeń i pikanie maszyny monitorującej jego serce.
Obok łóżka, jego mama śpi na krześle z głową odchyloną do tyłu. Jej stopa drga; mały, charakterystyczny tik, który przypomina mi o tym, jak jest, kiedy wszyscy mają się dobrze.
- Starał się, jak mógł, ale znalazłeś go w odpowiednim czasie. Problem w tym, że nie obudził się, a minęły już trzy tygodnie.
- Dlaczego pozwoliłyście wszystkim wierzyć, że nie żyje ? – zapytałem, próbując ogarnąć rozumem całą tę sytuację.
- Nie zrobiłyśmy tego – Gemma usiadła na krześle naprzeciw jej śpiącej matki i brata. – Nie celowo, przynajmniej. Łańcuch wydarzeń doprowadził do błędnego rozumowania i publicznej wiary, że Harry umarł. - Ściągnęła swój szal, a ja po raz pierwszy dostrzegłem jak bardzo przemęczona była.
– Oto, co się naprawdę wydarzyło: Harry przedawkował i odpłynął kilka sekund zanim go znalazłeś. Znalazłeś go i zadzwoniłeś do szpitala wystarczająco szybko, więc mieli czas, by zrobić mu płukanie żołądka. Po prostu jeszcze się nie obudził. Jednak, jacyś dziennikarze widzieli karetkę i podłapali informację o przedawkowaniu Harry’ego. Przedawkowanie dodać ambulans, dodać żadnych śladów Harry’ego opuszczającego szpital, dodać całkowity brak oficjalnego oświadczenia równa się kilku dziennikarzom wysuwającym hipotezę, że Harry nie żyje.
- Wtedy wasza czwórka pokazała się publicznie, oczywiście rozwalona, bez Harry’ego. Podążając tym tropem razem z oświadczeniem, że zostaliście w czwórkę….bum, wszyscy w świetle tych wydarzeń zaczęli wierzyć, że gazety muszą mieć rację i Harry umarł.
- Więc dlaczego od razu nie wyprowadziliście wszystkich z błędu ? – zapytał Liam, obserwując ostrożnie jak splatam swoją dłoń z nieruchomą dłonią Harry’ego, gładząc kciukiem jej wierzch.
- Nie wiedziałyśmy. Mama i ja byłyśmy na medytacjach do zeszłego wtorku. Nie w tym tygodniu, tydzień wcześniej. Um, ale od tego czasu jesteśmy tutaj, pracując z lekarzami, nad znalezieniem odpowiedniego leczenia, itp. To jest długotrwały oddział dla pacjentów w śpiączce, przy okazji – wyjaśniła z opóźnieniem. – Używamy tylnego wyjścia. Poza tym, jesteśmy w tyle ze szpitalnymi papierami i różnymi konsultacjami lekarskimi, a potem jeszcze doszła sprawa przeniesienia do innego szpitala i musiałam skontaktować się z całą naszą rodziną, żeby poinformować ich o zaistniałej sytuacji. Jednak kiedy wyszłam, żeby odebrać Mamie czyste ubrania – te z naszych walizek w końcu się skończyły, bo minął już tydzień, ktoś zatrzymał mnie, żeby pocieszyć po śmierci brata. Poszłam do domu i znalazłam kasety Hazzy, czekające na mnie, więc przesłuchałam je i zajęło mi to dobre osiem godzin. Sprawdziłam portale plotkarskie i odpowiedziałam na kilka emaili, próbując skontrolować rozmiary szkody, ale nie mogłam dotrzeć do Simona Cowella, a nie chciałam publikować niczego na Twitterze zanim wszyscy będziemy pewni, co się dokładnie dzieje.
- Wtedy zdecydowałam, że wyśledzę osoby z tych kaset – Oczywiście nie mogłam iść poszukać Jenny albo Bridget, a jeszcze Niall nie odbierał telefonu, ale udało mi się skontaktować z Caroline – przez Hannę Asher, tak w ogóle – i powiedziała mi, że przesłała te kasety dalej. Naprawdę świrowała.
- I chodzi o to, że w moim zestawie kaset jest tylko dwanaście stron i dwanaście historii. Nagrał je dwa razy, a ty jesteś nieobecny na moim zestawie nagrań, Louis. Przechodzą bezpośrednio od Caroline do Simona – więc próbowałam skontaktować się z Simonem, kiedy Niall zadzwonił i powiedział mi, że masz kasety, a Liam jest z tobą. Nie przyszło mi do głowy, że jego kasety mogą być inne więc trochę mi zajęło zanim skontaktowałam się z Niallem i zrozumiałam, że też na nich jesteś.
Gemma westchnęła i pochyliła się do przodu w swoim krześle, żeby napotkać moje spojrzenie.
- Plus, jest możliwość, że Harry tego nie przetrwa. Minęły trzy tygodnie i lekarze mówią, że jeśli nie obudzi się w przeciągu kolejnych dwóch tygodni, nie uda się wcale. Kiedy jesteś w takiej śpiączce, musisz chcieć przetrwać. Rozważając okoliczności …
- Prawdopodobnie on nie chce przetrwać – Liam skończył. – Co zamierzacie zrobić?
- No, jest wiele rzeczy, które możemy zrobić. Możemy dać ludziom znać, że on technicznie żyje, ale prawdopodobnie nie przetrwa albo może przez to przejść i może się obudzić i znów żyć. Jednak teraz tym, o co musimy się martwić, są te kasety. Louis, co o tym myślisz ?
- Co ? Dlaczego ja ?
Gemma spojrzała na mnie.
- To twoja zagrywka, Louis. Z nas wszystkich tutaj, ty znaczyłeś najwięcej dla Harry’ego. Jesteś tym, na którym zależało mu najbardziej.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- Chodzi o to… możesz zadecydować, że zatrzymujesz tutaj kasety. Nie muszą przejść dalej.
- Ale ja jeszcze ich nie skończyłem. .
Gemma zarumieniła się.
- Och, jak daleko jesteś ?
- Właśnie skończyłem moją kasetę. Została jeszcze jedna.
Westchnęła.
- W takim razie powinieneś chyba najpierw ją przesłuchać zanim podejmiesz jakąś decyzję – odwróciła się do Liama. – Li, jak inni to przyjęli ?
Liam zaczął z nią rozmawiać przyciszonym głosem, gdy zakładałem słuchawki i przekładałem kasetę.
Jedna… ostatnia… próba.
Szepcze. Dyktafon jest blisko jego ust i z każdą przerwą, mogę usłyszeć jak oddycha.
Kiedy spoglądam na łóżko, klatka piersiowa Harry’ego unosi się i opada w tym samym tempie.
Daję mojemu życiu jeszcze jedną szansę. Tym razem, chcę pomocy. Proszę o pomoc, bo nie mogę tego zrobić sam. Próbowałem.
Nie byłeś sam – mogłeś z nami porozmawiać. Z kimkolwiek z nas. Wysłuchalibyśmy Cię. Ja bym wysłuchał.
Jeśli ktokolwiek jest zdolny do zaoferowania mi pomocy, której potrzebuję, to jest nim On. Ale jeśli zawiedzie, to będzie koniec. Skończyłem. Jeśli mu się uda, otrzymam pomoc, której potrzebuję. Chociaż oczywiście, jeśli tego słuchasz, to on już zawiódł.
Sekretarka sprawdziła jego grafik i mam dziesięć minut. Dziesięć minut, przez które On ma szansę uratować mi życie. Tylko jedna osoba stoi pomiędzy Tobą, a tą kolekcją kaset: Simon Cowell.
O, Boże. On nie mógł wiedzieć. Simon Cowell nie może być odpowiedzialny za to wszystko.
Wujku Simonie, zobaczmy jak się masz.
Pojawia się dźwięk zamka i szelest ubrań. Potem znowu zamek, głośniej.
Chował gdzieś dyktafon – po dźwięku wywnioskowałem, że była to kieszeń kurtki. Przytłumione kroki, potem czterokrotne, rytmiczne pukanie w drzwi, drzwi klikają, otwierając się i Harry się odzywa.
Cześć, wujku Simonie. Dzięki za dzisiejsze spotkanie.
—Nie ma problemu, Harry. . Mam dzisiaj stosunkowo luźny grafik i zawsze mam czas dla moich chłopców. W czym mogę ci pomóc ?
To właśnie to. Nie wiem na pewno. We wszystkim, tak myślę.
—To dużo do omówienia jak na dziesięć minut.
Przepraszam.
— Nie przepraszaj. Czy jest coś mniejszego, w czym mogę Ci pomóc ?
Niech Ci powie, Simon. Niech Ci powie, co jest nie tak. Nie poddawaj się, proszę.
Nie wiem tego na pewno.
—Dobrze. Może zaczniemy od tego, co teraz czujesz ?
Nic.
—Wybacz ?
Zacząłem kreślić kółka na dłoni Harry’ego. Na przeciw mnie, na innym krześle, mama Harry’ego wierciła się, mrugając szybko.
Nic. Nie czuję nic. Zagubienie, może. Pustkę. Już mi nie zależy.
—Na czym?
Kiedy mnie zauważyła, przyłożyła rękę do ust i chciała szybko okrążyć łóżko, żeby mnie przytulić. Liam i Gemma powstrzymali ją.
Na wszystkim. Po prostu już mi nie zależy. Na muzyce, na rodzinie, na chłopakach… na wszystkim.
—To nieprawda. Musi być coś, na czym wciąż Ci zależy. Ty i Louis jesteście blisko, prawda ? Nie zależy Ci na nim ?
Przez chwilę panuje cisza, wymowna przerwa w schemacie przemowy Harry’ego.
On jest wyjątkiem.
Zarumieniłem się, chociaż teraz wiedziałem, jak Harry się czuł.
To wciąż takie surrealne słyszeć te słowa – słowa Harry’ego – ale nie widzieć jak jego usta się poruszają. Oglądanie go leżącego nieruchomo jest bardziej dotkliwe niż wysłuchiwanie tych historii, które postanowił opowiedzieć.
—Ach, widzisz ? Zależy Ci.
Jednak nie tak bardzo, jak powinno.
—Nikt nie przejmuje się tak bardzo, jak powinien. To wina świata. Taki jego problem.
Śmiech ! Simon rozśmieszył Harry’ego. Co stało się z resztą ich rozmowy, która sprawiła, że Harry się poddał ?
Tak myślę. Jestem tylko … zmęczony przez cały czas.
—Przepracowujecie się, chłopcy ? Wiem, że macie napięty grafik, ale myślę, że możemy znaleźć dzień czy coś dla was, żebyście odpoczęli.
Nie, nie ten rodzaj zmęczenia.
— Jaki rodzaj zmęczenia w takim razie ? Nie jestem pewien, czy rozumiem.
Ja też nie. Ale jestem zmęczony życiem, tak myślę.
—To bardzo poważne stwierdzenie. Jesteś pewien, że o to Ci chodzi ?
Harry zawsze mówi o tym, o co mu chodzi, Simon, nie zauważyłeś ? Wiedział, co mówi.
Jestem pewien. Jestem tylko zmęczony.
—W takim razie cofnijmy się. Jak doprowadziliśmy się do takiego stanu ?
My ? czy ja ?
—Ty, przypuszczam. Jak doprowadziłeś się do takiego stanu ?
Zawsze tak było.
—Zawsze?
Zawsze. I jest coraz gorzej, co jest… dobre. Nieważne. To nie ma znaczenia.
Ale to miało znaczenie. Po prostu go posłuchaj, Harry, proszę.
Lekarz wszedł do pokoju i Liam rozmawiał z nim przez chwilę, zanim mężczyzna podchodząc do mnie, podniósł moją rękę i zbadał ją.
—Nie, co to jest ?
To głupie, ale … wiesz, jak krążą plotki ? Te plotki, które ktoś zaczął i one się roznoszą aż wymykają się spod kontroli.
—Tak…
Lekarz wychodzi. Pochylam się w przód, zamykając oczy.
Coż, z powodu plotki – zanim jeszcze byłem sławny – coś mi się przydarzyło i wciąż się dzieje..
—Co to takiego ?
Cóż. Jak Caroline. I moja kłótnia z Liamem.
—Pokłóciłeś się z Liamem ?
Głos Simona jest pełen niedowierzania – oczywiście wciąż myślał, że nasza piątka jest najlepszymi przyjaciółmi i nie mogłaby się pokłócić.
To było charakterystyczne u Simona. Widział to, co chciał widzieć – i widział tylko talent w Harrym, nie osobę.
Jakiś czas temu. To dlatego, że myślał, że wracam zbyt późno, ale…
—Harry, wyznaczyłem godzinę policyjną nie bez powodu.
Wiem, ale…
—A Liam się wami opiekuje albo przynajmniej próbuje.
Wiem, ale …
—I Harry, plotki są nieuniknione. Zdarzają się każdemu. Masz szczęście, że masz swoją sławę, rodzinę, fortunę… Jestem pewien, że to minie i poczujesz się lepiej za kilka dni. Ale umówię cię na spotkanie z psychologiem. Znajdziemy dogodny termin i dostaniesz swoją pomoc.
Znów przygryzłem wargę, modląc się, żeby ponownie nie wybuchnąć. Gemma gestykulowała zdjęcie słuchawek, widząc napływające do moich oczu łzy, ale pokręciłem głową i słuchałem dalej.
Jak Simon mógł być aż tak głupi ?
Ale wujku Simonie, ja…
—Mam teraz spotkanie, ale wytyczę ci kogoś na przyszły tydzień. Miło był…
Nie tego potrzebuję!
W słuchawkach zalega cisza po tym wybuchu Harry’ego, a potem pojawia się głos Simona, zrelaksowany i spokojny.
— Więc czego potrzebujesz ?
Nie wiem.
Simon wzdycha.
—Harry, staram się ci pomóc. Porozmawiaj z którymś z chłopaków, na pewno poczujesz się lepiej. Właściwie, dlaczego nie pójdziesz spotkać się z Liamem ? Mówiłeś, że się pokłóciliście, a ja jestem pewien, że nie ma nic, czego nie uda wam się rozwiązać podczas kilkugodzinnej rozmowy.
Po prostu … potrzebuję pomocy.
Głos Harry’ego jest cichy, rozdarty. Jak Simon mógł tak po prostu od tego uciec ?
—I ją otrzymasz. Umówimy się na lunch w przyszłym tygodniu, dobrze ?
…dobrze.
Drzwi się otwierają, a potem zamykają. Nie jestem pewien, kto wyszedł – Simon, czy Harry. Wtedy słyszę kroki i dźwięk odpinanego zamka. Głos Harry’ego jest cichy, ale bardziej wyraźny, powstrzymywał łzy.
Panuje cisza, kiedy kroki przybierają na szybkości, a potem dźwięk drzwi od windy.
Teraz wychodzę. On nie idzie za mną. Nie zależy mu wystarczająco. Może przejmie się, jak już będzie po wszystkim. Może przejmie się, kiedy mnie nie będzie.
Skończyłem. Próbowałem, a on zawiódł mnie i już skończyłem.
Może to ironiczne, albo coś. Złamał mnie ten, który mnie stworzył.
Wielu z was zależało. Tylko nie wystarczająco.
Zależało mi, Harry. Wciąż mi zależy. A teraz musisz się obudzić, żebym mógł Ci to powiedzieć.
I tego … tego właśnie musiałem się dowiedzieć.
Właśnie się dowiedziałem.
I przepraszam.
Koniec trzynastego nagrania.
Urządzenie kliknęło.
Zamknąłem oczy i westchnąłem.
Mogłem wysłać te kasety do Simona. Ale czy chciałem, żeby znał nasze tajemnice ? Czy możemy zaufać mu z wysłuchaniem tych kaset ? Jak długo zajmie mu przesłuchanie ich ?
Nie wiem, jak długo siedziałem tam, rozmyślając.
Wystarczająco długo, żeby kaseta znowu kliknęła i pojawił się dźwięk włączonego dyktafonu.
Dziękuję.
Wiem, co zamierzam.
Tasima 13...
*- Wyślę je – wyszeptałem łagodnie. – Kasety. Wyślę je.
Gemma pokiwała głową, wypuszczając powietrze.
- W porządku. Mamo, co o tym myślisz ?
Oczy Anne Cox były zimne.
- Simon Cowell zasłużył sobie, by spłonąć w piekle za to, co zrobił mojemu dziecku - Liam skrzywił się i zrobił krok w tył. Jej twarz złagodniała. – Nie wy chłopcy. Nie wiedzieliście. Ale rozmawiałam z Simonem na samym początku. Wiedział, że Harry może zrobić coś takiego, ale pozwolił Harry’emu upaść mimo wszystko.
Liam skinął głową z ulgą.
- Poważnie, Simon wiedział ?
- Wiedział. Tak samo jak Paul, pani Asher, większość zarządu… Myślałam, że wy chłopcy również wiedzieliście.
- Nie wiedzieliśmy – powiedziałem w tym samym czasie, co Liam potrząsnął głową. – Ale przetrwał, prawda ? Żyje.
- Nie wiemy, czy się obudzi – zauważyła Gemma. – Szczerze, myślę, że dotarliśmy do tego momentu, w którym możemy się tylko modlić.
- Czasami słuchanie znajomych głosów pomaga – wtrąciła Anne. – Ale nie reagował na nas.
- Zamierzamy powiedzieć Niallowi i Zaynowi ? – zastanawiałem się głośno. Anne po prostu wzruszyła ramionami ze znużeniem.
- Tak zakładam. Nawet po tym wszystkim, wciąż jesteście jego najlepszymi przyjaciółmi.
- Co wy na to, żebym podjechał do mieszkania, zabrał pudło, żebyśmy mogli wysłać kasety do Simona i zabrać Nialla i Zayna w tym samym czasie ? – zasugerował Liam. – Jeśli potrzebujecie, możecie wpaść do mnie do mieszkania, wziąć prysznic, przespać się, cokolwiek.
Gemma westchnęła.
- Byłoby miło, dziękuję, Liam.
~*~
Zasnąłem na krześle gdzieś pomiędzy tym jak Gemma i Liam wyszli a czwartą rano. Anne siedziała w kącie, czytając gazetę, podczas gdy ja spałem.
Trzy godziny później zostałem obudzony przez skowyt Nialla i Zayna klnącego z niedowierzaniem.
- Jak ? – wydusił Niall, gapiąc się na Harry’ego. – Jak to jest w ogóle możliwe ?
W tym czasie Zayn zastygł w progu.
- O, mój boże.
Liam zaśmiał się zmęczonym głosem.
- Tak samo zareagowaliśmy . Dzień dobry, Anne, Louis, Harry.
- Jak ? – zapytał Niall. – Po prostu… jak ?
Anne wytłumaczyła to tak samo jak Gemma, przywołując więcej medycznych pojęć i mniej informacji o kasetach.
Kiedy skończyła, twarz Nialla rozjaśniła się.
- Więc wciąż może się obudzić ?
- To możliwe, ale nie do końca prawdopodobne.
Liam pomógł spakować mi kasety i walkmana do pudełka, a potem szczelnie owinąć w brązowy papier. Wyskrobał adres na przedzie – adres, którego nie rozpoznałem z dziwnym imieniem ponad nim.
- To jego prywatny - wyjaśnił. – Więc nie jest bombardowany listami od fanów, kasetami z przesłuchaniem i tym podobne. Czyli rzeczywiście ją otworzy. Dołączyłem też notatkę do środka.
- Skąd masz ten adres ? – zapytał Zayn. Liam wzruszył ramionami.
- Dał nam go rok temu.
Zabrałem paczkę i wyszedłem, kierując się do wyjścia. Uprzejma pielęgniarka za biurkiem wytłumaczyła mi jak dojść na pocztę.
Skrzynka pocztowa była czerwona, metalowa. Skrzypiała, gdy ją otwierzyłem i zawahałem się.
Stałem przy skrzynce pocztowej, spoglądając na paczkę. Miałem ją zaledwie przez 18 godzin i już zmieniła moje życie.
Paczka nie jest już taka sama, jak była osiemnaście godzin temu. Jest oznaczona innym imieniem, fałszywym imieniem, które poprowadzi ją do prawdziwej osoby. I świat tej prawdziwej osoby zostanie wywrócony do góry nogami, tak samo jak mój.
Wrzuciłem ją do środka.
Nie pozostało nic innego jak czekać.
~*~
To wydarzyło się cztery dni później.
Ustaliliśmy zmiany, więc Harry nigdy nie zostawał sam. Niall i Liam poszli zmierzyć się z zarządem i prasą; Gemma jest w mieszkaniu moim i Harry’ego, śpi; Zayn jest u siebie w domu, pewnie też śpi. Jestem tylko ja i Anne, czekając na coś, na co możemy tylko mieć nadzieję, że się wydarzy.
To były cztery dni oczekiwania, monotonii i nawet nudy. Nie traciliśmy jednak nadziei – mażemy mieć tylko nadzieję. Z medycznego punktu widzenia nie ma powodu, dla którego miałby się jeszcze nie obudzić. Jedyne, co było nie tak to fakt, że tego nie zrobił.
Harry westchnął i poruszył się.
Natychmiast Anne nacisnęła przycisk wzywający pomoc – doktor Frederick, dyżurny lekarz, którego poznaliśmy przez ostatnie kilka dni, pośpiesznie sprawdzał stan Harry’ego.
Wyszedłem na korytarz, zostawiając Anne razem z nim. Zadzwoniłem najpierw do Gemmy – odebrała telefon w półśnie, ale natychmiast się rozbudziła, kiedy wspomniałem, że Harry się budzi.
Następny był telefon do Zayna (który nie odebrał, bo pewnie spał) do Nialla (który powiedział Liamowi) i do mojej mamy, która była poinformowana o całej sytuacji.
Wszyscy zgodnie ustalili, że przybędą tak szybko, jak to możliwe.
Zaproponowałem, że posiedzę na korytarzu, ale Anne nalegała, żebym został z nią w pokoju.
Harry poruszył się znów, gdy Gemma pospiesznie weszła do środka z rozczochranymi włosami, mając na sobie starą bluzę Harry’ego i spodnie od piżamy w szkocką kratę.
Wszyscy czterej wstrzymaliśmy oddechy, gdy wyraz twarzy Harry’ego zaczął się zmieniać, a wtedy…
Zielone oczy zatrzepotały, otwierając się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz