- Jesteś ubrany? – zapytał Liam, wsuwając głowę do pokoju swojego najlepszego przyjaciela.
Oczywiście, Zayn nie odpowiedział, ani nie był ubrany. Zamiast tego, siedział naprzeciwko pustej sztalugi, mieszając bezcelowo pędzlem w misce. Zagubiony w swoim świecie, nawet nie zauważył, że pojawił się tam Liam. W tle grała muzyka, a Zayn nucił do niej, myśląc nad tym co może namalować. Utknął na skrzyżowaniu dróg, nie będąc w stanie dokończyć żądnej z prac, które zaczął.
Wydawało się, jakby stracił inspirację, lub bardziej nie posiadał muzy, zapewniająca mu inspirację i kreatywność, której potrzebował do malowania.
Był co najmniej sfrustrowany.
Westchnął. Wiedział, że potrzebuje wyjść w świat, aby znaleźć inspirację, którą utracił, ale opuszczenie pokoju wymagało od niego niesamowitego wysiłku. Nie był pewny, czy da radę.
- Zayn? – zapytał ponownie Liam, wyłączając muzykę, a Zayn tym razem zauważył jego obecność (bardziej brak muzyki przykuł jego uwagę, niż jego najlepszy przyjaciel).
- Hej Li. Co słychać?
Zayn był nadal tylko wpół obecny, był bardziej skupiony na tym, jak odnaleźć coś do namalowania i nie zdawał sobie, że coś jest nie tak, dopóki Liam nie odpowiedział.
Odwracając się, zauważył że Liam był ubrany trochę ładniej niż zazwyczaj i wtedy-przypomniał sobie.
- o cholera! Wychodzimy dzisiaj o.. – Zayn spojrzał na zegarek – właśnie teraz. Przepraszam. Straciłem poczucie czasu. Pozwól, że ubiorę się i możemy iść. Pięć minut. Przyrzekam.
Zayn wstał z krzesła, odkładając pędzel oraz miskę na krzesło i rozejrzał się dookoła pokoju parę razy. Wymachiwał wszystkim, lecz po krótkim czasie jakoś ubrał się i w tym momencie wyglądał o wiele bardziej reprezentacyjnie.
Liam nie mógł nic poradzić, ale zaśmiał się na ciemnowłosego chłopaka, który obecnie biegał dookoła pokoju. Wyglądał właściwie absurdalnie, jakby dom się palił, a ten próbowałby zabrać najbardziej wartościowe przedmioty.
- Okej, jestem gotowy – Zayn zatrzymał się tuż przed Liamem, dysząc trochę i mrugając powoli, jakby próbował się uspokoić.
Liam uśmiechnął się pod wrażeniem szybkiej zmiany Zayna i zaczął wodzić wzrokiem w górę i w dół ciemnowłosego chłopaka.
- Ty, uh, masz trochę… – Liam wskazał końcówkę blond pasemka Zayna – farby tutaj, Zee.
Zayn mrugnął powoli, po czym odwrócił się do lustra i zobaczył w nim, że ma w rzeczy samej, niebieską farbę we włosach.
Pomyślał o tym, aby pójść ją zmyć, lecz rozmyślił się.
- Jestem gotowy – powiedział z pewnością.
- Nie zmyjesz tego? – zapytał Liam, zaskoczony że Zayn w ogóle pomyślał o zostawieniu farby we włosach.
- Może to pomoże mi znaleźć inspirację.
~O~
- Poprosimy dwa razy 151 Bombs – znajomy głos przebił się przez hałasy i głośną muzykę. Niall wiedział od razu, kto stoi po drugiej stronie lady bez spojrzenia na niego.
Powrócił do miksowania drinka, który właśnie przygotowywał. Popchnął nim z namiętnym uśmiechem, aby prześlizgnął się po blacie, po czym odwrócił się do swoich przyjaciół.
- Ty i Tommo zamierzacie skończyć się dzisiaj, Styles? – zapytał, unosząc brwi i kwestionując wybór drinka jego lokatego przyjaciela.
Tak czy inaczej, podał im napoje, rozlewając Redbulla w dwa kubki i dolewając do tego dwie dawki rumu.
Harry i Louis spojrzeli na siebie z uśmieszkiem. Bez liczenia na głos, jednocześnie chwycili swoje kubki i wypili mieszaninę.
- Tylko dlatego, że zaczynamy 151 Bombs, z pewnością nie znaczy, że zamierzamy się upić dzisiaj, Nialler – skarcił go Louis, patrząc na niego krzywo i potrząsając głową.
Harry skinął z poważną miną, co sprawiło, że Niall roześmiał się głośno.
- Za każdym razem, jak zaczynacie od 151 Bombs, upijacie się – odpowiedział.
- To prawda – potwierdził Louis, wysyłając do Harry’ego ‘męskie chichoty’, jakby to nazwał.
Niall przesunął się wzdłuż lady, pomagając innym klientom i zostawiając swoich przyjaciół z drugim drinkiem.
Pracował jako barman w jednym z najbardziej popularnych barów na uniwersytecie w Nowym Jorku, gdzie razem z Harrym i Louisem studiowali.
Dzisiaj, jak zazwyczaj, był całkiem zajęty. Pokój został wypełniony ludźmi i muzyką, która bębniła.
To była fajna praca, dobrze płatna i chociaż nie było to, to co właściwie chciał robić, Niall potrzebował pieniędzy i po prostu czasami trzeba tak zrobić.
Więc Niall pracował, tam gdzie pracował i (w jego opinii) robił to cholernie dobrze.
Był po prostu pewny siebie.
Były pewne rzeczy które wiedział, jak fakt, że miał dziecinną twarz i prawdopodobnie był tym ‘uroczym’ u dziewczyn.
Wiedział także, że nie jest zbyt wysoki, jak niektórzy, na przykład tak wielki, jak jego starszy brat.
Wiedział, że czasami zachowuje się, jak zarozumiały kretyn, ale był taki, ponieważ po prostu znał siebie.
Wiedział, że jest o wiele mądrzejszy, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać przy pierwszym wrażeniu.
Wiedział, że mógłby dostać 95% chłopaków, których chciał, dzięki odpowiednim słowom i odpowiedniemu dotykowi i mógł chociaż dostać część pozostałych 5%.
Wiedział, że pracuje ciężej od większości ludzi, których znał i również bardziej doceniał takie rzeczy jak etyka pracy, pomaganie innym czy odnoszenie sukcesów.
Był po prostu pewny siebie i tak, czasami bywał zarozumiały, ale takie były jego intencje, ponieważ później ludzie, którzy od razu go nie odrzucili, mogli zobaczyć że pierwsze wrażenie było mylne.
Tłum za barem w końcu trochę zmalał, więc Niall podszedł do Louisa i Harry’ego. Jęknął kiedy oparł się o ladę.
- Nialler! Możemy następne 151 Bum? – bełkotał Louis, patrząc na Harry’ego z figlarnym wzrokiem.
Chłopak pochylił się do wyższego chłopaka, ukłądając głowę na ramieniu Harry’ego, po czym zwrócił swoje szklane spojrzenie na Nialla, który przyglądał się mu z ubawem.
- Kolejnego? – zapytał Niall, przyglądając się w jakim stanie był Louis. W porównaniu do Harry’ego, wydawało się, jakby był bardzo intensywnie upojony alkoholem – Myślę, że potrzebujesz przerwy, Lou.
Louis pokręcił głową i nawet nie kłopotał się z tym, aby ponownie zapytać, kompletnie się poddał.
- Kiedy masz przerwę? – zapytał Harry, wyciągając telefon, aby na niego spojrzeć.
- W sumie już – odpowiedział Niall, biorąc zamówienie od pary obok Harry’ego i Louisa.
Nie patrzył na Harry’ego, wiedząc że właśnie posyła mu ‘to’ spojrzenie.
Wcześniej powiedział mu, że ma przestać pracować tak ciężko i chociaż raz odpuścić.
Kiedy dostarczył parze ich drinki, ponownie odwrócił się do przyjaciół.
- Więc, jakieś pomysły?
~O~
- Jak idzie malowanie? – zapytał Liam, trzymając drzwi, aby Zayn przez nie przeszedł, po czym dołączył idąc za nim.
Było tłoczno, jak zazwyczaj, a jako juniorzy mogli odszukać tylko parę osób, których znali.
Zayn westchnął – Niedobrze, brak inspiracji.
Liam wiedział, że jego przyjaciel ma kłopoty z rysunkami. To dlatego chciał go wyciągnąć z domu, mając nadzieję, że na zewnątrz odnajdzie coś, co pomoże mu odzyskać jego pasję.
- Może alkohol da ci trochę inspiracji. Pamiętasz ten raz, jak byliśmy w pierwszej klasie chyba. Totalnie się upiliśmy, a ty zniknąłeś na jakąś godzinę, po czym wróciłeś do salonu i powiedziałeś: Liam, Liam, właśnie namalowałem obraz, który będzie wart milion dolarów. Pomyślałem, że żartujesz, ale potem go zobaczyłem, to był chyba twój najlepszy obraz, prawda? Przynajmniej w tamtym roku – mówił Liam, kiedy kierowali się w stronę lady, wspominając ich młodsze lata na studiach.
Zayn zaśmiał się, przypominając sobie dokładnie ten obraz i wydarzenie, do którego nawiązał Liam.
To naprawdę był jego najlepszy obraz, więc może Liam miał rację.
Kiedy doszli do baru, Zayn zauważył dwóch straszaków, Harry’ego Stylesa i Louisa Tomlinsona, rozmawiających z barmanem, Niallem Horanem.
Byli jakby niesławnym trio, znani z bycia dupkami.
Rzeczą, która zawsze zastanawiała Zayna, było to że chociaż niektórzy ludzie uważali ich za totalnych chujów, inni mówili o nich w samych superlatywach.
Zayn nie wszedł w kontakt z żadnym z nich, więc nie wiedział dokładnie, komu wierzyć.
- Kogo wybierzesz dzisiaj, Nialler? – powiedział Louis, kiedy Liam i Zayn usiedli po ich lewej. Zayn założył, że mogą mówić jedynie o jednym.
Jego podejrzenia zostały potwierdzony, kiedy blondyn uśmiechnął się i odpowiedział – Najgorętszego chłopaka, którego dzisiaj zobaczę…powiem ci pod koniec mojej zmiany.
Zayn nie miał szansy, aby rozmyślać nad tym jak powierzchowna była ich rozmowa, ponieważ Niall odwrócił się do niego i Liama i zapytał, co chcą do picia.
Liam odpowiedział szybko i przez czas, jak Niall przygotowywał dla nich drinki, Liam odwracał wzrok od baru.
Zayn prześledził wzrok przyjaciela i wiedział, o co Liam chce go zapytać.
- Idź śmiało, Li – wymamrotał Zayn z uśmiechem, szczęśliwy tym, że Liam jest szczęśliwy.
Liam jakby umawiał się przez jakiś czas z pewną dziewczyną i chociaż zaprzeczał, był naprawdę zakochany. Więc nawet jeśli miał to być męski wieczór, Zayn wiedział, że nie będzie taki.
Nie przeszkadzało mu to, odwrócił się do swojego drinka, z dala od głównej części pokoju.
- Zostałeś olany przez swoją randkę? – zapytał go nieznany głos, a Zayn odwrócił się to jego źródła. Ujrzał przeszywające, błękitne oczy.
- Nie jest moim randką – odpowiedział. Nie był w stanie spojrzeć w kolor tęczówek Nialla Horana, myśląc że to przez to facet za facetem zostaje oczarowany blondynem.
Niall wytarł ladę i uniósł brwi.
- Lubię ten niebieski kolor w twoich włosach – zauważył, nie komentując odpowiedzi Zayna. – Zamierzasz tu po prostu siedzieć sam całą noc w takim razie?
Zayn nie był pewny co odpowiedzieć, ponieważ z jednej strony, Niall wydawał się być wątpliwym towarzyszem, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmowę blondyna ze swoimi przyjaciółmi, lecz z drugiej strony, zajmował swój czas, aby porozmawiać z Zaynem, zauważając jego obecność.
- Tak, taki jest plan – skinął Zayn.
- Czemu?
Zayn zamyślił się nad odpowiedzą przez chwilę.
- Szukam inspiracji – odpowiedział szczerze, zadziwiając sam siebie.
Nie bywał zbytnio otwarty wśród nieznajomych, nie ufał im, ani też sobie, kiedy był w ich otoczeniu.
Niall nie wydawał się być zaskoczonym odpowiedzią, kiedy studiował wzrokiem Zayna.
Było to prawie, jakby Niall przekłuwał go wzrokiem, szukając jego zalet i wad, ale z jakiegoś powodu, Zaynowi to nie przeszkadzało.
- Czasami, musisz przestać szukać inspiracji, żeby być zainspirowanym. To mogą być małe rzeczy, jak bieganie do kogoś po ulicy, lub może to być coś większego. Zamknij oczy i zobacz co widzisz, nie patrząc – powiedział czysto Niall i skinął, po czym przeszedł wzdłuż lady, aby zrobić komuś drinka. Opuścił Zayna zszokowanego, ponieważ, wow, kto wiedział, że Niall Horan potrafi być taki głęboki.
Zayn i Liam zostali do końca zmiany Nialla. Zayn nie rozmawiał już więcej z blondynem, lecz przyglądał się, kiedy zauważył, że Niall wychodzi z Harrym i Louisem.
Kiedy wrócił do pokoju tej nocy, usiadł przez sztalugą. Spojrzał na czysty kawałek papiery i pomyślał o radzie, którą dał mu Niall.
Zamknął oczy i zdał sobie sprawę, że widzenie bez patrzenia naprawdę wychodzi. W ciemności swoich powiek, Zayn znalazł inspirację w widoku blondyna z niebieskimi oczami.
~O~
1
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz