czwartek, 16 stycznia 2014

722

To był jeden z normalnych dni, jeden z tych, kiedy nikt nie chciał nic robić i każdy kończył, siedząc w swoim mieszkaniu, relaksując się i oglądając jakiś film. To było to, co Zayn, Liam i Niall właśnie robili.

Niall chciał obejrzeć jakiś mecz piłki nożnej, więc opadł na ich kanapę z wielką paczką chipsów, krzycząc sporadycznie, kiedy zawodnik jego drużyny popełnił jakiś błąd.

Liam był także zaangażowany w grę, lecz ku przerażeniu Nialla, kibicował przeciwnej drużynie, co doprowadzało do delikatnych kłótni i droczenia się dwóch chłopaków.

Kiedy Niall zapytał Zayna o drużynę, której kibicuje, mulat odrzekł, że na drużynę blondyna. Liam wysłał mu wtedy pytające spojrzenie, na co Zayn wzruszył tylko ramionami.

W każdym razie, kiedy Niall i Liam byli skupieni na grze, Zayn mógł obserwować Nialla, ile tylko chciał. Podążał wzrokiem za każdym jego ruchem, od sięgania do paczki chipsów, aż do tego, jak oblizywał palce po zjedzeniu paru smakołyków.

To było obrzydliwie urocze. Zayn nawet nie zdawał sobie sprawy z tego co robił, więc zamiast obserwować grę, przyłapał się na przyglądaniu się Niallowi.

Tak było, dopóki nie zaczęły się reklamy, a Liam chrząknął i spojrzał na Zayna wymownym wzrokiem. Nie zrozumiał o co mu chodzi, przecież nic takiego nie robił, prawda?

Zayn wstał, żeby pójść po coś do picia.

- Chcecie coś chłopaki?

- Pepsi, proszę – usłyszał od Nialla, a Liam w tym momencie także wstał.

- Pójdę z tobą, chcę coś z lodówki – powiedział Liam, co kompletnie nie miało sensu. Zayn przecież też tam mieszkał i mógł łatwo przynieść to co Liam chciał. Jego przyjaciel robił czasami takie dziwne rzeczy i po paru razach, zrozumiał, że lepiej nie pytać o nic.

Powłóczyli się do kuchni i kiedy w końcu stali na płytkach w pomieszczeniu, Liam odezwał się.

- Przestań być taki oczywisty – wysyczał cicho, otwierając lodówkę. Poszperał tam chwilę, po czym wyciągnął zwycięsko kawałek amerykańskiego sera.

- Oczywisty? W czym? – zapytał Zayn, ponieważ naprawdę nie miał pojęcia o czym do cholery mówi Liam.

- Wiesz o co chodzi.

- Nie, nie wiem naprawdę.

- Patrzysz na niego tak…

- Patrzę? O czym ty..

- Znalazłem idealnego faceta – ogłosił jak grom z jasnego nieba Niall. Spojrzenia Liama i Zayna od razu spoczęły na Niallu, byli wprawieni w osłupienie ponieważ, kiedy niby pojawił się w kuchni. Po tym, oczy Liama otworzyły się jeszcze bardziej, mając nadzieję, że blondyn nie usłyszał nic z ich rozmowy.

Oczy Zayna pociemniały, kiedy usłyszał słowa Nialla i…idealny facet?

Spojrzał ponownie na Liama, który patrzył na niego współczująco, próbując wypowiedzieć nieme ‘przepraszam, ale Zayn nadal nie rozumiał z czego robi taką wielką sprawę. Przecież nie lubił Nialla w ten sposób, byli tylko przyjaciółmi, dlaczego się przejmował?

Poważnie, kiedy Niall przedstawił go jako ‘najlepszego przyjaciela’ było dla niego najlepszym uczuciem w życiu i nie potrzebował niczego więcej.

Chociaż z drugiej strony, nie powstrzymało go to przed zastanawianiem się, dlaczego inny chłopak był tym ‘idealnym’. Czy kiedykolwiek ktoś był idealny? I co sprawia, że facet jest bardziej perfekcyjny niż on?

- Co sprawia, że facet jest idealny, Nialler? – przemówił Liam przyjacielskim tonem, jakby nie miał żadnych ukrytych motywacji, aby zapytać, lecz ciągle przyglądał się Zaynowi, szukając jakiejś reakcji.

Niall, jakkolwiek, wydawał się być obojętny na nieme interakcje pomiędzy Zaynem i Liamem i kontynuował rozmowę.

- Więc, musi być przynajmniej 175 cm wzrostu, ciemne włosy, ładną cerę, piękne oczy i usta, dobrze ubrany, elegancki, inteligentny, zabawny. Lubię też chłopaków artystów, wiecie…jak tancerze, wokaliści i te sprawy. Musi umieć podtrzymać rozmowę, zwłaszcza po seksie, jak rozmowy do poduszki? Najwięcej można nauczyć się o ludziach z takich rozmów- zakończył wreszcie Niall. Wow, to wiele wymagań.

Jak do cholery, jedna osoba może mieścić w sobie tyle rzeczy?

Liam był tak samo zszokowany jak Zayn. Jego usta zawisły otwarte, jak u ryby, podczas kiedy po prostu stał i gapił się na blondyna.

Zayn próbował być trochę subtelniejszy w swoim zaskoczeniu. Patrzył na niego i kiwał głową, jakby mówił mu jakąś historię dnia lub opowiadał o czymś, co lubi.

- Cholera.. – wymamrotał, ale ani Niall ani Liam nie usłyszeli tego. Stał tam, przetwarzając słowa Nialla i czuł się trochę, jakby był mało ważny. Przyjaźnił się z Niallem, ale jeżeli był w tej przyjacielskiej strefie, to oznaczało, że nie jest wystarczająco ‘idealny’ i nie spełnia wymogów blondyna, prawda?

I nawet gdyby nie chciał Nialla w ten sposób, to nie oznaczało, że nie mógłby polubić go, jeżeli Niall chciałby go. Tak, mógłby polubić Nialla, jeżeli blondyn uważałby go za chociaż trochę atrakcyjnego.

Ale nie wypowiedział żadnych z tych myśli. Zamiast tego pozostał w ciszy i czekał, aż Niall będzie kontynuował.

- W każdym razie, powinniście go poznać! Ma na imię Josh i jest niesamowity. Jest wszystkim, czego chciałbym w facecie – wypalił Niall. Zayn nie potrafił się nie uśmiechnąć, kiedy widział blondyna w takim stanie.

Liam wręczył Niallowi jego pepsi i kiwnął w stronę pokoju, w którym siedzieli poprzednio – Wracamy do gry?

I nawet gdyby Zayn zamknął oczy na cała resztę gry, nikt by nie spytał go dlaczego.



~O~

- Louis mówił, że idziecie grać w paintball jutro – Niall wydął usta, a jego wystające wargi musnęły szyję Zayna delikatnie. Byli na łóżku mulata. Przytulali się i robili coś, co było podejrzanie podobne do rozmów do poduszki. Nie to, że Zayn mógłby przyznać kiedykolwiek, że tak w ogóle pomyślał.

Mecz się skończył, a Liam musiał zrobić jakieś zadanie domowe, więc zostawił Nialla i Zayna samych.

Zayn nie potrafił odmówić, kiedy blondyn wskoczył na jego łóżko i poprosił o przytulenie.

To było mylące, jak szybko humor Nialla Horana może się zmienić. Czasami wydawał się być tak bardzo samowystarczalny i nieczuły, a w innej sytuacji był takim delikatnym pluszowym misiem.

- Ta, Lou wymyślił, że powinienem być dobry w tym, ponieważ dużo maluję. Typowa logika Tomlinsona – zaśmiał się Zayn, przypominając sobie rozmowę z Louisem i jak Harry tylko kiwał głową, zgadzając się na cokolwiek co powie jego przyjaciel. – Pewnie będę w tym beznadziejny.

Niall zamilczał na parę chwil, a jedynym dźwiękiem w pokoju był rytm ich bijących serc.

Zayn lubił, kiedy blondyn taki był, cichy, myślący, inny od tego głośnego, porywistego, zarozumiałego Nialla, który przychodził na imprezy.

Zastanawiał się, czy Josh widział tę stronę Nialla, lub czy Josh rozmawiał z Niallem, tak jak robił to Zayn.

Ręce Nialla zacieśnił się wokół bioder mulata – Tommo chce mi cię zabrać.

Głos blondyna był figlarny, ale napięty i mocny, jakby tak naprawdę w ogóle nie żartował i chciałby, żeby Zayn w to uwierzył. Mulat zastanawiał się, czy Niall był poważny czy nie. Nie rozumiał, jak Niall mógłby uwierzyć, że rzuciłby go dla Louisa.

- To się nie stanie, Horan. Utknąłeś ze mną – wymruczał Zayn. Poczuł się dziwnie zadowolony przez to zdanie.

Kołdry wydawały się delikatniejsze, jaśniejsze w porównaniu do jego skóry, a poduszki bardziej wygodne, kiedy oparł na nich swoją szyję.

Światło w pokoju, które zazwyczaj było dla niego za jasne, wydawało się być delikatniejsze, rozpływało się po ścianach w sposób, aby widział, lecz aby nie raniło to jego oczu.

Jeżeli posiadanie Nialla blisko nie było zadowalające i komfortowe, to nic takie nie było. Zayn czuł, jakby mógł leżeć tam już do końca swojego życia i nie było to częste uczucie, które czuł do swojego przyjaciela, co było dziwne, ale miłe. Szukał w końcu takiego czegoś, tej iskry, lub powiązania, lub jakkolwiek ktoś to nazwie.

To było powiązanie. Wydawało się, jakby Niall i Zayn byli bratnimi duszami w przeszłym życiu, a teraz spotkali się ponownie. Nadal byli bratnimi duszami, po prostu poznając się na nowo, kawałek po kawałki, po długim czasie nie bycia ze sobą.

- Dobrze – odpowiedział Niall – Muszę upewnić się i powiedzieć Tommo, że jesteś mój.


4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz