czwartek, 16 stycznia 2014

723

~O~

Czasami lubił posiedzieć, nie robiąc nic, oprócz przyglądania się ludziom wokół niego, kiedy prowadzą swoje normalne życie. Znalazł ławkę i pomiędzy zajęciami, usiadł na niej, obserwując pary, znajomych i profesorów, którzy tam przechodzili.

Niektórzy ludzie się śmiali, głośno z głową odrzuconą do tyłu, jakby nic ich nie obchodziło.

Czasami chciałby też śmiać się tak głośno, lecz jego śmiech był delikatny, cichy, jakby nie chciał, żeby świat wiedział, że uważa coś za zabawne.

Inni idą cicho, ze spuszczoną głową i słuchawkami w uszach, próbując pozostać z daleka od kontaktu z ludźmi.

Widzicie, rozumiał bardziej tych ludzi, ponieważ też tak często robił. Wszystko na własną rękę, nie utrzymując kontaktu wzrokowego z ludźmi. Chciałby tak nie robić, ponieważ kiedy widział tych ludzi, zawsze myślał, że wyglądają oni dość przykro.

Po czym, są ludzie którzy po prostu przyciągają uwagę.

Louis Tomlinson i Harry Styles są tymi ludźmi – pomyślał, kiedy przyglądał się im z daleka.

Czekał na drugi wykład dzisiejszego dnia, zbyt leniwy żeby iść gdzieś w godzinnej przerwie pomiędzy zajęciami. Więc siedział na ławce, gdzie trochę szkicował, lecz bardziej skupiał się na obserwowaniu ludzi.

Louis i Harry brykali dookoła, głośno się śmiejąc z jakiegoś żartu, a Zayn zaczął się zastanawiać, czy widział ich kiedykolwiek nie uśmiechających lub śmiejących.

Zbliżali się, więc trochę opuścił głowę i przyglądał się im zza rzęs, mając nadzieję, że go nie zauważą.

Oczywiście, życie nie daje nam tego co chcemy i często z nas drwi. Kiedy Louis i Harry byli w odległości paru kroków, drugi chłopak zakołysał swoimi lokami i spojrzał dokładnie na Zayna, który patrzył w dół, na swój szkic, tak aby nie zorientowali się, że się na nich gapił.

Miał nadzieję, że może pójdą sobie, lecz duża para białych conversów podeszła jeszcze bliżej, a potem Zayn poczuł ciepło dwóch ciał, które usiadły obok niego.

Nie mógł nawet udawać, że ich nie zna, ponieważ jednej nocy on z Liamem udali się do baru, oczywiście tam gdzie pracował Niall (i nie, to nie był jego pomysł…) i blondyn przywitał się ciepło z Zaynem, po czym przedstawił mu swoich przyjaciół.

Więc tak, musiał się odezwać, kiedy Harry pośrednio zwrócił się do niego.

- Chciałbym umieć rysować. Jestem w tym beznadziejny, prawda Lou? – przeciągał Harry, spoglądając na mały szkic, który wykonał Zayn. Przypadkowe kreski i odcienie, które ukazywały ludzi, przechodzących obok Zayna.

Zayn zrobił przerwę zanim odpowiedział. Odwrócił głowę, żeby spojrzeć na loczka i zauważył, jak ładnie wyglądał. Jego włosy były potargane, a policzki delikatnie zarumienione przez ostrość zimnego wiatru.

To było nienormalne, jak można wyglądać tak cholernie dobrze przez cały czas?

Uświadamiając sobie, że Zayn nie zamierza wkrótce odpowiedzieć, Louis przemówił.

- Tak, on nie potrafi nawet narysować patyczaków. Jaki wstyd, Haz. Powinieneś rysować moje nagie portrety, jak w Titanicu.

Zayn ukrył śmiech, kaszląc i podnosząc rękę, aby zakryć usta.

Harry powrócił do przyglądania się nieskończonemu szkicowi Zayna. Jego szmaragdowe tęczówki były zakryte przez emocje, których Zayn nie mógł do końca rozpoznać. To było trochę jak czułość, a kiedy Harry wyciągnął długi, blady palec aby wskazać kawałek jego rysunku, Zayn zrozumiał dlaczego.

Harry przycisnął wskazujący palec na część, w której był on i Louis. Ich postaci były delikatnie zarysowane i nie do końca skończone, ale było wiadome że śmieją się i patrzą na siebie z miłością.

- Idealnie to uchwyciłeś – wymamrotał loczek. Przez sekundę wydawało się, jakby jego niski głos utknął mu w gardle, lecz potem, Harry spojrzał na Louisa, ukazując swoją iskrzącą twarz – narysuję cię nagiego któregoś dnia, Tommo. Po prostu potrzebuję trochę poćwiczyć.

- Możesz ćwiczyć na mnie, mały Haroldzie – zripostował radośnie Louis, wyciągając rękę aby uszczypnął policzek Harry’ego, pozostawiając tam czerwony ślad.

Zayn nie był pewny, dlaczego oni w ogóle tam siedzą. Przecież był samotnym artystą i zadawał się tylko z Liamem. Ale zdecydował, że to wcale nie jest takie złe, to całe zawieranie przyjaźni i znajomości i może mógłby w przyszłości nad tym trochę popracować.

Kontynuował szkicowanie, przysłuchując się żartobliwej pogawędki Harry’ego i Louisa, okazjonalnie wydając z siebie parsknięcie, kiedy któryś z nich powiedział coś szczególnie niedorzecznego. Chyba nie mieli nic przeciwko jego milczeniu, co było miłe i pozwalało mu szkicować, słuchać i śmiać się z ich błazeństwa.

Sporadycznie coś skomentował, zazwyczaj coś w stylu “Myślałem, że tylko ja tak robię”, co sprawiało że Louis i Harry śmiali się lub szturchali jego ramię z uśmiechem, mówiąc, że zdecydowanie nie tylko on tak robi.

Niedługo później, Zayn spojrzał na zegarek i zdał sobie sprawę, że zostało mu dziesięć minut do zajęć. Wydarł więc kartkę ze szkicem ze swojego notatnika i włożył zeszyt do torby.

- Macie, możecie to zatrzymać – wymamrotał, przyciskając rysunek do pustej dłoni Harry’ego. Na początku wyglądał na zaskoczonego, ale kiedy zauważył że jest na nim on i Louis, uśmiechnął się.

- Dzięki – odpowiedział delikatnie Harry. Zayn zauważył, że Louis patrzy na niego tak samo czule, jak Harry. Zastanawiał się, o co chodzi, ale zdecydował, że nie jest to odpowiedni czas, aby pytać.

- Muszę iść na zajęcia – ogłosił Zayn, zastanawiając się czy para w ogóle się tym przejmie. Lecz za chwilę, Louis jęknął trochę, pytając się czy naprawdę musi już sobie iść.

To było dziwne, jak Louis zdawał się przejmować tym i Harry, który się z nim zgadzał. Zdecydował się więc zaryzykować. Wyciągnął ołówek i napisał jego numer z tyłu rysunku.

- Zadzwońcie czasami – powiedział z uśmiechem, a Louis przytulił go.

- Po tym, jak Niall rozmawia z tobą, raczej nie moglibyśmy odmówić, Malik.

Zayn wszedł do pracowni szkolnej kompletnie nieskupiony. Co do cholery Niall powiedział im o nim?

~O~

Były chwile, kiedy naprawdę nie chciał spotkać pewnych ludzi, a i tak zawsze się to zdarzało. Może spotykał ich tylko dlatego, że nie chciał ich zobaczyć.

W każdym razie, to był jeden z tych momentów, kiedy chciałby schować się w jakiejś dziurze, poczekać pięć minut po zajęciach lub pójść do łazienki, ale nie zrobił tego. I z tego powodu, skończył, zastanawiając się czy los go nienawidzi.

Był jeden koleś, tak. Pisali ze sobą trochę przez wakacje. W sumie rozmawiali dosyć dużo, więc nie może mówić ‘trochę’. A kiedy zaczęła się szkoła, Zayn nie mógł zaprzeczyć, że jest naprawdę podekscytowany tym, czy coś wyniknie z ich małej relacji.

Josh był rok starszy, niesamowicie słodki i naprawdę zabawny.

Zayn czuł się komfortowo, rozmawiając z nim i nie zdawał sobie sprawy, że rzeczy mogą pójść tym torem. Ale wtedy, w momencie kiedy szkoła się zaczęła, Josh przestał odpowiadać na jego wiadomości i nie starał się utrzymać ich znajomości. Te pare razy, kiedy się spotkali na campusie, Josh był przyjazny. Uśmiechał się, mówił część i przytulał go, ale nic więcej.

Więc, kiedy Zayn wracał z wykładów tego dnia, kierując się w stronę przystanku autobusowego, aby móc wrócić do mieszkania, naprawdę chciał się schować, w momencie jak zauważył Josha z jakimś innym chłopakiem. Nie był w nastroju, aby radzić sobie z niezręcznością, którą czuł przy starszym chłopaku.

Ale oczywiście, życie lubiło z niego kpić. Josh zatrzymał się na przystanku, po czym odwrócił się i spojrzał dokładnie na Zayna.

Zdecydowanie nie mógł się ukryć.

- Hej! – przywitał się ciepło Josh, a Zayn uśmiechnął się, także przytulając chłopaka – To jest Sandy, mój chłopak.

Oh.

Zayn skinął i wyciągnął dłoń, aby przywitać się z chłopakiem. Zaczął jeszcze bardziej tonąć w sobie, ponieważ wow. Nie miał zbyt dużo uczuć do Josha, a i tak czuł, jakby umierał od środka.

Ale wtedy, usłyszał znajomy głos. Ten głos, który utknął mu w głowie od czasu pewnej nocy, kiedy pracował w kawiarni. Po czym zauważył blond czuprynę, którą mógłby rozpoznać wszędzie.

Nie był pewien, czy gorsze jest widzenie Josha z Sandy’m, czy widzenie Nialla z jakaś dziewczyną, który trzymał swoją rękę na jej plecach, lecz trochę bliżej tyłka.

Po chwili zdecydował, że patrzenie na Nialla z dziewczyną, jest zdecydowanie gorsze, a naprawdę nie chciał się jeszcze bardziej pogrążać.

On i Niall właściwie nie byli nikim dla siebie, więc nie powinien być nim rozczarowany w żaden sposób.

Niall był tylko bliskim znajomym, a blondyn nie czuł granic i gdziekolwiek się pojawiał, był milutki i lubił flirtować w mylący sposób.

Nie myślał, że Niall chce coś od niego. Blondyn był jakby dzika karta, intensywna i charyzmatyczna w sposób, którego Zayn nie potrafił skopiować i nie wiedział, czy kiedykolwiek będzie do tego zdolny.

Niemniej jednak, Niall potrafił zrozumieć go i dawać mu rady, w przeciwieństwie do innych ludzi których spotykał. Więc naturalnie, Zayn czuł się przywiązany do niego.

To było trudne, ponieważ co jeśli Niall czuje to samo lub blondyn po prostu czuje powiązanie z wieloma ludźmi.

Zayn zdecydował, że jeżeli dłoń Nialla ześlizgnie się na tyłek dziewczyny, to nie będzie miało znaczenia. Są tylko przyjaciółmi i nie chce niczego od niego.

Blondyn, kochany i niesamowity, lecz nie dla niego.



~O~

- Zayner – krzyknął Niall, przyciągając Zayna do siebie i otaczając dłońmi jego biodra. Zayn przyległ do Nialla, czując się bardzo komfortowo.

- Malik, to mój przyjaciel Sean, a to Stan – przedstawił znajomych Niall, wskazując palcem dwóch chłopaków, którzy stali razem z nim.

Zayn nie był pewny, który to Sean, a który Stan, ale postanowił, że dojdzie do tego później.

Niall kontynuował, mocniej go przyciągając – Sean, Stan, to jest Zayn Malik. Jest jednym z moich najlepszych przyjaciół tutaj. Jest niesamowity, wspaniały.

Słysząc jak Niall mówi tak o nim, zaczął się rumienić i ukrył twarz w swetrze blondyna, nie wiedząc jak odpowiedzieć.

Czuł się trochę jak nie pasujący element, w tym obcym mieszkaniu. Ale kiedy Louis napisał do niego i zaprosił go i Liama na imprezę, obiecując dobrą zabawę i możliwego nagiego Nialla, w sumie, musiał się zgodzić, nieważne jak bardzo czułby się teraz nie komfortowo.

Przy Niallu, który ciasno go obejmował, czuł się miło i ciepło i zdecydowanie cieszył się z przyjścia tutaj, zwłaszcza kiedy cała uwaga Nialla skupiła się na nim.

- Chcesz wyjść?

Zayn skinął i podążył za Niallem. Wysłał tylko krótką wiadomość do Liama, który ostatnim razem jak Zayn go widział, był otoczony przez grupkę dziewczyn.

Niall pociągnął go w dół ulicy, po czym wyciągnął klucze z kieszeni i zatrzymał się przy drzwiach do domu. Otworzył je delikatnie i wpuścił Zayna do środka, zapalając światło, kiedy już weszli.

I najdziwniejszą rzeczą było to, że spotkanie to skończyło się rozmawianiem przez całą noc oraz przytulaniem na kanapie. Cieszył się, że Niall zaufał mu wystarczająco i uważał go za najlepszego przyjaciela. Cieszył się, że spędzili razem tę noc (taką, podczas której wystarczyło im, że rozmawiali i relaksowali się, a nie szaleli) i że blondyn chciał porozmawiać właśnie z nim, a nie z nikim innym.

~O~


3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz