czwartek, 16 stycznia 2014

734

Piątka chłopaków skończyła swoje jedzenie, a przy stole ciągle utrzymywała się przyjacielska rozmowa, lecz tym razem, Louis dołączył do niej. Na początku pociągał go tylko wygląd Zayna, ale kiedy słuchał słów, które wychodzą z jego ust, zainteresowanie Lou jeszcze bardziej wzrosło. Był mądry i Louis polubił to, wiedział co powiedzieć i kiedy. Lou myślał także na początku, że mulat jest nieśmiały, ale najwidoczniej nie, był jedną z najbardziej otwartych osób, jaką poznał i Louis pokochał to.

- Było fajnie – Liam był pierwszy, który wstał, a za nim od razu Zayn – powinniśmy to kiedyś powtórzyć.

- Może pójdziemy się napić? Wiem, że nie pijesz Liam, ale nadal może być fajnie – zasugerował Niall.

- Jest dopiero wpół do dziesiątej – dołączył do rozmowy Harry.

- Zayn, chcesz iść? – zapytał Liam. Zayn wahał się, marszcząc czoło.

- Ta, no dobra – westchnął.

- Louis, idziesz? – zapytał entuzjastycznie Niall, wstając, gotowy do wyjścia.

- Chodźmy! – Louis odgarnął włosy z oczu, kiedy wstawał z krzesła. Wiedział, że skoro Zayn się zgodził, on nie mógłby odrzucić tej propozycji. Nie chciał zrobić kolejnego głupiego, pijańskiego wybryku przez opalonym chłopakiem, więc zdecydował, że ograniczy swoje picie do minimum.

-

Kiedy przyjechali do baru, plan Louisa dotyczący niepicia szybko wyblakł. Stracił już rachubę, ile drinków zdążył wypić. Kiedy wchodzili do pomieszczenia, specjalnie poprosił Harry’ego i Nialla, żeby nie pozwolili mu zrobić niczego głupiego, ale oboje wypili tyle samo, co Lou, więc ten plan także poszedł na marne. Louis szedł teraz w stronę Zayna, który nie był jeszcze tak bardzo pijany. Mulat płacił właśnie za napoje, kiedy Louis pojawił się obok niego.

- Cześć – krzyknął Louis, chcąc przebić się przed tłumiący hałas muzyki.

- Uh…cześć – Zayn wziął łyka swojego drinka, po czym zaniósł napoje do miejsca, gdzie siedział Liam z Niallem. Harry oczywiście był na parkiecie. Blondyn zazwyczaj byłby z nim, ale teraz był zbyt zajęty pijackim rozbawianiem Liama, który był całkowicie trzeźwy. Zayn usiadł obok Liama, pozostawiając jedyne wolne miejsce dla Louisa obok siebie. Brunet usiadł obok Mulata, po czym przysunął się jeszcze bliżej do niego.

- Co lubisz robić, Zayn? – krzyknął Louis, tak blisko ucha Zayna, aby go usłyszał. Mulat poczuł jego gorący oddech na swojej szyi.

- Co masz na myśli? – zapytał Zayn, powstrzymując się od odwrócenia głowy, ponieważ wtedy byłby bardzo blisko twarzą w twarz z Louisem.

- Chodzi mi o twój wolny czas i co chcesz robić w życiu? – Louis był nadal blisko Zayna, wdychając zapach jego wody kolońskiej z każdym oddechem.

- Więc… Chcę być nauczycielem angielskiego, ale nie idzie mi za dobrze… Nie mogłem pójść na uniwersytet, chociaż chciałem – Zayn nie wiedział, dlaczego mu to mówi, nawet z Liamem prawie nie rozmawiał o jego popsutych planach. Louis, widząc żyły Zayna, które pulsowały, kiedy mówił, poczuł pragnienie, aby przycisnąć swoje usta do szyi Mulata. Nawet jego spity umysł wyobrażał sobie pozostawianie malinek wzdłuż niej, czując na wargach łaskotanie przez zarost, który miał Zayn. Zagubił się w swoich fantazjach, zapominając, że był otoczony przez innych ludzi. Harry teraz z powrotem dołączył do stołu, mając kilka swoich loków przyklejonych do czoła przez pot.

- Dostaniesz się – Louis odsunął się od Zayna, zdając sobie sprawę, że mulat czuł się trochę tym speszony.

- Mam nadzieję – Zayn poczuł teraz delikatniejszy oddech na szyi. Wreszcie odwrócił się, aby spojrzeć na Louisa, wiedząc, że ten trochę się odsunął. Miał teraz przed sobą lśniące, niebieskie oczy, wpatrujące się w niego. Mógł je zobaczyć pomimo przyciemnionego światła, tak samo jak jego promienny uśmiech, który wydawał się być ciągle na jego twarzy. Po paru drinkach, nawet dla Zayna trudem było utrzymać swoje myśli. Louis był przystojny; jak na faceta… Zayn nigdy wcześniej nie czuł pociągu do innego mężczyzny, to było dla niego dziwne, ale to nie tak, że zamierzał coś z tym zrobić. Nie chciał właściwie być z Louisem, może jedynie się przyjaźnić. Jeżeli jest to w ogóle możliwe, skoro podoba sie Louisowi. Zayn zorientował się, że niebieskie oczy coraz bardziej się przybliżają, a on nie zrobił nic, aby to powstrzymać. Przed tym jak jego mózg mógł zarejestrować, co się właściwie dzieje, usta Louisa dotknęły mulata. Wargi bruneta przycisnęły się jeszcze bardziej do oszołomionych i nieruchomych ust Zayna. Oczy mulata szeroko się otworzyły. Nigdy wcześniej nie całował faceta, ale było to całkiem przyjemne… Nie, wcale takie nie było, oczywiście, że nie. Zayn był hetero, Zayn Malik, hetero. Ręce Louisa były teraz na szyi mulata, przyciągając go bliżej. Myśli Zayna były teraz w rozsypce, nie wiedział, jak zareagować, kiedy brunet zaczął wkładać swój język do jego ust. Pomyślał, że powinien go zacząć odpychać, ale podobało mu się to? Powinien to powstrzymać, jeżeli znajdował w tym przyjemność? Zayn odepchnął Louisa, kiedy wstał. Spojrzał na niego, odrzucając smutne, niebieskie oczy i zmarszczoną twarz, jakby bolała go głowa. Louis nawet nie wiedział, jak do tego doszło. Był tam, twarzą w twarz z Zaynem, który wyraźnie myślał o nim, kiedy patrzył się na niego. Louis nie był głupi. Nie mógł się już wtedy dłużej powstrzymywać, ale teraz żałował tego. Zayn spojrzał na Liama, Harry’ego i Nialla, którzy gapili się zszokowani na niego. Zayn nie lubił, kiedy wszystkie oczy były skierowane na niego, zaczął oddalać się od grupy, potrzebując świeżego powietrza i kolejnego drinka.

- Zayn! – krzyknął Louis, wstając i chwytając Zayna za koszulkę. Zastrzyk gniewu przepłynął przez ciało mulata, nie był pewny dlaczego. Może przez to, że został właśnie pocałowany przez faceta? Tak, to prawdopodobnie było to. Odwrócił się i zderzył swoją pięć z nosem Louisa, sprawiając, że ten upadł.

- Ał! Kurwa! – Louis przyłożył rękę do swojego nosa i ust, chwytając kapiącą krew.

- Co do cholery Zayn? – krzyknął Liam, który był jedynym trzeźwym w grupie.

- Nie wiem – odkrzyknął Zayn, kładąc ręce na głowie. Liam był teraz przy Louisie, odchylając jego głowę do tyłu. Ochrona szybko znalazła się przy nich i piątka chłopaków została wyrzucona z baru. Liam dzwonił właśnie po taksówkę dla nich, kiedy Louis przyciskał kurtkę Harry’ego do nosa.

- Louis, tak bardzo przepraszam. Nie wiedziałem co robię, naprawdę.. – Zayn zaczął przepraszać Louisa.

- Nie, nie rób tego, jest w porządku. Nie powinienem cię całować, masz prawo być wściekły – słowa bruneta były niewyraźne, ponieważ nadal nie zdążył jeszcze wytrzeźwieć.

- To nie daje mi prawa, aby cię bić… – wymamrotał Zayn. Nadal był trochę zły na Louisa za pocałowanie go, ale był jeszcze bardziej zły na siebie za uderzenie go w twarz, kto tak robi?

- Daje ci, pomimo tego nadal cię lubię, nie martw się – Oczy Louisa zamknęły się i wyglądał teraz, jakby zasnął. Mikstura senności i alkoholu zanieczyściła jego myśli. Zayn uśmiechnął się na słowa bruneta, nadal podobał mu się fakt, że Louis go tak bardzo lubi.

-

- Nie…Nie! – Louis stał przed lustrem, patrząc na swoją twarz. Miał ciemnofioletowe okręgi pod okiem, które widniały aż do nosa. Wycofał się w stronę kuchni, gdzie Niall właśnie przygotowywał naleśniki, a Harry siedział przy stole. – To się nie wydarzyło. Prosiłem was, żebyście nie pozwolili mi zrobić niczego głupiego!

- Stało się. Nie zwalaj na nas winy, ponieważ zbliżyłeś się do niego tak szybko, że nawet Zayn nie mógłby cię zatrzymać… czego nie zrobił, przynajmniej przez chwilę – Niall położył talerz naleśników na środku stołu i usiadł naprzeciwko Harry’ego, który uśmiechał się do blondyna. Oboje widzieli co się stało, Zayn nie odepchnął Louisa przez chwilę, wyglądało to, jakby podobało mu się. Louis usiadł obok Harry’ego.

- Wszystko spieprzyłem – Louis oparł się na łokciach i ukrył twarz w dłoniach, uważając na to, aby nie dotknąć stłuczonego nosa.

- Dokładnie – zgodził się Harry.

- Powinieneś mnie pocieszyć! – zaprotestował Louis.

- Oh, przepraszam. Nie, jest w porządku, Zayn wybaczy ci, pocałuje i prawdopodobnie się w tobie zakocha – powiedział sarkastycznie Harry, otrzymując uderzenie w ramię od Louisa. Niall zaśmiał się z przyjaciół, jedząc naleśnika.

- Jesteście tacy pomocni! – odpowiedział Louis sarkastycznym tonem.

- Po to tu jesteśmy – powiedział Niall buzią pełną jedzenia.

- Jestem takim cholernym idiotą – Louis wstał i poszedł do swojego pokoju, upadając na łóżko. Myślał, że spieprzył już wystarczająco poprzednim razem. Wtedy miał malutki strzęp nadziei, wiedział, że Zayn jest hetero, ale może jest choć trochę biseksualny? Teraz cała nadzieja zniknęła. Nie wiedział, jak naprawić to, inaczej niż zostawienie Zayna samego. Wiedział, że nie będzie w stanie tego zrobić.


5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz