poniedziałek, 13 stycznia 2014

709

Macie czasem tak, że rozpoznajecie daną osobę tylko w ściśle określonym miejscu? Dajmy na to… szkolna kucharka. Często jest to kobieta przy kości, z życzliwym uśmiechem na twarzy. Ale jej wygląd nie zapada nam jakoś szczególnie w pamięci. Owszem, zwracamy uwagę na jej twarz i ogólną prezencję, ale bardziej zauważamy fakt, że ma na sobie fartuch i samo to, że pracuje na stołówce; i poza tym miejscem po prostu jej nie rozpoznajemy. Mogłaby przejść koło nas na ulicy i stopiłaby się w tłum twarzy innych ludzi. Bo to właśnie wyróżnia osoby dobrze nam znajome: możemy wypatrzeć je często w najbardziej zatłoczonych miejscach. Zwykle dlatego, że znamy tą osobę na tyle dobrze, że potrafimy rozpoznać ją po wielu innych czynnikach niż sama twarz. Tym czynnikiem mogą być znoszone dżinsy, wszelka charakterystyczna biżuteria, znajoma sylwetka; praktycznie cokolwiek.

Zayn należał właśnie do tej grupy ludzi, którzy często zapominają inne osoby.

Bycie muzykiem w XXI wieku było niezwykle uciążliwe. Chłopak przekraczał próg kolejnego studia radiowego kolejnego dnia kolejnego miesiąca, by udzielić kolejnego wywiadu, który pewnie i tak niczym nie będzie się różnił od tych poprzednich.

Usiadł w skórzanym fotelu obrotowym, naprzeciw stanowiska dziennikarza, informując wszystkich, że chętnie napiłby się kawy. Po chwili kubek, na którym widniało logo stacji radiowej, stał już przed nim i widać nad nim było powoli ulatniającą się przezroczysto-białą parę. Zayn wyciągnął rękę i objął dłonią kubek, który powoli przejmował już gorąco cieczy, która się w nim znajdowała. Przez chwilę ogrzewał tak swoje skostniałe z zimna palce, a następnie wziął duży łyk kawy, zapraszając do swojego organizmu tyle kofeiny, ile tylko mógł, bo pomagała mu ona przeżyć. Pomagała mu rano wstać (a był ogromnym śpiochem), a następnie przeżyć cały dzień. A jego harmonogram wcale go nie oszczędzał.

Tak naprawdę nie pamiętał samego wywiadu. Ale pamiętał, że był tam pewien chłopak. Krótko przystrzyżone brązowe włosy, miły uśmiech i ogromne czekoladowe oczy, w których krążyły iskierki niewinności, przypominając tym oczy rozradowanego szczeniaka. Był zatrudniony tam jako stażysta, na razie zajmował się podawaniem napoi, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?

- Twoja ka… - zaczął chłopak, gdy podawał Zaynowi kolejny kubek z kawą.

Zayn obserwował jakby w zwolnionym tempie jak czarna ciecz wylewa się z naczynia, a następnie spada na jego spodnie, plamiąc je i parząc jego nogi.

- Kurwa - przeklął siarczyście i natychmiastowo poderwał się z miejsca. Przez chwilę stał zaalarmowany, ale następnie przypomniał sobie, że zeszli już z anteny.

- Przepraszamprzepraszamprzepraszam - powtarzał chłopak, chwytając rolkę papierowych ręczników i odrywając ich całą garść.

- Nic się nie stało. - Zayn wymusił uśmiech, pomimo bólu, który odczuwał. - Cholera jasna - syknął, gdy stażysta ukucnął przed nim i zaczął przecierać jego spodnie ręcznikami.

- Nie zejdzie na sucho, trzeba to przynajmniej obmyć wodą - oznajmił chłopak, podnosząc się na równe nogi i udając w bliżej nieznaną Zaynowi stronę, a następnie pokazując mu ręką, by poszedł za nim. - Jest mi bardzo przykro - powiedział, gdy weszli do łazienki.

- Zdarza się - odpowiedział krótko, ponieważ, cóż, nie należał do zbytnio rozmownych w nieznanym towarzystwie. Nawet podczas wywiadów oszczędzał słowa.

Chłopak szybko zamoczył ręczniki, które wziął ze sobą i zaczął znów przecierać spodnie Zayna.

- Uch, mógłbyś je… zdjąć? - zapytał, a piosenkarzowi o mało nie wypadły oczy z orbit. - Miałem na myśli… byłoby mi łatwiej je wyczyścić - wyjaśnił, wyraźnie zakłopotany.

- Ach, racja - powiedział i zaczął się rozbierać.

Czuł na sobie wzrok chłopaka, gdy zsuwał z nóg swoje spodnie. Było w tym coś innego od rozbierania się przy kolegach na wf-ie; bardziej… osobistego.

- Jesteś… gejem? - zapytał dosyć nieśmiało Zayn, patrząc, jak chłopak lustruje jego nagie nogi.

- Jestem, uch, sam nie wiem, kim jestem - odpowiedział, pocierając swój kark z zażenowaniem.

- Rozumiem - powiedział cicho piosenkarz.

- Niedawno rzuciła mnie dziewczyna i jestem trochę… skołowany - wyjaśnił.

- Pewnie dlatego, że oglądałeś się za chłopakami jej koleżanek - palnął, dopiero później zauważając głupotę tych słów. - Przepraszam, to było nie na miejscu.

- Jestem przyzwyczajony - chłopak wzruszył ramionami i kontynuował ścieranie kawy ze spodni Zayna. - Ludzie ograniczeni niekoniecznie tolerują osoby o innej orientacji seksualnej.

- Aua, to była obelga w moją stronę? - powiedział Zayn sztucznie obrażonym tonem.

- Tak jakby - rzucił przez ramię stażysta, a następnie odwrócił się na pięcie, nie spodziewając się, że piosenkarz stał tak blisko niego.

- A więc mam być obrażony, tak? - Spoglądali sobie prosto w oczy, badali swoje twarze, na których malowało się napięcie. Żaden z nich nie wiedział, co się zaraz wydarzy. Działali pod wpływem chwili, ponosiły ich emocje.

Zayn był wręcz oczarowany oczami drugiego chłopaka, może dlatego zrobił to, co zrobił.

- Co się ze mną dzieje? - zaśmiał się w usta stażysty, a następnie wpił się w nie.

Oboje z początku byli zaskoczeni, ale po chwili zaczęli wykonywać ostrożne ruchy; Zayn delikatnie rozsunął językiem wargi chłopaka, a ten zaprosił go do środka. Gładził go po podniebieniu, rysował na nim różne zmyślne wzory, całkowicie improwizując. Nigdy wcześniej nie robił tego z chłopakiem. Po chwili oboje całowali się z ogromną namiętnością, przepychali się językami, walcząc o dominację.

Gdy się od siebie oderwali, obaj ledwo łapali dech. Przez moment wpatrywali się sobie w oczy, niepewni tego, co miało miejsce parę sekund wcześniej, a następnie chłopak odchrząknął i odwrócił się z powrotem do umywalek, by zastać tam całkowicie mokre już spodnie, które przez roztargnienie zostawił pod bieżącą wodą.

- Przynajmniej są czyste - wymruczał.

- Jak widać.

Było pomiędzy nimi pewne napięcie, żaden z nich nie wspominał o pocałunku, ale obu krążył on po głowie.

- Chyba będziesz musiał zostać tu jeszcze trochę. Jest środek zimy, nie wyjdziesz przecież na podwórko bez spodni.

- Racja.

Pomiędzy nimi zapadła cisza.

- A więc… - zaczął Zayn - jak wynagrodzisz mi tę zmianę w moim harmonogramie?

Chłopak nie odpowiedział, tylko przygwoździł piosenkarza do drzwi łazienki i zapoczątkował kolejny namiętny pocałunek.

- Jestem Liam - powiedział w przerwie na wzięcie oddechu.

- Zayn - odpowiedział i zaczął rozpinać koszulę Liama.

Wydawałoby się, że taką osobę powinno się pamiętać, nieprawdaż?

Zayn wchodził właśnie do studia na kolejny wywiad dla jakiegoś nowego radia, którego nazwa wyleciała mu z głowy.

- Witaj, Zayn - przywitał go pewien osiwiały mężczyzna, mocno ściskając jego rękę. - Jak to miło, że miałeś czas, by dzisiaj do nas zawitać.

Mulat kiwnął głową, oszczędzając słowa, a następnie usiadł na krześle dla niego przeznaczonym.

- Napijesz się czegoś? - zagaił mężczyzna.

- Z chęcią napiłbym się kawy.

- Liam, zaparz kawę! - krzyknął w stronę otwartych drzwi i uśmiechnął się do Zayna. - Ten wywiad ma na celu promocję twojej nowej płyty, więc pozwól, że skupię się na tym temacie - oznajmił po chwili.

Chłopak przytaknął, było mu to nawet na rękę. Nie znosił zbyt osobistych pytań.

- Proszę - usłyszał przy lewym uchu dziwnie znajomy głos, odwrócił głowę i zauważył młodego chłopaka, który właśnie stawiał przed nim kubek pełen kawy. - Mam nadzieję, że dobrze pamiętam, jaką kawę lubisz - powiedział tak cicho, że nie było żadnych szans, by usłyszał go ktoś poza Zaynem, który był widocznie zaskoczony całą sytuacją.

- Znamy się? - zapytał, a chłopak przez chwilę przyglądał mu się, jakby chcąc sprawdzić, czy piosenkarz nie żartuje.

- Liam, kiedyś wylałem na ciebie kawę, pamiętasz?

- Ach, to ty! - Zayn uśmiechnął się, przypominając go sobie.

- A więc, zaczynamy - rozległ się głos dziennikarza, który klasnął w dłonie i rozpoczął wywiad.

Jak mówił wcześniej, tak zrobił; pytał jedynie o płytę chłopaka, która zadebiutowała w tym tygodniu, po głowie Zayna krążył tylko obraz uśmiechu Liama, jego oczu i scen z tamtego dnia.

Gdy nadszedł czas na przerwę i z głośników wydobył się jego najnowszy singiel, chłopak szybko dopił końcówkę swojego napoju, nabazgrał na kawałku kartki krótką wiadomość i poprosił o kolejną kawę.

Po chwili w pomieszczeniu pojawił się Liam i zabrał pusty już kubek oraz pogiętą kartkę, którą przyjął z zaskoczeniem.

W międzyczasie piosenka się skończyła i wrócili na antenę. Tym razem padły pytania o trasę, z której chłopak właśnie wrócił oraz o to, jak znosił bycie tak daleko od rodziny. W połowie jego odpowiedzi na te pytanie pojawił się Liam, stawiając przed nim gorącą kawę i po kryjomu wciskając mu z dłoń zmiętą kartkę.

Gdy wywiad się skończył, Zayn ze zniecierpliwieniem rozwinął kartkę, na której rozpoznał swoje pismo i zauważył widniejące pod nim schludne, krągłe litery.

Co muszę zrobić, żebyś się ze mną umówił?

Ściągnij spodnie. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz