czwartek, 16 stycznia 2014

735

- Louis, naprawdę musimy już iść – krzyknął Niall, kiedy razem z Harrym stał przy drzwiach ich mieszkania, gotowi do wyjścia. Louis biegał dookoła łazienki, upewniając się, że jego włosy są idealne, sprawiając, że sam prawie dławił się zapachem lakieru do włosów, który unosił się w pokoju.

- Już idę! – Louis opuścił łazienkę i pobiegł do swojego pokoju, aby znaleźć buty. Chwycił jedną parę i ruszył w stronę drzwi, jedną ręką trzymając obuwie, a drugą włosy, żeby pozostały na swoim miejscu.

- Jesteś taki gejowski – Harry otworzył drzwi i przepuścił pozostałą dwójkę. Wyglądał na rozbawionego, ale był trochę zdenerwowany, że przygotowanie się zabrało Louisowi tak dużo czasu.


- Mówisz oczywistości, Harry – dumał Niall.

- Nie każ mi przerzucić się na ciebie – Harry zwrócił się do Nialla ze sztuczną, poważną miną, co sprawiło, że blondyn przewrócił oczami w frustracji. Louis wsunął buty na stopy i przeszedł przez drzwi.

- Na dworze jest zimno, ubierz te cholerne skarpetki, Lou – Niall objął ciasno swoje ciało, próbując utrzymać ciepło.

- Nie – odpowiedział prosto Louis, nie przejmując się w ogóle zimnem, kiedy trójka chłopaków szła do Nandos, aby spotkać się z Liamem i Zaynem.

- Dlaczego ich nie nosisz? – zapytał Harry.

- Lepiej wygląda bez nich – Louis spojrzał na swoje stopy, kiedy mówił. Można od razu było zauważyć, że nie ma skarpetek, ponieważ jasnoczerwone rurki odkrywały kawałek jego kostek u nogi.

- Ty przejmujesz się tylko tym? Czy wyglądasz dobrze? – zapytał Niall.

- Dzisiaj…tak! – przyznał Louis. Chciał wyglądać dobrze, nawet jeśli wiedział, że nie ma szans u Zayna – Nie pozwólcie zrobić mi niczego głupiego.

- Ale czasami zachowujesz się, tak bardzo jak gej i trudno cię powstrzymać… – Niall sprawił, że Harry się zaśmiał z tego, co powiedział.

- Mówię poważnie. Nie chcę tego zepsuć jeszcze bardziej – Louis zrobił kwaśną minę. Mieszkanie z dwoma totalnie hetero kolesiami było trudniejsze niż myślał. Trójka chłopaków coraz bardziej zbliżała się do Nandos, aż nie zatrzymali się przejść wejściem. Harry pchnął drzwi, przepuszczając Louisa, po czym odwrócił się do Nialla.

- Jesteś gotowy? – zapytał Harry, zastanawiając się, czy ich plan jest nadal aktualny.

- Na co? – zapytał blondyn.

- Aby zobaczyć, czy Zayn jest gejem – wyszeptał Harry do ucha Nialla.

- Oh tak, zapomniałem, przepraszam – Niall wszedł do budynku. Zayna i Liama jeszcze tam nie było. Louis wybrał okrągły stół z pięcioma krzesłami.

- Co jeśli zapomnieli… – twarz Louisa wyglądała na trochę zdenerwowaną, kiedy mówił.

- Nie zapomnieli, wyluzuj Lou – Niall przewrócił oczami.

- Skąd to wiesz? – zapytał Louis nadal zmartwiony.

- Pisał ze swoim Liamem – Harry wiedział, że Niallowi się to nie spodoba, ale osobiście uważał to za zabawne.

- Jego Liam ? – Louis zmarszczył brwi.

- Ta, stawiam dwadzieścia funtów, że ta dwójka będzie razem za miesiąc, Lou – Harry wciągnął dłoń w stronę Louisa.

- Harry, nie będę się z tobą zakładał… o cholera – Louis podniósł rękę, aby zakryć część swojej twarzy, kiedy Zayn i Liam przeszli przez drzwi i zaczęli iść w ich kierunku.

- Przestań to robić, Louis! Jesteś taki oczywisty – wysyczał Harry.

- Mogę robić, co tylko chcę. To nie tak, że jeszcze nie spieprzyłem wszystkiego – odpowiedział Louis, po czym odciągnął twarz od ręki i uśmiechnął się, aby przywitać dwójkę chłopaków. Zayn i Liam zajęli miejsca. Liam usiadł pomiędzy Zaynem i Niallem, a Louis obok Harry’ego i Nialla.

-

Chłopacy zamówili swoje jedzenie i teraz czekali niecierpliwie na przyniesienie go. Towarzyszyła temu przyjacielska rozmowa, ale o dziwo, Louis pozostawał cicho. Starał się, jak najbardziej, aby jego oczy nie spoczęły na Zaynie, nawet jeśli chciał zagubić się w tajemniczości brązowych tęczówek z ciemną obwódką w postaci długich rzęs. To było to, co zachwyciło Louisa tej nocy, kiedy się poznali. Nie zajęło dużo czasu, a Louis po prostu gapił się w oczy Zayna, nie bardzo myśląc co się stanie, kiedy zostanie przyłapany. Mulat wiedział, że ten patrzy się na niego i starał się unikać jego spojrzenia, jak tylko potrafił. To, że podoba się Louisowi, było dla niego oczywiste i nie przeszkadzało mu to, dopóki nie będzie próbował zrobić czegoś w tego stronę. Na początku był przerażony, ale potem pomyślał, że jeżeli Louis zrozumie, że nie jest nim zainteresowany, wszystko przeminie i będą mogli zostać przyjaciółmi. Chociaż to, że facet uważa, iż jest on atrakcyjny, sprawiło, że poczuł się trochę szczęśliwy i dziwnie dumny. Zayn szybko spojrzał na Louisa, aby sprawdzić, czy ten nadal się na niego patrzy i był pewny, że tak było. Miał ładny, niebieski kolor oczu.. Nie, Zayn nie mógł pozwolić sobie na myślenie o tym, co on do cholery robił? Nie, to w porządku lubić kolor oczu innego faceta, to tylko barwa… Lubił także biel jego zębów, kiedy się uśmiecha, rozświetlało to cała twarz. Był tak promienny i radosny, że aż Zayn się uśmiechnął.

- Prawda, Zayn? – zapytał Liam. Mulat był tak zajęty zaprzeczaniem swoich myśli, że kompletnie odpłynął.

- Uhh..c-co? – Zayn zająknął się, a jego policzki przybrały czerwony kolor z zażenowanie. Zobaczył potem, że Harry i Niall wymieniają się delikatnymi uśmiechami, co sprawiło, że był jeszcze bardziej zagubiony. Jego wzrok przeszedł na Louisa, którego uśmiech także został zastąpiony zdezorientowaną miną.

- Podoba nam się nowe mieszkanie? – zapytał Liam po chwili, zastanawiając się, co zajęło myśli jego przyjaciela.

- Tak! Kochamy je.. – odpowiedział wreszcie Zayn, najchętniej by się gdzieś schował. Na szczęście dla niego, jedzenie zostało przyniesione na stół. Mulat przyglądał się, jak Louis otrzymuje swój posiłek. Chłopak posłał kelnerce promienny uśmiech, co sprawiło, że myśli Zayna ponownie zawirowały. Dlaczego Louis nie uśmiechał się w taki sposób do niego, przecież był tym, który mu się podoba, prawda? To co czuł, to nie była zazdrość – myśli Zayna ponownie zaprzeczyły. Nie był zazdrosny przez to, że Louis uśmiecha się tak do kogoś innego, a nie do niego, co on do cholery sobie myślał. Popatrzył na bruneta i zauważył, że ten odwzajemnia spojrzenie, aczkolwiek nie w wielbiący sposób, jak zawsze, wyglądał na trochę zmartwionego. Zayn zorientował się, że jego paniczne myśli muszą być widoczne przez jego mimikę twarzy. Mulat uśmiechnął się delikatnie i cała mina Louisa zmieniła się, teraz rumienił się i było do naprawdę urocze. Nie…cholera. Zayn pacnął się w myślach ponownie; nie pomyślał właśnie, że jakiś chłopak jest uroczy.


4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz