czwartek, 16 stycznia 2014

730

- Zayn, wstawiaj! – Liam ostro walił w drzwi do pokoju Zayna. Zawsze trudno było go dobudzić. – Wchodzę! – ostrzegł chłopak, po czym przekroczył próg.

- Odpierdol się Liam – burknął mulat spod sterty koców i poduszek, które otaczały go na łóżku.

- Nie, jest po dwunastej, możesz wstać – odpowiedział spokojnie Liam, ściągając z chłopaka kołdrę.

- Ej – jęknął Zayn. – Przestań. Chcę zostać w łóżku, spadaj.

- Nie wychodziłeś z pokoju od wczoraj, co się stało?… och… – przerwał Liam.

- Och co? - zapytał mulat, siadając na łóżku.

- Och, już wiem – odpowiedział chłopak, patrząc na Zayna.

- Wcale nie wiesz. – Ciemnowłosy chłopak upadł ponownie na materac.

- Co wydarzyło się pomiędzy tobą i Lou? – zapytał Liam, unosząc brew.

- Nic - skłamał szybko Mulat.

- Przestań z nim pogrywać, Zayn.

- O co ci chodzi? To on pogrywa ze mną… – zaprotestował Mulat, podnosząc się ponownie.

- Nie, ty go cholernie zwodzisz. Nie możesz tak robić nikomu, a zwłaszcza Louisowi. – Ton Liama zmienił się na bardziej poważny i mógł przysiąc, że lepiej dla Zayna, gdyby wreszcie zwrócił na niego uwagę.

- Ty nic nie wiesz… – mruknął Mulat.

- Niall powiedział mi, co mu zrobiłeś, wykorzystałeś go, Zayn. Pieprzyliście się, a potem odepchnąłeś go. To tak nie działa. Teraz musisz się pospieszyć z decyzją, co zamierzasz zrobić. Wiem że chcesz go, ale możesz nie mieć już więcej szans. – Liam położył dłoń na ramieniu ciemnowłosego chłopaka.

- Nie chcę go. – mulat zmarszczył brwi.

- Jasne, a ja nie chcę Nialla – zachichotał Liam.

- C- Co?! – Oczy Zayna otworzyły się szeroko. Czy było coś pomiędzy nim i Niallem?

- Pomyśl o tym, nie jesteś hetero. Nie próbuj walczyć z uczuciami tak jak ja to robiłem, ponieważ kiedy wreszcie zrozumiesz, co czujesz, może być za późno. Spróbuj odzyskać Louisa z powrotem, dopóki może masz jeszcze szanse. – I z tym Liam wyszedł z pokoju, zostawiając oniemiałego Zayna, którego myśli szalały w głowie. Liam kochał Nialla…? Jak? Kiedy…? Co miał na myśli? Dlaczego nie powiedział Zaynowi wcześniej? Dlaczego mówi mu to teraz? Zayn nie kochał Louisa, nie… oczywiście że nie. Liam był głupi, przecież Mulat wiedział, co to miłość, to było coś pomiędzy nim i dziewczyną jego marzeń, której do teraz jeszcze nie odnalazł… Chociaż stawało się dla niego coraz trudniejsze wyobrażenie sobie go z dziewczyną, lub z kimś innym niż Louis. Szatyn był całkowicie idealny, jego uśmiech potrafił rozświetlić cały pokój, oczy migotały błękitem, jego śmiech, głos, rzeczy które mówił, sposób w jaki się przejmował. Nie wspominając już o tym czymś, co sprawiało, że seks pomiędzy nimi był taki specyficzny… To był najlepszy seks, jaki Zayn doświadczył, ale było tam coś więcej…płomienna pasja. Coś czego, Zayn nie czuł nigdy wcześniej. Oczywiście spał z innymi ludźmi wcześniej (z dziewczynami) i tak, myślał, że je kocha, ale nic nie może równać się temu, co czuje do Louisa. Nie zamierzał dalej z tym walczyć, tym co czuje była miłość. Liam miał rację. Było w nim uczucie, gorące drżenie, kiedy tylko pomyślał o Lou. Kochał go, ale za bardzo namieszał, zbyt mocno go od siebie odepchnął, ale Zayn zamierzał zrobić wszystko, aby go odzyskać.

-

Louis leżał twarzą na poduszce. Kto wie, jak długo to trwało, ale nie obchodziło go to. Nie chciał wstawać, ani nawet się poruszyć. Jego telefon zaczął brzęczeć na stoliku. Nie miał zamiaru rozmawiać z nikim, więc nie kłopotał się, aby to sprawdzić. Pozwolił, aby komórka dzwoniła, aż przestała. Cisza trwała mniej niż minutę, a telefon znowu zaczął ostro wibrować na drewnie.

- Odpierdol się – wymamrotał Louis w poduszkę. Nawet on ledwo mógł zrozumieć własne słowa. Pozwolił telefonowi dzwonić tak, aż pięć razy, zanim ktoś nie otworzył drzwi.

- Lou, telefon. – Głos Nialla był głośny, co zirytowało szatyna jeszcze bardziej. Ostatnio bardzo łatwo było go zdenerwować.

- Niee – jęknął Louis w poduszkę.

- Wydaje się, że to…pilne. – Głos blondyna wydawał się być coraz bliżej. Louis szybko przewrócił się na plecy. Jego wzrok był zamglony, kiedy światło padło na jego oczy.

- Co może być ważniejsze od leżenia twarzą na poduszce przez wieki? – Harry pojawił się w drzwiach, chichocząc do siebie.

- Kto to? – zapytał sceptycznie Louis.

- Zayn… – Niall wyciągnął telefon w stronę szatyna z nadzieją w oczach. Modlił się, żeby chłopak wreszcie odebrał tę cholerną komórkę i wszystko wyjaśnił.

- Nie, nie ma mowy, to się nie stanie! – Louis zeskoczył z łóżka i odszedł jak najdalej dwójki chłopaków i telefonu.

- Po prostu odbierz ten pieprzony telefon, przestać być ciotą! – Harry wyrwał komórkę z dłoni Nialla i po dwóch, dużych krokach, stał przed Louisem z wyciągniętą ręką, wręczając mu telefon. Szatyn wziął go, a ulga przeszła przez ciała jego przyjaciół, aż dopóki chłopak nie nadusił przycisku ‘rozłącz’ i rzucił przedmiotem do blondyna, jakby miał eksplodować.

- Nie chcę z nim rozmawiać – westchnął Louis.

- Dlaczego nie chcesz odpowiedzi? Albo wyjaśnienia? – zapytał loczek, unosząc brew.

- Właściwie otrzymałem już odpowiedzi i wyjaśnienia, jest pieprzonym chujem, a ja odmawiam rozmowy z takimi kutasami. – Louis starał się brzmieć przekonująco, a patrząc na miny jego współlokatorów, udało mu się to. Nadal jednak nie mógł przekonać samego siebie.

- To trochę… ostre, nie uważasz? – Harry przymknął oczy, kiedy pytał.

- Zasłużył na to cholera! – odpowiedział gniewnie chłopak, unosząc głos.

- Może po prostu…go wysłuchaj? – zasugerował Niall, ale natychmiastowo pożałował, kiedy zobaczył zgorzkniały wzrok szatyna. – Albo nie…

- Nie możesz sobie tak po prostu odpuścić, zważając na naszą przyjaźń. Jak myślisz, co zrobi Niall, nie widząc się z Liamem? – Loczek uśmiechnął się, stając się bezczelny jak zazwyczaj.

- Zamknij się Harry – mruknął blondyn, po czym wycelował pięścią w krocze Harry’ego, lecz ten był szybszy i uniknął uderzenia.

- Aww, rumienisz się! – zagruchał loczek, kiedy uszczypnął policzek przyjaciela.

- Możecie spotykać się z nimi, ale nie oczekujcie że ja tam będę. A jeżeli to się zdarzy, to nie wymagajcie ode mnie, abym był miły dla Zayna. – Louis nachylił się trochę i przejechał palcami po grzywce, kończąc zdanie wydęciem warg. Spowodowało to, że dwójka chłopaków próbowała stłumić śmiech i wziąć go na poważnie, ale to było niemożliwe, kiedy zachowywał się jak typowy gej.

- Dobrze w takim razie, divo. – Harry nie mógł się powstrzymać i zażartował z Louisa.

- Wynoście się – jęknął dziecinnie szatyn.

- Ta… nie… nie wyjdziemy, dopóki nie przestaniesz dusić się poduszką. Wychodzimy dzisiaj wieczorem i zamierzamy się schlać! – zachwycał się Niall, a Louis mu zawtórował. Chętnie napiłby się, aby zapomnieć.

- Dobra, ale nadal, wynoście się. Muszę się przygotować – Louis chwycił dłoń Harry’ego i Nialla, prowadząc ich w stronę drzwi.

- W takim razie idziemy! – krzyknął Harry z korytarza. Kiedy dwójka chłopaków wyszła z pokoju, Louis zamknął drzwi. Tak bardzo chciał zostać w swoim pokoju, ale zdał sobie sprawę, że kiedyś taki nie był. Zachowywał się towarzysko i uwielbiał przebywać wśród ludzi. Tylko dlatego, że jedna osoba była totalnym chujem, nie oznacza, że inni też tacy są. Nie posiadał logiki nastoletniej dziewczyny. Mógłby wyjść, upić się i zapomnieć o Zaynie. Zapomnieć, że go potrzebuje… Mulat był ciotą, za długo pogrywał z Louisem, ale ten nadal był niepewny. Zdawało się, jakby próbował sam siebie przekonać, aby być złym na Zayna, starał się go znienawidzić za to co zrobił, ale po prostu nie potrafił. Przecież nie zawsze był dupkiem. Był opiekuńczy, zabawny i przystojny, kiedy tylko chciał… Myśli Louisa mieszały się, zdecydowanie potrzebował kilku drinków, a może nawet więcej.

-

Grzywka Louisa przylepiła się do czoła od potu, kiedy schodził z parkietu, aby kupić kolejnego drinka. Bawił się bardzo dobrze, ale wydawało się, że zgubił z oczu Harry’ego i Nialla. Kiedy doszedł do baru, zamówił napój i przeskanował pomieszczenie w poszukiwaniu przyjaciół. Nie zabrało to dużo czasu, aż znalazł Harry’ego, który rozmawiał z głupią blondynką. Później zauważył Nialla, który siedział i śmiał się. Wtedy zorientował się, że blondyn siedzi naprzeciwko Liama. Kiedy on dołączył? Louis szybko przystopował swoje myśli, kiedy poczuł gorący oddech za uchem.

- Hej. - Znajomy głos przebiegł przez jego małżowinę, a chłopak trochę zdenerwowany natychmiast się odwrócił.

- Co ty do cholery chcesz, Zayn? – wydusił z siebie Louis, a jego słowa były trochę niewyraźne przez wypity wcześniej alkohol.

- Ciebie. – Mulat zignorował wkurzony ton chłopaka, przybliżając się do niego.

- Zabawne. To dlatego kazałeś mi się wynosić. – Louis ułożył dłoń na klatce piersiowej Zayna, odpychając go od siebie.

- Nie wiedziałem, co robię. Musiałem uporządkować swoje myśli – odpowiedział ciemnowłosy chłopak, przybliżając się do chłopaka, kiedy został odepchnięty.

- Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Zraniłeś mnie i wykorzystałeś. – Alkohol spowodował, że Louis był całkowicie szczery.

- Przepraszam, jest mi naprawdę przykro.

- Nie chcę przeprosin Zayn. Nie mogę ci zaufać, to nie tak, że kiedykolwiek mnie chociaż chciałeś.

- Wtedy nie zdawałem sobie z tego jeszcze sprawy… naprawdę chcę ciebie, tak bardzo. – Mulat objął szatyna, pozostawiając dłonie na niższej części jego pleców.

- Co? – zapytał Louis, zastanawiając się czy dobrze usłyszał i szukając jakichś znaków, że chłopak żartował.

- Słyszałeś. Chcę ciebie. – Zayn poruszył dłońmi powoli w dół.

- Chcesz się pieprzyć, wykorzystać mnie, a potem kazać mi znowu się wynosić? – Louis wiercił się, aby wydostać się z uścisku Mulata.

- Nie, nigdy bym tego nie zrobił ponownie.

- Jak mogę być tego pewny? – Louis skrzyżował ręce na piersi, stając się zirytowany.

- Ponieważ cię kocham. – Zayn patrzył niecierpliwie na szatyna, mając nadzieję, że te słowa mogą wszystko zmienić.

- Jesteś kompletnym dupkiem! – krzyknął Louis.

- Właśnie powiedziałem ci, że cię kocham i taka jest twoja odpowiedź? – zapytał Zayn, który wyglądał na trochę zranionego i to przeraziło szatyna. Może jednak mówi prawdę… nie, oczywiście że nie.

- Upadłeś tak nisko, żeby mówić kogoś, że go kochasz, aby się z nim przespać, po czym wykopiesz go ponownie? Nie mogę tego zrobić, Zayn. To zbyt bolało, znajdź kogoś innego.

- Nie chcę nikogo innego. Nie chcę ciebie tylko ze względu na ciało.

- Zayn, wystarczy – mruknął Louis. Naprawdę miał dość tych kłamstw, miał dość tego całego bałaganu. Łzy zaczęły wypełniać oczy Louisa. Jasne, cholera, będzie teraz płakał. Zanim pierwsza łza mogła spaść, Zayn przycisnął usta do warg szatyna, przytrzymując jego kark dłonią. Louis potrząsnął głową, uwalniając się z jego uścisku i odpychając chłopaka od siebie.

- Co do cholery?! – Louis spojrzał na Mulata totalnie zdezorientowany. Wydawało się, jakby wszystko się odwróciło. Zayn był tym, który chce Louisa i tym który naruszył jego przestrzeń.

- Nie kłamię – odpowiedział prosto Zayn.

- Nie wierzę ci. – Louis chwycił swojego drinka i ominął Zayna, idąc prosto do Harry’ego i Nialla. Chciał już pójść do domu, ale Mulat deptał mu po piętach. – Dlaczego tu w ogóle jesteś? – Louis nie przejmował się odwróceniem się w stronę chłopaka.

- Żeby się zobaczyć. Rozumiem, że cię zraniłem. Naprawdę mi przykro, proszę daj mi szansę pokazania tego – błagał cicho Zayn.

- W takim razie pokaż mi to. – Louis odwrócił się, wzruszając ramionami, kiedy mówił.

- Co? – zapytał zdezorientowany mulat.

- Pokaż, że ci przykro.

- Jak?

- Nie wiem, Zayn. Ty mi powiedz. – Louis przewrócił oczami.

- Zrobię to. – Mulat nagle wyglądał na natchnionego, jakby jakiś pomysł przyszedł mu do głowy.

- Dobrze. – Louis odwrócił się, po czym poszedł w kierunku Nialla i Liama, którzy wyglądali na bardzo przejętych rozmową, a ich oczy nie opuszczały siebie nawzajem. Zayn nie poszedł za Louisem, zamierzał pokazać mu, jak bardzo mu przykro. Chciał to wszystko naprawić.


9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz