***
Niall się nudził.
Tak niewiarygodnie się nudził, co było dziwne i niezwykłe (w sumie, nie tak bardzo niezwykłe). Nie chciał się nudzić, zwłaszcza tutaj, z Joshem, którego bardzo lubił. Zorientował się, że jego myśli błądzą i zaczął zastanawiać się, czy to normalne, żeby być znudzonym już na początku związku.
Wcześniej taki nie był.
Zazwyczaj potrafił tak zainteresować drugą osobę, że się od niego uzależniali, stawało się to często bardzo szybko, to całe zakochiwanie się w kimś. Lecz teraz, czuł się jakby nawet nie mógłby podskoczyć, jakby jego emocje były po prostu takie statyczne, tkwiące w jednym miejscu.
Problem w tym, że czasami nie chciał, aby gdzieś w pobliżu utrzymać kogoś w swoim życiu dłużej niż dwie minuty i najwidoczniej Josh znalazł się w tej kategorii.
Rzeczą, która go wkurzała, było to jak idealny był Josh.
Był słodki, uroczy, miał ładną skórę i ciało, dla którego można by było umrzeć, ale z jakiegoś powodu, Niall był po prostu znudzony.
Złapał się na tym, że modlił się, aby znaleźć się w mieszkaniu Zayna i Liama, oglądając mecz, pijąc herbatę, tuląc się lub cokolwiek. Nie był pewny co przerażało go bardziej, nudzenie się z Joshem, czy chęć przytulania się i picia z Zaynem.
W sumie, towarzystwo Zayna i Liama, po prostu odrywało go od zmartwień i pozwalało się zrelaksować choć na chwilę.
-… I wtedy, ta druga dziewczyna wymiotowała i płakała i zaczęła bić swojego chłopaka i- Nialler? Wszystko dobrze? – Josh w końcu zorientował się, że Niall w ogóle nie zwraca na niego uwagi, zatrzymując się w połowie historii i przyglądając się blondynowi.
Niall zadrżał pod spojrzeniem Josha, ale oczyścił swoje myśli i przy odrobinie determinacji, oparł się o krzesło, wiedząc co musi zrobić.
- Tak, jest w porządku. Josh, muszę już iść – Niall skrzywił się trochę i wiedział, jak Josh może to odebrać. Drugi chłopak mógłby pomyśleć, że jest smutny i to całe blablabla go zanudziło, co w sumie nie było tak odległe od prawdy, ale Niall nie chciał, że Josh o tym wiedział.
- Oh, dobrze. W takim razie, do zobaczenia jutro? A może wpadłbyś do mnie przenocować dzisiaj? Mój współlokator wychodzi – Josh poruszał brwiami znacząco (Niall nigdy nie potrafił tak robić) i uśmiechnął się niegrzecznie, sprawiając, że Niall naprawdę pragnąłby chcieć Josha, tak samo jak Josh chce go.
Prawie nienawidził się za to, co chce zrobić, ale tak było najlepiej.
- Co do tego…myślę, że byłoby lepiej, gdybyśmy już tego nie robili – oznajmił delikatnie Niall, używając spokojnego głosu, tego samego, którego używa aby uspokoić swoją mamę, kiedy ma złe dni.
Josh wydawał się nie zrozumieć, a jego twarz ukazywała zdezorientowanie. – robić czego?
Niall nie wycofał się, był w sumie przyzwyczajony do tego, do bycia łamaczem serc.
Oni przecież zapominają w końcu po jakimś czasie.
- Nas – powiedział prosto – jesteś wspaniałym kolesiem, ale myślę, że to nam nie wyjdzie.
I to było to.
Zakończył swój krótkotrwały związek z Joshem, który aktualnie siedział tam, gapiąc się na blondyna, jakby absolutnie zwariował. I tak, może był totalnym dupkiem, ale kiedy to powiedział, wreszcie poczuł się bardziej sobą.
- Z nami koniec? Tak po prostu? Chyba żartujesz.
I nie, nie żartował. Powiedział Joshowi dokładnie to co chciał, ale naprawdę pragnął, żeby przyszły już te lepsze czasy i żeby przystojny chłopak przed nim, nie patrzył na niego zawistnym wzrokiem. Ale był do tego przyzwyczajony, zazwyczaj wszystko kończyło się w podobny sposób, ze złością i smutkiem, ale chyba nie oczekiwał niczego innego.
Może był bez serca, lub może był po prostu zmęczony, ale czuł naprawdę mało wyrzutów sumienia i smutku, kiedy spojrzał na niego jeszcze raz.
- Do widzenia, Josh.
~O~
- Wyjdźmy gdzieś dzisiaj – zażądał przez telefon Niall, ignorując ciche ‘cześć’ Louisa. Powiedział dokładnie to czego chciał i jego przyjaciel miał temu sprostać, to było bardziej żądanie, niż pytanie czy propozycja.
Wrócił do domu i po długiej rozmowie z matką (która była zestresowana i potrzebowała pomocy w zbieraniu pieniędzy), po prostu potrzebował się napić.
Nie wspominając, że Josh przyszedł pod jego drzwi, prawie płacząc, a Niall musiał sobie z tym także poradzić.
- Wyjść dzisiaj, Nialler? Myślałem, że masz randkę z Joshem – wtrącił się Harry. Oczywiście, był tam, bo kiedy Harry nie jest z Louisem?
- Jestem na głośniku? – zapytał podejrzliwie, nie bardzo dbając o to. Ale nadal był wkurzony przez…w sumie wszystko i musiał się zezłościć za coś, nawet jeśli było to coś tak małego, jak rozmowa na głośniku.
Przez chwilę była przerwa, a potem usłyszał szept, po czym ponownie odezwał się Louis.
- Dobra, odszedłem od Harry’ego i Zayna, więc co z tobą, Nee? Wydajesz się dziwny.
Oczywiście, Louis był jedynym, który mógłby to zauważyć. Przeszedł z nim przez wszystko i miło było wiedzieć, że jest ktoś komu na nim zależy. Nie chciał jednak teraz dzielić się swoimi uczuciami, więc zdecydował się na krótką opowieść o wydarzeniach z dzisiejszego dnia.
- Skończyłem z Joshem, mama potrzebuje więcej pieniędzy – powiedział krótko i zwięźle Niall, po czym zażądał – więc, możemy dzisiaj wyjść czy nie?
Usłyszał po drugiej stronie westchnięcie Louisa i wyobraził się jak chłopak siedzi ze zmarszczonymi brwiami, masując sobie kciukiem i palcem wskazującym nos.
Wiedział, o co Louis zamierza go zapytać, a on nie chciał na to odpowiadać.
- Zayn jest z tobą?
Louis nie odpowiedział przez chwilę, ale Niall usłyszał jakiś huk z oddali, więc pomyślał, że po prostu został jakoś rozproszony.
- Ta, gramy w paintball dzisiaj, pamiętasz?
Prawda, pamiętał.
Harry i Louis byli gotowi iść już z Zaynem dwa tygodnie temu, ale pewne zdarzenia sprawiły, że nie doszło to do skutku i zatrzymało ich na chwilę, najwidoczniej aż do teraz.
Niall zamilkł, czując jak ciężar opanowuje jego ciało. Modlił się, żeby Louis po prostu go rozproszył i zgodził się na wyjście. Naprawdę potrzebował dobrego pieprzenia, czegoś co go odpręży. Wymyślił, że nawet jeśli chłopacy odmówią, pójdzie tam sam.
- Pójdziemy gdzieś dzisiaj – zgodził się Louis, przerywając ciszę – Ale..
Oczywiście, musiało być jakieś ale. To był Louis, więc znał go bardzo dobrze, żeby zobaczyć, że coś jest nie tak. Pomijając fakt, że nawet Niall nie wiedział, co jest z nim nie tak.
- Nialler, to trwało tylko dwa tygodnie i chyba naprawdę lubiłeś Josha. Co się stało?
To było to, pytanie za sto milionów.
Zadawał sobie to pytanie każdego dnia, ponieważ naprawdę nie miał pojęcia co się stało.
- Znudziłem się – odpowiedział. To była jedyna odpowiedź, którą mógłby teraz wymyślić.
Louis znowu westchnął – Wpadnij kiedy tylko chcesz.
~O~
Widzicie, Niall jakby zawsze wierzył, gdzieś głęboko, że życie jest bajką.
Zauważył to, kiedy był młodszy. Wierzył, że znajdzie swojego Księcia i będą żyli już długo i szczęśliwie. To było naprawdę dobre uczucie, wiedza, że kiedyś to się stanie.
Pierwszy był Brad, on naprawdę umilił Niallowi życie, ale potem, po prostu go zostawił. Tak samo, jak Niall zostawił Josha.
Nawet przez chwilę, Niall myślał, że to ten jedyny.
Potem, pojawił się Kevin.
I Kyle.
I George.
I Phillip.
Dopóki zrobiła się z tego lista BradEvanKevinKyleGeorgePhillipFranciscoDavidMilesJakeJulianZeke, która się nie kończyła..
Więc sam zaczął być tym, który łamie serca, nie chciał sam tego już otrzymywać.
Mówił, popatrz, bajkowe życie nie istnieje.
Bierz to co jest, takie jest życie.
Teraz już wiedział, że to nie jest fikcja, że to nie jest Hollywood i nie będzie żadnego szczęśliwego zakończenia, którego by oczekiwał.
Życie po prostu takie nie jest.
Chociaż, życie lubi sobie z niego drwić. Pokazywać, jak Louis i Harry są idealni dla siebie i odnaleźli już swoje szczęśliwe zakończenie, jeżeli w końcu by się do tego przyznali.
Ciągle także, przypominało mu, że gdzieś na świecie są pary – szczęśliwe, urocze pary, które całując się, przytulają i kochają.
Przypominało mu, że są gdzieś wspaniałe rodziny, gdzie ludzie wspierają siebie nawzajem i nie polegają tylko na pieniądzach.
I wreszcie, życie przypominało mu, że są ludzie, którzy są idealni –Zayn- ale są oni nieosiągalni i nie powinien niszczyć ich piękna, nawet jeśli bardzo tego chciał.
Wszystkie te powody sprawiły, że jest taki jak jest, że lubi przechodzić od błogości do upicia się, aż do chwili, kiedy ma zamglone oczy i niczym się nie przejmuje.
Ludzie, jak Louis czy Harry, piją aby poczuć się dobrze, żeby odczuwać pulsowanie pod skórą i rumieniec na policzkach, żeby czuć drugą osobę z dodatkową dawką przyjemności.
Niall, natomiast, pił, żeby zapomnieć; o szkole, pracy, pieniądzach, które potrzebował zarobić, aby wysłać jego matce, zapomnieć o ich rozwodzie i o tym, że nie żyje w standardach, w których chciałby żyć…pije aby wymazać wszystkie te rzeczy.
- Nialler, jak tam kolego? – Louis pojawił się z jego lewej strony, po czym dołączył do niego Harry i Zayn.
Niall czuł się dobrze.
W zasadzie, świetnie.
I tak samo odpowiedział.
- Świetnie tak? – krzyknął Harry i spojrzał na Louisa niepozornym wzrokiem, ale Niall w ogóle się tym nie przejął. Odnalazł swój cel na tę noc w postaci wysokiej i długonogiej brunetki.
Niall mógłby przysiąc, że widział już ją gdzieś, ale nie był pewny właściwie gdzie. Od tego momentu patrzył tylko na nią i wiedział, że to ta jedyna na dzisiejszą noc.
Była drapieżna, jej mięśnie były napięte, kiedy tańczyła kocimi ruchami, dumna i wyprostowana, a jej oczy były zawzięcie przenikliwe.
Była dokładnie tym, czego potrzebował.
- Chłopaki – powiedział cicho, przyciągając do siebie bliżej Louisa, Harry’ego i Zayna – Widzicie ją? Tak tą.
Spojrzał na dziewczynę ponownie, ciesząc się że ona, także wbiła w niego swój wzrok, jej sukienka przylegała do ciała, a ramiona oplatały długie, kręcone włosy.
Po aktorskiej przerwie, ciężko westchnął i uśmiechnął się.
- Jest moim dzisiejszym celem – powiedział stanowczo, uśmiechając się szerzej nie odrywając wzroku od brunetki.
Harry zaśmiał się głośno, potrząsając swoimi lokami.
- O nie, stary, czy wiesz…
Louis przerwał mu mrugnięciem do blondyna.
- Dajesz, Nialler – zachęcił go Louis, ściskając delikatnie jego ramię. Poczuł to, pewność siebie i tego, że ta dziewczyna będzie tej nocy jego. Był singlem, wolny od zobowiązań i to było cholernie zajebiste.
Odszedł od chłopaków, posyłając im przez ramię uśmiech, kiedy zbliżał się do dziewczyny, albo raczej kobiety.
Bądź co bądź, nie usłyszał Harry’ego – Nie zamierzasz mu powiedzieć?
- Czego powiedzieć? – zapytał Zayn.
- Po prostu czekaj – odpowiedział Louis.
Z bliska, dziewczyna była jeszcze bardziej atrakcyjna, jej skóra iskrzyła się bez użycia ciężkich podkładów, a włosy wyglądały naturalnie, nie tak jakby spędziła godziny na kręceniu ich.
- Hej mała – uśmiechnął się Niall, uwidaczniając swoje dołeczki i oparł o ścianę, przy której stała dziewczyna.
Uważał, że jest to uwodzicielskie, ponieważ wcześniej zazwyczaj to skutkowało, w przypadku dziewczyn, jak i chłopaków, którzy ulegali jego zaklęciu.
Jednak teraz, nie poszło tak jak się spodziewał. Spojrzała na niego w górę i w dół z iskrą w oku.
- Jestem Eleanor – ogłosiła, wyciągając przed siebie dłoń i czekając na uścisk.
Niall był zdezorientowany.
Czy ona właśnie czeka na uścisk ręki?
Przecież użył swojego uwodzicielskiego uśmiechu.
- A ja jestem Danielle – kolejna ręka, której ciemna skóra kontrastowała z tą bladą, dołączyła do dłoni Eleanor. Był pewny, że zdobędzie dzisiejszego nocy dziewczynę, ale teraz ma dwie?
Chwycił obydwie ręce, obejmując je równocześnie.
- Jej dziewczyna – dodała opalona dziewczyna, po czym owinęła opiekuńczo chudą ręką biodro Eleanor – łapy precz tygrysie, ona jest moja.
I wow.
Tylko…wow.
- Co? – wydusił z siebie, próbując zaczerpnąć powietrza i zrozumieć co się właśnie dzieje przed nim.
Ten dzień po prostu się nie skończy.
- Przepraszam – uspokoiła brunetka – powinnam była ci powiedzieć. Jestem Eleanor i to moja dziewczyna Danielle. Przypuszczałam, że jest to zbyt zabawna okazja, żeby ją zmarnować i wow, twoja reakcja zdecydowanie mnie nie zawiodła, kochany.
Wszystko co Niall mógł zrobić to gapienie się, po czym, zarumienił się, mocno.
- Cholera jasna, ja tylko – oh wow – wymamrotał, przebiegając dłonią przez włosy i zastanawiając się, jak bardzo było to żenujące. Był przyzwyczajony do tego, że otrzymuje to co chce i kiedy chce, ale to, to było jak policzek w twarz.
Raczej…interesujący policzek w twarz.
Więc roześmiał się, głośno i naprawdę nie potrafił przestać. Ale było to w porządku, ponieważ Eleanor i Danielle też się śmiały z trzęsącym się ciałem i bólem w brzuchu, który był nawet miłym uczuciem.
- Więc- zaczął, analizując swoją taktykę – jeżeli już ustaliliśmy, że umawiacie się i jesteście kompletnie ekskluzywne, jedynym pytaniem jest u mnie czy u was?
Tym razem, cała trójka uśmiechała się, a dziewczyny odpowiedziały – u nas, oczywiście – Niall poczuł się jakby wygrał na loterii.
Posłał jeszcze większy uśmiech do Harry’ego i Louisa, tylko na sekundę zatrzymując się na Zaynie, po czym wyszedł z klubu pod rękę z dziewczynami.
~O~
Tymczasem, nadal w klubie, Harry i Louis patrzyli na siebie z grozą w oczach.
- Czy on właśnie… ?– zapytał zszokowany Louis.
- Jak on to…? – odpowiedział Harry. Oboje ignorowali Zayna, który wyglądał na całkowicie zamroczonego.
- Cholera, Tommo. Niall właśnie poradził sobie bez nas – zakończył Harry, kiedy Lou nie odpowiadał.
- To nie tak miało wyglądać? – wydusił z siebie Louis.
- Więc jak miało wyglądać? – Zayn w końcu wtrącił się do rozmowy, zwracając uwagę Louisa i Harry’ego na swoją obecność.
- Więc – zaczął Harry.
- Eleanor, widzisz, umawia się z Danielle – kontynuował Louis.
- Od jakiegoś czasu, w sumie długiego czasu – dodał Harry.
- Więc wymyśliłem, skoro Niall jest tak pewny siebie – Louis nadal wyglądał jakby był w szoku.
- Dlaczego nie zganić trochę jego pewności siebie? – zapytał Harry, niepewny o czym myślał Louis.
- I poprawić nam humor, kiedy oglądalibyśmy jego klęskę, gdy próbowałby poderwać Eleanor – oznajmił szczerze.
- Ale, najwidoczniej, Niall posiada nadludzkie techniki i postanowił poderwać obydwie – zakończył Harry, wyglądając jakby ktoś właśnie zabił jego szczeniaka.
- Jaka szkoda – wymamrotał Louis, potrząsając głową i pochylając się w stronę Harry’ego.
- Jaka szkoda – powtórzył Harry, przysuwając chłopaka bliżej siebie.
Zayn, natomiast, nadal był tak samo zdezorientowany jak wcześniej.
- Czekajcie, a co z tym Joshem? – zapytał zagubiony i zamroczony całą tą sytuacją.
- Oh koleś – westchnął Harry.
- Powinieneś spytać o to Nialla, nie słyszeliśmy tak właściwie całej historii – zgodził się Louis.
- Typowy Niall – dodał Harry, ponownie nie odpowiadając w ogóle na pytanie Zayna.
Zayn myślał nad tym, co właśnie się wydarzyło i nie wiedział, czy ma być pod wrażeniem czy smutny, chociaż nie wiedział przez co miałby być zaniepokojony.
5
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz