środa, 15 stycznia 2014

718

Louis wpatrywał się w swój talerz z zimnym i w połowie zjedzonym śniadaniem. Naprzeciwko niego leżał drugi nietknięty talerz, czekający na Harry’ego, który dzisiaj wyjątkowo spóźniał się na śniadanie. Szatyn westchnął, zabierając obydwa talerze ze stołu i wyrzucił swoje resztki do śmietnika, a jedzenie Harry’ego przykrył folią, po czym wstawił do lodówki. Wszedł po schodach, nie bardzo wiedząc co ma ze sobą zrobić. Zatrzymał się przed pokojem Harry’ego, niepewny czy powinien zapukać czy też po prostu wejść do środka. Wziął głęboki wdech i zdecydował się zapukać do drzwi, na wypadek, gdyby chłopak nie miał ochoty go oglądać.

- Czego chcesz? – wychrypiał Harry łamiącym głosem. Louis uniósł brwi ze zdziwienia. Był zdenerwowany?

- Um… Nie zszedłeś na śniadanie. Wszystko w porządku? – zapytał niepewnie.

- Jakby cię to obchodziło – splunął gorzko i starszy chłopak westchnął ponownie; w sumie nie zachowywał się tak wcześniej w stosunku do niego. Zamiast odpowiedzieć, popchnął drzwi i ujrzał Harry’ego, zakopanego pod kołdrą, spod której wystawały jego niesforne, kręcone włosy. Louis zbliżył się do łóżka, niezgrabnie zatrzymując się przy jego brzegu, spoglądając na swojego kolegę z zespołu.

- To nie jest odpowiedź, Harry – powiedział cicho, a zaskoczony chłopak natychmiast odwrócił się w jego stronę z zaczerwienionymi i spuchniętymi oczami. Żołądek Louisa fiknął koziołka. – Harry, co się stało?

- Nie mogę ci powiedzieć – wyszeptał młodszy chłopak, a jego oczy zaszkliły się łzami.

- Okej – odpowiedział mu sucho Lou. – W porządku. Nie musisz.

- Czy… Mógłbyś ze mną zostać? – wymamrotał Loczek, a jego policzki oblały się rumieńcem. Tomlinson lekko zaskoczony prośbą chłopaka przytaknął skinięciem głowy. Harry cierpiał, a Lou, chcąc mu pomóc, odłożył na bok ich różnice. Uniósł kołdrę, wślizgując się pod nią; nie mniej jednak czuł się dosyć nieswojo. Przecież to był Harry, a nie Zayn, Liam czy Niall.

Styles obserwował go ze smutkiem wymalowanym na twarzy, dopóki Louis nie ułożył się wygodnie. Przesunął się bliżej niego, układając głowę na jego klatce piersiowej, pod brodą. Starszy chłopak zamarł, nie wiedząc co ma zrobić z Harrym zaplątanym wokół niego.

- To jest moment, w którym mnie przytulasz, głupku.

- Naprawdę mnie teraz obrażasz? – Louis zapytał się go z niedowierzaniem, owijając wokół niego swoje ramiona. – Staram ci się pomóc.

- Nie chcę twojej pomocy – powiedział Harry, przyciskając swój zimny nos do obojczyka Louisa. – Chcę, żebyś był cicho i mnie przytulił.

- W końcu i tak będziesz musiał mi powiedzieć – odpowiedział spokojnie, wpatrując się tępo w sufit. – Nie mogę ci pomóc, dopóki nie wiem o co chodzi.

- Wciąż cię słyszę – jęknął młodszy. – Powiem ci. Powiem ci później. Ale teraz, Louis, proszę zamknij się.

Louis westchnął ponownie, ale umilkł. Poczuł jak Harry mocniej się w niego wtula, oplatając jego biodro nogą. Oddech chłopaka połaskotał obojczyk Tommo, na co chłopak się spiął.

- Czy mógłbyś się odrobinę zrelaksować? – sapnął Harry, a jego słowa odbijały się głośnym echem w klatce piersiowej Louisa. – Dlaczego tak się spinasz? Jezu.

- To trochę dziwne – odpowiedział Louis, natychmiast żałując swoich słów, gdy Harry zesztywniał. – Znaczy inne. Po prostu… ach, nigdy nie byliśmy tak blisko. W taki intymny sposób. W ogóle.

- To źle? – zapytał cicho, na co starszy chłopak przymknął oczy.

- Nie wiem – szepnął. – Naprawdę nie wiem co o tym myśleć.

- Cóż, wygląda na to, że masz problem – odpowiedział mu miękko Harry. – Powinieneś chociaż raz przestać myśleć.

- Czy to naprawdę cię nie przeraża w jakiś sposób? – zapytał go Louis nieco histerycznie. – Nie przeraża cię to w co tak właściwie się wpakowaliśmy.

- Staram się o tym nie myśleć – odpowiedział Harry. – Bardziej staram się skupić na tym, co się dzieje teraz niż w przeszłości. Mam ważniejsze sprawy do zamartwiania się.

- Na przykład co? – mruknął z goryczą. – Masz idealne życie.

- Daleko mi do ideału – wychrypiał Harry, na co Louis zdziwił się słysząc słowa wypływające swobodnie z ust chłopaka. - Nawet nie wiesz jak.

- Powiedz mi – poprosił Lou. – Po prostu powiedz.

- Ja – zaciął się i zastygł z drżącym oddechem, mocniej przytulając się do Louisa. – Sześć lat temu… To rocznica… Mój tata… - głos Harry’ego się załamał i zaczął szlochać. Łzy wsiąkały powoli w koszulę starszego chłopaka. Louis nie wiedział co ma zrobić; nie był przyzwyczajony do takiego Harry;ego. Pogładził go w roztargnieniu po plecach, czekając aż się uspokoi. – Nigdy… Nigdy nie byłem po za domem – starał się złożyć proste zdanie, lecz ponownie wybuchł płaczem.

- Shh – uciszył go Louis, zataczając małe kręgi na plecach chłopaka, kiedy drugą dłonią badał kości jego łopatki. – Spokojnie. Bez pośpiechu.

- Zawsze… Zawsze jestem w domu – Harry jęknął, kiedy wspomniał słowo „dom” – na rocznicę.

- Rocznicę czego, Harry? – Louis szturchnął go delikatnie, a Harry wziął głęboki wdech, aby się uspokoić.

- Śmierci mojego taty – udało mu się powiedzieć niepewnie, jednak po chwil znów się załamał. Louis zamarł, kiedy dotarło do niego, co chłopak właśnie mu wyznał. – Nie wiem co robić. Nie wiem jak… sobie poradzić.

- Więc – zaczął Louis, wplatając swoją dłoń pomiędzy loczki Harry’ego – myślę, że prysznic dobrze by ci zrobił; poczujesz się trochę lepiej jak będziesz czysty, prawda?

- Pójdziesz ze mną? – zapytał go dziecinnie bezbronnym głosem. – Nie chcę zostawać sam.

- Tak – odpowiedział Lou, podnosząc ich dwójkę. – W takim razie chodźmy.

Chłopak zaczął delikatnie kierować Harry’ego do łazienki. Dla Louisa to wszystko było całkiem nowe i… zaskakujące; taki Harry – taki bezbronny, smutny i cichy. Nie był pewien czy mu to odpowiada. W końcu powinien być głośny, arogancki i mieć go pod kontrolą. Nie na odwrót. Loczek obserwował w ciszy jak ściąga z siebie koszulę, a następnie spodnie. Stali w bokserkach, lustrując siebie wzrokiem, aż w końcu Louis westchnął i zsunął materiał z Harry’ego. To On powinien rozbierać jego.

Odkręcił kurek i poczekał aż woda osiągnie cieplejszą temperaturę. Wtedy popchnął chłopaka pod prysznic. Styles wszedł, oglądając się za Louisem. Patrzyli na siebie tak przez dłuższy moment, lekko zawstydzeni.

- To nie wyjdzie, jeśli nie przestaniesz myśleć – powiedział mu Harry.

Louis przytaknął i starał się odepchnąć od siebie wszystkie nurtujące go pytania.

- Masz rację – westchnął. – To po prostu… jest dla mnie dość ciężkie.

- Nie wygląda na to – zażartował Harry, a jego oczy zamrugały kilka razy, kiedy spojrzał w dół na penisa Lou. Chłopak uśmiechnął się mimowolnie, nie mogąc się powstrzymać.

- Bardzo śmieszne – odpowiedział mu swobodnie. Jego Harry wciąż istniał; wróci, Louis musi tylko trochę mu pomóc. – W porządku. Najpierw włosy.

- Mógłbyś to zrobić? – zapytał go Harry, z błagalnym wzrokiem. – Lubię, gdy ktoś bawi się moimi włosami.

- Zdajesz sobie sprawę, że to jednorazowa sytuacja. – Louis powiedział dosadnie.

Loczek skinął głową w odpowiedzi. – Okej, więc usiądź. Jesteś za wysoki.

Harry zrobił dokładnie jak poprosił go Lou, opierając się o jego nogi, gdy w tym czasie chłopak wziął do ręki szampon. Milczeli, kiedy Louis ostrożnie wmasowywał płyn we włosy Harry’ego, a następnie zrobił to samo z odżywką. Lou nie zareagował, gdy młodszy chłopak wzdrygnął się, a z jego ust zaczęły wydobywać się coraz cięższe oddechy. Starał się zapanować nad tym, by Louis nie dowiedział się, że znowu płacze. Smutek zaciskał jego płuca, utrudniając swobodne oddychanie. Bezradny, podciągnął do siebie kolana, oplatając się ramionami. Zagryzł wargę, na próżno powstrzymując szloch i chowając twarz w kolanach. Potrząsnął ramionami, a kilka loczków opadło mu na twarz.

Louis spojrzał na niego ze smutkiem, nie wiedząc co zrobić. Ześlizgnął swoje dłonie po szyi Harry’ego, opierając je na barkach, aby zsunąć się po ścianie i usiąść za nim. Przycisnął swoje kciuki do mięśni jego szyi i zaczął zataczać malutkie kółeczka. Przesunął się do przodu, tak, że przylegał do jego pleców, oplatając go nogami.

- Harry – wyszeptał Louis, wygładzając mokre loczki chłopaka. – Kochanie, nie płacz.

- N-nie mogę – jęknął Harry. – Tęsknię za nim… i z-za domem.

- W porządku – odpowiedział mu cicho, przyciskając delikatny pocałunek do jego wilgotnej szyi. – Wszystko będzie dobrze.

Harry nie odpowiedział, nadal drżąc i płacząc. Louis przeniósł dłonie w dół, owijając je wokół jego talii i oparł swój policzek o łopatki Harry’ego. Nasłuchiwał spokojnie jak jego oddech się stabilizuje pod wpływem jego dotyku.

- Gotowy, aby wyjść? – zapytał go Louis, nie ruszając się ze swojego miejsca. Wciąż czuł drżący oddech Harry’ego.

- Tak – odpowiedział łagodnie zachrypniętym głosem. Lou wstał pierwszy i Harry zrobił to samo, przekręcając kurek z wodą. Wyszli z kabiny, wycierając się i ubierając z powrotem na siebie bokserki.

- Wskakujesz w ubrania? – zapytał starszy chłopak, stojącego obok niego prawie nagiego Loczka. – Czy nie?

- Nie – odpowiedział ze słabym uśmiechem i Louis skinął głową, wyprowadzając go z łazienki.

- Może obejrzymy film? – zaproponował Louis, kierując się do salonu.

- Możemy… Możemy obejrzeć Bambi? – zapytał go nieśmiało Harry. – Zawsze oglądałem z moją mamą.

- Oczywiście – uśmiechnął się do niego, podchodząc do stojaka z płytami DVD, a chłopak w tym czasie opadł na kanapę. Obserwował jak materiał bokserek opina idealny tyłek Louisa; nawet będąc smutnym nie mógł się powstrzymać. Potrząsnął mocno głową, kiedy chłopak dołączył obok niego na kanapie z pilotami w ręku. Oparł się o podłokietnik, rozciągając wzdłuż kanapy. Harry bacznie przyglądał się Louisowi, który wpatrywał się w ekran telewizora, czekając aż pojawi się menu i mógł nacisnąć start. Zaczął nerwowo przesuwać swoją nogę i rękę w jego kierunku. W końcu nie mógł się powstrzymać i wczołgał się na niego, układając swoją głowę w zagłębieniu jego szyi, ale tak, by mógł swobodnie oglądając film. Czuł po mięśniach jego brzucha jak lekko się spina i czekał, aż się rozluźni. Słyszał jak serce Louisa głośno waliło w jego klatce piersiowej.

Wreszcie po chwili, która zdawała się być wiecznością, mięśnie Louisa się rozluźniły, a jego noga podsunęła się po uda Harry’ego. Chłopak wstrzymał oddech, gdy jego lewe ramię owinęło się wokół niego, przyciskając go mocniej do jego klatki piersiowej.

Podczas filmu Harry zaczął robić się senny; powieki co chwila opadały mu na oczy. Stłumił ziewnięcie, starając się skupić na scenie, gdzie Bambi tańczył z Falline. Było mu ciepło i wygodnie, a wszystkie jego myśli opuściły go na tą chwilę. Jednak mimo wszystko chciało mu się płakać, a powstrzymywanie płaczu utrzymywało go przytomnego. Wyrównał swój oddech, po czym przymknął oczy i przytulił się do Louisa.

Louis spojrzał na niego niezręcznie, wyciągając szyję, aby przyjrzeć się Harry’emu. Mały uśmiech wkradł się na jego usta. Harry był znacznie mniej groźny, gdy spał. Wszystkie linie jego twarzy nadawały my dziecięcego uroku. Miło było go widzieć takiego spokojnego, gdy ostatnią połowę dnia przepłakał. Swój wzrok znów skierował na telewizor, kiedy poczuł że Harry mocniej wtula w niego twarz. W konsekwencji jego włosy połaskotały Louisa po szyi i wargach.

Louis pochylił się lekko, odsuwając jego głowę, ale zostawił swoją dłoń pomiędzy jego włosami, głaszcząc skórę głowy. Zawinął sobie jeden z loczków na palcu, bawiąc się nim przez chwilę. Teraz skupił się wyłącznie na nim; film jedynie leciał gdzieś w oddali. Jego palce prześlizgnęły się za ucho chłopaka i niemal pod wpływem impulsu jego wargi dotknęły małżowiny.

Harry westchnął, delikatnie kręcąc się, kiedy lekkie pocałunki przyozdabiały jego skórę. Czuł dłonie w swoich włosach, a usta na twarzy… Ogarnęła go błogość. Zamrugał oczami i otworzył je. Jego głowa teraz leżała bardziej na klatce piersiowej Louisa niż w zagłębieniu jego szyi.

Louis przyglądał mu się niezręcznie, ponieważ przyłapał go na czułych gestach, jednak kontynuował swoje poczynania. Usta Harry’ego były tak blisko; wystarczyło kilka centymetrów w bok. Zrobił to, ledwie świadomy, przywarł swoimi wargami do ust młodszego chłopaka. Harry, nie do końca rozbudzony, uniósł lekko swoją głowę, aby lepiej dosięgnąć Louisa. Styles podniósł się na rękach, a jego nogi zacisnęły się wokół chłopaka. Lou nawet nie zauważył tej małej zmiany; był za bardzo przejęty przyjęciem ciepłego języka Harry;ego w swoich ustach.

- Louis – sapnął Harry między pocałunkami. – Chcę żebyś mnie dotykał.

- Chcesz, żebym… - wyrwało się z ust Louisa, zanim Harry zdążył mu przerwać wpijając się w jego usta, a cichy jęk wydobył się z jego gardła. – Co mam zrobić?

- Nie wiem – powiedział lekko zawstydzony Harry – Po prostu… nie wiem.

- Okej – przytaknął Louis, przebiegając dłońmi w dół klatki piersiowej chłopaka.

I obydwoje zamilkli, a usta Harry’ego ponownie zaatakowały wargi Louisa. Jego ręce wciąż ześlizgiwały się coraz niżej, zatrzymując się na jego sutkach, aż dotarły do gumki jego bokserek. Przerzucił delikatnie młodszego chłopaka nad siebie, zanim zdjął z niego opięty materiał. Harry nawet go przed tym nie powstrzymywał w żaden sposób. Kiedy objął dłonią jego penisa, z gardła chłopaka wydobył się przeciągły jęk rozkoszy. Zaczął poruszać dłonią w górę i w dół, przyprawiając Harry’ego o dreszcze.

- B-blisko – wykrztusił Loczek – Czekaj, stop. Chcę dojść w tobie.

Louis zabrał swoją dłoń, jęcząc w odpowiedzi, jak i również dlatego, że ich usta straciły kontakt. Splunął na swoją rękę, przejeżdżając po członku chłopaka kilkakrotnie, zanim nakierował go na swoje wejście. Nie mógł powstrzymać głośnego jęku, kiedy Harry zaczął wchodzić w niego powoli, centymetr po centymetrze. Otworzył oczy, przyglądając się czerwonej twarzy Harry’ego. Chłopak oparł się na łokciach, aby móc połączyć ich usta w palącym pocałunku. Nie przerywając, Lou ostrożnie uniósł się w górę ponownie wsuwając w siebie Harry’ego. Dźwięk, który opuścił jego usta, był pół okrzykiem, a pół warknięciem i poczuł go aż na swojej bolącej erekcji.

Nie zajęło im długo czasu, zanim oboje doszli na szczyt, zachłannie się całując i przygryzając swoje wargi. Harry głęboko wewnątrz Louisa wygiął się w łuk, po czym opadł na jego ciało. Westchnął, owijając wokół niego swoje ramiona.

- Dziękuję ci za dzisiaj – wymamrotał w jego szyję. Louis zatrzymał się na chwilę, spoglądając dziwnie na niego, lecz chwilę późnej szeroki uśmiech zdobił jego usta.

- Proszę bardzo, Harry – odpowiedział.


6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz