To już przedostatni rozdział, so enjoy.
***
- Dlaczego życie takie jest? – jękną Zayn, a jego słowa zostały stłumione przez dywan.
Leżał żałośnie na podłodze, twarzą do ziemi w swoim pokoju, a jego ręce i nogi były rozłożone pod dziwnym kątem
- Dlaczego jest jakie? – zapytał Liam, wsuwając głowę do pokoju Zayna i wkraczając do środka, kiedy zobaczył mulata na podłodze.
Zayn jęknął jeszcze głośniej, mrucząc coś pod nosem.
- Takie szydercze – krzyknął, podnosząc ręce i pozwalając im upaść ponownie na ziemię z głośnym hukiem – Życie ze mnie drwi, Liam.
Liam zaśmiał się głośno, kiedy usłyszał melodramatyczność Zayna, ale tkwił w pobliżu, aby posłuchać, co Zayn ma jeszcze do powiedzenia. Wiedział, w jakim jest on stanie i wiedział także, że najlepiej jest poczekać po prostu, aż Zayn sam się podniesie.
- Po prostu nie łapię. Są albo kutasami albo są zajęci albo ich po prostu nie lubię w ten sposób, nieważne. – Liam był teraz naprawdę zdezorientowany, bo nie wiedział, o czym mówi mulat, o jakich ‘nich’ i ‘kutasach’ czy ‘zajętych’ i szczerze, nie miał zielonego pojęcia, do czego odnosi on odnosi, nawet po tylu latach przyjaźni.
Zayn westchnął, delikatnie tym razem, a Liam zauważył, że chłopak może mieć trochę niebieskiej farby na opalonych policzkach.
- Dlaczego nie mogę lubić ciebie, albo Paula, albo o boże, nie wiem, tego kolesia z historii sztuki – kontynuował Zayn. Kręcił się trochę, zanim nie znalazł kolejnej niewygodnie wyglądającej pozycji.
Liam nadal nie miał pojęcia, o czym mówi chłopak, ale podejrzewał, że ma to coś wspólnego z blondynem, który nagle wkroczył w ich życie.
- Kto to Paul? – Liam zapytał o to, ponieważ, że chciał bezpośrednio pytać o Nialla. Mogłoby to skończyć się ciszą i brakiem odpowiedzi.
Zayn jęknął ponownie, podnosząc głowę, aby spojrzeć w brązowe tęczówki chłopaka i tak, zdecydowanie miał niebieską farbę na policzkach i na swoich włosach oraz na koszulce.
- Paul mógłby być najlepszym chłopakiem na świecie – oświadczył Zayn, nie uświadamiając Liama nadal, kim ten Paul jest. – Jest w mojej klasie i jest tak bardzo słodki i zabawny, uwielbiam z nim wychodzić, ale..ale…
- Nie jest atrakcyjny? – Liam dokończył zdanie za Zayna i słysząc jęk, zgadywał, że zrobił to dobrze.
Zawsze chodziło o to.
Ktoś mógłby być idealny, na wiele sposobów, ale później, ta iskra lub fizyczne zainteresowanie mogło wygasnąć i nie można z tym nic zrobić.
- To znaczy on jest…słodki? – Zayn westchnął kolejny raz – Ale, po prostu….Co ze mną jest nie tak?
Liam prawie wybuchł śmiechem, ponieważ Zayn wyglądał teraz jak szczeniak, który błaga zabawę. Po chwili jednak zrobiło mu się trochę żal swojego przyjaciela, ponieważ.. właściwie nie odczuwał on dużego zainteresowania ze strony innych ludzi.
I Zayn miał rację, życie lubiło drwić.
Stwarzało zawroty akcji i wprowadzało je do kogoś życia, kiedy najmniej się tego spodziewał. Działy się rzeczy, które wydawały się, jakby było sprawką jakiejś wyższej siły, która siedziała pomiędzy chmurami i robiła ludziom na złość, tylko dla własnej zabawy lub rozrywki.
Więc tak, życie bardzo lubiło drwić.
A Zayn całkowicie się z tym zgodził, wykrzykując- Życie ze mnie kpi, Liam!
Podczas kiedy Liam cierpliwie się nim opiekował i był z nim bez względu na stan Zayna, chciał wiedzieć, co stało się z Niallem. Przecież w ostatnich paru tygodniach mulat mówił właściwie tylko o nim.
Niall to, Niall tamto, Niall poszedł tu, Niall był tam.
A teraz, nic.
Niall nie robił nic.
Przynajmniej nic, co warte by było uwagi Zayna.
Więc Liam uderzył prosto w sedno, kiedy zapytał – Co się stało z Niallem, Zee?
Zayn ponownie przewrócił się na brzuch, a Liam musiał stłumić śmiech, kiedy jego twarz wylądowała prosto w paletę farb – tym razem z jaśniejszym odcieniem niebieskiego – brunet rozejrzał się po pokoju i zobaczył, że wszystko było pokryte różnymi odcieniami tego koloru.
Lazurowy, niebieskoszary, fioletowoniebieski, szafirowy, niebieski z odcieniem zielonkawym, indygo, kobaltowy i tym podobne.
Liam wymyślił, że z stanem smutku Zayna (lub w jakimkolwiek stanie obecnie się znajdywał) mógłby napisać powieść, opartą na jego sytuacji i nazwać ją Pięćdziesiąt Odcieni Niebieskiego: opowieść o chłopaku, który wypróbowuje milion odcieni niebieskiego, aby zaspokoić blondyna, którego lubi.
Zaśmiał się cicho do siebie i pacnął się w kark za swój humor, kiedy zorientował się, że Zayn nie ma zamiaru trudzić się z wyjmowaniem twarzy z palety..
- Dlaczego jest tu tak dużo odcieni niebieskiego? – spróbował ponownie Liam, myśląc, że malowanie to wystarczająco stabilny temat.
Chociaż widocznie nie, ponieważ odpowiadając, głos Zayna był stłumiony przez chlupot farby.
- Zadanie.
Zazwyczaj Zayn był o wiele bardziej entuzjastyczny jeżeli chodzi o zadania szkolne i mógł mówić o tym, aż Liamowi nie odpadały uszy. Tym razem jedno wyrazowa odpowiedź sprawiła, że Liam pomyślał, iż naprawdę dzieje się coś złego.
- Zadanie do szkoły? Zazwyczaj uwielbiasz je, Zee – wnioskował, próbując utrzymać swój ton lekki i kojący, ale najwidoczniej wywarło to kompletnie inną reakcję
- Uwielbiam je nadal, ale to…tylko – niebieski- wszystko o czym potrafię myśleć to oczy i jak żaden cholerny odcień nie jest tak piękny, jak tamten! – krzyknął Zayn. Wreszcie podniósł się usiadł, lecz paleta ciągle tkwiła na jego policzku, a mulat nie kłopotał się, aby ją zdjąć.
Ale Liam wreszcie zrozumiał.
W odpowiednim kolorze niebieskiego były oczy Nialla.
6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz