*A może wtedy, gdy tak bardzo chciałem mu powiedzieć co czuję…?
17 grudnia
To było tak jakbym szybował pomiędzy niewiarygodnym uczuciem miłości a namiętnością, która nagle wybuchła gdzieś w dole – jedno wzniecające ogień w drugim. Zmieniły moje ciało w uległe, miękkie, całkowicie gotowe na inwazję jeszcze jednego uczucia; sprawiały, że jedyne, czego chciałem to poczuć drugą miłość, drugą połówkę idealnie łączącą się z moją i wypełniającą pustkę feerią barw.
A teraz, siedząc na zniszczonej kanapie, całując jedyną osobę, którą chciałem do siebie dopuścić, te uczucia nareszcie owładnęły całym ciałem, pozwoliły doświadczyć swojej mocy i wynieść nas na absolutne wyżyny rozkoszy, namiętności i miłości. Harry był dla mnie niczym melodia, która wygrywała perfekcyjne dźwięki, nastrajając mnie do jego ciała. Melodia, która sprawiała, że tak go kochałem. Idealna melodia.
- Chcesz mnie? – wychrypiał Harry, ledwo wymawiając te dwa wyrazy z powodu bezdechu, jednocześnie sunąc dłońmi po moich plecach.
- Tak – jęknąłem, przybliżając się do niego jeszcze bardziej. Przez cienki materiał koszulki mogłem poczuć pod sobą jego ciało tak idealne, tak perfekcyjnie. Jakby było stworzone, aby być blisko niego.
Ręce Harry’ego wśliznęły się między nas, delikatnie odpychając mnie. Zmarszczyłem brwi, patrząc na niego z góry, i zastanawiając się czy zrobiłem coś źle albo czy nie wystraszyłem go… tym nagłym wybuchem. Dostrzegł zagubienie na mojej twarzy – w nagrodę uśmiechnął się czule, drażniąc opuszkami palców moje sutki, który wyraźnie odcinały się na białej koszulce.
Nic nie mówiąc chwycił mnie za biodra, wstając z kanapy. Westchnąłem, gdy poczułem jak bardzo… jak bardzo był gotowy. Oplotłem go nogami, składając delikatny pocałunek na szyi, w miejscu, gdzie poczułem szaleńcze bicie jego serca. Zadrżał, wzmacniając uścisk na moich biodrach, a następnie, niemalże z czcią, ułożył mnie na miękkim materacu, spoglądając prosto w oczy.
- Masz mnie, Louis – tchnął, całując mnie drżącymi wargami. – Zawsze mnie miałeś.
Wygiąłem się w łuk, poszukując elektryzującego dotyku drugiego ciała. Harry przejechał dłonią po moim ramieniu, przez zgięcie łokcia, na koniec splatając razem nasze palce i pogłębiając pocałunek. Jego język wśliznął się do środka moich ust, przejeżdżając po podniebieniu i zębach, sprawiając, że zapragnąłem go jeszcze bardziej. Wypchnąłem do góry biodra, gwałtownie zderzając je z miednicą chłopaka, i otrzymałem w nagrodę nieziemski dotyk sztywnego członka na moim własnym, uwięzionym w materiale dresu. Tarcie było zbyt uzależniające, aby poprzestać na jednym pojedynczym doznaniu, więc ponownie otarłem się o niego, tym razem dużo wolniej, a precyzyjniej, czując ciepło drugiego ciała, które spowodowało, że resztki mojej samokontroli całkowicie zniknęły, zastąpione przez pragnienie tylko jednego: Harry’ego.
Bez namysłu owinąłem nogi wokół jego pasa, mocno dociskając się do niego. Przekręciłem nieco głowę, przez co mogłem językiem wśliznąć się głębiej w wargi chłopaka, które drgnęły na to nagłe wtargnięcie, ale odpowiedziały z entuzjazmem, wychodząc mi naprzeciw. Ręce Harry’ego nieustannie przejeżdżały po moich bokach, raz za razem podsuwając koszulkę do góry, aby ukazać fragment skóry. Ośmielony przez nasze czyny jedną z dłoni zsunąłem w dół, w kierunku, który tak bardzo chciałem odkryć. Złapałem za szlufki w jego spodniach, gorączkowo ciągnąc je w dół, żeby pomóc w spełnieniu mojej fantazji.
- Czekaj.
Głos Harry’ego, zachrypnięty i zdyszany, przełamał panujące do tej pory echo jęków oraz westchnień. Raptownie zaprzestałem wykonywanych czynności, lecz nadal mocno trzymałem go nogami w pasie, za żadne skarby świata nie mając zamiaru puścić. Dopiero po chwili dotarło do mnie z pełną mocą to, co intensywnie robiliśmy jeszcze parę sekund temu. Wciągnąłem ze świstem powietrze, unikając błyszczącego zielonego spojrzenia, które wwiercało się w moje nabrzmiałe i opuchnięte usta.
Przełknąłem ślinę.
- Coś nie tak…? – spytałem ostrożnie, dziwiąc się, gdy mój głos okazał się bardziej ochrypły niż przypuszczałem.
- Ja… um, cóż… Ja… - Harry zawahał się, niepewnie spoglądając mi w oczy. – Tak jakby… Nigdy tego nie robiłem – powiedział cicho, ukrywając twarz w zagłębieniu między moją szyją a ramieniem.
Zmarszczyłem brwi, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Nigdy się nie całowałeś? – spróbowałem zgadnąć, kładąc dłoń na plecach chłopaka, powoli uwalniając jego pas od zbędnego balastu. Syknąłem, gdy przez przypadek nasze erekcje ponownie otarły się o siebie; delikatnie, ale całkowicie podniecająco i erotycznie.
- Umm… - sapnął, przygryzając wargę. – Nie, chodzi o to, że… znaczy… tobędziemójpierwszyraz – wymamrotał niewyraźnie w moją szyję, na koniec wzdychając głęboko, parząc gorącym oddechem.
Och.
- Harry – mruknąłem, niepewnie dotykając jego napiętych pleców i delikatnie je pogłaskałem. – Nie martw się. Ja… też tego wcześniej nie robiłem.
Uniósł głowę, marszcząc brwi w wyrazie konsternacji. Na policzkach miał urocze rumieńce, a usta odrobinkę rozchylił, owiewając ciepłym powietrzem moją twarz.
- Myślałem… Znaczy, a Stan? – spytał niepewnie.
- Skąd wiesz o Stanie? – niemalże warknąłem, unosząc się łokciach. Prawdopodobnie była to przesadzona reakcja, bo Harry drgnął, nie spodziewając się tego. Wziąłem głęboki wdech. – Przepraszam, po prostu… Staram się o tym zapomnieć. Nie uprawiałem z nim seksu, Harry – zapewniłem go, rumieniąc się, gdy słowo „seks” wyszło z moich ust. Nadal krępowałem się przy takich rozmowach. – W każdym bądź razie nie chciałem tego. Później… mogę ci o tym powiedzieć, ale nie teraz, dobrze? – zaproponowałem, sadzając go okrakiem na moich biodrach. Uśmiechnął się niewinnie. – Teraz chcę tylko ciebie.
Zamruczał z aprobatą, schylając się, aby pochwycić moje wargi w kolejnym namiętnym pocałunku, pełnego pasji, języków i ocierania się. To było niewiarygodnie, jak bardzo uzależniłem się już od jego ust. Niepewnie przejechałem mu dłonią po ramieniu, wsuwając ją pod materiał koszuli. Zadrżał, gdy zacząłem odpinać jej guziki, paznokciami drapiąc wrażliwą skórę na plecach.
- Chryste, Louis – jęknął, gorączkowo szarpiąc za koszulkę, którą miałem na sobie. – Twój zapach… - wymamrotał, liżąc i kąsając skórę mojej szyi. Wyginałem się do tego dotyku, pragnąć poczuć go jeszcze więcej.
- C-co z nim? – sapnąłem, gdy jednym ruchem pozbył się koszulki z mojego ciała. Nie miałem nawet czasu się zarumienić kiedy uszczypnął mnie w sutki.
- Jest taki… cholernie… dobry – wymamrotał, kąsając skórę szyi. – Wspaniały, uzależniający… - Jego usta powędrowały niżej, a język polizał moje obojczyki. Jęknąłem. – Taki… twój, Louis – dokończył ochryple i mocno przywarł wargami do mojego sutka, niemiłosiernie go ssąc, przygryzając i na przemian liżąc wrażliwą brodawkę.
Nie potrafiłem powstrzymać ochrypłego krzyku na ten nagły dotyk. Wsunąłem dłoń w jego miękkie loki, dociskając mu twarz jeszcze bliżej spragnionej skóry, błagając o więcej pieszczot. Jednocześnie oplotłem go nogami w pasie, gwałtownie ocierając się o niego, pragnąc go całego.
Skończyłem niezdarnie odpinać guziki koszuli, po czym zsunąłem ją z ciała Harry’ego, napawając się gładkością skóry pod palcami. Poczułem jak uśmiecha się przez gorące pocałunki, sięgając dłonią w dół, nieśmiało bawiąc się gumką dresu, który miałem na sobie. W tamtym momencie serce na chwilę mi stanęło, aby po chwili zacząć bić dwukrotnie szybciej, gdy dotarło do mnie co zaraz się stanie.
Chciałem tego. Do diabła, naprawdę tego chciałem! Tego… tego wyjątkowego dotyku, niesamowitego połączenia, wszystkich rzeczy związanych ze zbliżeniem. Pragnąłem poczuć Harry’ego, widzieć jego twarz, podczas gdy prowadziłby nas na nowy szabel przyjemności, opleść go nogami, aby mógł poczuć mnie jeszcze dokładniej, przekonać się, czy dotyk spoconej skóry ocierającej się o siebie jest naprawdę tak przyjemny.
Zadrżałem kiedy Harry zszedł pocałunkami niżej, liżąc skórę na moim podbrzuszu i raz za razem wsuwając mokry język do pępka. Momentalnie wstąpił mi na twarzy ogromny rumieniec, gdy równocześnie uświadomiłem sobie jak blisko mojego penisa znajdują się jego usta. Jeszcze… och, jeszcze nikt nigdy mnie tam nie dotykał, nie pozwalałem nawet na to Niallowi, a ilość masturbacji mogłem policzyć na jednej ręce.
- Harry – wydyszałem bez tchu, obejmując dłonią policzek chłopaka. Uniósł zamglony wzrok i oblizał nabrzmiałe wargi.
- Coś nie tak? – spytał od razu, delikatnie, jakby niepewnie, kreśląc palcami kontury erekcji napierającej na spodnie, które miałem na sobie. Sapnąłem na ten gest.
- Um… tak jakby… - mruknąłem cicho, nagle pragnąć zakopać się pod kołdrę i nigdy spod niej nie wychodzić. Harry zmarszczył brwi, zrównując nasze twarze ze sobą, ale nie zdejmując dłoni z mojego członka, co, swoją drogą, wcale mi nie pomagało. Schylił się, składając czuły pocałunek za uchem. – Jeszcze… nikt mnie… znaczy… nikt jeszcze… Och, Chryste, Harry! – krzyknąłem, gdy mocno ścisnął mojego penisa, pocierając wrażliwą część ciała swoją dłonią. – Harry, błagam, nie przestawaj!
Uśmiechnął się i mocno mnie pocałował.
- To urocze, że jeszcze nikt cię nie dotykał, wiesz? – szepnął, nadal przyjemnie masując mojego penisa. – Bo teraz jesteś cały mój.
To była chwila, w której uświadomiłem sobie, że naprawdę tak jest. Że nie wstydziłem się już tego, co miało się stać, bo wiedziałem, że Harry robi to dla mnie, robi to, bo jest mój, tak samo jak ja jestem jego.
- Twój – powiedziałem, drżąc z powodu elektryzującego dotyku. – Tylko twój, Harry.
Ponownie się uśmiechnął, znów ustami obdarzając moje podbrzusze mokrymi pocałunkami. Jęknąłem, głośniej niż planowałem, gdy językiem nakreślił granicę gumki od dresu, powoli ciągnąc spodnie w dół. Dyszałem, kręcąc biodrami w poszukiwaniu tarcia, które zniknęło wraz z materiałem. Poczułem jak ciężkie, długie ciało opada z plaśnięciem na mój brzuch, znacząc kropelką wilgoci jego skórę.
W pokoju zapanowała cisza, przerywana jedynie chrapliwymi oddechami i odgłosem ocierania się skóry o prześcieradło.
Leżałem nagi na łóżku Harry’ego, bezbronny, spragniony pieszczot, zawstydzony, ale ciekawy tego co zaraz nastąpi. Ścisnąłem materiał kołdry, gdy chłodne powietrze owiało mojego penisa, podrygującego naprzeciw oczom Harry’ego, który patrzył się na niego z niemalże głodem wypisanym na twarzy. Na próbę wypchnąłem biodra, sprawiając, że zakołysał się, po czym ponownie opadł na brzuch, ciężki, ciepły i gotowy.
Przez chwilę obawiałem się, że Harry zaraz mnie wyśmieje; co jeśli mu się nie podobałem pod względem fizycznym? Wiedziałem, że tacy faceci jak on wolą zadbanych kolesi, z umięśnionym ciałem, bez włosów tam na dole. To nie było tak, że o siebie nie dbałem – czasem przycinałem je, aby nie rosły za gęsto, ale nawet to mogło nie wystarczyć i Harry miał całkowite prawo mnie odrzucić.
Ale to nie nastąpiło.
Spod półprzymkniętych powiek patrzyłem jak Harry oblizuje swoje usta, nachylając się i składając krótkie liźnięcie na główce, owiewając wrażliwą żołądź gorącym oddechem. Krzyknąłem, gwałtownie unosząc biodra. Usłyszałem chichot, a następnie silne dłonie powstrzymały mnie od kolejnego niekontrolowanego wyrzutu, głaszcząc czule boki.
- Nie znałem cię od tej strony, kochanie – wymruczał przy mojej skórze, nie dotykając jej wargami, tym samym sprawiając, że wręcz drżałem z potrzeby poczucia jego ust ponownie.
- Harry, proszę, jeszcze – błagałem, kręcąc się i mocniej ściskając w dłoniach prześcieradło, aby nie wsunąć palców w gęste loki i brutalnie przyciągnąć twarz Harry’ego z powrotem do mojego penisa.
Uśmiechnął się kokieteryjne i bez ostrzeżenia wziął główkę ponownie do ust, tym razem mocno ssąc, wsuwając język pod napletek, aby po chwili zawirować nim wokół wrażliwej żołędzi. To było o wiele lepsze niż zaspokajanie się ręką; czułem jak jego język pracuje, raz liżąc jedynie czubek, a potem przejeżdżając wzdłuż całej erekcji. Punktem kulminacyjnym okazał się dotyk palca w najbardziej intymnym miejscu mojego ciała, naciskający na skórę, aby wsunąć się powoli do środka. Jęczałem, niemiłosiernie skręcając się pod każdą najdrobniejszą pieszczotą, a gdy doszło do tego suche tarcie palca wiedziałem, że przepadłem.
Nie zdążyłem nawet powiedzieć, aby się odsunął – bez ostrzeżenia gwałtownie doszedłem w jego ustach, krzycząc głośno imię chłopaka i cicho łkając z powodu ogarniającej całe moje ciało rozkoszy, tak niewyobrażalnie wspaniałej. Drżałem kiedy ostatnie kropelki nasienia torowały sobie drogę na zewnątrz, spocony, wykończony, ale zaspokojony, opadając na poduszki. Przymknąłem oczy, starając się uspokoić.
Harry z pomrukiem wysunął penisa z ust, mlaszcząc przy tym i oblizując się. Zmrużyłem oczy, gdy przesunął się wzdłuż mojego ciała, ocierając się o każdy pobudzony skrawek skóry, na nowo budząc we mnie pożądanie. Zarumieniłem się dostrzegając białą kropelkę w kąciku jego ust. Nieśmiało pochyliłem się w kierunku twarzy Harry’ego, szybko zlizując pozostałość po naszej… zabawie. Czy on naprawdę przed chwilą… zrobił mi dobrze ustami? Och… I… Boże, on… wsunął we mnie palec, a to było takie dobre. Nagle poczułem się zażenowany tym co się stało. Wspaniały moment, Louis.
Uśmiechnął się słodko, wsuwając język między moje wargi. Jęknąłem, czując nieznany mi do tej pory smak – w całowaniu zaraz po stosunku oralnym było coś tak cholernie erotycznego. Westchnąłem, czując jak materiał spodni Harry’ego ociera się o nagą skórę i nagle zapragnąłem, aby on także był nagi; tak bardzo chciałem poczuć ciepło jego skóry.
- Harry – wymamrotałem, patrząc w dół, gdzie nasze biodra ocierały się o siebie. – Ja… uch, dziękuję – powiedziałem w końcu, rumieniąc się. Tak, tylko ja potrafiłem podziękować za obciąganie.
- Cała przyjemność po mojej stronie – zachichotał, liżąc płatek mojego ucha. – Ale wiesz, że to jeszcze nie koniec, prawda?
Niepewnie skinąłem głową. W zasadzie oczekiwałem, że to co zdarzyło się przed chwilą miało na celu… hm, przygotowane mnie do dalszego zbliżenia. Kiedy Harry przesunął pewnie dłoń wzdłuż moich boków, powodując, że ponownie zadrżałem i sapnąłem, zrozumiałem, iż jestem stracony.
Złożył pocałunek tuż nad obojczykiem, aby przesunąć usta w stronę ucha, i wyszeptać ochrypłym głosem:
- Rozbierz mnie.
Naprawdę starałem opanować trzęsące się dłonie kiedy wędrowałem nimi przez mięśnie jego brzucha, do spodni, czując pod palcami gładkość skóry oraz włoski drażniące opuszki. Harry skinął głową, dając mi jednocześnie zgodę na kontynuowanie. Ująłem jego ramiona, popychając go w bok, aby móc siąść mu na biodrach. Zamrugał kilkakrotnie, nie spodziewając się tego, i przygryzł wargę.
- Och, czyli tak – powiedział, głaszcząc dłońmi moje uda. – Wiesz, nigdy nie myślałem, że będziesz siedział na mnie nagi – dodał.
Unikając jego gorącego wzroku powoli rozpiąłem guzik spodni, które miał na sobie, ciągnąc je w dół. Pomógł mi, rzucając zbędne ubranie gdzieś za łóżko, zachęcając mnie ciepłym uśmiechem do dalszego działania. Pochyliłem się nad podbrzuszem chłopaka, obdarzając je kilkoma mokrymi pocałunkami, zanim nie zahaczyłem palcami o gumkę bielizny, odkrywając jeszcze więcej ciepłej i miękkiej skóry. Nad moją głową rozległ się pełen desperacji jęk, a biodra uniosły się do góry.
- Louis, błagam – wyjęczał. Przypomniał mi się mój własny zdesperowany jęk, gdy Harry ściągał ze mnie spodnie, i nie potrafiłem powstrzymać podłego uśmieszku. – Louis, szybciej, proszę!
Pozbywając się nieśmiałości, pociągnąłem jego bokserki w dół, rzucając je za siebie. Dłońmi od razu przywarłem do wewnętrznej strony ud chłopaka, pieszcząc wrażliwą skórę, ale nie zbliżając się do miejsca, w którym naprawdę mnie chciał. Przełknąłem ślinę, gdy odważyłem się spojrzeć na jego podbrzusze i grubego, długiego penisa, płasko spoczywającego na umięśnionym brzuchu, otoczonego przez gęste ciemne loczki.
Poczułem nagłą suchość w ustach. On był… cholera, nigdy nie przypuszczałem, że mógłbym się podniecić jedynie poprzez wpatrywanie się w czyjąś męskość. Przygryzłem wargę, czując jak cała krew w moim ciele biegnie do jednego miejsca. Z wahaniem przybliżyłem twarz do penisa Harry’ego, trącając językiem wilgotną główkę, mrucząc, gdy cierpki, ale wspaniały smak preejakulatu rozlał się na moim języku. Pocałunkami utorowałem drogę wzdłuż jego klatki piersiowej, przygryzając sutki, zanim ponownie nie złączyłem naszych ust w głębokim pocałunku.
Westchnąłem wprost w jego rozwarte wargi, gwałtownie zderzając ze sobą nasze miednice – uczucie penisa Harry’ego od razu przy moim, skóra w skórę, należało do najwspanialszych doznań w całym życiu.
- Louis – sapnął cicho, ledwie słyszalnie. – Louis, kochaj się ze mną.
Jęknąłem, chwytając jego biodra w silny uścisk, wykonując niezdarne ruchy biodrami, aby znów poczuć tarcie między nami.
- Tak, Harry – wydyszałem, pozbawiony tchu. Chłopak wyszedł naprzeciw moim szaleńczym ruchom. – Będę się z tobą kochać…
Stłumił słowa pocałunkiem, obracając nas ponownie: znów byłem na dole, przygniatany do materacu przez słodki ciężar jego ciała. Wczepiłem dłonie we włosy Harry’ego, oplatając go nogami, aby móc poczuć całą długość penisa chłopaka dociskającego się do szczeliny między moimi pośladkami.
Harry oderwał się ode mnie i sięgnął po coś leżącego na prowizorycznym stoliczku nocnym. Wiłem się pod jego ciałem, ocierając o każdy możliwy kawałek spoconej skóry. Pragnąłem poczuć go w sobie już, teraz, zaraz, wręcz tego potrzebowałem.
- Teraz… - szepnął, powracając do poprzedniej pozycji – teraz muszę cię… Kurwa, Louis! – krzyknął. Uśmiechnąłem się, ponownie poruszając biodrami, aby jego penis znów prześliznął się między moimi pośladkami. – Teraz… Och, wiesz co zrobię.
Odrzuciłem głowę do tyłu, czując mokrą opuszkę palca wsuwającą się w moją dziurkę. Następnie Harry wycisnął więcej lubrykantu, aby jak najbardziej zmniejszyć nieprzyjemne, suche tarcie. Zataczałem kręgi biodrami, pomagając najpierw jednemu, potem dwóm palcom wśliznąć się do wnętrza ciała. Dyszałem, nie mogąc uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Że Harry właśnie… właśnie powoli wsuwa we mnie palce, chcąc przygotować na prawdziwą inwazję w moje ciało, tą cudowną i niepowtarzalną.
- Już, Harry, już, błagam, jestem gotowy – mamrotałem, pocierając dłonią sztywnego członka, który zdążył już ponownie stwardnieć. – Harry, muszę cię poczuć, już… proszę!
Uczucie wypełnienia zniknęło. Zaraz potem dosłyszałem dziwny odgłos, a następnie ciepła dłoń wsunęła w moją rękę kwadratowe opakowanie. Wciągnąłem głośno powietrze, patrząc z przerażeniem na Harry’ego, nachylającego się do ucha.
- Założysz to na mnie, Louis? – wymruczał słodko, liżąc płatek mojego ucha.
Drżącymi dłońmi rozerwałem opakowanie, za wszelką cenę starając się nie uszkodzić lateksu. Ująłem jego członka, napawając się niesamowitym ciepłem i twardością, po czym delikatnie, tak, aby nie przerwać gumki, nałożyłem ją na penisa Harry’ego. Chłopak syknął, owiewając mi szyję oddechem, a następnie ponownie sięgnął po porzucony wcześniej lubrykant, wyciskając więcej żelu.
Ułożyliśmy nasze ciała w najdogodniejszej pozycji; Harry pomógł mi się rozluźnić, składając czułe pocałunki na całej mojej twarzy, mrucząc, że będzie dobrze. W całym życiu tylko raz byłem tak blisko z innym mężczyzną, ale wtedy wszystko działo się pod przymusem, bolało i niemożliwie mnie upokarzało. Jednak wiedziałem, iż teraz będzie całkiem inaczej.
- Teraz – powiedziałem cicho, wyginając w jego stronę biodra. – Harry, teraz.
Nawet ból ogarniający moje ciało nie był w stanie odebrać mi przyjemności, gdy Harry jednym gładkim pchnięciem wszedł we mnie, sprawiając, że dostrzegłem gwiazdy. Załkałem z powodu nieprzyjemnego tarcia i rozciągania, ale jednocześnie nie potrafiłem się nie uśmiechnąć, słysząc głośny jęk przyjemności, a potem powoli docierające do mnie bodźce; cudowne wypełnienie, jakby nareszcie znalazłem brakujący element, spocona skóra od razu przy mojej, palce ściskające mnie za biodra. Było całkowicie inaczej niż zapamiętałem od ostatniego razu kiedy Stan nie martwił się o to czy mnie boli czy nie. Harry czekał aż przyzwyczaję się do niego, aż dam mu znak, aby kontynuował.
- Louis – wyszeptał przy moich ustach, drżąc na całym ciele. – Jesteś… Kurwa, Louis, jesteś taki… taki ciasny – dokończył, całując mnie bez tchu. Poruszyłem biodrami, wykonując pierwszy niepewny ruch. Skrzywiłem się, gdy zabolało, ale stwierdziłem, że to normalne; to był w końcu pierwszy raz.
- Porusz się, proszę – mruknąłem w odpowiedzi.
Harry posłuchał, wychodząc ze mnie niemalże całą długością, żeby zaraz wsunąć się znowu, wyrywając mi z piersi pełen desperacji szloch. Owinąłem nogi wokół jego pasa, pchając go jeszcze głębiej. Wszelki ból zniknął, gdy zaczęliśmy się kołysać, utrzymując idealny rytm prowadzący nas na szczyt rozkoszy.
Zawsze wiedziałem, że seks jest niesamowitym przeżyciem. Ale seks z Harrym… Do diabła, mogłem nawet robić to codziennie. Od razu pokochałem brzmienie tuż przy uchu jego jęków, sapnięć, szybkich uderzeń serca, bioder, które poruszały się tuż przy moich, za każdym razem zderzając się skóra w skórę, dając jeszcze więcej przyjemności czy tego, że trzymał mnie mocno za rękę, gdy kochaliśmy się w powolnym rytmie. Pragnąłem zatrzymać go w sobie na zawsze.
- Louis, ja… jestem blisko – wyjęczał, wbijając się we mnie szybkimi pchnięciami. Miałem wtedy tak wielką ochotę powiedzenia mu jak bardzo go kocham, ale zamiast tego mocniej zacisnąłem nogi wokół niego, ściskając go w środku mięśniami.
- Dojdź, Harry. Dojdź dla mnie.
Przepadłem, gdy głośno krzyknął moje imię. Zacisnąłem się na nim, zupełnie tego nie kontrolując, i trysnąłem spermą między naszymi złączonymi klatkami piersiowymi, pokrywając je lepką białą substancją.
Gwiazdy zawirowały wokół nas, ciała, wycieńczone, opadły na siebie. W tamtej chwili nie potrafiłem sobie wyobrazić nic bardziej piękniejszego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz