- Zdejmij spodnie - było pierwsza rzeczą, jaką Louis William Tomlinson Książę Londynu powiedział do swojego nowo mianowanego lokaja Zayna Malika podczas ich pierwszego spotkania na samotności.
Zayn oczekiwał bardziej czegoś w rodzaju “nie przerywaj mi podczas spania” albo “nie chce żebyś łaził za mną wszędzie”, co było typowymi rzeczami, które mówiły osoby królewskiego pochodzenia.
Zamiast tego kazał mu ściągnąć spodnie. Nie miał wyboru. To był rozkaz. Louis przesuwał się z pocałunkami w dół jego klatki piersiowej. Wtedy Zayn otrzymał pierwszego loda od Księcia Londynu, którego nigdy nie zapomni.
I z jakiś powodów to zdarzyło się ponownie.
- W….Wasza wysokość, nie możemy - jąkał się Zayn. Jego dłoń delikatnie odpychała małe palce Louisa od klamry jego paska. - Nie możemy tego zrobić.
- Dlaczego nie? - Zapytał Louis i przysunął się bliżej Zayna, a ciepło wręcz biło od klatki piersiowej mulata. Usta Louisa znalazły się na wysokości ucha Zayna.
- Myślałem, że lubisz, kiedy ssę twojego kutasa.
Louis hałasował uderzając palcami o pasek Zayna, czekając na jego odpowiedź.
- L..Lubię, ale wasza królewska mość… - Louis przerwał mu. Jego usta musnęły szczękę Zayna, jego język zjechał do obojczyka, gryząc i ssąc go. Zayn wypchnął biodra do przodu i poczuł przez spodnie twardą erekcję Louisa.
Malik zamknął oczy myśląc o dobrym powodzie, który przekonałby Księcia, że nie powinni tego robić. Musieli przestać zanim wszystko się pogorszy, albo ktoś ich przyłapie albo zanim Zayn straci kontrolę.
- Mówiłem, żebyś nazywał mnie Lou, kiedy jesteśmy sami. „Wasza Wysokość” jest tak strasznie formalne, że bolą mnie uszy, kiedykolwiek słyszę tą nazwę, a słucham ją od czasu, kiedy uderzali mnie w tyłek, żeby sprawdzić czy nie śpię.
- Ale to jest rozkaz króla – Zayn zatrzymał się nagle, czując, że usta Louisa opuściły jego piersi. Otworzył oczy, tylko po to, żeby zobaczyć Louisa na kolanach. Ręce szatyna odpinają klamrę jego paska i w następnym momencie jego spodnie wylądowały na ziemi. Zayn wydał z siebie stłumiony jęk, kiedy poczuł zimne powietrze uderzające w cienką tkaninę jego bokserek.
- Kiedy jesteśmy sami, moje rozkazy są ważniejsze. – Niebieskie oczy Louisa spotkały jego piwne. Oczy Księcia były tak duże z pożądania, figlarności i zagrożenia. – Czy to jasne?
- Tak.
- Co „tak”?
Zayn przełknął ślinę.
- T…Tak Lou.
To było zdecydowanie najtrudniejsze słowo, które wyszło z jego ust. Zayn nie chciał nazywać Jego Królewskiej Mości jego prawdziwym imieniem. To nie była jego praca. Nie był tutaj po to, żeby zaprzyjaźnić się z Księciem, był po to, żeby mu służyć i zapewnić jego potrzeby. Niestety, nie miał pojęcia, że dawanie przyjemności seksualnej, były częścią ‘zapewniania potrzeb Księcia’.
- Cóż… prawda, że fajnie to słyszeć?
Louis uśmiechnął się do niego, zanim przeciągnął palcami po gumce bokserek mulata, zdejmując je.
Zayn nie był w stanie nic powiedzieć. Ciepło bijące od ręki Louisa, która owinęła się wokół jego penisa, sprawiła, że to wręcz bolało w dotyku. Książe przejechał kilkakrotnie dłonią po całej jego długości, zanim jego język przejechał po główce penisa. Po ciele Zayna przeszły dreszcze. Louis musiał zauważyć jego reakcję, dlatego zrobił to ponownie, drażniąc go, jednak Zayn miał wciąż kontrolę. Lou wykonywał szybkie ruchy na czubku, pozwalając spływać preejakulatowi (płyn ejakulacyjny – od tłum.), Zanim zlizał to językiem.
Jedna ręka Zayna znalazła klamkę, a druga oparła się na drewnianej ramie szuflady obok nich. Trzymał biodra od gwałtownego przyciągnięcia. Kontrola Zayna powoli znikała, kiedy Louis poruszał swoją głową w górę i w dół jednocześnie poruszając dłonią na całej jego długości, podczas gdy wolna ręka Księcia pocierała swoje krocze. Wibracje, jakie Louis stworzył w swoich ustach sprawiły, że Zayn był na krawędzi. To było zbyt wiele, ale nie wystarczająco, a Zayn nie mógł znieść już więcej drażnienia.
- Kurwa Louis !
Jedna ręka złapała Louisa za włosy, delikatnie odciągając go od jego krocza. Jego żołądek zalała przyjemność, gdy zobaczył jak usta Louisa otwierają się. Ślina była rozmazała się na jego ustach, a jego oczy mówiły, że może zrobić dla niego wszystko.
- Czy możemy… Czy możemy zrobić to w ten sposób? – Upewnił się Zayn, a Louis odpowiedział na wdechu:
- Fuck Yeah.
- Cholera – palce Zayna powędrowały do głowy, a on wziął swoje przyrodzenie do ręki poruszając nim.
Louis natychmiast usiadł na piętach, relaksując się, zanim Zayn nie odepchnął się od drzwi, o które był oparty, tak, że teraz całkowicie stał. Wepchnął w usta Louisa swojego członka. Zayn oglądał uważnie reakcję Louisa. Jeśli zauważyłby jakąkolwiek oznakę walki czy ból, zatrzymałby się. Ale wszystkie obawy zostały rozwiane, przez uczucie, gdy Louis leniwie lizał jego przyrodzenie. Wypchnął biodra do przodu, chcąc poczuć Louisa głębiej. Zayn wyciągnął członka z ust Louisa, któremu ślina wyciekła z jego ust.
- Dochodzę…
- Tak jak ja, zrób to szybciej Z…
Ponownie Louis zassał jego penisa, a mulat poruszał się w nim szybciej. Malik odchylił głowę do tyłu. Ciche jęki i ciężkie oddechy roznosiły się po pokoju Księcia. Louis szurał zębami po penisie Zayna, jęcząc, gdy nasienie wytrysnęło na dywan.
Zayn trzymał głowę wysoko, prawie wykrzykując jego imię, gdy dochodził w gardle Louisa.
Ukląkł przed Louisem, tak jak klęknął przed Sądem Królewskim, kiedy oficjalnie został mianowany nowym kamerdynerem Księcia. Mulat wyciągnął chusteczkę, jego palce pieściły policzki Lou i ścierały resztki ich czynu.
- Przepraszam – zaczął Zayn, ale był zbyt zawstydzony, by powiedzieć coś jeszcze.
- Za co przepraszasz? – Zachichotał Louis, trzymając swoją dłoń na jego ustach. – Robienie komuś loda oznacza, że musisz ‘wszystko’ przełknąć. Mówiłem ci to, kiedy robiliśmy to po raz pierwszy, prawda?
Zayn nie miał pojęcia skąd Książe zna takie słowa. Podczas gdy reszta pałacu czasami używała takich wyrafinowanych słów, że Mulat nie potrafił ich zrozumieć, Louis mówił słowa, które nie są odpowiednie dla Księcia. Książę uwielbia przeklinać, że tylko Zayn i ci, którzy są spoza pałacu mogą go zrozumieć.
- Wasza Wysokość, proszę uważać na swoje słowa. To nie do pomyślenia, żeby Książe mówił takie rzeczy, zwłaszcza w miejscach publicznych.
- Ale w nich nie jestem – odparł Lou. – Jesteśmy tu tylko we dwoje! Mogę to robić tylko, kiedy jestem z tobą Z. Czy chcesz usunąć mi również ten przywilej? - Louis przylgnął do jego ramienia jak dziecko mrugając smutnymi oczami. – Mówiłem już, nazywaj mnie Lou! Lou, Lou Lou…
- W porządku Lou – westchnął Zayn. Te imię było jak tortura. – Będę nazywał cię tak częściej, jeśli obiecasz nie mówić „dupa”, „kutas”, „kurwa” i „gówno” w miejscach publicznych.
Louis śmiał się do utraty tchu, a Zayn nie wiedział, dlaczego to przyniosło nieznaczne trzepotanie w jego brzuchu.
- Znasz mnie już zbyt dobrze Z.
Mulat uśmiechnął się lekko, ale potem zdał sobie sprawę, że byli prawie nadzy. Wstał, pomagając Louisowi zrobić to samo.
- Musisz się wykąpać – powiedział Malik, otwierając drzwi do prywatnej, wielkiej łazienki Księcia.
Louis uśmiechnął się, kiedy Zayn zdejmował mu całkowicie koszulkę polo, a potem wciągnął Malika do pomieszczenia, zamykając drzwi, zanim Zayn zdążyłby zapytać, co robi.
- Wykąpmy się razem Z. - Lou ciągnie Malika do wanny. Światło słoneczne padające na witraż pada na kremową ścianę malując ją na różne kolory. – Wanna jest zbyt duża dla mnie, żeby być tam samemu – podkreśla Książe.
Nie znajdując już więcej powodów do sprzeczni, Zayn kiwnął głową i poprosił Lou, żeby został tam gdzie jest i pozwolił mu przygotować kąpiel. Louis oparł się o drzwi, a uśmiech nie schodził z jego twarzy. Przyglądał się, jak jego nagi kamerdyner przygotowuje kąpiel.
- Chcę bąbelki Z.
- Już się robi.
Zayn zmienił kran, który umożliwia wytworzenie większej ilości pęcherzyków, niż w normalnej wodzie.
- Oh, chcę aromat wanilii! – Zawołał Louis, po czym zamknął drzwi na klucz.
Książe doskoczył do wanny, która była tak duża, że można było wręcz nazywać ją basenem. Mulat odwrócił się w stronę pudełka, w którym znajdowały się buteleczki z różnymi zapachami. Wybrał odpowiednią i przechylił ją w kierunku wody, wlewając trzy krople.
Odgłos szumiącej wody był jedyną rzeczą, którą można było usłyszeć, kiedy oboje zanurzyli się w wannie (wolę nazywać to wanną, ponieważ znajduje się w łazience). Zayn siedzi na podwyższeniu tak, że odwrócony Louis siedział między jego nogami. Palce Malika delikatnie masowały głowę Księcia szamponem, podczas gdy Tomlinson nucił pod nosem jakąś piosenkę.
Louis był znany z bycia złośliwym i aroganckim oraz często wpadającym w kłopoty, ale widząc go teraz, Zayn wierzy, że Książe jest tylko dzieciakiem, który pragnie zostać zauważone oraz traktowane w sposób, w jaki chce być traktowane.
- Wasza… To znaczy Lou - zaczął Zayn. - Nie powinniśmy przestać to robić?
Louis przestał nucić i powoli odwrócił się do niego. Zayn nie wiedział czy była to po prostu jego wyobraźnia, ale nie potrafi powiedzieć, czy widział wyraz twarzy Louisa, który mówił mu, że Książę jest blisko płaczu.
- Dlaczego? Nie podoba ci się to, co robimy?
- To… To nie tak, że nie jestem szczęśliwy. To… Po prostu ty jesteś Księciem i co jeśli ktoś nas zobaczy?
To nie było to, co Zayn starał się podkreślić, ale wierzył, że to może być zagrożeniem. Louis zachichotał cicho.
- Nikt nas nie zobaczy Z. Jestem ostrożny, ty też jesteś! A tak poza tym, jeśli kiedykolwiek ktokolwiek nas zobaczy i zechce nas rozdzielić, nie pozwolę na to - powiedział stanowczo. Zayn nie wiedział czy powinien być szczęśliwy czy smutny z myślą, że Książę nie wie, jakie będą konsekwencje dla mulata, jeśli zostaną przyłapani.
Louis przybliżył się do Zayna, jego policzki musnęły uda mulata.
- Poza tym, jesteś moim lokajem i tak długi jak nim jesteś, wykonujesz moje rozkazy, czy to jasne?
Palce Louisa nacisnęły na jego biodra, gdy skinął głowa. Rozłożył nogi Zayna, a ten gryzł wargi, czując usta Lou owijające się ponownie wokół jego przyrodzenia. Ciepło, które czuł zaledwie kilka minut temu, zaczęło ponownie pojawiać się w jego ciele.
Pomiędzy cicho płynącą woda i jękami odbijającymi się od ścian, Zayn pamięta ostrzeżenie, które dostał od kilku osób, żeby nie zbytnio nie wiązać się z Księciem, którego nieprzewidywalna strona sprawiła, że jego kamerdynerzy i asystenci opuszczali go - jego stronę, w której nie brał niczego na poważnie. I zanim ponownie krzyczał imię Louisa, Zayn pomyślał, że to jest coś, co powinni zatrzymać, zanim poczuje coś więcej, niż to, co powinien czuć lokaj do Księcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz