*- Dlaczego nie czerpiesz takiej samej przyjemności z tego co ja, Harry? Gdybyś się zgodził miałbyś wszystko ja bym ci dał wszystko.. Co jest ze mną nie tak? - Wymamrotał obok ucha młodszego chłopaka i ciężko westchnął, przygryzając delikatnie jego płatek. Harry mocno zacisnął swoje powieki i odepchnął go z całej siły.
- Jesteś popierdolony. Zastanów się nad tym co mi robisz, okej? A później pytaj mnie co jest z tobą nie tak! - Krzyknął Harry, po czym szybko pożałował tego co powiedział, ponieważ jego policzek niemiłosiernie zapiekł. Harry czując metaliczny posmak krwi w ustach wypuścił nerwowo powietrze.
Louis stał na przeciwko Harrego, zaciskając dłonie w pięści i swoje wargi. Otworzył drzwi kluczem i je otworzył spokojnie.
- Wyjdź. - Mruknął cicho starszy chłopak, a Harry posłusznie wyszedł od razu kierując się w stronę windy. Przed gabinetem panowała idealna cisza, chociażby nawet stały tam trzy osoby, ale po prostu wpatrywały się to w windę to w stojącego w drzwiach Louis’a.
- Nie przeszkadzajcie mi teraz. - Mruknął i wrócił do gabinetu, zatrzaskując za sobą drzwi aż Megan podskoczyła na swoim krześle. Zayn wyprostował się i spojrzał na Niall’a i Megan, którzy pokiwali mu głową dodając otuchy do tego, by wszedł do gabinetu, by się dowiedzieć co się stało.
Mężczyzna odchrząknął i wszedł do gabinetu swojego kuzyna.
- Chciałem mieć tylko chwilę spokoju. Odwalcie się, proszę was. - Wymamrotał z zaciśniętymi zębami Louis, który leżał na brzuchu na swojej kanapie w gabinecie. Zayn nie wyszedł właściwie to jeszcze zamknął za sobą drzwi i podszedł do Louis’a, kucając przed nim.
- Lou? Co się stało? - Zayn pogłaskał troskliwie głowę Louis’a, a ten od razu się uniósł i usiadł prosto tak, że Zayn mógł dostrzec, że Louis płakał. Nie pierwszy raz go widział w takim stanie, ale nie spodziewał się tego akurat teraz, że płakał przez faceta.
- Zayn.. ja chyba się zakochałem, wiesz? - Powiedział przez łzy i zacisnął mocno dłonie na kanapie. Zayn nie rozumiał co w tym właściwie złego wiec poczekał aż Lou będzie kontynuował. - Ale.. on jest dziwką, Zayn. Zakochałem się w dziwce. - Dodał i wybuchnął jeszcze głośniejszym płaczem, a Zayn od razu zgarnął go w ramiona.
- Shhhh, Lou. Przecież to, że on jest dziwką.. nic nie oznacza. - Zayn pogłaskał uspokajająco głowę Louis’a, mocno go do siebie tuląc, kiwając ich ciałami na boki. - A co się stało, że on tak wybiegł? - Wyszeptał po chwili Zayn. Oznaczało to, że nikt nie zauważył tego jak potraktował młodego chłopca Louis.
- Uderzyłem go. - Powiedział cicho Louis. Zayn od razu poderwał się na równe nogi i spojrzał zaskoczony na Louis kompletnie się nie spodziewając takiej odpowiedzi. Jak jego mały LouLou mógł kogokolwiek uderzyć? - Ja nie wiem jak to się stało.. po prostu nie mogę się nigdy powstrzymać. Zayn.. gdy on pierwszy raz do mnie przyszedł to ja go zgwałciłem, Zayn. Można to tak nazwać, bo on wcale tego nie chciał. Płakał. Robił to, dlatego bo taka jest jego praca.. Zayn ja go nie chciałem skrzywdzić.
- Zamknij się lepiej, Louis. I podaj mi jego adres.. Jezu ty naprawdę upadłeś na głowę! Gdzie masz jego adres? Masz chyba tak? - Louis pokiwał sowją głową twierdząco i podszedł do biurka, gdzie na małej karteczce zapisał adres dla Zayn’a. - Ja się wszystkim zajmę, a ty jak na razie wracaj do domu i się połóż.
Kuzyn Louis’a od razu wyszedł z jego gabinetu, a Louis posłusznie wrócił do domu.
**-**
Harry przez całą drogę przez firmę do samochodu przyciskał do swojej wargi rękawek swetra tak, by nikt nic nie zauważył. Nie miał zamiaru widzieć nigdy już Louis’a nawet, jeżeli miałby stracić prace i zamieszkać razem z Liam’em i Danielle.
Będąc w domu Harry od razu opatrzył swoją ranną wargę i ciężko westchnął, gdy usłyszał otwierające się drzwi mieszkania co oznaczało, że Gemma razem z Liam’em wróciła. Gdy dziewczynka pojawiła się w kuchni od razu podbiegła do Harego, a ten złapał ją i mocno do siebie przytulił.
- Tęskniłam za tobą, Harry. - Wyszeptała dziewczynka w jego szyję, a po chwili odchyliła głowę w tył, by spojrzec na twarz swojego starszego brata. - Co ci się stało? - Wyszeptała, przykładając paluszek do jego rany na wardze.
- Ah, wywróciłem się to nic takiego. Też za tobą tęskniłem bardzo mocno. Co robiłaś będąc u wujka Liam’a i cioci Danielle? - Chłopak usadził dziewczynkę na blacie stołu i uśmiechnął się do niej delikatnie. Harry uniósł swój wzrok na wchodzącego do kuchni Liam’a i zmarszczył swoje brwi widząc kwiaty w jego dłoni.
- Co to? - Gemma od razu się zainteresowała, a Liam wzruszył ramionami i podał je Harremu.
- Do ciebie. - Harry spojrzał na kwiaty i chwycił je od razu, próbując odszukać liścik w środku kwiatków, a gdy takowi znalazł, wykrzywił się. Na karteczce było napisane ” Wybacz mi, proszę cię. Lou xx. “, lokaty chłopak od razu podszedł do kosza i wrzucił tam kwiatki razem z liścikiem. - Od kogo? - Spytał nagle Liam będąc zaintrygowany zachowaniem swojego przyjaciela.
- Nieważne. To co Gemma robiliście w końcu? - Harry ponownie się uśmiechnął, patrząc raz na swoją siostrę, a raz na Lima, którzy dziwnie spojrzeli na siebie.
**-**
Minęło kilka dni, odkąd Harry widział ostatnio był w gabinecie Louis’a. Każdego dnia dostawał bukiet kwiatów z liścikiem, w którym Louis go przepraszał.
- Rano już będziesz, tak? - Gemma spytała, trzymając mocno swój ulubiony kocyk pod pachą i parę maskotek. Harry nachylił się i ucałował czule jej czubek głowy.
- Obiecuje, kochanie. - Dziewczynka ostatni raz przytuliła się mocno do Harrego i posłusznie weszła do mieszkania sąsiadki. Harry podziękował jak prawie każdego wieczoru ich sąsiadce i zszedł po schodach od razu wsiadając do czekającego już na niego samochodu pod domem.
Harry spędzając popołudnie razem z Liam’em i Gemmą doszedł do wniosku, że kończy z agencją. Tak będzie najlepiej dla wszystkich. Znajdzie inną pracę, która będzie bardziej dla niego odpowiednia. Dzisiaj miał się spotkać już z ostatnim klientem, a później miał zamiar o wszystkim zapomnieć co go spotkało przez tą pracę.
Harry przywitał się z Justin’em buziakiem w policzek.
- Dobry wieczór, Harry. Bardzo miło cię zobaczyć. - Samochód ruszył. Przez dłuższą chwilę Harry i Justin po prostu rozmawiali aż nagle padło to pytanie, którego Harry najbardziej się obawiał. - Mam nadzieję, że, jeżeli nawet kończysz pracę w agencji nie oznacza to koniec naszej znajomości? Oczywiście, nadal mogę ci płacić, to w ogóle nie jest dla mnie problemem. - Powiedział Justin, bawiąc się włosami loczka.
- Nie wydaje mi się. Chce zapomnieć o wszystkim co mnie tutaj spotkało. - Odparł odważnie chłopak, na co Justin zacisnął mocno swoje wargi.
- Myślałem, że dobrze cię traktuje. Mówiłeś, że zawsze będziesz, gdy będę cię potrzebował. - Wymamrotał chłopak, na co Harry westchnął cicho, a kiedy Justin kazał zatrzymać samochód trochę się przestraszył. - Harry sądziłem, że jesteś inny niż te wszystkie dziwki w tej agencji, ale jednak się myliłem. Jeżeli skończysz pracę jako dziwka nadal nią będziesz i nie uciekniesz od tego. Wysiadaj. - Syknął Justin, a Harry wręcz sztywno wpatrywał się w niego. Nie spodziewał się takiego zachowania po ty spokojnym człowieku, powiedział coś po Hiszpańsku do swojego kierowcy. Kierowca samochodu wysiadł i wręcz wypchnął go na drogę, gdzie się poślizgnął i upadł.
Gdy Harry wpadł w śnieg cicho zaskamlał z bólu i chwycił się za kostkę. Jeszcze tego mu brakowało, by zrobić coś sobie w nogę. Samochód odjechał z piskiem opon i dopiero, wtedy Harry powili zaczął wstawać.
Rozejrzał się dookoła, a gdy zorientował się, gdzie dokładnie jest przeklął głośno. Chwilę pomyślał i, gdy doszedł do wniosku, że parę domów stąd znajduje się jeden tylko znany mu dom w dodatku należący do Tomlinson’a przeklął głośno jeszcze raz, ale powoli skierował się w stronę domu mężczyzny.
Zapukał ostrożnie w drzwi domu Louis’a i nerwowo przygryzł swoją wargę. Drzwi otworzył mu oczywiście Louis, który wręcz zemdlał z zaskoczenia, kiedy zobaczył w drzwiach Harrego.
- Co się stało? - Przeniósł wzrok na kostkę chłopaka i bez jakiegokolwiek pytania o pozwolenie, podłożył rękę pod kolana chłopaka i zaniósł do salonu, kładąc na kanapie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz