*- Yeah, kurwa, tak po prostu, kurwa… - pomrukiwał Zayn, przechylając głowę, gdy tyłek Louisa ruszał się na jego członku. Jego ręka drapała udo Louisa, przyciągając jego biodra i ściskając swoje zamknięte oczy. Louis jęczał głośniej, jego ręce trzymały się drewnianego wykończenia biurka, gdy wzrastało tępo, pchając i ciągnąc na długości Zayna. Jego usta wygięły się w satysfakcjonującym uśmiechu, gdy widział jak Zayn całkowicie zatracił się w tym, co robił.
Zayn spoglądał w oczy Louisa, który powoli otworzył usta, z których wydobywały się jęki. Dźwięk ten powiększał podniecenie budujące się w jego brzuchu. Jęki Louisa i błagania zawsze doprowadzały go na krawędź, a Książe był inteligentnym dzieciakiem, który doskonale o tym wiedział.
- Och, kurwa Zayn, po prostu, AHH! Pieprz mnie już – Louis wypuścił powietrze, każde słowo zostało zarejestrowane w umyśle Zayna, przykrywając inne myśli, które przebiegały przez głowę, kiedy to robił. – Proszę – błagał Louis, kiedy jego tyłek ocierał się o biodra Zayna.
- Choleracholeracholera – mruczał Zayn, a jedna jego ręka leżała na biodrach Louisa, naciskając jego plecy, gdy zaczął się ruszać.
- Ach, Ach, tak tutaj, mocniej Zayn – powiedział Louis pomiędzy westchnieniami, wyciągając tyłek bliżej Zayna. Zayn pochylił się, gryząc skórę Louisa poniżej karku Księcia, gdy wbijał się w niego mocniej i szybciej. Dźwięk głosu Louisa był tak, blisko, że mógł wyraźnie usłyszeć wibracje w jego klatce piersiowej. Jego ręce całkowicie zostawiły ciało Louisa i położył je w miejscu, w którym były ręce Louisa, mocno je trzymając, gdy Zayn wbijał się w niego mocniej.
- Kurwa! Jestem blisko Zayn, będę…. – Zayn ponownie gryzł skórę Księcia, tym razem mocniej, a mięśnie Louisa zacisnęły się wokół jego penisa, krzycząc, gdy szczytował. Zayn wsunął rękę na brzuchu Louisa, żeby utrzymać go w miejscu, gdy będzie szczytował, mówić “Louis” pod nosem.
Zayn delikatnie wyszedł z tego, gdy oparł na plecy, dysząc. Louis przeczesał włosy, takie rzeczy, które zawsze robił ilekroć to robili i tylko, gdy byli w łóżku oczywiście. Zayn rozczesał włosy, które skleiły się na czole, gdy Louis położył głowę na piersi Zayna.
To stało się teraz ich rutyną. Każdego dnia, kiedykolwiek mieli czas by być sami. Louis po prostu przyciągał go do pocałunku, a Zayn mógł zakochać się w tym zaklęciu, a następną rzeczą, którą wiedział, było to rozbieranie się, całowanie się i zderzanie swoich ciał, jakby miały się rozdzielić na chwilę. Zdarzenie, które wydarzyło się w gabinecie Louisa, było tego powodem.
Żaden z nich nie porozmawiał o tym, co będzie później. Zayn zakładał, że było to wzajemne zrozumienie, że obydwoje tego pragnęli, więc dlaczego nie powinni tego robić? Chciał, żeby Louis był szczęśliwy, a Zayn udowodnił mu, że nawet, jeśli wcześniej uprawiali seks, nic się nie zmieniło, bo wciąż byli przyjaciółmi. I nawet, jeśli czasami, czuł coś więcej niż przyjemność z ich działań, Zayn nic o tym nie mówił.
Chociaż chęć zapytania Louisa o to, co dokładnie robili, nigdy go nie opuszczała.
XXX
- Jesteś w niebezpieczeństwie Zayn.
- Wiem – powiedział Zayn, odwracając się do Harry’ego, który patrzał śmiertelnym wzrokiem na niego. – Ale nie damy się złapać…
- Nie mówię o złapaniu was idioto. Mówię o tym. – Harry dźgnął go w pierś, a Zayn wpatrując się w palec Harry’ego, zanim nie spojrzał z powrotem na Harry’ego zmieszany.
- O co chodzi z tym dźganiem?
- Jezu, nie jesteś głupi Zayn, mówię o tym, co przychodzi po tym, co obydwoje robicie.
Och. Zayn zamrugał, jego ręka klepała tą część ciała, w którą Harry go dźgnął. Och.
- To nic. To tylko seks, to wszystko.
- Tylko seks? Słyszysz siebie? To nie ten tok myślenia, który miałeś, gdy tu przyszedłeś Zayn. Miałeś być lokajem, a nie rodzajem prostytutki – powiedział Harry bez wahania. Żołądek Zayna przewrócił się, a on czuł się jakby miał za chwilę zwymiotować – prostytutka. Czy Harry, jego jedyny przyjaciel, myślał o nim w ten sposób?
- Ja po prostu spotkałem cię cztery miesiące temu, a to… - Podkreślił to unosząc dłonie w kierunku Zayna. – To nie jest Zayn, z którym rozmawiałem. Byłeś zawsze zdeterminowany, żeby zatrzymać Księcia z tym, co robi i zostać jego lokajem. Ale zupełnie upadłeś dla niego! Teraz brzmisz jakbyś cieszył się każdym momentem spędzonym z nim, nawet, jeśli to nic dla niego nie znaczy!
Zayn zacisnął zęby.
- A ty w ogóle wiesz, że to nic dla niego nie znaczy? Nigdy z nim nie rozmawiałeś. A wszystko, co wiesz jest częścią tego, co ludzie mówią o nim tobie, a ty go nie znasz.
- Załapałem. Wiem, że znasz Księcia lepiej, niż wszyscy inni, cholera – może lepiej niż jego rodzice. Ale Zayn uprawiacie seks…
- Mów ciszej – syknął Zayn.
- Okej. Uprawiacie seks, a ty mówisz mi, że to jest tylko seks. Mówisz, że nie czujesz niczego?
Zayn wciągnął powietrze. Wiedział, że te pytanie będzie go wkrótce prześladować, nie… Nawiedzało go odkąd zaczęli to robić. Nie czuł nic? Pewnie, czuł szczęście po tym, był szczęśliwy widząc Louisa uśmiechającego się i rozmawiającego z nim… To normalne prawda?
- A nawet, jeśli powiesz, że nie czujesz nic w tej chwili, jak możesz być pewien, że nie zakochasz się potem? Nie jesteś tego typu osobą Zayn, wiem, głęboko wewnątrz ciebie, chcesz więcej, a gdy to poczujesz raz, masz duże kłopoty.
Harry nie czekał, żeby powiedzieć mu wszystko. To było oczywiste, po wyrazie jego twarzy. Potem Harry bez słowa opuścił Zayna. Zayn wrócił do swojej normalnej części, tego, który myślał dużo i wszystko analizował. Nie mógł nawet zaprzeczyć wszystkiemu, co powiedział mu Harry, zwłaszcza w części, w której Harry powiedział, że chciał więcej.
XXX
Nawet po tym, co powiedział mu Harry, Zayn nie mógł przestać tego, co robili z Louisem – to nie było takie proste.
Zayn wyszedł z łózka i pospiesznie ubrał ubrania, jego oczy spoglądały na zegarek. Prawie zapomniał, że miał spotkać gościa Louisa na dziś, a nie spędzać wolny czas z Louisem.
- Dokąd idziesz? – Louis odwrócił się, wystawiając tyłek w jego kierunku. – Nie powinieneś zostać Z?
- Lou, Pan Niall Horan będzie za minutę. Kazano mi się z nim spotkać i przyprowadzić go do stałego miejsca spotkań – powiedział Zayn, zapinając ostatni guzik płaszcza. Skoczył do najbliższego lutra i przeczesał palcami włosy, odgarniając włosy do odpowiedniego quiffa. – I muszę upewnić się, że jedzenie jest przygotowane.
- Nah, zawsze jest przygotowane, to nie tak, że oni są zajęci czymś innym. Chodź Z, wracaj tutaj. – Louis poklepał materac wielokrotnie.
Zayn uśmiechnął się do Louisa.
- Przepraszam, ale obiecałeś, że po tym pójdziesz spotkać Pana Nialla. – Louis nigdy nie był fanem spotkań towarzyskich z innymi ludźmi, nawet z bliższymi przyjaciółmi, więc Zayn wymyślił niedojrzałą umowę – seks w zamian za wypełnianie obowiązków Księcia. Louis nie wahał się z decyzją.
Louis westchnął.
- Dobrze, dobrze! Pójdę się z nim spotkać. – Ale zamiast wstać, Louis powoli unosił swój tyłek i ruszał swoim ciałem, jakby próbował tańczyć, albo może, dlatego że tańczył.
- Lou, co robisz?
- Uwodzę cię - powiedział Louis niskim głosem, a jego jedna ręka przejechała po biodrach Zayna.
Zayn natychmiast zamknął oczy.
- Nie upadnę dla tego więcej (nie zakocham się w tym – od tłum.). Teraz proszę idź i weź kąpiel. Wrócę za pięć minut. – Zayn zaczął iść w kierunku drzwi.
- Pięć minut? Ale to…
- Nie ma żadnych, ale. Jeśli przyjdę tu, a ty wciąż nie będziesz gotowy, nie będę ci więcej serwował herbaty.
- Myślałem, że powiesz, że zero seksu przez tydzień. Nie podawanie mi herbaty, nie jest naprawdę dużym zagrożeniem Z.
- To niech tak będzie. Pięć minut, albo zero seksu przez tydzień. – Zayn zamknął drzwi, zanim Louis mógł zaprotestować.
XXX
- Uprawialiście seks, zanim tu przyszliście? – Zapytał szczerze chłopak o bladej cerze z rozjaśnionymi blond włosami i irlandzkim akcentem w momencie, gdy Zayn otworzył drzwi do salonu. – Czuję zapach po seksie, wiesz.
- Zamknij się Niall – powiedział Louis, uderzając Nialla w czoło i czochrając jego włosy. – Nikt nie może wyczuć tego zapach idioto.
- Ohohoho Książe czuje się winny tych zarzutów – powiedział Niall i spojrzał na Zayna, który po prostu zamknął drzwi. Wpatrywali się w siebie przez chwilę i Zayn czuł się nieswojo, przy okazji Niall patrzył na niego z figlarnym uśmieszkiem na ustach. Po raz pierwszy spotkał przyjaciela Louisa z dzieciństwa dwa dni po tym jak został mianowany oficjalnym lokajem Louisa. Widział jego i Louisa chodzącego po pałacu, śmiejących się i Niall wskazywał palcem w jego kierunku, ale Zayn nigdy nie miał szansy zapytać Louisa, o czym wtedy rozmawiali.
- O cholera, zapomniałem moich szachów. Pójdę po nie. – Louis zeskoczył z kanapy i zanim Zayn zaoferował mu swoją pomoc, Książe wybiegł z pokoju.
- Cześć Zayn.
- Tak proszę Pana?
- Nah, nie musisz być taki formalny, jesteśmy prawie w tym samym wieku.
- To jest niezgodne z zasadami. A poza tym jesteś przyjacielem Louisa…
- Tego, z którym się kochasz?
Zayn wzdrygnął się i zobaczył sposób, w jaki błysnęły oczy Nialla, wiedząc, że trafił w dziesiątkę.
- Oops, było to zbyt dosadne? Przepraszam. – Zaśmiał się, ale Zayn wiedział, że nie było mu przykro. Może czeka na ten czas, aby pójść gdzieś gdzie będzie mógł nareszcie to powiedzieć. – Ale to jest raczej oczywiste wiesz? Louis mówił mi o tobie wcześniej. Był pewny jak diabli, że będziecie to robić. A sposób, w jaki staliście blisko siebie, wiedziałem, że to zrobiliście.
Serce Zayna zabiło dwukrotnie. Czuł zimny pot na dłoniach i szyi. Jego usta wyschły, aż nie mógł nawet otworzyć ich, żeby wszystkiemu zaprzeczyć. Chciał, żeby tak cisza przekonała go by przestał mówić.
- Rany, Louis nigdy się naprawdę nie zmienił. Wciąż jest dobry w uwodzeniu każdego człowieka, który wejdzie do jego pokoju. – Niall zaśmiał się ponownie, a sposób, w jaki to dzwoniło w głowie Zayna, sprawiło, że jego szczęka zacisnęła się. Robił to celowo. – Nigdy tego nie robiłem, ale dam ci radę Zayn. – Chłopak klasnął w ręce, spoglądając prosto w oczy Zayna. - Jeśli jesteś typem faceta, który dba o uczucia innych ludzi, wiesz, typ sentymentalisty, typ łatwo przyzwyczajający się do ludzi, którym uważam, że jesteś, lepiej wiedz, na czym stoisz.
- Co masz na myśli? – Zapytał Zayn, a rozdrażnienie zabrzmiało w jego głosie.
- Nikt ci tego nie powiedział? Louis nie jest osobą, która bierze rzeczy na poważnie. On jest szesnastolatkiem utkwionym w ciele dwudziestojednolatka. Jeśli uważasz, że zakończycie to na ‘to tylko seks’ mylisz się.
- Dlaczego mi to mówisz?
- Bo myślę, że jesteś dobrym człowiekiem Zayn. Nie pozwól, żeby twoje uczucia zostały zgniecione przez prostą grę. – A po tym jak to powiedział, Louis wszedł do pomieszczenia patrząc podejrzliwie na Zayna i Nialla.
- Mam wrażenie, że wasza dwójka rozmawiała o mnie, to prawda? – Louis położył planszę na stole, przyglądając się Niallowi, który wzruszył ramionami w odpowiedzi. Louis odwrócił się do Zayna. – Z?
Zayn spoglądał na niego, kręcąc głową z uśmiechem na twarzy, starając się ignorować ból w klatce piersiowej.
Być może mają rację i może im bardziej trzyma się Louisa, bardziej traci samego siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz