niedziela, 23 lutego 2014

*- Zayn! Mówiłem, żebyś przestał pozwalać na to Księciu!

Harry miał skoncentrowany wyraz twarzy i wyrzucił ramiona w powietrze, po tym jak usłyszał historię Zayna o tym, co stało się ostatnio między lokajem a Księciem.

Harry był jednym synem kucharza, miał przywilej pracy w pałacu, jako stażysta – serwował jedzenie dla rodziny królewskiej. On i Zayn szybko zostali przyjaciółmi, zanim odkryli, że dzieli ich jedynie rok różnicy.

Zayn był starszy od Harry’ego, ale po tych wydarzeniach między nim a Louisem, zdobył w pałacu starszego brata.

- Harry, proszę… Mów ciszej. Wiem, że jesteśmy sami, ale musimy być ostrożni.

Zayn rozejrzał się po kuchni po raz setny. Był paranoiczny i wystraszony, że ktoś mógł podsłuchać to, o czym gadali i natychmiast donieść o tym Królowi.

- Powinieneś uważać Zayn – podkreślił Harry. – Książe jest jednym dzieckiem pary królewskiej. Jeśli oni dowiedzą się, że ich najbardziej zaufany kamerdyner zabawia się z ich synem… Zapewne wrzucą cię do najgłębszych i ciemnych lochów w Londynie.

Zayn wiedział, że Harry przesadzał z ostatnią częścią, ale to nie sprawiło, że nie czuł tych dreszczy na całym ciele.

Malik był świadomy niebezpieczeństwa swoich czynów, ale wiedział, że nie mógł po prostu od tego uciec, szczególnie, że wiedział, że jest zbyt miękki by odmówić rozkazom Księcia, a oni zawiązywali szczególnych rodzaj przyjaźni, nawet mimo tego, że nie musiał. Starał się przekonać Hazzę, że Louis nie jest osobą, za jaką Loczek go uważa, ale on by mu nie uwierzył i ostrzegałby go o tym jak sprytny jest Księże.

- Musisz przestać myśleć o tym, czego on chce Zayn. To twoje życie – powiedział Harry. – Byłeś szczęśliwy dostając tą pracę, nie zmarnuj tego z powodu jakiejś głupiej gry Księcia.

Hazz wstał i zwrócił się w kierunku szafki. Zayn podążał za nim wzrokiem, gdy jego przyjaciel wyjął materiały do pieczenia i składniki. Każdego ranka, gdy połowa pracowników spała, Harry uczył się jak dobrze piec, więc mógł również któregoś dnia być kucharzem rodziny królewskiej.

- Wiem – wymamrotał Zayn, powtarzając to ponownie – Wiem – upewniając się, że następnym razem, nie pozwoli sobie na chwilę słabości, w której to Louis będzie mieć nad nim władzę.

~

Zayn opuścił kuchnię, gdy trzech pracowników weszło do środka, wykonując swoje obowiązki. Wszedł na korytarz pałacu. Na całym piętrze rozesłany był czerwony dywan, a światło wpadające przez okna, tak duże, jak ściany, było wystarczające, żeby oświetlić całe to miejsce.

Wcześniej to było jego marzeniem. Był tylko chłopakiem rozwożącym żarcie po mieście. Za każdym, gdy przejeżdżał obok pałacu, zastanawiał się jak wygląda on w środku i jakie to uczucie być w wewnątrz tak wielkiego miejsca.

I pewnego dnia Król i Królowa, razem z Louisem, którego imię znał jedynie z nagłówków gazet, które mówiły o jego przygodach i złośliwościach, spokojnie przechadzali się poza pałacem. Zayn miał szansę zobaczyć ich osobiście.

To było wtedy, gdy Król i Królowa przeszli obok jego niego. Wtedy zdał sobie sprawę, że facet obok niego trzyma pistolet. I zanim zdążył skierować go w kierunku króla, Zayn wytrącił mu go z ręki.

Potem wszystko działo się tak szybko. Strażnicy zabrali go spod domu, ogłaszając jego heroiczny akt i został zaproszony przez samego Króla do pałacu. Na przestrzeni tygodnia skończył rozwozić jedzenie i zaczął praktykować noszenie garnituru oraz naukę królewskich manier. Przechodząc przez to, został mianowanym nowym lokajem Księcia.

Harry miał rację. Nie mógł pozwolić, żeby ta praca uciekła mu z powodu dziecinnych życzeń Louisa. On był lokajem i oczekiwał, że cała rodzina Królewska będzie go tak traktować.

No z wyjątkiem jednej osoby.

~

- Z! Czekałem na ciebie. Dlaczego przyszedłeś tak późno?

Louis usiadł prosto, wydymając wargi, obserwując jak Zayn kładzie tacę ze śniadaniem na stoliku obok łóżka.

- Mówiłem ci, że obudzę się szybciej niż zwykle, tak, więc teraz możemy mieć chwilę, żeby porozmawiać, zanim zajmę się swoimi obowiązkami.

Zayn starał się ukryć swój uśmiech. Nie wiedział, co w Lou sprawiało, że nawet te dziecięce zachowania, wciąż uważał za całkiem urocze. Nalał ciepłej wody do filiżanki i zanurzył w niej torebkę z herbatą, którą Louis zawsze wypijał ze swoim śniadaniem. Ostrożnie podał mu spodek oraz filiżankę.

- Wasza Wysokość, powinieneś spać dokładnie osiem godzin, zamiast budzić się wcześniej i czekać na mnie.

Zayn odszedł od łóżka. Odsłonił zasłony, pozwalając, by naturalne światło wpadało do pięknego pokoju.

- Masz napięty plan przed sobą, chyba nie chcesz być złapany śpiący w środku…

- Ał! – Zayn odwrócił się. Widząc to, co się stało sprawiło, że jego serce zatrzymało się, kiedy zobaczył jak ręka Louisa zakrywała jego usta. Wydawało się, że Książe czuł ból. Natychmiast wziął filiżankę z dala od jego rąk i usiadł naprzeciwko Louisa.

- Co się stało? Poparzyłeś swój język? - Zayn trzymał nadgarstki Lou, ale ten starał się je opuścić. – Pokaż mi…

Wtedy, gdy Zayn zdjął ręce Lou, a chłopak zarzucił swoje ramię wokół szyi mulata i oboje przeturlali się na materac.

- Złap się Z – krzyknął Louis i niemal w tym samym czasie, gdy Zayn próbował wstać. Chłopak zamknął nadgarstki mulata za jego plecami, zatrzymując go w tej pozycji.

- Twoja twarz jest taka, jakbyś był na karuzeli, zanim tu przyszedłeś. Co jest nie tak?

Zayn zamknął oczy, odwracając uwagę od głębokich, niebieskich oczu Louisa patrzących prosto na niego, trzymając się z dala od trzymania się jego ciała.

- Nic się nie stało. Musisz pozwolić mi odejść. Spóźnisz się do swoich obowiązków, jeśli nie zajmiesz…

Louis przerwał mu, lekko przyciskając swoje usta do Zayna. Jego oczy rozszerzyły się, a on wiedział, że nie powinno to przynosić tego niewyraźnego uczucia w głowie, ale przyniosło, a to naprawdę nie pomagało mu w kontrolowaniu siebie, od robienia czegoś tak drastycznego ponownie.

- Myślisz o tak wielu rzeczach, że zapomniałeś pierwszej zasady po wejściu do tego pokoju.

Żarówka nad jego głową pokazała się, a Zayn przypomniał sobie, co Louis powiedział, po tym jak ssał jego członka, nakazując mu pewne zasady, nawet, jeśli Zayn był wciąż wzburzony tym, co się stało.

Tym razem Zayn nie był w stanie ukryć uśmiechu. Wsparł się na łokciu i pochylił się, żeby pocałować czoło Louisa.

- Dzień dobry Lou.

Pierwsza zasada: Daj pocałunek na „Dzień dobry”. Księże nie określił, w które miejsce miał być pocałunek, więc Zayn wybrał najbezpieczniejsze miejsce – jego czoło.

Twarz Lou rozświetliła się. Uśmiechał się tak szeroko, że na jego twarzy pojawiły się zmarszczki, a jedyną rzeczą, którą Zayn mógł zobaczyć był Louis. Zapomniał o wszystkim: o tym, że był kamerdynerem, a ta osoba przed nim była Księciem.

- Dzień dobry Z.

Cała obrona Zayna poszła się pieprzyć. Louis pociągnął Zayna, a ich ciała zderzyły się. Tyłek Louisa ocierał się o rosnącą erekcje Zayna.

Zayn miał urywany oddech, nie mogąc kontrolować uczucia, że jego system upadł, gdy ich ciała się zderzyły. Robią to ponownie. I tym razem, byli w stanie, w którym Zayn mógł pójść dalej i zrobić niemal wszystko.

- L…Lou - Zayn próbował wstać, ale Louis nie chce go puścić. Wciąż ciągnął go w dół, powoli rysując kółka w miejscu, w którym wiedział, że Zayn nie będzie się w stanie później kontrolować. Uśmiech na jego twarzy był wystarczający, żeby powiedzieć, że zna Zayna tak bardzo, jak Zaynee zna Louisa. – Nie mogę… Nie możemy.

- Co to jest? Nie mogę cię usłyszeć. – Louis ugryzł dolną wargę, drażniąc i szturchając Zayna, żeby ten coś zrobił. Zrobił coś, czego nie będzie mógł zapomnieć, przez cały dzień. – Dawaj Z.

Louis podniósł głowę i dmuchnął strumień powietrza w ucho mulata i to było to.

Palce Zayna majstrowały przy jedwabnych spodniach Louisa, prawie rozrywając je, żeby pokazać, co naprawdę chciał zrobić z Louisem, ale nie chciał i nie mógł. Członek Louisa stanął, a on patrzył na twarz Księcia, gdy Zayn przebiegł palcem po jego penisie.

- Nie mamy tyle czasu na dręczenie. Dawaj Z, Chcę cię poczuć… - prosił Lou, a jeśli Zayn nie był przy zdrowych zmysłach, zrobiłby to, pieprząc go do nieprzytomności – będzie wbijać się w niego na tym królewskim łóżku, sprawiając, że Lou będzie miał orgazm, za orgazmem, krzycząc jego imię, a cały pałac wiedziałby, co robią – niestety, jest zdrowy na umyśle i tego nie zrobi.

Zayn zdjął swój płaszcz, uniósł rękawy białej koszuli do łokcia. Już miał nasączyć swoje palce śliną, gdy Louis wyciągnął jego rękę i ssał jego palce. Lou lizał językiem między jego palcami, jego obsceniczny wyraz twarzy, sprawił, że Zayn wściekł się jeszcze bardziej. Kontroluj siebie Zayn – powtarzał w kółko w myślach.

- Wystarczy – powiedział Zayn, a Louis puścił go, kładąc się na plecach i rozszerzając nogi przed nim. Zayn łapał powietrze łykami, widząc jak Louis drgał, przy naciskaniu palcem wskazującym na jego wejście. Zayn powoli pchnął jeden palec, walcząc z gulą w gardle, żeby nie przekląć i nie powiedział wszystkich brzydkich słów. Kurwa, Louis był cholernie ciasny i był tak gorący.

- O kurwa… Jeszcze jeden – jęczał Lou, rękami grzebiąc w poduszce, ściskając ją, gdy Zayn wyciągnął pierwszy palec i powoli pchając z powrotem dwa. – Boże! Tak, tak dobrze! – Louis wygiął się w łuk, gdy Zayn wciągał i wyciął palce z jego otworu. – Wewnątrz mnie. TERAZ! Chcę cię poczuć. Chce cię poczuć we mnie.

Boże, tak bardzo chciał poczuć Louisa, ale będzie musiał się z tym pogodzić. Nie mógł pójść za daleko. Zayn udawał, że nie słyszał Louisa, dokładając kolejny palec, naciskając je tak głęboko, jak tylko mógł, obserwując jak Louis płacze i błaga pod nim.

Louis wypychał biodra do przodu, synchronizując to z pchnięciami Zayna, chcąc, żeby mulat uderzał w jego prostatę, za każdym razem, gdy pchał palce. Zayn robił to w taki sposób, że Lou niemal czuł jakby zamiast palców był tam członek Zayna.

Malik przyspieszył. Patrzenie jak jego palce wchodzą i wychodzą z Louisa, sprawiało, że był blisko szczytu.

- Oh… Oh.. Yeah… Szybciej, SZYBCIEJ – szeptał Louis. Jego pierś falowała, a jego nogi zakopane były w pościeli. – O, kurwa.

Zayn wyciągnął palce i zszedł z łóżka, kiedy Lou odwrócił się do niego i upadł na kolana.

- Lou…

- Daj spokój Z. Nie możesz wyjść z mojego pokoju tak wyglądając. - Książe uśmiechał się, a Zayn wiedział, co on chciał mu zrobić. – Chcesz, żebym zrobił do dla ciebie? – Lou sięgnął do klamry jego paska, ale mulat go zatrzymał.

Zayn odpiął pas. Nie obchodziło go to, jeśli spodnie nie były całkowicie zdjęte. Wyciągnął swojego członka i skierował go w stronę ust Louisa. Zajęło mu to kilka sekund, zanim jęknął, wchodząc do środka ust Tomlinsona.

Louis uśmiechał się, próbując wstać, ale Zayn pomógł mu usiąść w rogu łóżka. Zayn ociera usta i policzki Księcia, zastanawiając się nad nieudaną próbą zatrzymania tego, co robią.

Wiedział, że będzie żałował jednego z tych dni, ale nie był pewien, która część przerażała go bardziej. Część, w której człowiek, który mu zaufał wyrzuci go i praktycznie mógł go zabić, jeśli dowie się, co robią jego syn i kamerdyner, albo część, w której istnieje możliwość, że Harry mógł mieć rację i to jest tylko prosta gra dla Louisa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz