Louis chwycił się blatu szafki kuchennej i mocno zacisnął swoją drobną dłoń. Uh, czy Harry naprawdę właśnie powiedział, że może do niego zadzwonić? Aby pójść na kawę? Ten Harry, który jeszcze wczoraj powiedział prosto z mostu, że nie ma na cokolwiek liczyć właśnie powiedział, że Louis może do niego zadzwonić, aby mogli wypić razem kawę! Na ustach Louis’a pojawił się nikły uśmiech. Nie spodziewał się tego po tym jak Harry go wczoraj potraktował. Nie spodziewał się, że jeszcze będzie miał szanse zobaczyć kiedykolwiek tego lokatego chłopca, który zamącił mu w głowie.
Odepchnął się od blatu szafki i podszedł do prostokątnego białego stołu zaraz przy wyjściu z kuchni, aby sprzątnąć brudne naczynia, które zostawił po śniadaniu Harry. Gdy już pozmywał naczynia poszedł dalej spać, bo w końcu w nocy na niewiele czasu zmrużył oko.
**-**
Louis postanowił zadzwonić do Harrego pod koniec tygodnia. Od wtorku, gdy dowiedział się o tym, że jest taka możliwość, aby mógł się spotkać jeszcze z tym młodym chłopcem siedział całe dnie na szpilkach, a nawet parę razy już prawie dzwonił do chłopaka. Co on z, nim wyrabia? Działa na niego gorzej niż ktokolwiek inny, bo nawet na pracy nie potrafił się skupić; co wszyscy oczywiście zauważyli. Uh, chłopak naprawdę zwariował na punkcie tej lokatej czupryny.
Chwycił szybko komórkę z biurka i wybrał numer Harrego, który już zdobył wcześniej jeszcze z agencji. Kliknął zieloną słuchawkę i przyłożył go do ucha. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał i już się miał rozłączyć, ponieważ Harry najwidoczniej jest zajęty, gdy ktoś wreszcie odebrał go ciężko dysząc.
- Harry? - Spytał zaskoczony. Louis’owi przebiegł milion myśli przez głowę. Dlaczego on tak dyszał? - Coś się stało? halo? - Ponownie się odezwał niecierpliwie.
- Oh, cześć! Nie sądziłem, że dziś zadzwonisz.. trochę jestem zajęty. - Wymamrotał niezrozumiale chłopak, po czym w słuchawce usłyszał głośny krzyk dziecka, a nawet dwoje dzieci. - Proszę was! Uspokójcie się, chociaż na chwilę! Zaraz będziemy dalej dekorować te ciasteczka. - Harry krzyknął do kogoś w domu, a po chwili ciężko westchnął. - Sam widzisz.. mam dwójkę dzieci pod opieką, a czuje się jakby ich było dziesięć. - Odezwał się tym razem do Louis’a.
- Hej, mogę wam pomóc! I tak nie mam zbyt wiele rzeczy do roboty.. - Skłamał Louis. Chłopak ostaniami dniami zaniedbywał trochę pracy, ale i tak nie było źle, wiec mógł sobie pozwolić na, chociaż dzień wolnego.
- Naprawdę? Jeżeli nie masz nic ważnego do roboty to wpadnij.. pomożesz nam w pieczeniu ciasteczek. - Powiedział Harry, a w jego głosie można było usłyszeć ulgę. Najwidoczniej naprawdę go te dzieciaki strasznie wymęczyły. - Wiesz ciasteczka na święta.. w końcu to już za kilka dni. - Dodał po chwili. Powieki Louis’a nieco bardziej się rozszerzyły w zaskoczeniu. Kompletnie zapomniał o tym, że za parę dni są święta. Nie miał żadnych prezentów kupionych dla dziewczynek i rodziców, a pewnie jak co roku pójdzie do na wigilię do nich, a w dodatku są jeszcze jego urodziny.
- Będę za chwilę. Do zobaczenia, nie zaczynajcie beze mnie! - Chłopak się rozłączył i przez chwilę wpatrywał się w telefon. Drzwi jego gabinetu się otworzyły, a w nich stanął Niall oraz Zayn. - Chłopaki nie mam czasu. Śpieszę się. - Louis wstał od razu po tych słowach z swojego krzesła i ubrał na siebie płaszcz.
- Gdzie ty lecisz? masz pracę, Louis. - Zayn mruknął niezadowolony, podchodząc bliżej biurka razem z Niall’em. Kuzyn przyjrzał się jeszcze raz twarzy Louis’a i się uśmiechnął. - Jedziesz do Harrego? - Uniósł swoje brwi i spojrzał na Louis’a z głupim wyrazem twarzy.
- Może. Pa! - Louis za nim wybiegł spojrzał i uśmiechnął się jeszcze na blondyna, który wyglądał na przebitego, ale odwzajemnił uśmiech Louis’a, później wybiegł jak najszybciej nie chcąc, by Harry zbyt długo czekał.
**-**
Louis był przed domem Harrego po paru minutach i bez zawahania wyszedł z domu, biegnąc po schodach do góry na odpowiednie piętro, gdzie mieszkał chłopak. Zapukał szybko w drewniane drzwi, a po chwili się otworzyły.
Spojrzałem na stojącą małą dziewczynkę w drzwiach którą znałem z przedszkola, a po chwili podbiegła druga, która była siostrą Harrego. Wykrzywiła swoje usta w grymas. No tak pamiętała go, jak brzydko potraktował Harrego w przedszkolu i w końcu jego siostry zniszczył jej prezent.
- O, cześć Gemma.. - Zacząłem, a po chwili w drzwiach stanął również Harry, który był umazany mąką na policzkach i również dosyć sporo proszku do pieczenia miał w lokach.
- Dziewczynki idźcie sprawdzić, czy jest wystarczając ciasteczek. - Harry zwrócił się do swojej siostry i tamtej drugiej. Gemma stała z założonymi rękoma, oparta o drzwi i dalej wykrzywiała usta, ale gdy koleżanka ją pociągnęła pobiegła razem z nią. Harry posłał Louis’owi delikatny uśmiech i wpuścił go do środka, a później zamknął za nim drzwi. - Przepraszam za Gemme.. wiesz ona pamięta po prostu, że twoje siostry zniszczyły prezent dla jej koleżanki. - Louis skinął w zrozumieniu głowę i ściągnął z stóp buty, a później zawiesił na haczyku kurtkę.
- Jest w porządku. - Harry uśmiechnął się jedynie, po czym skierował się do kuchni, gdzie dziewczynki liczyły ciasteczka na blachach do pieczenia.
- Niestety, Louis spóźniłeś się, a nie mogłem czekać! Ale! Pomożesz nam w ubraniu choinki.- Klasnął w ręce podekscytowany Harry.
A chwilę potem pociągnął Louis’a w stronę salonu, a zaraz za nimi pobiegły dziewczynki. Louis spojrzał na ogromną choinkę stojącą w salonie, po czym przeniósł wzrok na Harrego.
- Nie sądzisz, że ona jest.. ciut za duża? - Spytał, unosząc swoje brwi ku górze, po czym się roześmiał. Harry od razu zaprzeczył kiwnięciem głowy i podszedł do stojących pudeł na stole.
- Louis? - Chłopak uniósł głowę i uśmiechnął się. - Nie bez przyczyny zaczekałem z strojeniem tej choinki. Weź mnie na barana. - Dodał po chwili podchodząc do choinki. Louis otworzył szerzej powieki, ale bez słowa prędko podszedł do drzewka. Uklęknął na jedne kolano, a gdy Harry wszedł na jego ramiona, mocno chwycił jego uda i powoli się uniósł.
Strojenie choinki zajęło im większość południa, a gdy skończyli było na dworze ciemno. Trwało to tylko dlatego tak długo, ponieważ Harry nie wiedział do końca jak chciałby, by ta choinka wyglądała i co chwilę zmieniał układ bombek, łańcuchów i światełek.
- Gotowa? - Ciężko westchnął Louis, patrząc do góry na Harrego. Chłopak skinął głową, a po chwili zszedł z ramion starszego. Gdy się obrócili do choinki tyłem obydwoje się cicho zaśmiali widząc śpiącą na kanapie Gemmę i Alex. Musiały zasnąć podczas jednej kłótni Harrego i Louis’a o to, która bombka powinna, na której gałązce się znajdować. Harry podszedł do kanapy i zarzucił na ciała dziewczynek koc i delikatnie je opatulił, po czym pociągnął Louis’a do kuchni.
- Padam na twarz. - Wymamrotał Harry, ciężko wzdychając. Przetarł dłonią czoło i przymknął swoje powieki. Louis uśmiechnął się chytrze pod nosem, po czym chwycił Harrego w pasie i przewiesił przez ramię. - Co ty wyprawiasz? Oszalałeś Louis! Puszczaj. - Warczał w plecy chłopaka, a Louis tylko się śmiał.
- Weźmiesz kąpiel! - Mruknął Louis i wszedł do łazienki, zamykając na klucz drzwi. Postawił Harrego na ziemię i włożył do wanny korek, nalewając do środka letniej wody i dużo płynu do kąpieli. Obrócił się w stronę Harrego, a widząc go już całkiem nagiego zamrugał kilkakrotnie powiekami.
- No co? Biorę kąpiel. - Zaśmiał się i skierował się w stronę wanny, do której szybko wszedł. Louis zagryzł swoją dolną wargę z zdenerwowania, ponieważ widząc nagie ciało Harrego jego penis szybko reagował i prawie, ledwo się powstrzymał, by go dotknąć. Louis zacisnął swoje dłonie mocno w pięści i przymknął swoje powieki, by się powstrzymać, ale to było silniejsze od niego. - Chcesz dołączyć? - Słysząc głos Harrego, Louis się uspokoił. Kiedy młodszy chłopak zaproponował mu wejście od wanny od razu zrzucił z siebie ciuchy i wszedł do środka.
Usiadł na przeciwko niego i posłał mu lekki uśmiech. Dlaczego on tak reaguje? Nie potrafi się powstrzymać, nie potrafi powstrzymać swojego pożądania. Louis zamknął swoje powieki i wziął parę głębokich wdechów. Czując nogę Harrego, która przez przypadek otarła się o jego łydkę, jego ciało zadrżało. Otworzył swoje powieki i szybko wszedł na kolana Harrego.
Ułożył dłonie na jego szyi i nachalnie przycisnął usta do warg młodszego. Harry chciał odepchnąć od siebie Louis’a, ale nie miał na tyle siły. Wbił paznokcie w klatkę piersiową starszego, na co ten oderwał się od ust Harrego. Zacisnął mocno swoje wargi i chwycił mocniej za jego szyję, po czym popchnął go tak, że opadł do wody plecami i głowę również przytrzymał pod wodą, podtapiając go.
Był wściekły, że Harry go od siebie odpycha. Musiał mu dać jakąś nauczkę. Wyciągał jego głowę co jakiś czas z wody, by mógł zaczerpnąć powietrza, bo w końcu nie chciał go utopić. Gdy już wyjął całkowicie głowę Harrego spod wody, a ten zaczął odchrząkiwać wodę z płuc, Louis dopiero jakby teraz sobie zdał sprawę co zrobił.
Co się z nim stało? Dlaczego on chciał utopić Harrego? Przecież to było nienormalne!
Louis przytulił się do mokrej klatki Harrego i zaczął płakać. Oczekiwał odepchnięcia, ale Harry odwzajemnił uścisk, również szlochając, czasem chrząkając.
- Przepraszam Harry.. ja nie wiem, co się ze mną dzieje.. Harry. To jest silniejsze ode mnie, przepraszam cię. - Wyszeptał Louis, nie przestając nawet na moment płakać. Harry zacisnął mocno swoje powieki i pogłaskał dłonią plecy Louis’a.
- Nigdy więcej mi tego nie rób, Louis. - Szepnął, wprost do jego ucha.
- Harry.. znowu nawaliłem. Ja się chyba powinienem leczyć.. coś jest ze mną nie tak. - Powiedział poważnie Louis i odchylił swoją głowę w tył, by spojrzeć na Harrego. Młodszy chłopak widząc jak strużkami płynęły łzy po policzkach starszego przyłożył kciuk do jego policzków i potarł jego mokre policzki.
- Poradzimy sobie z tym. Jestem pewien, że wszystko będzie dobrze. - Odparł i uśmiechnął się delikatnie w kierunku Louis’a. Cóż.. Harry naprawdę musiał zmienić zdanie na temat Louis’a.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz