środa, 26 lutego 2014

Harry czując jak coś małego podskakuje na jego łóżku otworzył powoli swoje zmęczone powieki. Nikły uśmiech wpłynął na jego usta, gdy zobaczył jak jego młodsza siostrzyczka śmieje się bardzo znanym mu już dobrze śmiechem. Słyszał go codziennie rano, więc trudno byłoby go nie rozpoznać. Dziewczynka najwidoczniej była szczęśliwa dzisiejszego ranka bardziej niż wcześniej może wyczytała z jego myśli, że wziął sobie dzisiejszego dnia wolne?

- Dzień dobry, mój osiołku. - Wymamrotał Harry zaspanym głosem. Gemma dopiero teraz zorientowała się, że udało jej się go obudzić. Małymi kroczkami przybliżyła się do swojego brata i ułożyła się obok niego na łóżku. Harry przysunął ją ku sobie jeszcze bliżej i przytulił do swojego torsu, składając buziaka na jej ciemnych loczkach na głowie.

- Dzień dobry. - Szepnęła dziewczynka w jego klatkę piersiową. - Dusisz mnie, Harry. - Dodała po chwili równie cicho.

Chłopak zaśmiał się głośno na słowa małej dziewczynki i poluźnił uścisk. Pogłaskał ją po głowie i posłał jej szeroki uśmiech. Harry zajmował się nią od ponad roku i właściwie była dla niego najważniejsza. Opiekował się nią tak jakby była jego córką. Robił wszystko, by niczego jej nigdy nie brakowało tak, by dać jej wszystko to co, by dali rodzicie, gdyby jeszcze żyli.

Może i Harry nie miał wspaniałego życia. Nie miał takiego wymarzonego jakie, by chciał, ale przecież nie mógł zniszczyć dziewczynce dzieciństwa. Kochał ją całym swoim sercem i nie wyobrażałby sobie, że mógłby jej wyrządzić czymkolwiek krzywdę.

- Harry? Dziś mam wigilię w szkole.. kupiłeś ten prezent dla Alex? - Z rozmyśleń wyrwał go głos Gemmy. Spojrzał na nią uważnie jakby nie rozumiał tego co ona do niego w tym momencie powiedziała aż w końcu przypomniało mu się! Miał kupić prezent dla przyjaciółki Gemmy, by mogła jej go dać w szkole, ale on oczywiście o tym kompletnie zapomniał. Dziewczynka widząc jego reakcję wykrzywiła swoje usta. - Zapomniałeś? - Powiedziała nagle.

Pokiwał powoli twierdząco głową, po czym ciężko westchnął i spojrzał na budzik, który stał na nocnym stoliku przy łóżku.

- Przepraszam, pszczółko. O której zaczyna się ta wigilia? - Spytał, unosząc się do pozycji siedzącej a dziewczynka również poszła w jego ślady i usiadła na materacu po turecku.

- O 10.. - Powiedziała pod nosem i przekrzywiła lekko swoją głowę w bok. Była dopiero 8, więc, jeżeli się uwiną to wyrobią z śniadaniem i poranną toaletą przed 9:30, wtedy jeszcze zdążą wejść do jakiegoś sklepu, by kupić ten cholerny prezent.

- To zrobimy tak. Teraz pójdziesz się szybko ubrać, a ja w tym momencie zrobię ci śniadanie, później szybciutko je w ciebie wepchniemy i pojedziemy przed szkołą do jakiegoś sklepu, gdzie kupimy prezent dla Alex. Tylko musisz naprawdę pośpieszyć się, jeżeli chcesz abyśmy zdążyli. Zgoda? - Spojrzał na nią pytającym wzrokiem, a kiedy dziewczynka kiwnęła głową i pobiegła do swojego pokoju głośno odetchnął.

Czasami naprawdę ciężko było mu pogodzić nocną pracę w agencji i wychowywanie tego małego szkraba, ale musiał dać jakoś radę. Dobrze, że mógł wieczorem, gdy szedł do pracy dawać ją pod opiekę starszej sąsiadce, która jak twierdziła bardzo lubi dzieci, ale Gemma nie przepadała za nią i nie raz wręcz błagała Harrego, by ją nie zostawiał.

Kiedy dziewczynka się ubierała Harry wstał z łóżka, zakładając na siebie stare dresy. Wyszedł z swojego małego pokoju od razu kierując się w stronę kuchni gdzie miał zamiar przygotować śniadanie. Gdy otworzył lodówkę, to jej zawartość, jak i również czas, którego nie mieli zbyt dużo nadawało się tylko i wyłącznie na szybkie tosty.

Gemma po kilku minutach siedziała już przy stole, zajadając się tostami, które przygotował Harry. A on w tym czasie popijał kawę którą zrobił sobie, gdy czekał aż tosty będą gotowe. Oparł się o szafkę kuchenną i zaciągnął się zapachem swojej ulubionej kawy bez, której nie wyobrażał sobie normalnego funkcjonowania w ciągu dnia.

- To co gotowa? - Spytał, odkładając kubek z kawy do zlewu. Obrócił się w stronę Gemmy, która właśnie pochłaniała ostatni kawałek tosta. Dziewczynka bez słowa podbiegła do drzwi od razu chwytając za swoją różową kurtkę. Lokaty chłopak zaśmiał się, kiedy wyszedł na hol i zobaczył jak dziewczynka próbuje się uporać z zamkiem kurtki. Podszedł szybko do niej i zapiął pod samą szyjkę jej kurtkę, a po chwili włożył jej na głowę czapkę.

- Gemma, ile ty masz lat. Buciki sama ubierz. - Mruknął Harry pod nosem, gdy dziewczynka spojrzała na buty, po czym pokręcił swoją głową na boki. Sięgnął po swój płaszcz i nałożył go na siebie zwinnie. Czując wibracje przy zewnętrznym boku jego uda, wsunął do kieszeni dłoń. Chwycił za komórkę, która się tam znajdowała i zmarszczył swoje czoło widząc, że szef do niego dzwonił.

Wybrał numer szefa i przyłożył słuchawkę do ucha, kierując swój wzrok na Gemmę, która cały czas go bacznie obserwowała, siedząc na ziemi.

- Coś się stało? - Spytał od razu Harry bez przywitania, kiedy telefon został odebrany po drugiej stronie.

- Witam cię Harry. Niestety, nie mogę się zgodzić byś wziął dzisiaj wolne. Przykro mi. - Harry usłyszał po chwili głos swojego szefa, mocno zaciskając swoją dłoń na obudowie telefonu.

- Jak to? Dlaczego? - Próbował powiedzieć spokojnie Harry, przez cały czas marszcząc swoje czoło. Szef się zgodził wczoraj, kiedy o to zapytał! Dlaczego teraz zmienił zdanie?

- Masz klienta a nie mogę powierzyć tego, komu innemu. Naprawdę jest mi przykro Harry. Podeślę i adres sms’em bądź tam o 18 i uważaj na siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz