*Harry zaskoczony szybkim czynem Louis’a chwycił się mocno jego ramion, a gdy już znalazł się na kanapie ciężko westchnął, kierując swój wzrok w stronę chłopaka. Młodszy chłopak zastanawiał się czy w ogóle powinien się tłumaczyć mu co się stało, ale w końcu ten go nie wyrzucił i nie powiedział, że ma sobie iść.
Louis od razu pobiegł po swoją apteczkę, by przyjrzeć się kostce Harrego, aby upewnić się, że to nie jest nic wcale poważnego. Zatrzymał się na moment przed drzwiami od salonu i wziął głęboki wdech. Chłopak miał teraz jedyną szansę, by pokazać się Harremu z swojej lepszej strony, by pokazać mu, że wcale nie jest taki zły i, że naprawdę mu jest przykro. Wszedł do salonu i usiadł obok nogi Harrego, gdzie kostka już zaczęła powoli puchnąć.
Starszy chłopak nadal milcząc nie dopytując się co właściwie się wydarzyło szybko opatrzył kostkę Harrego. Kiedy skończył położył poduszkę na stół i położył jego ranną kostkę na niej. Spakował resztę już niepotrzebnych rzeczy do apteczki i zerknął niepewnie na młodszego chłopaka.
- To co.. powiesz mi w końcu co się stało? Czy nie mam, na co liczyć? - Mruknął cicho chłopak, zagryzając lekko podenerwowany swoje policzki od środka. Harry przyjrzał się chłopakowi, po czym przeniósł swój wzrok na kostkę.
- Zwykły wypadek. Klient wyrzucił mnie z samochodu, poślizgnąłem się i bum. - Harry wzruszył swoimi ramionami, a kiedy Louis usłyszał co się wydarzyło poszerzył swoje powieki w zaskoczeniu i już miał powiedzieć, że ten facet nie powinien tak się zachowywać, ale Harry go wyprzedził. - Nie praw kazań, bo ty się nie lepiej zachowywałeś. - Syknął, a Louis spuścił swoją głowę w dół i lekko pokiwał głową, wstając z kanapy, by odnieść apteczkę na swoje miejsce.
Louis za, nim jeszcze wrócił do salonu do Harrego zaparzył wodę na herbatę w czajniku, by zrobić dla siebie i niego herbatę. On się naprawdę starał. Próbował, jakkolwiek wszystko naprawić.. można nawet powiedzieć, że bardzo mu zależało. Chwycił za czajnik i zalał woreczki z herbatą wodą, po czym postawił kubki na tacy i również położył na niej cukierniczkę. Wyszedł powoli z kuchni, uważając bardzo, by nie rozlać nawet kropli herbaty. Postawił tackę na stole i usiadł spowrotem na swoje miejsce, gdzie siedział wcześniej.
Harry uniósł lekko swoje brwi ku górze, ponownie obserwując Louis’a, który nie zachowywał się, jak Louis, którego wcześniej poznał i to aż go przerażało. Nawet przez moment przez głowę Harrego przebiegła myśl, że Louis naprawdę żałuje tego co zrobił, ale od razu mu to wyleciało z głowy. Na pewno nie, po prostu tylko gra w jakąś swoją gierkę.
- Harry.. powiedz mi tylko jedno. Czy jest taka możliwość byś naprawdę zostawił to, co było wcześniej i żebyśmy od nowa zaczęli naszą znajomość? - Wypalił nagle Louis, a w tęczówkach Harrego od razu pojawiły się pioruny. Zastanawiał się przez chwilę nad swoją odpowiedzią. Oczywiście wiedział, że będzie ona brzmiała ” Nie “, ale nie wiedział jak to dokładnie ubrać w zdania.
- Nie, Louis. Nie mam zamiaru zaczynać od nowa z tobą znajomości. Dziś to był przypadek, że tutaj przyszedłem do ciebie i chyba nawet źle postąpiłem. Mogłem zadzwonić po mojego przyjaciela, by po mnie przyjechał. Nawet tak chyba zrobię w tej chwili. - Zmarszczył swoje brwi, wypowiadając te słowa wściekle. Louis westchnął zawiedziony, po czym skinął swoją głową i nie przejmując się słowami chłopaka podsunął mu pod nos kubek z herbatą.
- Ile cukru? - Mruknął pod nosem, chwytając za cukierniczkę. Gdy chłopak odpowiedział mu, że chce dwie Louis posłusznie wsypał do jego kubka dwie łyżeczki cukru, a do swojej wsypał trzy. Zamieszał swoją herbatę, po czym przeniósł swój wzrok na Harrego na krótki moment. Starszy chłopak był na pierwszy rzut oka strasznie przybity i niemrawy, a Harry po prostu starał się tego nie dostrzec, by nie dać się jego udawaniu w innym przypadku znowu, by przegrał.
Louis odwrócił wzrok i sięgnął po koc, który znajdował się na fotelu obok kanapy. Przykrył Harrego i sam oparł się o kanapę, wcześniej zabierając z stołu pilot od telewizora. Wcisnął przycisk, aby włączyć telewizor i zaczął skakać po programach. Harry nieco zmarszczył swoje czoło, gdy Louis usiadł obok niego, ponieważ do jego nozdrzy dotarły perfumy Louis’a, które ostatnim razem czuł w jego gabinecie, kiedy przyciskał go do drzwi i kiedy go uderzył.
Chłopak na to wspomnienie chciał się przesunąć z tyłkiem na drugi koniec kanapy tak , by być jak najdalej tego chłopak, ale ta cholerna noga to uniemożliwiała. Przez wracające wspomnienia Harry również zaczął być nerwowo bardziej niż wcześniej. Zacisnął mocniej dłoń na kubku od herbaty którą nadal trzymał, ale nie pił jej, bo co, jeżeli Louis coś tam wsypał? Młodemu chłopakowi od razu do głowy wpadło milion myśli co chłopak mógł dosypać do herbaty w końcu jego zdaniem był zdolny do wszystkiego.
Louis zatrzymał na jednym z programów telewizor i przez dłuższy czas Harry i Louis oglądali go w ciszy aż do momentu, kiedy starszy nie poczuł głowy Harrego na swoim ramieniu. Skierował swój wzrok na niego i ciężko westchnął. Harry nawet, kiedy po prostu spał wyglądał uroczo. Jego loki opadały w nieładzie na jego czole, a lekko zaróżowione usta były rozchylone. Cicho oddychał, ale na tyle głośno , że Louis usłyszał nawet, jeżeli telewizor grał dosyć głośno. Gdy skupiał się na Harrym to tak jakby wszystko dookoła cichło a on słyszał tylko jego głos, oddech, czy też bicie serca.
Louis powoli zabrał kubek herbaty z dłoni Harrego, który opierał na swoim udzie i położył ją cicho na blacie stołu. Nawet jej nie dotknął, ale cóż.. Louis nie mógł go zmusić do tego, by wypił jego herbatę. Zdjął głowę lokatego chłopca z swojego ramienia i wstał powoli. Przeniósł jego ranną kostkę na kanapę i ułożył go w nieco wygodniejszej pozycji. Chłopak był najwidoczniej bardzo zmęczony, bo spał jak zabity. Włożył pod jego głowę miękką poduszkę i przykrył go szczelniej kocem.
Przyjrzał się jeszcze raz jego spokojnej twarzy i kucnął przy kanapie, by zgarnąć z jego czoła kosmyki włosów. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, po czym wstał i powoli skierował się do swojej sypialni, wcześniej gasząc za sobą telewizor i światło w salonie.
Louis przez dłuższą chwilę nie potrafił zasnąć, właściwie to wątpił, że w ogóle zaśnie, jeżeli w jego domu, na jego kanapie spał sobie spokojnie Harry. Jego marzenie. On powinien spać obok niego pod kołdrą, a nie w salonie tak bynajmniej sądził Louis, ale, gdyby go przeniósł do siebie do łóżka jutro mógłby naprawdę mieć jeszcze większe kłopoty niż wieczorem, chociaż czy Harry mógłby go znienawidzić jeszcze bardziej niż nienawidzi go teraz?
**-**
Louis’owi jakimś cudem udało się zasnąć po czwartej w nocy, ale i tak obudził się o siódmej. Wolnym ruchem wstał, przeczesując włosy swoją dłonią i skierował się do salonu, by sprawdzić czy Harry jeszcze śpi i czy w ogóle to nie jest sen. On może już jak tylko wstał, a jego kostka była w nieco lepszym stanie wstał i sobie poszedł?
Na szczęście Harry smacznie jeszcze spał zawinięty w koc na kanapie Louis’a. Chłopak cicho odetchnął z ulgą i skierował się do kuchni, by przyrządzić, im obu śniadanie.
Wyciągnął z lodówki potrzebne składniki, aby zrobić naleśniki, które swoją drogą uczyła jego matka, ale i tak je robił pierwszy raz w życiu. Trochę się bał, że mu nie wyjdą albo będzie sądził, że wszystko jest dobrze, a Harry powie mu, że są ohydne. Chciał, jednak spróbować i postarać się zrobić je, tak jak najlepiej potrafił.
Zawiązał fartuszek w okół swojej piżamy którą ciągle miał na sobie i całkowicie zaspany Louis zaczął przyrządzać naleśniki na śniadanie dla Harrego, który całkowicie i prawdopodobnie nieodwracalnie go nienawidził.
Kiedy Louis skończył robić śniadanie i usłyszał odsuwające się krzesło w kuchni od razu skierował swoje zmęczone oczy w kierunku dochodzącego hałasu. Harry usiadł na krześle i z nie do odgadnięcia miną wpatrywał się w niego. Louis powoli podszedł z talerzem naleśników ku Harremu i położył przed nim, a po chwili również położył kawę obok jego talerza którą Louis właściwie zrobił dla siebie, ale wolał ją oddać Harremu. Najwidoczniej z kostką Harrego o wiele lepiej, jeżeli potrafił chodzić.
Harry był naprawdę zamieszany. Obserwował przez chwilę Louis’a, gdy ten jak, gdyby nigdy nic wrócił do smażenia reszty naleśników. Młodszy chłopak był potwornie głodny, więc nie odmówił śniadania od Louis’a i z apetytem pochłonął wszystkie naleśniki oraz wypił kawę.
Lokaty chłopiec wstał z krzesła i podszedł do Louis’a od razu wyłączając piec elektryczny. Louis zaskoczony obrócił się do niego przodem, a Harry ciężko westchnął, wpatrując się w jego tęczówki. W nocy Harry się obudził i długo rozmyślał nad tym co z tym wszystkim zrobić. Postanowił sprawdzić czy Louis naprawdę taki jest czy w tej chwili udaje.
- Dziękuje ci Louis za śniadanie.. jeżeli będziesz miał ochotę pójść na kawę czy coś po prostu zadzwoń, okej? A ja spróbuję jakoś znaleźć czas. - Wymamrotał na jednym tchu chłopak, po czym zacisnął mocno swoje wargi i starł kciukiem z policzka Louis’a mąkę. Uśmiechnął się delikatnie po czym wyszedł z kuchni.
Louis po minucie mógł usłyszeć lekki huk zamykanych drzwi frontowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz