*- Wszystko byłoby okej gdybyś, po prostu oddał te pieprzone pieniądze za ten prezent. - Mruknął Harry, nie przejmując się bliskością chłopaka. Louis przewrócił oczami i zdjął dłoń z policzka Harrego.
- Dobrze.. dam ci je, ale później. Teraz powinieneś zrobić to, po co tutaj przyszedłeś. - Odparł Louis, kierując się w stronę dużych schodów. Harry pokiwał swoją głową i powoli skierował się za chłopakiem. Czy się bał? Trochę tak, bo nie wiedział czego się może spodziewać po nim.
Kiedy wszedł do ogromnej sypialni chłopaka pierw zatrzymał wzrok na łóżku, które z pewnością było wygodne. Nie, żeby coś, ale Harry cenił wygodę podczas pracy. Podszedł powoli do łóżka i usiadł na jego brzegu, przenosząc wzrok na Louis’a.
Facet właśnie w tym momencie podszedł do niego rozchylając kolanami jego nogi, by mógł pomiędzy nie wejść, a w dłoni trzymał otwarte piwo. Harry zmrużył powieki i skierował swoje tęczówki w tęczówki Louis’a. Ten odłożył piwo i popchnął go na plecy, a sam wylądował na jego udach. Harry westchnął cicho, ale nic nie powiedział.
Louis zaczął atakować zachłannie skórę na szyi chłopaka, wręcz Harry mógł poczuć jak wgryza się w nią. Młody chłopak zacisnął powieki z bólu, które sprawiały zęby Louis’a, ale, gdy chłopak rozdarł na strzępki jego koszulę, Harry zaskamlał zdając sobie sprawę z tego w co się właśnie wpakował.
- Harry, nie bądź taki nieśmiały.. dobrze wiem, na co cię stać, wiele na twój temat słyszałem, wiesz? Nie bez przyczyny chciałem właśnie ciebie. - Wysyczał obok jego ucha Louis, a Harry otworzył swoje powieki, by na niego spojrzeć. Może i Harry lubił ostrą jazdę, ale bez przesady!
- Nie wiem o czym ty mówisz.. - Zdołał wypowiedzieć, po czym nerwowo się poruszył pod Louis’em, na co ten przycisnął go jeszcze mocniej do materaca. Louis chwycił koszulę Harrego i zdarł na jeszcze mniejszy kawałek. Do jego bioder mocno przyciskał swoje kolana, by chłopak nie mógł się ruszać. Związał ręce kawałkiem koszuli Harrego i nachylił się do jego ucha.
- Masz robić dokładnie o to co cię proszę, szmato. - Ponownie wysyczał, ale z większą agresją. Louis, podczas gdy kogoś pragnął z ogromną siłą stawał się nie do pohamowania tak samo, gdy ktoś go zdenerwował potrafił zrobić wszystko. A Harry denerwował go po prostu swoim istnieniem i również go pragnął. To bezsensu prawda? Dlaczego go denerwowało, że Harry istniał? Odpowiedzią na to pytanie było to, iż Louis wiedział, że Harry nigdy nie będzie chciał kogoś takiego kim on jest i, za to właśnie go nienawidził.
Harry zaczynał być naprawdę niespokojny, ponieważ praktycznie jeszcze nigdy nie był w takiej sytuacji jak ta. Co ma robić? Jak ma się zachować? Te pytania nurtowały jego myśli kompletnie nie przejmując się słowami Louis’a. Starał się w ogóle znaleźć umysłem, gdzie indziej i to właśnie pomagało w jego pracy, gdy się nie skupiał na tym co inna osoba z, nim robi w innym przypadku długo, by nie pociągnął psychicznie, ale czyny Louis’a nie pozwalały mu na, to by być myślami gdzie indziej.
Gdy Harry poczuł mocno ból w okolicy oka od razu się jakby ” rozbudził “. Spojrzał zaskoczony na Louis’a, który siedział nadal na nim.
- Kurwa powiedziałem ci, że masz wstać! Obudź się! - Warknął, a Harry zacisnął swoje powieki i powoli wstał, gdy chłopak z niego zszedł. - Tyłem. Wypnij się, dziwko. - Poinstruował go nadal Louis, a Harry posłusznie to zrobił. Praca Harrego na tym polegała. Musiał to robić w innym przypadku nie miałby pieniędzy na wychowanie swojej młodszej siostry. Chociaż Louis naprawdę zbyt agresywnie podchodził do wszystkiego i mógłby się sprzeciwić. A dlaczego tego nie robił? Harry był zbyt spokojny.. nie potrafił po prostu powiedzieć ” nie “.
Louis szybko odpiął spodnie chłopaka, które zdjął razem z bielizną. Przejechał paznokciami po jego lewym i prawym pośladku, a Harry dobrze wiedział, że po seksie z Louis’em zostanie mu wiele pamiątek.
Starszy zdjął również swoje bokserki, które tylko miał na sobie i przycisnął od razu główkę penisa do wejścia Harrego. Louis’owi nie podobało się to, że Harry jest taki spokojny. Spodziewał się, że Harry będzie się wyrywał i krzyczał, a on po prost wykonywał wszystkie polecenia. Zachowywał się tak jakby wcale go tu nie było.
Harry wolał, gdy seks był czymś podobnym do tego co robił Louis, bo przynajmniej nie było w tym można odczuć za grosz uczucia, a on uważał, że właśnie tak jest lepiej, bo żaden nie mógłby mu się spodobać na tyle, by chciał wrócić do tej samej osoby po raz kolejny.
Gdy Louis naciskał bez żadnego pohamowania swoim czubkiem penisa wejście Harrego ten lekko zadrżał na to uczucie i zacisnął powieki, nerwowo bawiąc się kawałkiem koszuli w, które miał związane nadgarstki. Kiedy Louis wszedł głębiej w Harrego ten rozchylił swoje wargi, z których wydobył się jęk pomieszany z bólem.
Louis słysząc odgłos, który wydobył się z ust młodszego uśmiechnął się delikatnie, ale zaczął wchodzić w niego nieco wolniej. Sam nie wiedział dlaczego, po prostu nie wszedł w niego za jednym rozmachem rozkoszując się jękami bólu młodszego. Gdy zdał sobie sprawę co robi zacisnął dłonie na biodrach lokatego i wszedł do końca.
Młodszy nie dał rady. Po jego policzkach spłynęło kilka łez, zacisnął jeszcze mocniej swoje powieki i zaszlochał, spuszczając głowę w dół. Louis widząc co dzieje się z chłopakiem na moment się zatrzymał, a przez jego głowę nawet przeszła myśl, by przestać, chociaż po chwili się otrząsnął i poruszył się mocno w chłopaku.
On pragnął, by się to już właściwie skończyło. To jak obchodził się z nim Louis było okropne i nigdy nie chciał już tego powtórzyć to było gorsze od czegokolwiek co było wcześniej. Za każdym pchnięciem Louis’a z ust starszego wydobywał się jęk, przyjemności. Szkoda tylko ze Harry nie mógł również odczuć przyjemności tylko sam ból.
W tej chwili znienawidził go. Po tej nocy nie chciał mieć z nim nic wspólnego.
Louis nie potrzebował zbyt wiele czasu, by zalać Harrego swoją spermą, Harry, gdy wreszcie poczuł, że to koniec upadł na kolana wycieńczony. Mężczyzna wstał na ziemie i szybko wsunął na swoje pośladki bieliznę. Wyszedł z sypialny, by wziąć pieniądze dla Harrego i zaraz się pojawił spowrotem przed łóżkiem.
Rzucił pieniądze obok leżącego całkiem nagiego Harrego i uśmiechnął się nikle, zdejmując z jego nadgarstków koszulę.
- Masz dodałem ci te cholerne pieniądze za ten prezent, a teraz się wynosić z mojego domu. - Wymamrotał Louis, a Harry powolnym ruchem wstał z łóżka i ubrał na siebie bieliznę i spodnie. Spojrzał na potarganą koszulę, a później przeniósł wzrok na Louis’a.
- Co z moją koszulą? - Spytał ostrożnie, po czym chwycił za je kawałki, na co Louis wzruszył swoimi ramionami i zapalił papierosa.
- Możesz sobie poszyć. Wynoś się już kurwa. - Otworzył drzwi od sypialni, na co Harry zacisnął swoje wargi i wziął pieniądze, po czym wyszedł z sypialni od razu zostając popchnięty za drzwi. Louis wyrzucił jeszcze jego płaszcz na ziemię i zatrzasnął głośno drzwi.
Starszy chłopak czuł się spełniony. Jeszcze nigdy nic nigdy nie dało mu tyle przyjemności jak pieprzenie młodszego chłopca.
Harry szybko narzucił na siebie płaszcz i zadygotał z zimna. Przetarł rękawem płaszczu swój nos, a z jego oczu ponownie wypłynęły łzy. Czuł się okropnie. Gorzej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze nikt go tak nie potraktował. Klienci zawsze byli dla niego mili czasem nawet zbyt mili. Przez Louis’a poczuł się naprawdę jak zwykła dziwka.
Gdy wrócił do domu od razu poszedł do sypialni, nie przejmując się niczym. Zdołał jeszcze napisać sms’a do Liam’a, by zabrał do południa jutro do siebie Gemme tak, by rano nie widziała w jakim jest stanie. Zasnął w kilka sekund.
*******************************
Obudził go potworny ból na całym swoim ciele, a najgorszy w okolicach lewego oka. Uniósł się do pozycji siedzącej, a drzwi w tym samym momencie się otworzyły. Harry bojąc się, że Liam nie odczytał jego sms’a nie przyszedł po Gemmę i to właśnie ona, zakrył się cały kołdrą.
- Hej, Danielle zabrała Gemme do nas. Co się stało? - Słysząc zatroskany głos Liama’a, młodszy chłopak wyszedł z pod kołdry i pociągnął nosem. Gdy Liam zobaczył jak Harry wyglądał rozchylił swoje wargi i zasłonił usta dłonią. - Kto ci to zrobił? Klient?
Harry pokiwał głową, ale zaraz tego pożałował, bo jego szyja go mocno zakuła z bólu. Harry jęknął z bólu i położył się spowrotem na poduszkach. Jego telefon komodzie zawirował, więc Harry chwycił za niego, a czytając treść sms’a w jego oczach ponownie pojawiły się łzy.
To była wiadomość od Louis’a kazał mu przyjść do jego firmy, której podał adres i kazał się powoływać na Louis’a Tomlisnon’a. Harry odrzucił na bok wiadomość i zaszlochał. Kolejna wiadomość była od jego szefa, który wręcz kazał iść mu do Tomlinson’a w innym przypadku grozi mu wyrzucenie z pracy.
- Harry? Kto ci to zrobił? Jak on się nazywa? Powinieneś z tym skończyć.. mówię poważnie! Pomożemy tobie i Gemmie jak tylko możemy, ale rzuć tą pracę. Proszę cię, Harry. - Młodszy chłopak pokiwał głową na boki i podsunął pod nos mu telefon, gdzie wyświetlała się wiadomość od Louis’a. Liam rozszerzył swoje powieki i zamrugał kilkakrotnie jakby nie dowierzał to co przeczytał.
- Louis Tomlisnon? Przecież to szef Danielle! To nie możliwe.. ja z nim rozmawiałem tyle razy. Nie spodziewałem się, że jest zdolny do czegoś takiego. - Wrzasnął Liam i zacisnął swoje ręce na pościeli. - Nawet mi się waż tam iść. Rozumiesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz