wtorek, 17 grudnia 2013

1

Harry nigdy nie miał problemów z cieszeniem się z dużych rzeczy. Z małych się nie cieszył. A jeśli nie miał ochoty cieszyć się z tych dużych, szedł do monopolowego i…, potem wszystko było już kolorowe. Nie przeszkadzało mu to naprawdę, bo jakby miało mu to przeszkadzać? Był ‘TYM’ Harrym Stylesem i mógł robić to, co mu się żywnie podobało, dopóki nie zagrażało to jego karierze. A nie zagrażało w żadnym wypadku. Nikt nigdy nie widział go pijanego. No dobra! Nie była to prawda. Widzieli go jedynie jego przyjaciele, i od czasu do czasu ekipa z którą pracował. Na szczęście umiał doskonale udawać. Jednakże były osoby, których oszukać nie potrafił.

Oczywiście nie można było zarzucić mu, że jest beztalenciem, albo, że się nie stara. Jego talent był niesamowity, a zapał czasami dawał się we znaki, aż za bardzo. Zazwyczaj, gdy nagrywał coś nowego. Miał na kącie dwa albumy i był z nich naprawdę dumny. Nie każdy artysta mógł się pochwalić indywidualnym pisaniem tekstów piosenek. Harry był naprawdę wyjątkowy, pod każdym względem. Nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Naturalnie miał także mnóstwo wad. Sam uważał, że było ich więcej niż tych cech pozytywnych. Był irytujący i zazwyczaj pyskaty, a jego przyjaciele uważali go czasami za gbura, ale i tak go uwielbiali. Choćby za jego szczodrość i poświęcenie.


|WOA|


- Nie wiesz gdzie jest Harry? - Głos Liama rozniósł się po wielkim pomieszczeniu, jakim była sala treningowa. Blond chłopak podniósł wzrok znad swojej gitary i spojrzał na szatyna pytająco – Harry, gdzie on jest?

- Mnie pytasz? Ja tu tylko gram - mruknął chłopak. Liam westchnął zrezygnowany, a potem nachyliwszy się nad młodszym chłopakiem, ucałował jego miękki policzek – Pewnie jest w garderobie. Widziałem jak tam szedł – jęknął chłopak – Zawsze wiesz jak mnie przekonać! - Liam zaśmiał się głośno, prostując się i idąc w kierunku wyjścia z sali - Spotkamy się potem skarbie – krzyknął za nim chłopak.

Liam Payne był jednym z najlepszych przyjaciół Harry’ego. Był również jego ochroniarzem. Co nie do końca podobało się jego ojcu. Ciągle uważał, że stać go na coś więcej, niż na pilnowanie jakiegoś dzieciaka. Mama szatyna bardzo lubiła gwiazdora, więc z nią nie było żadnego problemu. Oczywiste było to, że go znali. Liam był jednym z tych gości, którzy zawsze starali się być w porządku. Pomaganie Stylesowi weszło mu w krew. Może po prostu tak zachowywali się przyjaciele?

Liam czasami wydawał się być nadopiekuńczy i naprawdę za bardzo troskliwy. Ale wszyscy przyzwyczaili się do jego charakteru. Harry nigdy nie miał mu za złe, gdy pytał się o każdy szczegół jego życia. Nawet kiedy miał zły dzień i szatyn nie dawał mu spokoju, nie wpadał w złość.

Jednakże coś się zmieniło. Coś, czego Liam naprawdę nie mógł zrozumieć. Harry ciągle był tym samym Stylesem, ale coś było w nim naprawdę innego. Coś, czego nikt nie mógł rozszyfrować. Coś tak intrygującego, że sam gwiazdor mógł tego nie wiedzieć. Było to jednak widać choćby w prostych gestach i czynnościach, albo raczej w ich braku. Harold zawsze był pracowity, mógł trenować od świtu do nocy, ale to uciekło. Ujrzenie go na sali treningowej było czymś naprawdę wyjątkowym. Szatyn naprawdę nie chciał, aby tak się działo. Chciał ochronić przyjaciela przed całym złem, jakie mogło na niego czyhać. Chłopak wiedział również, że nie może pozwolić, aby zepsuł on swoją karierę.


|WOA|


Harry leżał na kanapie w garderobie. Jego oczy były przymknięte, a głowa spoczywała na niebieskiej poduszce. W dłoni trzymał butelkę piwa. Payne wiedział, że chłopak ma problem, ale miał nadzieję, że to tylko przejściowy okres. Jego nadzieje były złudne, bo Harry pił już od dłuższego czasu.

- Harry! Ile razy cię prosiłem, abyś nie pił przed próbami? - Payne nie był zły, kiedy podszedł do chłopaka. Był raczej zawiedziony jego durną postawą.

- Daj mi spokój Liam. Potrzebuję się trochę rozluźnić i odprężyć – mruknął w jego stronę, przekręcając się na bok. Brązowe loki opadł na jego oczy tak, że nie było ich wcale widać.

- Rozluźniasz się i odprężasz już od kilkunastu dni. Zresztą, od kiedy rozluźnianie się to picie? - Nie odpowiedział, jakby wcale nie usłyszał pytania. Na pewno je usłyszał, jednak bezczelnie zignorował – Dobrze Harry. Co mogę dla ciebie zrobić, abyś poczuł się lepiej? - Chłopak usiadł na krześle, obok kanapy, na której leżał brunet. Ten zaś nadal nie poruszył się nawet o milimetr.

- Wypożycz mi swojego chłopaka na półgodziny. Najlepiej od razu bez ubrań – wymruczał, śmiejąc się. Żarty były jego dobrą stroną, ale czasami potrafił powiedzieć coś naprawdę żałosnego. Liam jednak był do tego przyzwyczajony.

- Myślę, że Niall nie będzie zainteresowany pieprzeniem się z tobą, Harry. Dobrze o tym wiesz – westchnął szatyn, a potem kontynuował – Ale wynajmę ci kogoś. To nic trudnego.

Harry widocznie się ożywił, przekręcając się twarzą w stronę przyjaciela. To było tak, jakby naprawdę zależało mu wyłącznie na pieprzeniu się z kimś. Jednak to nie było prawdą. Prawdą było to, że nie miał nikogo przez bardzo dłuższy czas, ale nie, dlatego, że nie chciał. Jego sława mu nie pozwalała. Był tak zajęty, że gdyby Liam i Niall nie byli jego współpracownikami i przyjaciółmi, na pewno nie miałby dla nich czasu. Ale prawda była też bardziej okrutna jakby mogło się wydawać. Harry był gejem. Naprawdę nie wstydził się tego. Nie był to dla niego temat tabu. Mógł o tym rozmawiać do woli. Wszyscy jego znajomi i współpracownicy wiedzieli o tym, jednak to było właśnie to. Właśnie dlatego znalezienie idealnego partnera nie było takie proste.

- Masz jakieś szczególne preferencje? Z tego, co słyszałem można sobie wybrać z kim chcesz się spotkać. No wiesz.. kolor włosów; niski czy wysoki. Hmm? - Liam wyjął z kieszeni telefon i zaczął coś w nim przeglądać. Harry nie był do końca pewien skąd jego przyjaciel posiada numer do agencji towarzyskiej, ale chyba wolał tego nie wiedzieć.

- Niski blondyn, błękitne oczy, umie grać na gitarze i może nazywać się Niall – powiedział poważnie Styles. Liam przewrócił oczami, udając niewzruszonego.

- A tak serio, serio? Brunet, szatyn czy blondyn? Podejrzewam, że ma być szczupły i…

- Wiesz co? Nie chcę niczego wybierać. Wezmę tego, który będzie wolny. Brunet czy blondyn… Wysoki czy niski… Co to za różnica? Lepiej nie wybierać – Szatyn spojrzał na niego podejrzliwie, więc wzruszył ramionami – To tylko seks. Nie chcę się rozczarować, że koleś nie jest taki jak chciałem. Naprawdę mi to obojętne.


|WOA|


Harry stanął naprzeciwko lustra i przeczesał dłonią swoje brązowe loki. Jak zwykle były w nieładzie, ale nie przejął się tym wcale. Ludzie bardzo je lubili i uważali go za uroczego dzięki tym niesfornym lokom. Osobiście czasami był zirytowany, kiedy przez nie nic nie widział.

- Więc? Co to za facet? - Blond chłopak wszedł do pokoju z paczką suszonych jabłek w ręku. Usiadłszy na łóżku Harolda, spojrzał na niego pytająco.

- Nie wiem. Liam mi go załatwił – przyznał, bez entuzjazmu. Otworzywszy szafę przeglądał ubrania, które mógłby założyć na spotkanie – Niall! Mówiłem ci, żebyś nie przychodził tu z jedzeniem! To, że ty nie lubisz porządku to nie znaczy, że ja muszę żyć w brudzie.

- Mój Liam? Naprawdę? Skąd on zna numery do takich firm – Brunet chciał się roześmiać, kiedy Niall przy słowie firm zrobił w powietrzu cudzysłów – W ogóle gdzie on jest? Myślałem, że spędzimy ten wieczór we trójkę!

- Przykro mi. Li zawozi mnie na miejsce, a potem…, potem róbcie sobie, co chcecie, ale nie w moim mieszkaniu.

- No dobra – westchnął chłopak.

Niall Horan. Tak właśnie się nazywał. Był drugim najlepszym przyjacielem Stylesa i jedynym facetem, który tak naprawdę mu się podobał. Jednak prawda była taka, że Niall nie był dla Harry’ego, a Harry nie był dla Nialla. Oboje wiedzieli o tym doskonale, chociaż Horan nie musiał, ponieważ był już zakochany w kimś innym. Blondyn byłby kimś zupełnie zwyczajnym, gdyby nie jego zamiłowanie do gitar. Oprócz bycia przyjacielem, był także najwspanialszym gitarzystą, jakiego mógłby sobie Harold wymarzyć.

- Pieprzcie się gdzieś indziej – mruknął pod nosem brunet. Wyjął z szafy niebiesko-czarną koszulę i założył ją powoli na siebie. Harry lubił dobrze wyglądać. Oczywiście nie była to jakaś wielka obsesja na punkcie swojego wyglądu, ale dobre wyglądanie weszło mu w krew. Możliwe dlatego, że odkąd stał się gwiazdą musiał wyglądać idealnie. Na początku nie było to takie łatwe, ponieważ miał wiele różnych i dziwnych przyzwyczajeń. Jednakże z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc wszystko powoli się zmieniało.

- Okej, ale możemy zostać w twoim mieszkaniu? - zapytał Horan podchodząc do przyjaciela. Harry spojrzał na jego odbicie w lustrze z niesmakiem na twarzy.

- Odpowiedź jest chyba bardziej niż oczywista. Zresztą…, Liam na pewno nie pozwoli ci tu zostać. Za chwilkę tu przyjdzie, i pojedziemy. Nie martw się, wasze łóżko też jest wygodne.

Niall nic nie odpowiedział. Westchnął jedynie i ponownie usiadł na łóżku rozmyślając o tym jak przekonać swojego chłopaka, aby nie wracać do ich wspólnego mieszkania.


|WOA|


Liam nigdy nie był skory do pomocy, jeśli chodziło o głupie wybryki chłopaka z lokami, ale tym razem musiał się zgodzić. Nie widział innego wyjścia. Jednak kiedy szedł razem z swoim pracodawcą, hotelowym korytarzem miał wątpliwości. Nie był pewien, czy plan umówienia z męską dziwką Stylesa był dobrym planem. Nie było pewności, że brunetowi to wystarczy. Szatyn także wiedział, że jego przyjaciel potrafił postawić na swoim.

- Cholera! Nie mogę się doczekać – jęknął Harold. Payne spojrzał na niego zaskoczony – No, co? Nie chcesz wiedzieć jak dawno nie uprawiałem seksu. Stary! Naprawdę nie chcesz wiedzieć! - Chłopak westchnął, a potem poklepał go po ramieniu.

- Nadchodzi twoje wielka noc. Ale pamiętaj, co ci mówiłem!- ostrzegł go.

- Tak mamusiu! - Liam przewrócił teatralnie oczami – Zachowujesz się jak moja matka, Liam.

Nie odpowiedział. Nie chciał się z nim kłócić i pogarszać sytuacji. Idąc dalej w ciszy Harry śmiał się w duszy z całej tej sytuacji, a Liam z każdym krokiem chciał stamtąd uciec. Kiedy doszli do pokoju czterysta osiem, Liam przystanął.

- To tutaj. Powinien być już w środku. Na pewno nie chcesz abym na ciebie poczekał?

- Oszalałeś?!? - warknął brunet – Dam sobie radę. Sam wrócę do domu. Proszę cię, wróć z Niallem do waszego domu! On chce się wkraść do mnie! - Liam zaśmiał się perliście, a potem kiwnął głową.

- Nie martw się. Nie zabrudzimy ci pościeli tak jak ostatnim razem – Liam zaczął iść w stronę windy, kiedy Harry zrozumiał sens jego słów. Otworzył szeroko oczy i spojrzał w jego stronę.

- Nawet się nie waż!! - krzyknął. Liam nie odwrócił się, ale chłopak wiedział, że przyjaciel nie zrobi mu żadnego kawału.

Harry otworzył drzwi kluczem, który dał mu Payne. W pomieszczeniu świeciło się światło, co go wcale nie zdziwiło. W końcu ktoś tam na niego czekał. Zamknąwszy drzwi na klucz odłożył go na stolik i westchnął. Był troszeczkę przerażony, ale postanowił się wyluzować. Zrobiwszy klika kroków wszedł do większego pokoju. Rozglądając się chwilkę po pomieszczeniu ujrzał błękitne tęczówki, które intensywnie się w niego wpatrywały. Przez chwilkę spojrzenia obu się krzyżowały i Harry nie mógł przestać wpatrywać się w cudne oczy nieznajomego. Były to pierwsze oczy, jakie mu się podobały, oczywiście oprócz tych Nialla. Był nimi oczarowany. Dopiero po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że sytuacja stała się lekko krępująca, więc przeniósł spojrzenie na całą twarz chłopaka. I wtedy doznał wielkiego szoku. Nie był to byle kto. Harry dokładnie zdawał sobie sprawę, kim był owy chłopak. Mógł nawet powiedzieć mężczyzna. Jego różowa cera kontrastowała z czarną, idealnie skrojoną koszulą. Jego czekoladowe oczy były wprost stworzone, aby się w nie wpatrywać. Harry studiował każdy najmniejszy detal twarzy chłopaka. Wszystko było wprost idealne. Od małego nosa po różowe usta. Włosy chłopaka były w lekkim nieładzie, ale to tylko dodawało mu tego czegoś, co sprawiło, że Harry zaniemówił. Mimo, iż nie był to pierwszy raz, kiedy widział chłopaka, nie mógł wyjść w podziwu, jeśli chodziło o jego wygląd.

Pierwszy szok minął po dłuższej chwili wpatrywania się w siebie i wewnętrznej walki, aby nie powiedzieć czegoś głupiego. Harry oparł się o framugę i jęknął.

- Liam i Niall chcieli mi zrobić kawał, tak? - zapytał spuszczając wzrok. Nie myśląc podszedł do fotela i rozsiadł się na nim. Chłopak spojrzał na niego jakby nie do końca wiedział, co się działo.

- Słucham? - Harry podniósł wzrok i ponownie wpatrzył się w chłopaka. Był lekko porażony czystością jego głosu. Nie był taki jak poprzedniego razu, kiedy mieli ze sobą styczność.

- Liam i Niall. To oni kazali ci tu przyjść, tak? Chcieli się odegrać za to, że ostatnio nie bywałem na próbach. Ach! Niech ich diabli! To wcale nie jest śmieszne – Przenikliwy wzrok obcego chłopaka nie dawał spokoju Haroldowi. Nie chodziło o to, że nie był przyzwyczajony do spojrzenia innych. Bo był. W końcu występował na scenie, był śledzony przez paparazzich. Jednakże spojrzenie chłopaka było najbardziej przenikliwe, jakie kiedykolwiek widział.

- Nie bardzo wiem, kto to jest Niall i Liam. Zostałem wynajęty na…

- Co? - Harry nie mógł uwierzyć w to, co właśnie próbował powiedzieć mu chłopak. Nie mieściło mu się to w głowie i naprawdę nie chciał przyjąć tego do wiadomości – Nie, nie, nie! To niemożliwe - Harry zakrył rękami twarz i pochylił się do przodu. Wyglądał naprawdę na rozdartego i nawet był tego świadomy – To niemożliwe. Ty nie możesz być męską dziwką. Przecież ty…

- Yhy, byłem rok temu na przesłuchaniu do twojego zespołu. Miałem nadzieję, że mnie nie poznajesz – wyszeptał. Harry spojrzał na niego zamglonym wzrokiem. Przez chwilkę wydawało się, że zemdleje, ale on po prostu zdjął z siebie kurtkę i nadal siedział na swoim miejscu.

-Więc masz na imię Louis, dobrze pamiętam? - Chłopak kiwnął głową, a Harry podziękował w myślach Bogu za swoją dobrą pamięć – Nie mogę w to uwierzyć. Jesteś taki utalentowany, a robisz…, takie rzeczy!

- Nie wszyscy mają w życiu szczęście tak jak ty – Louis poprawił się na łóżku, ale nie spojrzał na Stylesa. Jakby bał się spojrzeć mu w oczy. Serce Harry’ego zaczęło kołatać tak mocno, że wydawało mu się, że za chwilkę wyrwie mu się z piersi. Przez jego głowę przechodziło tysiące myśli. Jednakże te najważniejsze krążyły wokół szatyna siedzącego naprzeciwko niego. Czyżby to przez niego Louis był teraz tym, kim właśnie był? Styles nie mógłby sobie tego wybaczyć, jeśli okazałoby się to prawdą. Poczułby się wtedy jak największy śmieć.

- Więc nie znalazłeś pracy i postanowiłeś zająć się…tym? - zapytał. Chłopak kiwnął głową, a potem zacisnął nerwowo dłonie. Był zdenerwowany, ponieważ ten wieczór nie miał tak wyglądać. Miała to być kolejna noc jego pracy. Pracy, dzięki której będzie miał za co żyć. Opłacać czynsz i jeść. Jednak wszystko było nie tak, jak było zazwyczaj. Nic nie było dobrze. Louis oczekiwał, że będzie to szybki i bezbolesny seks. Nie spodziewał się zobaczyć Harry’ego Stylesa. Nie spodziewał się również, że brunet będzie go pamiętał. Jego? Zwykłego chłopaka dobrze grającego na klawiszach?

Harry milczał wpatrując się w czubki swoich butów. Nie wiedział, co ma robić. Jak się zachować? Nie był na to gotowy. Nie był gotowy na ponowne spojrzenie mu w oczy, a co dopiero mówić o pieprzeniu się z nim. Wszystkie emocje wyparowały z jego ciała natychmiastowo.

- Coś ze mną jest nie tak? - zapytał Louis. Styles nie odpowiedział – Cholera! Znowu wrócę do domu z pustymi rękami.

- Nie! - powiedział natychmiast Harry – Nie mogę tego zrobić. Nie chodzi tu o twój wygląd. Broń Boże! Wszystko z tobą w porządku. Po prostu…, znam cię. Nie mogę tego zrobić. Czułbym się dziwnie – Louis westchnął zrezygnowany i zakrył dłońmi swoją idealną twarz. Harry spojrzał na jego włosy i zrozumiał, o co chodziło szatynowi – Nie martw się. Nie siedzisz tu na marne. Zapłacę ci. Po prostu posiedzimy tu, okej?

Louis nie był przekonany, co do tego pomysłu, ale nie mógł przecież zmusić chłopaka do uprawiania seksu, więc tylko kiwnął głową. Nie miał wyjścia. Siedząc w zupełnej ciszy Louis przymknął oczy i oparł się o ścianę, siadając wygodnie na łóżku. Czuł na sobie wzrok bruneta i na początku mu to w ogóle nie przeszkadzało. Jednak Harry był bardzo natarczywy. Badał każdy skrawek ciała szatyna. Bardzo idealnie.

- Możesz zapytać o co chcesz – wyszeptał Louis. Harry nie odpowiedział, ale za to wstał z miejsca. Louis poczuł jak łóżko obok niego ugina się, a potem usłyszał obok siebie ciche westchnienie.

- Więc jak tu trafiłeś? - zapytał gwiazdor.

Louis zaczął po prostu mówić. To było coś więcej niż tylko słowa. Harry czuł, że otrzymuje opowieść o życiu. Niełatwym. Wręcz przeciwnie. O życiu pełnym trosk i ciężkich chwil. O czymś, czego nigdy sam nie doświadczył. Szatyn mówił spokojnie, ale czasami wahał się z ujawnieniem pewnych szczegółów. Sam do końca nie był pewien, dlaczego ot tak opowiedział Harryemu Stylesowi swoje życie. Noc była długa, ale Harry potrafił idealnie słuchać i pytać. Nie było rzeczy o której nie chciałby wiedzieć.

Harry nie chciał myśleć o tym, co powiedział mu chłopak do towarzystwa. Nie mógł jednak o tym zapomnieć. Nikt nie był w stanie wyrzucić z jego głowy tych myśli i wspomnień. Niall i Liam naprawdę nie wiedzieli, co się z nim stało po tamtej pamiętnej nocy. Nocy, w której wszystko się zmieniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz