- Stary, jesteś całkowicie pewny co do tego? – zapytał Liam, obserwując Louisa kręcącego się po sypialni w tą i z powrotem, przeszukującego wnętrze szaf, kredensów i wszystkiego innego.
- Jak najbardziej – Louis odpowiedział, zatrzaskując szufladę, odwracając się i otwierając szafę ponownie.
- Nie powinieneś jeszcze raz tego przemyśleć? – Zapytał Niall, patrząc na Louisa znad książki, którą czytał na podłodze, opierając się o łóżko przyjaciela.
- Jeśli przemyślę to jeszcze raz, to z tego nic nie wyjdzie*. – Wyjaśnił, nie patrząc na Nialla, zajęty szukaniem czegoś w swojej szafie, chociaż sam nie wiedział dokładnie czego.
Liam wstał z łóżka Louisa, na którym leżał rozwalony, podszedł do niego, chwycił za ramiona, odciągnął od szafy i obrócił.
- Możesz się na chwilę uspokoić? Stresujesz mnie. – Poprosił Liam, patrząc na starszego chłopaka.
Ten westchnął i skinął głową, biorąc głęboki oddech.
- Dziękuję – Powiedział, puszczając ramiona Louisa.
Harry wysłał mu pierwszą wiadomość trzy miesiące temu i Louis postanowił nie czekać dłużej. Zamierzał pojechać do Holmes Chapel w Cheshire i odwiedzić go, szalenie chcąc spotkać Harry’ego osobiście.
- Nie powinieneś do niego zadzwonić i powiedzieć, że przyjeżdżasz? – Zasugerował Liam, podnosząc brwi w zaciekawieniu.
Zanim Louis zdążył odpowiedzieć, przez drzwi otwartej sypialni wszedł Zayn.
- Na tym polegają niespodzianki, Liam. – Powiedział, podchodząc do łóżka i rzucając się na nie. – Nie powinien wiedzieć, że przyjeżdża.
Liam wywrócił oczami na słowa Zayna, spoglądając na niego.
- Jezu, dzięki za powiedzenie wiadomej rzeczy, Kapitanie Oczywisty. – Powiedział, ponownie wywracając oczami, ku uciesze Zayna. – Nie jestem tylko taki pewien, czy to na pewno dobry pomysł, aby on po prostu pojechał tam, nie uprzedzając Harry’ego. Przecież oni nie spotkali się nigdy przedtem! – Podkreślił zmartwiony Liam
- I to jest właśnie powód, dlaczego powinien to zrobić. – Odpowiedział Zayn i usiadł na łóżku. Liam uniósł brwi na te słowa.
- Proszę, wytłumacz mi swój tok myślenia.
- Nigdy się wcześniej nie spotkali, więc zaplanowanie spotkanie spowodowałoby mdłości. Oboje wiemy, że jeżeli Louis robi coś spontanicznie to trzyma nerwy na wodzy. Nie wiemy co z Harrym, ale może ma tak samo? Jeśli wiedziałby, że Louis wybiera się do niego to byłby tak zdenerwowany, że wycofałby się? To zniszczyłoby Louisa, a nikt tego nie chce. – Wyjaśnił Zayn, obserwując jak Liam skinął głową. Nie mógł już dyskutować, ponieważ Zayn miał racje.
- To najlepszy sposób. Musimy pomóc Louisowi spakować kilka rzeczy, wsadzić go w samochód i zmusić do pojechania do Harry’ego na kilka dni czy tygodni. A jeśli Harry naprawdę lubi Louisa, będzie to dla niego miła niespodzianka, gdy stanie w progu. – Zayn skończył, a Liam oswajał się z tymi słowami.
- W porządku, masz rację. Ja tylko się martwię. – Westchnął pokonany.
- Ty zawsze się martwisz. Martwisz się więcej niż matka. – Powiedział Niall z uśmiechem, na co Liam skrzywił się.
Louis nie mógł pomóc, ale śmiał się z tej trójki. Byli jego przyjaciółmi, ale przez sporo czasu zachowywali się jak jego rodzice – zwłaszcza Zayn i Liam. Liam był taki jak jego matka-martwił się, natomiast Zayn-jak na ojca przystało-był bardziej wyluzowany. To było zabawne.
- Tak, zgadzam się z Tobą Zayn, że wszyscy chcecie mi pomóc w pakowaniu, więc jakbyście stąd wyszli, bylibyście najbardziej pomocni. – Powiedział Louis, wracając do przeszukiwania szafy.
- Słyszeliście go – Powiedział Niall z uśmiechem, wstając i odkładając książkę na łóżku obok Zayna. – Pomóżmy się spakować i wyjechać, żebyśmy mogli korzystać z mieszkania, podczas jego nieobecności.
Louis uniósł brwi, odwrócił głowę i spojrzał na Nialla.
- A jak dokładnie chcecie korzystać z mojego mieszkania? – Zapytał, posyłając Niallowi sceptyczne spojrzenie.
Chłopak odpowiedział na to niewinnym wyrazem twarzy.
- Więc, wyjeżdżasz na ile? Cztery tygodnie?
Louis skinął głową. – Chyba tak, chyba, że Harry odeśle mnie do domu wcześniej.
- To daje mi cztery tygodnie na wypełnienie twojej lodówki i zjedzeniem tego wszystkiego w spokoju. Bez jednego z tych tępaków, przeszkadzających mi. – Przyznał Niall, wskazując na Zayna i Liama, z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Hej, zdajesz sobie sprawę, że my też mamy klucze do tego mieszkania? – Zapytał Zayn, podchodząc do Nialla i szturchając go.
- Cholera, zapomniałem o tym… – Niall mruknął pod nosem, powodując tym chichot u Liama i Zayna.
- Dobra, możecie używać mojego mieszkania tak długo, dopóki czegoś nie zepsujecie zanim wrócę, okej? – Zaproponował Louis, wreszcie znajdując koszulkę, której szukał i kładąc ją do torby z resztą ubrań.
- Nie martw się, upewnię się, że nic się nie stanie pod twoją nieobecność. – Zapewnił go Liam.
- Oczywiście, że upewnisz się, mamusiu. – Dokuczał Zayn, na co Liam wywrócił oczami.
- W porządku, przestańcie sobie dokuczać i pomóżcie mi w pakowaniu, co? Chcę wyjechać zanim zrobi się zbyt późno. – Narzekał Louis, ponownie sprawdzając zegarek. 16:47. Jego urlop rozpoczął się dwie godziny temu, tuż po wcześniejszej zmianie i miał pięć tygodni, z których cztery przeznaczył na spędzenie z Harrym w Cheshire. Chyba, że kędzierzawy nie będzie zadowolony z wizyty niespodzianki i zdecyduje się odesłać go z kwitkiem…
————————
- W porządku, wziąłeś wszystko? – Zapytał Liam, zamykając bagażnik samochodu Louisa, jakieś dwie godziny później.
- Tak mi się wydaje. – Odpowiedział Louis, biorąc głęboki oddech, siadając po stronie kierowcy i nerwowo kręcąc kluczykami do samochodu.
- Jak długo będziesz jechać do Holmes Chapel? – Zapytał Niall.
- Jakieś dwie godziny.
- I jesteś pewien, że masz dobry adres? – Upewniał się Liam.
- Tak, dał mi go, gdy wysyłałem mu słuchawki. – Odpowiedział Louis.
- Napiszesz do nas gdy dojedziesz, tak? – Zapytał Zayn, wyciągając Louisa do ciasnego uścisku.
- Oczywiście – Obiecał, oddając uścisk i zostając porwanym przez Liama.
- Jedź ostrożnie. – Na słowa, Louis zachichotał.
- Jesteś jak zawsze martwiąca się matka, Liam. – Odpowiedział, głaszcząc go delikatnie po plecach i odsuwając się. – Będę uważać, obiecuję. – Zapewnił, patrząc na ulgę na twarzy przyjaciela.
- Dziękuję – Odpowiedział Liam, uśmiechając się.
- A ty, nie zdemoluj mojego mieszkania i nie zostawiaj wszędzie po sobie resztek, gdy wyjadę, okej? – Louis zachichotał, ponieważ przytulił Nialla.
- Postaram się. – Zapewnił go.
- Dobrze. Okej, do zobaczenia za kilka tygodni. – Powiedział Louis, wycofując się i otwierając drwi samochodu.
- Dalej, jedź do niego, tygrysie! – Zayn uśmiechnął się, gdy Louis już wsiadł do samochodu.
- Tak, tak – Mruknął, zamykając drzwi i odpalając silnik, patrząc przez okno na kolegów i machając do nich przed odjazdem. Wziął głęboki wdech, ponieważ przygotowywał się na dwie godziny długiej jazdy do Holmes Chanel. Do Harry’ego. Ręce Louisa drżały, gdy chwycił kierownicę.
- Nic do stracenia… - Mruknął do siebie, włączając radio i próbując zatracić się w muzyce przez całą drogę.
———————-
Stojąc przed drzwiami mieszkania Harry’ego, Louis był pewien, że jego serce jest w stanie się przebić przez klatkę piersiową i wyskoczyć z niej. – tak mocno biło.
Pomysł zobaczenia Harry’ego był genialny zanim wyjechał, ale teraz, gdy stał tutaj i jedyną rzeczą oddzielającą go od faceta, na którym punkcie miał obsesję przez trzy miesiące były drzwi, nie mógł pomóc, ale myślał, że był to okropny błąd.
Co, jeśli Harry go nie lubi? A co, jeśli to nie pójdzie po jego myśli? Co, jeśli Harry będzie zły za przyjechanie bez uprzedzenia? Co, jeśli Harry stwierdzi, że Louis nie jest w jego typie i przestanie się nim interesować? Wszystkie te myśli zajmowały umysł Louisa, przez co zaczął wątpić w słuszność swojej decyzji przyjechania tu. Wszystkie jego instynkty wręcz krzyczały, aby odszedł i jak najszybciej stamtąd wyszedł, zanim zniszczy to, co mogło być najlepszą rzeczą, jaka nigdy mu się nie przytrafiła.
Ale jeśli był w błędzie? Co, jeśli Harry był najlepszą rzeczą, jaka mu się przytrafiła? Co jeśli ta cała sprawa ma szansę przekształcić się w coś dobrego – coś wspaniałego, coś co mogłoby trwać wiecznie? Co, jeśli za tymi drzwiami było to, czego Louis kiedykolwiek chciał i potrzebował?
Przez te myśli, serce chłopaka zaczęło bić jeszcze szybciej i wtedy Louis cztery razy zakukał do drzwi. Oczekując, ręce zaczęły mu się pocić i czuł jakby na korytarzu było ze sto stopni.
- Nic do stracenia, Louis. Nic do stracenia. –Szeptał do siebie, a następnie ktoś otworzył drzwi, za którymi ukazał się najwspanialszy człowiek na ziemi. Harry był piękniejszy niż na zdjęciach.
Harry’emu szczęka opadła na widok Louisa stojącego w jego drzwiach, posyłającego mu najbardziej nieśmiały i uroczy uśmiech, jaki kiedykolwiek widział.
- Louis? – Harry prawie szepnął, ale był również zaskoczony, że jego głos nie załamał się. Louis uśmiechnął się ponownie.
- Cześć Harry.
*w oryginalej wersji Louis użył słowa chickening oznaczającego niechęć zrobienia czegoś przez strach lub brak przekonania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz